Cześć. Coraz więcej wątpliwości. Chce poznać zdanie innych osób, mętlik w głowie i nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Jestem kobieta, mam 25 lat. Od ponad roku spotykam się z kimś.
Wiadomo stereotypy i te sprawy, ze mężczyźni są prości, ze nie okazują uczuć tak jak kobiety, ze nie są wylewni. Ja to rozumiem i mnie to nie przeszkadza, ale sama nie wiem już jak być powinno.
Mój facet ani razu (i tutaj nie naginam rzeczywistości) nie powiedział ze jemu na mnie zależy, ze kocha, ze tęskni. Nigdy nie napisał ani nie wypowiedział takich słów. Zazwyczaj to wszystko mówię ja. Wyglada to tak ze on przyjeżdża do mnie do domu, ja jeżdżę do niego, spotykamy się na mieście, rozmawiamy, przytulamy, są między nami bliskości fizyczne. Mam wrażenie ze ja jestem dla niego bardziej przyjaciółka niż partnerka, sam nie umie tego zdefiniować. Nie umie rozmawiać o uczuciach, o jakiś planach na przyszłość tez jest cisza. Ma on trochę ciężki charakter. Nie wiem czy nie przejmować się tym, czy faktycznie ja dla niego jestem umilaczem czasu.
Nie będę tutaj tłumaczyła ze jestem jego pierwsza kobieta bo myśle ze to nie jest usprawiedliwienie. Ostatnio dziwiło mnie to ze jego siostra chodziła z facetem kilka miesięcy. Rozmawialiśmy o tym i zapytałam jaki był powód rozstania, on odpowiedzial „ale przecież oni nie byli w związku, oni się tylko spotykali”. Boje się ze ze mną jest podobna sytuacja. On nie umie rozmawiać o uczuciach a słów „kocham cię” nie chce się domagać na sile. Co zrobić z tym wszystkim?
1 2018-04-01 13:40:10 Ostatnio edytowany przez Settt (2018-04-01 13:44:20)
Cześć. Coraz więcej wątpliwości. Chce poznać zdanie innych osób, mętlik w głowie i nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Jestem kobieta, mam 25 lat. Od ponad roku spotykam się z kimś.
Wiadomo stereotypy i te sprawy, ze mężczyźni są prości, ze nie okazują uczuć tak jak kobiety, ze nie są wylewni. Ja to rozumiem i mnie to nie przeszkadza, ale sama nie wiem już jak być powinno.
Mój facet ani razu (i tutaj nie naginam rzeczywistości) nie powiedział ze jemu na mnie zależy, ze kocha, ze tęskni. Nigdy nie napisał ani nie wypowiedział takich słów. Zazwyczaj to wszystko mówię ja. Wyglada to tak ze on przyjeżdża do mnie do domu, ja jeżdżę do niego, spotykamy się na mieście, rozmawiamy, przytulamy, są między nami bliskości fizyczne. Mam wrażenie ze ja jestem dla niego bardziej przyjaciółka niż partnerka, sam nie umie tego zdefiniować. Nie umie rozmawiać o uczuciach, o jakiś planach na przyszłość tez jest cisza. Ma on trochę ciężki charakter. Nie wiem czy nie przejmować się tym, czy faktycznie ja dla niego jestem umilaczem czasu.
Nie będę tutaj tłumaczyła ze jestem jego pierwsza kobieta bo myśle ze to nie jest usprawiedliwienie. Ostatnio dziwiło mnie to ze jego siostra chodziła z facetem kilka miesięcy. Rozmawialiśmy o tym i zapytałam jaki był powód rozstania, on odpowiedzial „ale przecież oni nie byli w związku, oni się tylko spotykali”. Boje się ze ze mną jest podobna sytuacja. On nie umie rozmawiać o uczuciach a słów „kocham cię” nie chce się domagać na sile. Co zrobić z tym wszystkim?
On nie umie rozmawiać o uczuciach, ale i Tobie brak umiejętności rozmowy, bo gdyby takowa była miałabyś jasną sytuację. Umiejętnością rozmowy o uczuciach nie jest wyznawanie od czasu do czasu: kocham Cię, tęsknię itp. po których nie otrzymujesz niczego w zamian, zadowalasz się ciszą i próbujesz ją racjonalizować. Od dawna uwiera Cię ta sytuacja, ale przy żadnej okazji Twoich wyznań i jego ciszy nie wykorzystałaś momentu i nie drążyłaś skąd ta cisza. Nie drążysz, bo boisz się odpowiedzi. Zwłaszcza odpowiedzi, która nie byłaby po Twojej myśli, dlatego zamiatałaś to wszystko pod dywan.
