Witajcie. Od kilku dni nie mogę spać, ponieważ powiedziałem dziewczynie, że mi się podoba, a ona odpowiedziała, że nigdy nie myślała o mnie w ten sposób. Pozaliśmy się 3 miesiące temu i od tego czasu rozmawiamy ze sobą codziennie. Ogólnie jest świetną dziewczyną, ale ma lekkie problemy z zaufaniem i wydaje mi się, że mogłem się trochę pospieszyć... Powiedziałem jej wszystko co o niej myślę, a ona mi powiedziała, że nic do mnie nie czuje i wogóle nie myślała o mnie w ten sposób. Wszystkim wydaje się, że jestem twardy i coś takiego by mnie nie ruszyło, ale tylko przed Nią odkryłem swoją wrażliwą stronę. Jestem w stanie zrobić dla Niej wszystko, tylko nie wiem czy to ma sens...
Bardzo mi się podoba i chciałbym uczynić ją najszczęśliwszą kobietą na świecie. Kiedy rozmawiamy nie liczy się dla mnie nic, tylko Ona i ta chwila.
Mam problem, bo nie wiem co zrobić. Najchętniej starałbym się o Nią, bo skoro teraz już wie, że mi się podoba, to może zacznie o mnie myśleć inaczej, ale z kolei jeśli bardziej się w to wciągnę, a do niczego nie dojdzie, to będę jeszcze bardziej cierpiał... ![]()
Wiem, że ta decyzja należy do mnie, ale chciałbym wiedzieć co o tym myślą inni. Jest mi ktoś w stanie pomóc?
1 2018-08-19 11:46:08 Ostatnio edytowany przez KK120 (2018-08-19 23:34:32)
Witaj. Moim zdaniem powinieneś dalej się z nią kontaktować, być blisko niej, jednak nic na siłę, nie okazuj na razie jej zbyt mocno uczuć, po prostu pokaż, że może na Ciebie liczyć. Dziewczyna może musi oswoić się z tą sytuacją. Sam zobaczysz, czy dalej będzie utrzymywać z Tobą kontakt, czy jednak będzie się oddalać. Czas wszystko pokaże. Życzę powodzenia!
3 2018-08-19 12:26:54 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-08-19 12:27:28)
Czyż kobiety nie są od sprawiania nam problemów?
Biblia, mitologia już same coś mówią
.
A staraj się. I oczywiste jest, że możesz na marne.
Jeśli liczysz na związek, to się przeliczysz, jeśli zadowala Cię kiszenie się w "strefie przyjaźni", to niczego nie zmieniaj i brnij w to dalej.
No nikt się nie zdziwi jak to będzie na marne...
Zawsze warto próbować.
7 2018-08-19 13:58:19 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-19 14:03:49)
Zawsze warto próbować.
"Nie myślałam o Tobie w ten sposób" znaczy dokładnie to, co znaczy, czyli "nawet mi się, facet, nie podobasz i do głowy mi nie przyszło, że moglibyśmy coś razem". Więc nie byłabym taka pewna, czy warto.
Witajcie. Od kilku dni nie mogę spać, ponieważ powiedziałem dziewczynie, że mi się podoba, a ona odpowiedziała, że nigdy nie myślała o mnie w ten sposób. Pozaliśmy się 3 miesiące temu i od tego czasu rozmawiamy ze sobą codziennie. Ogólnie jest świetną dziewczyną, ale ma lekkie problemy z zaufaniem i wydaje mi się, że mogłem się trochę pospieszyć... Powiedziałem jej wszystko co o niej myślę, a ona mi powiedziała, że nic do mnie nie czuje i wogóle nie myślała o mnie w ten sposób. Wszystkim wydaje się, że jestem twardy i coś takiego by mnie nie ruszyło, ale tylko przed Nią odkryłem swoją wrażliwą stronę. Jestem w stanie zrobić dla Niej wszystko, tylko nie wiem czy to ma sens...
Bardzo mi się podoba i chciałbym uczynić ją najszczęśliwszą kobietą na świecie. Kiedy rozmawiamy nie liczy się dla mnie nic, tylko Ona i ta chwila.
Mam problem, bo nie wiem co zrobić. Najchętniej starałbym się o Nią, bo skoro teraz już wie, że mi się podoba, to może zacznie o mnie myśleć inaczej, ale z kolei jeśli bardziej się w to wciągnę, a do niczego nie dojdzie, to będę jeszcze bardziej cierpiał...
Wiem, że ta decyzja należy do mnie, ale chciałbym wiedzieć co o tym myślą inni. Jest mi ktoś w stanie pomóc?
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować relację koleżanką zmienić w związek dwojga. Chyba, że jest jakaś przeszkoda w postaci innego obiektu jej zainteresowania albo zupełnie nie jesteś w jej typie. Nie dowiesz się tego, jeśli nie zapytasz. Powiedziałeś A, to powiedz teraz B.
9 2018-08-19 14:02:28 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-08-19 14:07:01)
Przecież powiedział aż do Z - wszystko jak sam przyznał. To, że się zrobiło jeden krok wcale nie znaczy, żeby już zawsze iść w danym kierunku.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować relację koleżanką zmienić w związek dwojga. Chyba, że jest jakaś przeszkoda w postaci innego obiektu jej zainteresowania albo zupełnie nie jesteś w jej typie. Nie dowiesz się tego, jeśli nie zapytasz. Powiedziałeś A, to powiedz teraz B.
Dziewczyna powiedziała chyba wyraźnie:"nic do mnie nie czuje i wogóle nie myślała o mnie w ten sposób". Miała mu to jeszcze wysłać poleconym albo transparent powiesić?
Przecież powiedział aż do Z - wszystko jak sam przyznał. To, że się zrobiło jeden krok wcale nie znaczy, żeby już zawsze iść w danym kierunku.
