Mam 21 lat i coraz bardziej jestem świadoma tego że uzależnienie od masturbacji mnie dotyczy. Kiedyś tylko myślałam na seksualne tematy, potem zaczęłam się masturbować doptowadzając się do orgazmu. Kiedyś było to sporadycznie a potem zaczęłam robić to częściej. Działa to na mnie hmm podobnie jak zjedzenie słodyczy. Najpierw czuję wielką ochotę, potem to robię i jest przez kilka sekund dobrze, następnie czuję się okropnie i mam wyrzuty sumienia. Nigdy nie byłam w jakims długim powyzej 5miesiecy związku. Miałam tylko jednego partnera seksualnego, w wieku 20 lat. Jak zaczęłam współzyć to nie mialam problemów z seksulanością, odczuwałam przyjemność ale..było to zupełnie co innego niż masturbacja. Do tego się po prostu przyzwyczaiłam. Aktualnie jestem singielkąRobię to najrzadziej raz na dwa dni, kiedy jestem zmeczona i mam chwilę zeby sie polozyc itp..Boję się że moze to miec bardzo negatywny wpływ, ze nie będę odczuwala orgazmu podczas seksu z partnerem. I po prostu chcę być wolna.. Świadomość uzależnienia od czegokolwiek jest przytłaczająca.
Czy miał ktoś może podobny problem (a raczej miala bo to bardziej kieruję do dziewczyn) i sobie z tym poradziła? I nie odwołujcie się do tego ze to grzech itd bo stanowisko kościoła mnie tu nie interesuje xd
Nie piszcie tez ze masturbacja moze byc dobra bo są tez takie opinie, ale ja wiem ze to po prostu negatywnie na mnie dziala i chce wskazowek jak z tym skończyć ![]()
Jeśli uważasz, że masturbacja działa na Ciebie negatywnie i już podejrzewasz uzależnienie, to można jedynie polecić wizytę u specjalisty od uzależnień, ewentualnie u seksuologa.
Szczerze? Zapisałam się do psychologa na nfz (z innych powodów) i za jakiś czas mam rozmowę, testy jakieś...to moze o tym coś powiem.. Chociaz nie wiem. To dla mnie jest mega krempujące. Mogę mówić o wszystkich problemach ale to jest dla mnie tak mega wstydlwy intymny temat ze nawet ciężko mi bylo to napisać.
Jakoś to przeżyjesz. Jeśli chcesz sobie pomóc, to trzeba wstyd odłożyć na bok.
masturbacja sama w sobie nie jest ani zła ani dobra, to po prostu naturalna i przyjemna czynność, jak wiele innych. Jeśli jednak komplikuje Ci codzienne życie bo musisz masturbować się kilka czy kilkanaście razy dziennie i głownie myślisz tylko o tym to wtedy jest problemem. Sama wiesz chyba jakie proporcje są u Ciebie.
Mam wrażenie, że nie jesteś uzależniona, ale masz konflikt wewnętrzny. Masturbacja wywołuje u Ciebie negatywne uczucia. Po niej czujesz się okropnie i masz wyrzuty sumienia. Może z jakichś nieuświadomionych przyczyn sama siebie karzesz w ten sposób? Tak sie nie da na dluższą metę, psychika siada. Życie w poczuciu permanentnej winy to duży stres, więc szuka się najprostszego rozwiązania a takim jest zaprzestanie robienia tego, co wywołuje poczucie winy. Ale czlowiek jest istotą seksualną, ma temperament, trudno przestać. Stres sie kumuluje a żeby go odreagować, znowu się masturbuje... Tak powstaje błędne koło.
