Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2018-09-22 22:44:56)

Temat: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Po 30 latach na bezludnej wyspie ,zostajesz przetransportowany do cywilizacji.
W przyspieszonym kursie edukacji  , otwierasz sie na wszystkie śmieszne nowinki.

Pewnego dnia podchodzi do ciebie  osoba , starająca sie sprawiać wrażenie majestatycznej.
Przeciąga wyrazy , akcentuje specyficznie zdania...

Zaczyna swoja rozmowę, od obietnic pokazania czy rzeczy nieskończenie dobrych i nieskoczenie wspaniałych.
Następnie dowiadujesz sie , iz jesteś grzesznikiem , byleś nim całe życie.
Co gorsza , zostaniesz osądzony z użyciem zasad których nie znałeś.

Jegomość ten spogląda w twą stronę i stwierdza że jest twoim łącznikiem z kimś kogo nie znałeś , nie potrzebowałeś, ale zostałeś przez niego ukarany.
Ba przekaże ci on zasady, których nie znałeś i bez których twe życie jest jak pył na wietrze.
Jakby nie było tego dość ,jegomość mianuje on sie twoim nadzorcą.

Czy to nie zaskakujące ?

Po 30 latach na bezludnej wyspie , twoje zycie zostało zagospodarowane przez ludzi i organizacje które kompletnie nie były ci potrzebne - żeby czuć się szczęśliwym.
Na dodatek okazało sie , ze znalazłeś sie na samym dole drabiny systemu religijnego.
Byłeś drzewem , zostałeś planktonem.
Ponieważ , żeby inni mogli czuć się lepiej ty powinieneś poczuć się gorzej.

To jaka jest prawda.
Czy wierny jest potrzebny religii , czy religia wiernemu ? :]

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Lawinia (2018-09-23 06:36:41)

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Wydaje mi się, że trochę błędnie przedstawiasz temat. Abstrahując już od tego, w jaki sposób postrzegasz religię i opowiadasz o niej... Odpowiedź na ostatnie pytanie zależy od tego, jak rzecz ma się obiektywnie: jest Bóg, czy Go nie ma? W tym wypadku nie ma absolutnie znaczenia to, jak się z tym czujesz i czy to w jakiś sposób budzi w Tobie niepokój. Liczy się, czy jest to prawdą. Jeśli jest, to słusznym jest tę prawdę zgłębić, poznać Boga i nawiązać z Nim kontakt. A więc religia jest dla wiernego.

Inny przykład... Mogłeś żyć z dala od cywilizacji i nie wiedzieć, że Ziemia jest okrągła   . (I to, że sądziłeś iż jest płaska nie wpływało na jej kształt, rzeczywistość zawsze  była taka, tylko Ty nie ze swojej winy żyłeś w ignorancji) Teraz znajdujesz się np w Europie i dowiadujesz się o tym, że Ziemia jest okrągła, to może Cię niepokoić i wprawiać w złe samopoczucie, a jednak jest prawdą. A skoro jest prawdą, to w jakiś sposób musi wpłynąć na Twoje postrzeganie świata. Podobnie z systemem heliocentrycznym. I teraz - nie chodzi o to, czy astronomowie chcą sobie podnieść samopoczucie Twoim kosztem (ich egzystencja podlega tym samym prawom, co Twoja a ich postrzeganie swojego miejsca w świecie jest uwarunkowane tą samą wiedzą), tylko o to, czy przekazują prawdę.

Jest więc Bóg, czy Go nie ma?

3

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Lawinia kwadrad nie mówi, o Bogu (przez duże B), nie mówi też o chrześcijaństwie. Mówi o swojej religii, która zwie się konsumpcjonizm.
Tym nadzorcą może być np. bankowiec, który dzięki reklamom zachęci do wzięcia kredytu - najlepiej we franku i obieca dzięki temu raj.
Niewolników tej religii jest cała masa. Mają kredycik na 40 lat i oddają swój najlepszy czas życia na spłacanie. Kapłani tej religii posługują się reklamą, maja do do dyspozycji masowe media.
Zatem na pytanie odpowiedź jest jasna i oczywista - wiadomo wierny jest potrzebny. Trzeba zrobić z niego niewolnika i mamić lśniącymi furami, domami, czy hotelami z marzeń.

