chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi

Długo studiowałam  i mieszkałam z rodzicami - miało to wpływ na moje relacje międzyludzkie chyba najbardziej- nie na pracę, nie na studia na nic innego- tylko na aspekt społeczny, rleacje międzyludzkie. Gdy wczesniej się mnie poznawało byłam 'idealna'- dobre studia, dobra szkoła, wyjazdy za granicę, praktyki , dużo znajomych- jednak zawsze miałam wrażenie, ze ludzie odbierają mnie jako infantylną osobę. Mimo, że dużo pracowałam i miałam dużo w 'CV' to tak jakbym tylko 'dotykała' życia, tak jakbym nie żyłanormalnie, nie gruntowiła się ale nadal jakbym żyła nad powierzchnią, że tak powiem. Teraz wiem, ze bylo to spowodowane mieszkaniem z rodzicami. Nie wiem jak wy ale nawet jakby cudownie nie było w domu rodzinnym młody człowiek MUSI, MA OBOWIĄZEK wyjścia z gniazda, nawet jeśli jest tam normalnie ( nawet nie dobrze, nie zbyt komfortowo) ale normalnie.
Zauważyłam, że po latach kiedy skończyłam studia, pracuję w nowej pracy, przeszłam dość dużo przez ostatnie lata- mam wrażenie, że jestem inna,że Ci ludzie ktorzy uważali mnie za dziecinną- inaczej się do mnie odnoszą. Nigdy jednak nie chodziło mi o czyjąć akceptację ale o swój własny rozwój. I tutaj chcę od Was odpowiedzi- czy to, że człowiek jest doroslejszy widać po 'twarzy', po ruchach, po sposobie bycia? Do 29 roku życia mieszkałam z rodzicami i z siostrą młodszą- byłam rozemocjonowana , obydwie jesteśmy tego samego temperamentu, przychodziłam wtedy do pracy odpocząć, się uspokoić. W domu wiedziałam, że nie będę spokojna bo zawsze z siostrą było jakieś spięcie- nie mogłam wejsć w związek od lat bo bylam zdenerwowana wewnętrznie, nie mogłam się uspokoić, ciągle myslalam o tym, ze mieszkam z rodzicami, z siostrą w tym wieku. Kiedy odpuscilam, kiedy wszystko powoli zaczęło układać się do kupy miałamwrazenie, ze automatycznie jakims czarodziejskim cudem ludzie inaczej zaczeli mnie odbierac, mialam inną aurę, moze bardziej lżejszą, inną energię i inaczej sama się zachowywałam....Nie wiem z czego to wynika, w domu zawsze było ok spięcia też byly ale mam wrazenie, ze w tym wieku spięcia to jedyny problem dlaczego nie miałam i nie mam nadal faceta.
Mam do Was pytanie - jak byc w takim razie bardziej zbalanswanym jesli w moim zyciu widzę tylko zmiany na lepsze, jestem sama sobie teraz sterem i okrętem, nikt na mnie zewnętrznie nie wpływa etc.? Jak 'doroslec' aby ludzie do mnie wrocili, abym przyciagnela tez innych, nowych swoją energią- lżejszą, dobrą? Chcialabym po prostu aby 2020 był lepszy, juz dzieją się inne rzeczy, dla mnie lepsze ale naprawdę chcialabym jeszcze większych zmian- jestem cierpliwa, spokojniejsza. Moze to widac po mnie po prostu, tą doroslosc? Moze musialam 'przecierpieć', przeboleć przez ostatnie miesiące, ok 2l lat aby moze moja psychika byla doroslejsza i ludzie zaczeli brac mnie bardziejna powaznie?
Co o  tym sądzicie? Jak bylo u was? Kiedy stliscie się 'mentalnie' dorosli? Czy wtedy zauwazyliscie zmiany emocjonalne, jak inni Was odbierali? Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi

To, ze mieszkałaś z rodzicami nie oznacza, że to jest powód Twojej infantylności. Moja córka tez nami mieszka, a jest dojrzała. To wynik dziecinnego traktowania Cię przez rodziców, a mogliby Cię tak samo traktować gdybyś nie mieszkała z nimi. To rodzice kształtują w nas od dziecka wiele rzeczy. Nawet mieszkając z nimi można zachować własną prywatność, nietykalną przestrzeń osobistą i być odpowiedzialnym. Jeśli tak nie jest, to albo rodzice nam na to nie pozwalają albo my sami tego nie chcemy ze zwykłej wygody i lenistwa.

