Toksyczny związek? Prośba o pomoc. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Hej dziewczyny,

Chciałabym opisać swoją historie i prosić o pomoc i doradę ❤️ Mam 26 lat, T 29.

Byłam z T 3 lata, po 1,5 roku razem zamieszkaliśmy - były to naprawdę cudowne, romantyczne i milo spędzone lata. Po pol roku wspólnego mieszkania zaczęły się kłótnie, czepianie o byle co, T. wracał wiecznie niezadowolony z pracy (dodam, ze rozkręcał swoją firmę, czym tłumaczył swoje wybuchy gniewu), wiecznie wkurzony jak tykająca bomba - kiedy wybuchnie. Zaczęły się wyzwiska - spierd*, wypierd*, wszo pierd* (o niewyprane spodnie). Nikt mu nigdy nie pasował, każdy miał coś nie tak, znajomych nie miał żadnych (tłumaczyłam to dlugim były związkiem i ograniczeniami ze strony tej dziewczyny). Zaczął zarabiać coraz większe pieniądze i traktować ludzi z góry - pracowników swoich również - „oni do niczego nie dojdą, zawsze będą robić na kogoś”. Zorganizowałam wyjazd na wakacje w dalekie miejsce, nie był nim w ogóle zainteresowany, przed wyjazdem sprzeczki, docinki i brak zainteresowania, na wyjeździe wieczne pretensje, ze przeze mnie jego firma się nie rozwija, rzucanie telefonem o ścianę. Gdy wrocilismy zaczęło się całkowicie psuć, po urodzinach koleżanki i wypitym alkoholu wymiotując w łazience krzyczał do mnie żebym wypierd* i ze jestem szmat*. Wieczne docinki w moja stronę odnośnie pracy, ze stroje się do „roboty za niska pensje”, żebym sobie rozmawiała ze swoimi korpoludkami z pracy. Nie dawałam sobie kompletnie z tym rady, zwłaszcza, ze nie rozumiałam jak z kochającego faceta można się zmienić w tak okropnego człowieka. Zastanawiałam się czy ze mną coś jest nie tak, zwłaszcza, ze przed T miałam chłopaka, który również mnie obraza i stosował przemoc fizyczna. Tłumaczył, ze to ja wzbudzam w ludziach takie zachowania, ze potrafię budować relacje na zewnątrz, a wewnętrz tylko „drę mordę”. Dodam, ze jestem osoba otwarta, pozytywnie nastawiona do życia - tak również odbierana przez otoczenie.

Postanowiłam uciec od niego, spakowałam swoje rzeczy i przeprowadziłam się do rodziców, nie walczył o mnie, twierdząc, ze chciał mi dać dwa dni na zastanowienie (tutaj nie wiedziałam, a wielokrotnie przyjeżdżał do mnie pod dom, gdy nie byliśmy razem). W tym czasie zaczęłam rozmawiać z kolega, którego znałam, a o którego T był zazdrosny. Jeszcze przed wyprowadzka, gdy dowiedział się, ze wyszłam na imprezę, gdzie był owy kolega wyrzucił kwiatki „przeprosinowe” (pod koniec gdy już czuł ze nie jest kolorowo próbował przepraszać) i rzucił kieliszkiem w szafkę obok mnie. Po wyprowadzce byłam zadowolona, cieszylam się, ze podjęłam taka decyzje, spotykałam się z owym kolega (do niczego nie doszło, raz mnie pocałował).

Podczas rozstania dowiedziałam się, ze T wyzywa mnie od kur*, ze moje cips* już widział tyle razy, ze ma nadzieje, ze już go nigdy więcej nie zobaczy, ogólnie obgadywał mnie na prawo i lewo do znajomych.

Po 2 miesiącach odezwałam się do T, zaczelo mi go brakować po wyprowadzce od rodziców i zamieszkaniu samej, zaczęliśmy spotykać się ponownie. Przez miesiąc było cudownie pod względem kontaktu z T, natomiast ja zaczęłam mieć wyrzuty sumienia o wspomniany wcześniej pocałunek oraz o opuszczenie go. Nie dawałam sobie rady, po miesiącu poprosiłam go o odseparowanie na co usłyszałam „wypierd* do D. - kolegi, z którym spotykałam się przez chwile po rozstaniu. Nie rozumiał, dlaczego w ogóle musimy się rozstać, tłumaczył to tym, ze jak się kogoś kocha to się wszystko wybaczy, ze on przez 3 lata związku TYLKO 2x powiedział do mnie kurw*. Poszedł nawet do psychologa, w moim mniemaniu żeby „pomógł” mu do mnie wrócić. Bałam się, ze zniszczę sobie życie, a z drugiej strony boje się ze nie przestane za nim tęsknić. Czy tacy ludzie się zmieniają? Czy to jest charakter czy zwykle zagubienie przez prace (jak tłumaczył)?

