Zwykle doradzam, ale dziś przychodzę z zapytaniem. Przyjaciółka ma cukrzycę, lekką, ale ma i ma też 42 lata. Niby nie wyklucza się to z antykoncepcją, ale... no właśnie. Czy któraś z Was przyjmuje pigułki w podobnej sytuacji? Chciałabym ją trochę uspokoić.
nie doradzę odnośnie pigułek, ale na lekką cukrzycę gorąco jej polecam picie herbatki z morwy. Znam dwie osoby, które dzięki temu trzymają cukrzycę w ryzach.
A to ja się podłączę. Biorę hormony, ale chciałabym już nich zrezygnować. Co stosujecie w zamian i czy jesteście z tej formy anty zadowolone? Pytanie do kobietek 40+.
Spirala (bez hormonów) raczej w cukrzycy nie przeszkodzi. Proponuję poradzić sie ginekologa.
A jakie są Wasze doświadczenia ze spiralą bez hormonów?
A jakie mogą być doświadczenia? Gin zakłada i sobie z nią chodzisz 5-10 lat, w zależności jakiego typu masz spiralkę. Nic nie czujesz, nie musisz pilnować terminów, nie masz skutków ubocznych typu tycie. Jedyny minus to nie powinno się często stosować tamponów i trzeba kontrolować jej położenie raz do roku.
Ja po 40 formy antykoncepcji nie zmieniałam, cały czas belarę stosuję i wszystko jest tak jak trzeba. Po tej magicznej czterdziestce to trzeba się pilnować. Nie raz się słyszy, że kobieta myśi, że już ciąża jej nie grozi i proszę, maluszek się pojawia.
Zwykle doradzam, ale dziś przychodzę z zapytaniem. Przyjaciółka ma cukrzycę, lekką, ale ma i ma też 42 lata. Niby nie wyklucza się to z antykoncepcją, ale... no właśnie. Czy któraś z Was przyjmuje pigułki w podobnej sytuacji? Chciałabym ją trochę uspokoić.
Wiesz co, sama akurat takiego problemu nie mam, ale z tego co się orientuję, dla kobiet z problemami z cukrem i w okresie okołomenopauzalnym polecane są tabletki Orlifique. Wiadomo, wszystko trzeba skonsultować z lekarzem, ale póki co, poczytajcie sobie o nich.
Nie słyszałam o nich szczerze mówiąc. To jakieś nowe są?
A jakie mogą być doświadczenia? Gin zakłada i sobie z nią chodzisz 5-10 lat, w zależności jakiego typu masz spiralkę. Nic nie czujesz, nie musisz pilnować terminów, nie masz skutków ubocznych typu tycie. Jedyny minus to nie powinno się często stosować tamponów i trzeba kontrolować jej położenie raz do roku.
Zapomniałaś o niekontrolowanych plamieniach u niektórych kobiet trwających nawet do kilku tygodni, zwiększonym niebezpieczeństwie zajścia w ciążę pozamaciczną i możliwością infekcji, bo to jednak ciało obce.
Mogłabym coś jeszcze dopisać, ale jak ktoś chce, to sobie wpisze w google i poczyta.
w sumie to dziwię się że w dobie tak rozwiniętej technologii wciąż nie mamy czegoś bezpiecznego i bez skutków ubocznych.. ![]()
Wiecie co, z tymi efektami ubocznymi to jest tak, że jesli tabletki są dobrze dobrane - na podstawie badań krwi itd., to skutków ubocznych nie powinno być. Co do Orlifique, słyszałam o nich jakiś czas temu, że właśnie w takich sytuacjach są polecane, więc jakoś super nowe raczej nie są, ale konkretów w tym temacie nie znam ![]()
w sumie to dziwię się że w dobie tak rozwiniętej technologii wciąż nie mamy czegoś bezpiecznego i bez skutków ubocznych..
Niestety...
Namówić partnera na wazektomię (sam to wymyśliłem i przeprowadziłem, jedyny minus to 2 tysia wydane w 20 minut - a poza tym, brawo ja ;-) )… Chyba, że zmieniamy partnerów. Moja małżonka stosuje Depo Proverę. Zastrzyk raz na trzy miesiące. Niestety cała litania skutków ubocznych, z czego najgorszy to... spadek libido do poziomu babci lat 97... Plus jest taki, że nie ma miesiączki w ogóle (takla sztuczna menopauza) no i ogranicza ryzyko raka piersi. a poza tym to samo zło z odwapnieniem kości na czele (osteoporoza)
Z dobrym ginekologiem się skonsultować, najlepiej klinicznym. Może implant?
Namówić partnera na wazektomię (sam to wymyśliłem i przeprowadziłem, jedyny minus to 2 tysia wydane w 20 minut - a poza tym, brawo ja ;-) )… Chyba, że zmieniamy partnerów. Moja małżonka stosuje Depo Proverę. Zastrzyk raz na trzy miesiące. Niestety cała litania skutków ubocznych, z czego najgorszy to... spadek libido do poziomu babci lat 97... Plus jest taki, że nie ma miesiączki w ogóle (takla sztuczna menopauza) no i ogranicza ryzyko raka piersi. a poza tym to samo zło z odwapnieniem kości na czele (osteoporoza)
Z dobrym ginekologiem się skonsultować, najlepiej klinicznym. Może implant?
Nie rozumiem. Ty zrobiłeś sobie wazektomię, a żona używa depo proverę? Po co?