Nie musi łazić za nią i wbrew jej woli zamęczać swoim towarzystwem. Wystarczy, że zapyta, czy ona jest otwarta na inny rodzaj relacji między nimi niż koleżeńska.
Nawet jak się pozornie otworzy na możliwość związku, to i tak byłabym ostroźna, czy czasem tylko ego nie chce sobie dziewczyna podpompować. Ale zapytać zawsze warto.
Wyluzuj Santapietruszka, to nie konkurencja o rację, ale dzielenie się różnymi punktami widzenia a KK120 zrobi jak będzie uważał.
12 2018-08-19 14:54:10 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-19 14:56:30)
hehheh napisał/a:Przecież powiedział aż do Z - wszystko jak sam przyznał. To, że się zrobiło jeden krok wcale nie znaczy, żeby już zawsze iść w danym kierunku.
Nie musi łazić za nią i wbrew jej woli zamęczać swoim towarzystwem. Wystarczy, że zapyta, czy ona jest otwarta na inny rodzaj relacji między nimi niż koleżeńska.
Nawet jak się pozornie otworzy na możliwość związku, to i tak byłabym ostroźna, czy czasem tylko ego nie chce sobie dziewczyna podpompować. Ale zapytać zawsze warto.Wyluzuj Santapietruszka, to nie konkurencja o rację, ale dzielenie się różnymi punktami widzenia a KK120 zrobi jak będzie uważał.
Wycisz, Magda, emocje, bo ja z Tobą konkurować nie zamierzam, nie pisałam też nic bezpośrednio do Ciebie, a jedynie nawiązałam do Twojego postu, więc - bądź tak miła i odczep się ode mnie
Po prostu według mnie Autor już zapytał, a dziewczyna powiedziała już wszystko, co miała do powiedzenia na temat ewentualnego związku z Autorem. A co z tym zrobi Autor - to jego sprawa. Może próbować i władować się na własne życzenie do friendzonu, może nie marnować czasu, ale po co ma po raz kolejny pytać o to samo, to nie bardzo rozumiem. Ale jak chce, to niech zapyta.
Jedyna rozsądna odpowiedź na jej tekst brzmi następująco: "rozumiem, ale jesteś dla mnie atrakcyjna i interesujesz mnie jako kobieta, więc nie chcę samego koleżeństwa czy przyjaźni. Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Odezwij się, gdybyś zmieniła zdania". Następnie odchodzisz i nigdy nie spoglądasz za siebie. Jest szansa (chociaż moim zdaniem mała, jeśli tak mocno przeciągnąłeś tę znajomość, że przez trzy miesiące nie wysłałeś żadnych sygnałów seksualnego zainteresowania), że po pewnym czasie nawiąże kontakt (wtedy proponujesz RANDKĘ), ale najprawdopodobniej po prostu unikniesz w ten sposób straty ogromnej ilości czasu i energii na kontakt z kimś, kto nie chce z Tobą być. Przy okazji masz też nauczkę na przyszłość: jeśli dziewczyna Ci się podoba, okazuj to znacznie szybciej. Ustawiłeś się w roli przyjaciela, to jesteś tylko przyjacielem.
14 2018-08-19 15:49:39 Ostatnio edytowany przez KK120 (2018-08-19 23:24:29)
...
daj jej i sobie czas, nic na siłę ale też nie zrywaj kontaktu bądz blisko, może ją zwyczajnie trzeba "oswoic"
Oczywiście, że dawałem sygnały
vs
Ona myślała, że chce być jej kolegą.
Hint: wysyłaj sygnały w inny sposób, bo to, co robiłeś, musiało być do bani.
Jeśli ona nie dawała/odwzajemniała sygnalow na coś więcej, to po kiego grzyba wyskakiwales z deklaracjami? Teraz jest już po znajomości. Powiedziała ci wyraźnie, że nic z tego nie bedzie, uszanuj jej decyzję. Niemożliwa jest przyjaźń w sytuacji gdy jedna ze stron oczekuje czegoś więcej.
Moim zdaniem dalsze staranie się o tą dziewczynę nie ma sensu.
Nie jest Tobą zainteresowana i powiedziała Ci to wprost. Szkoda czasu.
19 2018-08-19 17:05:41 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2018-08-19 17:06:12)
Nie słuchaj złych doradców ![]()
Miłość krętymi drogami chodzi. Raz jest natychmiastowa jak rażenie pioruna a nieraz długo się rodzi.
Nie ma reguły.
Próbuj, staraj się, nie poddawaj się...........ale bez gwarancji sukcesu.
20 2018-08-19 17:09:23 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-08-19 17:10:16)
Uważaj z tym staraniem się. Jeszcze sobie dziewczyna pomyśli, że jesteś stalkerem...
Ja bym odpuściła, skoro dziewczyna nie jest zainteresowana.
Nie słuchaj złych doradców
Miłość krętymi drogami chodzi. Raz jest natychmiastowa jak rażenie pioruna a nieraz długo się rodzi.
Nie ma reguły.
Próbuj, staraj się, nie poddawaj się...........ale bez gwarancji sukcesu.
