Syn mojego męża. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Syn mojego męża.

Witam, piszę do Was, bo nie wiem.jak mam już sobie poradzić z tą sytuacją.  Mianowicie chodzi mi o Syna mojego męża.  Sytuacja wygląda tak, że mój mąż nie ma kontaktu ze swoim synem ( syn 13 lat) , ale to już jest dłuższa historia, matka.tego dziecka zostawiła wiele lat temu mojego teraz męża, dla innego faceta, ale do rzeczy.. Ja również mam dziecko z poprzedniego związku ( córka 12 lat) A z obecnym mężem mam jeszcze dwie córki ( 8lat i 6 lat). W zeszłym roku do szkoły moich dzieci został zapisany syn mojego męża  ( to jego już piąta szkoła) , wszystko było by ok gdyby nie zaczęły się problemy z jego strony. Jak się już jego matka dowiedziała, że moje dzieci uczęszczają do tej samej szkoły co jej syn to moja 12 letnia córka.wraca codzienne do domu z płaczem,  ten dzieciak zaczął opowiadać mojej córce stek bzdur wysłuchanych od swojej mamusi, pozwolę sobie zacytować " Myślisz że ja nie wiem kim jesteś??,  wiem, i nie  nawidze Cię za to że mieszkasz pod jednym dachem z moim starym"  .... Ten dzieciak zaczął opowiadać nauczycielom i innym rowiesnikom w szkole, że moja córka znęca się nad nim A zwłaszcza po za szkołą.  Ale w tym rzecz że znam moją córkę jak I również wiem że ona nigdy po za szkołą nawet na placu zabaw się z nim nie widziała.  Córka wraca z płaczem do domu. Zgłosiłam to do dyrekcji i powiedziałam jaka.jest sytuacja, że to dziecko nowi mojej córce że jej tata zdradzał jego mamę, że zostawił ich i że z nami będzie tak samo. Ale to jest nie prawda bo to wszystko jest na odwrót, to ona jego zdradzala aż w końcu jego zostawiła dla innego mężczyzny.  No ale dobra niech sobie żyje jak chce, ale czym moja córka jest winna?? Czym ja jestwm winna, każdy ma prawo na nowo ułożyć sobie życie w taki sposób jaki chce.  Dyrektorka obiecała że Weź nie to dziecko pod obserwację psychologiczną ( psycholog szkolny) ,ale problem nie znika, nadal są z tym problemy, które tylko narastaja.  Co mam zrobić? Co w takiej sytuacji? Siedzieć i czekać aż samo się jakoś to potoczy, w między czasie patrzeć na moje dziecko które w końcu nabawi się depresji, czy działać? Ale jak z kim do kogo się udać może z jego matka jakoś pogadać?? Pomóżcie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Syn mojego męża.

A może pora na reakcję ojca?
To, że nie miał kontaktu z dzieckiem przez tyle lat to jest jego wina. Mógł o te kontakty sądownie walczyć, a olał sprawę. Nie dziwię się dziecku, że jest wkurzone, zwłaszcza, jak widzi nową rodzinkę swojego ojca, którego on nie miał.

Idź do męża i niech mąż ogarnie sprawę. I niech zacznie się interesować swoim dzieckiem.

3 Ostatnio edytowany przez rozowa_mandarynka (2020-01-13 16:21:58)

Odp: Syn mojego męża.

akurat kto naprawde kogo zdradzal to wiedza tylko oni sami. moj juz byly tez fantazjowal o swojej bylej, a po tym jak ja go zostawilam o mnie w ten sam sposob xD

nysle, ze to ojciec powinien jakos zadzialac, a nie dyrekcja. w koncu oboje to jego dzieci


ten syn rowniez nie jest winny win jego rodzicow i nowej partnerki ojca


dyrekcja, psycholog, a gdzie tatus?

4

Odp: Syn mojego męża.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dzieci  są wykorzystywane (w tym przypadku dziecko) jako "broń"
On sam raczej by nie wpadł na takie teksty.