Po wazektomii przez 3 miesiące trzeba jeszcze stosować normalną antykoncepcję, a potem wykonać badania by potwierdzić prawidłowość przeprowadzonego zabiegu. Dlatego żona wzięła jeszcze jedną dawkę depo i czekamy zakończenia trzeciego miesiąca i wykonania badań nasienia.
Zwykle doradzam, ale dziś przychodzę z zapytaniem. Przyjaciółka ma cukrzycę, lekką, ale ma i ma też 42 lata. Niby nie wyklucza się to z antykoncepcją, ale... no właśnie. Czy któraś z Was przyjmuje pigułki w podobnej sytuacji? Chciałabym ją trochę uspokoić.
Cukrzyca jest przeciwwskazaniem do stosowania hormonów - taką informację znajdziesz w niektórych ulotkach dołączonych do opakowań różnych środków. Najlepiej zasięgnąć wiedzy u lekarza i z nim to przedyskutować. Może dobrym rozwiązaniem będzie właśnie wkładka miedziana? Ważne, żeby przeprowadził on dokładny wywiad uwzględniając również występowanie różnych chorób/ epizodów u krewnych.
Dobrze też zrobić badania przed lub w trakcie przyjmowania hormonów tzn. krew (morfologia, krzepliwość, hormony) + czynnik V leiden i gen protrombiny. W ulotkach sporo miejsca poświęca się ryzyku zakrzepicy i tu nie ma żartów.
Wywiad lekarski + badania = dobrze dobrana BEZPIECZNA antykoncepcja ![]()
18 2019-08-19 13:44:16 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-08-19 15:01:23)
przy cukrzycy może mieć problemy z krzepliwością i żyłami, ja miałam podejrzenie zakrzepicy i ginekolog polecił mi diafragmę spam
Dziewczyny, podbijam temat, by nie zakładać nowego wątku.
Nie jestem jeszcze po 40, ale chwilę przed.
I nigdy nie sądziłam, że będę mieć dylemat w wyborze antykoncepcji.
Przez ostatnie 10 lat miałam zwykłą wkładkę, bez hormonów. Po ostatnim zapaleniu jajników, ginekolog wyjęła mi spiralę i leczyłam zapalenie.
Po miesiącu wróciłam z nią do tematu zabezpieczenia się i dała mi kilka możliwości, ale żadna do mnie nie przemawia i nie wiem co robić.
W tej chwili mam krążek, ale wiem że zaraz go wyjmę. Oprócz tego, że może jest wygodny, bo wymienia się go co 3 tygodnie, tak o seksie nie ma co mówić, bo jest on po prostu wyczuwalny. Wiem, że założyłam prawidłowo.
Tabletek nie chcę, mam migreny, a te potęgują bóle, zresztą jak i plastry i wszystko co hormonalne. Do plastrów to już w ogóle podchodzę z rezerwą.
Najchętniej znów bym założyła wkładkę, ale dobija mnie permanentny okres tzn. tydzień plamienia, tydzień miesiaczki i tydzień plamienia. No nie da się.
Idę znów w czwartek, zrobię cytologię, odbiorę wyniki badań i muszę się na coś zdecydować.
Macie jakieś rady?
Dziewczyny, podbijam temat, by nie zakładać nowego wątku.
Nie jestem jeszcze po 40, ale chwilę przed.I nigdy nie sądziłam, że będę mieć dylemat w wyborze antykoncepcji.
Przez ostatnie 10 lat miałam zwykłą wkładkę, bez hormonów. Po ostatnim zapaleniu jajników, ginekolog wyjęła mi spiralę i leczyłam zapalenie.
Po miesiącu wróciłam z nią do tematu zabezpieczenia się i dała mi kilka możliwości, ale żadna do mnie nie przemawia i nie wiem co robić.
W tej chwili mam krążek, ale wiem że zaraz go wyjmę. Oprócz tego, że może jest wygodny, bo wymienia się go co 3 tygodnie, tak o seksie nie ma co mówić, bo jest on po prostu wyczuwalny. Wiem, że założyłam prawidłowo.
Tabletek nie chcę, mam migreny, a te potęgują bóle, zresztą jak i plastry i wszystko co hormonalne. Do plastrów to już w ogóle podchodzę z rezerwą.
Najchętniej znów bym założyła wkładkę, ale dobija mnie permanentny okres tzn. tydzień plamienia, tydzień miesiaczki i tydzień plamienia. No nie da się.
Idę znów w czwartek, zrobię cytologię, odbiorę wyniki badań i muszę się na coś zdecydować.
Macie jakieś rady?
Zapytaj lekarkę o krążki o zastrzyk hormonalny. Jest jeszcze implant, ale wiele kobiet skarży się na ciągłe plamienia po założeniu implantu.
Mam podobny problem do Twojego. Pigułek nie mogę brać, bo źle je toleruje mój organizm, spirala w moim przypadku nie wchodzi w grę, a krążek jakoś do mnie nie przemawia... Zastanawiam się nad zastrzykiem..
Dziękuję Cyngli.
Odnośnie zastrzyków, to dwie moje znajome zaszły w ciążę w trakcie, więc chyba podziękuję ![]()
Dziękuję Cyngli.
Odnośnie zastrzyków, to dwie moje znajome zaszły w ciążę w trakcie, więc chyba podziękuję
Świetnie.. to chyba pozostają tylko gumy..
Też mnie to denerwuje ![]()
O, albo komputer cyklu!
