jestem przekonana że trwam w Mega dziwnych relacjach. Ostatnio właśnie dużo czytam o socjopatach ponieważ u jednej osoby z mojego otoczenia zauważyłam wszystkie takie cechy... niestety .
Powiem pokrótce jak wyglądają moje relacje... wydaje mi się że jestem uzależniona od relacji ... nie mogę nazwać tegi związkiem ponieważ nie jesteśmy parą... poznaliśmy się 5 lat temu ... byliśmy szczęśliwi jakieś 8 mc. Były kłótnie po czym poszedł sobie do innej.. wciąż mówił że wszystko jest ok .. że ja wylbrzymiam bo on z nią nie jest to tylko znajoma .. I wciąż słyszałam teksty że ja mam się zmienić bo wchodzę mu na głowę... po miesiącu znowu wrócił.. zaczęliśmy się spotykać ale w terenie.. spotkania na mieście. Nie trwało długo była on na dziewczyna.. teraz to było coś poważniejszego. Zdjęcia na fb.. wyznania miłosne. Ale ta dziewczyna szybko się na nim poznała.. I on jak ten piesek wrócił.. błagał o szansę mówił że kocha itp itd.. wybaczalam.. niestety .. wszystko było na początku pięknie.. ciągle mówił że kocha.. spotykaliśmy się normalnie.. jakiś rok to trwało kiedy było cudownie.. pewnego dnia się poklocilismy o totalną głupotę.. była awantura A jego rodzice byli świadkami.. wina obarczyl oczywiście mnie .. powiedział że mam się uspokoić i że on musi przemyśleć.. przemyślał w taki sposób, że zamiast ratować nasz związek pojechał z jakoś koleżanka nad jezioro...na spacer .. później był weekend majowy .. który spędził z nią... I znowu nie byliśmy razem .. 4 miesiące spotykał się jak to on nazywał z koleżanką... koleżanka to była tylko taka nazwa .. tak naprawdę on chciał z nią być bo wiem to z opowiadań innych osób..
Odpuscilam bo ile można...
Zakończył tamtą relację i zaczął odzywać się do mnie .. że on popełnił tyle błędów że on chce być że mną ale musimy dać sobie czas ...
Bez sensu naprawdę że się dałam nabrać na tego typu słowa. Spotykaliśmy się.. na zasadzie jak coś ma być to będzie.. u niego w domu nie byłam już 1.5 roku .. moim zdaniem ukrywa mnie przed rodzicami ... nasze relacje są takie dziwne .. bo razem nie jesteśmy.. dzwoni i pisze codziennie ... Ostatnio spotkaliśmy się miesiąc temu gdzie mieliśmy rozmowę że chcermy o nas zawalczyć.. Ale jak poruszam ten temat przez telefon on go unika jak ognia .. mówi że marudzę. A ja mam prawie 28 lat i chciałabym wiedzieć na czym stoimy. Chłopak chorował na depresję i nerwice lękowa dodam .. jest czas3m impulsywny.. na moje nie liczy się z innymi . I wszyscy są winni tylko nie on .. przeraża mnie to że tyle razy tak postąpił A ja daję mu szansę licząc że się zmieni... spotykamy się tak od ubiegłego roku . I nic się nie zmienia . Są tylko teksty że będzie dobrze.. więc ja przestałam o nas mówić . I nie zamierzam.. czy to kocham .. głęboko się nad tym już zastanawiam bo widzę że ta osoba się nie zmieni.. bo nie chce się zmienić.. nie okazuje uczuć .. jak dzwoni mówi tylko o sobie .. często ma problemy ze zdrowiem.. to głowa boli to coś tam .. A ja jestem jak taka matka zauważyłam.. pytam .. A boli Cię jeszcze A może weź tabletkę.. A on się że mną nie liczy..
Rzuci temat o kinie ... do którego nie jedziemy bo jest później zmęczony ... zamiast się spotkać wybiera znajomego.. przepraszam on nie ma znajomych jest to osoba która u niego pracuje.. pracownik .. wszyscy ludzie którzy to znają mówią że mam dać sobie spokój.. rodzina mona również to nie akceptuje . Sama nie wiem co mam robić.. jestem zraniona ale jest coś co mówi że może on pójdzie po rozum do głowy i będzie tak jak było... tylko mam też wrażenie że on ma mnie jako opcję zapasowa i szuka sobie jakieś kobiety .. bo jakby mu zależało spotkania byłby normalne... mówiłby o tym .. A on mnie traktuje jak koleżankę.. Sama nie wiem jak mam z nim gadać jak mam z nim pisać. Mam tyle lat A nie potrafię się odciąć od relacji które mnie niszczą. Jestem przez to nerwowa i zagubiona ... czytając dużo artykułów nie tylko na tej stronie . Również mam książkę o socjopatach.. szukam odpowiedzi.. I czuje że już mi tak nie zależy.. że chciałabym poznać człowieka któremu będzie zależało na mnie.. A nie człowieka który udaje że będzie okej A nie robi nic żeby tak było...
Dlatego postanowiłam odpuścić. Sama się do niego nie odzywać.. niech on to robi .. nie mam siły..
Dlatego właśnie porównuje X do socjopaty.. zero empatii.. szuka innych przygód... wina obarcza innych . Impulsywny egocentryczny .. tylko o sobie... mówi coś nie dotrzymuje słowa.. daje obietnice bez pokrycia .. kłamie.. tyle razy co ja to załapałam na kłamstwie.. masakra ... tak jakby miał 2 osobowosci.. Również parę razy słyszałam że on się zabije .. I tacy ludzie się nie zmienia.. obojętnie jacy byśmy dobrzy dla nich nie było i jak znajdą okazję to tak nas zostawia i bez skrupułów odejdą w inne relacje .... ile można... A ja go sobie tłumaczę że nerwica że sam nie wie czego chce..
Wiem że mogę się spotkać negatywnymi opiniami że moja wina że dawno powinnam to rzucić... W sumie racja.. marnuje czas A tego nikt mi nie odda..
True....
Na chwile obecna nasze relacje sie ostudzily , nie dzwoni codziennie .. aczkolwiek z mojej strony kontaktu jest zero ... sama do niego nie pisze i nie dzwonie (ciezko bo niestety kocham ta osobe
) - ale ON - jeszcze sie nie zdarzylo zeby nie napisal ..
myślicie dziewczyny ze ta relacja ma szanse, co robic? odpuscic....? czekac co czas pokaze?
jest mi starsznie trudno bo teskknie.. bije sie z myslami ...
wydaje mi sie bardzo, ze ja chcialabym zeby on sie zmienil ... ale tyle razy byl i znikal.. ze nie jest ta zmiana u niego mozliwa, moze gdyby widzial ze calkiem mnie stracil . A tak ma ta pewnosc ze kiedy napisze to jestem.
Jakie jest wasze zdanie?