Współczuję mu, jak dorośnie i zorientuje się co mówił...

5

Odp: Syn mojego męża.

Za przeproszeniem ojciec pipka czy mężczyzna? Jego rola żeby wejść w ten problem i go rozwiązać po męsku jak ojciec z synem. Nie wyprze sie go choćby za 20 lat. Tym bardziej powinien zadbać o dobro nowej rodziny.

6 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-01-14 09:03:15)

Odp: Syn mojego męża.
Lady Loka napisał/a:

A może pora na reakcję ojca?
To, że nie miał kontaktu z dzieckiem przez tyle lat to jest jego wina. Mógł o te kontakty sądownie walczyć, a olał sprawę. Nie dziwię się dziecku, że jest wkurzone, zwłaszcza, jak widzi nową rodzinkę swojego ojca, którego on nie miał.

Idź do męża i niech mąż ogarnie sprawę. I niech zacznie się interesować swoim dzieckiem.

Jestwm ze swoim mężem już 10 lat, kocham jego A on kocha nas, raczej nie można wyobrazić sobie lepszego faceta, nie napisałam że winie jego syna za wszystko, bo dobrze wiem, że to dziecko jest rozżalone ,rozgoryczone, jego matka sama zostawiła mojego męża, wiele lat temu sama mi to powiedziała, ma swojego męża, ma z nim również dzieci... Mój mąż starał się o kontakty z dzieckiem, nawet sama jemu to wiele razy mówiłam i prosiłam by też się nim opiekował, było tak przez jakiś czas,ale matka jego syna zaczęła robić nam pod górkę dawała jemu dziecko tylko w tedy kiedy sama coś potrzebowała, jakiś podpisów, jakiś zgód na wyjazd, ba zamieszkanie za granicą itp. Mąż nie chciał wiele podpisywać, ale mówiłam jemu że czym to dziecko jest winne.  Ja dobrze wiem, że to nie wina tego dziecka, tylko rodziców, a w większości jego matki, po co mu mówiła takie rzeczy jeżeli sam na takie coś nie jest gotowy.  Moją winą też to nie jest że kocham i chcę być szczęśliwa z moim mężem.

m4jkel napisał/a:

Za przeproszeniem ojciec pipka czy mężczyzna? Jego rola żeby wejść w ten problem i go rozwiązać po męsku jak ojciec z synem. Nie wyprze sie go choćby za 20 lat. Tym bardziej powinien zadbać o dobro nowej rodziny.


Rozmawiałam z nim o całej sytuacji przecież, co prawda prosiłam żeby coś zrobił, żeby z nim porozmawial, bo przecież nie pozwolę żeby moja córka na tym cierpiała. Ale wiem że on nic nie zrobi, wydaje mi się że on jak mały chłopiec jest równie tym wszystkim rozżalony,  zmęczony.  Nie chce się kłócić, a na pewno nie chce wchodzić w konflikty z nimi. Oni to zawzięta rodzina, są bardzo dziwni.  Ja ja nie chcę by moje życie na tym ucierpiało,  mam trzy córki, kocham je nad życie i dla nich zrobię wszystko, tylko nie chce przy tym ranić innych.

rozowa_mandarynka napisał/a:

akurat kto naprawde kogo zdradzal to wiedza tylko oni sami. moj juz byly tez fantazjowal o swojej bylej, a po tym jak ja go zostawilam o mnie w ten sam sposob xD

nysle, ze to ojciec powinien jakos zadzialac, a nie dyrekcja. w koncu oboje to jego dzieci


ten syn rowniez nie jest winny win jego rodzicow i nowej partnerki ojca


dyrekcja, psycholog, a gdzie tatus?


Dlaczego winić mnie??? Ja  się starałam wraz z moim mężem już dawno o to by miał z synem kontakt. A że jego mamusia jest jaka jest to już nie moja sprawa. Nie obwiniam też syna mojego męża, ale również nie pozwolę by to wszystko odbiło się na mojej córce.

