Witam.
Może drogie Kobiety coś poradzą.
Jestem 5 lat po ślubie, mamy z Żoną 4 letnia córkę. Myślimy z żoną o drugim dziecku..ale no właśnie.
Mam pracę wyjazdowa, pracuje na statkach. Miesiąc jestem w domu na wolnym 24h/dobe, a miesiąc mnie nie ma wcale.
Ciężka sprawa ale cos za coś, to jedyny zawód w którym sie odnalazłem i do którego predysonuje mnie wykształcenie. Zarobki są dobre kilkanaście tys zł co miesiąc czy jestem w domu czy nie.
Żona prowadzi własną działalność zarabiając ok 2500 zł. Niestety wiąże się to z pracowaniem w godzinach popołudniowo wieczornych poza domem. Nie jest możliwe wykonywanie tej pracy w godzinach wcześniejszych.
Jej praca jest zarazem jej pasja. Zajmuje się ją 4 dni w tygodniu.
Kiedy ja jestem na wyjeździe, nasza córka jest u dziadków 100km od naszego miejsca zamieszkania a Żona przemieszcza się to do dziadków i Córki, to do domu i pracy. 3dni tam, 4 tu.
Żona nie potrafi sobie wyobrazić rezygnacji z pracy, ja z koleji nie widzę możliwości radzenia sobie w ten sam sposób przy dwójce dzieci.
Nie mówiąc już o tym, że dziecko mogłoby pójść już do przedszkola, a wkrotce pojawi się szkoła i wówczas wogle nie potrafię sobie wyobrazić jak to ma funkcjonować gdy mnie nie będzie.
Dziecko z przedszkola, szkoły wróci o 15 a Mama akurat wychodzi do pracy i wróci o 20?
A co z spędzaniem czasu z dziećmi, albo nauką, pomocą przy odrabianiu lekcji?
Żona nie wyobraża sobie przestac pracować. Sugeruje Nianie. Ale koszt Niani to 1200zl, jaki sens przy jej zarobkach 2500zl...Zostawianie dzieci z Niania, 1200 zł płacenia niani, żeby zarabiać 1300 zł?
Jak wspomniałem jej praca wiaze się z jej pasja i kiedy sugeruje żeby zamknąć interes Żona reaguje nerwowo i nie jest w stanie sobie tego wyobrazić.
Ona nie widzi problemu ze posczas gdy ja znikam na miesiąc, dzieci dodatkowo Matke widywać miałyby 4 dni w tyg głównie wieczorami, kladaca je spać.
Pomóżcie jak ja przekonać że to nie jest dobry pomysł, a potrzebna jest głównie przy dzieciach...
Argumenty z niania i tym ze pracuje tylko 4 dni w tyg wogle mnie nie przekonują..
Uważam że przy moich zarobkach na wyciągnięcie ręki jest ten luksus by Żona nie pracowała i mogła się fajnie poświęcić dzieciom.
Co uważacie, czy taka postawa z mojej strony jest niesprawiedliwa?
Macie jakieś pomysły jak przekonać Żonę? Mi się serce ściska na samą myśl że nie dość że mnie nie ma przez miesiąc, to matka przez 4 dni w tyg praktycznie miałby istniec dla dzieci głównie wieczorami parę chwil przed snem.
Nie wiem juz jakich argumentów użyć..
Wiem, że tyle kobiet dałoby dużo żeby mniej pracować lub nie pracować a moc spędzać więcej czasu ze swoimi małymi dziećmi..
Kocham Zone, ale czuję się strasznie rozgoryczony