Zaczęłam chodzić do psychoterapeuty, dała mi do zrozumienia, ze nie był to związek normalny, a przemoc psychiczna na mojej osobie i to ja w tym związku byłam ofiara, ze nie potrafię stawiać barier i tak jak moja mama chce dźwigać kogoś na sobie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

To nienormalne. On się nie zmieni. Mój też przez rok spotkania był cudowny. Mieszkanie razem szybko pokazało jego prawdziwe ja. Od 10 lat jestem w tym związku, uwierz jeśli do niego nie uwolnisz dojdzie do rekoczynow itp.
Poczytaj mój wątek
Trudny związek szukam pomocy
i
Rozwód z psychopata
Terapia albo koniec. On nie rozumie. Mamy małe dziecko

Jesteś w identycznej sytuacji. Poczytaj, zrozumiesz. Przetrwaj to i ułóż sobie życie.

Pozdrawiam

3

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Autorko nie ma takiej pracy ani stresu ktory upowaznialby do wyzywania od ku.. szm.. i kazania wypier...i to w stosunku do osoby, ktora jest nam podobno najblizsza na swiecie. Naprawde trzeba Ci tlumaczyc takie rzeczy? Poniekad masz racje ze i z Toba jest cos nie tak bo masz charakter ofiary i podswiadomie przyciagasz takich agresorow, stad poprzedni zwiazek podobnego kalibru. Czy w domu rodzinnym nie bylo podobnie? Jaki byl Twoj ojciec? Rowniez agresywny? Mial problem alkoholowy?
Osoba taka jak Ty przez lata bycia w takim toksycznym zwiazku na tyle przyzwyczaja sie do takiego sposobu funkcjonowania ze pozniej nawet jak trafi na kogos normalnego to szybko ja nudzi taka spokojna relacja. Czy aby kolega D. nie byl wlasnie spokojny dlatego zatesknilas za swoim toksykiem? Bo jednak on dostarczal Ci emocji, adrenaliny i chociaz gnoil Cie i awanturowal to jednak w momentach "miesiacow miodowych" bylo cudownie i troche to takie "romantyczne" sie wydawalo ze taki temperamentny i barwny jest ten Wasz zwiazek.
Co do zmiany. No pewnie, ze on sie zmieni. Na gorsze. Dzis rzucil kolo Ciebie kieliszkiem a za chwile poczujesz piesc na swojej twarzy zapewniam Cie. No i zeby bylo jasne, to nie bedzie jego wina tylko Twoja (w jego mniemaniu oczywiscie) bo po co go wkur...as.
Teraz pytanie na ile jestes swiadoma swojego syndromu ofiary i chetna by zmienic ten stan rzeczy. Bo niestety niektore ofiary mimo ze sa swiadome to jednak maja wewnetrzna misje ratowania "misia" nawet kosztem swojego zdrowia psychicznego. Mimo ze kazdy taki zwiazek jest wrecz schematyczny i zawsze konczy sie zle dla ofiary to one slepo wierza, ze akurat w ich przypadku bedzie inaczej bo ich agresor przeciez czasem potrafi byc kochany no i przeciez na poczatku tak lofciał (tak jakby w innych tego typu relacjach bylo inaczej wink)
Dlatego teraz wszystko zalezy od Ciebie. To ty zdecydujesz czy kopiesz agresora w zad i bierzesz sie za swoja terapie by nie powielac w przyszlosci takiego modelu zwiazku. Terapia ma Ci tez pomoc poczuc sie dobrze samej ze soba, bo odnosze wrazenie ze Ty musisz byc z kims (facetem/rodzicami) i jak zostajesz chwile sama do brniesz na oslep w byle co byleby tylko byl ktos obok. Na takim postepowaniu zawsze zabrniesz w jakies bagno.

4

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Brawo! Zaczęłaś zauważać problem. Świadomość to pierwszy krok do zmiany. Już Ci nie przyjdzie tak łatwo akceptowanie tych chorych zachowań z jego strony (i ze strony kogokolwiek). Już widzisz, że coś jest nie tak. Przed Tobą jeszcze długa, ciekawa, czasem trudna droga do odzyskania szacunku do samej siebie. Zezwoliłaś swojemu chłopakowi już na tyle złych posunięć w Twoją stronę, że chyba musiałby zostać oświeconym, żeby się z tej drogi wycofać. On nie jest niepoczytalny, zaburzony (najpewniej, a jeśli jest to należy go skierować na leczenie psychiatryczne), żeby tracić kontakt z rzeczywistością i Ciebie obrażać, RZUCAĆ W CIEBIE przedmiotami yikes ! Niech Cie nie zwiedzie też gadka o jego ogromnej miłości do Ciebie - i że stąd te wybuchy zazdrości, te emocje bla bla. Takie rzeczy nie świadczą o ogromnej miłości do Ciebie, tylko jego rysie psychopatycznym (wpisuje się w to m.in.pogarda innymi ludźmi, alienacja, skupienie na władzy i pieniądzach itp.), o jego słabościach, nieumiejętności regulacji swoich emocji, o niedojrzałości, o tym, że ON jest najważniejszy - wy wszyscy dookoła to marne tło, które ma grać jak on tego chce. W przeciwnym razie - zostaniecie ukarani. Niech Cie nie zwodzą gadki o tym jak ciężko ma w pracy - zawsze znajdzie się jakiś powód. Mój były zwalał to na ciężkie dzieciństwo, na nielojalnych ludzi, na niesprawiedliwy świat, na byłe dziewczyny. Wszystko potrafił wytłumaczyć, a moim błędem jest to, że chciałam zrozumieć. Dzięki tej swojej dobroci leczyłam później depresję i zaburzenia lękowe.

