Witajcie....
Chciałabym się Was poradzić, lecz proszę, nie oceniajcie mnie z góry jako desperatki. Rozstałam się z moim mężczyzną w lutym tego roku, byliśmy ze sobą 4 lata - bardzo za nim tęsknię, ciągle go kocham. Do czerwca mieliśmy jako tako kontakt (sporadyczny), ale potem w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach urwał się. Rok przed rozstaniem często się kłóciliśmy. Oboje jesteśmy cholerykami i jesteśmy hmm bardzo dynamiczni w swoich emocjach. Mamy trudne charaktery... Często oboje szafowaliśmy słowami, na które nie zasłużyło żadne z nas, byle by tylko wygrać potyczkę słowną.. To takie niedojrzałe, jak się na to patrzy z perspektywy. Bardzo się kochaliśmy. Tak wyglądał ostatni rok przed rozstaniem - dynamiczne, bardzo bolesne kłótnie i równie emocjonalne godzenie się. Po roku takiej karuzeli, w każdym z nas tkwiły te najgorsze słowa... nie da się zapomnieć, gdy ktoś, kogo kochamy, tak bardzo brutalnie potrafi nam dopiec. Nie było ordynarnych wyzwisk czy szarpanin, wyprowadzek. Celne ale bardzo ostre i głęboko wbijane szpilki, szczegółowe wiwisekcje wzajemnych wad i słabości. Do tej pory jak bardzo tęsknię, tak bardzo bolą mnie niektóre jego słowa, - chociaż nie pozostawałam dłużna.
To tak tytułem wstępu.. jak wspominałam, chciałabym od Was usłyszeć radę; a mianowicie szukałam dla mego lubego niemal rok pewnej książki, jest to reprint książki z 1812 r. ściśle dotyczący jego pasji. ów książka na wielu forach hobbystycznych jest poszukiwana przez wielu pasjonatów. To naprawdę biały kruk. Oboje kochamy literaturę. Potrafiliśmy spędzać wieczory przy kominku, pod kocykiem, czytając książki. Chciałam mu ją dać na urodziny, więc jak ją w końcu znalazłam, mimo, że do urodzin pozostało pół roku, to nie zastanawiałam się ani chwili. W międzyczasie się rozstaliśmy, książka wylądowała na strychu, w zapomnieniu... aż do wczoraj. Podczas wyciągania ozdób świątecznych, znalazłam ją. Nie spałam niemal całą noc, rozkleiłam się. Uderzyła mnie szalona tęsknota za tym człowiekiem. Myślicie, że mogę mu ją przesłać pocztą, z dopiskiem, że miał być to prezent na jego majowe urodziny? Tak bardzo za nim tęsknię, jest moją pierwszą myślą gdy się obudzę i ostatnią nim zasnę. Dlatego obawiam się, że mój osąd jest zakłócony emocjami.. Wyjdę na wariatkę, gdy mu ją prześlę, bez zbędnego bełkotu emocjonalnego? Może sam dopisek, że miała być na majowe urodziny, albo bez żadnego dopisku? Nie chciałabym pogarszać swojej sytuacji, kreując się na idiotkę, która nie potrafi poradzić sobie z rozstaniem.