Miłość to miłość, rzecz jednak w tym, że tu z jednej ze stron nie ma pociągu seksualnego, co zostało przecież jednoznacznie zakomunikowane. Związek można sobie "wychodzić", ale pożądania czy prawdziwie głębokich uczuć - nie. Od wszystkich tych, którzy radzą autorowi tkwić w friendzone, z chęcią dowiedziałbym się, ile tak naprawdę znają przypadków, gdy taka strategia zakończyła się ewidentnym sukcesem (podkreślam: sukces jest tu rozumiany jako pojawienie się u drugiej strony pożądania seksualnego i głębokich uczuć romantycznych, a nie jako wejście w związek z rozsądku, bo atrakcyjniejsze opcje są niedostępne). Owszem, może i takie sytuacje się zdarzają, ale na to przypada wielokrotnie więcej rozczarowań, cierpienia, upokorzeń i podeptanego ego. Szkoda życia.
mózg_w_naczyniu napisał/a:Jedyna rozsądna odpowiedź na jej tekst brzmi następująco: "rozumiem, ale jesteś dla mnie atrakcyjna i interesujesz mnie jako kobieta, więc nie chcę samego koleżeństwa czy przyjaźni. Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Odezwij się, gdybyś zmieniła zdania". Następnie odchodzisz i nigdy nie spoglądasz za siebie. Jest szansa (chociaż moim zdaniem mała, jeśli tak mocno przeciągnąłeś tę znajomość, że przez trzy miesiące nie wysłałeś żadnych sygnałów seksualnego zainteresowania), że po pewnym czasie nawiąże kontakt (wtedy proponujesz RANDKĘ), ale najprawdopodobniej po prostu unikniesz w ten sposób straty ogromnej ilości czasu i energii na kontakt z kimś, kto nie chce z Tobą być. Przy okazji masz też nauczkę na przyszłość: jeśli dziewczyna Ci się podoba, okazuj to znacznie szybciej. Ustawiłeś się w roli przyjaciela, to jesteś tylko przyjacielem.
Oczywiście, że dawałem sygnały, tylko tak jak już wspomniałem jakaś dziewczyna nadużyła kiedyś jej zaufania i teraz oprocz paru kolezanek ma glownie kolegow (po prostu kolegow, nic specjalnego). Ona myślała, że chce być jej kolegą. Miała pare ciężkich spraw w życiu i nie myśli do końca jak inne kobiety. Jest... wyjątkowa i za to też ją kocham
Z doświadczenia wiem - odpuść. Wiem, że ciężko Ci teraz w ogóle przyjąć do wiadomości fakt, że możesz nie mieć z nią kontaktu, ale tak będzie dla Ciebie najlepiej. Historie kiedy to dziewczyna pod wpływem wyznania faceta zaczyna patrzeć na niego jak na potencjalnego partnera i zmienia się jej stosunek do niego występują w filmach i tam ich miejsce, w prawdziwym życiu dzieje się to baaaaaardzo rzadko. Tak jak wyżej napisali, za długo przeciągałeś znajomość na neutralnym tle i wpieprzyłeś się w friendzone, następnym razem trochę szybciej i jaśniej (skoro dziewczyna nigdy nie myślała o Tobie w ten sposób to znaczy, że albo jesteś zupełnie nie w jej typie albo twoje sygnały zainteresowania były bardzo słabe/niewidoczne) dawaj do zrozumienia, w którą stronę chcesz rozwijać znajomość, powodzenia ![]()
Miałem kolegę w ogólniaku.....chodził za dziewczyną dwa lata........oczywiście nie nachalnie, ot koleżeńsko.
Aż parę tygodni przed maturą pojechaliśmy grupą na wycieczkę pod miasto....była muzyczka, wspólne zabawy......i nieoczekiwanie zaskoczyło
. Ten wieczór był już ich.
Do dzisiaj są niezwylke zgodnym małżeństwem.
Lepiej próbować i dostać kosza, niż odpuścić i do końca życia pluć sobie w brodę, że się straciło szansę.
P.S. Nie wiem, skąd tyle defetyzmu w ludziach. Bo co, ma być łatwo, szybko i przyjemnie????
Miałem kolegę w ogólniaku.....chodził za dziewczyną dwa lata........oczywiście nie nachalnie, ot koleżeńsko.
Aż parę tygodni przed maturą pojechaliśmy grupą na wycieczkę pod miasto....była muzyczka, wspólne zabawy......i nieoczekiwanie zaskoczyło. Ten wieczór był już ich.
Do dzisiaj są niezwylke zgodnym małżeństwem.Lepiej próbować i dostać kosza, niż odpuścić i do końca życia pluć sobie w brodę, że się straciło szansę.
P.S. Nie wiem, skąd tyle defetyzmu w ludziach. Bo co, ma być łatwo, szybko i przyjemnie????
A Ty byś chciał, żeby dziewczyna dla Ciebie nieatrakcyjna zabiegała o Ciebie wbrew Twojej woli?
25 2018-08-19 17:41:23 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-19 18:00:47)
Miałem kolegę w ogólniaku.....chodził za dziewczyną dwa lata........oczywiście nie nachalnie, ot koleżeńsko.
Aż parę tygodni przed maturą pojechaliśmy grupą na wycieczkę pod miasto....była muzyczka, wspólne zabawy......i nieoczekiwanie zaskoczyło. Ten wieczór był już ich.
Do dzisiaj są niezwylke zgodnym małżeństwem.
A czy ta dziewczyna wcześniej powiedziała temu koledze wprost i wyraźnie, że nic do niego nie czuje i nic z tego nie będzie? Bo wiesz, to jednak lekka różnica, kiedy podkochujesz się w kimś w liceum i wzdychasz sobie z daleka, a potem nagle "zaskakuje", to mogło być nawet tak, że i dziewczyna potajemnie do kolegi wzdychała przez dwa lata - a w przypadku Autora dziewczyna wyraziła się konkretnie. Ona go nie widzi w roli potencjalnego partnera. A ja nie widzę powodu, dla którego on miałby nie szanować jej zdania, tylko nadal na coś wyimaginowanego czekać i o coś się starać, skoro sprawa jest postawiona jasno. Dla niego będzie to po prostu marnowanie czasu, w którym mógłby poznać kogoś, kto będzie nim zainteresowany.
Lepiej próbować i dostać kosza, niż odpuścić i do końca życia pluć sobie w brodę, że się straciło szansę.