4

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym
kwadrad napisał/a:

Po 30 latach na bezludnej wyspie ,zostajesz przetransportowany do cywilizacji.
W przyspieszonym kursie edukacji  , otwierasz sie na wszystkie śmieszne nowinki.

Pewnego dnia podchodzi do ciebie  osoba , starająca sie sprawiać wrażenie majestatycznej.
Przeciąga wyrazy , akcentuje specyficznie zdania...

Zaczyna swoja rozmowę, od obietnic pokazania czy rzeczy nieskończenie dobrych i nieskoczenie wspaniałych.
Następnie dowiadujesz sie , iz jesteś grzesznikiem , byleś nim całe życie.
Co gorsza , zostaniesz osądzony z użyciem zasad których nie znałeś.

Jegomość ten spogląda w twą stronę i stwierdza że jest twoim łącznikiem z kimś kogo nie znałeś , nie potrzebowałeś, ale zostałeś przez niego ukarany.
Ba przekaże ci on zasady, których nie znałeś i bez których twe życie jest jak pył na wietrze.
Jakby nie było tego dość ,jegomość mianuje on sie twoim nadzorcą.

Czy to nie zaskakujące ?

Po 30 latach na bezludnej wyspie , twoje zycie zostało zagospodarowane przez ludzi i organizacje które kompletnie nie były ci potrzebne - żeby czuć się szczęśliwym.
Na dodatek okazało sie , ze znalazłeś sie na samym dole drabiny systemu religijnego.
Byłeś drzewem , zostałeś planktonem.
Ponieważ , żeby inni mogli czuć się lepiej ty powinieneś poczuć się gorzej.

To jaka jest prawda.
Czy wierny jest potrzebny religii , czy religia wiernemu ? :]

Po 30 latach na bezludnej wyspie [...] Wracasz do społeczeństwa, ale nie masz żadnych relacji międzyludzkich, nie masz adresu, nie masz peselu, nie masz nr konta, pracy, wykształcenia i tak można mnożyć... Takie z grubsza życie wiodą bezdomni.

5

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Myślę, że zarówno wiernemu potrzebna jest religia jak i religii wierny.

Uważam, że prawdziwe jest stwierdzenie, że wierny jest potrzebny religii, aby w ogóle funkcjonowała. Od ilości wiernych zależy jej istnienie, wpływ, jaki wywiera na resztę społeczeństwa, otrzymywane przywileje.

Wszystko zależy od Twoich potrzeb. Możemy założyć, że przez całe Twoje 30 letnie życie, które spędziłeś na bezludnej wyspie, chciałeś znaleźć odpowiedź na pytania "Kim jestem?", "Skąd się tu wziąłem?", "Jaki jest cel mojego życia?". W tym wypadku wyjaśnienia, które oferuje Twój nowy nadzorca przyjmiesz z wdzięcznością, ponieważ niwelują Twój lęk przed nieznanym, dają konkretne odpowiedzi na Twoje pytania. Twoje podporządkowanie religii nie jest jednostronne, ponieważ czerpiesz z tego korzyści. Dostajesz podany na tacy cel życia oraz zasady, którymi powinieneś się kierować. W ten sposób oszczędzasz czas. Otrzymujesz też poczucie wspólnoty i siły, które wiążą się z przynależnością do większej organizacji.

Jednak możemy założy, że żyjąc na bezludnej wyspie nie odczuwałeś tego braku lub stworzyłeś swój system (choćby oparty na przypisaniu nadludzkiej mocy elementowi środowiska, np. ogromnemu kamieniowi).

W pierwszym przypadku nie mając potrzeby i nie odczuwając jej po powrocie do cywilizacji, nie czerpiesz korzyści z włączenia do wspólnoty. Są Ci narzucone zasady i normy moralne, które nie są "Twoje". Musisz poświęcić swoją wolność, aby dostosować się do zastanego porządku. Jedyną zaletą jest znajomość kultury i motywów ludzi żyjących wokół Ciebie, co ułatwia wzajemne porozumienie.

