Czy miewaliście w swoim życiu takie dni, okresy, w których nie mieliście się do kogo odezwać, zadzwonić, napisać? Okresy, w których Wasze życie towarzyskie nie istniało i w których nikogo nie obchodziliście? Ja tak mam od ponad dekady... od ponad dekady nie mam ani jednego znajomego (o przyjacielu już nie mówiąc). Dobija mnie to strasznie. Nie wiem co robię źle. Nie wiem dlaczego ludzie nie chcą ze mną utrzymywać kontaktu większego niż są do tego zmuszeni byciem w jednej klasie czy w jednym dziale w firmie. Przed każdym nowym okresem w życiu (liceum, studia, nowa praca) powtarzałem sobie, że będzie lepiej. Łudziłem się, że uda zdobyć się chociaż jednego znajomego. Bez efektu. Nie zależnie od tego czy się staram i wychodzę z inicjatywą, czy też nie (już teraz nawet nie mam ochoty się starać gdy wiem, że ludzie potrafią kłamać byle tylko nie nie mieć ze mną kontaktu). Jedyny kontakt jaki mam z ludźmi to ten podczas jazdy komunikacją miejską i na open space w biurze. 25 lat na karku i ani jednej imprezy, ani jednego wyjścia na piwo, ani jednego wyjścia do kina. Wszystko muszę robić sam. Nie ma z kim pogadać o zwyczajnych głupotach życia codziennego. Na wakacje też nie mam z kim jechać i w efekcie już od dwóch lat na dłuższych wakacjach nie byłem. Czasami sobie myślę "ch*j Wam w du*ę, nie to nie", ale po chwili jednak następuje refleksja, że takie myślenie w moim przypadku jest oszukiwaniem samego siebie, bo w głębi serca tak naprawdę tego potrzebuje. Chciałbym potrafić polubić ten stan rzeczy, ale nie jestem w stanie. Całe szczęście zdrowie się sypie, więc może długo nie będę musiał już żyć jako odrzutek społeczeństwa.
2 2020-02-23 15:46:11 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-02-23 15:47:45)
Chcesz o tym pogadać voomin.?
To naturalne. Instynktu się nie pozbędziesz, a samotność rani. Ostatecznie owa krzywdząca samotność zrobiła się strefą komfortu. Boli, ale obecnie obawiasz się większego bólu.
Co masz ze zdrowiem?
Na wakacje zawsze możesz jechać sam ![]()
wiesz, jest takie powiedzenie, jeśli jedna osoba mówi ci że jesteś koniem, wyśmiej ją. Jeśli druga osoba mówi ci że jesteś koniem, olej ją. Ale jeśli trzecia osoba mówi ci że jesteś koniem, to zacznij zbierać na siodło.
Analogicznie, jeśli olewają Cię absolutnie wszyscy, to warto pomyśleć dlaczego zanim zaczniesz rozmawiać z ludźmi w nowym towarzystwie.
Hmm, ciężki temat...
W każdym okresie mojego życia( przynajmniej tak mi się wydawało) mogłem się do kogoś odezwać. Niezależnie czy chodziło o radę czy ratunek w potrzebie. Pytanie tylko, czy ta osoba byłaby w stanie mi pomóc. Okazuje się, że niewiele, ale trochę takich ludzi jest. Poza tymi momentami jestem w stanie jakoś samemu sobie czas zorganizować tak, aby czuć się usatysfakcjonowany. Zatem, póki ma co ze sobą zrobić i nie potrzebuje do tego innej osoby, to nie zastanawiam się nad tym, czy mogę się do kogoś odezwać, bo tego zwyczajnie nie potrzebuję. Gdyby za każdym razem ktoś mi odmawiał spotkania czy sposobu spędzania czasu, to może byłoby inaczej, ale na pewno nie jest tak, że potrzebuję regularnego i częstego kontaktu z innymi osobami. Jednocześnie jestem gotowy zajmować się samemu tymi rzeczami, które inni ludzie wykonują w parach albo w grupie? Dlaczego nie mogę jechać samemu na wakacje czy wyjść do kina?