No przecież on spróbował i dostał kosza. Ma nadstawiać drugi policzek czy ustawić się jako podnóżek? Czy po prostu wystarczy, jak zrobi z siebie nachalnego głąba, który nie potrafi przyjąć do wiadomości słowa "nie"?
Nie wiem, skąd tyle defetyzmu w ludziach. Bo co, ma być łatwo, szybko i przyjemnie????
Ależ skąd, nie ma być łatwo, szybko i przyjemnie.
Defetyzm z wiekiem przychodzi
. Młodzieńczy optymizm gaśnie
. Ile masz lat, bo chyba niewiele?
zwyczajny gość napisał/a:Miałem kolegę w ogólniaku.....chodził za dziewczyną dwa lata........oczywiście nie nachalnie, ot koleżeńsko.
Aż parę tygodni przed maturą pojechaliśmy grupą na wycieczkę pod miasto....była muzyczka, wspólne zabawy......i nieoczekiwanie zaskoczyło. Ten wieczór był już ich.
Do dzisiaj są niezwylke zgodnym małżeństwem.Lepiej próbować i dostać kosza, niż odpuścić i do końca życia pluć sobie w brodę, że się straciło szansę.
P.S. Nie wiem, skąd tyle defetyzmu w ludziach. Bo co, ma być łatwo, szybko i przyjemnie????
A Ty byś chciał, żeby dziewczyna dla Ciebie nieatrakcyjna zabiegała o Ciebie wbrew Twojej woli?
Przecież ona powiedziała, że nic do niego nie czuje, że traktuje jak kolegę.......a nie że jest nieatrakcyjny.
Może pozostać jako kolega i czekać na szansę.....nigdy nie mów nigdy.......
Mam w otoczeniu kilka dobrych związków, które rodziły się w podobnych bólach.
Defetyzm z wiekiem przychodzi
. Młodzieńczy optymizm gaśnie
. Ile masz lat, bo chyba niewiele?
Defetyzm to syndrom współczesnych czasów sączony przez media.
O miłość trzeba walczyć, a nie uciekać z podkulonym ogonem po pierwszym niepowodzeniu.
29 2018-08-19 18:16:00 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-19 18:18:06)
Może pozostać jako kolega i czekać na szansę.....nigdy nie mów nigdy.......
A za jakieś parę lat założyć temat na forum "nadal jestem prawiczkiem, a moja wielka niespełniona miłość właśnie urodziła 3 dziecko, co mam robić, walczyć dalej?". O ile nie będzie to "kobiety są złe, czekałem i starałem się tyle lat"...
Powiedziała, że nic do niego nie czuje i że nie myślała o nim w ten sposób. Czyli tak łopatologicznie - na jego widok nie robi się jej kisiel w majtkach i nic z tego nie będzie, ani teraz, ani nigdy.
30 2018-08-19 18:16:42 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-08-19 18:21:57)
Defetyzm to syndrom współczesnych czasów sączony przez media.
Nie, absolutnie nie przez media tylko przez doświadczenia życiowe.
O miłość trzeba walczyć, a nie uciekać z podkulonym ogonem po pierwszym niepowodzeniu.
Stereotypowo facet miał walczyć, wg niektórych przewodzić kobiecie, ale współcześnie mamy równouprawnienie i kobiety cenią niezależność.
Cyngli napisał/a:zwyczajny gość napisał/a:Miałem kolegę w ogólniaku.....chodził za dziewczyną dwa lata........oczywiście nie nachalnie, ot koleżeńsko.
Aż parę tygodni przed maturą pojechaliśmy grupą na wycieczkę pod miasto....była muzyczka, wspólne zabawy......i nieoczekiwanie zaskoczyło. Ten wieczór był już ich.
Do dzisiaj są niezwylke zgodnym małżeństwem.Lepiej próbować i dostać kosza, niż odpuścić i do końca życia pluć sobie w brodę, że się straciło szansę.
P.S. Nie wiem, skąd tyle defetyzmu w ludziach. Bo co, ma być łatwo, szybko i przyjemnie????
A Ty byś chciał, żeby dziewczyna dla Ciebie nieatrakcyjna zabiegała o Ciebie wbrew Twojej woli?
Przecież ona powiedziała, że nic do niego nie czuje, że traktuje jak kolegę.......a nie że jest nieatrakcyjny.
Może pozostać jako kolega i czekać na szansę.....nigdy nie mów nigdy.......
Mam w otoczeniu kilka dobrych związków, które rodziły się w podobnych bólach.
Gdyby był atrakcyjny dla niej pod jakimkolwiek względem, to już byłby kimś więcej niż kolegą, przecież to logiczne.
32 2018-08-19 18:18:56 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-19 18:20:38)
Gdyby był atrakcyjny dla niej pod jakimkolwiek względem, to już byłby kimś więcej niż kolegą, przecież to logiczne.
No, jak widać, nie dla wszystkich. Niektórzy wolą cierpieć na własne życzenie.
Gdyby był atrakcyjny dla niej pod jakimkolwiek względem, to już byłby kimś więcej niż kolegą, przecież to logiczne.
Logika to jest ostatnia rzecz jaką miłość się kieruje
![]()
Cyngli napisał/a:Gdyby był atrakcyjny dla niej pod jakimkolwiek względem, to już byłby kimś więcej niż kolegą, przecież to logiczne.
Logika to jest ostatnia rzecz jaką miłość się kieruje
![]()
Dokładnie. On jest taki piękny, fajny, chciałby sprawić, by została najszczęśliwszą kobieta na ziemi (cokolwiek to znaczy), a ona go nie chce. Gdzie tu logika?
35 2018-08-19 18:54:47 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-08-19 19:02:10)
Może współcześnie brakuje logiki w zachowaniu przez te media? Nie zdziwiłbym się ![]()
Przez te media kobiety chcą miłości - pasuje, bo i media i miłość ponoć zaburzają logikę.
