Miłość, czy pragmatyzm? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Miłość, czy pragmatyzm?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-16 13:32:06)

Temat: Miłość, czy pragmatyzm?

W związku wieloma wątkami na forum w klimacie "On mnie zdradza/poniża/ubliża/nie szanuje....ALE mówi że mnie kocha. Co mam zrobić?" Zastanowiło mnie jakie jest wasze stanowisko i na co stawiacie w relacjach?

Wolałybyście: kogoś z kim się świetnie dogadujecie, wspólnie spędzone chwile to relaks i przyjemność, na kim możecie polegać, kto lubi poświęcać wam swój czas, ale kto nie deklaruje wam miłości, planów na przyszłość(taką odległą, nie mówimy o wypadzie na wakacje big_smile ale o konkretach) i ogólnie "nie stawia na piedestale"(w taki werbalny i emocjonalny sposób)
CZY
kogoś z kim już nie jest tak wesoło, za kim ciągną się jakieś poważne problemy, z kim jest trochę więcej kłótni, sprzeczek, ale jednocześnie obiecuje wam miłość do grobowej deski, wybrał już imiona dla waszych pociech/labradorów, ogólnie nie widzi świata poza wami i na inne kobiety już nie zerka ukradkiem wink

Zakładam, że ta druga osoba mówi to szczerze, a nie jako bajerę żeby was "usidlić" smile
Zakładam, że ta pierwsza osoba też jest szczera: nie deklaruje się, nie dlatego że się boi i czeka na dobry moment, ale zwyczajnie jest niepewna swoich uczuć i jeszcze się nie zafiksowała tak mocno na wspólne życie.

Czyli w skrócie, czego oczekujecie: miłości czy pragmatyzmu?

Reklama
Zobacz podobne tematy :
Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

Po co zyc, byc z Kim’s w notorycznej klotni I problemach. co z  tego ze Ma wymyslone  imiona a dla dzieci I psow. Zycie w klotniach I porblemach doprowadzi do depresji , obojetnisci taki zwiazek Sie rozpadnie. Tak samo Jak zwiazek z Kim’s kto nie traktuje nas Na serio strata czasu. W zycia trzeba wszystko wyposrodkowac Jesli wasz zwiazek Jest  klotniami lub brakem stabilnosci poszukac kogos innego. To pytanie to Raczej z serii wolisz sie powiesic czy pod Pociag.

3

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
MuseHudson napisał/a:

Czyli w skrócie, czego oczekujecie: miłości czy pragmatyzmu?

Jednego i drugiego big_smile

A tak bardziej serio, to jestem w stanie znieść koniec miłości mojego partnera do mnie, ale nie brak szacunku do mnie.

Reklama

4

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
MuseHudson napisał/a:

Czyli w skrócie, czego oczekujecie: miłości czy pragmatyzmu?

A która z przytoczonych przez Ciebie sytuacji to miłość, a która to pragmatyzm?

5

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
MuseHudson napisał/a:

W związku wieloma wątkami na forum w klimacie "On mnie zdradza/poniża/ubliża/nie szanuje....ALE mówi że mnie kocha. Co mam zrobić?" Zastanowiło mnie jakie jest wasze stanowisko i na co stawiacie w relacjach?

Wolałybyście: kogoś z kim się świetnie dogadujecie, wspólnie spędzone chwile to relaks i przyjemność, na kim możecie polegać, kto lubi poświęcać wam swój czas, ale kto nie deklaruje wam miłości, planów na przyszłość(taką odległą, nie mówimy o wypadzie na wakacje big_smile ale o konkretach) i ogólnie "nie stawia na piedestale"(w taki werbalny i emocjonalny sposób)
CZY
kogoś z kim już nie jest tak wesoło, za kim ciągną się jakieś poważne problemy, z kim jest trochę więcej kłótni, sprzeczek, ale jednocześnie obiecuje wam miłość do grobowej deski, wybrał już imiona dla waszych pociech/labradorów, ogólnie nie widzi świata poza wami i na inne kobiety już nie zerka ukradkiem wink

Zakładam, że ta druga osoba mówi to szczerze, a nie jako bajerę żeby was "usidlić" smile
Zakładam, że ta pierwsza osoba też jest szczera: nie deklaruje się, nie dlatego że się boi i czeka na dobry moment, ale zwyczajnie jest niepewna swoich uczuć i jeszcze się nie zafiksowała tak mocno na wspólne życie.

