Czy warto ufać intuicji? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto ufać intuicji?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Małomiasteczkowy (2019-08-04 17:26:16)

Temat: Czy warto ufać intuicji?

Cześć.

Za chwilę minie blisko rok od historii, którą opisywałem kiedyś na forum. To było ciężkie doświadczenie, które mnie bardzo przeorało psychicznie i wiązało się ze złamanym sercem. Sytuacja wpłynęła na mnie bardzo mocno. Moja samoocena bardzo spadła, straciłem zaangażowanie w cokolwiek. Sam odszedłem ze swojej pracy i przez około 1,5 miesiąca starałem się zrobić sobie przerwę. Pod koniec maja doszło do pewnego przełomu, ponieważ zaproponowano mi pracę. Mogłem wybrać biuro na miejscu albo w innym mieście. Ku zaskoczeniu wszystkim wybrałem przeprowadzę. Z perspektywy czasu widzę, że wtedy moje miasto wydawało mi się "spalone" i straciłem w wiarę w lepsze jutro. Wszystko inne wydawało się lepsze.

Przeprowadziłem się i przez 2 miesiące zdarzyło się wiele fajnych rzeczy. Nowa firma okazała się super. Zespół jest fantastyczny, nawiązaliśmy relacje poza pracą. Na powodzenie płci przeciwnej nie mogę narzekać i generalnie jest bardzo komfortowo. I co? Nagle 3 tygodnie temu pojawiło się we mnie uczucie, które dosłownie nie dawało mi spać. Co to takiego?

To może będzie dziecinne, ale chcę być szczery. Zobaczyłem, że dziewczyna, która mnie skrzywdziła i zostawiła dla byłego (dałem się wykorzystać na własne życzenie) generalnie jest szczęśliwa? Związek jej się układa jak nigdy, firma rozwija. Żeby była jasność, to nie była zazdrość. Obudziła się we mnie ogromna złość, że ona po wszystkim nie poniosła żadnych konsekwencji, a ja przez to wszystko zniechęciłem się do miejsca, które ukochałem (mojego miasta). Sam sobie odebrałem przekonanie, że mogę być tam jeszcze szczęśliwy i sprowadziłem żródło szczęścia do jej osoby, a nie siebie samego. Po tygodniu złość narastała, nic nie pomagało. W końcu jak podjąłem decyzję, że "wracam do domu" to nagle wstąpiła we mnie lekkość.

Byliście kiedyś w takim stanie? Że coś nagle jakby was wzywało do działania, tak że nie mogliście spać ani funkcjonować normalnie dopóki tego nie zrobicie? Czuję się dosłownie jakby coś mnie tam przyzywało...

Udało mi się znaleźć fantastyczne mieszkanie w mojej ukochanej dzielnicy, firma zgodziła się na przeniesienie. Generalnie kipię energią. Jutro przewożę ostatnie rzeczy i się wprowadza. Jedyne tylko co mnie zastanawia, że w sumie działam od tego czasu jak na jakimś autopilocie, bez żadnego planu i tyle. Nie mam żadnego planu, że teraz będę robił po powrocie do domu to i to. Trochę nawet działam bezmyślnie, ale cieszę się, choć dziwne jest takie uczucie, że nie wiem co mnie czeka dalej i jakoś mnie to nie przeraża.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy warto ufać intuicji?

Już wiadomo dlaczego wróciła do byłego, intuicja... Miała racje że ciapa jej się trafiła, która z podkulonym ogonem ucieka od problemów, wybrała silniejsze geny.

3 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-08-11 09:06:47)

Odp: Czy warto ufać intuicji?
InzP napisał/a:

Już wiadomo dlaczego wróciła do byłego, intuicja... Miała racje że ciapa jej się trafiła, która z podkulonym ogonem ucieka od problemów, wybrała silniejsze geny.

Twój komentarz się kupy nie trzyma. Brzmisz jak kozak w necie, wulgaryzm w świecie wink

4

Odp: Czy warto ufać intuicji?

Dla mnie to żadna intuicja, że wróciłeś na stare śmieci.
Intuicja nie w ten sposób kieruje, że robi Ci projekcje na temat Twojej ex. Po prostu nie przerobiłeś całkowicie rozstania i wróciło.

5

Odp: Czy warto ufać intuicji?

przeraża Cię prawda, ciapku

6

Odp: Czy warto ufać intuicji?

Trollem być też trzeba umieć. Ty jesteś tylko nudny, InzP. W każdym temacie podobna śpiewka.

7

Odp: Czy warto ufać intuicji?