Na pewno warto przejść się do jakiegoś seksuologa czy psychologa i pogadać. On zna meandry ludzkiej psychiki lepiej niż my ![]()
6 2018-02-16 23:58:52 Ostatnio edytowany przez amandahappy (2018-02-17 00:16:05)
W sumie masz rację, mam jakiś konflikt w sobie. Bo z jednej strony bardzo nie chcę tego robić i kiedy to następuje czuję się bardzo dziwnie i źle...ale kiedy czuję napięcie to często po prostu muszę się zaspokoić. Chociaż czuję się okropnie to robiąc, czuję że to jest nienaturalne i czasem masturbuję się w pokoju kiedy inni są w domu i czasem wyobrażam sobie ogromny wstyd gdyby ktoś wszedł do pokoju..i nie chciałabym siebie zobaczyć jak się masturbuję.. To jest czego nie chce mieć tego w życiu... Czy to uzależnienie...hm nie robię tego mnóstwo razy dziennie. Jakoś raz na dzień najczęściej jak leżę w łóżku. Nie zaburza to na ogól moich obowiązków, spotkań itd. Ale czasem zwyczajnie chcę się zrelaksować,odpocząć..albo nawet pomyśleć o czymś zmyslowym bez potrzeby dotykania się.. A potem mam poczucie winy i poczucie że coś jest nie tak.Boję się też czasem swoich myśli.. Albo też często wspominam jakieś sytuacje z przeszłości analizuje to i chyba po prostu czuję się bardzo samotna.. I jeszcze wracając do czasów jak byłam w związku.. czymś znaczącym było dla mnie utracenie dziewictwa i spodobał mi się seks. Tylko że uprawiając seks było mi z tym zle ze prócz tego zaspokajam się sama, jakbym miała jakiś sekret.. Mój ówczesny chlopak miał zle zdanie o masturbacji, ze można stracić na siebie ochotę. Oczywiście mu tego nie mowilam ze to tak często robię.. I mimo że było dobrze to jednak nie było to tak samo jak zaspokajałam się sama. I było mi z tym źle ale nadal to robiłam. A kiedy zerwaliśmy to nadal robiłam i miałam jeszcze większy smutek. I to nie tak ze ta czynność zajmuje mi dużo czasu ale o te wszystkie negatywne myśli.. I to jest raczej uzależnienie bo np planowalam nie robić tego przez tydzień a jednak nie udawało mi się to postanowienie. I było też tak, że byłam na wakacjach i nie byłam sama w pokoju i po paru dniach faktycznie czułam wielki przymus masturbowania się. Jakoś to opanowałam ale to było ciężkie, czułam że mam problem.. I tak, mam psychologa za niecały miesiąc. A znacie może jakieś metody jak skonczyc z nawykiem?
Może zacząć robić coś innego zamiast tego.. Co sobie pomyśleć wtedy..? ![]()
czyli powodem jest zakorzenione poczucie, że masturbacja to wstydliwy problem, coś, czego porządni ludzie nie robią. Odczuwasz napięcie z tego powodu. Im większe tym silniejsza potrzeba aby je rozladować a masturbacja jest szybkim i przyjemnym sposobem. Sama się trochę zafiksowalaś na tym temacie. Im bardziej z tym walczysz, tym mocniej się z tym wiążesz emocjonalnie. Oczywiście możesz probować zaprzestać masturbacji, ale chyba lepiej byłoby zmienić przekonania i podejście do tematu.
Pomyśl o kobietach co nigdy w życiu podczas seksu z facetem nie mają orgazmu jedynie zostaje im masturbacha, nie masz teraz faceta a uwielbiasz orgazm chyba jak kazda kobieta to po co masz sobie odbierać tą przyjemność, zrozum ze to nie jest złe może twój były partner cie tak do tego nastawił niektórych mężczyzn podnieca widok jak jego partnerka się masturbuje. A co do uzależnienia mając faceta kochając się z nim codziennie tez byś nazwała to uzależnieniem, a potem A różnych przyczyn macie dwa dni przerwy i gdy się spotkacie masz ochotę zerwać z niego wszystko moim zdaniem jest to normalne
9 2018-02-17 17:24:28 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-02-17 23:35:11)
Cóż jak skończyć z masturbacją? Na pewno jest jedno skuteczne rozwiązanie: seks z człowiekiem.
Skoro jesteś kobietą i nawet do tego młodą, to przecież bez żadnego problemu znajdziesz do tego chętnego. Skoro taka dla Ciebie masturbacja jest niby szkodliwa, to mogłabyś tak to rozwiązać... Tak to w gruncie rzeczy natura rozwiązywała przez wieki, tysiąclecia, od zawsze - i o to jej chodziło, więc ona w tym problemu nie widzi.
Cóż dopiero współcześnie żyjemy jako single długo. I jak już mówią statystyki to teraz najmłodsze nasze pokolenie odkłada seks bardziej niż poprzednie. Dziewicą już nie jesteś, to czemu by tak nie zrobić? Jak po pewnym czasie z niego zrezygnujesz, to współcześnie kobieta skutecznie może sobie z facetem poradzić... Prawo jest po jej stronie w końcu.
Generalnie ja tam nie uznaję tego, że od masturbacji można się uzależnić. "Uzależnienie" to za mocne słowo.
I po prostu chcę być wolna.. Świadomość uzależnienia od czegokolwiek jest przytłaczająca.
Pomyślmy logicznie chłodno. Czy bez masturbacji czy nawet bez jedzenia słodyczy będziesz wolna? Nie, nie będziesz. Nie będziesz, bo np. oddychać będziesz musiała zawsze. Co najwyżej śmierć można by nazwać uwolnieniem kompletnym, ale to droga donikąd.
Oczywiście zostaje Twój argument, że to niby może Ci pogorszy życie seksualne z partnerem. Cóż, nie wiem jak z innymi mężczyznami, ale ze mną życie seksualne bardziej popsułoby przejmowanie się i stresowanie niż masturbacja.
Chociaż czuję się okropnie to robiąc, czuję że to jest nienaturalne i czasem masturbuję się w pokoju kiedy inni są w domu i czasem wyobrażam sobie ogromny wstyd gdyby ktoś wszedł do pokoju..
