36 letni Piotruś Pan.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 36 letni Piotruś Pan..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez anulla33 (2017-10-02 22:26:07)

Temat: 36 letni Piotruś Pan..

Witam:) długo zastanawiałam się czy opisać swój problem, przeczytałam sporo wątków ale nie znalazłam zbliżonej sytuacji. Zacznę od tego że jestem osobą która raczej poważnie podchodzi do życia, zawieranych znajomości, jestem bardzo aktywna zawodowo oraz niezależna. Miałam dwa poważniejsze związki - jeden 2,5 letni podczas studiów - był to pierwszy poważny chłopak, ale związek rozpadl się ponieważ chłopak był zbyt zazdrosny oraz bardzo roszczeniowy, nie mieszkaliśmy ze sobą. Drugi związek 3,5 letni, zakończył się w ubiegłym roku. Przyczyn było kilka m.in zdrada partnera, czego nie wybaczyłam oraz to że bardziej potrzebował sprzątaczki jak dziewczyny...

Po 3 miesiącach od rozstania za namową koleżanek postanowiłam założyć konto na portalu randkowym, na którym poznałam P. Bardzo dobrze nam się rozmawiało, więc postanowiliśmy się spotkać. Pierwsza randka trwała prawie 5 godzin! Tematy się nam nie kończyły. Jeszcze tego samego dnia umówilismy sie na kolejną randkę i tak się zaczeło. Dzień w dzień setki smsów, miliony spraw które nas łaczyły. Z żadnym mężczyzną nie łączyło mnie aż tyle rzeczy. Spotykaliśmy się tak przez 1,5 miesiąca, ponieważ musiał wyjechać do pracy za granicę, pracowal wyjazdowo. Wyjechał na 3 tyg, przez ten czas codziennie pisaliśmy, w międzyczasie poznałam jego rodziców, ponieważ zapytal czy nie chcialabym zrobic czegos czym sie zajmuje zawodowo dla nich. Zgodzilam się. Załapałam z nimi świetny kontakt, a oni mnie bardzo polubili. Jak byl na wyjezdzie zapytal czy mialabym ochote wyjechac z nim jak wroci na kilka dni w gory, odpowiedzialam ze bardzo chetnie. Wyjazd był bardzo udany, tam pierwszy raz doszło do zbliżenia. Było bardzo dobrze, choć po sposobie w jaki mnie całował a co nie dawało mi spokoju wyczułam że nie ma zbytniego w tym doświadczenia. Wczesniej jak rozmawialismy o zwiazkach mówił że był w kilku i ostatnia dziewczyna go zdradziła z jego kumplem, wspomniał że z wcześniejszą mieszkał 2,5roku.. teraz wiem że to było nieprawdą, że nigdy nie był w poważnym związku, ani z nikim nie mieszkał, a najdłużej był z kobietą pół roku.. dodam że facet 36 letni. Wróciliśmy z gór, pojechaliśmy nad morze, a wieczorem dostałam smsa że się źle zachowywałam nad morzem że byłam zbyt niedostępna.. nie wiem o co mu chodziło, może o to że nie jestem typem dziewczyny która sie lubi obściskiwać w miejscach publicznych i ostentacyjnie całować... dla mnie bylo to niezrozumiałe, ale wyjaśniłam to. Później było ok, wyjechał na dwa tygodnie, cały czas byliśmy w kontakcie, po 100smsów dziennie- wracał do Polski co tydzień lub co dwa, było wszystko w najlepszym porządku i znowu będąc na wyjeżdzie zaczał mi w smsach wypominać jaka to ja byłam zła że na plaży się tak źle zachowywałam.. że brakowało mu bliskości.. później znów było ok do momentu aż nie wyjechał i nie zerwał znajomości smsem twierdząc że nie widzi przyszłości i nie chce czuje iskierki... jedyne co to mialam w sobie ogromna złość, skoro nie czuje iskry to po co do mnie pisze przez tyle czasu, spotyka sie przyjezdzajac do kraju jedynie na weekendy i marnujac czas na mnie. Wg mnie bylo to najglupsze wytlumaczenie jakie mogl napisac.. wlasnie napisac, bo tydzien wczesniej mogl mi to powiedziec. Zawsze kiedy przebywalismy ze soba bylo cudwonie, problemy w jego glowie zaczynaly sie w momentach kiedy ze soba nie przebywalismy, gdy