Nie każdy może być równie ciekawy co Ty, co osoba to inne postrzeganie świata, tylko oczekujecie słodzenia i przyznawania racji. Nudni to jesteście wy co temat, może 4 posty autora i zaczyna się najazd forumowych nabijaczy postów, rozpoczynacie swoje wywody i autor ucieka, temat umarł. Lepiej szybko, brutalnie ale do celu.

8 Ostatnio edytowany przez justa_pl (2019-08-05 07:55:55)

Odp: Czy warto ufać intuicji?
Małomiasteczkowy napisał/a:

Cześć.

Za chwilę minie blisko rok od historii, którą opisywałem kiedyś na forum. To było ciężkie doświadczenie, które mnie bardzo przeorało psychicznie i wiązało się ze złamanym sercem. Sytuacja wpłynęła na mnie bardzo mocno. Moja samoocena bardzo spadła, straciłem zaangażowanie w cokolwiek. Sam odszedłem ze swojej pracy i przez około 1,5 miesiąca starałem się zrobić sobie przerwę. Pod koniec maja doszło do pewnego przełomu, ponieważ zaproponowano mi pracę. Mogłem wybrać biuro na miejscu albo w innym mieście. Ku zaskoczeniu wszystkim wybrałem przeprowadzę. Z perspektywy czasu widzę, że wtedy moje miasto wydawało mi się "spalone" i straciłem w wiarę w lepsze jutro. Wszystko inne wydawało się lepsze.

Przeprowadziłem się i przez 2 miesiące zdarzyło się wiele fajnych rzeczy. Nowa firma okazała się super. Zespół jest fantastyczny, nawiązaliśmy relacje poza pracą. Na powodzenie płci przeciwnej nie mogę narzekać i generalnie jest bardzo komfortowo. I co? Nagle 3 tygodnie temu pojawiło się we mnie uczucie, które dosłownie nie dawało mi spać. Co to takiego?

To może będzie dziecinne, ale chcę być szczery. Zobaczyłem, że dziewczyna, która mnie skrzywdziła i zostawiła dla byłego (dałem się wykorzystać na własne życzenie) generalnie jest szczęśliwa? Związek jej się układa jak nigdy, firma rozwija. Żeby była jasność, to nie była zazdrość. Obudziła się we mnie ogromna złość, że ona po wszystkim nie poniosła żadnych konsekwencji, a ja przez to wszystko zniechęciłem się do miejsca, które ukochałem (mojego miasta). Sam sobie odebrałem przekonanie, że mogę być tam jeszcze szczęśliwy i sprowadziłem żródło szczęścia do jej osoby, a nie siebie samego. Po tygodniu złość narastała, nic nie pomagało. W końcu jak podjąłem decyzję, że "wracam do domu" to nagle wstąpiła we mnie lekkość.

Byliście kiedyś w takim stanie? Że coś nagle jakby was wzywało do działania, tak że nie mogliście spać ani funkcjonować normalnie dopóki tego nie zrobicie? Czuję się dosłownie jakby coś mnie tam przyzywało...

Udało mi się znaleźć fantastyczne mieszkanie w mojej ukochanej dzielnicy, firma zgodziła się na przeniesienie. Generalnie kipię energią. Jutro przewożę ostatnie rzeczy i się wprowadza. Jedyne tylko co mnie zastanawia, że w sumie działam od tego czasu jak na jakimś autopilocie, bez żadnego planu i tyle. Nie mam żadnego planu, że teraz będę robił po powrocie do domu to i to. Trochę nawet działam bezmyślnie, ale cieszę się, choć dziwne jest takie uczucie, że nie wiem co mnie czeka dalej i jakoś mnie to nie przeraża.

Właściwie to nie wiem o co pytasz. Czy kieruje nami intuicja, czy konkretne cele - nigdy ale to nigdy nie przewidzisz ostatecznych skutków swojego działania. Może to być świetne posunięcie, sukces a może okazać się porażką - szkoda się na zapas stresować.
Cokolwiek będzie się działo już wiesz, że potrafisz podejmować konkretne decyzje i kierować swoim losem - aby go zmienić na lepsze ( czytałam Twój post sprzed roku).  Więc zaufaj sobie, bo jak widać masz to szczęście i należysz do ludzi, którzy zamiast jęczeć i czekać co będzie dalej - po prostu działają.

9

Odp: Czy warto ufać intuicji?
Małomiasteczkowy napisał/a:

Cześć.