Dziękuję Cyngli.
Odnośnie zastrzyków, to dwie moje znajome zaszły w ciążę w trakcie, więc chyba podziękuję
To co to za zastrzyki były? Witamina B?! ;-) Pewnie chodzi o Depo-Proverę - ten lek to masakra, wywołuje de facto menopauzę: brak okresu, powiększa się biust i zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi (to plusy), ale libido spada niemal do zera, strasznie odwapnia (zwiększa ryzyko osteoporozy) itd., resztę litanii minusów doczytasz z ulotki. Także zajść w ciążę po zastrzyku z Depo (o ile to było faktycznie depo) to trzeba mieć wyjątkowe "szczęście". Z plusów jest jeszcze cena ok 30 zł i mniej więcej drugie tyle na zastrzyk, raz na trzy miesiące. Ogólnie nie polecam. Żona już trzeci miesiąc dochodzi do równowagi hormonalnej. Niektóre kobiety nawet w rok po zakończeniu brania depo nie mają okresu.
24 2020-09-12 21:01:06 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2020-09-12 21:02:29)
Najlepsza po 40, gdy nie chce sie juz rodzic jest sterylizacja, czy jak kto woli podwiazanie, przeciecie i koagulacja koncow jajowodow.
Nadal nie rozumiem dlaczego jest to zakazane w Polsce i ciesze sie kolejny raz, ze mieszkam poza nia... Jestem po takim zabiegu.
To komfort, brak hormonow antykoncepcyjnych...
Tak mnie denerwuje ze w Polsce kobieta, ktora chodzi w ciazy nie moze wykonac tego zabiegu a mezczyzna, ktory przyczynia sie tylko do powstania ciazy moze to zrobic...
Tylko prezerwatywy, bezpiecznie higienicznie, dla mnie komfortowo. nie muszę się truć tabletkami. Niestety wiele lat się trułam i zostało mi 0 libido, rozwalony układ hormonalny. Mam nadzieję, że nic więcej.
26 2020-09-14 13:30:27 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-14 13:36:29)
No ale takie podwiązanie jajowodów jest bez wpływu na gospodarkę hormonalną kobiety, skoro tak się jej boicie w tabletkach? Nie brałam tabletek, ale się nad nimi zastanawiam..
Edit: no widzę, że jednak nie tak pięknie, bo w ciążę pozamaciczną można zajść i powikłania po zabiegu są możliwe.
No ale takie podwiązanie jajowodów jest bez wpływu na gospodarkę hormonalną kobiety, skoro tak się jej boicie w tabletkach? Nie brałam tabletek, ale się nad nimi zastanawiam..
Edit: no widzę, że jednak nie tak pięknie, bo w ciążę pozamaciczną można zajść i powikłania po zabiegu są możliwe.
No niestety.
Ja jestem sporo przed 40tka ale jak juz skonczymy produkcje dzieci to nie wyobrazam sobie innej opcji niz albo podwiazanie albo wazektomia.
Z drugiej strony sa przypadki, ze kobieta zaszla w ciaze po usunieciu jajowodow, wiec chyba wazektomia pewniejsza.
Nie wyobrazam sobie leciec na gumkach, juz teraz nie moge sie doczekac, az bedziemy mogli je odstawic, strasznie mnie wybija moment zakladania.
28 2020-09-14 14:30:14 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-09-14 14:33:49)
Z tym podwiązaniem jajowodów, to jakieś półśrodki. Dziś czytałem artykuł, że zaraz po cesarskim cięciu drugim najczęściej wykonywanym zabiegiem jest usunięcie macicy. W tym u zupełnie zdrowych kobiet, głównie ze względu na chęć pozbawienie się dalszej możliwości rozrodu. I usunięcie macicy ma tą przewagę, że daje się je uzasadnić profilaktyką nowotworową, bo usunięcie macicy usuwa ryzyko raka szyjki macicy, jak też pojawiania się i nawrotów mięśniaków itd. Mojej mamie wycięto macicę rutynowo kiedy w wieku tuż po 40-tce usuwano jej mięśniaki. Mojej teściowej podobnie w zbliżonym wieku. Mojej żonie w zeszłym roku zaproponował to ginekolog. Jak się pani zdecyduje, to proszę dać znać...
A przepraszam zapomniałem, że u mamy jak teściowej przy okazji "poleciały" też jajniki. Oferta dla żony także obejmowała full cięcie czyli macica i jajniki.
Snake tylko problem jest taki, ze usuniecie macicy i jajnikow powoduje menopauze i przejscie na hormonalna terapie zastepcza.
I to wcale takie dobre nie jest.
30 2020-09-14 15:09:09 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-09-14 15:15:56)
Jajników oczywiście ale raczej nie samej macicy. W końcu to tylko mięsisty worek. Natomiast takie usunięcie wszystkiego w komplecie było na pewno rutynowo polecane w czasach kiedy moja mama i teściowa były w moim wieku. To znaczy w momencie kiedy kobieta tak czy inaczej trafiała na stół z powodu mięśniaków itp. schorzeń. Pytanie - czy ma pani jeszcze zamiar rodzić dzieci? Nie, to może przy okazji, co by dwa razy do szpitala się nie fatygować usuniemy schorzenie raz na zawsze, a i raka jednego z drugim już pani nie złapie. Nie mówiąc już o tej kobiecie z ograniczoną poczytalnością co to rodziła dzieci jedno po drugim i lekarze podjęli decyzję za nią w trakcie chyba cesarki i wysterylizowali co by im więcej głowy nie zawracała. Pieniądze chyba jakieś wywalczyła w odszkodowaniu.