W drugim przypadku może być dla Ciebie zupełnie niezrozumiałe, dlaczego miałbyś zastąpić sprawdzony koncept służący Ci przez ostatnie kilkanaście lat, czymś co jest nieznane.

Lawinia napisał/a:

Odpowiedź na ostatnie pytanie zależy od tego, jak rzecz ma się obiektywnie: jest Bóg, czy Go nie ma? W tym wypadku nie ma absolutnie znaczenia to, jak się z tym czujesz i czy to w jakiś sposób budzi w Tobie niepokój. Liczy się, czy jest to prawdą. Jeśli jest, to słusznym jest tę prawdę zgłębić, poznać Boga i nawiązać z Nim kontakt. A więc religia jest dla wiernego.

Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Nie można uzyskać odpowiedzi na to pytanie, więc nie ma ono znaczenia. Jeśli uznasz, że korzystniejsze dla Ciebie będzie jego istnienie (na podstawie znanych Tobie przesłanek), to pozostaje jeszcze wybór religii. Tutaj dopiero napotykamy na trudną decyzję. Jest on taki szczególnie dla osoby, która żyjąc w izolacji, nie wychowała się w danym kręgu kulturowym.

Nie na miejscu jest również porównanie systemu wierzeń z teorią heliocentryczną. W przypadku teorii możesz udowodnić, że człowiek żyjący na bezludnej wyspie myli się w kwestii kształtu Ziemi. Jednak w jaki sposób udowodnisz, że Twój Bóg jest bardziej prawdziwy od Boga Głazu?

What kind of Heresy is this?

6

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

balin

Ciekawa interpretacja. I gdyby nad takim zagadnieniem się pochylić, to oczywiście zgadzam się z Tobą. Wydaje mi się jednak, że moje rozumienie intencji Autora jest prawidłowe. Upewnia mnie w tym: 1)tytuł tematu 2)uparte nazywanie zagadnienia, o którym mowa religią 2)wspomnienie o grzeszności, karze i nagrodzie, a także wartościach absolutnych

Oczywiście istnieją też w tekście Autora fragmenty, które jakoś usprawiedliwiają Twoją interpretację. I w sumie bardzo dobrze, mamy więcej płaszczyzn do rozmyślań. Ja jednak pozostanę przy swoim smile

Na marginesie: Co do tej wielkiej litery (tak nazwijmy umownie cały styl wypowiedzi Autora), to obawiam się, że nie chodzi tutaj wcale o zaznaczenie metaforycznego znaczenia słów takich, jak "religia", ale wynika raczej z poglądów Autora na temat Boga.

*

Heresy


Z niektórymi Twoimi poglądami się zgadzam, są jednak w Twojej wypowiedzi takie elementy, pod którymi nie mogę się podpisać. Piszesz:

Nie można uzyskać odpowiedzi na to pytanie, więc nie ma ono znaczenia.

Ależ jest całkiem odwrotnie! Akurat pytanie o istnienie Boga jest fundamentalne i ma znaczenie między innymi dlatego, że względnie łatwo znaleźć na nie odpowiedź. I to twierdzącą. Ba, do udowodnienia istnienia Boga nie potrzeba nam objawienia, do wniosku, że On jest możemy dojść na drodze rozumowej (logika, rozumowanie, obserwacja...). Ad hoc przychodzą mi następujące sposoby dojścia do tej prawdy na drodze rozumowej: 1)dowodzenie jak u św. Tomasza z Akwinu w Summie teologicznej i w Sumie przeciw poganom 2)platońskie pojmowanie źródła idei 3)moralność człowieka i pewne niezmienne fundamenty obserwowalne niezależnie od cywilizacji i epoki historycznej, których nie można wytłumaczyć opierając się na wyjaśnieniach naturalistycznych 4)złożoność, stopień skomplikowania wszechświata i pojedynczych bytów itd... Argumentów jest oczywiście więcej, te wymieniłam tylko na szybko....

Dalej:

Jeśli uznasz, że korzystniejsze dla Ciebie będzie jego istnienie

Sądzę, że żaden myślący człowiek, który poważnie podchodzi do tej sprawy  nie będzie uzależniał swojej wiary od tego, czy jest dla niego "korzystna", ale raczej od tego, czy jest prawdziwa.