"Byliśmy nazbyt pogrążeni w wizji tego, co nasza kultura miłością nazywa, z jej pieśniami i poematami - a co tak naprawdę miłością nie jest; co więcej: stanowi jej przeciwieństwo. Jest żądzą, kontrolą, posiadaniem. Jest manipulacją, strachem i niepokojem, a to na pewno nie jest miłość"

D. Opolski:
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"

5

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Postanowiłam uciąć kontakt, mimo, ze było mi trudno i pierwsze 2 tygodnie to była gehenna i całkowity wrak człowieka. Myślałam, ze do takiego stanu doprowadził mnie krótki epizod z D., natomiast psychoterapeutka jasno określiła, ze to znamię zachować T. Byłam również u psychiatry z podejrzeniem u siebie depresji, natomiast psychiatra zdiagnozowała zaburzenia behawioralne. W domu rodzinnym był zawsze nacisk na naukę, 4 z dyktanda kończyła się awantura ze strony mamy i moim płaczem. Później wyszły zawały taty, choroba dwubiegunowa i doszedł do tego wszystkiego alkoholizm. Nad wszystkim panowała moja mama, która nie potrafiła go zostawić na pastwę losu. Do dzisiaj go dźwiga na sobie, osobę, która nie pracuje i całe dnie przesypia.

Udałam się na terapie w celu ustalenia, co jest ze mną nie tak (T zarzucał mi, ze to ja takie zachowania prowokuje i jezeli nie zacznę nad sobą mocno pracować to nikt ze mną nie wytrzyma i oby nie wyszło to dopiero po tym jak będzie dziecko). Aktualnie od miesiąca odbywam terapie, staram się nad sobą pracować, bardzo dużo czytam na temat przemocy, ofiary i kobiet kochających za bardzo. Mam tylko nadzieje, ze kiedyś z tego wyjdę i powiem ze w końcu jestem szczęśliwa smile

Pod koniec związku czułam się tak wycieńczona z energii, ze nie miałam siły funkcjonować, nie chciało mi się jakkolwiek zadbać o siebie, chodziłam do pracy w dresie i wiecznie związanych w tzw. cebule włosach. Czułam, ze osoba z która jestem jest wampirem energetycznym. Jestem osoba pyskata, zastanawiałam się czy może moje pyskowanie nie wszyczynalo awantur, teraz wiem, ze nie. Szkoda jest mi tylko zmarnowanych kolejnych 3 lat.

Najdziwniejsze jest to, ze mój ex pochodzi z rodziny szanowanej, natomiast ojciec przez prace był wiecznie nieobecny, matka zaszła w ciąże mając 18 lat. Ma również chakater wybuchowy. Jego rodzice maja również problem z wychowaniem młodszego brata, który za rozsyłanie zdjęć byłej dziewczyny dostał kuratora. Zastanawiałam się tylko czy T będzie potrafił się związać z kimś i utworzyć normalny związek, bo to jednak ze mną coś jest nie tak

6

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.
agatiagati napisał/a:

Najdziwniejsze jest to, ze mój ex pochodzi z rodziny szanowanej, natomiast ojciec przez prace był wiecznie nieobecny, matka zaszła w ciąże mając 18 lat. Ma również chakater wybuchowy. Jego rodzice maja również problem z wychowaniem młodszego brata, który za rozsyłanie zdjęć byłej dziewczyny dostał kuratora. Zastanawiałam się tylko czy T będzie potrafił się związać z kimś i utworzyć normalny związek, bo to jednak ze mną coś jest nie tak

Nie zastanawiaj się, bo to Twoja pułapka myśleniowa -"może gdybym była inna to by mnie kochał". Myśl o tym jakich Ty zachowań/słów nie tolerujesz wobec siebie. O tym, czego Ty potrzebujesz do poczucia bezpieczeństwa, do poczucia bycia kochaną i szanowaną. Jak będzie to dla Ciebie jasne (i mam nadzieję o zdrowych granicach) to wtedy można wejść w związek. I nie dać sobie więcej "srać w duszę" jak to mówił prof.Stelmach.

