Jak w temacie. Szkoda że tak późno się zorientowałam. Rozumię od czasu do czasu, ale codziennie zamyka się w łazience zabiera tam tableta, twierdząc że nudzi mu się na kiblu, a potem spędza cholernie długi czas pod prysznicem, wiadomo chyba co robi... Nie będę z szczegółami opisywać jak się zorientowałam. Zorientowałam się też dlaczego wpadał w złość jak pukałam do łazienki gdy chciałam z niej skorzystać, albo dlaczego zamykał się w hotelowych łazienkach gdy jeździliśmy razem na wakacje...Robił to gdy byłam obok. Zrobiłam awanturę, najpierw wszystkiemu zaprzeczył. Ale pare razy w złości powiedział że robi to i będzie robił bo ma ochotę....nie nawidzę go, już dawno był go zostawiła gdy nie to że mamy dziecko. Do tego jest alkoholikiem. Również w łazience pije i wszędzie gdzie się da żebym tylko nie widziała. Po całym dniu i tak wiem ile wypił, widząc po pustych puszkach, ale on wtedy jest pijany i tylko się z tego śmieje. Nie szanuje mnie jako kobiety, matki, żony. Uważa że to ja powinnam zajmować się domem, dzieckiem itd. on jest tylko od tego żeby zarabiać (średniowieczne myślenie). Nie pomaga mi w niczym. Gdy jest w domu ( 3 dni w tygodniu) muszę około 8-12 razy powiedzieć żeby chociaż zmienił dziecku pieluchę bo ja np chcę ugotować obiad. Potrafi jedynie bawić się z dzieckiem ale po za tym wszystko robię ja. Jestem przemęczona, znerwicowana i chyba mam depresję. On wie że i tak z nim będę bo nie pójdę do toksycznej matki mieszkać (mieszkamy u niego w domu). Śmiał się że mam dziecko więc już nikt na mnie nie spojrzy, po za tym jestem stara ( mam 30 lat) i nikt się mną nie zainteresuje (akurat jest w błędzie). Nie widzę dla siebie żadnego rozwiązania( i tak lepiej mi mieszkać z nim bo większość dni w tygodniu go nie ma), ale chcę zobaczyć jak to widzą inni i coś doradzą...
Uciekaj póki możesz. Poradzisz sobie z dzieckiem, a im będzie starsze tym bardziej będzie zapamiętywać obraz ojca jako takiego. Masz swoją godność przecież. Tutaj jedynym rozwiązaniem jest Twoje usamodzielnienie się.
Wiem że najlepiej było by uciec. Ale nie mam dokąd...
Są domy samotnej matki, wiec jest jakaś możliwość.
Nie jestem jakimś marginesem społecznym żeby iść do domu samotnej matki. Mam normalny dom i nic mi nie brakuje. Problemem jest tylko to o czym piszę więc moze ktoś jeszcze się wypowie sensownie...
Ale my się wypowiadamy sensownie, tylko Ty nie przyjmujesz do siebie prawdy. Co byś chciała usłyszeć?
7 2017-10-08 23:19:13 Ostatnio edytowany przez wotkacek (2017-10-08 23:20:12)
Nie jestem jakimś marginesem społecznym żeby iść do domu samotnej matki. Mam normalny dom i nic mi nie brakuje. Problemem jest tylko to o czym piszę więc moze ktoś jeszcze się wypowie sensownie...
Myślę, że taka opinia o kobietach, które w tragicznym momencie (zazwyczaj nie ze swojej winy!!!) życia nie mają się gdzie podziać z dzieckiem i lądują w takim miejscu ...jest wystarczająca, by odpuścić sobie jakiekolwiek porady dla autorki.
Ja nie widzę sensu pomagać komuś, kto ma taką opinię...
sze2 napisał/a:Nie jestem jakimś marginesem społecznym żeby iść do domu samotnej matki. Mam normalny dom i nic mi nie brakuje. Problemem jest tylko to o czym piszę więc moze ktoś jeszcze się wypowie sensownie...
Myślę, że taka opinia o kobietach, które w tragicznym momencie życia nie mają się gdzie podziać z dzieckiem i lądują w takim miejscu ...jest wystarczająca, by odpuścić sobie jakiekolwiek porady dla autorki.
Ja nie widzę sensu pomagać komuś, kto ma taką opinię...
10/10.
dziekuję za uwagę
w takim razie ( ze względu nas mój odmienny punkt widzenia) proszę usunąć temat
widzę że nie ma sensu zmieniać swojego zycia
widocznie tak ma być
Skoro nic nie chcesz zmienic w swoim obecnym polozeniu to po co w ogole udzielac ci rad? Tkwij dalej z patologicznym mezem a za kilka lat zibaczysz jaki margines utworzysz dopiero. Sama wiecej bys zdzialala niz z kims takim.
Jest masa samotnych matek z dzieckiem, które doskonale dają sobie radę. Olej faceta.
A dlaczego zdecydowałaś się na ślub i dziecko z takim człowiekiem? Poza tym piszesz, że nie masz gdzie pójść, gdzie się wyprowadzić. Chyba jednak jesteś marginesem społecznym, a przynajmniej masz taki sposób myślenia. Osoba o normalnych relacjach z rodziną i znajomymi, zawsze znajdzie kogoś, gdzie może się na jakiś czas zatrzymać. Są ludzie, którzy pomogą.
sze2 napisał/a:Nie jestem jakimś marginesem społecznym żeby iść do domu samotnej matki. Mam normalny dom i nic mi nie brakuje. Problemem jest tylko to o czym piszę więc moze ktoś jeszcze się wypowie sensownie...