No i nie tylko kobiety oczywiście chcą miłości
Faceci też... - przez te media ![]()
Cyngli napisał/a:Gdyby był atrakcyjny dla niej pod jakimkolwiek względem, to już byłby kimś więcej niż kolegą, przecież to logiczne.
Logika to jest ostatnia rzecz jaką miłość się kieruje
![]()
Miłości nie wymusisz.
37 2018-08-19 19:28:39 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-08-19 19:31:11)
Hah najlepsza jest ta sprzeczność:
Nie wiem, skąd tyle defetyzmu w ludziach.
Defetyzm to syndrom współczesnych czasów sączony przez media.
Nie wiedziałeś, ale nagle Cię olśniło i poznałeś odpowiedź na to filozoficzne pytanie? Przejrzałeś akurat dzisiaj na oczy omamiony mediami? ![]()
Cóż media tak łatwo bez zastanowienia można obarczać winą za wszystko
. I każdy może, nawet rządzący...
Zawsze warto próbować.
Nie, nie zawsze warto. Szkoda czasu, energii, pieniędzy i emocji.
zaklopotana123451 napisał/a:Zawsze warto próbować.
Nie, nie zawsze warto. Szkoda czasu, energii, pieniędzy i emocji.
Jeśli Ci dla miłości szkoda czasu, energii, pieniędzy to znaczy.........że, nigdy nie kochałeś.
"Kto z miłości nie umarł, nie potrafi żyć"![]()
zwyczajny gość napisał/a:Cyngli napisał/a:Gdyby był atrakcyjny dla niej pod jakimkolwiek względem, to już byłby kimś więcej niż kolegą, przecież to logiczne.
Logika to jest ostatnia rzecz jaką miłość się kieruje
![]()
Miłości nie wymusisz.
Prawda, ale też nigdy nie wiesz jakimi drogami chodzi. Skąd przychodzi, kiedy przychodzi.......i kiedy się ulatnia.
Zykle wybucha całkiem nieoczekiwanie i często wbrew rozsądkowi........
Dlatego warto próbować.
Warto próbować? Chyba żartujecie. Znają się kilka miesięcy i chemii nie ma. On jest dla niej jak brat. Ma marnować kolejne miesiące życia na uganianie się za kimś, kto jasno powiedział NIE?
KK120, moja bliska koleżanka związała się ze swoim przyjacielem. Co więcej była zaręczona zupełnie z innym facetem, gdy przyjaciel wyznał jej miłość i po początkowym szoku, doszła do wniosku, że bardzo dużo łączy ją z przyjacielem i zawsze mogła na niego liczyć. Zerwała zaręczyn z narzeczonym a z tamtym przyjacielem są już kilkuletnim małżeństwem z dwójką dzieci. Różnie to bywa. Jak koleżanka powie wyraźnie, że nic z tego nie będzie zamiast, że dotychczas tak o tym nie myslała, to się zawsze zdążysz zawinąć.
Warto próbować? Chyba żartujecie. Znają się kilka miesięcy i chemii nie ma. On jest dla niej jak brat. Ma marnować kolejne miesiące życia na uganianie się za kimś, kto jasno powiedział NIE?
Dla autora tematu jak widać ten czas nie jest zmarnowany, wart każdych pieniędzy.
Zresztą ona nie powiedziała Nie i koniec, tylko, że nie myślała o autorze w ten sposób i nic do niego nie czuje......teraz. Co może być w przyszłości ? Nie wiadomo....
44 2018-08-19 20:44:18 Ostatnio edytowany przez KK120 (2018-08-19 23:25:23)
Dziękuję wszystkim za rady
Dziękuję wszystkim za rady. Fakt nie jestem najlepszy w tych sprawach, ale starałem się dawać znaki. Gdy jej powiedziałem, odparła, że dopiero wczoraj jak rozmawialiśmy skapnęła się, że coś jest na rzeczy. Powiedziała, że uważa mnie za przystojnego i fajnego gościa, ale zawsze patrzyła na mnie jak na kolegę. Wiem, że pewnie jestem głupi ale wierzę w to, że mnie nie okłamywała i przez to co ją spotkało w życiu patrzy na facetów jak na kolegów do pogadania. Może ona nie jest jeszcze gotowa na związek... A może po prostu to ze mną jest coś nie tak...
KK120, po pierwszym poście wydawało mi się, że masz jaja, bo potrafiłeś koleżance powiedzieć o swoich uczuciach, a większość zakochanych kolegów krąży po orbicie czekając, że coś się samo wydarzy. Ale po jęczeniu, że z Tobą coś jest nie tak, to zaczynam zmieniać zdanie. Dziewczyny przeważnie nie lubią ciapowatych facetów, a w cenie są tacy, którzy wiedzą, czego chcą, potrafią sięgnąć po to, czym są zainteresowani a ewentualne porażki biorą na klatę.
46 2018-08-19 20:55:17 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-19 20:56:55)
Może ona nie jest jeszcze gotowa na związek... A może po prostu to ze mną jest coś nie tak...
A może po prostu do siebie nie pasujecie i tyle. W życiu nie jest tak, że jak Tobie się ktoś spodoba, to obowiązkowo Ty spodobasz się temu komuś i to wcale nie znaczy, że masz jakieś wady. Zamiast się zastanawiać, czy coś z Tobą jest nie tak, po prostu żyj, pewnie zaraz trafi się następna dziewczyna, która Ci się spodoba, i pewnie któraś w końcu z wzajemnością. Nie ma co rozkminiać, trzeba iść dalej ![]()
Pamiętaj jedno - miłości nie da się sobie "wychodzić". Ona albo przyjdzie sama, albo nie.