"Byliśmy nazbyt pogrążeni w wizji tego, co nasza kultura miłością nazywa, z jej pieśniami i poematami - a co tak naprawdę miłością nie jest; co więcej: stanowi jej przeciwieństwo. Jest żądzą, kontrolą, posiadaniem. Jest manipulacją, strachem i niepokojem, a to na pewno nie jest miłość"

D. Opolski:
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"

7

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Najgorsze jest to rozstanie z osoba toksyczna, teraz czuje się naprawdę o niego lepiej, mimo ze niedorzecznie podświadomie tęsknie ale bardziej za tym co było na początku. Najgorsze były tez myśli czy on się dla kogoś zmieni, czy tylko dla mnie taki był (podobno z dziewczyna, z która był przede mną 8 lat się nie wyzywali, nigdy rzekomo nie powiedział do niej spierd*).

Końcowe rozmowy zaczynały mnie męczyć, nie miałam z nim ochoty rozmawiać, po rozmowie czułam się wypruta z energii, jak z wampirem energetycznym...

8

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Brawo dziewczyno! big_smile Tak powinno być, że nie będziesz się męczyła z dziadem co ma cię za nic tylko za praczkę, pomywaczkę, kucharke i co nie tylko. Podły człowiek i jeżeli tłumaczenie tego x razy mu pomaga to na razie, sajonara i bajo! BRAWO! big_smile

każda wariatka ma na głowie kwiatka! smile
Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Tak jak Ania napisala,  poczytaj nasze tematy. Ja weszłam drugi raz w związek tego typu, wzięłam ślub,  na szczęście cywilny,  mam dziecko.. Teraz będę się rozwodzić.  Weszłam w to samo mimo że nie chciałam.  Ale wiem ze dam sobie radę, chociaż dużo pracy przede mną. Fajnie że chodzisz już do terapeuty, ja zamierzam. Uciekaj od niego.

10 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-21 19:17:03)

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

cześć, zobacz jak takie relacje wyglądają np. tutaj https://www.netkobiety.pl/t115510.html niestety jak widać takie osoby raczej nie zmieniają się, nie ważne co by robić, z biegiem czasu jest coraz gorzej albo bez zmian na lepsze. Nie mam pojęcia czemu z poprzednią dziewczyną z którą on był 8 lat mogło być inaczej, ani czemu na początku wszystko było dobrze a później zaczęło być źle, ale niezależnie od przyczyn moim zdaniem warto trzymać się jak najdalej od osób z takimi zaburzeniami, dla ratowania własnego życia i psychiki.

gdyby ktoś miał pytania;) "Co do użytkownika nudny.trudny, to może pozostawię to bez komentarza. Czasem lepiej machnąć ręką":D

11

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Typowe. Jak mój były mąż.

Na początku cud miód, kolacyjki w wytwornych restauracjach, noszenie na rękach, drogie prezenty, a po ślubie zaczęło się piekło. Poniżał mnie, wyśmiewał, pokazywał jak w porównaniu z nim niego jestem plebsem, krytykował sposób ubierania, moje lektury (niepoważne, wg. niego) i był patologicznie zadrosny. Każda awantura, wywołana przez niego, czasem w środku nocy, była moją winą. Do tego potem doszło strzelanie z liścia i wrzaski.

Rozwiodłam sie po dwóch latach, bez żadnego żalu, ale facet zrył mi nieźle psychikę. Zbierałam się do kupy bardzo długo.

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Beyond, naprawdę przed ślubem nie było żadnych znaków? Bo kurczę, w moich dwóch związkach były niestety.  Zastanawiam się, czy jeśli kiedyś znowu z kimś się zwiążę,  o ile,  to czerwone światełko już rozpoznam. Ale jeśli kompletnie nie okazuje wad? Może był zbyt idealny? Ciężko to pojąć.

13

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.
kobietka taka 123 napisał/a:

Beyond, naprawdę przed ślubem nie było żadnych znaków? Bo kurczę, w moich dwóch związkach były niestety.  Zastanawiam się, czy jeśli kiedyś znowu z kimś się zwiążę,  o ile,  to czerwone światełko już rozpoznam. Ale jeśli kompletnie nie okazuje wad? Może był zbyt idealny? Ciężko to pojąć.

Byly przeblyski. Na przyklad, jak śmialiśmy sie z jakiegos dowcipu, to potrafił mi powiedzieć, że śmieję się za dużo. Nie lubił moich przyjaciół i starał się mi ich obrzydzić (ale brałam to za zazdrośc, bo większośc z nich była facetami). Ale to było tyle. Poza tym fetowałmnie pod niebiosa.

14

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.
Beyondblackie napisał/a:
kobietka taka 123 napisał/a:

Beyond, naprawdę przed ślubem nie było żadnych znaków? Bo kurczę, w moich dwóch związkach były niestety.  Zastanawiam się, czy jeśli kiedyś znowu z kimś się zwiążę,  o ile,  to czerwone światełko już rozpoznam. Ale jeśli kompletnie nie okazuje wad? Może był zbyt idealny? Ciężko to pojąć.