Kontynuujesz:

Jeśli uznasz, że korzystniejsze dla Ciebie będzie jego istnienie (na podstawie znanych Tobie przesłanek), to pozostaje jeszcze wybór religii. Tutaj dopiero napotykamy na trudną decyzję. Jest on taki szczególnie dla osoby, która żyjąc w izolacji, nie wychowała się w danym kręgu kulturowym.

Oczywiście, że tak jest i to zależy od tego, gdzie trafi nasz bohater oraz jak inteligentny będzie...

A dalej pytasz:

Jednak w jaki sposób udowodnisz, że Twój Bóg jest bardziej prawdziwy od Boga Głazu?

Bardzo prosto. Aby Bóg był rzeczywiście Bogiem musi koniecznie być transcendentny względem świata, a także musi być niczym nieograniczony. Żadnej z tych rzeczy nie można powiedzieć na temat głazu z Twojego przykładu... Ale znów argumentów pozwalających stwierdzić prawdziwość jednej religii lub fałszywość innej jest więcej. To tyle, co przyszło mi do głowy przed chwilą wink

7 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2018-09-28 00:21:48)

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Temat jest może szerszy niż pierwotnie myślałem.

Często idąc w dowolnym kierunku okazuje się , ze jest się dopiero na początku drogi.
Koniec tej drogi może oznaczać osiągniecie czegoś ważnego.
Ale z tym czymś ważnym to nie jest takie uniwersalne.
Ponieważ wychowanie, środowisko , edukacja , bodźce informacyjne, lokalna kultura , przynależność terytorialna,możliwości ...itd.
Stawiają różne rzeczy na piedestale.

Przy wpływie medium typu książki , edukacja, polityka , telewizja , kultura oraz bombardowaniu informacjami i reklamami.
Nawet nie zakładałbym się , ze niektóre piedestały są racjonalne i wypływają z głębokich witalnych potrzeb.
Niektóre mogą być sztuczne , nieprawdziwe, takie ślepe uliczki.

W pewnych przypadkach bycie pariasem na początku jest zrozumiałe , ponieważ jest to naturalna punkt odniesienia dla późniejszych doświadczeń.
Jednak , tak sobie myślę , ze w przypadku gdy ma się wpływ na coś, to rywalizacja w osiągnięciu czegoś jest uczciwa.

Jest wiele torów przeszkód gdzie w drodze do nagród na piedestale można się wykazać.
Jednak wiele z tych piedestałów zależy od rożnych czynników.

Zdolność, do wyrażenia zgody na bycie zmanipulowanym albo na przystosowanie,  zgoda na to aby chyba uszczęśliwić innych albo zostać akceptowanym przez wyznawanie tych samych wartości.
Instynkt samozachowawczy.
Jak jesteś wśród wron to kracz jak wrony , jak wśród wilków to wyj jak wilki.
Jest chyba wpisane chyba w naturę , gdzie ważna jest zdolność do adaptacji do bieżących warunków aby przetrwać.

Ale nie oznacza to ,chyba smile, ze można być głuchym i ślepym na wszystko.
Możliwość adaptacji do każdych warunków , pomimo sporej elastyczności to nie zawsze jest chyba zaleta.

Moim zdaniem , adaptacja OK, ale świadomość że w innych warunkach byłaby to adaptacja do czegoś innego też jest ważna.
Ale równie dobrze mogłoby być tak , ze nie byłoby żadnej adaptacji.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

