Długofalowe "efekty" rozwodu... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Długofalowe "efekty" rozwodu...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Długofalowe "efekty" rozwodu...

Hej,
jestem po rozwodzie, ktory zamienił się w wielką gehennę, wojnę na wyniszczenie i nie pozostało po niej nic, nawet kurz, który powinien opaść....
Przypłaciłam to zdrowiem, mam nadciśnienie i do końca życia będę na tabletkach, poza stanami ciała, pozostały jeszcze stany ducha... jestem nerwowa, bardzo łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, krzyczę, wkurzam się nieziemsko, wróciłam do fajek po 4 latach...
Z nerwow (podświadomie) chce mi się wymiotować, wali mi serce, brakuje śliny w ustach... Na codzień jestem wesoła i uśmiechnięta, jednak byle pierdoła i gotowa wojna z nowym partnerem, rodzicami, znajomymi...
Nie wiem po co to piszę... Pewnie łatwiej przyznać się przed obcymi niż rodziną.
Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Summertime (2018-05-05 16:39:45)

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...

witaj witaj kolezanko:)

jestes dokladnie taka osoba z jakimi sie spotykalam przelotnie, ktorzy zdecydowali sie na walke na ostrze nozy. Trzeba miec glowe i w niej poszukac takiego rozwiazania, ktore da milosc w koncowym afekcie przede wszystkim do siebie. Rozwod, to proces, A stanowisko jakie sie obierze w tej sprawie, bedzie gwarancja twojego  nowego czystego zycia, albo zycia z ogromem balastu jaki niesie w sobie walka dwojga nienawidzacych sie osob.Trzeba odpuszczac, i odejsc bez przemocy, w pierwszym momencie , bedziez sie czlowiek czul jak przegraniec...ale to tylko te pierwsze chwile, Bo potem zbierzesz fantastyczne owoce swojej postawy...dostaniesz tez nagrode od zycia..ktora wprawi Cie w lekkosc i uskrzydli,, to wolnosc bez poczucia krzywdy , to zdrowe cialo. to szanse na piekny nowy czas...nienawisc zlosc gniew oszustwa zdrady rekoczyny....to wszystko co moze byc zburzeniem zwiazku trzeba wybaczyc i isc dalej...zosatwic ten stan rzeczy nie odbijac paleczki, bo zlo powraca i wali w tego kto, w nim uczestniczyl ZAWSZE sa w tej kwestii trupy...autorko mam nadzieje ze wynioslas lekcje zycia z tej sytuacji i wiesz teraz ze warto byc na poczatku nawet przyslowiowym przegrancem, smieciem..bo tak sie mozna czuc gdy sie w ogolnym postanowieniu, wybierze  droge pokoju i przystanie na wszystkie argumenty przeciwnika..

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

3

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
Summertime napisał/a:

witaj witaj kolezanko:)

jestes dokladnie taka osoba z jakimi sie spotykalam przelotnie, ktorzy zdecydowali sie na walke na ostrze nozy. Trzeba miec glowe i w niej poszukac takiego rozwiazania, ktore da milosc w koncowym afekcie przede wszystkim do siebie. Rozwod, to proces, A stanowisko jakie sie obierze w tej sprawie, bedzie gwarancja twojego  nowego czystego zycia, albo zycia z ogromem balastu jaki niesie w sobie walka dwojga nienawidzacych sie osob.Trzeba odpuszczac, i odejsc bez przemocy, w pierwszym momencie , bedziez sie czlowiek czul jak przegraniec...ale to tylko te pierwsze chwile, Bo potem zbierzesz fantastyczne owoce swojej postawy...dostaniesz tez nagrode od zycia..ktora wprawi Cie w lekkosc i uskrzydli,, to wolnosc bez poczucia krzywdy , to zdrowe cialo. to szanse na piekny nowy czas...nienawisc zlosc gniew oszustwa zdrady rekoczyny....to wszystko co moze byc zburzeniem zwiazku trzeba wybaczyc i isc dalej...zosatwic ten stan rzeczy nie odbijac paleczki, bo zlo powraca i wali w tego kto, w nim uczestniczyl ZAWSZE sa w tej kwestii trupy...autorko mam nadzieje ze wynioslas lekcje zycia z tej sytuacji i wiesz teraz ze warto byc na poczatku nawet przyslowiowym przegrancem, smieciem..bo tak sie mozna czuc gdy sie w ogolnym postanowieniu, wybierze  droge pokoju i przystanie na wszystkie argumenty przeciwnika..

