Kłamstwo? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-01-17 14:54:09)

Temat: Kłamstwo?

Witam dziewczyny

Przejdę od razu do sprawy.

Wydaje mi się że mój facet ma dosyć duże skłonności do kłamstwa..

Nie wiem już sama czy przesadzam.

To nie są duże kłamstwa przynajmniej na takim go nie zlapalam.

Ale np. kupi coś głupiego i chce oddać jednak z powrotem. Pytam się go czy ma paragon. Mówi że ma. Ok. Mijają 2 tygodnie. Pytam czy oddał. Mówi że zapomniał. Mija tydzień. Pytam czy ma paragon. Mówi że nie ale to bez znaczenia bo płacił karta. Mija tydzień pytam czy płacił karta. Mówi że nie ale ma paragon! Przypieram go do muru przeinacza wszystko itp że to jego kasa że paragonu nie ma karta nie płacił i mam dac spokój. 400 pln.. trudno...

Inna sytuacja. Pytam czy ma czas w jakiś tam weekend. Mówi że nie bo jego siostra i mama do nas przyjadą i tyle. Ok. Piszę do jego siostry na what's up czy coś rezerwować co by chciały robić. Ona nic nie wie o odwiedzinach i ma już plany swoje...

Innym razem obieca że coś naprawi i się tym zajmie. Po tygodniu pytam czy to zrobił. Mówi że nic nie obiecywał. To spokojnej tłumaczę.. Słuchaj ja nie jestem zła że tego nie zrobisz bo mogę sama to ogarnąć ale po cholere obiecujesz puste słowa? Nie obiecuj to mnie nie rozczarujesz i sama się zajmę...

Ale on nie rozumie..juz nawet jak coś tam obieca to wzgardliwie tylko wzruszam ramionami i sama załatwiam a on: masz prawo narzekać dopiero jak nie zrobię! A nie z góry! Jesteś jedzowata... Ja mu tłumaczę ze to jest problem nie zajęć tylko obietnic..


Inna sprawa... Umówił się z kumplem i... Zapomniał. Na ten sam weekend już mieliśmy inne plany no i co... Zamiast wyjaśnić I przeprosić postawić mu piwo i tyle on mówi :powiem mu ze ty masz egzaminy..... Strasznie się wkurzyłam i nie gadam z nim że nie ma jaj tego wytłumaczyć po prostu. Ja nie mam żadnych egzaminow...


On generalnie ma bardzo tchórzliwy charakter..

Potem przez dwa dni np usiłował mnie przekonać że z siostrą jest umówiony. Aż mu pokazałam wiadomości na what's up... No i pytam... Po co ty kombinujesz? A on... Bo nie chciał zwyczajnie nic robić i chciał już iść spać I tak jest krócej.


Martwię się hmm... Nastolatka już dawno nie jestem ale zastanawiam się czy on się nadaje na całe życie jako partner... Boję się trochę że może kiedyś będę mieć córkę i ona wyrośnie tak jak ja w przekonaniu że na tatę nie ma co liczyć ani zbyt na nim polegać..

Generalnie mamy udane życie ale jak patrzę na niego to.. Ostatnie miesiące inaczej. Unikam zbliżeń bo facet który nie daje poczucia bezpieczeństwa.. Nie wiem ale nie jest po prostu sexy..

I jeszcze zapomniałam... On Wie że "zdarza mu się opowiadać głupoty"

I np przeprasza mnie przez wiadomości na what's up...

Nie działa... No to po 2 dniach kupi czekoladę z kiosku pod blokiem...

No już mam go dosyć I mówię mu: słuchaj ty nie uważasz że to coś złego ściemniać prawda? Te przeprosiny.... Mów uczciwie... Na pół gwizdka co? A on.. No masz rację.. Ja już jestem zmęczony... Teraz jest na weekend z kumplami w Hiszpanii. Nic nawet nie napisze że dotarł itp... Tak jakbym to ja miała o niego zabiegać!

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-01-17 16:00:36)

Odp: Kłamstwo?