8

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Z pewnością różnię się od przypisanych tu cech, bo Jak jesteś wśród wron to kracz jak wrony , jak wśród wilków to wyj jak wilki. Z reguły jest, to motyw dość często spotykany wśród skupisk ludzkich.Jednak, w moim przypadku.... jestem silną jednostką nigdy nie bałam się swojego zdania...z silnymi argumentami i tak czułam, że w mig pokonam owe"towarzystwo" może tu współgra ze mną cecha protagonisty, który jest niczym waleczny wojownik smile
Zdolność, do wyrażenia zgody na bycie zmanipulowanym albo na przystosowanie,  zgoda na to aby chyba uszczęśliwić innych albo zostać akceptowanym przez wyznawanie tych samych wartości.Osobiście byłam zawsze świadoma zaistniałych sytuacji.Dostrzegając irracjonalność świata manipulacji wyrobiłam sobie swój własny nawyk ewakuacji z tego terenu......i tak największymi manipulatorami jest religia....przepisuje się jej cechy czarodziejstwa...a ludzie kapłani krzywdzący innych np dzieci stają się wysłannikami dobra......zaraz rzuci się szalony zwolennik i krzyknie -Hallo Nie wszyscy! Tak nie każdy...ale kiedy w końcu ludzie dostrzegą, że sexualność jest w nas i nie należy jej na siłę piętnować?Kieedy? I tworzyć fatamorgan bóstwa" czystego ciała"

Kwadraciewiem , że może moja wypowiedz odstaje od Twojego myślenia jednak treści postu naprowadziły mnie na taki kontekst...powiem jeszcze, że od kilku lat nie oglądam telewizji nie czytam w necie Pudli i innych nowin...Ponieważ uważam, że bardzo tam krzywdzą artystów.A klikając w taki artykuł jako odbiorca, to tak jakbym brzybijała piątkę pismakowi.I nie posiadam Facebooka.Co już i tak stawia mnie w hierarhii spłeczeństwa gdzieś na końcu.....przykład z życia poznaję gościa...facet interesujący...po kilku godzinach wymiana telefonów..i kontakt sms przez jeden dzień dość fajny a na drugi...on pyta - Masz fejsa ? ........... smile ......  smile To posłałam gościa w otchłanie smile Może nie piekła, ale ...zapomnienia.

Odbiłam tematyczne .....może troszkę .

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

9

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym
kwadrad napisał/a:

Po 30 latach na bezludnej wyspie ,zostajesz przetransportowany do cywilizacji.
W przyspieszonym kursie edukacji  , otwierasz sie na wszystkie śmieszne nowinki.

Pewnego dnia podchodzi do ciebie  osoba , starająca sie sprawiać wrażenie majestatycznej.
Przeciąga wyrazy , akcentuje specyficznie zdania...

Zaczyna swoja rozmowę, od obietnic pokazania czy rzeczy nieskończenie dobrych i nieskoczenie wspaniałych.
Następnie dowiadujesz sie , iz jesteś grzesznikiem , byleś nim całe życie.
Co gorsza , zostaniesz osądzony z użyciem zasad których nie znałeś.

Jegomość ten spogląda w twą stronę i stwierdza że jest twoim łącznikiem z kimś kogo nie znałeś , nie potrzebowałeś, ale zostałeś przez niego ukarany.
Ba przekaże ci on zasady, których nie znałeś i bez których twe życie jest jak pył na wietrze.
Jakby nie było tego dość ,jegomość mianuje on sie twoim nadzorcą.

Czy to nie zaskakujące ?

Po 30 latach na bezludnej wyspie , twoje zycie zostało zagospodarowane przez ludzi i organizacje które kompletnie nie były ci potrzebne - żeby czuć się szczęśliwym.
Na dodatek okazało sie , ze znalazłeś sie na samym dole drabiny systemu religijnego.
Byłeś drzewem , zostałeś planktonem.
Ponieważ , żeby inni mogli czuć się lepiej ty powinieneś poczuć się gorzej.

To jaka jest prawda.
Czy wierny jest potrzebny religii , czy religia wiernemu ? :]

Moim zdaniem, ustalmy, czym była/jest ową bezludna wyspa?
Jeśli przenośnia w rodzaju "cart blanche", "tabula rasa", z usiłowaniem wyłączenia wcześniejszych doświadczeń związanych z hierarchią, rozumiem.
No, to jak z tą wyspą jest?

facet po przejściach

10 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2018-09-29 23:23:07)

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

@Summertime
Staram się w miarę możliwość unikać radia i telewizji z kilku powodów :
- zajmie mi to czas a i tak nic się nie zmieni ,to niech co innego mi zajmie czas
- nakręci mnie to na "nażreć się " tu i teraz , jestem za leniwy na wzbudzanie zazdrości u innych moim wysmakowanym konsumpcjonizmem
- media maja wyznaczone linie programowe ( polityczno - poglądowe), to jak "lookowanie produktu" ,
  nie lubię nachalnego promowania poglądów niedotyczących często nawet tematu audycji