Myślę, że taka opinia o kobietach, które w tragicznym momencie (zazwyczaj nie ze swojej winy!!!) życia nie mają się gdzie podziać z dzieckiem i lądują w takim miejscu ...jest wystarczająca, by odpuścić sobie jakiekolwiek porady dla autorki.
Ja nie widzę sensu pomagać komuś, kto ma taką opinię...
Dokładnie.
Nie mam szacunku do matek, które fundują swoim dzieciom koszmar w postaci tatusia alkoholika i jeszcze się naśmiewają z kobiet, które miały odwagę odejść obniżając przy tym poziom swojego życia.
Dostałaś po głowie ale trochę zasłużyłaś. Przedstawiasz małżonka jako alkoholika i zboka , potem mówisz o "normalnym" domu. Pewnie mąż nie jest aż taki straszny, zwyczajny leń, który nie zauważa, że ma u boku fajną i ogarnięta babkę i szuka podniet w sieci. Zastanów się jednak czy sama nie stworzyłaś sobie kieratu w jakim jesteś. Tutaj panie traktują każde słowo dosłownie;), więc sama z siebie zrobiłaś patologię, choć domyślam się, że życie jednak nie jest aż tak straszne. Co do męża to ja jednak bym stawiała najpierw na rozmowę, potem na ostre reakcje. Rozwód na samym końcu. Zadaj sobie też pytanie czy mąż jest alkoholikiem czy leniem popijajacym piwo, czy zaniedbuje dziecko czy też nie chce mu się włączać w "brudną" robotę. To ważne, by odpowiedzieć na pytanie czy jest reformowalny. Tutaj forum ma się wrażenie, że większość facetów to straszna patologia, obawiam się, że kobiety są mistrzyniami w przerysowywaniu sytuacji.
Miałam nie pisać ale ..do wszystkich wszechwiedzących - czy ja gdzieś napisałam że wzięłam sobie za męża alkoholika? Że o wszystkim wiedziałam ? Dowiedziałam się niedawno, no ale wy lepiej wiecie ....
kejt38 zwyczajny leń owszem, żygający do łożka na śpiąco- może każdemu się zdarza, nie wiem mi się nie zdarzyło...
Nie napisałam również że moje życie jest straszne, odnoszę się tylko do tej sytuacji. Po za tym może to ja przesadzam (?!)- przynajmniej tak twierdzi mój mąż, bo pije ile wlezie ale siedzi spokojnie i nic mi nie robi i dziwi się o co mi chodzi wogóle? Ogląda porno codziennie i mówi że będzie oglądał bo ma ochotę ( w przypadku kłutni) - wiedziałam że czasem ogląda nic nie mówiłam ale nie wiedziałam że aż tak często i że na koniec powie mi że woli to niż mnie....
A czy Ty pracujesz? Bo jak tak, to pewnie dałabyś sobie sama radę.
Zakładając,że poważna rozmowa z meżem nie przyniesie skutków i doszłoby do rozwodu, to żlożyć wniosek o alimenty. To plus Twoja wypłata i dajesz radę. Warto spojrzeć na dostępną pomoc finansową - 500+ i inne, może coś się należy.
W jakim wieku jest dziecko?
A co za różnica, czy pije od zawsze, czy od niedawna?
Jest alkoholikiem i to wystarczy. Błagam, nie funduj dziecku takiego życia. Sama pochodzę z takiego domu i niestety, ale już zawsze będę niosła na sobie ten ciężar...
Aktualnie nie pracuję , siedzę w domu z rocznym dzieckiem.
Różnica jest taka że od niedawna o tym wiem i wiem że to się nazywa 100% alkoholizm, dałam się wciągnąć w kłamstwa alkoholika który dobrze się maskował.
Ale jaki z tego wniosek, żaden. Bo dalej tkwisz w tej relacji i nie odejdziesz. To po co w ogóle ten wątek?
a po co miałabym wogóle zakładać watek o tym że jest mi zle i odchodzę od męża? gdybym potrafiła to zrobić tak z dnia na dzień nie pisałabym tutaj....
Hmm.. z tego co piszesz to wątpię, żeby twój mąż był alkoholikiem A Ty nie odejdziesz bo Ci dobrze.
Marudzisz ze mąż Ci nie pomaga A po pierwsze: taka umowa, Ty praca w domu on zarobkowa a po drugie piszesz że dobrze Ci się z nim mieszka bo PRAWIE NIE MA GO W DOMU. To kiedy on ma Ci pomagać? Fakt że rzadko bywa w domu i w tym czasie albo bawi się z córką albo pije alkohol mówi wiele nie tylko o nim Ale Przede wszystkim o was. Myślę że masturbacja też nie wzięła się stąd, że miałaś na niego ochotę i chciałaś seksu.
Myślę, że zanim zaczniesz żebrać o współczucie na forum (bo przecIeż nie o rady chodzi) to sprawdź co możesz zmienić w sobie. Za kilka lat będziesz pisała wątek o tym, że odszedł do innej ponownie oczekując współczucia i linczu na mężu.
No dobra, naskoczyłem wcześniej - przepraszam...
W Waszym związku widać całkowicie rozbieżne podejście do pojęcia "dom". Jesli ten człowiek aż tak dobrze się krył, że dopiero niedawno dowiedziałaś się o jego "upodobaniach" to współczuję, bywa...