Ludzie różnie się zakochują, ja też potrzebuje czasu żeby kogoś poznać. Dla mnie miłość od pierwszego wejrzenia to jakaś legenda a już opcja randkowania z obcymi ludźmi poznanymi w necie.... nie do przejścia
totalnie poza moją wyobraźnią:D No a 3 miesiące to nie jest dużo również dla mnie aby patrzeć na faceta inaczej niż jak na kolegę. Swoją drogą mój nazwijmy go przyszły-niedoszły na prawdę się starała jakieś 6 miesięcy, ja wpadłam po uszy, love of my live itd a ten po miesiącu stwierdził, że to nie to - bywa i tak. Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz ![]()
KK120, po pierwszym poście wydawało mi się, że masz jaja, bo potrafiłeś koleżance powiedzieć o swoich uczuciach, a większość zakochanych kolegów krąży po orbicie czekając, że coś się samo wydarzy. Ale po jęczeniu, że z Tobą coś jest nie tak, to zaczynam zmieniać zdanie. Dziewczyny przeważnie nie lubią ciapowatych facetów, a w cenie są tacy, którzy wiedzą, czego chcą, potrafią sięgnąć po to, czym są zainteresowani a ewentualne porażki biorą na klatę.
Ja po prostu jestem załamany, nie wiem co mam zrobić i kończą już mi się siły
Ludzie różnie się zakochują, ja też potrzebuje czasu żeby kogoś poznać. Dla mnie miłość od pierwszego wejrzenia to jakaś legenda a już opcja randkowania z obcymi ludźmi poznanymi w necie.... nie do przejścia
totalnie poza moją wyobraźnią:D No a 3 miesiące to nie jest dużo również dla mnie aby patrzeć na faceta inaczej niż jak na kolegę.
To jest to, czego nie da się wytłumaczyć w żaden sposób. Niektóre osoby już tak mają i tylę. Ona najpierw mi się spodobała, ale zakochałem się w niej przez to, że ją poznałem... jej wady i zalety i cieszyłem się nimi. Do tego potrzeba czasu. Jak kiedyś rozmawialismy sobie tak luźno, to użyła dokładnie tych samych słów mówiąc o miłości. Jeśli masz jeszcze jakieś rady to chętnie posłucham, bo czuję, że wiesz o co chodzi
Dawałeś jej jakieś sygnały? Był flirt? O czym pisaliście? Jak się poznaliście i zaczęliście pisać?
Mnie dziwi, że dziewczynie chciało się przez tyle miesięcy codziennie gadać z gościem skoro do niego nic nie czuje. Ja ze swoim facetem nigdy tyle nie pisałam
Dawałeś jej jakieś sygnały? Był flirt? O czym pisaliście? Jak się poznaliście i zaczęliście pisać?
Mnie dziwi, że dziewczynie chciało się przez tyle miesięcy codziennie gadać z gościem skoro do niego nic nie czuje. Ja ze swoim facetem nigdy tyle nie pisałam
Poznaliśmy się na imprezie. Pisaliśmy o wszystkim i o niczym
poruszaliśmy poważne tematy, ale gadaliśmy też o pierdołach. Starałem się dawać jej jakieś sygnały no ale widać nie jestem w tym najlepszy i sama przyznała, że dopiero dzień wcześniej się skapnęła, że coś jest na rzeczy. Myślę, że nie pomyślała o tym i gadała ze mną, ponieważ ma dużo kolegów chłopaków i dla niej nie było w tym nic dziwnego, uważa, że na dziewczynach nie może polegać (ma kolezanki, ale jedna z jej bylych kolezanek naduzyla jej zaufania i teraz nauczyla się i nie rozdaje go wszystkim)
A ja mam jedno pytanie do wszystkich, którzy proponują oswajanie, bieganie za nią i ciągłe próby.
Czy Wy naprawdę myślicie, że kobieta jak mówi "nie" to myśli "tak"?
Bo to tak nie działa.
Czy Wy naprawdę myślicie, że facet wie lepiej niż kobieta?
Ona mu odpowiedziała. Postawiła sprawę jasno. Nie rozumiem, dlaczego jej punkt widzenia nie może tutaj zostać przyjęty jako pewnik jej zdania, tylko ciągle jest dyskusja na temat tego, że jej się to zdanie odmieni.
Ja jako kobieta strasznie nie lubię jak ktoś mi wmawia, że mówię coś zupełnie innego niż myślę.
Kobiety mają mózg. Potrafią go wykorzystywać. Jeżeli kobieta mówi "nie" to jedyne co zostaje, to jej posłuchać.
53 2018-08-20 00:20:04 Ostatnio edytowany przez KK120 (2018-08-20 10:24:47)
.
Sama powiedziala, że nie moze mi nic obiecac, ale mozliwe, że jak mnie jeszcze pozna to cos się zmieni...:/
To jest kulturalny sposób, by facetowi powiedzieć "nic z tego, Stary"...
Nie jestem zwolenniczką takich tekstów, bo zostawiają niepotrzebną nadzieję.
55 2018-08-20 07:21:17 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-08-20 07:25:57)
Lady Loka napisał/a:A ja mam jedno pytanie do wszystkich, którzy proponują oswajanie, bieganie za nią i ciągłe próby.
Czy Wy naprawdę myślicie, że kobieta jak mówi "nie" to myśli "tak"?
Bo to tak nie działa.
Czy Wy naprawdę myślicie, że facet wie lepiej niż kobieta?
Ona mu odpowiedziała. Postawiła sprawę jasno. Nie rozumiem, dlaczego jej punkt widzenia nie może tutaj zostać przyjęty jako pewnik jej zdania, tylko ciągle jest dyskusja na temat tego, że jej się to zdanie odmieni.Ja jako kobieta strasznie nie lubię jak ktoś mi wmawia, że mówię coś zupełnie innego niż myślę.