Ostatnia wasza rozmowa o związku/niezwiązku jego siostry dostarczyła Ci podstaw do zadania pytania: a jak to jest u nas? Czy my się spotykamy tylko, czy to jest związek? Jednak nie zadałaś tego pytania choć widać, że w tym kierunku podążyły Twoje myśli. Boisz się rozwiać wątpliwości. Fakt, że te wątpliwości są pokazuje na jak kruchych podstawach zbudowana jest ta relacja. Nie ma prawie w ogóle więzi i bliskości (rozumianej szerzej niż tylko ta fizyczna).
Ja nie raz poruszalam z nim ten temat, zeby okreslil mniej wiecej jak on to widzi, kim jestem dla niego. On nie umie tego okreslic, zmienia temat albo obraca to w zart. Czasem slysze tekst „no przeciez przyjezdzam do ciebie i sie spotykamy wiec o co Ci chodzi?”
Owszem przyjezdza, rozmawia ze mna na rozne tematy, sam pierwszy nie przytuli. Mam prawo czuc sie dziwnie
4 2018-04-02 10:08:26 Ostatnio edytowany przez evalougo (2018-04-02 10:09:11)
Unikanie odpowiedzi, obracanie kota ogonem (a w tym przypadku w żart) to też odpowiedź. Poza tym on Ci powiedział, że się spotykacie- dokładnie jak jego siostra z byłym.
U niego ,,spotkanie" to co innego jak ,,związek".
Przykro mi, ale właśnie tak to odbieram- być może się mylę.
autorko widać, że w tej sytuacji źle się czujesz. masz prawo. masz również prawo po roku znajomości wiedzieć w jakiej relacji się znajdujesz. pora z nim pogadać jeszcze raz ale nie "mniej więcej" tylko raz a dobrze, oczywiscie nie przymuszać, nie namawiać do związku. po prostu ustalić fakty i powiedzieć mu co ci nie gra. jeśli delikwent znowu zacznie się migać od odpowiedzi to powiedzi mu, że pasujesz bo w takiej niepewnej relacji czujesz się niekomfortowo. odejdziesz i dasz sobie szanse na spotkanie kogoś z kim bedziesz szczesliwa.
moim zdaniem tylko to mozesz zrobić, nie ma innego rozwiązania jak tylko to wyjaśnić.
6 2018-04-02 10:38:43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2018-04-02 10:39:57)
Ja nie raz poruszalam z nim ten temat, zeby okreslil mniej wiecej jak on to widzi, kim jestem dla niego. On nie umie tego okreslic, zmienia temat albo obraca to w zart. Czasem slysze tekst „no przeciez przyjezdzam do ciebie i sie spotykamy wiec o co Ci chodzi?” (...)
On nie raz odpowiedział na Twe wątpliwości. Rzecz w tym, że nie chcesz przyjąć do wiadomości jego odpowiedzi. Rzecz w tym, że 'czując się dziwnie' nie zdecydowałaś się rozstać. Rzecz w tym, że masz nadzieję, iż po którymś tam 'poruszeniu tematu' usłyszysz wyznania miłosne.
Jak sie poznalismy on byl strasznie narwany, leciały komplementy, ze on marzy o takiej kobiecie jak ja, ze bardzo chcialby aby bylo z tego cos wiecej, ze jak zakonczymy znajomosc to on bedzie strasznie zalowal. Nie wiem, moze on na sile chcial kogos miec? Rodzine jego znam, wiec nie ukrywa mnie. Zauwazylam ze u niego w domu miedzy rodzicami tez nie ma takiej wiezi. Rodzice traktuja sie jak współlokatorzy, znajomi, przyjaciele
8 2018-04-02 11:16:49 Ostatnio edytowany przez sosenek (2018-04-02 11:17:06)
po co te tłumaczenia? nas chcesz przekonać czy siebie?
9 2018-04-02 11:21:28 Ostatnio edytowany przez Settt (2018-04-02 11:22:07)
po co te tłumaczenia? nas chcesz przekonać czy siebie?
Bo ja traktuje tego faceta jak partnera, kocham Go i myśle o nim przyszłościowo. On się spotyka, tłumaczy ze ma małe doświadczenie z kobietami, ze jest zmęczony, ze ja mam za duże wymagania względem niego. Mnie rani ten stan rzeczy. Myślałam ze on ma taki luzacki charakter i ze nie każdy facet okazuje te uczucia. Raz mi powidzaial ze skoro jeździ do mnie to coś to znaczy, bo jakby facet miał mnie gdzieś to by się tak nie poświęcał.