Czyli w skrócie, czego oczekujecie: miłości czy pragmatyzmu?

Nie zawsze miłość i pragmatyzm wykluczają się.
Osobiście, zawsze bardziej podobali mi się i - choć może to bardzo złe słowo - imponowali mi ludzie twardo stąpający poz ziemi. Poza tym, szczerze mówiąc, wolę mieć pewność co do kogoś intencji i uczuć, jeśli mam już się bawić romansowo, bo lubię celowość. I lubię czuć się bezpiecznie.  Flirt flirtem, znajomy znajomym, ale jeśli nie czuję i nie widzę z kogoś strony konkretniejszego zaangażowania, to na tych rozmowach się kończy na zasadzie sztuki dla sztuki. Ewentualnie na czystym seksie, czasami... Kiedyś, wieki temu.
Natomiast co do pana "pragmatycznego" - oprocz jakże cennej pragmatycznej postawy lubię być adorowaną, i oczywiście, ze uwielbiam być tą jedyną. No co tu się oszukiwać.
wink

Reklama
Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
CatLady napisał/a:
MuseHudson napisał/a:

Czyli w skrócie, czego oczekujecie: miłości czy pragmatyzmu?

A która z przytoczonych przez Ciebie sytuacji to miłość, a która to pragmatyzm?

Dobre pytanie...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

7 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-16 16:00:00)

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

Chodziło o miłość ze strony partnera(werbalna, romantyczna i wszelaka), czy jego pragmatyzm(zachowuje się ok, ale to wynika raczej z jego stylu bycia, a nie tego że go amor trafił i świata poza wami nie widzi).
Wiem że się nie wyklucza czasami, ale z dwojga złego..?

Można żywić sobie dowolne uczucia w drugą stronę smile

8

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
MuseHudson napisał/a:

... kogoś z kim już nie jest tak wesoło, za kim ciągną się jakieś poważne problemy ...

Chodziło o miłość ze strony partnera(werbalna, romantyczna i wszelaka), czy jego pragmatyzm(zachowuje się ok, ale to wynika raczej z jego stylu bycia, a nie tego że go amor trafił i świata poza wami nie widzi).
Wiem że się nie wyklucza czasami, ale z dwojga złego..?

Można żywić sobie dowolne uczucia w drugą stronę smile


Muse, jakoś nie widzę tego zestawienia: pragmatyzm+kłopoty. Raczej, albo jedno, albo drugie.

9

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
MuseHudson napisał/a:

Chodziło o miłość ze strony partnera(werbalna, romantyczna i wszelaka), czy jego pragmatyzm(zachowuje się ok, ale to wynika raczej z jego stylu bycia, a nie tego że go amor trafił i świata poza wami nie widzi).
)

Ja wolę czyny niż słowa. Powiedzieć to można wszystko. Co mi po gadce "kocham cię, jesteś piękna, ubóstwiam" jak nic za tym nie idzie? Nawet jeśli ten osobnik faktycznie tak czuje, ale na co dzień nie mogę na niego liczyć, to co mi po tym jego gadaniu? Wolę, by mniej gadać, a więcej robił, bym mogła na nim polegać, by wspierał - wbrew stereotypowej opinii o większości kobiet wolę, by mi koło zmienił w aucie, czy półkę przybił, zamiast przynosić kwiatki i czekoladki, ale za to siedzieć bezużytecznie na kanapie. Nawet na tym forum obserwuję, że takie gesty są niesamowicie ważne: bije, pije, wyzywa, ale mówi, że kocha - i z tego wnioskują, że skoro tak mówi... a czyny pokazują coś innego.

