Cześć!
Najprościej mówiąc - czy znajdą się na forum jakieś dziewczyny nadwydajne?
Wyjaśniając, przytoczę Wam fragment książki Christell Petitcollin.
"Camille jest mniej więcej dwudziestoletnią studentką. Trafiła do mnie z powodu "braku pewności siebie". Gdy tylko zaczyna wyjaśniać mi swój problem, emocje biorą górę. Zagryza wargi, przyciska pięść do ust, z trudem powstrzymuje łzy, nieustannie przeprasza za swoją nadwrażliwość, a zarazem rozpaczliwie próbuje wziąć się w garść i wrócić do swojej opowieści. Z tego, co mówi, powoli wyłania się obraz błyskotliwej i twórczej młodej kobiety, niemającej na swoim koncie poważnej porażki. Przeciwnie, ku swojemu niekłamanemu zdumieniu, kolejno zalicza akademickie semestry. Obiektywnie wszystko układa się dobrze, a mimo, to z biegiem czasu coraz bardziej wątpi w siebie. Inni studenci w miarę postępów w nauce nabierają zaufania do swoich możliwości, utwierdzają się w wyborze kariery i powoli znajdują sobie miejsce w społeczeństwie. Camille zaś coraz częściej czuje, że nie jest na swoim miejscu i zastanawia się czy wybrała właściwy kierunek. Narasta w niej poczucie, ze się samooszukuje.
Także w życiu towarzyskim czuje się inna niż koledzy. Ich zainteresowania, tematy rozmów jakie prowadzą, odstają od wszystkiego, co jej wydaje się naprawdę ważne i ciekawe. Niejednokrotnie podczas wieczornych spotkań w jej umyśle powstaje nagle dziwny rozdźwięk. Ni stąd, ni z owąd zaczyna się zastanawiać co tu właściwie robi i dlaczego udział w tym błahym wydarzeniu, gdzie dominuje powierzchowność, wydaje się sprawiać im tyle radości. Wesoła atmosfera tak naprawdę jest sztuczna. Wtedy Camille pragnie tylko jednego - wrócić do domu. (...) Czuje potęgujące się zniechęcenie i lęk. "
Czy któraś z Was identyfikuje się może z powyższym opisem?
Ja szukam, bardzo prawdopodobne, że niedokładnie, ale usilnie szukam w moim otoczeniu dziewczyny, kobiety ( w podobnym studenckim wieku 20+), która odbiłaby w jakimś stopniu cechy, które sama posiadam. Mimo wszystko, tylko z takimi osobami mamy szansę nawiązać kontakt, który będzie opierał się na jakimkolwiek pokrewieństwie i przyniesie coś zajmującego - rozmowy, wrażenia, czy tylko mimowolne spotkania. Camille mogłaby być mną. Atrakcyjną, powierzchownie i gdy tego wymaga sytuacja - pewną siebie - inteligentną, robiącą dużo rzeczy dziewczyną. W środku taką, jaką opisuje przytoczony fragment. I przede wszystkim - bez grona znajomych czy przyjaciół - brzydko to zabrzmi, wiem - spełniających jej wymagania, których mogłaby docenić i zaakceptować i którzy uczyli by ją jednocześnie doceniania i akceptowania siebie.
Może któraś z Was odezwie się pod tym postem!