7

Odp: Syn mojego męża.

No cóż dopada was brzydko zakamuflowana przeszłość.
Gładko wyjaśniałaś sprawę braku kontaktu- bo zdrada tamtej, niestety sama wiesz, że to kiepski argument na porzucenie własnego dziecka.
Wspomniałaś o 5 szkole tego chłopca, dobrze widać twoje intencje.
Przykre jest to, że nie masz pojęcia po jakim kruchym lodzie się poruszasz.
Twój mąż to pewnie przydomowy pantofel, który wsadził głowę w piach i czeka na co dostanie pozwolenie. Chłopaka nie możesz jednak skontrolować, w dzisiejszych czasach ludzie (szczególnie w szkole) trochę szerzej patrzą na takie sytuacje, nie wystarczy nagadać, że to takie niedobre dziecko.
Czemu jesteś w to wmieszana? Bo dla swoich dzieci nie chciałabyś takiego losu.
Radzę się szybko przebudzić zanim córka dotrze do innego widzenia rzeczywistości.

8

Odp: Syn mojego męża.
kejt38 napisał/a:

No cóż dopada was brzydko zakamuflowana przeszłość.
Gładko wyjaśniałaś sprawę braku kontaktu- bo zdrada tamtej, niestety sama wiesz, że to kiepski argument na porzucenie własnego dziecka.
Wspomniałaś o 5 szkole tego chłopca, dobrze widać twoje intencje.
Przykre jest to, że nie masz pojęcia po jakim kruchym lodzie się poruszasz.
Twój mąż to pewnie przydomowy pantofel, który wsadził głowę w piach i czeka na co dostanie pozwolenie. Chłopaka nie możesz jednak skontrolować, w dzisiejszych czasach ludzie (szczególnie w szkole) trochę szerzej patrzą na takie sytuacje, nie wystarczy nagadać, że to takie niedobre dziecko.
Czemu jesteś w to wmieszana? Bo dla swoich dzieci nie chciałabyś takiego losu.
Radzę się szybko przebudzić zanim córka dotrze do innego widzenia rzeczywistości.


To że ona jego zdradzala i zostawiła to już jest nie istotne, dla mnie w sumie w ogóle.  To że wiem że to jego piąta szkoła dowiedziałam się od dyrektorki. Moje dzieci chodzą do małej szkoły, szkoły prywatnej, więc tam można naprawdę dużo się dowiedzieć jak I prosić o jaką kol1oek pomoc.  Nie powiedziałam że ten dzieciak jest nie dobry, bo wiem że jest manipulowany przez dorosłych, pisałam co mam dalej zrobić, nie prosiłam o hejt w moim kierunku, że ja jestem taka to zła, jeszcze raz mówię że to nie moja wina że kocham mojego męża.  Jego była, sama odsunela się wraz z dzieckiem, wyprowadzila się za granicę, jakiś czas tam mieszkali, ona jej mąż, syn mojego męża. Jak wróciła to chcieliśmy z nim kontaktu, to ona stwierdziła że nie ma takiej opcji bo dziecko nie zna ojca . A dobrze wiem że tak nie było.  Ciężko jest opisać całą sytuację z 10 lat ,może w tedy inaczej ktokolwiek by to rozumiał.  Mój mąż nie jest pantoflem jeżeli o to chodzi, to że on uczestniczy w 100% w życiu naszej rodziny i robi tyle samo rzeczy w domu i po za domem co kobieta nie może jego to mianowac pantoflem. Wiem z jakim ciężarem musi się zmagać, nawet w tej sytuacji.