"czy to, że człowiek jest doroslejszy widać po 'twarzy', po ruchach, po sposobie bycia?" moim zdaniem tak.

"Jak 'doroslec' aby ludzie do mnie wrocili, abym przyciagnela tez innych, nowych swoją energią- lżejszą, dobrą?" a moze lepiej niech nie wracają. Ja bym się skupiła na nowych znajomościach. Jeśli masz dobrą i lżejsza energie to ich z czasem sama przyciągniesz. Nic na siłę.

"Co o  tym sądzicie? Jak bylo u was? Kiedy stliscie się 'mentalnie' dorosli?" Trudno się porównywać i raczej nie robiłabym tego. Każdy ma inną historię życiową. Ja byłam mentalnie dorosła już jako dziecko, bo mnie do tego zmusiło życie.

Jeśli sama czujesz, że doroślejesz, że dojrzałaś do innego życia to po się porównywać? Chciałoby się powiedzieć, ze lepiej późno niż wcale wink . Żyj, ciesz się życiem, miej pogodę ducha i życz sobie powodzenia każdego dnia.

3

Odp: chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi
tajemnicza75 napisał/a:

To, ze mieszkałaś z rodzicami nie oznacza, że to jest powód Twojej infantylności. Moja córka tez nami mieszka, a jest dojrzała. To wynik dziecinnego traktowania Cię przez rodziców, a mogliby Cię tak samo traktować gdybyś nie mieszkała z nimi. To rodzice kształtują w nas od dziecka wiele rzeczy. Nawet mieszkając z nimi można zachować własną prywatność, nietykalną przestrzeń osobistą i być odpowiedzialnym. Jeśli tak nie jest, to albo rodzice nam na to nie pozwalają albo my sami tego nie chcemy ze zwykłej wygody i lenistwa.

"czy to, że człowiek jest doroslejszy widać po 'twarzy', po ruchach, po sposobie bycia?" moim zdaniem tak.

"Jak 'doroslec' aby ludzie do mnie wrocili, abym przyciagnela tez innych, nowych swoją energią- lżejszą, dobrą?" a moze lepiej niech nie wracają. Ja bym się skupiła na nowych znajomościach. Jeśli masz dobrą i lżejsza energie to ich z czasem sama przyciągniesz. Nic na siłę.

"Co o  tym sądzicie? Jak bylo u was? Kiedy stliscie się 'mentalnie' dorosli?" Trudno się porównywać i raczej nie robiłabym tego. Każdy ma inną historię życiową. Ja byłam mentalnie dorosła już jako dziecko, bo mnie do tego zmusiło życie.

Jeśli sama czujesz, że doroślejesz, że dojrzałaś do innego życia to po się porównywać? Chciałoby się powiedzieć, ze lepiej późno niż wcale wink . Żyj, ciesz się życiem, miej pogodę ducha i życz sobie powodzenia każdego dnia.