Teraz doczytałem na końcu, że wręcz cieszysz się, że zdrowie Ci się psuje. I tu bym CI doradził wizytę u specjalisty, bo taki etap wymaga moim zdaniem gruntownej naprawy. Mówię Ci to akurat jako ktoś, kto wygrał ze śmiertelną chorobą. I choć do końca życia muszę trzymać rękę na pulsie, wiem, że warto, bo człowiek docenia życie, jak znajduje się na krawędzi..
Po pierwsze - dziękuję Wam za odpowiedzi
Lady Loka - wiem, że mogę jechać, i tak robiłem przez wiele lat. Problem w tym, że taki dłuższy wyjazd jest dla mnie zbyt męczący bo idzie kompletnie zgłupieć - tak to mogę przynajmniej wymienić te kilka zdań w pracy. Zacząłem dlatego preferować krótsze weekendowe wyjazdy, bo one nie różnią się niczym w stosunku do siedzenia samemu w domu, a przynajmniej można trochę świata zobaczyć. Jeśli chodzi o to drugie zdanie to nie musisz mnie uświadamiać. Może źle to wyraziłem poprzednio. ale ja nie mam pretensji do ludzi o to, że nie chcą ze mną rozmawiać. Nienawidzę siebie za swoją samotność, a myślenie o którym wspomniałem "ch*j Wam w du*ę, nie to nie" jest już myśleniem w momencie podłamania i desperacji. Nienawidzę siebie za swoją samotność, tylko problem w tym, że nie wiem czego mam w sobie konkretnie nienawidzić i co miałbym zmienić. Przez te wszystkie lata starałem się znajdować w sobie wady i rzeczy do poprawy. Nawet gdy myślałem, że jest to coś naciąganego i nie ma wpływu to starałem się to poprawić. Teraz już nie mam pomysłu i to mnie dobija.
Dlaczego jednak nie możesz siebie zaakceptować takim jakim jesteś? Przyjąć do wiadomości, że tak już masz i nie ma co na siłę wyszukiwać czegoś, co potem niby tak ciężko przychodzi Ci zwalczyć..
7 2020-02-24 00:16:16 Ostatnio edytowany przez Ajko (2020-02-24 00:27:53)
Ja w sumie ograniczam się do najbliższych osób i to mi wystarczy. Jestem samotnikiem. Kiedyś też mi ciążył brak dużych ilości znajomych przyjaciół, ale teraz jak już mnie to nie męczy to stwierdzam, że dlatego było mi źle, bo porównywałam się z innymi, wydawało mi się, że jak się jest tzw duszą towarzystwa to jest tak mega radośnie. Pewnie tak jest, ale to nie jestem ja. Nie wiem o czym mam z ludźmi rozmawiać, a to o czym się rozmawia to wydaje mi się takie oczywiste, że po co o tym gadać
. Już teraz wiem, że to własnie tak ma działać, że nie należy za bardzo rozkminiać sensu rozmów, rozliczać ludzi za wszystko, mieć pretensji, oczekiwać rewanżu, należy pozwolić im być sobą i samemu też być sobą. Lubię ludzi, ale się ich obawiam, są mega źródłem chaosu. Lubię ludzi, którzy są gadułami towarzyskimi i sami inicjują kontakt. Najdziwniejsze jest to, ze jak ja byłam kimś zainteresowana, to zazwyczaj sama działałam, nie chciało mi się czekać na jakieś domysły, gierki. Zrozum tutaj zawiłość ludzką.