10 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-16 17:59:25)

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

Chodziło o kogoś kto deklaruje miłość, ale zdarzają się dramaty(MIŁOŚĆ) VS kogoś z kim jest bardzo łatwo i wygodnie, ale wynika to z jego pragmatycznego podejścia: obycia, ogólnej kultury osobistej, nawyków, a niekoniecznie jakiejś szalonej namiętności z jego strony(PRAGMATYZM).
Pytanie wynika stąd, że mnie to strasznie dziwi, że jest tyle wątków gdzie jakieś bardzo dziwne sytuacje są zbijane argumentem no ale się kochamy/ja ją kocham/on,ona mnie kocha, więc to nie takie proste. Czyli niektórzy ludzie przekładają to że ktoś im deklaruje miłość(i na wiele spraw są w stanie wtedy przymyknąć oko), nad pragmatyczne zachowania typu: uprzejmość, kultura, wzajemny szacunek(SIC!!).
Jest też sporo wątków, gdzie jest opisany zupełnie normalny związek, 0 patologii i na koniec bach: ale on mnie nudzi, co robić jak żyć?(nie pojawiają się żadne wady partnera oprócz tego że no właśnie... nie ma tego elementu namiętnych deklaracji, uwodzenia, adorowania i to takie nudneeee).
Są też lepsze kwiatki: jest opisana jakaś totalna sielanka, jak komuś jest razem miło, przyjemnie i na koniec: i on jeszcze nie powiedział że mnie kocha. Czy mam go rzucić? I ktoś rzeczywiście to mocno przeżywa, jakby sam czas spędzony razem, radość z niego nie była celem samym w sobie i bez słowa-klucza "kocham" nie dało się ruszyć dalej.

Bardzo dużą wagę niektórzy przywiązują do takich deklaracji, romantycznych gestów i dla mnie to jest zaskoczenie, bo właściwie nigdy nie byłam skłonna tolerować czyichś niedociągnięć(aż mi się włos na głowie jeży jak dziewczyny się pytają jak poradzić sobie ze schizofrenikiem, alkoholikiem czy innym wywrotowym typem NO BO on kocha), mimo jego autentycznych i szczerych uczuć, bo okazywało się to dla mnie po prostu męczące . Widzę że niektórzy mają inne podejście: jakby miłość była celem samym w sobie troszeczkę. Zastanawiało mnie na ile jestem odchyłem od normy i ile osób też stasuje 0 tolerancji.

CatLady no właśnie mi o wnioski z takich wątków głównie chodzi. Jasne to fajnie, że ktoś kocha i takie tam, ale czemu to się często wiąże z takim przymykaniem oka na naprawdę elementarne sprawy(bije, pije....).

11

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

Miłość z pragamtycznym-wykreslaniem-osób-którę-nam-intelektualnie-nie-pasują-w-istotnych-kwestiach albo kot. lol

12

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

Po co formaiizować niefajny związek? To jest dopiero niepragmatyczne.. dużo odkręcania..

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

13 Ostatnio edytowany przez marakujka (2018-06-16 20:39:39)

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

MuseHudson, jeśli ktoś pcha się i trwa w związku mniej lub bardziej patologicznym z racji takiej, ze "to miłość!", to taka osoba musi wykazywać masochistyczne skłonności.
Albo inaczej - trwanie w nieszczęśliwym związku, wbrew pozorom, może też być realizacją swoich celów - wszak koszta rozłożą się na dwóch, więc życie troszkę tańsze, wszak co ludzie z księdzem powiedzą, wszak jeśli nie on, to żaden, bo kto by tam mnie zechciał, enigmatyczne dobro dzieci do tego, itd. itp. Oczywiście zamaskowane jest to tzw. syndrommem sztokholmskim lub innymi dziwami.
A prawda jest taka, że jak się coś chce, to wszystko jest proste, rozejście się - też.
Tzn. prawda - tak mi się wydaje, może to tak ujmę.

Pragmatyzm jednak górą. No nie ma cio. wink

14 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-16 20:52:42)

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
Znerx napisał/a:

Miłość z pragamtycznym-wykreslaniem-osób-którę-nam-intelektualnie-nie-pasują-w-istotnych-kwestiach albo kot. lol

No właśnie nie kot, tylko człowiek z którym mamy często nie po drodze, jak pokazują wątki na forum wink

MuseHudson, jeśli ktoś pcha się i trwa w związku mniej lub bardziej patologicznym z racji takiej, ze "to miłość!", to taka osoba musi wykazywać masochistyczne skłonności.