Ciekaw jestem, co sprawiło, że jesteście razem? On tak się po slubie zmienił czy też Ty zmieniłaś swoje zachowanie - w efekcie nie ma między Wami fizycznej bliskości (tak sądzę po jego "hobby"), której brak dodatkowo Was od siebie odsuwa...
Kolejna sprawa: więź psychiczna. Była wcześniej? Lubiliście ze sobą przebywać, rozmawiać? Czy też nastąpiła "wpadka" i tak sie jakoś potoczyło? Sam fakt, że z ulgą oddychasz jak zamykają się za nim drzwi nie świadczy za dobrze o Waszym związku. Ile czasu znaliście się (mam na myśli normalne, codzienne i wspólne życie) przed ślubem? Z opisów widzę, że to związek dwojga zupełnie niekompatybilnych ludzi. Pal licho Was, ale jest dziecko, które już zaczyna odbierać Wasze relacje i za chwilę "utrwali" sobie zaobserwowane wzorce relacji w związkach. A to jest okaleczenie tego młodego i niewinnego człowieka na całe życie...
Co do wyjścia z tej sytuacji:
...zwyczajny leń owszem, żygający do łożka na śpiąco- może każdemu się zdarza, nie wiem mi się nie zdarzyło...
Pierwsze, co pomyślałem - porób mu zdjęcia, nakręć film na komórce i potem pokaż... Jeśli jest normalnych człowiekiem to będzie wstrząśnięty swoim stanem i będzie mu najnormalniej wstyd. Doprowadzać się do takiego stanu i to w obecności bliskiej kobiety to ...masakra. I może (z naciskiem na "może") to coś zmieni w jego chlaniu... Co do drugiego, "łazienkowego" hobby - tu już nie wiem, bo to żenujące i wstrętne dla mnie (a też jestem mężczyzną). Nie sugeruję tu jakiegoś "posunięcia" (sic!) z Twojej strony, bo chęć i inicjowanie zbliżenia z takim ...napawa normalnym obrzydzeniem.
Kolejna sprawa: jego zaangażowanie w "dom". Być może wywodzi się z takiej rodziny, gdzie kobieta stała przy garach z miotłą w jednej ręce a dzieckiem na drugiej, a facet pracował i przynosił kasę (po drodze przechlewając jej część), nie wiem. Ale tak mi to wygląda... I teraz będąz z Tobą w związku wcielił wyuczony, zaobserwowany schemat z dzieciństwa. Niestety, pojawienie się dziecka - czyli coś, co "uskrzydla" - nie zmieniła jego podejścia do Waszej rodziny. Odbębnia pracę i już jest ok...
Być może spokojne rozmowy z nim, ale w towarzystwie kogoś, kogo oboje szanujecie i kto jest dla Was autorytetem uświadomiłyby mu sytuację i błędne pojmowanie "rodziny"? Jest też opcja terapii małżeńskiej, ale to może być trudne - bo on będzie czuć, że będzie to ze szkodą dla jego stanowiska...
Myślę, że aby cokolwiek zmienić mogłabyś sama spróbować poradzić się jakiegoś psychologa, by uzyskać jakieś wskazówki postępowania. Odejście, porzucenie, separacja czy rozwód to ostateczność, którą zawsze możesz zakończyć ten związek i mieć szansę (nawet mając dziecko!) na ułożenie sobie zycia z kimś dojrzałym i odpowiedzialnym...
wotkacek
Znamy się z 12 lat, po ślubie 6. I od 6 mieszkamy razem.
Zauważyłam zmianę po ślubie w sensie takim że kompletnie przestał się starać, tak jakby na mnie mu nie zależało. Ale - W jego rozumieniu - ponieważ już mnie "ma" nie musi nic więcej robić... No cóż, stwierdziłam że tyle lat jesteśmy razem więc to pewnie normalne... Po ślubie nie doczekałam się nawet kwiatka, nagle przestały istnieć moje urodziny, Dzień Kobiet (którego on nie uznaje od 6 lat), rocznicy ślubu nie ma itd...
Nie było żadnej wpadki, on nalegał na dziecko bardziej niż ja.
Z tymi zdjęciami dobry pomysł, kiedyś o tym myślałam ale nie widziałam za bardzo sensu, teraz już widzę.
Jeśli chodzi o pojęcie rodziny to jest DOKŁADNIE tak jak piszesz.
Rozmowy w towarzystwie znajomych - wiele razy coś w tym sensie zagadywałam, mówiłam że "widzisz twój kolega pamięta o żonie, o rocznicy, szanuje ją itp". Powiedzmy że przez 2 minuty było mu głupio, ale to nie jest człowiek który bierze COKOLWIEK do siebie, także po powrocie do domu wszystko jest po staremu. Nawet zdarzało się że moi znajomi zwracali jemu uwagę na zachowanie wobec mnie (olewające, chamskie) kiedy już byłam w ciąży, ale on sobie nic z tego nie robił. A gdy zaszłam w ciąże zaczął jeszcze więcej pić i miał mnie kompletnie gdzieś, nawet potrafił zająć mi miejsce siedzące u znajomych (gdy było chwilowo jedno)...
Na żadną terapie się nie zgodzi, on na Wszystko ma wytłumaczenie.
Szkoda mi dziecka, nie chcę żeby wychowywało się bez ojca, ale z drugiej strony mam dość, chciałabym go zostawić .