(...) jakby facet miał mnie gdzieś to by się tak nie poświęcał.
A Ty chcesz być w związku z człowiekiem, który się dla Ciebie poświęca?
Skoro odpowiedzi dziewczyn odbijają się jak groch od ściany, to może głos faceta do ciebie dotrze.
Pomijając miłe wstępy i ozdobniki powiem krótko - jesteś dla niego darmowym bzykadełkiem. Bez urazy.
Tak chłopcy określają panienki z którymi "się spotykają" z braku laku albo innego akurat zajęcia.
Główną i nadrzędną korzyścią z takiego "spotykania się" jest oczywiście łatwa dostępność seksu, a poza tym również:
podlansowanie siebie, możliwość zaistnienia w grupie czy czerpanie korzyści materialnych (zatankuj mi auto, postaw kebaba, kup piwo itd.)
Najczęściej takie "spotykanie się" kończy w chwili poznania innej chętnej na bujanie się z takim kolesiem, dlatego nie jesteście w związku.
Dziękuję za uwagę.
Settt napisał/a:(...) jakby facet miał mnie gdzieś to by się tak nie poświęcał.
A Ty chcesz być w związku z człowiekiem, który się dla Ciebie poświęca?
Oczywiście, ze nie.
Ja raz miałam okazje rozmawiać z jego mama. Powiedziała ze on niegdy wcześniej żadnej kobiety do domu nie przyprowadził, ze ja jestem jego poważna pierwsza taka dziewczyna, żebym miała dużo wyrozumiałości dla niego...
13 2018-04-02 11:47:42 Ostatnio edytowany przez Settt (2018-04-02 11:53:36)
Skoro odpowiedzi dziewczyn odbijają się jak groch od ściany, to może głos faceta do ciebie dotrze.
Pomijając miłe wstępy i ozdobniki powiem krótko - jesteś dla niego darmowym bzykadełkiem. Bez urazy.
Tak chłopcy określają panienki z którymi "się spotykają" z braku laku albo innego akurat zajęcia.
Główną i nadrzędną korzyścią z takiego "spotykania się" jest oczywiście łatwa dostępność seksu, a poza tym również:
podlansowanie siebie, możliwość zaistnienia w grupie czy czerpanie korzyści materialnych (zatankuj mi auto, postaw kebaba, kup piwo itd.)
Najczęściej takie "spotykanie się" kończy w chwili poznania innej chętnej na bujanie się z takim kolesiem, dlatego nie jesteście w związku.
Dziękuję za uwagę.
Byłabym w stanie to zrozumieć tylko ze między nami nigdy do żadnego seksu nie doszło
nie ma nikogo innego i spotyka się tylko ze mną. Tłumaczy się ze nie za bardzo umie okazywać uczucia. Ze sam fakt ze się spotka ze mną powinien dla mnie coś znaczyć. Mówi ze pociagam go fizycznie, są między nami pieszczoty ale to tyle. On widzę woli ze mną porozmawiać albo chce mieć osobę która go wysłucha. Nie wiem
Biedny niepełnosprytny misio, potrzebuje opiekunki.
Kogo chcesz przekonać? Nas czy siebie? [Pytanie retoryczne.]
Nie chce nikogo przekonywać. Chce po prostu zrozumieć o co w tym chodzi. Na seksie jemu nie zależy, spotyka się, przyjeżdża. Jego matka prosi mnie o wyrozumiałość, on sam uczucia żadnego mi nie pokazał. Można zwariować. Byłabym w stanie przeczekać ten stan bo może ja za bardzo naciskam i nalegam, z drugiej strony to trwa nie miesiąc a ponad rok czasu.
Czego nie rozumiesz?
Tego, że jesteś jego znajomą?
Tego, że matka 25-latka prosi Cię o wyrozumiałość dla jej dorosłego syna?
Tego, że on nie czuje tego, co chciałabyś, by czuł wobec Ciebie?
Tego, że jesteś zdecydowana na wymuszenie od niego deklaracji?
Albo podjęłaś decyzję o bujaniu w świecie wyobraźni (choć rzeczywistość coraz bardziej daje o sobie znać), albo jesteś forumowym trollem.
Z mojej strony, niezależnie od tego, która opcja jest prawdziwa, 'pas'.