Rozumiem, że się rozwiodłaś "kulturalnie"?

4

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...

tak.

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

5 Ostatnio edytowany przez rampampam (2018-05-05 16:51:37)

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
Summertime napisał/a:

tak.

To doceń to. Bo nie zawsze jest to możliwe. Wręcz rzadko się zdarza. I najczęściej jedna strona wcale nie inicjuje walki, ale zwyczajnie musi się bronić. Ja w ten sposób odebrałam wpis Autorki. I zwyczajnie jej współczuję, bo bardzo trudno jest się potem pozbierać.

6 Ostatnio edytowany przez Summertime (2018-05-05 17:03:51)

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...

Wszystko jest mozliwe, bo od nas zalezy jaka droge wybierzemy.niczego doceniac nie bede, bo wszystko w zyciu jest zalezne od nas samych .Jestem kowalem swojego losu.Sama sobie, to zrobilam.I zawdzieczam wszystko sobie.ponadto cierpienia przezylam , swoj bol i swoje lzy wylalam. Moglam walczyc o dom, ktory poszedl pod mlot...ale na cholere mi zlo, w imie pieniadza? Dzis sama pracuje i sama skladam pieniadze na swoje mieszkanie. i Zloze je. A ci co mnie pograzali w tym trudnym czasie odejscia, sa w swoich wlasnych gniewach, ktore do niczego ich nie doprowadzily. Bo widze jak im sie toczy w zyciu....Trzeba myslec glowa a nie chcciwoscia i poczuciem zemsty.A Kolezanko odeszlas od partnera kiedys?

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

7

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
Summertime napisał/a:

Wszystko jest mozliwe, bo od nas zalezy jaka droge wybierzemy.niczego doceniac nie bede, bo wszystko w zyciu jest zalezne od nas samych .Jestem kowalem swojego losu.Sama sobie, to zrobilam.I zawdzieczam wszystko sobie.ponadto cierpienia przezylam , swoj bol i swoje lzy wylalam. Moglam walczyc o dom, ktory poszedl pod mlot...ale na cholere mi zlo, w imie pieniadza? Dzis sama pracuje i sama skladam pieniadze na swoje mieszkanie. i Zloze je. A ci co mnie pograzali w tym trudnym czasie odejscia, sa w swoich wlasnych gniewach, ktore do niczego ich nie doprowadzily. Bo widze jak im sie toczy w zyciu....Trzeba myslec glowa a nie chcciwoscia i poczuciem zemsty.A Kolezanko odeszlas od partnera kiedys?

Tak. I wiem, co oznacza rozwód. A oprócz tego przemoc, nękanie, znęcanie się, śledzenie i konieczność zapewnienia bezpieczeństwa dziecku. Pieniądze i dobra materialne nie mają tu nic do rzeczy.

8

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...

mam nadzieje ze wyrzucilas wszystko co zle z glowy.trzymaj sie!

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

9

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
KwitnącyBez napisał/a:

Hej,
jestem po rozwodzie, ktory zamienił się w wielką gehennę, wojnę na wyniszczenie i nie pozostało po niej nic, nawet kurz, który powinien opaść....
Przypłaciłam to zdrowiem, mam nadciśnienie i do końca życia będę na tabletkach, poza stanami ciała, pozostały jeszcze stany ducha... jestem nerwowa, bardzo łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, krzyczę, wkurzam się nieziemsko, wróciłam do fajek po 4 latach...
Z nerwow (podświadomie) chce mi się wymiotować, wali mi serce, brakuje śliny w ustach... Na codzień jestem wesoła i uśmiechnięta, jednak byle pierdoła i gotowa wojna z nowym partnerem, rodzicami, znajomymi...
Nie wiem po co to piszę... Pewnie łatwiej przyznać się przed obcymi niż rodziną.
Pozdrawiamy.

Może warto pomóc sobie lekami? Bo mnóstwo objawów, które opisujesz, można leczyć. Myślałaś, żeby poszukać takiej pomocy?

10

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
Summertime napisał/a:

mam nadzieje ze wyrzucilas wszystko co zle z glowy.trzymaj sie!

Tego się nie wyrzuca. To jest bardzo ciężka praca i bardzo długotrwała.
KwitnącyBez , a masz realne wsparcie na co dzień?

11

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...

wybaczanie rampampam sciezka rozwoju osobistego!

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

12 Ostatnio edytowany przez rampampam (2018-05-05 18:10:30)

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
Summertime napisał/a:

wybaczanie rampampam sciezka rozwoju osobistego!