Ojej, ktoś jest wtedy w domu?
Straszne. Wszedłby i zobaczyłby! Kurcze żyjesz gdzieś, gdzie ludzie nie są świadomi, że dziewczyny się dużo masturbują?
i nie chciałabym siebie zobaczyć jak się masturbuję..
Eh, to Wasze dziwne krępowanie się.
Czy to uzależnienie...hm nie robię tego mnóstwo razy dziennie.
Częstotliwość nie mówi o tym, czy coś jest "uzależnieniem".
Ja robię to częściej, nie jestem uzależniony.
Ale czasem zwyczajnie chcę się zrelaksować,odpocząć..albo nawet pomyśleć o czymś zmyslowym bez potrzeby dotykania się..
Hm, zaraz musisz się dotykać? No dość mocne. Tylko że w końcu samo myślenie o czymś zmysłowym jest zaspokajaniem się. Więc potem w sumie nic dziwnego, że idzie to w tory silniejszego zaspokojenia się. Chcesz się zaspokoić, ale nie do końca, bo jak do końca, to potem masz wyrzuty sumienia. Tylko że samo zaczynanie zaspokajania się tymi myślami nakręca Cię do zgłębiania się w to. Jakbyś chciała jednak z nią skończyć (bo potem trochę wątpliwość zasiałaś), to w ogóle należałoby nie zgłębiać tych zmysłowych myśli. Bo inaczej to natężanie napięcie: droga w stronę orgazmu, na który jednak nie chcesz sobie pozwolić. Chociaż niektóre kobiety takie napięcie może trochę kręci, grzeszność... ![]()
W ogóle to można mieć orgazm bez dotykania się, tylko wywołany myślami. Raz nawet tak miałem. Tylko że to było jeszcze zanim zacząłem się masturbować, co bardzo późno zacząłem. Teraz sobie nie wyobrażam mieć tak pełne jądra i być tak pełnym napięcia, żeby znów do tego doszło. ![]()
Myślenie to też forma masturbacji - w rzadkich przypadkach doprowadzająca również nawet do orgazmu.
Boję się też czasem swoich myśli..
Jakich konkretnie?
Albo też często wspominam jakieś sytuacje z przeszłości analizuje to i chyba po prostu czuję się bardzo samotna..
Podejrzewam, że tak. Podejrzewam, że wolałabyś tak jak kiedyś robić to z mężczyzną. A teraz wyrzucasz sobie, że masturbacja "zastępuje" Ci związek. Jakby masturbacja jakoś wpływała negatywnie na wiązanie się z facetami.
Zadajmy sobie pytanie, czego oczekujesz i czy na pewno tego chcesz. Chcesz się zmotywować do zdobywania faceta? Podrywać ich chcesz, bardziej inicjować kontakt?
- Przełamywać to, że tradycyjnie to oni są stroną inicjującą? Czy może tylko w taki sposób chcesz się zmotywować żeby schudnąć i tak mieć większe powodzenie? Co do tego drugiego, to krótkowzroczne. Co do pierwszego, to nie mam nic przeciwko aktywnym kobietom, ale nawet jeśli zmienisz swoją postawę, to facetów nie zmienisz a ich tez ma znaczenie. No i pytanie jest czy na pewno chcesz zachowywać się bardziej aktywnie w tej sterze.
Oczywiście mu tego nie mowilam ze to tak często robię..
I pewnie inne dziewczyny oczywiście też mu prawdy nie wyjawiły jak mu nawet dziewczyna tego nie powiedziała. Czyli rzeczywiście żyjesz w otoczeniu ludzi przeświadczonych mylnie o tym, że dziewczyny się nie masturbują...
mimo że było dobrze to jednak nie było to tak samo jak zaspokajałam się sama.
Cóż przecież niektórzy faceci są w łóżku kiepscy. A jak chcesz żeby jakiś był dobry, to nie miej oporów pokazać mu, jak to robisz sama! Oczywiście też nie bierz takiego, przed którym będziesz to ukrywała tak jak przed tym pierwszym.
A znacie może jakieś metody jak skonczyc z nawykiem?
Może zacząć robić coś innego zamiast tego.. Co sobie pomyśleć wtedy..?
Z uzależnieniem nie jest łatwo skończyć. Przecież uzależnienie jest czymś poważnym. Z uzależnieniami się walczy ostro. Ale czy Ty jesteś gotowa dla braku masturbacji tak ostro walczyć?
Tak wiele sobie odmawiać żeby niby być lepiej przygotowaną na seks z facetem?