bardzo duzo wzyciu podrozowalami mieszkalamza granica.zawsze jak wracalam to do domu i mam wrazenie, ze to było bledem. bo im dluzej sie zasiadywalam w domu (koniec studiow,praca)etc to tym bardziej znowu stawałam się taka jak kiedys - moze niedojrzała,może nieogarnięta,moze leniwa mentalnie. moze ludzie to widzieli.
problem u nas ciągle byl z kasą- nie pochodzę z super bogatej rodziny. rodziców nie bylo stac nawet np na wynajem mi kawalerki wmiescie - studiowalam w tym samym miescie gdzie sie urodzilam i chodzilam do szkól. w pewnym momencie zaczelo mi to ciaązyc. obecnie mam perspektywe kupna mieszkania, w tym moim miescie. ale zastanawiam sie ile tak bede tutaj zyc. wolalabym isc z wiatrem gdzie indziej,ale tu jets dylemat kredytu i splacania- na mieszkanie w stolicy mnie nie stac- po co mialabym komus placic za wynajem jesli tutaj bede miec swoje. z drugiej strony okolica, srodowisko ciagle to samo od kilku lat. ja juz prawienie mam znajomych. odcielam sie od ludzi co dobrze namnie wplynelo.
odcielam sie bo mialam znajomych takich lokalnych, zasiedzialych, ktorzy pamietali mnie taka jaka bylam 10-5 lat temu . i uwazali ze czlowiek sie'nie zmienia' szczegolnie plec piekna- koledzy jakos zmieniali sie szybciej niz ich partnerki( moje kolezanki) ..  zawsze bylo wracanie do przeszlosci, do znajomosci, do jakis rzeczy ktorych np ja nie pamietalam juz wcale z przeszlosci. bo zawsze szlam na przod.


jesli chodzi o ludzi z przeszlosci chodzi mi o kilka osob. wiem, ze bylam 'niedojrzala' i mozna powiedziec ze obecnie dorastam lub naprawiłam sie. i mowie to z pelna odpowiedzialnoscia. szkoda tylko, ze obecnie ci ludzie juz w moim miescie nie mieszkaja. tzn nie chce wyjezdzac za ludzmi- raczej za pracą i mozliwosciami kiedy sie cos takiego nadarzy. ale tkanka ludzka tez jest wazna.

ogolnie nie wiem co mam robic ze soba. jestem lzejsza. zaakceptowalam pewne sprawy. mialam duzo lekcji w zyciu. jestem osoba ktora musi cos przezyc aby sie nauczyc. niestety mieszkajac z rodzicami i z rodzenstwem ciagle odbierali mnie tak samo jak kiedys. niby wiadome jest to ze czlowiek dorosleje i sie zmienia ale mialam wrazenie ze ciagle powielane sa te same wzorce zachowan. dodatkowo np moja siostra jest osoba ktora zawsze patrzy i analizuje , nie przezywa danej sytuacji tylko bierze od kogos to doswiadczenie i na tej podstawie ustala czy dla niej jest to ok czy nie. ja natomiast jestem osoba ktora bez doswiadczenia danej emocji czy sytuacji nie moze postawic sie na miejscu kogos innego - bo wg mnie kazdy jest inny i inaczej odbiera rzeczywistosc i ludzi. wiec ogolnie zawsze bylo tak, ze ja szlam pierwsza przez zycie potykalam sie robilam bledy na KTORYCH JA SIE UCZYLAM, poznawalam takie a nie inne sytuacje, takich a nie innych znajomych, zrywalam takie a nie inne sytuacje, relacje miedzyludzkie- czyli mozna powiedziec ze byl dramat czasem w moim zyciu- a moja siosta ciagle obserwowala mnie i wybierala tylko te zachowania ktore np byly dobre- po ktorych ja wygrywalam wiec ona nie musiala ywkonywac tej pracy, tego procesu szukania, porazek aby dojsc do celu ( we wszystkim- i na studiach - studiowalysmy to samo ale roznica kilku lat- i w zyciu prywatnym). nie wiem, jestem o to zazdrosna bo mam wrazenie ze niepotrzebnie sie po zyciu miotam, biegam uprawiam sporty, mialam dramaty zyciowe, poznaje i odchodze od ludzi, jestem obecnie sama- poznaje siebie, jest mi dobrze, rozwijam sie. natomiast np moja siostra nie zmienia sie, nie ma zainteresowan dodatkowych, mozna powiedziec ze zyje zyciem swojego chlopaka , jest z czegos niezadowolona ale nie umie tego zmienic, nie chce- boi sie. tu chodzi o wszystko i o prace i o relacje. ja to widze i wiem, ze ona tego nie umie ale boi sie poniesc porazke, robiac cos zle. tylko ze robiac cos zle czlowiek sam sie uczy. a ja takich porazem w zyciu mialam naprawde bardzo bardzo wiele, podnioslam sie z nich i jestem tu gdzie jestem.
tylko szkoda ze zawsze wszystko bylo na moich barkach. nie wiem dlaczego tak jest. nigdy spokojna nie bylam. zawsze sie miotalam. ona nie. moja matka nie. ojciec nie.
pozdrawiam.