8 2020-02-24 03:51:21 Ostatnio edytowany przez voomin (2020-02-24 03:53:11)
bagienni_k - „nie możesz siebie zaakceptować takim jakim jesteś” - no właśnie jaki jestem? Co jest właśnie ze mną nie tak, bo coś jest, ale chciałbym wiedzieć co takiego? Może łatwiej byłoby próbować zaakceptować stan rzeczy, gdyby znało się jego przyczynę/-y. No ale załóżmy, że są to rzeczy z którymi nie da się nic zrobić. Ok. To jak taka akceptacja miałaby wyglądać? Na codziennym oszukiwaniu siebie samego? Bo niezależnie jak długo będziesz sobie coś wmawiać to podświadomości nie oszukasz.
Ajko - ja też nigdy nie chciałem i nie chcę być „duszą towarzystwa”, ale między byciem „duszą towarzystwa”, a dziwadłem, z którym nikt nie chce utrzymywać kontaktu jest jeszcze wiele poziomów. Mi też wystarczyłoby mi to grono najbliższych osób, ale narazie grono ogólnie osób jest równe ZERO
W sumie nie wiem po co to wszystko piszę. Nikt i tak nie jest w stanie pomóc, bo ciężko byłoby pomóc osobie, której się nie zna, ale musiałem to z siebie zwyczajnie w świecie wyrzucić.
9 2020-02-24 11:02:12 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-02-24 11:02:57)
Autorze, jaki jesteś, to przecież sam najlepiej wiesz
Tak w ogóle nie potrafisz się cieszyć życiem, nawet będąc sam ze sobą? Potrzebujesz koniecznie ludzi wokół, żeby normalnie funkcjonować, nie wariując psychicznie? Z drugiej strony ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, kto nie utrzymuje kontaktów z NIKIM. Przecież wszędzie dookoła nas są jacyś ludzie, nawet nie uwzględniając potencjalnego partnera czy serdecznych przyjaciół. Są jacyś znajomi, koledzy, sąsiedzi, współpracownicy itp. Ciężko o kogoś, kto by ludzi od siebie odpychał. Może Ty to tak po prostu odczytujesz? Zakładasz, że nikt nie będzie chciał z Tobą się spotykać ani przyjaźnić? Albo oczekujesz, ze zawsze ktoś będzie Ci pierwszy proponował wyjście czy spotkanie? Nie chcę być zbyt natarczywy, ale z Twoich postów wynika to, jakbyś żył gdzieś w całkowitej izolacji od reszty świata..
(...) Nie wiem co robię źle. Nie wiem dlaczego ludzie nie chcą ze mną utrzymywać kontaktu większego niż są do tego zmuszeni byciem w jednej klasie czy w jednym dziale w firmie. (...)
Nikt poza Tobą tej wiedzy nie ma. Jedynie Ty możesz do niej dojść; jak rozumiem, wielokrotnie nad tym sam się zastanawiałeś a efektów brak. Może rezygnując z myślenia "(...) Nikt i tak nie jest w stanie pomóc (...)" skorzystasz z pomocy psychoterapeuty, dzięki czemu poznasz przyczyny braku bliższych kontaktów.
Myślę, że takimi największymi błędami, które można popełnić, a których ludzie nie lubią to:
- tworzenie wokół siebie negatywnej aury (np. poważna, posępna mina, przeciągające się milczenie i badanie wzrokiem, marudzenie, narzekanie, odbieranie świata w czarnych barwach, brak humoru, sztywność, brak luzu, itp.)
- wywyższanie się i pyszałkowatość, przechwałki
- osaczanie swoją osobą lub odwrotnie - sztuczne tworzenie barier i dystansu
- dziwactwa, łamanie przyjętych norm kulturowych (np. ostentacyjne dłubanie w nosie)
- zbytnie skupianie się na sobie
- robienie z siebie ofiary losu
To tak na szybko przychodzi mi do głowy. Jeżeli coś z powyższych znalazłeś u siebie to koniecznie trzeba nad tym popracować. Ludzie uwielbiają towarzystwo ludzi wesołych, zdystansowanych, ludzi z którymi można pośmiać się i konie kraść, inteligentnych, dowcipnych i nie spinających się.