24 2017-10-10 23:30:01 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-10-10 23:30:58)
No wlasnie tak to jest ze my koibety pragniemy szczescia milosci, faceci czesto mydla oczy jak sie tylko da, potem slub i wychodzi szydlo z wora a kobicina z dzieckiem jest zdominowana przez takiego prostaka, a jej szkoda tego zeby dziecko wychowywalo sie bez ojca glupio ludzac sie ze bedzie lepiej, ale:
Autorko nigdy nie bedzie lepiej, on juz widzi ze sie zdalas zdominowac, ma cie w garsci, bo masz uczucia, a on jest jedynie pustostanem- i lwasnie tacy pustostani maja w zyciu lepiej, badz takim pustostanem jak on, drzyj na niego jape, badz sukowana, nie udawaj ze jest ok, pokazuj swoja zlosc wobec niego, pokaz ze nie dasz soba pomiatac, daj mu odczuc ze jests dla niego rywalka a nie podwladna ktora moze kopac w tylek bo ta podwladna ma dziecko i ma uczucia-takie kobiety juz sa przegrane, musisz byc sukowata-tylko takie kobiety wygrywaja z zyciu, a zycie jest brutalne.
Narazie zbieraj dowody, rob zdjecia, zainstaluj podsluch, ale oczywiscie nagrywaj jego chamskie zachowania zachowujac zimna krew, swoja sukowatosc o ile umiesz byc sukowata pokazuj jak nagrywac nie bedziesz, niestety musisz byc cwana kobieta bo innaczej zdepta cie.
A jak wyglada sytuacja z mieszkaniem, masz mozliwosc wykopac go z domu?
No wlasnie tak to jest ze my koibety pragniemy szczescia milosci, faceci czesto mydla oczy jak sie tylko da, potem slub i wychodzi szydlo z wora a kobicina z dzieckiem jest zdominowana przez takiego prostaka, a jej szkoda tego zeby dziecko wychowywalo sie bez ojca glupio ludzac sie ze bedzie lepiej, ale:
Autorko nigdy nie bedzie lepiej, on juz widzi ze sie zdalas zdominowac, ma cie w garsci, bo masz uczucia, a on jest jedynie pustostanem- i lwasnie tacy pustostani maja w zyciu lepiej, badz takim pustostanem jak on, drzyj na niego jape, badz sukowana, nie udawaj ze jest ok, pokazuj swoja zlosc wobec niego, pokaz ze nie dasz soba pomiatac, daj mu odczuc ze jests dla niego rywalka a nie podwladna ktora moze kopac w tylek bo ta podwladna ma dziecko i ma uczucia-takie kobiety juz sa przegrane, musisz byc sukowata-tylko takie kobiety wygrywaja z zyciu, a zycie jest brutalne.
Narazie zbieraj dowody, rob zdjecia, zainstaluj podsluch, ale oczywiscie nagrywaj jego chamskie zachowania zachowujac zimna krew, swoja sukowatosc o ile umiesz byc sukowata pokazuj jak nagrywac nie bedziesz, niestety musisz byc cwana kobieta bo innaczej zdepta cie.
A jak wyglada sytuacja z mieszkaniem, masz mozliwosc wykopac go z domu?
Wtf??? Lejdi co to ma być za rada? "prosta droga żeby oberwac "? Czy jak? Skoro udzielasz tak wspaniałych rad, to czemu sama ich nie wcielasz w życie?
Autorko, dla dobra wszystkich udawaj że tego nie przeczytałas.
Wtf??? Lejdi co to ma być za rada? "prosta droga żeby oberwac "? Czy jak? Skoro udzielasz tak wspaniałych rad, to czemu sama ich nie wcielasz w życie?
Autorko, dla dobra wszystkich udawaj że tego nie przeczytałas.
A skad wiesz ze poniekad takiej postawy nie wcielalam? nie mialam az tak tragicznej sytacji jak autorka ale mialam rozne niemile sytuacje, wiec pisze z wlasnego doswiadczenia zachowanie ktore przynioslo korzysci nie tylko w moim przypadku ale rowniez znajomych np.: "darcie mordy, bycie suka bez uczuc, zbieranie dowodow przeciwko swojemu wrogowi" tylko taka postawa przyniosla nam korzysci, wiele osob tak ma jak ja ale o tym nie wypowiadaja sie publicznie bo takie osoby przewaznie nie siedza na forach tegio typu i innym nie doradzaja tylko zajmuja sie wlasnymi czterema literami bo sa hedonistami i dzialaja wedlug wlasnych zasad wiesz o tym? ![]()
Lepsza taka rada niż wysyłanie mnie do domu samotnej matki...
lejdi007 Akurat jestem trochę taka jak piszesz, jednak mój mąż za bardzo sobie z tego nic nie robi, czasem się wkurwi po całym dniu słuchania moich narzekań (narzekania typu że on nic nie robi a ja jestem zmęczona i też chciałabym chwile odpocząć) . Po za tym to typowy prostak ze wsi (jak się okazało) nawet tak go nazywam, ale jego to tylko śmieszy (jak wszystko zresztą - dziwny człowiek).
Mieszkamy u niego w domu. Mogę się wyprowadzić do mojej matki ale z dwojga złego na razie chyba to lepsze bo jednak 4 dni w tygodniu jestem sama. Jeśli się wyprowadzę to zapewne za jakiś czas będę tego żałowała. Mieszkając u matki - musisz żyć tak jak ona sobie tego zyczy. Jej dom - jej zasady. Dużo by pisać, ale w końcu wyleczyłam się z nerwicy po mieszkaniu z nią ...
Tylko teraz zaczyna się następna. Tu źle i tu źle ;(
Przyznaję, że Cię nie rozumiem.