Z moim rozwojem wszystko w porządku. Natomiast na przemoc wobec mnie i krzywdzenie mnie się nie zgadzam. Kropka.

13

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...

Summertime, fakt- troszkę źle odebrałaś.  Byłam zmuszona do obrony właśnie, siebie, trzymiesięcznego dziecka i rodziców, bo u nich znaleźliśmy schronienie.
Byłam tak zastraszona, że bałam się wyjrzeć zza okna. Kupiłam zasłony, rolety, owczarka niemieckiego i jeździłam autem rodzicow (terenówka) aby w razie "przeciwnika" na drodze, móc zmieść go z drogi i uciec.
Rampampam, teraz jest już dobrze, w rezultacie po prawie 3 latach odpuścił i doszło do rozwodu bez orzekania o winie. Kiedy wyszłam z sądu, myślałam że będę najszczęśliwszą Kobietą pod słońcem, a zostało tylko poczucie życiowej porażki... Nie dlatego że nie miałam już męża, bo jego już dawno nie kochałam, mam kochającego partnera, ale dziwne poczucie że moje życie jest niczym, że ja tak naprawdę wegetuję.
Stan psychiczny oceniam na dobry, potrafię trzeźwo myśleć, wiem, że stałam się egoistką, bo chcę nie myśleć o drugiej osobie (tak było przez 13 lat), a o sobie i dziecku. Wiem też że to źle.  Z jednej strony potrzebuję miłości, a z drugiej wkur..am się kiedy on mi często o niej mówi. Dopatruję się we wszystkim drugiego dna. Ale myślę że akurat leki są niepotrzebne. Przerobiłam kilkunastu psychologów, z każdym mi nie po drodze, może źle trafiłam...
Teraz mam poczucie, że jestem z Nim, bo nie mam z kim, choć z drugiej strony , kiedy jakiś czas temu odeszłam, myślałam że zwariuję z tęsknoty... Wrócił, byłam szczęśliwa, a teraz znow mnie wkurza bo mówi że mnie kocha, że chce ślubu, prawdziwego życia...

14

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...

przestalam CIe rozumiec..Masz kochajacego faceta. A tkwisz w bagnie emocjonalnym.::.Aaaaaa, jest jedno wyjscie...wlasnie zrozumialam, musisz pozbyc sie gehenny przeszlosci. musisz przeszlosci odpuscic...nie mozna isc do przodu kiedy, tyl ciagnie. Tu jest problem.bierz sie do pracy. Bo giniesz.

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

15

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
KwitnącyBez napisał/a:

Nie dlatego że nie miałam już męża, bo jego już dawno nie kochałam, mam kochającego partnera, ale dziwne poczucie że moje życie jest niczym, że ja tak naprawdę wegetuję.
Stan psychiczny oceniam na dobry, potrafię trzeźwo myśleć, wiem, że stałam się egoistką, bo chcę nie myśleć o drugiej osobie (tak było przez 13 lat), a o sobie i dziecku. Wiem też że to źle.  Z jednej strony potrzebuję miłości, a z drugiej wkur..am się kiedy on mi często o niej mówi. Dopatruję się we wszystkim drugiego dna. Ale myślę że akurat leki są niepotrzebne. Przerobiłam kilkunastu psychologów, z każdym mi nie po drodze, może źle trafiłam...
Teraz mam poczucie, że jestem z Nim, bo nie mam z kim, choć z drugiej strony , kiedy jakiś czas temu odeszłam, myślałam że zwariuję z tęsknoty... Wrócił, byłam szczęśliwa, a teraz znow mnie wkurza bo mówi że mnie kocha, że chce ślubu, prawdziwego życia...

Chyba nie jest tak jak być powinno. Wyniszczenie mogło dosięgnąć Cię głębiej i mimo, że próbujesz się zdiagnozować to możesz być w błędzie. Może potrzebujesz więcej czasu na odzyskanie stabilności a może Ram dobrze radzi. Piszesz tutaj więc może instyktownie ciągle szukasz pomocy czując problem, prawda ?