Nie jestem trollem, ale przemyśle to wszystko co napisaliście. Czas ucieka a ja tez nie chce tkwić w relacji bez przyszłości
Settt co czułaś i myślałaś gdy słyszałaś od niego o tym, że przyjazd do Ciebie jest poświęceniem? I podobnie jaką reakcję wzbudziła w Tobie prośba matki byś była wyrozumiała w stosunku do niego?
19 2018-04-02 12:48:13 Ostatnio edytowany przez Settt (2018-04-02 12:56:47)
Settt co czułaś i myślałaś gdy słyszałaś od niego o tym, że przyjazd do Ciebie jest poświęceniem? I podobnie jaką reakcję wzbudziła w Tobie prośba matki byś była wyrozumiała w stosunku do niego?
Ja często próbowałam rozpocząć rozmowę na temat tego co jest między nami. Mój stosunek do niego jest oczywisty- to mój partner na którym mi zależy. On nie umiał wytłumaczyć co jest z jego strony i zaczął podawać przykłady ze jakby miał to gdzieś to by nie przyjeżdżał i dziwne ze ja tego nie widzę i to mi nie wsytacza. Poczułam się głupio i czułam bezradność bo mi nie o to chodziło.
Jego matka bardzo stała po jego stronie w tej rozmowie. Tłumaczyła go, ze jego trzeba ustawić, ze on nie miał nigdy kobiety, żebym była wyrozumiała dla jego syna, ze z czasem się dotrzemy. Może jestem naiwna ale ta rozmowa mnie uspokoiła... ![]()
20 2018-04-02 12:52:41 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-04-02 12:55:06)
Klio napisał/a:Settt co czułaś i myślałaś gdy słyszałaś od niego o tym, że przyjazd do Ciebie jest poświęceniem? I podobnie jaką reakcję wzbudziła w Tobie prośba matki byś była wyrozumiała w stosunku do niego?
Ja często próbowałam rozpocząć rozmowę na temat tego co jest między nami. Mój stosunek do niego jest oczywisty- to mój partner na którym mi zależy. On nie umiał wytłumaczyć co jest z jego strony i zaczął podawać przykłady ze jakby miał to gdzieś to by nie przyjeżdżał i dziwne ze ja tego nie widzę i to mi nie wsytacza. Poczułam się głupio i czułam bezradność bo mi nie o to chodziło.
Jego matka bardzo stała po jego stronie w tej rozmowie. Tłumaczyła go, ze jego trzeba ustawić, ze on nie miał nigdy kobiety, żebym była wyrozumiała dla jego syna, ze z czasem się dotrzemy. Może jestem naiwna ale ta rozmowa mnie uspokoiła...
Uspokoiła Cię bo wbicie w poczucie winy i włożenie w Twoje ręce odpowiedzialności za was potraktowałaś jak wyznanie uczuć. Nie było nim...
Poświęca się, a więc robi coś wbrew własnej woli i powinnaś całować ziemię po której stąpa za to, że się z Tobą spotyka. Taki jest wydźwięk słów ludzi operujących frazesami o poświęceniu w związku. Nakładają na drugą stronę dług wdzięczności i zamykają usta w razie gdyby ktoś odczuwał jakiś brak, uważał, że jakieś potrzeby są niezaspokojone. Frazes o poświęceniu zamyka drogę do rozmowy.
Matka złożyła na Twoje barki poczucie odpowiedzialności. Przejęłaś się tą rolą, rolą nowej mamy...
21 2018-04-02 12:59:18 Ostatnio edytowany przez Settt (2018-04-02 13:00:47)
Settt napisał/a:Klio napisał/a:Settt co czułaś i myślałaś gdy słyszałaś od niego o tym, że przyjazd do Ciebie jest poświęceniem? I podobnie jaką reakcję wzbudziła w Tobie prośba matki byś była wyrozumiała w stosunku do niego?
Ja często próbowałam rozpocząć rozmowę na temat tego co jest między nami. Mój stosunek do niego jest oczywisty- to mój partner na którym mi zależy. On nie umiał wytłumaczyć co jest z jego strony i zaczął podawać przykłady ze jakby miał to gdzieś to by nie przyjeżdżał i dziwne ze ja tego nie widzę i to mi nie wsytacza. Poczułam się głupio i czułam bezradność bo mi nie o to chodziło.