Byly przeblyski. Na przyklad, jak śmialiśmy sie z jakiegos dowcipu, to potrafił mi powiedzieć, że śmieję się za dużo. Nie lubił moich przyjaciół i starał się mi ich obrzydzić (ale brałam to za zazdrośc, bo większośc z nich była facetami). Ale to było tyle. Poza tym fetowałmnie pod niebiosa.

U mnie było podobnie, tzn nie pasowało mu, ze jestem otwarta osoba. Później zaczęłam być uległa i myślałam więcej o nim, dla niego niż o sobie - nawet, jak jechałam na głupie zakupy. Aż w końcu nie wytrzymałam, nie miałam już siły walczyć i uciekłam. Po powrocie niby się zmienił i zaczął wszystko nagle robić sam ale miałam obawy, ze to chwilowe, ze zniszczę sobie życie i znowu uciekłam.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, ze teraz osoby, które przy mnie obrażał, bądź się wyśmiewał, dla tych osób jest teraz przemiły, wręcz chce się z nimi spotykać.

15

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Ja pierdziu.  Oni wszyscy z jednej gliny ulepieni. Mój, jak był jeszcze moim kolegą to uwielbiał przebywać z moimi znajomymi i rodziną. Później wszystkich krytykował, a gdy prosiłam zeby tego nie robił i sie nie nakręcił to mówił mi, ze nie moze byc przy mnie soba big_smile Najlepsze, ze jak ich spotykał to był dla nich bardzo uprzejmy i nikt by nie przypuszczał, ze może mowic takie rzeczy. Oczywiscie to ja jestem niepowazna, ze nie widze jacy to zepsuci ludzie - on mi chce to tylko pokazac jak oni mnie traktuja. Z początku uwazal, ze jestem bardzo inteligentna a moje studia sa niezwykle interesujące. Po pol roku zwracał mi uwagę w towarzystwie zebym ich nie zanudzala, bo nie każdy musi mieć takie zainteresowania jak ja. Przerywal mi wypowiedzi, wypytywal o zdarzenia sprzed X czasu- doszukiwal sie jakichs nieścisłości i zarzucał mi niemoralnosc i klamstwo, jeśli cokolwiek przekrecilam. Wg niego bylam nielogiczna. W koncu faktycznie ciezko mi było dokończyć jakies zaczete przeze mnie zdanie, bo tak się skupiałam na słowach, na tym żeby dobrze przekazać treść- żeby nie mógł się o nic przyczepić, ze w koncu zapomnialam co mowilam.

"Byliśmy nazbyt pogrążeni w wizji tego, co nasza kultura miłością nazywa, z jej pieśniami i poematami - a co tak naprawdę miłością nie jest; co więcej: stanowi jej przeciwieństwo. Jest żądzą, kontrolą, posiadaniem. Jest manipulacją, strachem i niepokojem, a to na pewno nie jest miłość"

D. Opolski:
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"

16

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Ja jak poszłam po pozew rozwodowy, to się wyprowadziłam i nigdy więcej nie chciałam mieć do czynienia z nim (oczywiście musiałam się z nim kontaktować w sprawie rozwodu i sprzedaży mieszkania, ale było to wyłącznie na stopie oficjalnej). On chciał coś niby tam naprawiać, wysyłał mi smutaśne sms-y, ale ja to już miałam w doopie.

Żeby było jeszcze lepiej, on zataił przede mną, że leczy się psychiatrycznie. Niby coś tam nadmienił, że chodził do psychologa na studiach, jednak prawda była taka, że od lat leczył się na zaburzenia schizoafektywne. Właściwie sam ten fakt był podstawą do unieważnienia małżeństwa, ale ja już nie miałam siły się szarpać i wolałam szybki rozwód.

Taki facet potrafi niesamowicie rozwalić psychikę. Po dwóch latach małżeństwa byłam wrakiem. Z osoby wesołej i pewnej siebie, zmieniłam się w zahukaną, niemalże przekonaną, że coś ze mną jest nie tak kobietę. Zajęło mi wiele miesięcy by wrócić do normy.

17

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.
Beyondblackie napisał/a:

Ja jak poszłam po pozew rozwodowy, to się wyprowadziłam i nigdy więcej nie chciałam mieć do czynienia z nim (oczywiście musiałam się z nim kontaktować w sprawie rozwodu i sprzedaży mieszkania, ale było to wyłącznie na stopie oficjalnej). On chciał coś niby tam naprawiać, wysyłał mi smutaśne sms-y, ale ja to już miałam w doopie.

Żeby było jeszcze lepiej, on zataił przede mną, że leczy się psychiatrycznie. Niby coś tam nadmienił, że chodził do psychologa na studiach, jednak prawda była taka, że od lat leczył się na zaburzenia schizoafektywne. Właściwie sam ten fakt był podstawą do unieważnienia małżeństwa, ale ja już nie miałam siły się szarpać i wolałam szybki rozwód.