16

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
random.further napisał/a:
KwitnącyBez napisał/a:

Nie dlatego że nie miałam już męża, bo jego już dawno nie kochałam, mam kochającego partnera, ale dziwne poczucie że moje życie jest niczym, że ja tak naprawdę wegetuję.
Stan psychiczny oceniam na dobry, potrafię trzeźwo myśleć, wiem, że stałam się egoistką, bo chcę nie myśleć o drugiej osobie (tak było przez 13 lat), a o sobie i dziecku. Wiem też że to źle.  Z jednej strony potrzebuję miłości, a z drugiej wkur..am się kiedy on mi często o niej mówi. Dopatruję się we wszystkim drugiego dna. Ale myślę że akurat leki są niepotrzebne. Przerobiłam kilkunastu psychologów, z każdym mi nie po drodze, może źle trafiłam...
Teraz mam poczucie, że jestem z Nim, bo nie mam z kim, choć z drugiej strony , kiedy jakiś czas temu odeszłam, myślałam że zwariuję z tęsknoty... Wrócił, byłam szczęśliwa, a teraz znow mnie wkurza bo mówi że mnie kocha, że chce ślubu, prawdziwego życia...

Chyba nie jest tak jak być powinno. Wyniszczenie mogło dosięgnąć Cię głębiej i mimo, że próbujesz się zdiagnozować to możesz być w błędzie. Może potrzebujesz więcej czasu na odzyskanie stabilności a może Ram dobrze radzi. Piszesz tutaj więc może instyktownie ciągle szukasz pomocy czując problem, prawda ?

No właśnie nie wiem czemu piszę.
Jeśli chodzi o przeszłośćw sensie rozwodu, pogodzilam się z sytuacją, widuję exmęża, nawet na kawie byliśmy, nie robi na mnie żadnego wrażenia, jest mi obojętny.
Ale jakby rozwod i sytuacje z nim zwiazane powodują że widzę swoje błędy w funkcjonowaniu w nowym związku.
To chyba kwestia potrzeby wygadania się...
P.S. Czytam forum od jakiegoś czasu- często pośród różnych rad, pada "pomoc specjalisty"...
No sorry, chodziłam prywatnie, na nfz, z niebieskiej karty i do centrum praw kobiet- masakra...

17

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
KwitnącyBez napisał/a:

To chyba kwestia potrzeby wygadania się...
P.S. Czytam forum od jakiegoś czasu- często pośród różnych rad, pada "pomoc specjalisty"...
No sorry, chodziłam prywatnie, na nfz, z niebieskiej karty i do centrum praw kobiet- masakra...

Specjalista też nie każdemu pomoże. To tylko jedna z opcji. A przyjaciółki? Wiesz, takie babskie wsparcie...?

18

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
rampampam napisał/a:
KwitnącyBez napisał/a:

To chyba kwestia potrzeby wygadania się...
P.S. Czytam forum od jakiegoś czasu- często pośród różnych rad, pada "pomoc specjalisty"...
No sorry, chodziłam prywatnie, na nfz, z niebieskiej karty i do centrum praw kobiet- masakra...

Specjalista też nie każdemu pomoże. To tylko jedna z opcji. A przyjaciółki? Wiesz, takie babskie wsparcie...?

Niestety, jedyna którą miałam jest żoną przyjaciela mojego ex męża- nie wytrzymała presji...
Może to i lepiej, na co mi przyjaciółka bez własnego zdania...

19

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
KwitnącyBez napisał/a:
rampampam napisał/a:
KwitnącyBez napisał/a:

To chyba kwestia potrzeby wygadania się...
P.S. Czytam forum od jakiegoś czasu- często pośród różnych rad, pada "pomoc specjalisty"...
No sorry, chodziłam prywatnie, na nfz, z niebieskiej karty i do centrum praw kobiet- masakra...

Specjalista też nie każdemu pomoże. To tylko jedna z opcji. A przyjaciółki? Wiesz, takie babskie wsparcie...?

Niestety, jedyna którą miałam jest żoną przyjaciela mojego ex męża- nie wytrzymała presji...
Może to i lepiej, na co mi przyjaciółka bez własnego zdania...

Ale w gruncie rzeczy takie wsparcie by Ci się przydało. Nie tej konkretnej osoby, ale kogoś naprawdę życzliwego.
I mnie też tak było, że rozwód i sprawy z nim związane zweryfikowały moje relacje z ludźmi...

20

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
rampampam napisał/a:
KwitnącyBez napisał/a:
rampampam napisał/a:

Specjalista też nie każdemu pomoże. To tylko jedna z opcji. A przyjaciółki? Wiesz, takie babskie wsparcie...?

Niestety, jedyna którą miałam jest żoną przyjaciela mojego ex męża- nie wytrzymała presji...
Może to i lepiej, na co mi przyjaciółka bez własnego zdania...