Natomiast biorąc pod uwagę skuteczność polskiej medycyny w walce z nowotworami, szczególnie szyjki macicy, to usunięcie macicy jest chyba najrozsądniejszym rozwiązaniem dla każdej polskiej kobiety, zaraz po urodzeniu ostatniego, planowanego dziecka.
Dodając jeszcze, że przeciętnie menopauza pojawia się w wieku ok. 50 lat, a rak szyjki macicy zabija i młodsze kobiety, to nie wiem czy po 40-tce nie rozsądniej usunąć zagrożenie i przemęczyć się na farmakologii. Teraz są chyba nowocześniejsze sposoby podawania hormonów, subtelniejsze. Aczkolwiek moja teściowa i tak młodo zmarła, niewykluczone, że w wyniku powikłań po kuracji hormonalnej (wylew).
Jak dziewczyny tu mówią, że nie chcą brać hormonów, a Ty twierdzisz, że lepiej męczyć się 15 lat na farmakologii jak się w wieku 40 lat usunie macicę?
Usunięcie macicy nie jest obojętne dla zdrowia i nie bez powodu jest uznawane jako operacja okaleczająca...
Na pewno nie jest to środek na antykoncepcję po 40tce.
jestem w szoku, że ktoś może proponowasć usuwanie macicy bez wskazania medycznego.. Rozumiem kobiety które usuwają piersi, tak jak Angelina Jolie, bo rak piersi jest wysoce dziedziczny, a pierś można odtworzyć, ale taka ingerencja jak piszesz na wszelki wypadek? Nie słyszałam o takim pomyśle.
Ciekawa jestem, czy tacy radośnie wycinający organy lekarze swoim matkom, żonom, córkom, synowym, wnuczkom też będą to proponować. Oczywiście tego się nie dowiemy.
Jak się którąś boi ciąży, to jedyne wyjście nie uprawiać seksu. Wcale.
Albo brać pigułki, założyć spiralę etc. Ale po 40 ciąża to nie takie hop siup jak 10 czy 15 lat wcześniej.
Po usunięciu macicy nie ma powodu przechodzić na farmakologię. Żeńskim gruczołem hormonalnym są jajniki.
Brak wskazań medycznych? Po 40-tce jeśli kobieta wyczerpała swoje ambicje prokreacyjne rola macicy sprowadza się do złuszczającego się co parę tygodni nabłonka, niekoniecznie bezbolesnego. Organ, który naturalnie dogorywa w swej funkcji przyjęcia i utrzymania zarodka staje się za to jedną z głównych, możliwych przyczyn przedwczesnego zakończenia życia. O ile trudno wskazać za sensowne w profilaktyce nowotworowej usunięcie sobie płuc, żołądka czy jelita grubego, bo organy te są człowiekowi potrzebne do końca życia, to akurat usunięcie macicy lub jajników sens ma. Rak szyjki macicy i rak jajników mieszczą się w pierwszej dziesiątce głównych przyczyn śmierci kobiet i okres zwiększonego ryzyka zachorowalności zaczyna się właśnie po 40-tce.
Dlatego pisałem co znam z własnego otoczenia. Kiedy moja matka i teściowa po 40-tce trafiały do szpitala z nie letalnymi schorzeniami macicy, które można było i wówczas, i dziś podleczyć farmakologicznie oraz operacyjnie, to takie otrzymały zalecenia lekarskie - wyciąć wszystko póki jest sens. Moja żona jako młoda kobieta przeszła operację jajników i macicy, gdzie lekarze robili co mogli żeby uratować choć jeden jajnik. Uratowali obydwa. Dziś czyli kiedy ona ma 25 lat więcej obstawiam, że te jajniki ratowałoby 10 % operatorów. Resztę podzieliłbym na tych, którzy otwarcie powiedzieliby, że otworzą tylko po to żeby usunąć i na tych, którzy gładko skłamaliby, że będą je ratować, a otworzyliby tylko po to żeby je usunąć. Gdyż ponieważ 25 lat temu żona była młodą kobietą, która nigdy nie rodziła i przed sobą miała perspektywę braku potomstwa oraz 25-35 lat funkcjonowania na wspomaganiu hormonalnym. Dziś żona ma dzieci, więcej nie planuje, a menopauza, to być może w sposób naturalny kwestia 5 - 7 lat. Wcześnie zaczęła owulację więc raczej do menopauzy bliżej niż dalej. I dokładnie to usłyszała w zeszłym roku od lekarza. Nie od rzeźnika z NFZ ale od przyzwoitego ginekologa z przyzwoitej, prywatnej praktyki kiedy przez miesiąc gryzła paznokcie czekając na wynik biopsji. Jeszcze ją opie.....łem od stóp do głów czekając pod gabinetem, bo wróciła mówiąc, że to znów mięśniaki prawdopodobnie nic groźnego ale to potwierdziłaby tylko biopsja ale nie skorzystała, bo to dodatkowo kilkaset złotych. Wypsnęło mi się wtedy co nieco głośnych, a wulgarnych wyrazów, bo siedziałem w samochodzie pod gabinetem i że do k....y nędzy pieniądze mam w portfelu i niech robi w tył zwrot i zap....la z powrotem i bez biopsji mi nie wraca. Ostatecznie na wynik trzeba było czekać ponad miesiąc. Były pozytywne, niemniej to właśnie powiedział jej ginekolog - z macicą będzie pani miała już tylko zmartwienia i żadnego pożytku. Proponuję wyciąć czym prędzej i się nie zastanawiać. Nad jajnikami można się zastanowić aczkolwiek ja radzę też przy okazji usunąć. Kilka lat wcześniej przejdzie pani na wspomaganie hormonalne po menopauzie ale zlikwiduje pani szansę śmierci na raka jajnika.
no to rozumiem Twoje zdenerwowanie i jednak wskazania lekarskie do takiej operacji były, To co innego,
Snake, teraz właśnie lekarze by dużo chętniej ratowali jajniki niż usuwali.
