Cześć wszystkim!
Myśle, że jest to dobre miejsce na ten temat, dlatego będę wdzięczna za każdą waszą odpowiedź.
Bardzo lubię cyberseks. Obecnie mam 21 lat a zaczęłam jeszcze przed 18. W sprawach seksu nie jestem doświadczona ale cyberseks to już coś innego. Przez ten czas pisania na czacie zdarzały mi się rozmowy, które powtarzały się dwukrotnie, trzykrotnie - sami wiecie. Jakieś 2 lata temu poznałam tam pewnego faceta. Starszy, zawsze wybieram starszych, ale to pewnie z powodu braku wzorca faceta w dzieciństwie. Polubiłam go, 35-latek ale pisał moim językiem, lubiliśmy te same rzeczy, fajnie się gadało ale to nie był zwykły czat tylko zakładka erotyczne wiec musiało do tego dojść. Gdy spróbowałam tego raz, chciałam jeszcze więcej. Zdarzało się, że gadaliśmy od 23 do 6 rano gdzie na 7:00 musiałam być w pracy. To są typowe rzuty, gdzie czasem wchodzę na czat codziennie a czasem raz na pół roku ale zawsze szukam jego. Próbowałam z innymi, ale to na mnie nie działa. Lubię to w jaki sposób do mnie pisze i jak mnie traktuje. Psychicznie patrząc na mój przypadek ciężko mi wytłumaczyć czemu podnieca mnie wulgarność i uległość w stosunku do faceta ale on mi tego dostarcza. Problem w tym, że zawsze po mam jakieś cholerne wyrzuty sumienia. Wstyd mi, wstyd że używam takich słów i że aż tak fantazjuje. W cyberswiecie nie mam kompleksów ciała i niczego się nie wstydzę, tam jestem kimś. Żałuje, że nie jestem otwarta na sprawy seksu w realu ale nie chcę „dawać dupy” bo tak zrobiły już moje koleżanki, dlatego gdy już mój stan przekracza normę podniecenia i potrzeby rozładowania wchodzę tam.
Chcę tego zaprzestać i wreszcie robić to realnie z kims aby poczuć te wszystkie dodatkowe bodźce, ale ciagle czat, ten facet i to co tam się wyprawia mam w głowie. Kiedyś gdy te rozmowy opierały się tylko na słowach, potem na masturbacji a obecnie już na masturbacji z udziałem zabawek trochę tracę szacunek do siebie. Wczoraj po 3 miesiącach nie pisania weszłam tam, zrobiliśmy to a jak rano obudziłam się i przeczytałam nasza konwersacje pomyślałam „serio? walnij się w łeb” a z drugiej strony dziś wieczorem zrobiłabym to samo. CHORE!
Sorry, przepraszam was za być może mało zwarty tekst ale siedzę w pracy i ciężko pozbierać mi się z tymi myślami. Potrzebuje jakiegoś kierunku albo może porady osób, które też coś takiego spotkało. :/