Chyba całe szczęście tak ostro nastawiona nie jesteś. ![]()
W sumie masz rację, mam jakiś konflikt w sobie. Bo z jednej strony bardzo nie chcę tego robić i kiedy to następuje czuję się bardzo dziwnie i źle...ale kiedy czuję napięcie to często po prostu muszę się zaspokoić. Chociaż czuję się okropnie to robiąc, czuję że to jest nienaturalne i czasem masturbuję się w pokoju kiedy inni są w domu i czasem wyobrażam sobie ogromny wstyd gdyby ktoś wszedł do pokoju..i nie chciałabym siebie zobaczyć jak się masturbuję.. To jest czego nie chce mieć tego w życiu... Czy to uzależnienie...hm nie robię tego mnóstwo razy dziennie. Jakoś raz na dzień najczęściej jak leżę w łóżku. Nie zaburza to na ogól moich obowiązków, spotkań itd. Ale czasem zwyczajnie chcę się zrelaksować,odpocząć..albo nawet pomyśleć o czymś zmyslowym bez potrzeby dotykania się.. A potem mam poczucie winy i poczucie że coś jest nie tak.Boję się też czasem swoich myśli.. Albo też często wspominam jakieś sytuacje z przeszłości analizuje to i chyba po prostu czuję się bardzo samotna.. I jeszcze wracając do czasów jak byłam w związku.. czymś znaczącym było dla mnie utracenie dziewictwa i spodobał mi się seks. Tylko że uprawiając seks było mi z tym zle ze prócz tego zaspokajam się sama, jakbym miała jakiś sekret.. Mój ówczesny chlopak miał zle zdanie o masturbacji, ze można stracić na siebie ochotę. Oczywiście mu tego nie mowilam ze to tak często robię.. I mimo że było dobrze to jednak nie było to tak samo jak zaspokajałam się sama. I było mi z tym źle ale nadal to robiłam. A kiedy zerwaliśmy to nadal robiłam i miałam jeszcze większy smutek. I to nie tak ze ta czynność zajmuje mi dużo czasu ale o te wszystkie negatywne myśli.. I to jest raczej uzależnienie bo np planowalam nie robić tego przez tydzień a jednak nie udawało mi się to postanowienie. I było też tak, że byłam na wakacjach i nie byłam sama w pokoju i po paru dniach faktycznie czułam wielki przymus masturbowania się. Jakoś to opanowałam ale to było ciężkie, czułam że mam problem.. I tak, mam psychologa za niecały miesiąc. A znacie może jakieś metody jak skonczyc z nawykiem?
Może zacząć robić coś innego zamiast tego.. Co sobie pomyśleć wtedy..?
Wiesz co to są potrzeby fizjologiczne? W sumie lepiej posiadać wysokie libido, niż mieć je raz na tydzień/miesiąc
.
Spróbuj jeść raz na dwa dni, pić szklankę wody dziennie, zero słońca... ciekawe co nie?
Miałaś jakąkolwiek edukację seksualną? Bo moim zdaniem bardzo marną. Tak samo jak wydzielina z pochwy u każdej kobiety może być większa/mniejsza, tak samo z potrzebami seksualnymi. Masturbacja nie wpływa negatywnie na seks, jeśli partnerzy mają zdrowe podejście do bliskości. Do tego jestem ciekawa, czy Twój były partner co miał takie "ciekawe" poglądy jak na mężczyznę, się nie masturbował. Najciemniej pod latarnią
. Natomiast Jego zdanie mogło być wypadkową strachu przed tym, że nie będzie wstanie być lepszym od masturbacji.
Może po prostu znajdź inny sposób na wyładowywanie emocji, zamiast zrzucać swoje złe przyzwyczajenia na masturbację. Nikt nie nauczył Ciebie, jak w zdrowy sposób radzić Sobie z negatywnymi emocjami.
11 2018-02-18 11:38:00 Ostatnio edytowany przez interfire (2018-02-18 11:50:17)
Boję się też czasem swoich myśli..
Tu chodzi o te fantazje erotyczne? No bo jeśli tak, to nie ma w tym nic złego, każdy człowiek je ma, nie da się ich skasować bo taka jest już ludzka natura. Nie ma sensu się tego bać.
A znacie może jakieś metody jak skonczyc z nawykiem?
Może zacząć robić coś innego zamiast tego.. Co sobie pomyśleć wtedy..?
To tak nie działa, że znajdziesz sobie jakiś magiczny pstryczek i będzie po problemie. Jak Cię dopadnie ta chcica to możesz co najwyżej odwrócić od tego uwagę, np. wyjść gdzieś na spacer, do ludzi. Ale to jest takie zamiatanie problemu pod dywan. Jedyny sposób na skończenie z nawykiem to znaleźć sobie chłopa, co zrealizuje Twoje fantazje.