Facet któremu nie ufasz, a nawet wciąż łapiesz na kłamstwach to chyba niezbyt dobry partner "na dobre i złe" w życiu. Ale ty bardzo dobrze o tym wiesz, więc?...
Człowieka nie zmienisz choćbyś nie wiem jak chciała i się starała.

Odp: Kłamstwo?

facet albo jest zakręcony jak słoik na zimę, albo po prostu kombinuje "bo coś tam". Nie zachowuje się jak facet-taki prawdziwy facet, dający oporę i bezpieczeństwo, taki przy którym możesz być spokojna, że jak zajdziesz w ciążę, urodzisz ,i będziesz musiała skupić się na sobie i dziecku, to będziesz spokojna, że on zadba o inne rzeczy. Oszalałabym. Sama mam silny charakter i jestem osobą zorganizowaną (chyba za bardzo), i samodzielną, i jak już o coś poproszę to naprawdę chcę, żeby mi pomógł. Chociaż w moim przypadku, też wiecznie zapomina, wiecznie jest coś ważniejszego itd.... Masz ciężki wybór, ale jako, że jestem po drugim 'poważnym' nieudanym związku, to wypowiem swoje zdanie: odpuść, nie warto. Ludzie albo potrafią się dogadać, albo nie.

4

Odp: Kłamstwo?

No ja też mam już doświadczenia pewne. Mam te 30 lat on 35,mieszkamy razem i ja wiem że w związku może być dużo gorzej oj wiem... Ale cos we mnie krzyczy że może być też lepiej. Sama jestem dobrze zorganizowana mam plany na x lat naprzód... Z drugiej strony też mam wady, idealna księżniczka nie jestem....

Jemu nawet się nie chce przepraszać ją mam dać po prostu spokój. Boję się że on chce żebym po prostu sprzedała skórę tanio. Myślę czy jeszcze np 2 3 miesiące nie poczekać I nie spisywać przez ten czas tych małych oszustw i wtedy jeśli się tego uzbiera dać mu te listę I poprosić o wyprowadzkę... No bo jak tu razem życie ogarniać jak cholera wie czy to kretacz czy nie?

5

Odp: Kłamstwo?
niezbyt daleko napisał/a:

Innym razem obieca że coś naprawi i się tym zajmie. Po tygodniu pytam czy to zrobił.

Jak mezczyzna mowi, ze zrobi, to zrobi. Nie trzeba co pol roku przypominac.

Ale ten Twoj partner ma 35 lat .... a z opisu to jakis nieogarniety nastolatek. Na ojca to on sie nie nadaje.

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

6

Odp: Kłamstwo?

Kup mu notes. Może ma problemy z pamięcią? I to ukrywa. Coś mu się myli,a na opory by dopytać innych? Czym on się na co dzień zajmuje?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

7

Odp: Kłamstwo?
Ela210 napisał/a:

Kup mu notes. Może ma problemy z pamięcią? I to ukrywa. Coś mu się myli,a na opory by dopytać innych? Czym on się na co dzień zajmuje?

Hej,
To nie to nie do końca tak jest niestety... on świetnie pamiętał np że nie umówił się z siostrą I przyznał się w końcu że klamal. Do tego paragonu też przyznał ze nie chciał się po prostu kłócić i wyjść na idiote który gubi paragon więc skłamał.


A z kumplem ok zapomniał ale żeby wyjść z sytuacji z twarzą chciał sklamac zamiast to rozwiązać po prostu, taka jego pierwsza spontaniczna myśl-naklamac.

Co do zakręcenia to niektóre rzeczy faktycznie zapomina, irytuje mnie to ale nie jest dla mnie ptoblemem... Problemem jest tylko jak wychodzi z takiej sytuacji..


Zajmuje się produkcją maszyn.

8

Odp: Kłamstwo?
niezbyt daleko napisał/a:

Witam dziewczyny

Przejdę od razu do sprawy.

Wydaje mi się że mój facet ma dosyć duże skłonności do kłamstwa..

Nie wiem już sama czy przesadzam.

To nie są duże kłamstwa przynajmniej na takim go nie zlapalam.