A usunięcie macicy to nie jest takie hop siup i ja serio się dziwię, że ktokolwiek to proponuje. W brzuchu nie masz pustki, narządy są na miejscach, na których są z jakiegoś powodu. A konsekwencje usunięcia macicy to pustka w jej miejscu, bo przecież nikt watą nie wypcha i sztucznej nie wsadzi. Konsekwencją usunięcia macicy może być zwyrodnienie całem miednicy, bo nie będzie punktu oparcia. Nie mówiąc już o problemach z wypadającą pochwą, bo nic jej nie trzyma od góry, problemy z układem moczowym, trawiennym.
Usunięcie macicy jest operacją okaleczającą.
Może przyzwoity prywatny lekarz chce sobie po prostu zarobić? Usunięcie macicy nie jest metodą antykoncepcji i jako takie nie powinno być polecane. Co innego mieć wskazania medyczne, a co innego zachciankę.
jak zawsze z lekarzami, dobrze skonsultować z paroma taką poważną decyzję.
39 2020-09-14 20:43:09 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-09-14 20:49:22)
no to rozumiem Twoje zdenerwowanie i jednak wskazania lekarskie do takiej operacji były, To co innego,
Nie było żadnych w sensie "trzeba usunąć, żeby panią uleczyć tu i teraz". U mojej matki i teściowej była to metoda zakończenia powracających problemów z mięśniakami oraz profilaktyka nowotworowa bez żadnego wskazania, że w momencie wycięcia nowotwór istnieje. Po prostu statystyka wskazywała, że w tym wieku macica i jajniki stanowią dla nich większe zagrożenie niż pożytek. W przypadku mojej mamy już 30 lat sobie bez tych bardzo ważnych narządów żyje i nie brak macicy oraz jajników stanowi źródła jej problemów zdrowotnych. Nie trzymanie moczu czy też problemy z miednicą są zapewne jakimś dyskomfortem, jednakowoż odczuwalnym tylko przez osobniki żywe. Dla martwych kobiet z macicą i jajnikami po przerzutach nowotworowych, nie trzymanie moczu, to najmniejszy z problemów...
Przy czym dziś można się zbadać pod kątem genetycznym czy się jest szczególnie narażonym na te rodzaje nowotworów. Angelina Jolie się zbadała, bo rodzinnie była obciążona i cóż, w sumie młoda babka ale wycięła sobie piersi, jajniki, jajowody. Chce żyć.
Ela210 napisał/a:no to rozumiem Twoje zdenerwowanie i jednak wskazania lekarskie do takiej operacji były, To co innego,
Nie było żadnych w sensie "trzeba usunąć, żeby panią uleczyć tu i teraz". U mojej matki i teściowej była to metoda zakończenia powracających problemów z mięśniakami oraz profilaktyka nowotworowa bez żadnego wskazania, że w momencie wycięcia nowotwór istnieje. Po prostu statystyka wskazywała, że w tym wieku macica i jajniki stanowią dla nich większe zagrożenie niż pożytek. W przypadku mojej mamy już 30 lat sobie bez tych bardzo ważnych narządów żyje i nie brak macicy oraz jajników stanowi źródła jej problemów zdrowotnych. Nie trzymanie moczu czy też problemy z miednicą są zapewne jakimś dyskomfortem, jednakowoż odczuwalnym tylko przez osobniki żywe. Dla martwych kobiet z macicą i jajnikami po przerzutach nowotworowych, nie trzymanie moczu, to najmniejszy z problemów...
Przy czym dziś można się zbadać pod kątem genetycznym czy się jest szczególnie narażonym na te rodzaje nowotworów. Angelina Jolie się zbadała, bo rodzinnie była obciążona i cóż, w sumie młoda babka ale wycięła sobie piersi, jajniki, jajowody. Chce żyć.
Snake lepiej zostaw tę sprawę kobietom. To delikatna materia. Chciałbyś, żeby Cię kobiety namawiały do profilaktycznego usunięcia jąder ? ![]()
Snake napisał/a:Ela210 napisał/a:no to rozumiem Twoje zdenerwowanie i jednak wskazania lekarskie do takiej operacji były, To co innego,
Nie było żadnych w sensie "trzeba usunąć, żeby panią uleczyć tu i teraz". U mojej matki i teściowej była to metoda zakończenia powracających problemów z mięśniakami oraz profilaktyka nowotworowa bez żadnego wskazania, że w momencie wycięcia nowotwór istnieje. Po prostu statystyka wskazywała, że w tym wieku macica i jajniki stanowią dla nich większe zagrożenie niż pożytek. W przypadku mojej mamy już 30 lat sobie bez tych bardzo ważnych narządów żyje i nie brak macicy oraz jajników stanowi źródła jej problemów zdrowotnych. Nie trzymanie moczu czy też problemy z miednicą są zapewne jakimś dyskomfortem, jednakowoż odczuwalnym tylko przez osobniki żywe. Dla martwych kobiet z macicą i jajnikami po przerzutach nowotworowych, nie trzymanie moczu, to najmniejszy z problemów...