Czytałam Wasze opinie i doszłam do wniosku że może faktycznie wygląda to tak, jakbym się nakręcała. Ale głównie problemem u mnie jest to, w jakiej atmosferze to wszystko się odbywa. Kiedyś miałam taki kryzys w swoim życiu, trochę z powodów niezależnych ode mnie, w którym hmm trochę czasu siedziałam w domu, byłam samotna.. (nie chcę o tym za dużo pisać, bo to już bym na inny temat weszła) ale wtedy będąc sama, zaspokajając się w atmosferze takiego smutku i wtedy obrzydzenia do siebie. Dlatego kojarzy mi się to tak negatywnie.. Piszecie, że to naturalne i ja też tak wcześniej sądziłam przynajmniej w teorii ale.. Robiąc to właśnie przy takich negatywnych emocjach, zaczęłam się czuć beznadziejnie...dlatego seks z człowiekiem kojarzy mi się z czymś zdrowym i normalnym a zaspokajanie się w samotności z czymś złym. Przynajmniej odnosząc to do siebie. Bo np alkohol też nie jest zły sam w sobie ale jak ktoś pije w atmosferze smutku i poczucia beznadziei to już problem jest.. Tak jak jest ze mną..
Ojej, ktoś jest wtedy w domu?
Straszne. Wszedłby i zobaczyłby! Kurcze żyjesz gdzieś, gdzie ludzie nie są świadomi, że dziewczyny się dużo masturbują?
Wiesz co, tak... Wychowalam się w bardzo konserwatywnej rodzinie, seks to temat tabu był, pełno hipokryzji, np moi rodzice nadal uważają ze seks przed ślubem to grzech, a mieszkanie razem to już w ogóle... Mimo że to tylko słowa były a hipokryzji było mnóstwo. TEORETYCZNIE wiem że fantazje seksualne itp nie są niczym złym ale...np ta masturbacja u kobiet. To się zawsze bardziej z męskimi potrzebami a czując że ja codziennie muszę rozładować napięcie seksualne jakbym była facetem.. Jest mi z tym dziwnie. Bo z tego co czytałam, mały procent dziewczyn się masturbuje codziennie. I wiem że to może się wydawać durne porównywanie się itp ale zdając sobie z tego sprawę, jest mi źle. Bo jak napisalam wcześniej-sama świadomość uzależnienienia od takiej rzeczy jest czymś wstydliwym i jakby nie patrzeć tematem tabu, czymś o czym otwarcie nie porozmawiasz z kimś, zostaje z tym sama. To tak, mam poczucie ze jestem "inna" "zboczona"
Kiedyś samo myślenie mi także wystarczało. I raczej nie widziałam nic w tym złego. To była taka hmm moja prywatna sfera. A potem już napisałam w jakim poczuciu zaczęlam się dotykać, a potem już potrafiłam odpowiednio doprowadzić się do orgazmu. Właśnie zastanawiałam się czy nie lepiej hmm wyrzec się takich myśli czy po prostu się opanowywać przed masturbacją. Chcialabym to jakos wypośrodkować. Na pewno nie robić tego w atmosferze nerwicy....
Myślenie to też forma masturbacji - w rzadkich przypadkach doprowadzająca również nawet do orgazmu.
Co do myśli...
Eh to też jest ciężki temat. Nie oglądam porno, może kiedyś 2 razy mi się zdarzyło po prostu z ciekawości. Ale czasem zdarza mi się w internecie czytać jakieś zboczone rzeczy żeby się pobudzić. Tak przeglądając internet, mam poczucie totalnie zmarnowanego czasu, robienia czegoś złego, staram się zawsze spędzać czas w dobry sposób i znowu myśli typu - gdyby ktoś zobaczył co czytam.. " itd. Niby wiem ze każdy człowiek myśli o seksie, to.. Tak naprawdę hmm ciężko mi to sobie wyobrazić. Mam wrażenie że jestem jakaś inna. Też wobec tej swojej samotności.. I...mam też hmm bogatą wyobraźnie, potrafię sobie wiele rzeczy zwizualizować,wiele rzeczy mnie podnieca nie umiem tego wytłumaczyć. Kiedy czuję się szczęśliwa i myślę że nie mam żadnego problemu, a potem muszę rozładować napięcie to.. Przestaję lubić siebie. Tłumacze sobie to jakoś pozytywnie, że nic się nie stało i potem wstaję i zajmuje się czymś pożytecznyn.. Jakoś to pomaga ale zostaje we mnie takie podswiadome poczucie że coś jest nie tak, że muszę spróbować nie robić tego przez jakiś czas i wtedy będę normalna. Wiem że brzmię mega głupio ale uzewnętrzniam jak to wygląda to moje myślenie. Btw też wykryto u mnie taki problem z jajowodem to... W pierwszej chwili martwiłam się że to przez masturbację, że sama jestem sobie winna. Oczywiście wiem że to nie tak i po tym przemyśleniu chyba zdałam sobie z prawy że to dużo przez moją psychę :dd
Co do samotności... Piszecie że rozwiązaniem seks z mężczyzną. I tak, staram się być aktywna towarzysko, nie zamykać się w sobie i być otwarta na poznanie kogoś w kim się mogę zakochać. Kiedyś miałam bardzi duże wymagania, tzn bardzo idealistyczne podejście, dużo osób odrzucałam i to też nie było zbyt dobre. Trochę wpłynął na mnie były partner, byłam zakochana i dość źle przeżylam zerwanie. Może stąd to analizowanie i czy miał rację twierdząc że masturbacja jest taka zła.