Nie chcesz zabierać dziecku ojca, ale widocznie nie masz żadnych problemów w pokazywaniu dziecku jak tatuś traktuje mamusię. Rozglądnij się i poczytaj jakie zasiłki przysługują samotnym matkom, na ile pomaga miasto, ile alimentów on będzie musiał płacić. Ty do pracy, dziecko do żłobka, własne mieszknie i wreszcie masz spokój.
Przyznaję, że Cię nie rozumiem.
Nie chcesz zabierać dziecku ojca, ale widocznie nie masz żadnych problemów w pokazywaniu dziecku jak tatuś traktuje mamusię.
I jak mamusia traktuje tatusia.
lejdi007 Akurat jestem trochę taka jak piszesz, jednak mój mąż za bardzo sobie z tego nic nie robi, czasem się wkurwi po całym dniu słuchania moich narzekań (narzekania typu że on nic nie robi a ja jestem zmęczona i też chciałabym chwile odpocząć) . Po za tym to typowy prostak ze wsi (jak się okazało) nawet tak go nazywam, ale jego to tylko śmieszy (jak wszystko zresztą - dziwny człowiek).
Masakra - i chyba słów szkoda, żeby się w tym wątku produkować.
Lepsza taka rada niż wysyłanie mnie do domu samotnej matki...
Mieszkamy u niego w domu. Mogę się wyprowadzić do mojej matki ale z dwojga złego na razie chyba to lepsze bo jednak 4 dni w tygodniu jestem sama. Jeśli się wyprowadzę to zapewne za jakiś czas będę tego żałowała. Mieszkając u matki - musisz żyć tak jak ona sobie tego zyczy. Jej dom - jej zasady. Dużo by pisać, ale w końcu wyleczyłam się z nerwicy po mieszkaniu z nią ...
Tylko teraz zaczyna się następna. Tu źle i tu źle ;(
Na takich typkow jak ten prostak jest jedyna rada: musisz pokazac ze jestes silniejsza ale mozna to osiagnac tylko wojna z nim, zadne kompomisty, tlumaczenia, terapie malzenskie, nic nie pomoga, a wiesz dlaczego? bo on z takim charakterem urodzil sie, tylko doskonale maskowal sie.
Bron boze nie wyprowadzaj sie z domu, z jakiej racji ty masz sie poniewierac z dzieckiem gdzies w przytulkach a on ma sie wylegiwac w cieplym mieszkanku z jakimis kochanicami ktore mu beda robic dobrze? dlaczego ty masz uciekac i byc ta ulegla?
Zbieraj przeciwko niemu wszelakie dowowdy, zdjecia, nagrania dyktafonem, jak masz mozliwosc zbieraj swiadkow, aaa i jeszcze jedno mozesz zastosowac:
[treść nieetyczna, podżegająca do przestępstwa - usunięte przez moderację
Walcz ile sil w tobie, badz wredna, tylko cwaniakowata postawa bedziesz w stanie z nim wygrac. Chyba nie chcesz czuc sie przegrana dajac mu wolna wole gdy sie od niego wyprowadzisz i zostawisz mu wszystko a on wtedy brechtalby sie z ciebie ze dalas sie zdominowac. Badz cwana nie naiwna.
sze2 napisał/a:Lepsza taka rada niż wysyłanie mnie do domu samotnej matki...
Mieszkamy u niego w domu. Mogę się wyprowadzić do mojej matki ale z dwojga złego na razie chyba to lepsze bo jednak 4 dni w tygodniu jestem sama. Jeśli się wyprowadzę to zapewne za jakiś czas będę tego żałowała. Mieszkając u matki - musisz żyć tak jak ona sobie tego zyczy. Jej dom - jej zasady. Dużo by pisać, ale w końcu wyleczyłam się z nerwicy po mieszkaniu z nią ...
Tylko teraz zaczyna się następna. Tu źle i tu źle ;(Na takich typkow jak ten prostak jest jedyna rada: musisz pokazac ze jestes silniejsza ale mozna to osiagnac tylko wojna z nim, zadne kompomisty, tlumaczenia, terapie malzenskie, nic nie pomoga, a wiesz dlaczego? bo on z takim charakterem urodzil sie, tylko doskonale maskowal sie.
Bron boze nie wyprowadzaj sie z domu, z jakiej racji ty masz sie poniewierac z dzieckiem gdzies w przytulkach a on ma sie wylegiwac w cieplym mieszkanku z jakimis kochanicami ktore mu beda robic dobrze? dlaczego ty masz uciekac i byc ta ulegla?
Zbieraj przeciwko niemu wszelakie dowowdy, zdjecia, nagrania dyktafonem, jak masz mozliwosc zbieraj swiadkow, aaa i jeszcze jedno mozesz zastosowac:
[treść nieetyczna, podżegająca do przestępstwa - usunięte przez moderację
Walcz ile sil w tobie, badz wredna, tylko cwaniakowata postawa bedziesz w stanie z nim wygrac. Chyba nie chcesz czuc sie przegrana dajac mu wolna wole gdy sie od niego wyprowadzisz i zostawisz mu wszystko a on wtedy brechtalby sie z ciebie ze dalas sie zdominowac. Badz cwana nie naiwna.
Mam nadzieję, że Twoja rada z podtruwaniem to głupi żart....
Lady Loka napisał/a:Przyznaję, że Cię nie rozumiem.