Ale np. kupi coś głupiego i chce oddać jednak z powrotem. Pytam się go czy ma paragon. Mówi że ma. Ok. Mijają 2 tygodnie. Pytam czy oddał. Mówi że zapomniał. Mija tydzień. Pytam czy ma paragon. Mówi że nie ale to bez znaczenia bo płacił karta. Mija tydzień pytam czy płacił karta. Mówi że nie ale ma paragon! Przypieram go do muru przeinacza wszystko itp że to jego kasa że paragonu nie ma karta nie płacił i mam dac spokój. 400 pln.. trudno...

Inna sytuacja. Pytam czy ma czas w jakiś tam weekend. Mówi że nie bo jego siostra i mama do nas przyjadą i tyle. Ok. Piszę do jego siostry na what's up czy coś rezerwować co by chciały robić. Ona nic nie wie o odwiedzinach i ma już plany swoje...

Innym razem obieca że coś naprawi i się tym zajmie. Po tygodniu pytam czy to zrobił. Mówi że nic nie obiecywał. To spokojnej tłumaczę.. Słuchaj ja nie jestem zła że tego nie zrobisz bo mogę sama to ogarnąć ale po cholere obiecujesz puste słowa? Nie obiecuj to mnie nie rozczarujesz i sama się zajmę...

Ale on nie rozumie..juz nawet jak coś tam obieca to wzgardliwie tylko wzruszam ramionami i sama załatwiam a on: masz prawo narzekać dopiero jak nie zrobię! A nie z góry! Jesteś jedzowata... Ja mu tłumaczę ze to jest problem nie zajęć tylko obietnic..


Inna sprawa... Umówił się z kumplem i... Zapomniał. Na ten sam weekend już mieliśmy inne plany no i co... Zamiast wyjaśnić I przeprosić postawić mu piwo i tyle on mówi :powiem mu ze ty masz egzaminy..... Strasznie się wkurzyłam i nie gadam z nim że nie ma jaj tego wytłumaczyć po prostu. Ja nie mam żadnych egzaminow...


On generalnie ma bardzo tchórzliwy charakter..

Potem przez dwa dni np usiłował mnie przekonać że z siostrą jest umówiony. Aż mu pokazałam wiadomości na what's up... No i pytam... Po co ty kombinujesz? A on... Bo nie chciał zwyczajnie nic robić i chciał już iść spać I tak jest krócej.


Martwię się hmm... Nastolatka już dawno nie jestem ale zastanawiam się czy on się nadaje na całe życie jako partner... Boję się trochę że może kiedyś będę mieć córkę i ona wyrośnie tak jak ja w przekonaniu że na tatę nie ma co liczyć ani zbyt na nim polegać..

Generalnie mamy udane życie ale jak patrzę na niego to.. Ostatnie miesiące inaczej. Unikam zbliżeń bo facet który nie daje poczucia bezpieczeństwa.. Nie wiem ale nie jest po prostu sexy..

I jeszcze zapomniałam... On Wie że "zdarza mu się opowiadać głupoty"

I np przeprasza mnie przez wiadomości na what's up...

Nie działa... No to po 2 dniach kupi czekoladę z kiosku pod blokiem...

No już mam go dosyć I mówię mu: słuchaj ty nie uważasz że to coś złego ściemniać prawda? Te przeprosiny.... Mów uczciwie... Na pół gwizdka co? A on.. No masz rację.. Ja już jestem zmęczony... Teraz jest na weekend z kumplami w Hiszpanii. Nic nawet nie napisze że dotarł itp... Tak jakbym to ja miała o niego zabiegać!