Btw.. W sumie pisząc to na tym forum dobrze mi to zrobiło, trochę wyrzuciłam to z siebie..i postaram się inaczej o tym myśleć
To się zawsze bardziej z męskimi potrzebami a czując że ja codziennie muszę rozładować napięcie seksualne jakbym była facetem..
Tylko że to jedynie stereotyp a prawda jest taka, że dziewczyny robią to też niemało, zdecydowanie więcej niż ludzie sobie myślą - już nawet pomijając tych, co w ogóle nie rozumieją, że to robicie bo i tacy się zdarzają.
W sumie kiedyś też nie wiedziałem, ale dowiedziałem się dzięki bezpośrednim rozmowom - m.in. dzięki Internetowi właśnie. ![]()
Więc to wcale nie jest "jakbyś była facetem".
Jest mi z tym dziwnie. Bo z tego co czytałam, mały procent dziewczyn się masturbuje codziennie. I wiem że to może się wydawać durne porównywanie się itp ale zdając sobie z tego sprawę, jest mi źle. Bo jak napisalam wcześniej-sama świadomość uzależnienienia od takiej rzeczy jest czymś wstydliwym i jakby nie patrzeć tematem tabu, czymś o czym otwarcie nie porozmawiasz z kimś, zostaje z tym sama. To tak, mam poczucie ze jestem "inna" "zboczona"
Hm, no codziennie to rzeczywiście chyba wiele dziewczyn tego nie robi. Jednak to nie jest powód do czucia się źle. Przecież jak napisałaś, to nie przeszkadza Ci w codziennym życiu. Jakbyś nie trafiła na takiego głupiego faceta jak ten Twój, tylko takiego który to rozumie, to pewnie byłby naprawdę szczęśliwy, że masz takie libido.
Nie zostajesz z tym sama. Możesz porozmawiać otwarcie chociażby tutaj.
Niektórzy w realu też są otwarci. Ja np. - chociaż i tak o tym nie rozmawiam z nikim w realu, bo zrozumiale ludzie o tym mi nie mówią a i ja nie mam potrzeby.
Ale to nie jest żadne "zboczenie". "Inny" to jest każdy.
Pod różnymi względami.
Kiedyś samo myślenie mi także wystarczało.
Do orgazmu?
Heh, też chyba niewiele kobiet to wystarcza...
Właśnie zastanawiałam się czy nie lepiej hmm wyrzec się takich myśli czy po prostu się opanowywać przed masturbacją.
Wyrzekać się myśli jest głupio. Nakładać sobie ograniczenia na myśli... Potem człowiek by przez to patrzył jakoś krzywo. ![]()
Myśli są po to, by nam służyć. Gdy nałożyć na nie ograniczenia, to potem kiepsko nam służą.
Na pewno nie robić tego w atmosferze nerwicy....
W atmosferze nerwicy nic nie jest dobre - a szczególnie seks z drugim człowiekiem.
Tak naprawdę hmm ciężko mi to sobie wyobrazić.
Co jest Ci ciężko sobie wyobrazić? Przecież zaraz potem napisałaś, że masz bogatą wyobraźnię...
I...mam też hmm bogatą wyobraźnie, potrafię sobie wiele rzeczy zwizualizować,wiele rzeczy mnie podnieca nie umiem tego wytłumaczyć.
Też mam bodatą wyobraźnię.
I też wiele rzeczy mnie podnieca: wręcz jakikolwiek nawet dziwny seks z kobietą.
Wiem że brzmię mega głupio ale uzewnętrzniam jak to wygląda to moje myślenie.
Prozaiczna prawda taka, że bardzo podobnie patrzą inne dziewczyny. Chociażby np. moja siostra. Wiem, że też bardzo lubiła masturbację, ale czuła się po niej tak głupio, więc chciała mieć do tego faceta. Wiem, bo natknąłem się na jakiś fragment jej pamiętnika. ![]()
Btw.. W sumie pisząc to na tym forum dobrze mi to zrobiło, trochę wyrzuciłam to z siebie..i postaram się inaczej o tym myśleć
Cóż, nie musisz zmieniać myślenia. Ale możesz. Szczególnie jest to wskazane, gdy się jest w błędzie. ![]()
No dobrze. Więc odrzucam te myśli że to jest czymś złym i że jest coś ze mną nie tak. Moi znajomi są w większości w związku albo po prostu nie rozmawiam nawet z przyjaciółkami na takie tematy. Może jakie to rzadkie u kobiet było przeze mnie trochę wyolbrzymione skoro robienie tego codziennie to nie zadna patologia. Tylko że..
Na pewno nie robić tego w atmosferze nerwicy....
