Cześć!
postaram się w skrócie. Mam 21 lat i rok temu poznałam brata mojej koleżanki. Starszy o 3 lata strażak który kończy szkole z internatem. Mieszka w okolicach mojej działki wiec widuje go bardzo rzadko. Od kiedy go wtedy zobaczyłam to ciagle mi siedzi w głowie. Przez cały ten rok o nim myślałam. Pisałam do niego kilka razy lecz bez szału. Problem w tym, że chłopak jest z domu dziecka i pomieszkuje w rodzinie zastępczej. Dużo przeszedł, mało mówi, jest cichym obserwatorem i samotnikiem lecz ma znajomych i paru dobrych kumpli z którymi spędza większość czasu. Do tego jest dość dziwny i nie wiadomo co siedzi mu w głowie. Ale jest przystojny, zadbany i wyglada na zwykłego towarzyskiego faceta. Wtedy nie udało mi się w ogóle nawiązać kontaktu. Wręcz myślałam ze mnie olewa i traktuje jak gówniarę. Znajoma siostry dla której trzeba być w miarę miłym.
Ogólnie przez cały rok potrafiłam normalnie żyć z tym i nawet szukać faceta lecz zawsze gdzieś mi siedział w głowie. Ale teraz po przyjeździe na działkę się stresowałam i czekałam aż go spotkam. Któregoś dnia się widzieliśmy lecz skończyło się na krótkim cześć z daleka. Ja po fakcie napisałam do niego czy spotkamy się na piwo lub spacer. Byl umówiony z kumplami ale zaproponował nazajutrz. Gdy następnego dnia przyjechał po sąsiedzku na swoją działkę to jak dzikus schowałam się w krzaki i widziałam jak do mnie napisałam czy jestem a potem udając, że grzebie w bagażniku co chwile zerkał w stronę mojego domu. Przypadkiem moja mama wracała od sąsiadki i się z nim przywitała. Wtedy on zapytał o mnie i mama mnie zawołała. rozmawialiśmy prawie godzinę. Lecz żadne z nas nie zaproponowało tego piwa tylko staliśmy przy aucie po czym on musiał jechać. Suma Summarum byłam i tak w szoku ze się ze mną spotkał i tyle mówił. Pytał, śmiał się lecz i tak był trochę nieśmiały i cichy. Dzisiaj miał Wyjechać na 3 tygodnie do pracy. Pare godzin po tamtym spotkaniu napisałam mu ze miło się rozmawiało lecz krótko i ze może się spotkamy jak wróci. Lecz bez odzewu.
Aktualnie wszystko do mnie wróciło. Wariuje, psuje mi to humor. Cały czas myśle co robi i czy się odezwie. Wątpię bardzo w to. Nie wiem czy mu się podobam, nie wiem co on myśli. Wiem, że jest samotny, od lat nie ma komu się porządnie wygadać bo wiadomo kumple to nie to samo. Powinnam go olać ale przy nikim czegoś takiego nie czułam. Nie siedziało to we mnie tyle czasu. Wszystkie trudności które są z nim związane są mi obojętne. Po prostu bym chciała się do niego zbliżyć, nawiązać relacje, poznać go bliżej. Mimo, że ciężko mi sobie to wyobrazić bo on i jego życie a ja i moje to kompletne przeciwieństwa. Ale to mnie nie hamuje. Co mam robić ? Przecież na sile nic nie zrobię i to mnie boli.
Pozdrawiam !
Załóżmy (ale tylko załóżmy), że się jakoś do tego chłopaka zbliżydz, że się zapkumlowaliście, dobrze wam się gada, fajnie czas spędza, ale on nadal pozostaje sobą. Ty do niego napiszesz, on to pozostawi bez odzewu. Już teraz się stresujesz, a co tu dopiero mówić, kiedy zostaniecie dobrymi znajomymi. Z doświadczenia mogę Ci napisać, że facet-zagadka dostarczy Ci pełno wrażeń (niekoniecznie tych pozytywnych) i za każdym razem będziesz zachodziła w głowę, o co teraz mu chodził.
Tyle z teoretyzowania. Coś podejrzewam, że i tak będziesz szukała z nim kontaktu, bo jego osoba Cię przyciąga, choć nie wiem, co możesz jeszcze zrobić, skoro już przypomniałaś mu o tym piwie, a on nic.
Zajmij się swoim życiem. Może jeszcze nie raz się spotkacie i jakoś lepiej wszystko wyjdzie?