Wierzę, że na dłuższą metę to jest nie tylko irytujące, ale też po ludzku męczące, bo od dorosłego człowieka masz prawo oczekiwać, że jeśli coś mówi, to tak jest, a jeśli coś obieca, to tak zrobi.
Mój mąż też bywa roztrzepany, czasem zastanawiam się nawet jak to się dzieje, że w pracy, a pracę ma stresującą i bardzo odpowiedzialną, bo popełnione błędy mogą kogoś kosztować nawet życie, nigdy nie nawala, a przynajmniej ja o tym nie wiem. Z czasem doszłam do wniosku, że jego umysł w domu wyraźnie się wyłącza, żeby odpocząć.
Niemniej u nas wygląda to zupełnie inaczej niż to wynika z Twojego opisu, bo Twój partner jest zwykłym krętaczem, który często mija się z prawdą. To jest niepokojące, jeśli kłamstwo tak lekko mu to przychodzi, bo z czasem zaczniesz zastanawiać się kiedy to co mówi jest zgodne z rzeczywistością, a kiedy zostało wymyślone na potrzebę chwili. Choć przypuszczam, że już tak jest.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

9

Odp: Kłamstwo?

Autorko podstawowe pytanie. Dlaczego od niego nie odejdziesz? Po co to gonienie króliczka? Po co mu coś tłumaczysz w kółko? Przecież to 35 letni chłop!!! Już go nie zmienisz. Odejdź i po problemie.

10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-01-17 19:49:09)

Odp: Kłamstwo?
niezbyt daleko napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Kup mu notes. Może ma problemy z pamięcią? I to ukrywa. Coś mu się myli,a na opory by dopytać innych? Czym on się na co dzień zajmuje?

Hej,
To nie to nie do końca tak jest niestety... on świetnie pamiętał np że nie umówił się z siostrą I przyznał się w końcu że klamal. Do tego paragonu też przyznał ze nie chciał się po prostu kłócić i wyjść na idiote który gubi paragon więc skłamał.




A z kumplem ok zapomniał ale żeby wyjść z sytuacji z twarzą chciał sklamac zamiast to rozwiązać po prostu, taka jego pierwsza spontaniczna myśl-naklamac.

Co do zakręcenia to niektóre rzeczy faktycznie zapomina, irytuje mnie to ale nie jest dla mnie ptoblemem... Problemem jest tylko jak wychodzi z takiej sytuacji..


Zajmuje się produkcją maszyn.

Obstawiaml, że zapomniał czy umawiał się z siostrą..tylko głupio mi się było przyznać. Zapomniał gdzie ma paragon i o kumplu..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

11 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-01-17 20:29:27)

Odp: Kłamstwo?

Myślę, że ta jego sklonosc do gadanie byle czego, na odczepkę, czyli kłamania po prostu wynika z jego lekkomyślności i zwykłej głupoty. Są tacy ludzie. Paplają, co im ślina na język przyniesie, raz powie tak, za chwilę co innego o tym samym i nawet nie pomyśli, że kogoś może coś takiego drażnić albo że wprowadza w czyjeś życie chaos lub wątpliwości. Ot, taki duży glupol.
Pojechał fgdzies na weekend, ale co go to obchodzi, że ktoś martwi się o niego, że czeka na wiadomość. Tacy ludzie są naprawdę irytujący.
Czy ktoś taki nadaje się do życia w rodzinie? To zależy na jaką kobiete trafi, bo dla jednej taka jego przywara w ogóle nie będzie żadnym problemem, dla innej może być nawet jego urokiem, że taki misiu roztargniony, a dla jeszcze innej sygnałem alarmowym nawołującym do ewakuacji.
Kwestia gustu i tolerancji na określone cechy czyjegoś charakteru.
Na głowę domu on na pewno się nie nadaje, więc jeśli autorko pasuje ci facet dziecko, to ciągnij to, jednak ja już teraz mogę Ci powiedzieć, że akurat tobie na pewno coś takiego nie pasuje. Nie zakładałabys wątku, gdyby było inaczej.
I pamiętaj, że od rzemyczka do koniczka, czyli będzie pod tym względem coraz gorzej, a być może, że te dzisiaj z pozoru niewinne kłamstwa z czasem będą coraz poważniejsze.
Nic też dziwnego, że przestał pociągać cię jako mężczyzna, bo to raczej jest duży chłopiec.

12

Odp: Kłamstwo?