Taki facet potrafi niesamowicie rozwalić psychikę. Po dwóch latach małżeństwa byłam wrakiem. Z osoby wesołej i pewnej siebie, zmieniłam się w zahukaną, niemalże przekonaną, że coś ze mną jest nie tak kobietę. Zajęło mi wiele miesięcy by wrócić do normy.

A najgorsze w tym wszystkim jest właśnie to, ze winy za jego słowa i zniewagę szukasz w sobie. Ja tez tłumaczyłam to ciężka praca, on wielokrotnie tez powtarzał mi, ze ja nie wiem co to są poważne problemy, ze ja pracuje u kogoś, zamykam drzwi i wychodzę - poniekąd tak jest ale każdy przeżywa po swojemu i swoje i nie komuś oceniać wagę problemów.

Najgorzej jak zaczęły się wyzwiska, głównie przez to postanowiłam się odciąć, nie rozumiem jak mogłam stolerowac chociaż jedno kurw* w moja stronę. Na szczęście to już za mną, tęsknie za tym człowiekiem którym był na początku, jednak wiem, ze to nigdy nie wróci...

18 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-22 12:17:07)

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.
agatiagati napisał/a:

Najgorzej jak zaczęły się wyzwiska, głównie przez to postanowiłam się odciąć, nie rozumiem jak mogłam stolerowac chociaż jedno kurw* w moja stronę

agatiagati napisał/a:

tęsknie za tym człowiekiem którym był na początku, jednak wiem, ze to nigdy nie wróci...

też zastanawiałem się nad przyczynami takich zmian, tzn. że później wszystko wygląda inaczej niż na początku, ale biorąc pod uwagę obecny stan, dobrze że byłaś w stanie odejść. Ciężka praca może być usprawiedliwieniem zmęczenia, ale nie przemocy domowej, a wyzwiska to na pewno przemoc psychiczna. Powodzenia w przyszłości

gdyby ktoś miał pytania;) "Co do użytkownika nudny.trudny, to może pozostawię to bez komentarza. Czasem lepiej machnąć ręką":D
Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Wniosek z tego taki, że nawet najmniejsze "przebłyski" złego zachowania należy od razu ukrócić. Chyba na zawsze. Ja byłam też latwowierna, moi eks też obrazali znajomych moich, nie przed nimi ale jednak, nie podobało mi się to. Ale ja tłumaczyłam sobie to tym, że nie kazdy musi każdego lubić,  że jak się nie podoba niech nie rozmawia o tym ze mną.. Jezu ale porażka.  Życzę sobie już nigdy na takiego kogoś nie trafić. I tylko dobrych chwil.  Mam dziś urodziny  hehe smile

20

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.
kobietka taka 123 napisał/a:

Wniosek z tego taki, że nawet najmniejsze "przebłyski" złego zachowania należy od razu ukrócić. Chyba na zawsze. Ja byłam też latwowierna, moi eks też obrazali znajomych moich, nie przed nimi ale jednak, nie podobało mi się to. Ale ja tłumaczyłam sobie to tym, że nie kazdy musi każdego lubić,  że jak się nie podoba niech nie rozmawia o tym ze mną.. Jezu ale porażka.  Życzę sobie już nigdy na takiego kogoś nie trafić. I tylko dobrych chwil.  Mam dziś urodziny  hehe smile

Wszystkiego dobrego dla Ciebie! smile

A co do obrażania, negowania - to coś w tym jest, ja tez sobie to wszystko tłumaczyłam, nie obrażał jedynie mojej rodziny. Natomiast moja siostra po obiadach rodzinnych była przerażona jadem jaki z siebie wylewał na innych. To chyba już tacy ludzie, takie charaktery. Pamietam jak mu kiedyś powiedziałam „każdy cham zostanie sam” i się sprawdziło wink

21

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.
kobietka taka 123 napisał/a:

Wniosek z tego taki, że nawet najmniejsze "przebłyski" złego zachowania należy od razu ukrócić. Chyba na zawsze. Ja byłam też latwowierna, moi eks też obrazali znajomych moich, nie przed nimi ale jednak, nie podobało mi się to. Ale ja tłumaczyłam sobie to tym, że nie kazdy musi każdego lubić,  że jak się nie podoba niech nie rozmawia o tym ze mną.. Jezu ale porażka.  Życzę sobie już nigdy na takiego kogoś nie trafić. I tylko dobrych chwil.  Mam dziś urodziny  hehe smile

Wszystkiego najlepszego smile

Wiesz, mnie się wtedy czerwona lampka powinna była zapalić, bo on nawet SWOICH znajomych i przyjaciół obrażał za ich plecami. Ileż ja się to nasłuchałam, że jego, podobno, najlepszy kumpel, nie ma poziomu, jest głupi, zachowuje się psychicznie itp. A to wszystko działo sie po niby przyjemnej kolacji na którą ten kumpel nas zaprosił... Mnie wtedy już zastanawiało, po jasną cholerę, on się przyjaźni z kimś, kogo ewidentnie nie szanuje (inna sprawa, że ja żadnych z tych urojonych wad i braku klasy u tego człowieka nigdy nie zauważyłam). Dziś wiem, że jemu inni ludzie byli potrzebni tylko do podbijania własnego ego, bo jak mógł kogoś krytykować, to się od razu lepiej ze sobą czuł.

