Hej dziewczyno...
Widzę, że cierpisz. Ale mimo wszystko NIE możesz czynić zła i zatruwać związku. Zazdrość to trucizna. Zazdrość Was zniszczy. Zamiast być blisko z chłopakiem, to każde złe spojrzenie, złe słowo to cegiełka,która buduje mur między Wami. Potem jużnie ma odwrotu. Zatem po pierwsze nie niszcz związku. Primum non nocere.
Punkt drugi... wbrew opinii specjalistów, odradzam Ci jakiekolwiek rozmowy z chłopakiem na temat
1. twojej zazdrości, uważam, że tę żabę musisz strawić sama
2. twoich kompleksów... jak się chcesz wygadać, to idź do przyjaciółki; z chłopakiem nigdy o tym nie mów, a nawet mów przeciwnie, że czujesz się atrakcyjna
W końcu, choć trudno Ci będzie to zaakceptować, Wasze problemy z seksem nie wynikają z tego jak wyglądasz (chyba że jesteś chora, ekstremalnie gruba, że nei możesz wstać z łóżka, albo tak chuda, że aż pośladki się zapadają)... prawdopodobnie on jest przyzwyczajony do porno. Małe niepowodzenie w seksie zaburzyło mu erekcję, brak erekcji go bardziej zestresował, zaczęły krążyć mysli "Ona pomyśli że mi sie nie podoba", "Nie spełniam się jako mężczyzna", "Mam problem".
Przypuszczalnie w seksie nie macie "Planu B", który gwaranuje Wam obojgu orgazmy... On się nie "spuści" na twoje piersi tak jak lubi, albo nie będzie się masturbował przy twoim współudziale... a Ty pewnie też nie robisz tego sama razem z nim. Zatem w seksie,choć całe życie każdy z Was robiłto sam, to teraz oczekujecie że druga osoba zrobi Wam dobrze, tak jak Wy sami najbardziej lubicie. To są trudne i delikatne sprawy.
Jak z tego wyjść... Pewnie się masturbujesz... Czy mogłabyś to robić i mu owiedzieć, aby w tym czasie był blisko Ciebie i na przykład masował Ci punkt G i całował sutki?
......... Ach zapomniałem -- małe piersi... no tak... zapomniałem, bo to nie ma znaczenia. Miewałem seks z dziewczyną, która praktycznie nie miała piersi... To dla seksu nie miało znaczenia. Ważny jest człowiek.
Nie miał nigdy parynerki, ja go wprowadziłam w ten świat. Starałam się, aby to wszystko działo się powoli i żeby doznawał wszystko co najlepsze.
Jego seks -- pornole i Ty rzeczywista. Hmm... to jak oglądać gotowanie na ekranie, a jeść w domu obiad. Master Chef smaczniejszy? Może się komuś tak wydawać...
Tłumaczylam mu tysiąc razy, że trzeba rozmawiać.
Takie rozmowy blokują. Seks to delikatna rzecz... nie jak prawo jazdy, że wytłumaczyć i on pojedzie. Tutaj są uczucia.
Nie nawidzę, gdy mnie zostawia samą z myślami. Nie lubię, gdy mnie nakręca, a ja potem nie wiem co mam ze sobą zrobić.
Pewnie robi sobie dobrze w łazience. Potem wraca do Ciebie, daje buzi i chce kończyć dzień, iść spać.Niby nie było orgazmów... tzn on miał... Ty nie. On zrobił potajemnie, a Ty zostałaś nakręcona. I Ty też tego nie robisz, a może powinnaś, może razem z nim. Jeśli jesteś taka >>>że trzeba rozmawiać<<< to w sam raz zadanie dla Ciebie... aby rozmawiać tak, abyś Ty (a nie on) miała orgazmy.
Wszystko to sprowadziło mnie do takich strasznych myśli o sobie. Ten mój biust to nawet lubiłam, bo jestem aktywna fizycznie, więc przy uprawianiu sportu nie przeszkadza mi, ale teraz... no straszne mam myśli, jakbym miała z 18 lat...
Tak, to wyniszczające. Trzeba się ratować.
Bardziej orgazmami i założeniem że on ma problem, który nie wynika z Ciebie.