Bycie z kimś, komu tak często i tak łatwo przychodzi kłamstwo i to nie tylko w stosunku do Ciebie, ale i wielu innych osób, nie rokuje zbyt dobrze. Wygląda na to, żę on kompletnie nie zdaje sobie sprawy, co tak naprawdę robi.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

13

Odp: Kłamstwo?

No dobra.. Wrócił z weekendu z kolegami. Nawet nie zainicjował rozmowy tylko ja.

No i stwierdził że wie że źle się zachowal. Spytałam czy już częściej mi kłamał. Powiedział że tak ale w nieważnych sprawach. Spytałam się kto decyduje czy te sprawy są ważne?

I potem czy ma zamiar coś zmienić i sensownie przeprosić... Powiedział że może się zmienić ale nie chce mnie oszukiwać (!) i nie przeprosi porządnie bo on tego nie czuje.
Ze mógłby teraz płakać i kupić kwiatki ale mówi że mnie nie zdradził więc nie trzeba.

Pytam czy naprawdę mu nie wstyd że w oczy umie tak dobrze opowiadac bajki I obiecywać zawsze głupoty? A on że wie że to źle ale6ten związek od dawna jest niedobry i go męczy bo ja mam ciężki charakter i inaczej nie da się mnie zbyć I mieć spokoju niż kłamać...


No i że kumple też tam uważają.. Próbowałam mu wytłumaczyć że związek to jedna wielka obietnica6...I jeśli kłamiesz inie widzisz w tym nic złego... to jak tu mieć związek A on nie rozumie...


No i... Wkurzyłam się i mówię to się pakuj nie będziesz mi tu lgal i potem mówił że nie przeprosisz... A on no cóż bez problemu przystał na rozwiązanie smile mówi że szuka mieszkania, zabrał pościel z sypialni poprosil bym spala na kanapie. W poniedziałek idę na wieczorny kurs, zawsze o 23 mnie odbierał bo nasza dzielnica jest niebezpieczna, wczoraj już nie odebrał. Podzielił półki w lodówce o powiedział ktoremeble zabierze. Spytał czy może już z właścicielem uregulować sprawy. W mniej niż 24h! I czy może być taki plan że 6:50", łazienka jest jego
..


No dziewczyny... jestem największym przegrywem jeśli chodzi o związki. Zawsze coś nie tak, zawsze mi nie wyjdzie. Wszyscy mają męża dzieci dom... A ja jak zwykle gówno

14 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-01-21 09:21:42)

Odp: Kłamstwo?

No proszę, jak szybko sprząta po waszym związku, no ale skoro i jego znajomi wspierają go w tym, by on rozstal się z tobą, to nic dziwnego, że jest taki siebie pewny. Wrócił nabuzowany, bo tam nie zostawiono na tobie suchej nitki, uznano cię za kobiete nie do życia, więc poczuł się jak frajer, który dał sobie wejść jakiejś babie na głowe.
Dlatego teraz pyskuje, zamiast wytłumaczyć się i przeprosić.
Zachowuje się jak chłoptaś w krótkich spodenkach, czyli zgodnie z tym, jaki jest naprawdę.
Nie odchodź od swojego zdania, ponieważ masz absolutna rację.
Pozwól mu odejść, a na pożegnanie narysuj mu krzyżyk na drogę.
Niech życie pokaże mu, jak inne kobiety będą szanowały i podziwiały za kłamanie i lekceważenie ich uczuć oraz obrażanie inteligencji. Wiele jeszcze kobiet pogoni go za te jego urocze, z pozoru niewinne przywary. Niech się buja i niech buja innych. Daleko na czymś takim nie zajdzie.

Głowa do góry. Ważne, że wiesz, czego nie chcesz dla siebie od związku, a znaleźć kogoś sensownego rzeczywiście nie jest łatwo. Bądź jednak dobrej myśli. Jesteś jeszcze bardzo młoda osobą, więc spokojnie.
Trzymam kciuki.