Druga lampka powinna była mi się zapalić, kiedy opowiadał o swojej eks jako wariatce, idiotce i histeryczce, która go zdradzała na prawo i lewo. Zgadnij, co się stało po naszym rozwodzie? Od razu zaczął mówić wszystkim, że rozwód był z mojej winy, bo jestem nieobliczalna, psychiczna, puszczam się i do tego jeszcze jestem skrajną alkoholiczką big_smile

Porażka, nie facet. Jaka ja byłam durna, że dałam się nabrać na jego początkową maskę dżentelmena. Na szczęście, dzięki tej bolesnej lekcji, dziś jestem od wielu lat w szczęśliwym związku, bo zaczęłam zwracać uwagę na jakiekolwiek zgrzyty, takie jak:
- wyraża się bardzo źle o byłej, wręcz obraźliwie
- każdy dookoła niego jest głupi
- tylko on ma zawsze rację
- krytykuje twoich znajomych i rodzinę
- zwraca ci uwagę, że nie podoba mu sie twoja fryzura/ ubiór/ poglądy (dla twojego...dobra)
- bardzo szybko wyznaje miłość, bombarduje nią i dąży do ślubu

Pewnie jest więcej takich znaków, ale tyle mi przychodzi do głowy.

22 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-02-23 19:11:53)

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Post obraźliwy, złośliwe osobiste wycieczki.
Zdecydowanie nieregulaminowy wpis, poniżej poziomu forum.

23

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Kobietka taka 123, wszystkiego najlepszego:)!

No a o tych facetach jak sobie czytam to mnie nic z tych „dobroci” nie ominęło. Mogłabym odhaczać kolejno „zaliczone”, „zaliczone”, „zaliczone”... Za żadne skarby powtórki. Chociaż smutno tak bez wsparcia i dobrego ramienia (szansa powtórki więc, mogę być needy), to jednak dla mnie póki co to marzenie o romantycznej miłości, partnerstwie itd, to okazało się mrzonką. Niestety. Ale mówi się trudno i trzeba zająć się czymś fajnym, odkrywać na nowo co lubię, odżyć i sobie głowy chłopami nie zawracać. Nie ma co. Ja np znowu (choć powoli) odkrywam swoje pasje: roślinki, radosna twórczość, lecznictwo. To jest wszystko co mnie interesowało zanim poznałam „miłość” „mężczyzny”, wszystko co się jakimś cudem nieuważnie z czasem zakopało, a co samo z siebie znowu wypływa na wierzch, kiedy nie mam na głowie problemów związkowych. To znaczy chyba tylko tyle, że tak jak mnie nie każdemu związki służą wink I nie ma się czego wstydzić. Chłopa wychować nie umiem i nie chcę. Nie mam czarodziejskiej różdżki. Trzeba się zmierzyć z rzeczywistością. Mnie związki na dłuższą metę nie służą a na krótką zostawiają ranę w sercu i wyobrażenia o niespełnionej miłości. Sorki, że się tak wyrażę ale mnie tylko jedno słowo (trzy) przychodzi do głowy: co za choojstwo. I nie mówię o związkach w ogóle ale o większości takich właśnie... o... co to trzeba być cipą niedobrą, żeby łaskawie coś ugrać partnerskiego.

Ale! Podobno nic co dobre nie przychodzi łatwo i z pewnością nad wieloma związkami żmudną pracą da się popracować, żeby później w nagrodę dostać całkiem fajny związek. Sama nie wiem... ryzyk fizyk. Nie bardzo to kupuję.

Autorko, jak zwykle nie pomogę radą, bo to bardzo osobiste decyzje ale rozumiem jak się czujesz i po jakimś czasie separacji od takiego człowieka przywiązanie do niego maleje. Potem się jedynie nie dawać nabrać na czcze obietnice i życie pokaże co dalej.

Trzymaj się!

24

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Najgorsza jest ta tęsknota za kimś, z kim wiesz, ze nie możesz być... a jednak. Mam nadzieje, ze to wszystko minie sad minął równo miesiąc od drugiego rozstania i jest niby łatwiej, a ciężej...

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Smutne to wszystko co piszesz. Jeszcze smutniejsze , że poniekąd mogę się utożsamiać z Twoim związkiem ,a nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mój ex był toksyczny .
Dzięki Tobie zrozumiałam ,że nie ma co tęsknić i szukać powrotu (a chodziło mi to po głowie).
Trzeba jakoś iść naprzód .
Powodzenia Ci życzę z całego serca.

