Witam wszystkich. Zwracam się z prośbą o ty byście pomogły ocenić mi sytuację bo chyba sama nie daję rady. Od początku :
mamy z mężem dwójkę dzieci jedno ma 3 lata drugie nie ma nawet roku. On pracuje i studiuje ja studiuje zaocznie oczywiscie i zajmuje sie domem. Nie daje sobie już od dłuższego czsu rady z tym ze my ( ja i dzieci) jestesmy ciągle na drugim planie . NIe wiem moze ja le na to patrzę ale wykancza mnie ta sytuacja juz . Plan dnia mojego męża wygląda tak , że po 8 godzinach w pracy pierwsze co robi po zjedzeniu obiadu to siada przy komputerze i zazwyczaj potrafi tak spedzić resztę dnia do późnych godzin nocnych z ewentualną 10-15 min przerwa na to by spytac co u mnie jak minąl mi dzien . Kiedy denerwuje się na niego twierdzi ze jest infrmatykiem taka ma prace i zawod i zebym sie przyzwyczaila bo tak zawsze bedzie . TYlko ze on zazwyczaj przy komputerze oglada Youtube lub rozmawia z kolegami , mniej czasu spedza na faktycznej nauce czy pracy. W weekendy czy swieta kiedy tylko zjezdzaja sie jego koledzy zawsze musi wyjsc z nimi wieczorem bo dawno sie nie widzieli. Wraca w środku nocy. Nigdy nie opowie ile czasu go nie bedzie bo on nie wie. KIedy mowie ze mi przykro zawsze slysze oj przestan daj spokoj to ide narazie. Bardzo go kocham zalezy mi na nim ale nie daje juz tak rady. CZy to ja jestem trudna ? Mój mąż zawsze mówi ze wymyslam sobie problemy. Tak wyglada zycie. Na swieta mozemy spedzac czas tylko z jego rodzina do mojej albo wcale nie idziemy albo na krotko bo on nie lubi takich wypadow. Z dzieciakami bawi sie doslownie chwilke a zazwyczaj wola bym je zabrala bo jest zajety. CZuje sie pominieta . Taka sama z tyhm wszytskim . Nie wiem co robic. Czasem bywa nap-rawde miły i opiekunczy ale to sa chwile a wlascwie zrywki chwil. Jezeli grzecznie poczekam az on skonczy wszystkie swoje sprawy to wtedy moze mi polswiecic czas.
Spróbuj z nim porozmawiać jeszcze raz. To normalne że facet chce się spotkać z kolegami przy piwku. Jeżeli uważasz że ci poświęca za mało czasu też zacznij wychodzić z kolezankami, wtedy on siła rzeczy będzie musi zająć się dziećmi, może wtedy zrozumie jak się czujesz. Ustalcie sobie z mężem jeden dzień w tygodniu kiedy spędzacie czas razem,np. gracie w gry planszowe czy oglądacie filmy z dziećmi.
Witam wszystkich. Zwracam się z prośbą o ty byście pomogły ocenić mi sytuację bo chyba sama nie daję rady. Od początku :
mamy z mężem dwójkę dzieci jedno ma 3 lata drugie nie ma nawet roku. On pracuje i studiuje ja studiuje zaocznie oczywiscie i zajmuje sie domem. Nie daje sobie już od dłuższego czsu rady z tym ze my ( ja i dzieci) jestesmy ciągle na drugim planie . NIe wiem moze ja le na to patrzę ale wykancza mnie ta sytuacja juz . Plan dnia mojego męża wygląda tak , że po 8 godzinach w pracy pierwsze co robi po zjedzeniu obiadu to siada przy komputerze i zazwyczaj potrafi tak spedzić resztę dnia do późnych godzin nocnych z ewentualną 10-15 min przerwa na to by spytac co u mnie jak minąl mi dzien . Kiedy denerwuje się na niego twierdzi ze jest infrmatykiem taka ma prace i zawod i zebym sie przyzwyczaila bo tak zawsze bedzie . TYlko ze on zazwyczaj przy komputerze oglada Youtube lub rozmawia z kolegami , mniej czasu spedza na faktycznej nauce czy pracy. W weekendy czy swieta kiedy tylko zjezdzaja sie jego koledzy zawsze musi wyjsc z nimi wieczorem bo dawno sie nie widzieli. Wraca w środku nocy. Nigdy nie opowie ile czasu go nie bedzie bo on nie wie. KIedy mowie ze mi przykro zawsze slysze oj przestan daj spokoj to ide narazie. Bardzo go kocham zalezy mi na nim ale nie daje juz tak rady. CZy to ja jestem trudna ? Mój mąż zawsze mówi ze wymyslam sobie problemy. Tak wyglada zycie. Na swieta mozemy spedzac czas tylko z jego rodzina do mojej albo wcale nie idziemy albo na krotko bo on nie lubi takich wypadow. Z dzieciakami bawi sie doslownie chwilke a zazwyczaj wola bym je zabrala bo jest zajety. CZuje sie pominieta . Taka sama z tyhm wszytskim . Nie wiem co robic. Czasem bywa nap-rawde miły i opiekunczy ale to sa chwile a wlascwie zrywki chwil. Jezeli grzecznie poczekam az on skonczy wszystkie swoje sprawy to wtedy moze mi polswiecic czas.