15

Odp: Kłamstwo?
ulle napisał/a:

No proszę, jak szybko sprząta po waszym związku, no ale skoro i jego znajomi wspierają go w tym, by on rozstal się z tobą, to nic dziwnego, że jest taki siebie pewny. Wrócił nabuzowany, bo tam nie zostawiono na tobie suchej nitki, uznano cię za kobiete nie do życia, więc poczuł się jak frajer, który dał sobie wejść jakiejś babie na głowe.
Dlatego teraz pyskuje, zamiast wytłumaczyć się i przeprosić.
Zachowuje się jak chłoptaś w krótkich spodenkach, czyli zgodnie z tym, jaki jest naprawdę.
Nie odchodź od swojego zdania, ponieważ masz absolutna rację.
Pozwól mu odejść, a na pożegnanie narysuj mu krzyżyk na drogę.
Niech życie pokaże mu, jak inne kobiety będą szanowały i podziwiały za kłamanie i lekceważenie ich uczuć oraz obrażanie inteligencji. Wiele jeszcze kobiet pogoni go za te jego urocze, z pozoru niewinne przywary. Niech się buja i niech buja innych. Daleko na czymś takim nie zajdzie.

Głowa do góry. Ważne, że wiesz, czego nie chcesz dla siebie od związku, a znaleźć kogoś sensownego rzeczywiście nie jest łatwo. Bądź jednak dobrej myśli. Jesteś jeszcze bardzo młoda osobą, więc spokojnie.
Trzymam kciuki.


Dziękuję za te słowa.

Ja po prostu zawsze co 2/3 lata przechodzę to samo. Zawsze jakiś Piotruś Pan mnie oczaruje i jak zaczynam mieć wymagania to się zawija...

16

Odp: Kłamstwo?
niezbyt daleko napisał/a:
ulle napisał/a:

No proszę, jak szybko sprząta po waszym związku, no ale skoro i jego znajomi wspierają go w tym, by on rozstal się z tobą, to nic dziwnego, że jest taki siebie pewny. Wrócił nabuzowany, bo tam nie zostawiono na tobie suchej nitki, uznano cię za kobiete nie do życia, więc poczuł się jak frajer, który dał sobie wejść jakiejś babie na głowe.
Dlatego teraz pyskuje, zamiast wytłumaczyć się i przeprosić.
Zachowuje się jak chłoptaś w krótkich spodenkach, czyli zgodnie z tym, jaki jest naprawdę.
Nie odchodź od swojego zdania, ponieważ masz absolutna rację.
Pozwól mu odejść, a na pożegnanie narysuj mu krzyżyk na drogę.
Niech życie pokaże mu, jak inne kobiety będą szanowały i podziwiały za kłamanie i lekceważenie ich uczuć oraz obrażanie inteligencji. Wiele jeszcze kobiet pogoni go za te jego urocze, z pozoru niewinne przywary. Niech się buja i niech buja innych. Daleko na czymś takim nie zajdzie.

Głowa do góry. Ważne, że wiesz, czego nie chcesz dla siebie od związku, a znaleźć kogoś sensownego rzeczywiście nie jest łatwo. Bądź jednak dobrej myśli. Jesteś jeszcze bardzo młoda osobą, więc spokojnie.
Trzymam kciuki.


Dziękuję za te słowa.

Ja po prostu zawsze co 2/3 lata przechodzę to samo. Zawsze jakiś Piotruś Pan mnie oczaruje i jak zaczynam mieć wymagania to się zawija...

A może w tym, że nie da się z Tobą normalnie porozmawiać bo robisz aferę jest ziarnko prawdy?
Skoro inne mają rodziny, a Ty powtórki z rozrywki?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

17

Odp: Kłamstwo?
Ela210 napisał/a:
niezbyt daleko napisał/a:
ulle napisał/a:

No proszę, jak szybko sprząta po waszym związku, no ale skoro i jego znajomi wspierają go w tym, by on rozstal się z tobą, to nic dziwnego, że jest taki siebie pewny. Wrócił nabuzowany, bo tam nie zostawiono na tobie suchej nitki, uznano cię za kobiete nie do życia, więc poczuł się jak frajer, który dał sobie wejść jakiejś babie na głowe.
Dlatego teraz pyskuje, zamiast wytłumaczyć się i przeprosić.
Zachowuje się jak chłoptaś w krótkich spodenkach, czyli zgodnie z tym, jaki jest naprawdę.
Nie odchodź od swojego zdania, ponieważ masz absolutna rację.
Pozwól mu odejść, a na pożegnanie narysuj mu krzyżyk na drogę.
Niech życie pokaże mu, jak inne kobiety będą szanowały i podziwiały za kłamanie i lekceważenie ich uczuć oraz obrażanie inteligencji. Wiele jeszcze kobiet pogoni go za te jego urocze, z pozoru niewinne przywary. Niech się buja i niech buja innych. Daleko na czymś takim nie zajdzie.

Głowa do góry. Ważne, że wiesz, czego nie chcesz dla siebie od związku, a znaleźć kogoś sensownego rzeczywiście nie jest łatwo. Bądź jednak dobrej myśli. Jesteś jeszcze bardzo młoda osobą, więc spokojnie.
Trzymam kciuki.


Dziękuję za te słowa.

Ja po prostu zawsze co 2/3 lata przechodzę to samo. Zawsze jakiś Piotruś Pan mnie oczaruje i jak zaczynam mieć wymagania to się zawija...

A może w tym, że nie da się z Tobą normalnie porozmawiać bo robisz aferę jest ziarnko prawdy?
Skoro inne mają rodziny, a Ty powtórki z rozrywki?


Oczywiście że jest. Rozmawialiśmy o tym. Ja zawsze zaczynam rozmowę spokojnej tylko on najczęściej potem wychodził lub nie odpowiadał i mnie ignorował. I wtedy tak robiłam aferę. I wyszło że żeby afery nie było to powinnam żadnego tematu nie zaczynać...

18

Odp: Kłamstwo?

Przeniesione z kolejnego wątku:

niezbyt daleko napisał/a:

Witam,

Poproszę o poradę w następującej kwestii, może najlepiej dziewczyny trochę starsze z doświadczeniem życiowym. Pytałam też moja mamę chociaż lepiej wiadomo w sprawy związkowe jej nie mieszać ale ona stwierdziła że to moje życie i woli bym sama to rozwiązała.


Mieszkam z partnerem, ja 30 on 36, bez dzieci, mieszkanie wynajęte.

Ostatnio wyszło że mój Partner oszukuje w wielu kwestiach, które są jednak tylko trochę istotne. Np drobnych wydatków, czy coś załatwił, czy coś zrobi (bywa nieslowny).

Jesteśmy razem 2 lata i 0,5 roku mieszkamy razem. Zauważyłam że on bardzo bardzo unika konfliktów "zamiatając je pod dywan" lub uciekając od nich. Stąd też kłamstwa by nie doszło do konfrontacji. Zaznaczę ze z innymi podobnie unika konfliktu po prostu lekko kręcąc.

Oststnio go przyłapałam znowu, kłótnia, ostre słowa, powiedziałam że jak to nie jest problem dla niego i nie wyraza skruchy to... Ma się pakować. W złości to powiedziałam i 2 dni później wyjaśniłam. On uznał ze spoko on odchodzi I dzielimy meble itp wszystko się załatwi.

On nie chciał przeprosić i jako powód stwierdził że to i tak nie ma sensu bo często się kłócimy, ja często czegoś chce, jestem konfliktowa.

Stwierdziłam że możemy przejść do tego problemu nr 2 ale on musi najpierw okazać skruchę i zacząć brać odpowiedzialność i przeprosić. Przyznał ze kłamał już częściej.

Potem zmienił się na gorsze... Spytałam czy ktoś mu tych jego durnych przekonań nakładł w głowę. On że nie. Spytałam czy może siostra (siostrunia nie cierpi mnie i żadnej jego dziewczyny nie lubiła). On że nie. Wtedy sprawdziłam mu telefon.... Wiem głupie itp ale jak inaczej dojść czy kłamał? A tam milion wiadomości od siostry żeby mnie zostawił że ja przesadzam ze przecież nie ma długów i mnie nie zdradza to jest ok.


