Zaczynam mieć jakieś skrzywienie psychiczne przez swój związek bo nieraz mam w głowie ze ona mnie nie traktuje jak swojego chłopaka, tylko jako kogoś kto jej pocieszy i przytuli gdy będzie źle a potem można go odstawić.
Są ciągle kłótnie praktycznie o nic i bez żadnego celu, a kiedyś bylo nam ze sobą dobrze. Każda kłótnia tylko pogarszała nasze relacje.
Zamiast rozmów ze mną ona woli gadać z ludźmi na necie.
Sprawy łóżkowe to juz kompletna porażka. Mimo iż jestem jej pierwszym facetem który podczas pierwszego z nią seksu doprowadził ją do orgazmu i to 3 razy to i tak najwidoczniej jej nie ciągnie do tego. Ona tylko chce raz na miesiąc albo i na dwa, a sama robi pretensje, że codziennie idę sobie do wc ulżyć mimo że sama nie chce nic z tym zrobić że mi raz na miesiąc nie wystarczy. Mówi ze kocha i chce mnie "na każdy możliwy sposób". Ja od 2 miesięcy juz wole to sam robić, przynajmniej szybciej dojdę, a jak ma z tym problem niech sobie kupi dildo.
Tyle. Musiałem sie gdzieś wyżalić.
A jak ktoś ma pomysł jak poprawić relacje to niech cos napisze.