Nie chcesz zabierać dziecku ojca, ale widocznie nie masz żadnych problemów w pokazywaniu dziecku jak tatuś traktuje mamusię.I jak mamusia traktuje tatusia.
sze2 napisał/a:lejdi007 Akurat jestem trochę taka jak piszesz, jednak mój mąż za bardzo sobie z tego nic nie robi, czasem się wkurwi po całym dniu słuchania moich narzekań (narzekania typu że on nic nie robi a ja jestem zmęczona i też chciałabym chwile odpocząć) . Po za tym to typowy prostak ze wsi (jak się okazało) nawet tak go nazywam, ale jego to tylko śmieszy (jak wszystko zresztą - dziwny człowiek).
Masakra - i chyba słów szkoda, żeby się w tym wątku produkować.
A niby Dom Samotnej Matki to patologia....
33 2017-10-11 14:51:51 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-10-11 15:01:18)
Mam nadzieję, że Twoja rada z podtruwaniem to głupi żart....
No chyba co niektorzy robia sobie wolne zarty doradzajac autorce "zeby wyniosla sie z domu z dzieckiem wszystko zostawiajac swojemu OPRAWCY" ktory bedzie smial sie z niej ze dala sie zmanipulowac i na spokojnie bedzie mogl do przytulnego mieszkanka sprowadzac kochaneczki w uzywac zycie w najlepsze!!! a BIEDNA KOBICINKA Z DZIECKIEM ma tulac sie po domach samotnych matek zapewne dzielac pokoj z inna matka i jej dziecmi-ostatnio o domach samotnych matek bylo w UWADZE, ze sa tam nienajlepsze warunki a przede wszytstkim przez BRAK MIEJSC 2 albo nawet 3matki musza z dziecmi gniezdzic sie w pokoju- no cudowna rada, nie ma to jak WSPIERAC OPRAWCE WRZUCAJAC SAMOTNE MATKE DO BEZNADZIEJNYCH WARUNKOW MIESZKLANYCH.
Co to za ludzie i za kraj zeby matke z dzieckiem wysylac do domu samotnej matki gdzie i tak juz w tych miejsc w domach brakuje a oprawca moze w najlepsze urzedowac i uzywac zycia, CHORE!
LEPIEJ DORADZCIE JAK KOBIETA Z DZIECKIEM MA OPRAWCE WYRZUCIC Z JEGO MIESZKANIA I ZAJAC MIESZKANIE Z DZIECKIEM
34 2017-10-11 15:22:06 Ostatnio edytowany przez wiśnia_w_syropie (2017-10-11 15:23:22)
W jej sytuacji to nie ma opcji żeby go wyrzucić z domu bo z tego co ona napisała tam nie ma znęcania. Co więcej po jej wypowiedziach widać że ona mężowi też nie jest dluzna i tak sobie żyją razem gryzac się nawzajem A dziecko patrzy.
Jeśli Ci jest z nim źle, a dodatkowo widać że nie ma między wami już żadnego szacunku i niestety ale występują u Was patologiczne zachowania to musisz zaczac Ty zmieniać swoje życie.
Po pierwsze znajdź pracę to jest warunek podstawowy, potem przelicz sobie ile możesz dostać alimentów jakieś zasiłki dla samotnej matki. Są programy w niektórych miastach aktywujace matki zawodowo na zasadzie finansowania opieki nad dzieckiem żeby matka mogła iść do pracy. Nierzadko to jest 90% pokrycia kosztu niani czy żłobka.
Poszukaj potem żłobka dla dzieckalub niani.
Alimenty itd
Tymczasowo możesz się przebujac u mamy a w międzyczasie szukaj swojego lokum. Wystarczy Ci kawalerka.
Innych rad jak usamodzielnienie się nie dostaniesz bo nikt tu nie ma czarodziejskiej różdżki żeby zmienić męża
Ale czemu ona ma jego wyrzucać z jego mieszkania?
To jest jej wina, że po ślubie nie postarała się o to, żeby cokolwiek było dla niej. Niech składa papiery o rozwó to będzie podział majątku i dostanie część kasy.
Ale lepiej otruć męża no nie?
Chodzi o to, żeby autorka zrobiła coś ze swoim życiem, ruszyła do przodu, zaczęła sobie radzić sama. Prawa jest taka, że powinna była zacząć robić to dawno temu.
36 2017-10-11 15:34:22 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-10-11 15:39:22)
W jej sytuacji to nie ma opcji żeby go wyrzucić z domu bo z tego co ona napisała tam nie ma znęcania. Co więcej po jej wypowiedziach widać że ona mężowi też nie jest dluzna i tak sobie żyją razem gryzac się nawzajem A dziecko patrzy.
Jeśli Ci jest z nim źle, a dodatkowo widać że nie ma między wami już żadnego szacunku i niestety ale występują u Was patologiczne zachowania to musisz zaczac Ty zmieniać swoje życie.
No i znowu kobieta z dzieckiem jest poszkodowana a co gorsza wisnio w syropie uwazasz ze rozpad ich zwiazku to jest ich obojga wina, smiech na sali haha. Rozpad to wylacznie wina tego faceta, przeciez ona nie zaczela pierwsza byc dla niego nie mila, to on zaczal byc wobec niej chamski, czy ona obrzygiwala lozko? NIE, to on pobrzygiwal, wiec jakim prawem piszesz ze to ich wina, smieszne jest obwinianie kobiety ktora stara sie byc dzielna i nie chce dawac sobie chodzic po glowie, chociaz nie zawsze to jej wychodzi.
Lepiej zeby dziecko patrzylo na walczaco o siebie matke niz zeby patrzylo na matke ktora da sie ponizac i wykorzystywac i potem to dziecko jak weszloby w doroslosc to nie umialoby walczyc o siebie tylko pewnie rowniez na takiego oprawce trafiloby.