W każdym z nas są jakieś dobre, fajne cechy i trzeba je tylko uwypuklić
Głowa do góry ! ![]()
voomin - utożsamiam się z tym co piszesz.
Dla mnie wystarczy dziennie jedna rozmowa/telefon żeby czuć się i myśleć jak normalny człowiek. Ale kiedy np. przez kilka dni z nikim nie rozmawiam, w pracy każdy jest zajęty swoją robotą, ponadto każdy ma swoją własną rodzinę, bliższych przyjaciół itp., to nie jest tak łatwo wyjść z inicjatywą pierwszej rozmowy z byle-pierwszą napotkaną osobą.
pomocna_88 "...Jeżeli coś z powyższych znalazłeś u siebie..."
Zażartuję: a jak się ma te wszystkie objawy naraz to jest bardzo źle?
Hej. Miałam okresy w życiu takie jak ty i z czasem nauczyłam się dbać o znajomości i przyjanie. Generalnie podpatruj ludzi którzy mają przyjaciół. Co robią inaczej niż Ty.
A jeśli nie zadziała to proponuję znaleźć towarzyską żonę i po problemie ![]()
Ja miałam bardzo podobnie.
To co napisała Loka- spróbuj zrobić rachunek sumienia i pomyśl, co robiłeś źle, bo jeśli przez tyle lat nie byłeś nawet na piwie, to w czymś musi być problem. Nie mówię tego złośliwie, tylko osoba, która ma podobnie. A przynajmniej miała.
Niestety w domu miałam po prostu zły przykład ze strony rodziców. Nie będę się rozpisywać, ale jak patrzę na siebie z przeszłości, to mi trochę głupio za siebie, ale wiem, że to nie była do końca moja wina, bo jako dziecko podpatrywałam rodziców, ich zachowanie, to co mówią i to normalne. Tylko wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że to, co mówią może być złe, a ja to wtedy uważałam za święte.
Jednak dotarło to do mnie dopiero na studiach. Staram się trochę ogarnąć, zamierzam iść na terapię. Może Ty też spróbuj? A nóż dobrze Ci to zrobi ![]()
Może zobaczysz swoje błędy i będziesz nad nimi pracował
Wzory z rodzinnego domu faktycznie stygmatyzuja ludzi.Poprzez podpatrywanie ludzi ,rozmowy z nimi można to jednak ogarnąć.
Też tak miałam, że grono przyjaciół i znajomych skurczyło się okropnie. Wtedy zamiast narzekać zaczęłam organizować sobie czas wśród ludzi. Areobik, zumba, joga wszystko co było w zasięgu ręki i mojego czasu. W weekendy organizowane wyjazdy w większym gronie, nawet bez znajomych spotkasz ludzi do pogadania przy wieczornym piwku. W większych miastach jest masa aktywności, która opiera się o kontakt z nieznajomymi- zwiedzanie miast przy okazji spacerów, spotkania z planszówkami, wieczorki dla podróżników. Trzeba tylko poszukać. Ale podstawa to wyjście do ludzi, na początku wymiana kilku użytecznych informacji, z czasem może to być początek przyjźni.
Też tak miałam, że grono przyjaciół i znajomych skurczyło się okropnie. Wtedy zamiast narzekać zaczęłam organizować sobie czas wśród ludzi. Areobik, zumba, joga wszystko co było w zasięgu ręki i mojego czasu. W weekendy organizowane wyjazdy w większym gronie, nawet bez znajomych spotkasz ludzi do pogadania przy wieczornym piwku. W większych miastach jest masa aktywności, która opiera się o kontakt z nieznajomymi- zwiedzanie miast przy okazji spacerów, spotkania z planszówkami, wieczorki dla podróżników. Trzeba tylko poszukać. Ale podstawa to wyjście do ludzi, na początku wymiana kilku użytecznych informacji, z czasem może to być początek przyjźni.