26

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Bylam dzisiaj na kolejnej wizycie u psychologa. Na 2 zasugerowała mi żebym odcięła kontakt z T, co zrobiłam. Dzisiaj na kolejnym spotkaniu zostało mi wyjaśnione, jako kryzysowa sytuacja, gdybym dalej spotykała się z T i chodziła na terapie to oznaczałoby to, ze uczę się funkcjonować w toksycznym związku. Jako przykład zostało podane to, ze alkoholik, który chce przejść terapie musi najpierw odstawić swój nałóg inaczej terapia nie ma sensu. Co o tym myślicie? Moja siostra stwierdziła, ze to dziwne, ze psycholog mi coś zasugerowała.

Kontakt z T ucięty, jedynie w sytuacjach rozliczania się z rzeczami się kontaktujemy. Wczoraj usłyszałam żebym zwiększyła dawkę leków bo chyba mam za mała wink

A mimo to wciąż tęsknie i wracam myślami do dobrych chwil... mam nadzieje, ze kiedyś się to skończy sad

27

Odp: Toksyczny związek? Prośba o pomoc.
feniks35 napisał/a:

Autorko nie ma takiej pracy ani stresu ktory upowaznialby do wyzywania od ku.. szm.. i kazania wypier...i to w stosunku do osoby, ktora jest nam podobno najblizsza na swiecie. Naprawde trzeba Ci tlumaczyc takie rzeczy? Poniekad masz racje ze i z Toba jest cos nie tak bo masz charakter ofiary i podswiadomie przyciagasz takich agresorow, stad poprzedni zwiazek podobnego kalibru. Czy w domu rodzinnym nie bylo podobnie? Jaki byl Twoj ojciec? Rowniez agresywny? Mial problem alkoholowy?
Osoba taka jak Ty przez lata bycia w takim toksycznym zwiazku na tyle przyzwyczaja sie do takiego sposobu funkcjonowania ze pozniej nawet jak trafi na kogos normalnego to szybko ja nudzi taka spokojna relacja. Czy aby kolega D. nie byl wlasnie spokojny dlatego zatesknilas za swoim toksykiem? Bo jednak on dostarczal Ci emocji, adrenaliny i chociaz gnoil Cie i awanturowal to jednak w momentach "miesiacow miodowych" bylo cudownie i troche to takie "romantyczne" sie wydawalo ze taki temperamentny i barwny jest ten Wasz zwiazek.
Co do zmiany. No pewnie, ze on sie zmieni. Na gorsze. Dzis rzucil kolo Ciebie kieliszkiem a za chwile poczujesz piesc na swojej twarzy zapewniam Cie. No i zeby bylo jasne, to nie bedzie jego wina tylko Twoja (w jego mniemaniu oczywiscie) bo po co go wkur...as.
Teraz pytanie na ile jestes swiadoma swojego syndromu ofiary i chetna by zmienic ten stan rzeczy. Bo niestety niektore ofiary mimo ze sa swiadome to jednak maja wewnetrzna misje ratowania "misia" nawet kosztem swojego zdrowia psychicznego. Mimo ze kazdy taki zwiazek jest wrecz schematyczny i zawsze konczy sie zle dla ofiary to one slepo wierza, ze akurat w ich przypadku bedzie inaczej bo ich agresor przeciez czasem potrafi byc kochany no i przeciez na poczatku tak lofciał (tak jakby w innych tego typu relacjach bylo inaczej wink)
Dlatego teraz wszystko zalezy od Ciebie. To ty zdecydujesz czy kopiesz agresora w zad i bierzesz sie za swoja terapie by nie powielac w przyszlosci takiego modelu zwiazku. Terapia ma Ci tez pomoc poczuc sie dobrze samej ze soba, bo odnosze wrazenie ze Ty musisz byc z kims (facetem/rodzicami) i jak zostajesz chwile sama do brniesz na oslep w byle co byleby tylko byl ktos obok. Na takim postepowaniu zawsze zabrniesz w jakies bagno.

Dziękuje Ci bardzo za ten wpis! Dał mi on kopa do działania, od odciętego kontaktu minelo już 1,5 miesiąca - nie jest idealnie, a gdy tylko w głowie zapala się myśl typu „może on nie był taki zły” wchodzę na to forum i czytam wasze posty, które dają mi świadomość realnego patrzenia na sytuacje. Skończyłam ten związek z niska samoocena + zaburzeniami behawioralnymi (stwierdzone przez psychiatrę) i powoli staje na nogi. Terapia trwa dalej, mam nadzieje, ze przyjdzie taki dzień, ze będę stała na nogach w pełni świadoma i gotowa do pozytywnego patrzenia w dalsze życie smile

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczny związek? Prośba o pomoc.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018