Tak to przynajmniej jest mozliwosc ze w przyszlosci bedzie takie dziecko umialo sie bronic a nie byc ofiara jak w wiekszosci patologicznych domach gdzie kobiety dawaly soba pomiatac zamiast walczyc z oprawca i dac mu popalic.
No ba, bo lepiej, żeby matka z ojcem spędzili następne 10 lat krzywdząc się wzajemnie niż umożliwić dziecku dorastanie w atmosferze szacunku i wolności, które dostanie wtedy, kiedy matka emocjonalnie i finansowo uniezależni się od ojca.
No ba, bo lepiej, żeby matka z ojcem spędzili następne 10 lat krzywdząc się wzajemnie niż umożliwić dziecku dorastanie w atmosferze szacunku i wolności, które dostanie wtedy, kiedy matka emocjonalnie i finansowo uniezależni się od ojca.
Gdyby kobietom doradzaloby sie zeby wlaczyly z oprawca a nie uciekaly do przepelnionych domow samotnej matki to i oprawcy ogarneliby sie bo wiedzieliby ze nie maja nikle szanse aby wygrac z walczaca o siebie i dziecko kobietom.
A tak to jest jak jest na tym swiecie, ofiara ma wypierd**** z dzieckiem z domu a oprawca moze urzedowac sobie w domciu z nowymi kochankami, cudownie nie ma co jak skazac kobiete na zycie bez wlasnego mieszakania...
39 2017-10-11 15:44:07 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-11 15:45:43)
A tak to jest jak jest na tym swiecie, ofiara ma wypierd**** z dzieckiem z domu a oprawca moze urzedowac sobie w domciu z nowymi kochankami, cudownie nie ma co jak skazac kobiete na zycie bez wlasnego mieszakania...
Trochę się rozpędziłaś, Autorka wyraźnie napisała, że to jest JEGO dom. JEGO - nie ich wspólny. Jak się mieszka U KOGOŚ, to z reguły należy się liczyć z tym, że to nie jest na wieki.
Nie wiem, czy wiesz, ale zupełnie nie ma podstaw prawnych, żeby on miał komukolwiek oddać SWÓJ dom.
Powtórzę to, co powiedziałam wcześniej. Jeżeli kobieta nie potrafi zadbać o siebie wcześniej, to potem ponosi tego konsekwencje. Wystarczyłoby, żeby wynajęli/kupili/wybudowali dom razem i już nie zostałaby na lodzie, bo on musiałby ją spłacić w przypadku rozwodu. Ale to też ma swoje konsekwencje - gdyby on się wyprowadził to ona musiałaby spłacić jego.
Ona sama skazała siebie na życie bez własnego mieszkania.
Sa przypadki gdzie wlasciciel mieszkania przeciw ktoremu ofiara zbierze dowody dostaje nakaz opuszczenia mieszkania, ale musza to byc niezbite dowody, dlatego autorko zrob wszystko aby miec najlepsze dowody przeciwko niemu, a noz moze uda ci sie i zasilisz grono tych szczesciar ktore wykopaly gada z domu.
Powtórzę to, co powiedziałam wcześniej. Jeżeli kobieta nie potrafi zadbać o siebie wcześniej, to potem ponosi tego konsekwencje. Wystarczyłoby, żeby wynajęli/kupili/wybudowali dom razem i już nie zostałaby na lodzie, bo on musiałby ją spłacić w przypadku rozwodu. Ale to też ma swoje konsekwencje - gdyby on się wyprowadził to ona musiałaby spłacić jego.
Ona sama skazała siebie na życie bez własnego mieszkania.
skazałam siebie na życie bez własnego mieszkania bo nie miałam 300 tysięcy na kupno własnego eh...
w tym domu mieszka jeszcze 1 osoba z jego rodziny więc nie ma szans że ja zostałabym tutaj
i mówimy o domu - nie o mieszkaniu
oraz o życiu na wsi - nie w mieście
43 2017-10-11 16:56:26 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-10-11 16:59:48)
W takim razie jestes skazana niestety sama na siebie. Szkoda mi takich kobiet z dziecmi, ty pewnie chcialas oddac jemu cale swoje serce i zaufalas mu, nie postawilas warunku ze ma kupic mieszkanie i zapisac go na was, wiec teraz sa tego konsekwencje.
Musisz zacisnac zeby i zbierac dowody i miec nadzieje ze jemu tez sie w koncu podwinie noga i dostanie kopa w dupe. jak bedziesz miala mozliwosc idz do pracy tylko nie mow mu ile zarabaisz bo moze to wykorzystac przeciwko tobie.
Kobiety maja za dobre serca, mam nadzieje ze to w koncu zmienisz i zacznisz byc sukowata i wlaczyc o siebie. Zacznij od prostych rzeczy np.: nie pozwol spac w lozku, wygon dziada na dywan, nie gotuj, niech żre na miescie, nie pierz, niech mu mamusia pierze, olewaj go calkowicie, zajmuj sie tylko soba i dzieckiem.
A jak nie bedzie chcial dawac ci pieniedzy na ciebie i dziecko to sprowokuj sytuacje tak zeby to byla jego wina i nagraj ta cala sytacje tak zebys ty i dziecko byli ofiarami przemocy ekonomicznej.
Jestes w stanie to zrobic?
Lejdi zdecydowanie nie powinnaś mieć w nicku lejdi. Co innego nagrywać to co się dzieje, co innego prowokować.