Jego matka bardzo stała po jego stronie w tej rozmowie. Tłumaczyła go, ze jego trzeba ustawić, ze on nie miał nigdy kobiety, żebym była wyrozumiała dla jego syna, ze z czasem się dotrzemy. Może jestem naiwna ale ta rozmowa mnie uspokoiła...Uspokoiła Cię bo wbicie w poczucie winy i włożenie w Twoje ręce odpowiedzialności za was potraktowałaś jak wyznanie uczuć. Nie było nim...
Poświęca się, a więc robi coś wbrew własnej woli i powinnaś całować ziemię po której stąpa za to, że się z Tobą spotyka. Taki jest wydźwięk słów ludzi operujących frazesami o poświęceniu w związku. Nakładają na drugą stronę dług wdzięczności i zamykają usta w razie gdyby ktoś odczuwał jakiś brak, uważał, że jakieś potrzeby są niezaspokojone. Frazes o poświęceniu zamyka drogę do rozmowy.
Matka złożyła na Twoje barki poczucie odpowiedzialności. Przejęłaś się tą rolą, rolą nowej mamy...
Wiesz, Są ludzie tak czasem pewni siebie wzajemnie ze po połowie roku potrafią nawet się zaręczyć. Tutaj mijają miesiące no ponad rok czasu już a ja nie czuje z jego strony pewnego fundamentu. No chyba ze on naprawdę nie umie rozmawiać na temat uczuć jak to faceci maja w zwyczaju. Już widzę dlaczego się nie rozumiemy, ja traktuje go jak ukochanego a on mnie jak koleżankę/bardzo dobra znajoma i dlatego mnie to tak rani.
No i racja, jego mama przekazała na mnie te odpowiedzialnosc jak za małego dzidziusia ![]()
Ale jak facet nie jest dojrzały do poważnego związku albo dla niego to dzieje się za szybko to dlaczego nie powie tego wprost tylko robi ze mnie debila
Wiesz, Są ludzie tak czasem pewni siebie wzajemnie ze po połowie roku potrafią nawet się zaręczyć. Tutaj mijają miesiące no ponad rok czasu już a ja nie czuje z jego strony pewnego fundamentu. No chyba ze on naprawdę nie umie rozmawiać na temat uczuć jak to faceci maja w zwyczaju. Już widzę dlaczego się nie rozumiemy, ja traktuje go jak ukochanego a on mnie jak koleżankę/bardzo dobra znajoma i dlatego mnie to tak rani.
No i racja, jego mama przekazała na mnie te odpowiedzialnosc jak za małego dzidziusiaAle jak facet nie jest dojrzały do poważnego związku albo dla niego to dzieje się za szybko to dlaczego nie powie tego wprost tylko robi ze mnie debila
Traktujesz to w kategoriach pewności, bądź braku pewności, a ja nie uważam, żeby tu o to chodziło.
Nie czujesz fundamentu i nie poczujesz. Sama widzisz jak wygląda model związku jego rodziców. To jest jego wzorzec. Taki jest i taki będzie, więc skończ z mrzonkami o bliskości w związku z nim. Albo się na to piszesz i za wyznania miłości traktujesz frazesy o poświęceniu, albo nie. Bierzesz to co jest, a nie to co sobie wyobrażasz i to co byś chciała. Albo nie bierzesz. Wybór należy do Ciebie.
Settt napisał/a:Wiesz, Są ludzie tak czasem pewni siebie wzajemnie ze po połowie roku potrafią nawet się zaręczyć. Tutaj mijają miesiące no ponad rok czasu już a ja nie czuje z jego strony pewnego fundamentu. No chyba ze on naprawdę nie umie rozmawiać na temat uczuć jak to faceci maja w zwyczaju. Już widzę dlaczego się nie rozumiemy, ja traktuje go jak ukochanego a on mnie jak koleżankę/bardzo dobra znajoma i dlatego mnie to tak rani.
No i racja, jego mama przekazała na mnie te odpowiedzialnosc jak za małego dzidziusiaAle jak facet nie jest dojrzały do poważnego związku albo dla niego to dzieje się za szybko to dlaczego nie powie tego wprost tylko robi ze mnie debila
Traktujesz to w kategoriach pewności, bądź braku pewności, a ja nie uważam, żeby tu o to chodziło.
Nie czujesz fundamentu i nie poczujesz. Sama widzisz jak wygląda model związku jego rodziców. To jest jego wzorzec. Taki jest i taki będzie, więc skończ z mrzonkami o bliskości w związku z nim. Albo się na to piszesz i za wyznania miłości traktujesz frazesy o poświęceniu, albo nie. Bierzesz to co jest, a nie to co sobie wyobrażasz i to co byś chciała. Albo nie bierzesz. Wybór należy do Ciebie.
