Nie wiem, dlaczego ale chcę podzielić się z Wami moimi wydarzeniami.
Około 2 miesiące zabiegałem o kobietę (po 30, ja także po 30 ).
W trakcie tych 2 miesięcy codziennie pisaliśmy, dzwoniliśmy do siebie, ale nie widywaliśmy się. Ona tłumaczyła to tym, że musi się uczyć (faktycznie miała ważne egzaminy). Następnie pojawiły się także jej problemy zdrowotne.
Podczas nauki i jej problemów udzielałem jej wsparcia, motywowałem do dalszego wysiłku i nakłaniałem, aby dała z siebie wszystko na egzaminach.
W końcu po egzaminach zaczęliśmy się spotykać: kilka razy kino, kawiarnie, spacery, po kilku randkach byliśmy parą, zachowywaliśmy się jak para, ale bez seksu. Zawsze było dużo uśmiechu, czułości, miłe słówka itd. Snuliśmy wspólne plany, dom, wycieczki, wspólne wyjścia itd. Nie było nudy. Ona zawsze była zadowolona, uśmiechnięta i sama inicjowała nawet niektóre spotkania.
Az tu nagle na początku grudnia wydarzyła się w mojej rodzinie ogromna tragedia (śmierć bardzo, bardzo mi bliskiej osoby). W dzień tragedii napisała mi, że "razem przez to przebrniemy mój skarbie". Chciałem się spotkać kilka dni po tej tragedii (po ogarnięciu pogrzebu itd.), aby pogadać, przytulić się, może nawet wypłakać się, gdyż naprawdę nie miałem z kim a ona, że…nie.
Stwierdziła, że musi się nad tym wszystkim zastanowić, musi pomyśleć, następnego dnia napisała, że nie spędzamy razem świąt, abym daj jej czas i nie chce się ze mną spotykać. Dodała także że dostrzega po tych kilku "randkach" ogromne różnice charakteru których nie może zaakceptować.
Początkowo nie wierzyłem, że tak można się zachować, gdy naprawdę potrzebowałem wtedy wsparcia i rozmowy. Powiedziałem ochłońmy porozmawiamy jutro. Ale to co się wydarzyło potem spowodowało, że ... sam nie wiem…Masakra.
Następnego dnia przyjechał do mnie mój kumpel, z pracy który dowiedział się o tragedii i przyjechał pogadać, gdyż naprawdę potrzebowałem wtedy rozmowy. Przyjechał 170 km, aby się ze mną spotkać i być przy mnie. Dowiedziałem się, że od kilku dni rozmawia on na portalu randkowym z kilkoma kobietami a jedną z nich była... moja kobieta. Dowiedziałem się, że kłamała, że mówiła, że nie spotyka się z nikim, że nikogo nie ma. Napisała mu nawet że chciałaby się w nim zakochać, byli umówieni na spotkanie nawet następnego dnia -a słowa te wypowiedziała w dzień, kiedy napisała mi, że musi "pomyśleć nad nami".
Gdy mój kumpel dowiedział się, że jej przyszła randka to moja kobieta napisał jej SMS - (nic o tym nie wiedziałem-SZCZERZE). Napisał jej, że kłamie, że jest zimną suką bez uczuć i że ona powinna tu ze mną siedzieć i nie myśleć o kutasach na portalu randkowych, że powinna się puknąć w łeb. Ogólnie SMS był długi i było tam dużo krytyki i gorzkich słów.
Ona natomiast napisała mi wieczorem wiadomość: że jest pewna, że podszywam się na portalach randkowych, że to zbyt duży zbieg okoliczności, aby mogła randkować z moim kumpel i jest pewna na 100
% że to ja pisałem tego sms, na koniec dodała, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego.
Najgorsze jest to że kiedy ona potrzebowała pomocy, byłem przy niej. Gdy ja potrzebowałem pogadać, przytulić się, olała mnie totalnie.
Na koniec dodam, że zachowałem się jak kompletny pajac, idiota, bezmózgie yeti, dlaczego? Zamiast darować sobie tą dziewczynę, gdyż jest 3 miliardy kobiet na świecie to napisałem do niej list w wyjaśnieniami oraz propozycję spotkania i wyjaśnieniem wszystkiego. W liście napisałem, że mam nagranie z monitoringu (FAKTYCZNIE MAM!) - w domu rodzinnym były kamery- że to nie ja piszę te sms tylko kolega, który był wówczas sam w moim domu. że na nagraniu wszystko widać i że jest także dźwięk, że mam niepodważalny dowód, że nie miałem z tym nic wspólnego. Oprócz listu otrzymała ona jeszcze ...kosz 100 czerwonych róż…List i kosz róż osobiście dostarczyłem do jej domu, aczkolwiek jej nie było i zostawiłem bratu. Napisałem jej sms, że brat ma coś dla Ciebie.
Do dzisiaj, a minęło od dostarczenia kwiatów i listu 5 dni, zero odzewu z jej strony, napisałem jej sms, że " mam nadzieje, że otrzymałaś przesyłkę" ale także zero odzewu.
Fakt bardzo się zaangażowałem, zauroczyłem może nawet zakochałem, ale DLACZEGO jestem takim idiotą i o niej ciągle myślę, mimo że potraktowała mnie tak źle??? FUCK......THX
1 2017-12-26 21:58:26 Ostatnio edytowany przez komorowskiroberteee (2017-12-26 22:15:10)
2 2017-12-26 22:10:10 Ostatnio edytowany przez mari0 (2017-12-26 22:11:10)
Czytałem z uwagą Twoją historię i powiem Ci szczerze, że końcówka mnie zaskoczyła
Zaangażowałeś się w to i niestety w emocjach robimy różne głupie rzeczy i bywa, że tracimy nawet swoją godność.
Nie jesteś jedyną osobą co zrobiła taką głupotę, sam coś o tym wiem.
Odpuść.. odetnij się od niej bo nie ma sensu tracić czas i nerwy na takie osoby..