Wyjechałam po tym do rodziny, już otwarcie poradziłam się przyjaciółek itp. On zaś już na początku opowiedział to rodzinie wszystko że jest kryzys itp i każdego chyba poza babcia się radził.. Tja.. Na moje tłumaczenia że poradzić się można ale np kumpla lub ojca i starczy to znowu nie rozumiał...


Wróciłam myślałam że przemyślał... A on znalazł mieszkanie.
Przeprosił mnie ze słowami "może już skończmy nie uważasz? Zrobiłem błąd, przepraszam wiem że już nie ma co ratować, tu mam dla ciebie prezent na przeprosiny jakoś bądźmy mili bo dopiero w marcu mogę się wyprowadzić, umowę jutro podpisuje"

Spytałam czy on wie że sam rozpoczął te kłótnie, że moja wina jest taka że go przyłapałam i  czy rozumie co robi.

A on do mnie "no nie wiem a co mam zrobić czy zu są jakieś szanse?" i cała rozmowa opierała się że on sam nie wiedział czego chciał.

Teraz pytanie : czy pozostać pasywna i niech on decyduje czy poprosić by został I poprosić by przestał kłamać i że ja też spróbuję popracować nad sobą? Boję się że będę żyć z kretaczem I jak ja spróbuję to sama odkręcać to on będzie miał "licencje na kłamanie"

Swoją drogą ani razu mnie nie poprosił bym z nim była i bym mu naprawdę z głębi serca wybsczyla... Miałam raczej wrażenie że chce bym przyklepała niejako jego decyzję o wyprowadzce żeby było "za porozumieniem"

Proszę o porady bez hejtu bo naprawdę jestem w rozsypce.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

19

Odp: Kłamstwo?
niezbyt daleko napisał/a:

Swoją drogą ani razu mnie nie poprosił bym z nim była i bym mu naprawdę z głębi serca wybsczyla

Co tu jeszcze tłumaczyć?

20

Odp: Kłamstwo?
balin napisał/a:
niezbyt daleko napisał/a:

Swoją drogą ani razu mnie nie poprosił bym z nim była i bym mu naprawdę z głębi serca wybsczyla

Co tu jeszcze tłumaczyć?

No a z drugiej strony patrzy na mnie i pyta czy myślę że tu są jakieś szanse bo on nie wie... Czuję że on narobił chaosu i ja mam podjąć decyzję. A nie czuje tu bym to ja miała jakąś decyzję podejmować tylko on powinien. A z drugiej strony nie chce za rok sobie wyrzucać ze mogłam go zatrzymać jakos..

21

Odp: Kłamstwo?

To zupełnie nie tak.
Jeśli ktoś tu kogoś powinien prosić i zatrzymywać, to absolutnie nie Ty jego.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

22

Odp: Kłamstwo?
IsaBella77 napisał/a:

To zupełnie nie tak.
Jeśli ktoś tu kogoś powinien prosić i zatrzymywać, to absolutnie nie Ty jego.


Właśnie też tak w środku czuje.

Ale z drugiej strony boję się że zaraz będę potem rozmyślać ze moze gdybym go zatrzymała i potem może byśmy popracowali nad tym. Z drugiej strony boję się że ciężko byłoby go zmotywować do tak głębokiej zmiany i że zmarnuje kolejne lata..

23

Odp: Kłamstwo?

Dziewczyny proszę o jakąś konstruktywna radę kogoś kto już trochę doświadczenia życiowego ma itp

24

Odp: Kłamstwo?

Jeśli prosisz o radę, to napiszę krótko: puść go. Czasem trzeba radykalnych rozwiązań, żeby mogły zadziałać jak terapia szokowa, w przeciwnym razie wątpię, aby cokolwiek się zmieniło. Jeśli jednak nie zadziała, to też nie będziesz miała powodu, by sobie coś wyrzucać, bowiem w takim związku, gdzie zamiast partnera masz duże dziecko, które nie ogarnia nawet elementarnych zasad, naprawdę trudno odnaleźć swoje szczęście. Niepewność, brak zaufania - to zniszczy nawet największe uczucie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018