Ale w gruncie rzeczy takie wsparcie by Ci się przydało. Nie tej konkretnej osoby, ale kogoś naprawdę życzliwego.
I mnie też tak było, że rozwód i sprawy z nim związane zweryfikowały moje relacje z ludźmi...

A gdzie szukać tych życzliwych:-)?

21

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
KwitnącyBez napisał/a:

A gdzie szukać tych życzliwych:-)?

Może na razie poczytaj forum, jest wiele historii podobnych, może znajdziesz sposób na poradzenie sobie, który ktoś zastosował, i do tego sposób się sprawdził. Pisz może konkretnie tutaj o jakiejś sytuacji - ktoś może zaproponować rozwiązanie.
A w real - to chyba oceń 'na nowo' osoby które Cię otaczają i ostrożnie wychodź do nich ze swoim problemem - a nuż zaskoczy porozumienie.
Czy wyczerpałaś juz wszystkie możliwości odnośnie specjalisty ?

22

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
random.further napisał/a:
KwitnącyBez napisał/a:

A gdzie szukać tych życzliwych:-)?

Może na razie poczytaj forum, jest wiele historii podobnych, może znajdziesz sposób na poradzenie sobie, który ktoś zastosował, i do tego sposób się sprawdził. Pisz może konkretnie tutaj o jakiejś sytuacji - ktoś może zaproponować rozwiązanie.
A w real - to chyba oceń 'na nowo' osoby które Cię otaczają i ostrożnie wychodź do nich ze swoim problemem - a nuż zaskoczy porozumienie.
Czy wyczerpałaś juz wszystkie możliwości odnośnie specjalisty ?

To bardzo rozsądna rada.

23

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
KwitnącyBez napisał/a:

Przerobiłam kilkunastu psychologów, z każdym mi nie po drodze, może źle trafiłam...

Kilkunastu?... A czego dokładnie oczekiwałaś od psychologa? Dlaczego jesteś rozczarowana efektami współpracy?

24 Ostatnio edytowany przez KwitnącyBez (2018-05-08 18:19:50)

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
I_see_beyond napisał/a:
KwitnącyBez napisał/a:

Przerobiłam kilkunastu psychologów, z każdym mi nie po drodze, może źle trafiłam...

Kilkunastu?... A czego dokładnie oczekiwałaś od psychologa? Dlaczego jesteś rozczarowana efektami współpracy?

Podam przykład, kiedy moje Dziecko było jeszcze młodsze i w sądzie trwala sprawa m.in. o kontakty ( ex mąż chciał zabierać Dziecko niespełna dwuletnie, które poznalo go dopiero niedawno- wcześniej Go nie odwiedzał), znakomita większość psychologów mówiła że mam dać Dziecko nawet na weekend obcej Mu osobie "bo i tak do tego dojdzie". Nie zaprzeczam prawom ojca, ale jak mogę dać Dziecko facetowi, który widział Go 10 razy na oczy i nawet pieluchy nie umie zmienić???
Dosłownie powiedzieli, że powinnam wypychac
Dziecko za bramę, "bo to jest tata"
Takie przykłady mogę mnożyć, nikt nie pomógł mi uporać się z maltretowaniem psychicznym, wszyscy mówili " musi się Pani uodpornic, przyzwyczaić " tylko jak przyzwyczaić się do rzygania przed każdą jego wizytą, do skretow w brzuchu przy dźwięku smsa, przy strachu przed wyjsciem z domu???

25

Odp: Długofalowe "efekty" rozwodu...
KwitnącyBez napisał/a:

Podam przykład, kiedy moje Dziecko było jeszcze młodsze i w sądzie trwala sprawa m.in. o kontakty ( ex mąż chciał zabierać Dziecko niespełna dwuletnie, które poznalo go dopiero niedawno- wcześniej Go nie odwiedzał), znakomita większość psychologów mówiła że mam dać Dziecko nawet na weekend obcej Mu osobie "bo i tak do tego dojdzie". Nie zaprzeczam prawom ojca, ale jak mogę dać Dziecko facetowi, który widział Go 10 razy na oczy i nawet pieluchy nie umie zmienić???
Dosłownie powiedzieli, że powinnam wypychac
Dziecko za bramę, "bo to jest tata"

Ojej, znam to. Nawet jeśli dziecko nie chce pójść z tatą, to obowiązkiem mamy jest, tak je przekonać, aby zechciało. O co w tym chodzi ... tongue

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Długofalowe "efekty" rozwodu...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018