Przy czym dziś można się zbadać pod kątem genetycznym czy się jest szczególnie narażonym na te rodzaje nowotworów. Angelina Jolie się zbadała, bo rodzinnie była obciążona i cóż, w sumie młoda babka ale wycięła sobie piersi, jajniki, jajowody. Chce żyć.Snake lepiej zostaw tę sprawę kobietom. To delikatna materia. Chciałbyś, żeby Cię kobiety namawiały do profilaktycznego usunięcia jąder ?
W sumie to niech usunie ![]()
Tak z ciekawości ![]()
42 2020-09-14 21:27:26 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-09-14 21:33:25)
Snake lepiej zostaw tę sprawę kobietom. To delikatna materia. Chciałbyś, żeby Cię kobiety namawiały do profilaktycznego usunięcia jąder ?
Akurat rak jąder nie jest jakimś szczególnym przekleństwem mężczyzn, poza tym osobliwie częściej występuje u młodych mężczyzn i w miarę wcześnie zdiagnozowany rokuje pozytywnie. W przypadku mężczyzn odpowiednikiem byłby raczej rak prostaty, gdzie istnieją wprost korelacje między usunięciem gruczołu, a komfortem życia, głównie seksualnego.
jeszcze taka osobliwa historia. O ile w przypadku kobiet i raka szyjki macicy istnieje korelacja między ilością partnerów, to jest im więcej partnerów tym większe ryzyko zapadnięcia na tą chorobę, to w przypadku mężczyzn zaobserwowano, że im więcej różnorodnych partnerek, tym mniejsze ryzyko raka prostaty
Nie mówiąc już o tym, że podstawowa profilaktyka prostaty to dużo seksu. Tak więc grzeszący panowie po prostu dbają o swoje zdrowie ![]()
Misinx napisał/a:Snake lepiej zostaw tę sprawę kobietom. To delikatna materia. Chciałbyś, żeby Cię kobiety namawiały do profilaktycznego usunięcia jąder ?
Akurat rak jąder nie jest jakimś szczególnym przekleństwem mężczyzn, poza tym osobliwie częściej występuje u młodych mężczyzn i w miarę wcześnie zdiagnozowany rokuje pozytywnie. W przypadku mężczyzn odpowiednikiem byłby raczej rak prostaty, gdzie istnieją wprost korelacje między usunięciem gruczołu, a komfortem życia, głównie seksualnego.
jeszcze taka osobliwa historia. O ile w przypadku kobiet i raka szyjki macicy istnieje korelacja między ilością partnerów, to jest im więcej partnerów tym większe ryzyko zapadnięcia na tą chorobę, to w przypadku mężczyzn zaobserwowano, że im więcej różnorodnych partnerek, tym mniejsze ryzyko raka prostatyNie mówiąc już o tym, że podstawowa profilaktyka prostaty to dużo seksu. Tak więc grzeszący panowie po prostu dbają o swoje zdrowie
Z tego co czytałem to regularna masturbacja daje ten sam efekt ![]()
44 2020-09-15 11:10:39 Ostatnio edytowany przez Ajko (2020-09-15 11:15:56)
Dzięki Loka za opisanie następstw takich "kosmetycznych" zabiegów
No ale takie podwiązanie jajowodów jest bez wpływu na gospodarkę hormonalną kobiety, skoro tak się jej boicie w tabletkach? Nie brałam tabletek, ale się nad nimi zastanawiam..
Edit: no widzę, że jednak nie tak pięknie, bo w ciążę pozamaciczną można zajść i powikłania po zabiegu są możliwe.
Przez rok po podwiazaniu jajowodow trzeba dodatkowo cos stosowac. To samo jest przeciez po wazektomii.
Powiklania moga byc po tez po wyrwaniu zeba, grypie, porodzie czy zapaleniu/zakazeniu. Idac tym tokiem myslenia to nie powinnismy ingerowac w nic, bo mozliwe sa powiklania.
ANTYKONCEPCJA MOŻE DZIAŁAĆ W SPOSÓB WCZESNOPORONNY! Nie pozwala zagnieździć się zarodkowi w macicy matki - dochodzi do poronienia, bo miało już miejsce zapłodnienie (A ŻYCIE CZŁOWIEKA ZACZYNA SIĘ WŁAŚNIE W CZASIE ZAPŁADNIANIA, TAKIE SĄ FAKTY. Z BIOLOGICZNEGO PUNKTU WIDZENIA ZA MOMENT (AKT) POCZĘCIA UWAŻA SIĘ MOMENT ZAPŁODNIENIA. TO WTEDY ZACZYNA SIĘ ŻYCIE / ISTNIENIE CZŁOWIEKA, A NIE DOPIERO PO ZAGNIEŻDŻENIU / IMPLANTACJI ZARODKA W MACICY.), poczęło się dziecko, zarodek (uwaga: TO JUŻ CZŁOWIEK!) obumiera i zostaje wydalony z organizmu. Życie zostaje przerwane...