Kobiety mają mózg. Potrafią go wykorzystywać. Jeżeli kobieta mówi "nie" to jedyne co zostaje, to jej posłuchać.Tak jak mówi temat ona nie myślała w ten sposób i odpowiedziała nie przez to że byla zaskoczona tym wszytkim. Sama powiedziala, że nie moze mi nic obiecac, ale mozliwe, że jak mnie jeszcze pozna to cos się zmieni...:/
Niektóre dziewczyny i kobiety są szczere i mówią to, co myślą, a inne kręcą i mieszają, używają słów, ale nie mówią wprost tylko dają do zrozumienia. Znasz tę dziewczyny i sam się najlepiej orientujesz, czy jest to typ bezpośredniej szczerej dziewczyny, która jest zaskoczona i potrzebuje czasu, czy tak jak Cyngli, ktoś, kto daje coś do zrozumienia i nie mówi wprost, co myśli i czuje, tylko bawi się Twoim kosztem.
56 2018-08-20 07:28:30 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-08-20 07:29:11)
Dlatego też napisałam, że nie jestem zwolenniczką takich tekstów.
Bardzo mało jest osób, które mówią wprost o tym, co czują.
57 2018-08-20 09:21:28 Ostatnio edytowany przez puchaty34 (2018-08-20 09:22:41)
KK120 napisał/a:Lady Loka napisał/a:A ja mam jedno pytanie do wszystkich, którzy proponują oswajanie, bieganie za nią i ciągłe próby.
Czy Wy naprawdę myślicie, że kobieta jak mówi "nie" to myśli "tak"?
Bo to tak nie działa.
Czy Wy naprawdę myślicie, że facet wie lepiej niż kobieta?
Ona mu odpowiedziała. Postawiła sprawę jasno. Nie rozumiem, dlaczego jej punkt widzenia nie może tutaj zostać przyjęty jako pewnik jej zdania, tylko ciągle jest dyskusja na temat tego, że jej się to zdanie odmieni.Ja jako kobieta strasznie nie lubię jak ktoś mi wmawia, że mówię coś zupełnie innego niż myślę.
Kobiety mają mózg. Potrafią go wykorzystywać. Jeżeli kobieta mówi "nie" to jedyne co zostaje, to jej posłuchać.Tak jak mówi temat ona nie myślała w ten sposób i odpowiedziała nie przez to że byla zaskoczona tym wszytkim. Sama powiedziala, że nie moze mi nic obiecac, ale mozliwe, że jak mnie jeszcze pozna to cos się zmieni...:/
Niektóre dziewczyny i kobiety są szczere i mówią to, co myślą, a inne kręcą i mieszają, używają słów, ale nie mówią wprost tylko dają do zrozumienia. Znasz tę dziewczyny i sam się najlepiej orientujesz, czy jest to typ bezpośredniej szczerej dziewczyny, która jest zaskoczona i potrzebuje czasu, czy tak jak Cyngli, ktoś, kto daje coś do zrozumienia i nie mówi wprost, co myśli i czuje, tylko bawi się Twoim kosztem.
Ludzie raczej nie ściemniają gdy mówią o braku uczuć, jeśli juz to kłamią zapewniając o ich żarliwości. Czy jak ktoś mówi nie, to znaczy być może?
58 2018-08-20 09:29:07 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-08-20 09:37:12)
MagdaLena1111 napisał/a:KK120 napisał/a:Tak jak mówi temat ona nie myślała w ten sposób i odpowiedziała nie przez to że byla zaskoczona tym wszytkim. Sama powiedziala, że nie moze mi nic obiecac, ale mozliwe, że jak mnie jeszcze pozna to cos się zmieni...:/
Niektóre dziewczyny i kobiety są szczere i mówią to, co myślą, a inne kręcą i mieszają, używają słów, ale nie mówią wprost tylko dają do zrozumienia. Znasz tę dziewczyny i sam się najlepiej orientujesz, czy jest to typ bezpośredniej szczerej dziewczyny, która jest zaskoczona i potrzebuje czasu, czy tak jak Cyngli, ktoś, kto daje coś do zrozumienia i nie mówi wprost, co myśli i czuje, tylko bawi się Twoim kosztem.
Ludzie raczej nie ściemniają gdy mówią o braku uczuć, jeśli juz to kłamią zapewniając o ich żarliwości. Czy jak ktoś mówi nie, to znaczy być może?
Jak łatwo zauważyć różnie to może być. Ty piszesz, że ludzie raczej nie ściemniają, jeśli mówią o braku uczuć, a Cyngli post wyżej napisała, że rzadko mówią wprost. Każdy jest innyi nie ma co wkładać wszystkich do jednego wora, tym bardziej, że nic nie wiesz o tej dziewczynie, ale bardzo chcesz przekonać chłopaka do swojej racji. Przykre doświadczenia?
Bardzo mało jest osób, które mówią wprost o tym, co czują.
Ludzie raczej nie ściemniają gdy mówią o braku uczuć
Jeszcze pominąłeś fakt, że ona nie mówiła o braku uczuć, ale że jest zaskoczona i dotychczas nie myslała o nim w ten sposób. Przecież w tym komunikacie nie ma słowa o istnienie uczuć lub ich braku. Wszystko to projekcje własnych doświadczeń i własnego sposobu postępowania innych osób. Daje to KK120 obraz ludzkich zachowań, ale to nie wyrocznia.
Jezeli ktos daje do zrozumienja zamiast powiedziec wprost to jego problem. W sensie - ja zawsze przyjmuje ze najleosza opcja to mowic wprost i o wszystkim rozmawiac. Jak ktos woli aluzje to jego problem jak inny go nie zrozumie
monika1906 napisał/a:Dawałeś jej jakieś sygnały? Był flirt? O czym pisaliście? Jak się poznaliście i zaczęliście pisać?