Za chwilę minie blisko rok od historii, którą opisywałem kiedyś na forum. To było ciężkie doświadczenie, które mnie bardzo przeorało psychicznie i wiązało się ze złamanym sercem. Sytuacja wpłynęła na mnie bardzo mocno. Moja samoocena bardzo spadła, straciłem zaangażowanie w cokolwiek. Sam odszedłem ze swojej pracy i przez około 1,5 miesiąca starałem się zrobić sobie przerwę. Pod koniec maja doszło do pewnego przełomu, ponieważ zaproponowano mi pracę. Mogłem wybrać biuro na miejscu albo w innym mieście. Ku zaskoczeniu wszystkim wybrałem przeprowadzę. Z perspektywy czasu widzę, że wtedy moje miasto wydawało mi się "spalone" i straciłem w wiarę w lepsze jutro. Wszystko inne wydawało się lepsze.

Przeprowadziłem się i przez 2 miesiące zdarzyło się wiele fajnych rzeczy. Nowa firma okazała się super. Zespół jest fantastyczny, nawiązaliśmy relacje poza pracą. Na powodzenie płci przeciwnej nie mogę narzekać i generalnie jest bardzo komfortowo. I co? Nagle 3 tygodnie temu pojawiło się we mnie uczucie, które dosłownie nie dawało mi spać. Co to takiego?

To może będzie dziecinne, ale chcę być szczery. Zobaczyłem, że dziewczyna, która mnie skrzywdziła i zostawiła dla byłego (dałem się wykorzystać na własne życzenie) generalnie jest szczęśliwa? Związek jej się układa jak nigdy, firma rozwija. Żeby była jasność, to nie była zazdrość. Obudziła się we mnie ogromna złość, że ona po wszystkim nie poniosła żadnych konsekwencji, a ja przez to wszystko zniechęciłem się do miejsca, które ukochałem (mojego miasta). Sam sobie odebrałem przekonanie, że mogę być tam jeszcze szczęśliwy i sprowadziłem żródło szczęścia do jej osoby, a nie siebie samego. Po tygodniu złość narastała, nic nie pomagało. W końcu jak podjąłem decyzję, że "wracam do domu" to nagle wstąpiła we mnie lekkość.

Byliście kiedyś w takim stanie? Że coś nagle jakby was wzywało do działania, tak że nie mogliście spać ani funkcjonować normalnie dopóki tego nie zrobicie? Czuję się dosłownie jakby coś mnie tam przyzywało...

Udało mi się znaleźć fantastyczne mieszkanie w mojej ukochanej dzielnicy, firma zgodziła się na przeniesienie. Generalnie kipię energią. Jutro przewożę ostatnie rzeczy i się wprowadza. Jedyne tylko co mnie zastanawia, że w sumie działam od tego czasu jak na jakimś autopilocie, bez żadnego planu i tyle. Nie mam żadnego planu, że teraz będę robił po powrocie do domu to i to. Trochę nawet działam bezmyślnie, ale cieszę się, choć dziwne jest takie uczucie, że nie wiem co mnie czeka dalej i jakoś mnie to nie przeraża.


Witaj ! Chciałeś nagłej zmiany,zrobiłeś to,nagle poczułeś silną więż ze swoim miastem - wróciłeś, to może właśnie Twój najlepszy w życiu krok.Może musiałeś spróbować czegoś innego,aby przekonać się,że jednak najlepsze są stare śmiecie.Nie wiadomo jak się Twoje życie dalej ułoży,może właśnie TO ciągnęło Ciebie do swojego miasta?. Zapewne wkrótce się okaże,ćzy dobrze zrobiłeś ,a może było warto? czego Ci życzę z całego serca.Powodzenia i głowa do góry,wszystko będzie ok. smile

10 Ostatnio edytowany przez Małomiasteczkowy (2019-08-15 18:17:06)

Odp: Czy warto ufać intuicji?

Podbijam wątek, aby opowiedzieć ciąg dalszy. Jest bardzo ciekawy. 



W dniu mojego powrotu do miasta zostałem zaskoczony wiadomością od mojej byłej. 
Napisała do mnie, że chciała pytać jak mi się mieszka w nowym mieście, ale „chyba coś przeczuła”.
Zacząłem drążyć temat i powiedziała, że jej się śniłem. Kiedy opowiedziała mi treść tego snu, to się mocno zdziwiłem, bo wiele rzeczy z niego zgadzało się z moim obecnym życiem. Nie chcę wpadać w magiczne myślenie, ale tutaj było to o tyle dziwne, że wielu rzeczy nie miała prawa po prostu wiedzieć. 




