Witam mam pewien duży problem , który od kilku lat nie daje mi spokoju ... Otóż kilka lat temu poznałem cudowaną dziewczyne miałem wtedy 18 lat ona był nieznacznie młodza . Zakochałem się w niej odrazu było buum i po sprawie strasznie sie wkręciłem długo tańczyliśmy i takie tam . Nie będę streszczał całej historii bo do jutro bym to pisał. Długo razem pisaliśmy , po pewnym czasie mi zaufała i zaczęliśmy się spotykać , oboje byliśmy nieśmiali i kompletnie niedoświadczeni w związkach przynajmniej ja. Długo mi zajęło żeby ją do siebie przekonać , wreszcie się udało był pierwszy pocalunek było cudownie , nie mogłem w to uwierzyć , że taka dziewczyna jest mną zainteresowana zawsze byłem skryty i nieśmiały , chodziłem własną drogą . Aż wreszcie nadszedł moment , że ją po prostu olałem , miałem ją po prostu w pewnym momencie w dupie , zachowałem się jak dupek nie mam nic na swoje usprawiedliwienie , ale bałem się po prostu bardziej zaangażować , wcześniejco tym nie myślałem przestraszyłem się po prostu i co najlepsze bałem się odrzucenia jak to brzmi masakra ... Byłem gówniarzem , który po prostu nie był gotowy ba związek.Ona po pewnym czasie chciała porozmawiać itd , ale ja nie chciałem i nasz kontakt się urwał do czasu . Wiem , że ją zraniłem nie pochlebiam sobie ale tak było, koledzy byli ważniejsi... Bo bardzo długim czasie zrozumiałem , że popełniłem błąd , ale nawet nie miałem jaj , żeby ją przeprosić w cztery oczy . Nie widzialm jej wtedy bardzo długi czas aż to spotkania na koncercie , wcześniej i tak cały czas o nie myślałem pogadaliśmy nic więcej. Ostatni raz spotkałem ją dobre 3 lata temu , na początku fajnie nam się rozmawiało, ale nie potrzebnie zacząłem rozmawiać o naszym związku itd i rozmowa się posypała , próbowałem potem wyjaśnić przez sms wiem głupi byłem , napisała mi tylko , że życzy mi szczęścia i tyle od tego czasu nie mamy ze sobą kontaktu już kilka lat temu załowałm tego co zrobiłem , ale było za późno , żeby to naprawić. Gdybym tylko miał wtedy to doświadczenie co mam dzisiaj wyglądało by to całkowicie inaczej a tak szkosa gadać. Ona cały czas chodzi mi po głowie, często o niej myśle , sam nie wiem dlaczego , czasami mi się śni . Dodam , że jej nie przesladuje czy coś , świrem nie jestem , bywałem u niej w domu . Nie chce wchodzić z butamu do jej życia , ale ja nawet po tylu latach nie jestem wstanie o niej zapomnieć . Była to moja pierwsza wielka miłość i jak narazie jedyna ... Pojawiały się jakieś dziewczyny , ale to były tylko zauroczenia nic więcej. Do żadnej dziewczyny nie poczułem tego co do niej. Do dzisiaj czuje jej zapach , pamiętam uśmiech kazda wspólną minute którą spędziliśmy razem dokładnie pamiętam wszystko . Prowadzę normalne życie , mam pracę itd . Nie wiem jak sobie z tym poradzić . Oatatnio z kumplem , że szkoły średniej wspominaliśmy nasze dawne miłości w jego przypadku było 2-3 moja jedna hehe, pokazał mi jej zdjęcie i nie było jakiegoś łał czy coś mimo , że się zmieniła. Po prostu zrobiło się cieplej w brzuchu , ale nic więcej. Jak sobie z tym poradzić bo komplet nie nie wiem co robić , nie chce z nią odnawiać kontaktu bo ma swoje życie . Myślałem , że to kiedyś ustąpi , ale niestety nie . Mówi , się że pierwsza miłość ma wpływ na nasze dalsze życie i chyba rzeczywiście tak jest . Najgorsze jest to , że ona myślała a może i myśli , że ja się nią po prostu pobawiłem i mi się znudziła a tak nie było , bo ja chyba nadal coś do niej czuje mimo , że miałem swoją szansę i ją zmarnowałem i nigdy już nie będziemy razem , najwyżej przyjdzie mi z tym żyć do końca życia trudno .. Historia opisana w w dużym skrócie.
nie bardzo wiadomo czego ty chcesz, bo jak chcesz jej to zacznij sie o nia starac, samo sie nie zrobi, nie wiem czy ona wolna, bo nie dopisales, ale masz szanse to sprawdzic, z drugiej strony powiem ci tak, mam 52 lata, jestem w zwiazku, ale do dzisiaj pamietam swoaja pierwsza milosc, pierwsze pocalunki, zapachy wspomnienia jakich nie da sie wymazac, ale zycie jest zycie nie jestem z tamta, nie probuje sie nawet zastanawiac czy tamta to lepszy czy gorszy dla mnie wybor, bo ja wyboru dokonalem nie jestem z ta pierwsza
3 2019-07-26 08:35:32 Ostatnio edytowany przez balin (2019-07-26 08:39:43)
Trzeba to sobie jak to się pięknie mówi zracjonalizować.
Przede wszystkim dziewczyna ma swoje ułożone życie i nie ma się co pchać z buciorami. Zwłaszcza pamiętając co było. Do tego ona jasno oświadczyła, że nie chce kontaktów.
Po drugie patrzysz na to sytuację, przez różowe okulary sentymentalnych wspomnień. Co oczywiście może kompletnie nie mieć pokrycia w rzeczywistości. Przecież Ty jej nie znasz. To wszystko wygląda szczeniacko, bo jak można kochać kogoś kogo nie znasz? A masz jedynie piękny obrazek.
Co do przeprosin i rozliczenia tego co było w rozmowie z nią. Miałeś okazję i co wygrało? Szczeniackie umizgi.
Jak słusznie powiedział poprzednik. Każdy miał jakieś tam miłości z młodości, każdy jakieś tam błędy popełniał. Ale to było. Trzeba z tego wyrosnąć. Oczywiście mieć często śmieszne wspomnienia jak się to było szczeniakiem. Ale życie toczy się dalej. To nie może nas blokować w pójściu do przodu. Szkoda na to czasu.