4 Ostatnio edytowany przez sosenek (2020-02-23 10:30:34)

Odp: chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi

Nastka-nastka, gdybym miała opisać swoje życie byłoby bardzo podobne do Twojego smile niemalże wszystko się zgadza, sytuacje życiowe, moje odczucia są takie same jak Twoje. tylko siostry w podobnym wieku nie mam, ale moje rodzeństwo też prowadzi totalnie standardowe życie podczas gdy ja ciągle się z czymś szarpię smile

5

Odp: chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi

A czemu tak zafiksowana jesteś na siostrę? To ona nic nie przeżyła tylko Cię kopiuje. Ty masz swoje życie swoją drogę i swoje porażki i wzloty. Dojrzewanie to droga nie ważne ile masz metrycznie lat. Jeśli czujesz ze nie chcesz mieszkać w mieście rodzinnym bo się dusisz to proponuję posłuchać tego głosu. Może wyjedź gdzieś na kilka lat, musisz już podejmować tę decyzję? Raczej nie jest powiedziane, że musisz do 30tki mieć mieszkanie na kredyt i być na swoim. Znam całe rodziny, które latami wynajmują. Ile ludzi tyle historii. Ja tez wynajmuję odkąd skończyłam 18 lat, a mam prawie 40 i wcale nie myśle, ze coś tracę. Wręcz przeciwnie, za chwilę być może zmienię miasto, a może nawet kraj. Zmiany są dobre i potrzebne. Myśle ze należy słuchać swojej intuicji.

6

Odp: chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi

Niby dojrzałaś, ale nadal nie żyjesz swoim życiem. Miotasz się, bo żyjesz cudzym życiem i chyba nie wiesz dokładnie czego chcesz. Nie masz konkretnego celu, a życie bez celu to brak sensu. Siostrze naprawdę nie ma czego zazdrościć, bo co ona przeżyła? Czy umiałaby samodzielnie podjąć decyzję, logicznie pomyśleć gdyby została sama? Ona jest nadal nieporadna życiowo, a więc nie wiem skąd u Ciebie uczucie zazdrości.
Też mieszkam na wynajętym już 20 lat. Owszem lepiej mieć własne, ale mnie nie było nigdy stać, a gdy już zaczęło się polepszać w sferze finansowej to okazało się, że za stara jestem na kredyt wink Olałam to. Jednak jeśli Ty masz możliwość zakupić własne mieszkanie, zrób to.

7

Odp: chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi
tajemnicza75 napisał/a:

Niby dojrzałaś, ale nadal nie żyjesz swoim życiem. Miotasz się, bo żyjesz cudzym życiem i chyba nie wiesz dokładnie czego chcesz. Nie masz konkretnego celu, a życie bez celu to brak sensu. Siostrze naprawdę nie ma czego zazdrościć, bo co ona przeżyła? Czy umiałaby samodzielnie podjąć decyzję, logicznie pomyśleć gdyby została sama? Ona jest nadal nieporadna życiowo, a więc nie wiem skąd u Ciebie uczucie zazdrości.
Też mieszkam na wynajętym już 20 lat. Owszem lepiej mieć własne, ale mnie nie było nigdy stać, a gdy już zaczęło się polepszać w sferze finansowej to okazało się, że za stara jestem na kredyt wink Olałam to. Jednak jeśli Ty masz możliwość zakupić własne mieszkanie, zrób to.