- reklamy rzeczy których nie chce. ale ktoś uparcie podsuwa mi pod nos żebym zechciał ,
nie lubię nachalnego promowania czegokolwiek moim kosztem

- najbardziej fundamentalna kwestia , radio i telewizja to jak obiad w stołówce przychodzisz i musisz wziąć to co jest ,
to ja wole sobie sam załatwić - przynajmniej będzie to co mi pasuje

- wydaje mi się że obecne media informacyjne są przeładowane informacjami wywołującymi niepokój,
może nawet nie dlatego że wszystko jest niepokojące tylko że to potrafi przyciągnąć uwagę widza,
dziękuje za taki "repertuar" to ja już sam go sobie dobiorę :]

- te same twarze , niezatapialne,  promujące te same poglądy , dożywotnie kontrakty ...

Ja ogólnie myślę, ze w konformizmie i nonkonformizmie jest zawsze jakiś limit , taki nieprzekraczalny.
Ponieważ, jak się naleje zamiast benzyny oleju i na odwrót, to auto nie pojedzie.
Tzn. , tak myślę. 
Powiedzmy dla "uproszczenia" że to nalewanie jest bardzo rozciągnięte w czasie i auto pojedzie jakiś czas ale się zatrzyma.
Samemu też można sobie nalać oleju zamiast benzyny , tak wiec nie jest lekko  :]
Chodzi mi właśnie też o  to, żeby czasem  patrzeć co się leje i poddać to ocenie  a nie robić to mechanicznie z przyzwyczajenia.


@Excop
Czasem jest tak , ze jak sie człowiek do czegoś przyzwyczai to tego nawet nie zauważa.
Nie jest wiadomo czy to dobre , złe , wartościowe czy nijakie.
Staje się tłem , stałym elementem rzeczywistości.
Funkcjonuje gdzieś tam na obrzeżach percepcji.

Żeby to zobaczyć , to musiałoby tego braknąć.
Bezludna wyspa, to taka próba pokazania jak wyglądałby brakujący kawałek "oczami" tego człowieka, dzięki temu  może on (ten kawałek)  znowu stać się "widoczny".

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

11 Ostatnio edytowany przez Summertime (2018-09-30 14:43:06)

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

wydaje mi się że obecne media informacyjne są przeładowane informacjami wywołującymi niepokój,
może nawet nie dlatego że wszystko jest niepokojące tylko że to potrafi przyciągnąć uwagę widza,
dziękuje za taki "repertuar" to ja już sam go sobie dobiorę

Właśnie ten sam noszę w głowie obraz tych ...różnych informacji płynących medialnych....Polityka np wprawia mnie w osłupienie.Gdyż celem powinno być wspólne dobro z podwyższającym się standardem, a nie uwstecznianie się.....

Odniosę się do wypowiedzi Twojej kwadracie , którą skierowałeś do Exopa.....Tak dzieje się w wielu przypadkach, gdy ludzie są mało refleksyjni, lub mało rozpoznawczy.Utrata na nowo przypomina o cechach drogo-cennych.Lepiej być ...więc człowiekiem uświadomionym smile Ciekawe, czy komuś udało się coś stracić...a potem zyskać, to na nowo.Tak by cieszyć się i doceniać..to zyskane już coś...już ponad wszystko.

Edycja ...
do literówek smile

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

12

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym
Lawinia napisał/a:

Nie można uzyskać odpowiedzi na to pytanie, więc nie ma ono znaczenia.