Korzekwa-Kaliszuk zaznaczyła, ze tzw. tabletka "dzień po" może działać na dwa sposoby. Jedno z tych działań to jest rzeczywiście działanie antykoncepcyjne, czyli takie, które zapobiega poczęciu dziecka. Jednak jeśli do poczęcia już doszło, albo dojdzie do niego mimo zastosowania pigułki - a jest to możliwe - wówczas działanie pigułki polega na utrudnieniu przemieszczania się już zapłodnionej komórki jajowej, powoduje zmiany w błonie śluzowej macicy, które uniemożliwiają jej zagnieżdżenie się - powiedziała.
Co do tzw. "spirali" - "Każda wkładka (zarówno z kategorii obojętnych, miedzianych, jak i hormonalnych) ma także działanie antynidacyjne. Jeśli zapytamy lekarza, co to właściwie znaczy, najczęściej usłyszymy bardzo naukowo brzmiące zdanie: „Antynidacyjne to znaczy uniemożliwiające implantację zapłodnionej komórki jajowej w endometrium". I właściwie nadal niewiele będziemy wiedzieć... Powiedzmy więc językiem bardziej zrozumiałym: „implantacja" to zagnieżdżenie, „w endometrium", czyli w śluzówce jamy macicy. Trudniej będzie wyjaśnić, co oznacza określenie „zapłodniona komórka jajowa", ponieważ w istocie rzeczy nie o zapłodnioną komórkę jajową tu chodzi. Po zapłodnieniu komórka jajowa w ciągu kilku godzin zaczyna się dzielić. Powstają dwie komórki, cztery itd. I wtedy w języku medycznym nie nazywa się ich już „zapłodnioną komórką jajową", tylko po prostu zarodkiem. A każda kobieta oczekująca dziecka wie, że to po prostu mały (bardzo mały!) człowiek. Zatem spirala nie dopuszcza do zagnieżdżenia dziecka w jamie macicy, co powoduje jego obumarcie. Spirala ma więc działanie wczesnoporonne!"
TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE TAKŻE DZIAŁAJĄ WCZESNOPORONNIE!!!
Do czynienia mamy z aborcją farmakologiczną...
Dr. n.med. Dorota Łucja Jarczewska - "Zasadniczo producent środków hormonalnych musi opisać zarówno mechanizmy działania, jak i działania niepożądane. Czasami spotykamy się z takimi określeniami jak poronienie zapłodnionego jaja, czyli takie określenia, które nie wskazują na poczęcie się życia, tylko jakąś tam utratę komórki jajowej. Tak to brzmi niejasno. Jak ktoś nie ma ogromnej motywacji, by to zgłębić, to może ulec sugestii, że to nie do końca chodzi o podniesienie ręki na życie poczęte.
Na pewno nie jest w interesie firm farmaceutycznych pisanie wprost o działaniu wczesnoporonnym tych pigułek. Tego jestem pewna. W polskim społeczeństwie wiązałoby się to z refleksją wielu kobiet".
Nie wspomina się o właściwościach aborcyjnych sztucznych metod antykoncepcji. Mimo iż ulotki dla pacjentek w teorii mają opisywać mechanizm ich działania, to w ostatnich latach większość koncernów zmieniła ulotki i mechanizm działania albo nie jest podany wcale albo uwzględnia tylko mechanizmy antykoncepcyjne. Tylko kilka z nich podaje, że pigułki powodują zmiany w błonie śluzowej macicy, co nie pozwala się zagnieździć – i tu kolejna manipulacja językowa – „zapłodnionej komórce jajowej”, a więc poczętemu dziecku."
Warto dodać, że do SZTUCZNYCH METOD ANTYKONCEPCJI zalicza się: metody hormonalne, niehormonalne, antykoncepcję awaryjną, metody chemiczne, mechaniczne, barierowe, oraz metody chirurgiczne. A METODY SZTUCZNE OPRÓCZ DZIAŁANIA ANTYKONCEPCYJNEGO WYKAZUJĄ TAKŻE WŁAŚCIWOŚCI PORONNE. A więc wczesnoporonne zadziałać może między innymi KAŻDY RODZAJ plastrów anty, implantów, pierścieni, zastrzyków, krążków, chipów, wkładek, błon dopochwowych, kapturków, "spirali", tabletek antykoncepcyjnych, antykoncepcji "awaryjnej", zabiegów chirurgicznych, globulek, żelów, kremów, itd. Niestety, ale zawsze jest to ryzyko...
Tylko naturalne metody antykoncepcji dają tą gwarancję, że nie wyrządzi się dziecku krzywdy, że dopiero co rozwijającego się dziecka nie spotka śmierć. Nie ma tego ryzyka, tej niewiadomej, tej niepewności.
METODY SZTUCZNE SĄ WIĘC BARDZO NIEBEZPIECZNE!
Jest to także niebezpieczne dla samej kobiety. Antykoncepcja to ogrom efektów ubocznych...
Antykoncepcja niszczy zdrowie i życie - zarówno dziecka, jak i kobiety. Może dojść do spadku gęstości kości, udarów, zakrzepicy, nowotworów, chorób serca, nadciśnienia... U dziecka powoduje wady rozwojowe i choroby. Do tego zabija! Naprawdę, nie warto iść tą drogą... To nie jest rozwiązanie. KAŻDY MA PRAWO ŻYĆ. Nie wolno ryzykować cudzym życiem, nie wolno w to ingerować. Jeśli istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, choćby małe (choć w przeważającej ilości przypadków to prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie), że antykoncepcja może zadziałać w ten sposób, że może zabić malutkie dziecko - to takie rozwiązania nie wchodzą w grę....