W atmosferze nerwicy nic nie jest dobre - a szczególnie seks z drugim człowiekiem.
Póki co u mnie to jest i na razie niestety będzie związane z takimi nerwami..po prostu za daleko to poszło, za bardzo się na tym punkcie nakręciłam i chodźbym nawet miała pewność że to zupełnie normalne to i tak czuję się po tym okropnie.
Jak pisałam, to nie dezorganizuje moich obowiązków, zajęć itp.. Ale odpoczynek już tak. Chcialabym się czasem normalnie polozyc i odpocząć.. I nie.. Ciągłe uzależnienie od tego schematu: Mocne myślenie na seksualne tematy-masturbacja-poczucie winy. Ja nie lubię tego robić. Jak pisałam.. Odczuwam orgazm kilka sekunkd.. Następnie czuję się bardzo źle i takie zmarnowanie psychiczne. Boli mnie brzuch głowa serce.. Czy to z nerwów czy nie wiem. Cieżko mi potem dojść do siebie. Zdarza mi się potem płakać... I do tego kurcze... Nawet u ginekologa boję się że w jakiś sposób widać że się masturbuję.. Strasznie się dręczę z tego powodu i postaram się walczyć z takimi myślami. Jednak.. Na chwilę obecną... Nie chcę tego robić. Wiem że jak przestanę to będzie pierwszy krok żeby to błędne koło przerwać. Nie będę się karać psychicznie jak mi się to zdarzy ale.. Jednak zacznę po prostu robić co innego. Wstanę, wyjdę z domu, porobię coś... Jeśli znacie jakieś sposoby na jakieś czynności zamiast robienia jakiegoś nawyku to chętnie poczytam.
15 2018-02-18 19:07:07 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-02-18 22:39:35)
Może jakie to rzadkie u kobiet było przeze mnie trochę wyolbrzymione skoro robienie tego codziennie to nie zadna patologia.
A dlaczego mielibyśmy nazwać to patologią? Bo jest inne od normy? To, że coś jest inne od normy w żaden sposób nie uzasadnia określenie tego "patologią". Patologią jest tylko coś, co jest zdecydowanie szkodliwe.
Ja to raczej codziennie robię - jeśli tylko mam czas. Bo z rzadka nie mam przez cały dzień, to wtedy wyjątkowo nie.
Odczuwam orgazm kilka sekunkd.. Następnie czuję się bardzo źle i takie zmarnowanie psychiczne. Boli mnie brzuch głowa serce..
Hm no brzmi to ostro. Po seksie z facetem tak nie miałaś?
Czy to z nerwów czy nie wiem. Cieżko mi potem dojść do siebie. Zdarza mi się potem płakać... I do tego kurcze...
Skoro płakać, no to oczywiście "z nerwów" czy szeroko pojętej psychiki. Kurcze po orgaźmie? W jego czasie to są naturalne.
Nawet u ginekologa boję się że w jakiś sposób widać że się masturbuję..
Gdy ja zacząłem, to kilka razy rozciągnąłem sobie naskórek do krwi, więc było widać.
Ale tylko na początku tak miałem.
Strasznie się dręczę z tego powodu i postaram się walczyć z takimi myślami.
Cóż masturbacja sama w sobie najwyraźniej Twoim problemem nie jest. Tylko powiązana z problemami psychiki szerszymi. Więc niekoniecznie musisz walczyć z nią, ale właśnie dobrym wyborem może być zmiana nastawienia, psychiki. No bo może to szerszy problem? W końcu jakbyś w tej atmosferze nerwicy uprawiała seks z facetem, to wcale lepiej by nie było. No chyba że mężczyzna działa tak zbawiennie, że ta nerwica znika. ![]()
No dobrze. Więc odrzucam te myśli że to jest czymś złym i że jest coś ze mną nie tak. Moi znajomi są w większości w związku albo po prostu nie rozmawiam nawet z przyjaciółkami na takie tematy. Może jakie to rzadkie u kobiet było przeze mnie trochę wyolbrzymione skoro robienie tego codziennie to nie zadna patologia. Tylko że..
amandahappy napisał/a:Na pewno nie robić tego w atmosferze nerwicy....
W atmosferze nerwicy nic nie jest dobre - a szczególnie seks z drugim człowiekiem.
Póki co u mnie to jest i na razie niestety będzie związane z takimi nerwami..po prostu za daleko to poszło, za bardzo się na tym punkcie nakręciłam i chodźbym nawet miała pewność że to zupełnie normalne to i tak czuję się po tym okropnie.