Wieczorki dla podróżników? Jest coś takiego? Super sprawa ![]()
Czy przez zajęcia dodatkowe- zumbę, aerobik znalazłaś fajnych znajomych? ![]()
Wieczorki dla podróżników? Jest coś takiego? Super sprawa
Czy przez zajęcia dodatkowe- zumbę, aerobik znalazłaś fajnych znajomych?
Jest dużo organizacji, stowarzyszeń, imprez organizowanych z myślą że przyjdzie na nie ok 30-50 osób. Wieczory podróżnicze są rzadziej ale można poznać ciekawe miejsca z innego punktu widzenia. Do dziś pamiętam jak pewne małżeństwo opowiadało o swojej pół rocznej podróży po Azji. W Indiach uczyli dzieci angielskiego by móc spędzić na podrozowaniu więcej czasu.
Mam kilku znajomych od zajęć dodatkowych, głównie z jogi bo na nią uczęszczałam systematycznie i dość długo. Zdarzało się że spotykaliśmy się poza zajęciami ale też umawialiśmy się właśnie na jogę w nietypowych miejscach jeśli takie warsztaty były organizowane (parki, plaże).
Z wyjazdów weekendowych mam 2 przyjaciółki. Często razem spędzamy wakacje.
Najtrudniejsze i najważniejsze to wyjść do ludzi.
Rin Trine napisał/a:Wieczorki dla podróżników? Jest coś takiego? Super sprawa
Czy przez zajęcia dodatkowe- zumbę, aerobik znalazłaś fajnych znajomych?Jest dużo organizacji, stowarzyszeń, imprez organizowanych z myślą że przyjdzie na nie ok 30-50 osób. Wieczory podróżnicze są rzadziej ale można poznać ciekawe miejsca z innego punktu widzenia. Do dziś pamiętam jak pewne małżeństwo opowiadało o swojej pół rocznej podróży po Azji. W Indiach uczyli dzieci angielskiego by móc spędzić na podrozowaniu więcej czasu.
Mam kilku znajomych od zajęć dodatkowych, głównie z jogi bo na nią uczęszczałam systematycznie i dość długo. Zdarzało się że spotykaliśmy się poza zajęciami ale też umawialiśmy się właśnie na jogę w nietypowych miejscach jeśli takie warsztaty były organizowane (parki, plaże).
Z wyjazdów weekendowych mam 2 przyjaciółki. Często razem spędzamy wakacje.
Najtrudniejsze i najważniejsze to wyjść do ludzi.
O to świetnie, że jest taka opcja!
Także Autor wątku ma sporo opcji jak widać ![]()
Chyba, że ktoś ma takiego pecha jak ja- mam mnóstwo zajęć (2 kierunki studiów, praca, sport), ale wszędzie kobiety
Może autor też ma ten problem? Bo znałam kiedyś 2 fajnych chłopaków, którzy i przystojni, i wykształceni, a cały czas sami, bo po prostu żyją cały czas w środowisku męskim.
Wbrew pozorom bardzo często ludzie w związkach spotkali się zupełnie przypadkowo, więc trzeba mieć po prostu szczęście
Są też inne opcje - te które wymieniłam odpowiadają moim pasjom, fakt 90 % uczestników to kobiety.
Mój mąż ma inne zainteresowania, dzieli swoje pasje z ludźmi z całej Polski i są to głównie mężczyźni. Może są to znajomości głównie internetowe ale są też i takie które przenoszą się do realu.
Są też inne opcje - te które wymieniłam odpowiadają moim pasjom, fakt 90 % uczestników to kobiety.
Mój mąż ma inne zainteresowania, dzieli swoje pasje z ludźmi z całej Polski i są to głównie mężczyźni. Może są to znajomości głównie internetowe ale są też i takie które przenoszą się do realu.
A mogę zapytać- jakie ma Twój mąż zainteresowania, że tam tylu facetów? Czy to motoryzacja?