Też odbieram to jako masochizm i jest dla mnie zaskoczeniem że ktoś może odbierać to inaczej i próbować przekonywać innych że to jest to i jest baaaardzo ale to bardzo szczęśliwy, tylko no cóż, tego nie widać, nie słychać, nie czuć.

15

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
MuseHudson napisał/a:

No właśnie nie kot, tylko człowiek z którym mamy często nie po drodze, jak pokazują wątki na forum wink

Żeby zacytować klasyka, to są... tymi, no... sępami miłości. lol

Ciekawe, że na drugim biegunie masz wolnych, niezależnych singli/elki którzy nie mogą znaleźć nikogo odpowiedniego.

16

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
Znerx napisał/a:
MuseHudson napisał/a:

No właśnie nie kot, tylko człowiek z którym mamy często nie po drodze, jak pokazują wątki na forum wink

Żeby zacytować klasyka, to są... tymi, no... sępami miłości. lol

Ciekawe, że na drugim biegunie masz wolnych, niezależnych singli/elki którzy nie mogą znaleźć nikogo odpowiedniego.


Właśnie, jak to w końcu jest z tymi singlami? Czy czasem niektórzy single nie zaznaczają swojego "singlostwa" lub "singielstwa" specjalną obrączką, zarzekając się, że żyją w zgodzie z samymi sobą i że jest im dobrze tak jak jest podczas rozmów na portalach dla - nomen omen - singli? smile

17

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
MuseHudson napisał/a:

CZY
kogoś z kim już nie jest tak wesoło, za kim ciągną się jakieś poważne problemy, z kim jest trochę więcej kłótni, sprzeczek, ale jednocześnie obiecuje wam miłość do grobowej deski, wybrał już imiona dla waszych pociech/labradorów, ogólnie nie widzi świata poza wami i na inne kobiety już nie zerka ukradkiem wink

Dla mnie jedno wyklucza drugie. Bo co z tego, że ktoś o czymś mówi, nawet bardzo pięknie, jeśli te kłótnie, sprzeczki i problemy pokazują coś zupełnie innego. To jest zresztą pierwszy sygnał, który powinien zapalić czerwoną lampkę ostrzegawczą, że można wpakować się w toksyczny związek, a ten nijak ma się do tej romantycznej miłości, którą sobie zapewne wyobrażamy.

MuseHudson napisał/a:

Zakładam, że ta druga osoba mówi to szczerze, a nie jako bajerę żeby was "usidlić" smile

Ależ oczywiście, że ta osoba może to wszystko mówić naprawdę szczerze, ale równocześnie jej wyobrażenie miłości może być dalekie od tego, co nią rzeczywiście jest.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

18

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

Co w ogóle znaczy słowo "singiel"?
Kiedyś, jak to słowo wchodziło do PL, to była chyba osoba która "może wejść w związek/ma chętnych ale woli być sama".
Teraz, mamy singli którzy "są sami bo nie potrafią nikogo/nikogo odpowiedniego znaleźć, bo nikogo nie ma/wszyscy są nie tacy" i narzekają na samotność.

19

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

Z tym że to działa w obie strony.
Po co mam być z kimś kto patrzy tylko na siebie ? Co ja mu dostarczam.

Adorować,zajmować się wieloma innymi sprawami skoro ta "miłość" jest uwarunkowana tym co zrobię dla tej osoby?

Wspierałem i zapewniałem fajnie spędzony czas zawsze i w miarę swoich możliwości.
Przysłowiowa półkę zawieszę ,koło zmienię od ręki lub kiedy ktoś się do mnie o to zwróci tyle nie na zasadzie "Komputer mi szwankuje,nie znasz kogoś?" .
W takiej sytuacji wybrałbym pragmatyzm.I adorować mógłbym kogoś kto działa w moim kierunku także.

