Nie wiem od czego zacząć, bo jest dużo tego. Chyba najlepiej od początku. Na studiach poznałem, swoja pierwszą dziewczynę, w której się zakochałem. Ja mieszkający w akademiku, z małego miasta, ona z dużego miasta ona z zamożnej rodziny, studentka a już z własnym mieszkaniem, własnym autem, i i kasa na rozrywki studenckie, to wszystko od rodziców, po studiach ja staż, ona praca na wysokim stanowisku w firmie rzecz jasna po koneksji jej rodziców.
Nie patrzyłem na pieniądze, szukałem miłości, fajnej dziewczyny, która będzie mi się podobać, a jej niezależność, finansowa robiła dodatkowe wrażenie, bo kto nie chciałby partnera z własnym mieszkaniem a nie kredytem na 30 lat.
Przez rozpoczęciem związku długie rozmowy, przyznała się, że chodzi do psychologa, bo jest wrażliwa, łatwa się stresuje, często przeżywa różne sprawy, i ma lekkie stany depresyjne, ok w dzisiejszych czasach raczej nie nowość, zaakceptowałem, jako nic poważnego, bo i chyba tak jest.
Również, przed związek obgadane były inne sprawy, miała u mnie znów plusa, że tak bardzo chce wszystko wyjaśnić na początku, że jest taka uczciwa, abym potem nie czuł się rozczarowany, czy zawiedziony. Jedną z tych spraw związkowych, i chyba najważniejszą , był aspekt seksualny.
Powiedziała, że lubi bdsm, lubi, to znaczy, że zapewne lubi wmieszać bdsm w normalna seksualność związku, nie uściśliła tylko, że lubi w seksie bdsm, i nie kaceptuje pornografii, i masturbacji. Powiedziałem ok. Ogólnie, jak będzie seks to po co mi porno i masturbacja, z co do bdsm, lubię czasami urozmaicenia, i już w głowie, miałem, że nawet fajnie, że taka otwarta, że może czasem ja pasem, czy jakaś iscenizacja gwałtu, będzie, akurat taka myśl z jakiegoś filmu porno mi się przypomniała, więc pomyślałem, że znów ma plusa dziewczyna. I powiedziałem, OK.
Zaczęliśmy oficjalnie związek, i pojawiły się nasze pierwsze razy, była zwykła seksualność, i były nieregularne, dodatki bdsm. Nic szczególnego, lekkie pasy, szlabany na orgazm wiec takie normalne raczej bez udziwnień, pasowała nawet mi to, zwłaszcza że bywało to od czasu do czasu.
Potem było coraz gorzej. Ogólnie, w życiu między nami było wszystko super, i była bardzo normalna i kochana, ale jak coś robiłem nie po jej myśli, zaczęło to się przekładać na nasza seksualność, zaczęła niestety odgrywać, się w seksie, i z czasem nasza seksualność zaczeła być jednym nieprzestającym ciągnącym się bdsm.
Opisze na przykładzie, ona chce jechać na wakacje, i daje wybór np południe europy, Grecja Hiszpania, Włochy, itd. Ja nnp nie zgadzam się tylko na południe Europy, i chce Egipt, albo np Polskę, ona się nie zgadza, i brak kompromisu, i jak zawsze się zgodzę jak ona chce, jest ok, jak nie, to niby ok, ona pojedzie tam gdzie ja chcę ale wtedy odgrywa się w seksualności, i tak jest ze wszystkim, nawet jakim film obejrzymy w domu, czy pójdziemy do kina. Jeśli mój wybór jest inny niż ona da mi możliwość, ona się mści w naszej seksualności.
Opisze przykłady złośliwości w seksualnosci. Ogólnie na początku zwiazku zgodziłem, się na nie oglądanie porno i nie masturbowanie, się to mam tego zakaz.
Poprzez jej ciągłe mszczenie się, tak jak pisałem, z okazjonalnego bdsm nasza seksualność to już ciągłe bdsm. Mam zakaz orgazmu, czyli braku w ogóle seksu przez jakiś czas, a ją musze zaspokająć np oralnie, lub, kochamy się, ale mam zakaz finału. Lub oglądamy razem porno, ona mnie pobudza, i mam powiedzieć stop zanim dojdę, i chwilą przerwy, i znów mnie pobudza, i tak np pół godziny, czy godzinę. i tak przez tydzień czy dwa. Potem powiedziała, ze moja seksualnośc jest jej, i to od niej zależy i będzie zależało kiedy będę miał orgazm, i kiedy będę podniecony. Albo no pobudza, mnie, i pozwala mi miec wytrysk, "bolesny" czyli przy tym ściska dłonią ręką, jak się na ściskanie nie zgodze to nie będe miał orgazmu.
Jak ktoś to czyta i nie praktykuje bdsm to może pomyśleć, że to chore, ale kto miał z tym coś wspólnego, to nie za bardzo się zdziwi, ogólnie okazjonalnie, podobało mi się to, ale czasem, od kilkunastu miesięcy, niestety cała nasza seksualność to jedno bdsm, i ona "rządzi" moim ciałem.
Wkurzyłem, się i zostawiłem ją. Po kilku dniach, miałem poprzebijane opony w samochodzie, nie złapałem jej, nie wiem kto, ona się nie przyznała. Po miesiącu szef mnie zwolnił, wiem, że ona z moim szefem się zna, oboje zajmują podobne wysokie stanowiska. Po jakimś czasie, ktoś na ulicy rzucił we mnie woreczkiem z farbą, jakiś małolat, ciągłe pech. W tym czasie mojego pecha, ona pisała i prosiła bym wrócił, że mnie kocha, itd. Nie miałem dowodów, że to ona stoi za tym złem, nie miałe pracy, problemy z kasą, i nadal podobała mi się, i chyba kochałem ją jeszcze.
Wróciłem, cały pech ustał, po 2 tygodniach nagle znalazłem dobra pracę, sami do mnie zawdzwonili, wysłąłem cv, moja dziewczyna wiedziała, gdzie wysyłałem cv więc mogła szepnąć słówko. Wszystko wróciło do normy, i wróciło bdsm.
Ja robię ja ona chcę, jest ok, bdsm jest okazjonalne, jak robię inaczej, o orgazmie mogę zapomnieć, chyba że bardzo bolesnym.
Czy to jest chora miłość? Jak wy to widzicie?
UWAGA, wątek bardzie dotyczy tych którzy akceptują, czy mieli coś wspólnego z bdsm w związku, bo inaczej raczej nie zostane zrozumiany.