9

Odp: Syn mojego męża.
kejt38 napisał/a:

No cóż dopada was brzydko zakamuflowana przeszłość.
Gładko wyjaśniałaś sprawę braku kontaktu- bo zdrada tamtej, niestety sama wiesz, że to kiepski argument na porzucenie własnego dziecka.
Wspomniałaś o 5 szkole tego chłopca, dobrze widać twoje intencje.
Przykre jest to, że nie masz pojęcia po jakim kruchym lodzie się poruszasz.
Twój mąż to pewnie przydomowy pantofel, który wsadził głowę w piach i czeka na co dostanie pozwolenie. Chłopaka nie możesz jednak skontrolować, w dzisiejszych czasach ludzie (szczególnie w szkole) trochę szerzej patrzą na takie sytuacje, nie wystarczy nagadać, że to takie niedobre dziecko.
Czemu jesteś w to wmieszana? Bo dla swoich dzieci nie chciałabyś takiego losu.
Radzę się szybko przebudzić zanim córka dotrze do innego widzenia rzeczywistości.

kejt38, uważam, że niesłusznie atakujesz autorkę. Ona, będąc matką zrobiła to, co w tej sytuacji zrobić mogła zrobić najlepszego. Uważam, że nie powinna odpuszczać, zarówno rozmów w szkole, przy okazji każdego incydentu, ale również nie godzić się na bierną postawę męża.
Owszem, współczuję temu chłopcu, bo wyobrażam sobie, jak bardzo musi być rozgoryczony i poturbowany w swoim krótkim życiu, ale współczuję też córce autorki, bo niczemu nie jest winna.
Szkoła, generalnie nie ma zbyt dużego pola do popisu, ale pedagog, czy psycholog powinien jednak reagować rozmawiając z chłopcem, jak i z jego matką. Jeżeli ustne zgłoszenie problemu przez matkę dziewczynki nie odnosi większego efektu, to może złożyć pisemną skargę, tymczasem w sekretariacie szkoły, co być może zmobilizuje dyrekcję szkoły do bardziej aktywnego działania.
Szkoła ma obowiązek walczyć z agresją i prześladowaniem, choć nie jest to łatwe ze względu na brak "narzędzi", bo jedynymi konsekwencjami jest obniżona ocena z zachowania, lub komisja wychowawcza.
Fatalne jest to, że mąż autorki chowa głowę w piasek, w tym wypadku też nie powinna odpuszczać.

10

Odp: Syn mojego męża.

Wybacz, czasy się zmieniły. Rozumiem, że mąż już złożył do sądu papiery o widzenia z synem?
Uważnie cię czytam, chcesz się pozbyć problemu ze sfery publicznej. Trochę nieładny obrazek się maluje tej szczęśliwej rodzinki bo pojawił się "obcy" i nie chce się odczepić.
O czym chciałabyś pogadać z mamą chłopaka? Że to przeszłość i trzeba wytłumaczyć dziecku, że było i minęło?
Dla córek zrobisz wszystko tylko nie chcesz krzywdzić innych- czy ty zdajesz sobie sprawę co napisałaś?
W ogóle to kto cię chce karać z miłość do męża? Jego syn?
Jest tylko jedna droga, ojciec musi dotrzeć do syna, pokazać mu, że chce zawalczyć.
To ważne również dla pozostałych dzieci, wszyscy żyjecie w iluzji. Ty też musisz się przebudzić i zrozumieć, że przeszłości nie da się wymazać.
Chłopak opowiada swoją prawdę o swoim życiu. Opowiada na głos, a jego głos jest coraz silniejszy.
Swoją drogą mąż płaci alimenty?

11

Odp: Syn mojego męża.

kejt38, autorka walczy o komfort psychiczny swojego dziecka i ma do tego prawo. Nikt nie może jej córki dręczyć w szkole, bez względu na okoliczności. Innym problemem jest indolencja jej męża, a ojca chłopca, ich trudna relacja, a raczej całkowity jej brak.
Te dwie sprawy łączą się z sobą, jednak należałoby rozwiązywać je odrębnie.

12

Odp: Syn mojego męża.
josz napisał/a:

kejt38, autorka walczy o komfort psychiczny swojego dziecka i ma do tego prawo. Nikt nie może jej córki dręczyć w szkole, bez względu na okoliczności. Innym problemem jest indolencja jej męża, a ojca chłopca, ich trudna relacja, a raczej całkowity jej brak.
Te dwie sprawy łączą się z sobą, jednak należałoby rozwiązywać je odrębnie.