A może problem leży we mnie? Może jak on będzie z inna dziewczyna to uchyli jej rąbek nieba? Może będzie w kimś innym zakochany po uszy
A może problem leży we mnie? Może jak on będzie z inna dziewczyna to uchyli jej rąbek nieba? Może będzie w kimś innym zakochany po uszy
I perspektywa tego "może" sprawia, że jesteś gotowa czekać na ten rąbek nieba. Wyimaginowana inna sprawia, że włącza się duch współzawodnictwa
Masz wiele guziczków, które on nieświadomie naciska i które działają, ale nie wynika to z tego, że on jest mistrzem manipulacji, tylko z tego, że ty masz niestety te guziczki...
Ja często próbowałam rozpocząć rozmowę na temat tego co jest między nami. Mój stosunek do niego jest oczywisty- to mój partner na którym mi zależy. On nie umiał wytłumaczyć co jest z jego strony...
Jeśli zdrowy 25 letni mężczyzna spotyka się regularnie ze zdrową 25 letnią kobietą
i przez ponad rok czasu nie doszło między nimi do seksu, to opcje są dwie:
- albo twój kolega jest gejem
- albo faktycznie ty jesteś trollem
Innej możliwości nie ma. No chyba, że jest tak jak pisałem wcześniej i typek ciągnie od ciebie hajs
lub czerpie jakieś inne korzyści z podtrzymywania tej znajomości na siłę, bo na pewno nie robi tego z miłości.
26 2018-04-03 07:56:46 Ostatnio edytowany przez Settt (2018-04-03 07:59:43)
Settt napisał/a:Ja często próbowałam rozpocząć rozmowę na temat tego co jest między nami. Mój stosunek do niego jest oczywisty- to mój partner na którym mi zależy. On nie umiał wytłumaczyć co jest z jego strony...
Jeśli zdrowy 25 letni mężczyzna spotyka się regularnie ze zdrową 25 letnią kobietą
i przez ponad rok czasu nie doszło między nimi do seksu, to opcje są dwie:- albo twój kolega jest gejem
- albo faktycznie ty jesteś trollemInnej możliwości nie ma. No chyba, że jest tak jak pisałem wcześniej i typek ciągnie od ciebie hajs
lub czerpie jakieś inne korzyści z podtrzymywania tej znajomości na siłę, bo na pewno nie robi tego z miłości.
Jak już mówiłam nie jestem trollem. Na początku mogłam przeczuwać ze chce się spotykać dla seksu bo były podteksty erotyczne w moja stronę. Kilka razy były próby o on ma z tym problemy. Wiec o seks nie chodzi tutaj. Nie jestem jakoś super majętna dziewczyna. Wypowiedz Klio dała mi wiele do myślenia. Może to jest facet który spotyka się ze mną bo nikogo ciekawszego nie ma na horyzoncie. Tez dziwne ze mówi ze jemu się podobam. To jest dla mnie za bardzo skomplikowane. Ma problem aby zdefiniować czy ja jestem jego dziewczyna czy przyjaciółka. Non stop są tłumaczenia ze on nigdy nie miał nikogo na poważnie, ale z tego co wiem jakieś tam relacje z kobietami miał i to nie jest chłopak z jakiejś dżungli ze nagle spotyka się ze mną i to jest dla niego szokiem...
GAY ALERT
28 2018-04-03 08:32:46 Ostatnio edytowany przez Settt (2018-04-03 08:35:04)
GAY ALERT
Jak idziemy ulica on się spogląda na inne kobiety, kobiety go podniecają. Może facet chciał mnie tylko wykorzystać, nie wyszło i dalej ciągnie ta znajomość bo się przyzwyczaił. Znowu jego matka razem z siostra jak zasiadły przy stole jedna z jednej strony, druga z drugiej i teksty ze „jesteś wspaniała dziewczyna, on drugiej takiej nie zajdzie,musisz go bardziej wychować...” ![]()
Może on był mną zauroczony i się szybko to skończyło, mam już tego dość, czuje się zraniona, czuje się niekomfortowo i jakaś taka hmmm oszukana
Jeżeli nie czujesz się przy nim jak pożądana i w pełni akceptowana kobieta, to zerwij ten układ. Nie twoją rolą jest go wychować, najpierw niech dorośnie a potem wchodzi w związek.