Mnie dziwi, że dziewczynie chciało się przez tyle miesięcy codziennie gadać z gościem skoro do niego nic nie czuje. Ja ze swoim facetem nigdy tyle nie pisałamPoznaliśmy się na imprezie. Pisaliśmy o wszystkim i o niczym
poruszaliśmy poważne tematy, ale gadaliśmy też o pierdołach. Starałem się dawać jej jakieś sygnały no ale widać nie jestem w tym najlepszy i sama przyznała, że dopiero dzień wcześniej się skapnęła, że coś jest na rzeczy. Myślę, że nie pomyślała o tym i gadała ze mną, ponieważ ma dużo kolegów chłopaków i dla niej nie było w tym nic dziwnego, uważa, że na dziewczynach nie może polegać (ma kolezanki, ale jedna z jej bylych kolezanek naduzyla jej zaufania i teraz nauczyla się i nie rozdaje go wszystkim)
Ale jak po tej imprezie zaczęliście pisać, był jakiś powód? Jakie sygnały dawałeś?No ok ma wielu kolegów i ze wszystkimi pisze codziennie?
Ja miałam kiedyś sytuację, że pisał do mnie chłopak, miałam wtedy wakacje, dużo wolnego, więc pisałam, pisaliśmy jakoś ponad tydzień codziennie i był na mnie zły, że z nim pisałam tyle, a nie byłam zainteresowana randkami z nim. Ja się po tym nauczyłam, że jeśli mi gość pisze dużo, opowiada jak mu minął dzień, jakieś komplementy o wyglądzie, że nie mógłby się skupić gdybym przyszłą do niego do pracy, to wiem, że koleżeńsko nie pisze
61 2018-08-20 10:33:54 Ostatnio edytowany przez KK120 (2018-08-20 11:41:25)
...
Niech mi kobiety powiedzą, że się mylę.
Ale ja zawsze w relacjach z facetem rozważalam to, że on ma plany bardziej zwiazkowe i bylam przygotowana na taką ewentualnosc.
Wiec nie wierze w to, ze ona nie myslala w ten sposob.
Jedyne wytlumaczenie to to, ze nie mysli o Tobie w ten sposob bo Cie jako wlasnego chlopaka nie chce.
Niech mi kobiety powiedzą, że się mylę.
Ale ja zawsze w relacjach z facetem rozważalam to, że on ma plany bardziej zwiazkowe i bylam przygotowana na taką ewentualnosc.
Wiec nie wierze w to, ze ona nie myslala w ten sposob.
Jedyne wytlumaczenie to to, ze nie mysli o Tobie w ten sposob bo Cie jako wlasnego chlopaka nie chce.
Powiem Ci, ze ja mam podobnie, jeśli nieznajomy facet zavzyna pisac to dlatego, ze dziewczyna sie spodobala.
Jakaś mało kumata ta dziewczyna, myślała, że po co autor do niej napisał skoro się nie znali. Gdyby razem studiowali, pracowali milo sie gada, to mozna pomyslec, ze ktos traktuje jak kolezanke, ale w tej sytuacji ligiczne, ze spodobala sie z wygladu, a znajomych wyglad nie interesuje
tak jak pisałam wcześniej, jedni od razu skanują otoczenie pod kątem kto się nadaje na partnera a kto nie, u innych musisz przebrnąć przez etap przyjaźni i nie przeskoczysz
Szczerze mówiąc gdyby mi ktoś wyjechał po 3 miesiącach pisania (jak się domyślam głównie piszecie ze sobą) to w główce po cichu pomyślałabym sobie - fajnie ale ja cie człowieku prawie nie znam - a na głos powiedziałabym dokładnie to co autor usłyszał od swej wybranki
Pytasz co dalej, daj się poznać po prostu, dobrze by było z tej najlepszej strony
spędzajcie razem czas, pokaż jej co robisz, czym się interesujesz, co robi ona. Może znajdziecie sobie jakieś nowe, wspólne zajęcie.
Jeżeli ona już wie o twoich intencjach a dalej chętnie utrzymuje z tobą kontakt to ja bym na twoim miejscu zaryzykowała. Jak nie odskakuje przy przypadkowym dotyku to tym bardziej
Za jakiś czas możesz wrócić do tematu i po prostu zapytać czy to aby na pewno nadal tylko przyjaźń.
tak jak pisałam wcześniej, jedni od razu skanują otoczenie pod kątem kto się nadaje na partnera a kto nie, u innych musisz przebrnąć przez etap przyjaźni i nie przeskoczysz
![]()
Szczerze mówiąc gdyby mi ktoś wyjechał po 3 miesiącach pisania (jak się domyślam głównie piszecie ze sobą) to w główce po cichu pomyślałabym sobie - fajnie ale ja cie człowieku prawie nie znam - a na głos powiedziałabym dokładnie to co autor usłyszał od swej wybranki![]()
Pytasz co dalej, daj się poznać po prostu, dobrze by było z tej najlepszej stronyspędzajcie razem czas, pokaż jej co robisz, czym się interesujesz, co robi ona. Może znajdziecie sobie jakieś nowe, wspólne zajęcie.
Jeżeli ona już wie o twoich intencjach a dalej chętnie utrzymuje z tobą kontakt to ja bym na twoim miejscu zaryzykowała. Jak nie odskakuje przy przypadkowym dotyku to tym bardziejZa jakiś czas możesz wrócić do tematu i po prostu zapytać czy to aby na pewno nadal tylko przyjaźń.
Dzięki za radę. Myślę, że nie mogłaby powiedzieć, że mnie nie zna, ale rzeczywiscie jest tą osobą, ktora najpierw potrzebuje dobrze poznac ta 2 osobe, gdzyz nie che się na niej później zawieść. Kontakt utrzymujemy nadal, nawet raz juz się spotkaliśmy od tego czasu, ale nie rozmawialiśmy o tym