byl na wyjazdach . Za duzo myslal, pewne rzeczy sobie wmawial. Po tym smsie olalam go, choc ciezko mi bylo bo to jak sie swietnie dogadywalismy to wierzylam ze to juz ten ostatni i ze wreszcie go znalazalm. Wkrotce zaczelam spotykac sie z kims innym... Na nieszczęście po 4 miesiacach spotkałam P. w dyskotece, przeszedł obok kilka razy, ale ja udałam że nie widzę.. po czym dostałam smsa że widzi że musiał być z niego kawał gnoja że ja przeszłam obok i udaje że go nie znam. Odpisałam. I to był mój błąd. Odnowiliśmy kontakt, zaczełiśmy pisać i spotykać się od nowa, ale nie wracaliśmy do rozmowy o tym co było- kolejny błąd. Ja stwierdziłam że może zrozumiał i na początku traktowałam go po koleżeńsku. Spotykaliśmy się przez 9 miesięcy, zachowywaliśmy jak para, rozmawialismy o wszystkim, opowiadał mi o rodzinie, o finansach, o planach, o wszystkim czego się nie mówi kolegom czy koleżankom. Wszystko się super układało do pewnego momentu aż się nie zebrałam do rozmowy do kąd to wszystko prowadzi.. bo spotykamy się tyle czasu a tak na dobra sprawe jego rodzice z ktorymi spotykam sie w sprawach zawodowych nawet o tym nie wiedza, ba matka do mnie mowi ze my moglibysmy zaczac sie spotykac! w tym momencie cos we mnie peklo i postanowilam zagaic rozmowe o co tutaj chodzi? czy Ty sie mnie wstydzisz?? (co prawda kolegow poznalam) moj monolog trwal pol godziny, on byl w takim szoku ze jedynie co to wyciagalam z niego poszczegolne slowa bo mowe mu odjelo. powiedzial ze nie chce sie angazowac... A przez 9 miesciecy a notabene ponad rok czasu to to nie bylo zaangazowanie? tyle smsow dziennie? ile to jest czasu? powiedzialam ze w takim razie bylo sie nie odzywac po tej dyskotece, ze tylko zmarnowal mi czas.. ja mam 33 lata i tez chcialabym ulozyc sobie zycie, a on ma 36. Po tym wszystkim czuje sie silna ze zebralam sie na te rozmowe, bo pewnie gdyby nie to to bym dostala znowu smsa z wyjazdu ze nie czuje iskierki. Malo tego dowiedzialam sie wczesniej ze ma jakies klopoty z pamiecia, sam mi o tym powiedział, ze chodzi z tym do lekarza. Wiele rzeczy zaczyna i nie konczy.. po dwóch tygodniach od rozmowy dostałam smsa z przeprosinami, że zachował się jak gówniarz, ale to nie zwroci mi straconego czasu.. Oczywiście przeprosiny smsem, bo nigdy nie potrafil rozmawiac w cztery oczy. W miedzyczasie jego kolega zaprosil mnie na wesele jako osoba towarzyszaca. Majac wahania, zgodzilam sie, mialam dosyc rozmyslania o calej sytuacji, chcialam wyjsc i sie pobawic. Oczywiscie kolega wiedzial od niego ze sie poklocilismy, malo tego oznajmilam mu zeby na nic nie liczyl ze ide jako kolezanka. Na poczatku nie powiedzial o tym P., ale dopiero po weselu. No i rozpętała się burza, dostałam smsa od byłego że nadrabiam stracony czas z jego dobrym kolega i pewnie wczesniej nadrabialam. Nie powinnam sie wogole odzywac na te brednie, bo odezwal sie pies ogrodnika, ale mu napisalam ze poszlam tylko dlatego zeby ciagle nie myslec o nim co było prawdą. Malo tego na kolege jakos nie byl zbytnio obrazony. Dziwne i nie pojęte- niby nie chce sie angazowac a jest strasznie zazdrosny. Jak mi na kims nie zalezy to mi nie zalezy i nie jestem zazdrosna, bo o kogo mam byc jak mi ta osoba jest objetna. Pozniej wyslal jeszcze kilka smsow do mnie bardziej takie pyskowki, koledze powiedzial ze jestem ok i ze to on przesadzil, a potem napisalam mu zeby sie do mnie nie odzywał. Na co niby naisal ok, a po kilku dniach jak gdyby nigdy nic powiedzial mi czesc na silowni, mimo ze mial sie nie odzywac do mnie i nastepnego dnia kazal koledze mnie pozdrowic.