30 2018-04-03 09:34:36 Ostatnio edytowany przez Settt (2018-04-03 09:37:58)
Jeżeli nie czujesz się przy nim jak pożądana i w pełni akceptowana kobieta, to zerwij ten układ. Nie twoją rolą jest go wychować, najpierw niech dorośnie a potem wchodzi w związek.
A wiesz co jest najgorsze? Ze ja włożyłam w ten związek naprawdę dużo energii, emocji. Jeżeli on jest niedojrzały to dzięki mnie będzie teraz dla kogoś idealnym mężczyzna, bo ja jemu dałam lekcje jak postępować w związku. Mnie to naprawdę boli w środku.
To ze mi nie umie okazywać uczuć, jestem jego przyjaciółka niż kobieta za która by dał się pokroić to nie znaczy ze dla innej będzie taki sam.
Jeżeli on jest niedojrzały to dzięki mnie będzie teraz dla kogoś idealnym mężczyzna,
bo ja jemu dałam lekcje jak postępować w związku.
Tak sądzisz? No to weź zapytaj dziewczyn na forum, która takiego ideała by chciała...
Ela210 napisał/a:Jeżeli nie czujesz się przy nim jak pożądana i w pełni akceptowana kobieta, to zerwij ten układ. Nie twoją rolą jest go wychować, najpierw niech dorośnie a potem wchodzi w związek.
A wiesz co jest najgorsze? Ze ja włożyłam w ten związek naprawdę dużo energii, emocji. Jeżeli on jest niedojrzały to dzięki mnie będzie teraz dla kogoś idealnym mężczyzna, bo ja jemu dałam lekcje jak postępować w związku. Mnie to naprawdę boli w środku.
To ze mi nie umie okazywać uczuć, jestem jego przyjaciółka niż kobieta za która by dał się pokroić to nie znaczy ze dla innej będzie taki sam.
))) daj spokój.. Myślisz, że wychowałaś ideał dla innej? nieprawda.
po pierwsze- zapamiętaj- wbrew temu co sądzą co niektóre Panie- mężczyzna to nie dziecko do wychowywania- jeśli traktujesz go jak dziecko- takim dzieckiem będzie zawsze przy kobiecie- każdej kolejnej- dorosnąć musi sam.
po drugie- to jest bardzo krótki związek w porównaniu z wieloletnimi małżeństwami, a takie też się rozpadają
za bardzo uwierzyłaś niedoszłej teściowej, że męża trzeba sobie wychować.
To trochę straszne, co piszesz. Oboje jesteście strasznie niedojrzali... Ty bawisz się w Panią terapeutkę, mamuśkę nad nim, czy treserkę?
A On jak dziecko z ktorego trzeba coś wydobywać?
Czemu sobie to robisz?
Musisz nabrać dystansu, nauczyć się poznawać kogoś i szanować, przyglądać się, czy się uzupełniacie, czy Wam ze sobą dobrze.. Spokojnie, świat się nie kończy jutro ![]()
Matka i siostra podejrzewają, lub wiedzą, że z nim jest coś nie tak.Nie wiem co, może rzeczywiście jest gejem, albo chodzi na dziwki, albo jest psychiczny.nie wiem, ale oólnie Ty nagle stałas sie dla nich wybawieniem i nadzieją, że go ogarniesz i on moze w końcu założy rodzinę, wyprowadzi się i jakos to sie potoczy. Potoczy, ale Twoim kosztem. Osobiście obstawiam, ze facet, albo jest gejem, albo ma kogoś innego do seksu, kogo nie akceptuje rodzina, ewentualnie on wie, ze rodzina by tego kogoś nie zaakceptowała. Jest też opcja, że jest aseksualny i dlatego matka sie cieszy, ze w końcu kogoś sobie znalazł.
A i faceta/ kobiety sie nie da wychować, sie nie wychowuje bo po pierwsze to jest nierealne, (nie mówimy kwestii wytresowania w jakichś chorych sadystycznych związkach, gdzie ofiara, woli robić co pan/i każe żeby mniej bolało), a po drugie to zawsze się obraca przeciwko tej osobie która chce wychowywać
Dzis podjelam z nim rozmowe na ten caly temat. Bylam staniwcza i powiedzialam ze zle sie czuje w takiej relacji, ze chce sobie jakos ulozyc zycie, a nie wiem czy on ma wobec mnie powazne plany, ze ja nie widze okazywania uczuc, to wszystko jest takie chlodne.