20 Ostatnio edytowany przez marakujka (2018-06-19 18:14:13)

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
Znerx napisał/a:

Co w ogóle znaczy słowo "singiel"?
Kiedyś, jak to słowo wchodziło do PL, to była chyba osoba która "może wejść w związek/ma chętnych ale woli być sama".
Teraz, mamy singli którzy "są sami bo nie potrafią nikogo/nikogo odpowiedniego znaleźć, bo nikogo nie ma/wszyscy są nie tacy" i narzekają na samotność.


Znerx, nie wiem, pewnie znaczy różne rzeczy. Ja po prostu bywam uczulona na przejawy chełpliwości - że oto ja, singiel, tak mi samemu dobrze jest, tylko ze... ciągle kogoś szukam i w sumie to sam nie umiem być.
(No, bo ja muszem czasem się wyżyć i pomarudzić. wink)

21 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2018-06-20 11:20:34)

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?

Wiązanie się z osobą, która od początku ma problemy, jest niestabilna, ciągle się kłóci chyba mija się z celem??? To przecież zapalnik do stworzenia toksycznego związku i mówi dużo o nas samych jeżeli w takie sytuacje sie pakujemy. "Wiązanie" się zaś z kimś, kto otwarcie nic nam nie deklaruje (czytaj: wprost komunikuje, że to tylko miłe spędzanie czasu) jest dowodem na to, że istnieją ludzie, którzy lubią żyć urojeniami.

Polecam wiązać się zamiast tego z kimś, kto:

1) Podoba się nam.
2) Jest fajny z charakteru i dobrze się z nim spędza czas.
3) Podziela nasz światopogląd.
4) Odwzajemnia nasze uczucia i za jego deklaracjami podążają czyny.

22 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-06-22 20:48:06)

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
MuseHudson napisał/a:

W związku wieloma wątkami na forum w klimacie "On mnie zdradza/poniża/ubliża/nie szanuje....ALE mówi że mnie kocha. Co mam zrobić?" Zastanowiło mnie jakie jest wasze stanowisko i na co stawiacie w relacjach?

Wolałybyście: kogoś z kim się świetnie dogadujecie, wspólnie spędzone chwile to relaks i przyjemność, na kim możecie polegać, kto lubi poświęcać wam swój czas, ale kto nie deklaruje wam miłości, planów na przyszłość(taką odległą, nie mówimy o wypadzie na wakacje big_smile ale o konkretach) i ogólnie "nie stawia na piedestale"(w taki werbalny i emocjonalny sposób)
CZY
kogoś z kim już nie jest tak wesoło, za kim ciągną się jakieś poważne problemy, z kim jest trochę więcej kłótni, sprzeczek, ale jednocześnie obiecuje wam miłość do grobowej deski, wybrał już imiona dla waszych pociech/labradorów, ogólnie nie widzi świata poza wami i na inne kobiety już nie zerka ukradkiem wink

Zakładam, że ta druga osoba mówi to szczerze, a nie jako bajerę żeby was "usidlić" smile
Zakładam, że ta pierwsza osoba też jest szczera: nie deklaruje się, nie dlatego że się boi i czeka na dobry moment, ale zwyczajnie jest niepewna swoich uczuć i jeszcze się nie zafiksowała tak mocno na wspólne życie.

Czyli w skrócie, czego oczekujecie: miłości czy pragmatyzmu?

Moim zdaniem, w obu przedstawionych możliwościach tkwi ów "pragmatyzm". Co z tą, naszą miłością w końcu? Ktoś ma nas kochać i z tego tytułu, deklarować to, czy tamto? Nieważne, że my tego  nie czujemy wobec tego kogoś, łącznie z brakiem wspólnych tematów, światopoglądu, etc. I odwrotnie z kolei.
Czy to jednak, bym ja, ty, on/ona chcemy zakochać się/pokochać, nie jest jednak najważniejsze?
Wiadomo, krew nie woda, więc i wybór jest trudny. Przeżywać - w założeniu, sporo emocji, w tym w większości negatywnych z kimś obcym do niedawna, czy nudzić się z kolei z przewidywalnym do bólu, tzw. przyjacielem. Hamletowska rozterka  wręcz...

facet po przejściach

23

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
Excop napisał/a:

Wiadomo, krew nie woda, więc i wybór jest trudny. Przeżywać - w założeniu, sporo emocji, w tym w większości negatywnych z kimś obcym do niedawna, czy nudzić się z kolei z przewidywalnym do bólu, tzw. przyjacielem. Hamletowska rozterka  wręcz...

a może być tak--przeżywać, sporo emocji, w tym większości negatywnych z kimś  znanym od dawna, czy "nudzić się" z przewidywalnym przyjacielem?
jaka to rozterka? Hamletowska? smile

z woli nieba jestem tu..
Z woli nieba jestem tu
raz mu wyszedł taki cud smile wink

24 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-22 21:38:13)

Odp: Miłość, czy pragmatyzm?
Pirx napisał/a:

Po co mam być z kimś kto patrzy tylko na siebie ? Co ja mu dostarczam.

Oprócz miłości którą można darzyć dzidziula, albo swojego psa(czyt. bezwarunkowej) każda inna miłość jest oparta na tym co komuś dostarczasz i co on dostarcza Tobie. Może to być stabilność emocjonalna, to że jesteś ogarnięty i dobrze zarabiasz, ale też jakieś bardziej przyziemne sprawy: to że fajnie wyglądasz bez koszulki i masz ładny uśmiech wink
Ty też kochasz warunkowo i pewnie rozstałbyś się z nawet wieloletnią dziewczyną gdyby się okazało że ma problem z narkotykami, uzależnieniem od alkoholu, albo przepuściła całe wasze mieszkanie na długi karciane wink

Wspierałem i zapewniałem fajnie spędzony czas zawsze i w miarę swoich możliwości.

Mnie raczej interesowało który z tych warunków bardziej nas nakręca, kiedy ktoś go posiada, a nie które zachowanie my chcemy spełniać wink

Wiązanie się z osobą, która od początku ma problemy, jest niestabilna, ciągle się kłóci chyba mija się z celem???

Też tak myślałam, ale spójrz ile watków, gdzie jest opis jakiejś dziwnej niezdrowej sytuacji zakończonych puentą "ale ja go kocham <3"
Chciałam się dowiedzieć czy tylko ja mam taką mała tolerancje na dramaty, czy może znajdzie się ktoś z pułki pt. "miłość nie wybiera, można miłością pokonać problemy, można leczyć miłością"i tym podobne historie i mnie przekona jaka to piękna i wzniosła postawa tolerancji i wyrozumiałości.

"Wiązanie" się zaś z kimś, kto otwarcie nic nam nie deklaruje (czytaj: wprost komunikuje, że to tylko miłe spędzanie czasu) jest dowodem na to, że istnieją ludzie, którzy lubią żyć urojeniami.

Znam bardzo udane wieloletnie małżeństwo gdzie Pani na wstępie zaznaczyła że ona się nie zakochuje i na pewno nie ma co liczyć na takie deklaracje z jej strony(i przez kilka lat utrzymywała to stanowisko), pan czekał cierpliwie latami, ją oswajał jak dzikiego zwierza(bo ona miała za sobą mocno patologiczną przeszłość) ale się doczekał smile i deklaracji i wspólnych dzieci, potem nawet i wnuków wink Może na początku to było jego urojenie jedynie, ale teraz jest bardzo konkretne wspólne życie. Ale masz rację, takie przypadki w większości przypadków są skazane na porażkę.

Hamletowska rozterka  wręcz...

otóż to wink jak zauważyłaś problem jest czysto teoretyczny, liczyłam też po trosze że jakiś fan motta "miłośc zwycięża wszystko" się odezwie i mnie przekona do swoich romantycznych racji tongue ale się przeliczyłam.

EDIT: a może ktoś był w którejś z tych sytuacji z przeszłości i chce się podzielić wrażeniami jak to się dla niego skończyło i jaką mądrość z tego wyniósł?
Na tym forum był tylko jeden wątek(który widziałam) kiedy Autor rzeczywiście doszedł do wniosku, że ta opcja z dramatami to kicha. Ale nie mógł zerwać z dziewczyną "no bo to taaaakie trudne", więc tylko teoretycznie przeszedł do obozu pragmatyków. Ostatecznie ona z nim zerwała, a on zapisał się na kickboxing tongue

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Miłość, czy pragmatyzm?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018