mam pewien plan ktory chce wtłoczyc w zycie juz niebawem. jesli wszystko dobrze pojdzie to moze nawet w kwietniu juz bede na swoim... albo wczesniej. niestety dla mnie zawsze problemem była kasa- i to nie dlatego ze uzalezniam od niej zycie - ale pracę i rozwój tak.nauczyłam gospodarowac sie pieniedzmi dopiero pod koniec studiów. ja i siostra studiowalysmy ten sam artystycnzy kierunek ale roznice mialysmy kilku lat. wydałam chyba tysiące albo dziesiatki tysiecy na dzienne studia , na projekty na materialy etc. to nigdy nie wroci bo byly to projekty koncepcyjne. nikt nie uczyl mnie czy znajomych jak radzic sobie w sferze finansowej w naszym zawodzie, jak robic biznes plan, jak zakladac firme. ja plus 99% moich znajomych ktorzy skonczyli studia skoncyzlismy je z długami i musialam wszystko od nowa zaczac finansowo. oczywiscie zglaszalam sie do innych prac, pracowalam na zlecenia. ale tez mieszkajac w domu rodzicow dorzucam sie do rachunków do innych rzeczy.
niby kasa nie gra roli- widze moje znajome bogatsze rodzinnie- wydaja kase tylko na ciuchy, studiowaly cos innego nie wydawaly kasy na projekty na studiach- i tak lepiej wyszly na tym. mam wrazenie, ze po studiach zostalam z moimi koncepcyjnymi projektami ktore NIC nie wnosza oprocz wystaw( darmowych), kilku setek zl stypendium ktore zaraz sie rozejdzie i to wszystko.

teraz ogolnie widze po mlodszych rocznikach ze panstwo polskie sie wzbogaca. widze czasem jak jade obok uczelni- wielkie auta, ludzie w wieku 19-20 lat w suvach- gdy ja zaczynalam moi znajomi ledwo mogli pomarzyc  o jakims 5 drzwiowym samochodzie. ale nie w tym rzecz.

ja wiem co chce robic ale jestem zablokowana finansowo. pracuje w zawodzie , nie zarabiam duzo bo 'trzeba przejsc szczeble kariery'. nikogo nie obchodzi ze masz mgr , w tym zawodzie liczy sie to co soba reprezentujesz tu i teraz w firmie . tak samo inni znajomi mowia. dodatkowo mam obecnie inne wydatki jak komputer, sprzet, aparat, wszystko mi sie juz popsulo po studiach. mam wrazenei, ze jestem 'za' innymi bogatszymi ludzmi. mam pewien plan co chcialabym robic ale boje sie np zapytac urzedu miasta czy zglosic wniosek do unii bo to trwa. boje sie uplywajacego czasu. moze nie dadza mi dofinansowania na dzialalnosc a moze dadza... mam wrazenie, ze wszystko jest opoznione, ze ostatnie 2-3 lata przebrnelam jak w jakims blocie ledwo sie wynurzajac. a niby mialo byc tak super po studiach....
jestem sfrustrowana i zawodowo i prywatnie.
porownuje sie ze znajmymi z INNYCH BRANZ. nie patrze i nie rozmawiam obecnie juz ze znajomymi z mojej branzy bo jest ciagle narzekanie. ostatnio z 40% znajomych sie przebranzowilo, wyjechalo tez za granice bez grosza. ( ludzie z mgr). miotam sie bo wiem co chce ale nie mam funduszy i musialabym czekac na nie . a obecnie mam tyle ze starczy mi ledwo na slabej jakosci komputer graficzno-gamingowy.
nie wiem jak ludzie to robia ze maja wszystko od razu. moze maja bogatych rodzicow albo kochanków...
szarpie sie bo sie porownuje. niby w 90% jestem skupiona na sobie ale te 10% odjezdza codziennie w inne zakamarki umyslu, ciagl emysle, wchodze na fb, patrze co robia inni a pozniej wracam do swoich spraw i jakos znowu widze marazm...

8

Odp: chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi
sosenek napisał/a:

Nastka-nastka, gdybym miała opisać swoje życie byłoby bardzo podobne do Twojego smile niemalże wszystko się zgadza, sytuacje życiowe, moje odczucia są takie same jak Twoje. tylko siostry w podobnym wieku nie mam, ale moje rodzeństwo też prowadzi totalnie standardowe życie podczas gdy ja ciągle się z czymś szarpię smile

jak z tym walczysz?zaakceptowalas siebie? jak wygladasz w relacjach miedzyludzkich?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » chciałabym się bardziej zbalansować, aby przyciągnać innych ludzi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024