KRWAWIENIA I PLAMIENIA, KTÓRE MAJĄ MIEJSCE PODCZAS STOSOWANIA ANTYKONCEPCJI W RZECZYWISTOŚCI ŚWIADCZĄ O PORONIENIU, UTRACIE DZIECKA...
A o tym nieczęsto się mówi. Ukrywa się ten fakt. Lekarze i farmaceuci rzadko wspominają o tym, że matka może stracić w ten sposób swoje dziecko... A powinni... Powinni ostrzec innych przed niebezpieczeństwem. Tymczasem większość z nich o tym nie wspomina. Z tego powodu bardzo wielu ludzi o tym najzwyczajniej w świecie nie wie lub tego nie rozumie, a co za tym idzie - nie są oni w stanie przyjąć tego do wiadomości. Większość kobiet może nie być świadomych tego, że mogą w ten sposób zabić swoje własne dziecko...
Co więcej - Antykoncepcja działa na organizm kobiety RÓWNIEŻ PO ZAGNIEŻDŻENIU ZARODKA W MACICY, a więc wpływa na ciążę i na dziecko (uśmiercając je). DZIAŁA WCZESNOPORONNIE, ZABIJA!
Najbezpieczniejsze i najlepsze dla zdrowia i życia dziecka oraz kobiety są metody naturalne. One nie zabijają. W PRZECIWIEŃSTWIE DO METOD SZTUCZNYCH. Są zdrowe i bezpieczne...
Wartą przeczytania książką, a właściwie publikacją naukową mówiącą o szkodliwości i działaniu wczesnoporonnym antykoncepcji jest opracowanie napisane pod redakcją Doroty Ł. Jarczewskiej (lek. medycyny rodzinnej). Polecam przeczytać, aby dowiedzieć się jak to z tą antykoncepcją jest w rzeczywistości... Proszę przeczytać... Warto... Autorzy korzystali z najnowszych publikacji światowych , a jeśli to było możliwe - z metaanaliz i dużych badań klinicznych; przeglądali także bazy informacji medycznych.
Proszę obejrzeć także webinar "Antykoncepcja. Wielka historia małej pigułki". Tam również mowa o wczesnoporonnym działaniu antykoncepcji. Przytoczone zostały także badania naukowe na ten temat. Potwierdzają one fakt, że podczas stosowania antykoncepcji może dojść do owulacji i zapłodnienia, a wtedy zaczyna działać mechanizm przeciwzagnieżdżeniowy. Dziecko nie moze zagnieździć się w macicy matki. Jest mu to skutecznie uniemożliwiane. Dziecko umiera i zostaje wydalone z organizmu. DOCHODZI DO PORONIENIA... A więc antykoncepcja działa wczesnoporonnie!!! Może wywołać poronienie!
ANTYKONCEPCJA DZIAŁA TEŻ PO WIELU MIESIĄCACH / LATACH OD ODSTAWIENIA. Więc nawet jeśli kobieta planuje ją odstawić, bo chce zajść w ciążę, może spotkać się z przykrymi konsekwencjami (z wadami rozwojowymi i chorobami u dziecka, włącznie z ryzykiem poronienia ciąży, śmierci dziecka). To ryzyko jest realne... Prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie. Podczas starań o dziecko może dochodzić do poronień albo różnych uszkodzeń, chorób, nieprawidłowości w budowie narzadów, patologii, zaburzeń rozwoju lub genetycznych u dziecka. Potrzeba bardzo wiele czasu, żeby organizm usunął toksyny. Nie dzieje się to nagle, na zawołanie. Nie wystarczy tydzień ani miesiąc. Więc nawet jak się antykoncepcję odstawi, to ona dalej ma bardzo wielki wpływ na organizm, na zdrowie a nawet życie - zarówno matki, jak i dziecka. Mija bardzo wiele czasu aż to wszystko się unormuje a organizm zwalczy toksyny. Najczęściej jest to wiele miesięcy, aż do roku włącznie albo dłużej...
ZABÓJSTWO
TO NIE ROZWIĄZANIE. TO WIELKIE ZŁO... NIE POWINNO SIĘ PRZEDKŁADAĆ PONAD LUDZKIE ŻYCIE ŻADNEJ INNEJ WARTOŚCI (typu bezpieczeństwo, przyjemność, wolność, niezależność, kariera, itd.). Nie należy ryzykować ludzkim życiem... Jeśli nie ma opcji stosowania metod naturalnych należy po prostu powstrzymać się od współżycia... A NIE RYZKOWAĆ ZDROWIEM, A NAWET ŻYCIEM SWOJEGO NIENARODZONEGO DZIECKA... Nie nam decydować kto może żyć, a kto nie. Nie wolno w to ingerować. My otrzymaliśmy cudowny dar życia, nie odbierajmy tego daru innym... NIE WOLNO ZABIJAĆ DRUGIEGO CZŁOWIEKA. NIGDY... ŻADNEGO... W ŻADNYM WYPADKU... Z ŻADNEGO POWODU... DLA ŻADNEJ WARTOŚCI...
Dex993, czy możesz przestać wykopywać jakieś archiwalne wątki i zalewać całe forum postami o identycznej treści??
Jak masz jakąś misję do spełnienia, to załóż wątek i tam dyskutuj z osobami zainteresowanymi tematem, ale przestań w końcu spamować!