Ależ jest całkiem odwrotnie! Akurat pytanie o istnienie Boga jest fundamentalne i ma znaczenie między innymi dlatego, że względnie łatwo znaleźć na nie odpowiedź. I to twierdzącą. Ba, do udowodnienia istnienia Boga nie potrzeba nam objawienia, do wniosku, że On jest możemy dojść na drodze rozumowej (logika, rozumowanie, obserwacja...). Ad hoc przychodzą mi następujące sposoby dojścia do tej prawdy na drodze rozumowej: 1)dowodzenie jak u św. Tomasza z Akwinu w Summie teologicznej i w Sumie przeciw poganom 2)platońskie pojmowanie źródła idei 3)moralność człowieka i pewne niezmienne fundamenty obserwowalne niezależnie od cywilizacji i epoki historycznej, których nie można wytłumaczyć opierając się na wyjaśnieniach naturalistycznych 4)złożoność, stopień skomplikowania wszechświata i pojedynczych bytów itd... Argumentów jest oczywiście więcej, te wymieniłam tylko na szybko....

Istnienie Kościoła, też może być dobrym dowodem. smile

13 Ostatnio edytowany przez femte (2018-10-01 18:52:27)

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Lawinia
to juz stalo sie nudne. Akwinata, Anzelm, Goedel - dawno obaleni. Przez fachowcow -poszukaj w internecie. Ja amatorsko zrobilam to na netkobietach kilka lat temu, o ile sobie przypominam to wlasnie w rozmowie z Toba. Amatorsko bo na takie mundrosci to filozofa nie trzeba.
Nikt w powaznej rozmowie nie powoluje sie na rzekome "dowody". Ale dla maluczkich wciaz sie glosno krzyczy ze istnieja "dowody" na istnienie Boga. Po co te klamstwa? Czy nie widzisz ze odbieraja tylko wiargodnosc? Uczciwa odpowiedz jest - wierze mimo braku  dowodow, nawet quia absurdum. Taka postawe jestem sklonna uszanowac.
Co do zlozonosci - odpowiem tylko na zlozonosc biologiczna, bo to moja dzialka. Wykladajac uklad nerwowy mowie ze jest on tak pokopany nie uczacym sie na zlosc, tylko na skutek partactwa ewolucji. Ktora polega na przekazaniu informacji (genetycznej) dalej - byle jak, byle przekazac. Wiec prowizorka prowizorke pogania.
Jako zagadke - ciekawe jak to wyjasnisz- dlaczego jak sie konia klepnie za lewa lopatka to przywodzona jest prawa chrzastka nalewkowa (w krtani)? I jaki ten Bozy zamysl ma sens?

Co do tematu dyskusji - trzeba to rozpatrzyc jako ewentualne straty i zyski. Straty - oczywiste, skopane cale zycie. Dla kobiety bardziej bo wszystkie religie sa wymyslone przez mezczyzn dla mezczyzn. Kobieta jeszcze bardziej niz Kwadrad  spada na sam dol hierarchii.
Oczywiscie prawdopodobienstwo tego - 100%. I inne przyjemnosci typu strata finansowa - jakos wszyscy bogowie nie moga sie obejsc bez pieniedzy.
Natomiast prawdopodobienstwo wygranej - nikle. Mysle ze jakas milionowa procenta szansy ze jakikowlwiek bog istnieje, a z tego znowu jedna milionowa ze istnieje taki jak kaplani danej religii przedstawiaja.
Dodac nalezy ze sami kaplani sa bardzo zainteresowani, sami z tego zyja i czerpia korzysci. Jakos to przypomina handel Kolumna Zygmunta.

14

Odp: Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

@Summertime
Wszystko zależy zapewne od sytuacji, pewnie można coś stracić i odzyskać.
Nie rozpatruje tu kwestii , czy za tym stoi jakiś rozsądek :]

Chodzi mi o to , żeby na nowo zobaczyć "obrys" czegoś co stało się częścią rzeczywistości.
Dużo jest takich rzeczy , przechodzimy koło nich obojętnie.
Ale ta obojętność, może wynikać z tego iż ich nie widzimy, ponieważ "wtopiły sie w tło".

Sporo czynników może sprawić iż coś stanie sie tłem, jakąś nienaruszalną,
nieuwierającą (niewidoczną) częścią, która tworzy z innymi częściami pewną tożsamość.

Między innymi to, że jesteśmy kształceni w kulcie tego co udało się osiągnąć i stan obecny jest stanem najlepszym.
Ale to czy tak jest, to każdy sam musi sie przekonać : ]

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Miejsce gdzie kapłan nie jest nadzorcą a wierzący podwładnym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018