Witam
Mam 19 lat, dziewczyna tyle samo.. Od roku jesteśmy razem.. A od pół roku uprawiamy seks ale bez [wulgaryzm] ponieważ dziewczyna boi się zajścia w ciążę bo antykoncepcja może zawieść.. Rozumiem ją i to szanuję. Polega on na tym że ja jej robię minetę a ona mi loda najprościej mówiąc. Robimy to raz na dwa-trzy tygodnie. Ale pisze tutaj w swojej sprawie.. Mam problem taki że gdy ona zaczyna robić loda to schodzi jej różnie, czasami pół minuty, czasami minute i ja już dochodzę.. Ostatnio to trwało nie wiem.. Z 20 sekund... Czuję się z tym słabo mimo że teraz mówi że ją to zadowala to boję się kiedyś ona mnie rzuci bo będę tak szybko dochodził że nie dam rady jej zadowolić..
Mówiąc tak po krótce.. Masturbowałem się 5-6 lat.. Z różnymi częstotliwościami.. Czasami i parę razy dziennie.. Pół roku temu przyznałem się do tego dziewczynie i ona powiedziała że nie chce żebym to robił bo będzie się czuła niepotrzebna.. I ją szanuje.. Teraz gdy nie robię tego to ja po dwóch tygodniach szaleje już w głowie i się nakręcam na nią.. Że mam ogromną ochotę.. Seks polega najczęściej na małej gierce wstępnej, potem ja jej robię minete a kończymy na lodzie.. I kiedy ona robi to ręką to może robić i robić.. Jakbym się nie napinał to i kilkanaście minut.. Kiedy jednak ona zacznie go ssać, wkładać ja się od razu napinam i się nie mogę powstrzymać i tak jak mówię dochodzę tak do minuty maks.. Czy to jest przedwczesny wytrysk a jak tak to jak z tym wygrać? Oczywiście bez masturbacji i niekoniecznie częstszego seksu.. Czy to jest wina tego że mam takie myśli, nakręcam się czy co? Dodam że moja dziewczyna mnie mega kręci seksualnie i najchętniej to bym ją [wulgaryzm] jak tylko się da.