Hej. Na początek, wybrałbym jeden dzień w tygodniu, kiedy pakuje młodsze dziecko i mówię, że wychodzę. Zaraz po przyjściu Twojego męża do domu. Nie tłumaczę, nie pytam o zdanie, zamykam za sobą drzwi i idę. Gdzie tam chcesz: do koleżanki, rodziny, na spacer. I tak przez miesiąc. Cały czas jednego dnia. Starsze dziecko jest już na tyle duże, że nie musisz być z nim non stop. Obserwuje co się dzieje po powrocie i jak nigdy nic zajmuje się starszym. Nie wytykam, że dziecko brudne, głodne, w domu syf. Po prostu udawałabym, że wszystko ok.
Moim zdaniem zostaniesz z tym co masz i jak masz a pisze to dlatego bo te czasem wasze dobre chwile przeslaniaja te zle pomimo ze tych dobrych jest mniej. Znam to z zycia i widze jak wyglada zycie u znajomych w zwiazkach malzenskich. Jest jak jest ale jest albo udawanie ze jest kolorowo a w domu awantury i 1 z 7 dni tygodnia jest tym dobrym dniem. No ale kazdy boi sie zmian bo moze byc gorzej zamiast zaryzykowac bo moze to zmiana na lepsze. Tobie nie bede radzil co masz zrobic ale poki ty nic nie zrobisz twoje zycie bedzie takie jak masz dzisiaj. A jakie masz? Ty wiesz najlepiej.
Witam wszystkich. Zwracam się z prośbą o ty byście pomogły ocenić mi sytuację bo chyba sama nie daję rady. Od początku :
mamy z mężem dwójkę dzieci jedno ma 3 lata drugie nie ma nawet roku. On pracuje i studiuje ja studiuje zaocznie oczywiscie i zajmuje sie domem. Nie daje sobie już od dłuższego czsu rady z tym ze my ( ja i dzieci) jestesmy ciągle na drugim planie . NIe wiem moze ja le na to patrzę ale wykancza mnie ta sytuacja juz . Plan dnia mojego męża wygląda tak , że po 8 godzinach w pracy pierwsze co robi po zjedzeniu obiadu to siada przy komputerze i zazwyczaj potrafi tak spedzić resztę dnia do późnych godzin nocnych z ewentualną 10-15 min przerwa na to by spytac co u mnie jak minąl mi dzien . Kiedy denerwuje się na niego twierdzi ze jest infrmatykiem taka ma prace i zawod i zebym sie przyzwyczaila bo tak zawsze bedzie . TYlko ze on zazwyczaj przy komputerze oglada Youtube lub rozmawia z kolegami , mniej czasu spedza na faktycznej nauce czy pracy. W weekendy czy swieta kiedy tylko zjezdzaja sie jego koledzy zawsze musi wyjsc z nimi wieczorem bo dawno sie nie widzieli. Wraca w środku nocy. Nigdy nie opowie ile czasu go nie bedzie bo on nie wie. KIedy mowie ze mi przykro zawsze slysze oj przestan daj spokoj to ide narazie. Bardzo go kocham zalezy mi na nim ale nie daje juz tak rady. CZy to ja jestem trudna ? Mój mąż zawsze mówi ze wymyslam sobie problemy. Tak wyglada zycie. Na swieta mozemy spedzac czas tylko z jego rodzina do mojej albo wcale nie idziemy albo na krotko bo on nie lubi takich wypadow. Z dzieciakami bawi sie doslownie chwilke a zazwyczaj wola bym je zabrala bo jest zajety. CZuje sie pominieta . Taka sama z tyhm wszytskim . Nie wiem co robic. Czasem bywa nap-rawde miły i opiekunczy ale to sa chwile a wlascwie zrywki chwil. Jezeli grzecznie poczekam az on skonczy wszystkie swoje sprawy to wtedy moze mi polswiecic czas.
Wydaje mi się, że Twój małżonek nie dorósł do tego aby mieć żonę,dzieci,bardzo lekko podchodzi do tego.Powinien brać odpowiedzialność za założoną rodzinę,a nie unikać jej i zajmować się swoimi sprawami,a rodzinę zostawiać na drugim planie.Rodzina powinna być najważniejsza,potem praca,koledzy itd,a w Waszym przypadku jest akurat odwrotnie.Musisz coś zrobić aby wreszcie zaczął Ciebie i dzieci zauważać - nie wiem, nie obsługuj go,nie podstawiaj posiłków pod nos,zostaw mu nieraz dzieci informując mu tuż przed wyjściem,że właśnie wychodzisz, niech się nimi zajmie,a Ty wyjdź choćby na długi spacer. Może wtedy zacznie Ciebie dostrzegać i bardziej interesować domem i Tobą. Bo jak tak nie zrobisz będzie tak zawsze,a może i gorzej.