Tak, każdy walczy jak lew o swoje potomstwo chyba.
No to może niech zasugeruje dyrekcji wyrzucenie "byłego" syna męża, oczywiście dla zdrowej psychiki jego przybranej córki.
Czy ja jestem za dręczeniem? Nie. Absolutnie nie.

13

Odp: Syn mojego męża.

to, że matka robiła pod górkę nie jest żadnym wytłumaczeniem tego, że ojciec z dzieckiem nie ma kontaktu.
Prawa mu odebrała czy jak? Zawsze mógł wywalczyć i wziąć dziecko do siebie na stałe. To jest jego syn i to on tutaj powinien zareagować.

14

Odp: Syn mojego męża.

Najpierw wiążą się z facetami, którzy mają dzieci a później wielkie mecyje, bo brak dojrzałości.
Jak nie miał kontaktu z synem to było cacy a jak się syn pojawił to trzeba go unicestwić.
Sorry, ale autorko jesteś egoistką.

15 Ostatnio edytowany przez Amethis (2020-01-14 14:15:56)

Odp: Syn mojego męża.
imieslow napisał/a:

Najpierw wiążą się z facetami, którzy mają dzieci a później wielkie mecyje, bo brak dojrzałości.

czyli wiązanie się z facetem co nie ma dzieci mając swoje, a wiązanie z takim co ma, to dwie różne kategorie ludzi smile spoko to dopiero egoizm wychodzi


Luna17
to są konsekwencje wpisane w kolejne związki, to raz
dwa, nie jest Twoim a męża obowiązkiem sprawy związane z wcześniejszym związkiem załatwiać/brać w swoje ręce
jeśli to wchodzi w Wasz aktualny związek, potrzebujecie wspólnie ustalonego wypracowanego podejścia

piszesz że on nie ma siły, więc jasnym jest że macie dwa odmienne stanowiska, nie mówicie jednym głosem, na granicy bierności to czuję

Luna17 napisał/a:

Oni to zawzięta rodzina, są bardzo dziwni.

ocenianie ludzi, nie jest rozwiązaniem na poczucie wstydu wywołane tą sytuacją
tak samo jak TY przeżywają mają z tym również problem, tak samo szukają winy w drugiej stronie

zdecydowanie Twój partner, powinien tym się zająć, po coś to do niego wróciło, a skoro się tak starał o utrudniany kontakt, właśnie ma okazję go wziąść/przyjąć w swoją odpowiedzialność

może ten chłopak właśnie walczy o siebie i w wyuczony swój sposób, pokonuje własne przeszkody,

zareagowałaś na poziomie szkoły, Twój partner musi stanąć w odpowiedzialności na poziomie roli ojca
jeśli chcesz chronić dzieci, pobudź partnera, nie szukaj winy w osobach 3cich

16

Odp: Syn mojego męża.

To jest dziecko, wchodzi w okres buntu, zapewne jest zazdrosne że jego ojciec wychowuje cudze dziecko a ze swoim nie dbał o kontakty.
Nie rozumiem jak mogło Ci to autorko nie przeszkadzać, że twój mąż nie zabiega o kontakty z własnym dzieckiem? Przecież to jest okrutne i świadczy o człowieku, którego poślubiłaś. „Problem” się nie zamiótł pod dywan jak sobie to zaplanowaliście, tylko w końcu wyszedł na światło dzienne, skumulowany. Nie obwiniaj dziecka, że sobie nie umie radzić z emocjami, tylko swojego męża, który uciekł od odpowiedzialności (tak wygodnej dla was obojga). Może zacznie wreszcie działać w tym temacie? Chcesz się pozbyć chłopca ze swojego terytorium, zupełnie nie patrząc na jego uczucia. Dostaliście się oboje.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024