Muzyka.
Tworzy własne produkcje muzyczne.
Fakt ciężko wyjść do ludzi. Jeszcze gorzej jak się mieszka na wsi tak jak ja i najbliższe miasto z jakąkolwiek aktywnością jest oddalone ok 40km. Poza tym nie uważacie, że ludzie mimo wszystko zamykają się na nowe znajomości? Już nawet nie mówię o obecnych czasach zarazy, ale ogólnie. Bo jakoś tego nie widzę wybrać się do baru, pubu i zaczepiać ludzi w celu poznania znajomych? Przeważnie każdy przychodzi w jakiejś grupie i w tej grupie spędza czas. Moim zdaniem, w pewnym wieku ciężko jest poznać jakichś nowych znajomych.
Pytanie jaki wiek masz na myśli. Mam kilku znajomych, którzy w wieku 40+ poznali nowe osoby.
Nawet jak mieszkasz na wsi, daleko od wszystkiego to masz internet, telefon. To zbliża do ludzi tylko trzeba z tego korzystać. Moi kuzyni też mieszkają na wsi, 30 km do większego miasta. Zaczynali tak jak ja od wyjazdów weekendowych w góry, organizowanych przez jakieś stowarzyszenia. Teraz mają swoje grono znajomych poznanych na tych wyjazdach i wycieczki organizują już sami w mniejszym gronie.
Mój mąż w ramach swojej pasji realizuje projekty z ludźmi, których na oczy nie widział. Ktoś ma jakiś fajny pomysł, prosi o pomoc w wykonaniu, powstaje z tego znajomość na kilka ładnych lat i kilkanaście projektów.
To tak naprawdę od nas zależy czy kogoś spotkamy i poznamy. Co nam szkodzi zagadać do kogoś w pubie czy na imprezie? Przecież nic na tym nie stracimy. Najwyżej nas ktoś oleje i tyle. Tylko oczywiście nie można być zbyt nachalnym.
Pytanie jaki wiek masz na myśli. Mam kilku znajomych, którzy w wieku 40+ poznali nowe osoby.
Nawet jak mieszkasz na wsi, daleko od wszystkiego to masz internet, telefon. To zbliża do ludzi tylko trzeba z tego korzystać. Moi kuzyni też mieszkają na wsi, 30 km do większego miasta. Zaczynali tak jak ja od wyjazdów weekendowych w góry, organizowanych przez jakieś stowarzyszenia. Teraz mają swoje grono znajomych poznanych na tych wyjazdach i wycieczki organizują już sami w mniejszym gronie.
Mój mąż w ramach swojej pasji realizuje projekty z ludźmi, których na oczy nie widział. Ktoś ma jakiś fajny pomysł, prosi o pomoc w wykonaniu, powstaje z tego znajomość na kilka ładnych lat i kilkanaście projektów.
To tak naprawdę od nas zależy czy kogoś spotkamy i poznamy. Co nam szkodzi zagadać do kogoś w pubie czy na imprezie? Przecież nic na tym nie stracimy. Najwyżej nas ktoś oleje i tyle. Tylko oczywiście nie można być zbyt nachalnym.
Ja mam na myśli taki wiek 20-30 lat ![]()
Właśnie też się zastanawiam, gdzie mogę poznać różnych ciekawych i wartościowych ludzi ![]()
Lubię podróże, spacery np. po górach, ale trochę boję się wyjeżdżać sama, a na chwilę obecną nie mam z kim
Projekty super sprawa ![]()
I właśnie o to chodzi, żeby nie jechać samemu -jechać z grupą na zorganizowany wyjazd. Tam nie wszyscy jadą ze znajomymi. Tylko nie jakieś biura podróży tylko bardziej stowarzyszenia i organizacje turystyczne.
Na FB jest sporo grup organizujących wyjazdy dla singli (nie są to żadne biura matrymonialne ! ), można tez poznać tam osoby, które szukają towarzysza podróży.