Nie mamy wglądu na sytuacje z drugiej strony i raczej skrajne opinie powinnyśmy sobie darować.
Przestaję się dziwić znajomym, którzy nie chcą się żenić. Jakbym trafiła na taką jak Ty to pewnie też miałabym uraz na resztę życia.
45 2017-10-11 19:50:11 Ostatnio edytowany przez wotkacek (2017-10-11 20:14:08)
... i jeszcze jedno mozesz zastosowac: "delikatnie go podtruwac" sa pewne specyfiki aby takiemu delikwentowi zniszczyc zdrowie(...) badz wredna, tylko cwaniakowata postawa bedziesz w stanie z nim wygrac (...)
(...) wisnio w syropie uwazasz ze rozpad ich zwiazku to jest ich obojga wina, smiech na sali haha. Rozpad to wylacznie wina tego faceta (...) smieszne jest obwinianie kobiety ktora stara sie byc dzielna i nie chce dawac sobie chodzic po glowie (...)
Lepiej zeby dziecko patrzylo na walczaco o siebie matke (...) mam nadzieje ze to w koncu zmienisz i zacznisz byc sukowata (...) sprowokuj sytuacje tak zeby to byla jego wina i nagraj ta cala sytacje...
Nawet nie potrafię w sposób cywilizowany i kulturalny odnieść się do tych rewelacyjnych porad...
M A S A K R A...
Ty jesteś ..."kobietą"? Według mnie jesteś potworem.
Była tu na forum kiedyś podobnie "myśląca", wygłaszająca podobne "rady" i "mądrości" (...z dupy), którymi prowokowała, irytowała i doprowadzała do furii - miała nick "ludmiłła".
Jesteś jej kolejnym "wcieleniem"?
Lejdi zdecydowanie nie powinnaś mieć w nicku lejdi. Co innego nagrywać to co się dzieje, co innego prowokować.
Nie mamy wglądu na sytuacje z drugiej strony i raczej skrajne opinie powinnyśmy sobie darować.
Przestaję się dziwić znajomym, którzy nie chcą się żenić. Jakbym trafiła na taką jak Ty to pewnie też miałabym uraz na resztę życia.
Też jestem porażony... Albo to jakiś troll sztucznie ożywiający tu dyskusję, albo kobieton/babochłop czy inne indywiduum, dla którego związek to wieczna wojna, a mężczyzna (jaki by nie był) ..."to twój wróg, esssa, essa..." (scena z 'Seksmisji" - wykład co mężczyźni robili kobietom, np wędką) HA HA HA HA HA HA
.
ALE OWSZEM, SĄ TAKIE INDYWIDUA W SUKIENKACH: TRAKTUJĄCE MĘŻCZYZNĘ JAK KRETYNA, KTÓREGO TRZEBA SOBIE WYCHOWAĆ, USTAWIĆ I UŚWIADAMIAĆ NA KAŻDYM KROKU, ŻE JEST IDIOTĄ...
I - dla zasady - będące BEZ POWODU "sukowate", toksyczne i wyrachowane ![]()
"Lejdi007" musiała być albo mocno sponiewierana i jej odbiło, bo w każdym mężczyźnie widzi wroga, którego trzeba zniszczyć, otruć, albo ma już w genach bycie taką... Współczuję jej wszystkim byłym i przyszłym ofiarom, bo dla takiej "kobiety" każdy mężczyzna to wróg, choćby był najlepszym partnerem...
Mam nadzieję, że nie jesteś moją byłą "żoną", której po niespełna roku ...subtelnie zasugerowałemb by się "oddaliła"
Te "mądrości", jad i bezzasadna nienawiść bardzo ją przypominają ![]()
p.s.
Jeśli autorka jest "podobna" do "lejdi007" to zdecydowanie szkoda mojego czasu.
Lejdi007 ...weź pigułkę, weź pigułkę...
Pomijając niepotrzebną wyżej dyskusję
jak w codziennej rozmowie wytłumaczyć facetowi że robi źle bo brakuje mi argumentów, on wszystko obraca przeciwko mnie aż zaczynam myśleć że może ma racje, ale po jakimś czasie znowu wiem że dałam się nabrać i tak w kółko...
Kiedy mówię że to i to jest złe, on twierdzi że: on pracuje zarabia, stara się żeby jak najszybciej wrócić do domu a ja narzekam i narzekam itp.
Ale ja pytam jaki to ma związek z jego nałogami, no i on dalej: że ja jestem taka i sraka, on zarabia,nie śpi po nocach i tak w kółko. I że wcale mnie nie krzywdzi tym co robi!!! Żebym się odczepiła. A gdy jest pijany mówi że będzie tak robił bo to dla niego przyjemność i niczego mu nie zabronię... nie mam już siły ;/
Ja bym zadała podstawowe pytanie: chcesz odejść czy nie chcesz?
Jeżeli chcesz dla dobra siebie i dziecka (bo tak, to co robi twój mąż to juz jest patologia) to zawsze znajdziesz wyjście. Chociażby fakt, że porzuciłaś prace zarobkową na rzecz wychowania dziecka obliguje zazwyczaj wg sądu do wypłacania alimentów dziecku jak i tobie. Szczególnie jeżeli udowodnisz, że nie ot! odkochałaś się, tylko twoj mąż jest uzależniony od alkoholu i filmów porno, więc rozpad małżeństwa nastąpił z jego winy. Polecam spotkać się z prawnikiem i obgadać to.
Jeżeli nie chcesz to IMO musisz się pogodzić z tym jak jest bo takiej osoby nie zmienisz.