Nie dawało mi to spokoju i po 2 dniach do niej zadzwoniłem. Dlaczego? Coś we mnie pękło i stwierdziłem, że za bardzo dbam o konwenanse i przez to ignoruję swoje potrzeby. A tutaj była nią potrzeba zrozumienia tego co się działo wcześniej. Dla tych, którzy nie znają mojego wątku - z tą dziewczyną budowaliśmy w zeszłym roku związek. Niestety w pewnym momencie zaczął się między nas wbijać jej były chłopak i skutecznie nią manipulować (choć może ona też chciała być manipulowana). Generalnie w pewnym momencie zaczęła się „wahać” i przez ponad miesiąc się rozchodziliśmy i schodziliśmy. W końcu jak powiedziałem „stop” i urwałem kontakt, to praktycznie następnego dnia wróciła do byłego. Niesamowicie się przy tym afiszując.


Powiedziałem jej wprost, że nie mam już żalu o to, że wybrała tamtego, choć nie będę ukrywał, że to bolało. Rozumiem, że do miłości nikogo zmusić nie można. To czego jednak nie rozumiem to tego, dlaczego potraktowała w tym wszystkim moją osobę tak jakbym nigdy nie istniał. To co się stało później bardzo mnie zaskoczyło. Ciężko to streścić, bo rozmowa trwała 1,5h. Z najważniejszych jednak rzeczy to powiedziała mi, że od kilku miesięcy nie radzi sobie z tą sytuacją. Ma żal i złość w sobie, że się wtedy nie skomunikowaliśmy i ona nie zadbała o kilka rzeczy jak się spotykaliśmy. Z jednej strony wie, że powinna wtedy to załatwić sama i mi o tym nie mówić, ale zarzuciła, że sam na to pozwalałem. Dodała, że nie wyobraża sobie kontaktu beze mnie, ale też nie wyobraża sobie jakby to miało wyglądać.


Nie ukrywam, ta rozmowa przyniosła mi ogromną ulgę. Poczułem, że odzyskałem "coś". Jakąś podmiotowość. Przez długi czas byłem przekonany, że ona wróciła do byłego i po prostu bez żadnych kosztów buduje szczęśliwe życie, a ja jestem wyrzucony jak ścierka. Było to dla mnie zaskakujące, bo wydawało mi się, że ona dużo lepiej ogarnia życie niż ja po wszystkim, a chyba jest odwrotnie? Został mi jednak pewien niesmak związany z tym, że niby ten „kontakt dla niej tyle znaczy, ale nie wie jak”. Znowu mi zaśmierdziało tym co mnie denerwowało, czyli trójkątem ona-ja-jej były-obecny.

Napisałem do niej później, że czegoś mi w tej rozmowie zabrakło. Ona powiedziała, że jej tak samo. Z jednej strony czuje ulgę, ale nie wiem do końca ma spokój. Nawet miała myśl, że cieszy się, że ta rozmowa była, ale szkoda, że tak "krótko". Uznałem, że to dobry moment, aby raz a dobrze skończyć tę relację tak jak powinno to się stać pół roku temu. Bez awantur, dramatów i złych emocji.


Najpierw napisałem jej o pewnej historii, którą przeżyłem po naszej relacji (z inną dziewczyną), która pozwoliła mi wejść w "jej buty" i mam nadzieję pokazała, że rozumiem jej punkt widzenia z tamtego okresu. Potem odniosłem się do tego "wartościowego kontaktu". Powiedziałem, że doceniam naszą relację i doświadczenie jakie dała. Było sporo złego i dobrego, ale myślę, że teraz każdy widzi swoją odpowiedzialność. Podkreśliłem, że zawsze będzie ważną osobą, ale to co jest teraz jest niezdrowe (taki szarpany kontakt od czasu do czasu i niewiadomo co). Wyjaśniłem wprost, że to co było minęło, będziemy dla siebie ważni, ale dobrze będzie już się "puścić", ale tym razem bez poczucia wzajemnego żalu. Ona nie powinna już się obarczać, bo to przeszkadza budować związek, a ja też chcę się odblokować na nową dziewczynę i nie myśleć ciągle o tym co było między nami. Wyjaśniliśmy sobie wszystko i kropka.

Po wszystkim napisała mi tylko, że potrzebuje czasu i spokoju, aby się oswoić z tym co napisałem.
Od tygodnia milczy. Wiem, że pojechała z obecnym na wakacje, więc pewnie stąd cisza.
Szczerze mówiąc może dobrze się stało. Nadszedł czas, aby to po prostu puścić wolno i żyć dalej.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto ufać intuicji?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024