Cześć, mam 23 lata i dość długo zastanawiałem się czy w ogóle warto pisać i zasięgać opinii innych w tej sprawie, no ale raz się żyje, może mi pomożecie ![]()
Mam kilka pytań odnośnie tych spraw.
1. Kochamy się z dziewczyną od 1,5 roku, zawsze używamy gumek. Używaliśmy już praktycznie każdej firmy, lateksowe, bezlateksowe, z żelami nawilżającymi jak i bez nich (dziewczynę zwykle udaję się rozpalić na tyle, że żel był zbędny). Mam porównanie odnośnie odczucia z gumką i bez, ponieważ przed samym okresem (a te dziewczyna ma jak z zegarkiem) spróbowaliśmy na kilka ruchów bez gumki. Oczywiście nie powiem nic nowego, że niebo a ziemia, bo czuć wszystko, a przez gumkę jest duże tłumienie. No ale powiedzmy, że same ruchy frykcyjne dają przyjemność dość porównywalną po pewnym czasie (szczególnie te szybkie). Za to mam pytanie odnośnie mojego finiszu. Kiedy kończę i dochodzi do wytrysku, to czuję się niekomfortowo w gumce. I ile pierwsza faza orgazmu, kiedy bardzo szybko rośnie podniecenie i jest "ten jeden wielki skurcz" jest przyjemna, o tyle ta, kiedy są już regularne skurcze i wytrysk, to praktycznie przestaję się poruszać, bo jakoś mnie drażni dotyk gumki. Po prostu, jak się poruszam wtedy, to czuję jakby mnie obcierała za mocno i jest dyskomfort. Czasem wykonuję ruchy, ale są one minimalne. Czy to normalne i też tak macie? Czy bez prezerwatywy odczucia podczas finiszu są dużo lepsze? Dodam, że swoje porównanie odnoszę do czasów "ręcznych", kiedy to cały finisz był bardzo przyjemny i pełny szybkich ruchów, które od początku do końca dawały przyjemność. Bez ogumienia nie próbowaliśmy, ponieważ jeszcze dzieci nie chcemy.
2. Chcieliśmy zastąpić gumki inna formą anty. Dziewczyna była u ginekologa, wykonała wszystkie badania, po czym przepisano jej rzekomo dobrane tabletki. Zaczęła brać i już mieliśmy się cieszyć seksem bez gumek, kiedy to nagle po 3-4 tabletkach zaczęły ją łapać skurcze, bardzo bolała ją głowa i miała poczucie ogólnego zdrętwienia. Oczywiście natychmiast odłożyła tabletki, bo wedle tego co wyczytałem, to mogą być problemy z krzepnięciem krwi - chociaż o dziwo żaden lekarz jej tego nie wykrył i w rodzinie też tego problemu nie było. Tabletki były dwuskładnikowe z tego co pamiętam i lekarz powiedział "pewnie ma Pani "uczulenie" na jedną z nich", po czym zaproponował jednoskładnikowe i tak na chybił trafił, aż może podejdą. Niestety po przygodzie z tymi dwuskładniowymi dziewczyna zniechęciła się, nie chcąc narażać zdrowia, co oczywiście też poparłem. Idąc dalej tym tropem domyślamy się, że hormony w jej wypadku odpadają, zgadza się? I tutaj pojawia się pytanie - czy jest jakaś sensowna metoda anty, którą moglibyśmy wprowadzić bez obawy o jej zdrowie i jednocześnie aby nie była to gumka?
3. Czy to normalne, że dziewczyna nie ma orgazmu pochwowego, tzn. nie może dojść przez ruchy frykcyjne w pochwie? Ma orgazm łechtaczkowy, który z łatwoscią jestem jej w stanie dać ustami czy ręką i jak twierdzi jest z niego zadowolona. Próbowałem już wszystkiego i niestety nie udało się nigdy jej doprowadzić klasycznie. Dodam, że również stymulowałem okolice punktu G (jeśli wgl istnieje xd) i mówiła, że jest tylko lekko bardziej przyjemnie niż pozostałej części pochwy, ale nie jest to tak jak na łechtaczce, gdzie może dojść. Dodam, że próbowaliśmy w wielu pozycjach, wielu tempach, a mój rozmiar też jest "sensowny". W poprzednich związakch też nigdy nie udało się jej osiągnąć tej formy orgazmu. Czy zatem po prostu go nie ma, czy nie umieliśmy go odkryć?
Pozdrawiam ![]()