On zamiast normalnie wyjasnic to się zdenerwował. Wygarnął mi ze chyba jestem ślepa pomimo noszenia soczewek, ze mi wszystko trzeba udowadniać bo ja nie widze nic, ze chyba mi to trzeba ciagle wchodzić w dupe (to sa jego slowa). Powiedzial ze moze kiedys bede miala innego faceta to porównam i zatesknie za nim jaki on byl dobry. Dodal ze nie bedzie mi prawił amorów i nie powie mi za kogo mnie uważa bo lepiej nie być wylewnym, a ja jego nie doceniam....
Cześć. Coraz więcej wątpliwości. Chce poznać zdanie innych osób, mętlik w głowie i nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Jestem kobieta, mam 25 lat. Od ponad roku spotykam się z kimś.
Wiadomo stereotypy i te sprawy, ze mężczyźni są prości, ze nie okazują uczuć tak jak kobiety, ze nie są wylewni. Ja to rozumiem i mnie to nie przeszkadza, ale sama nie wiem już jak być powinno.
Mój facet ani razu (i tutaj nie naginam rzeczywistości) nie powiedział ze jemu na mnie zależy, ze kocha, ze tęskni. Nigdy nie napisał ani nie wypowiedział takich słów. Zazwyczaj to wszystko mówię ja. Wyglada to tak ze on przyjeżdża do mnie do domu, ja jeżdżę do niego, spotykamy się na mieście, rozmawiamy, przytulamy, są między nami bliskości fizyczne. Mam wrażenie ze ja jestem dla niego bardziej przyjaciółka niż partnerka, sam nie umie tego zdefiniować. Nie umie rozmawiać o uczuciach, o jakiś planach na przyszłość tez jest cisza. Ma on trochę ciężki charakter. Nie wiem czy nie przejmować się tym, czy faktycznie ja dla niego jestem umilaczem czasu.
Nie będę tutaj tłumaczyła ze jestem jego pierwsza kobieta bo myśle ze to nie jest usprawiedliwienie. Ostatnio dziwiło mnie to ze jego siostra chodziła z facetem kilka miesięcy. Rozmawialiśmy o tym i zapytałam jaki był powód rozstania, on odpowiedzial „ale przecież oni nie byli w związku, oni się tylko spotykali”. Boje się ze ze mną jest podobna sytuacja. On nie umie rozmawiać o uczuciach a słów „kocham cię” nie chce się domagać na sile. Co zrobić z tym wszystkim?
Niektórzy faceci tak mają i tacy są,tym bardziej, że jak sama piszesz,jesteś jego pierwszą dziewczyną.Musisz się uzbroić w cierpliwość,może wreszcie kiedyś się bardziej otworzy,a to,że tak powiedział o rozstaniu jego siostry z chłopakiem,jeszcze o niczym nie świadczy. ![]()
Dzis podjelam z nim rozmowe na ten caly temat. Bylam staniwcza i powiedzialam ze zle sie czuje w takiej relacji, ze chce sobie jakos ulozyc zycie, a nie wiem czy on ma wobec mnie powazne plany, ze ja nie widze okazywania uczuc, to wszystko jest takie chlodne.
On zamiast normalnie wyjasnic to się zdenerwował. Wygarnął mi ze chyba jestem ślepa pomimo noszenia soczewek, ze mi wszystko trzeba udowadniać bo ja nie widze nic, ze chyba mi to trzeba ciagle wchodzić w dupe (to sa jego slowa). Powiedzial ze moze kiedys bede miala innego faceta to porównam i zatesknie za nim jaki on byl dobry. Dodal ze nie bedzie mi prawił amorów i nie powie mi za kogo mnie uważa bo lepiej nie być wylewnym, a ja jego nie doceniam....
Na tak rozpoczętą rozmowę, raczej konfrontacyjną, odpowiedź nie mogła być inna jak tylko również konfrontacyjna, więc ten gniew był oczywisty.
Z drugiej strony choćby ta rozmowa była rozpoczęta w inny sposób to efekt byłby ten sam. Macie nazwijmy to delikatnie inne języki miłości, choć w jego przypadku ta miłość wygląda na toczącą się wokół jego drażliwego ego. Swoją postawą przypomina mi Grasse. Jak chcesz zajrzyj na jego choćby ostatni wątek.
U niego nie znajdziesz tej bliskości jakiej szukasz, a próby wymuszenia jej zakończą się takimi reakcjami. Chłód będzie nadal, więc ponawiam, albo bierzesz takiego jaki jest, albo nie. Zasadniczych zmian w jego podejściu do Ciebie nie będzie, więc nie łódź się.