Jak pisałam, to nie dezorganizuje moich obowiązków, zajęć itp.. Ale odpoczynek już tak. Chcialabym się czasem normalnie polozyc i odpocząć.. I nie.. Ciągłe uzależnienie od tego schematu: Mocne myślenie na seksualne tematy-masturbacja-poczucie winy. Ja nie lubię tego robić. Jak pisałam.. Odczuwam orgazm kilka sekunkd.. Następnie czuję się bardzo źle i takie zmarnowanie psychiczne. Boli mnie brzuch głowa serce.. Czy to z nerwów czy nie wiem. Cieżko mi potem dojść do siebie. Zdarza mi się potem płakać... I do tego kurcze... Nawet u ginekologa boję się że w jakiś sposób widać że się masturbuję.. Strasznie się dręczę z tego powodu i postaram się walczyć z takimi myślami. Jednak.. Na chwilę obecną... Nie chcę tego robić. Wiem że jak przestanę to będzie pierwszy krok żeby to błędne koło przerwać. Nie będę się karać psychicznie jak mi się to zdarzy ale.. Jednak zacznę po prostu robić co innego. Wstanę, wyjdę z domu, porobię coś... Jeśli znacie jakieś sposoby na jakieś czynności zamiast robienia jakiegoś nawyku to chętnie poczytam.
Za twoje złe samopoczucie nie odpowiada masturbacja, ale myśli o niej. A wiesz w ogóle skąd biorą ci się takie myśli, że masturbacja to coś złego, co trzeba ograniczać, robić mniej, rzadziej? W sensie, dlaczego tak uważasz i jakie są korzenie?
Dla mnie to była religia. Jak kiedyś w gimnazjum dowiedziałam się na religii, że to grzech, to przeszłam załamanie i przez lata czułam się gorsza. Strasznie to poraniło moją psychikę i podejście do seksu. Każda przyjemność z tej czynności za moment przeradzała się w rozczarowanie, żal, poczucie winy, obrzydzenia... ehhh... pamiętam to doskonale. Wyleczenie się z tego myślenia, to najlepsza rzecz jaka mnie mogła spotkać
Co mi pomogło? Obracanie się w odpowiednim towarzystwie - okazało się, że jedna z moich nowo poznanych znajomych jest sex coachem. Wchodziłam na jej stronę, blogi itd. Pomogło mi - możecie się śmiać, pozwalam
- czytanie fanfiction, gdzie większość treści to treści seksualne. Świadomość różnych układów itd., odkrywanie nowych fajnych rzeczy, w ogóle - edukacja seksualna w tej postaci - pozwoliła mi zobaczyć, że i masturbacja i seks są fajne i normalne. Jak ktoś chce i ma ochotę, to jest spoko, jak ktoś nie chce i nie ma ochoty - też. Jak ktoś ma niezwykłe fantazje, pragnienia, fetysze itd. też jest super. Bo to jest część, która nie jest ZŁA. W żaden sposób seks nie jest zły, dopóki kogoś nie krzywdzi. Masturbacja też nie jest zła, no bo dlaczego? (I tu znów pytanie - dlaczego miałaby być zła? czy uważasz tak jak kościół, czy może masz przekonanie, że kobieta to powinna być "czysta"?).
Teraz to jesteś w trochę paradoksalnej sytuacji, bo im bardziej chcesz powstrzymywać myśli, tym częściej będą przychodzić. Im bardziej będziesz odwracać uwagę, tym mocniej będzie na to skierowana. Im bardziej będziesz się za to karać, tym bardziej będzie to w ciebie uderzać. Tak działa psychika, tak jest.
Jakie jest rozwiązanie? Przyjęcie za prawdę tego, że masturbacja jest dobra
że jest czymś naturalnym dla człowieka, normalnym, właściwym, że można z tego czerpać przyjemność, że jest to fajne i zdrowe i ciekawe i można się przy tym bawić i mieć z tym dobrze. Co może w tym pomóc? Blogi, wykłady o seksualności, czytanie książek.
Czyli o to w tym czytaniu fanfiction chodziło.
Ah, zachęciłaś do zgłębienia tematu. ![]()
Cóż, ja się mogę przyznać jeszcze troszkę. Więc długo tego nie robiłem. Stawał mi i trochę próbowałem, ale jakoś nie wiązałem jakiegoś dotyku ze zwiększeniem podniecenia... W sumie nadal specjalnie nie wiążę. Zwiększam podniecenie wyobraźnią, oglądając coś, czytając. Dotyk to jakoś swoją drogą. Dotyk to bardziej odbieranie przyjemności z podniecenia. Wcześniej wtedy chyba myślałem, że powinienem się bardziej podniecić dotykiem samym a to nie tędy. Znaczy chciałem to przede wszystkim zrobić z kobietą. No i w każdym razie zrobiłem to dopiero gdy kolejna dziewczyna z czatu zachęciła mnie żebym to zrobił, bo chciała zobaczyć. Wcześniej pare rozczarowałem mówiąc, że nie umiem tego... ![]()
A trochę po rozpoczęci też rozważałem, czy to jest dobre, czy nie zabierało mi czasu, który powinienem wykorzystać inaczej - gdy robiłem to kilka razy dziennie. Jednak dość szybko przestałem tak rozważać i już potem wątpliwości jakoś nie wróciły.