Nie wiem co o tym wszystkim myslec. wiem ze pewnie zaluje, ze nie spodziewal sie całej tej rozmowy, bo nie byl na nia przygotowany. Pewnie coś tam przemyslal skoro przeprosil. wiem że dobrze zrobiłam że sie zebrałam wtedy na rozmowe, bo pewnie na kolejnym wyjeżdzie dostałabym smsa od niego. Dlatego dobrze że ja to zakończyłam. Ale ciezko mi z tym bo nadal coś czuje pomimo ze minely dwa miesiace. Facet 36 letni powinien byc w miare ograniety, wiedziec co robi i przede wszystkim myslec. A on jest jak tykajaca bomba. Gdy przebywaliśmy ze soba bylo cudownie. Dowiedzialam sie tez ze nie byl w zwiazku przez 7 lat o ile polroczne spotykanie sie te 7 lat temu mozna nazwac zwiazkiem? Nie wiem moze z nim jest cos nie tak? moze nie potrafi sie odnalezc? zrobilo sie zbyt powaznie i sie wystraszyl? moze bal sie zaangazowania w sensie ze bede stawiac mu ultimatum ze ma zrezygnowac z wyjazdow, z kosztownego hobby? nie mam pojecia. Rozmawialam z kolezankami, radzialm sie i od wszystkich dostalam odpowiedzi ze to nie jest normalne zachowanie, ze on sam nie wie czego chce.. że to taki niebieski ptak, piotrus pan. A najlepsze jest to ze koledze powiedzial ze traktowałam go jak gowniarza... no i to kolejny przyklad na wmawianie sobie rzeczy jakie nie miały miejsca.. Boje sie ze sie niedługo odezwie, pewnie przed swietami albo jeszcze w listopadzie. Od razu napisze ze nie jest to typ podrywacza,on ma spore wymagania co do kobiet... w sumie to bardziej boje sie ze znow ulegne gdy sie odezwie bo mimo iz wiem ze to nie ma przyszlosci jednak jeszcze zyje tym co sie działo miedzy nami. Z mojej strony było spore uczucie i męczę się z tym strasznie.. Co się dzieje z tymi mężczyznami? czy miał tu ktoś podobne doświadczenia? Jak sobie poradziłyście? Patrząc z boku to po prostu tutaj nie wiadomo o co tak naprawdę chodzi.. Czy on się panicznie boi związków i zaangażowania? Czy któraś przerabiała podobną historię?

Dodam że ani razu po tym wszystkim pierwsza do niego nie pisałam.. nie wiem może on powinien dorosnąć.. myślę że wie że zrobił źlę bo jak sam stwierdził zachował się jak gówniarz. Nie mam zamiaru się pierwsza odzywać do niego, ale na 100% jestem pewna że za jakiś czas będzie chciał odnowić relację..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 36 letni Piotruś Pan..
anulla33 napisał/a:

Witam:) długo zastanawiałam się czy opisać swój problem, przeczytałam sporo wątków ale nie znalazłam zbliżonej sytuacji. Zacznę od tego że jestem osobą która raczej poważnie podchodzi do życia, zawieranych znajomości, jestem bardzo aktywna zawodowo oraz niezależna. Miałam dwa poważniejsze związki - jeden 2,5 letni podczas studiów - był to pierwszy poważny chłopak, ale związek rozpadl się ponieważ chłopak był zbyt zazdrosny oraz bardzo roszczeniowy, nie mieszkaliśmy ze sobą. Drugi związek 3,5 letni, zakończył się w ubiegłym roku. Przyczyn było kilka m.in zdrada partnera, czego nie wybaczyłam oraz to że bardziej potrzebował sprzątaczki jak dziewczyny...

Po 3 miesiącach od rozstania za namową koleżanek postanowiłam założyć konto na portalu randkowym, na którym poznałam P. Bardzo dobrze nam się rozmawiało, więc postanowiliśmy się spotkać. Pierwsza randka trwała prawie 5 godzin! Tematy się nam nie kończyły. Jeszcze tego samego dnia umówilismy sie na kolejną randkę i tak się zaczeło. Dzień w dzień setki smsów, miliony spraw które nas łaczyły. Z żadnym mężczyzną nie łączyło mnie aż tyle rzeczy. Spotykaliśmy się tak przez 1,5 miesiąca, ponieważ musiał wyjechać do pracy za granicę, pracowal wyjazdowo. Wyjechał na 3 tyg, przez ten czas codziennie pisaliśmy, w międzyczasie poznałam jego rodziców, ponieważ zapytal czy nie chcialabym zrobic czegos czym sie zajmuje zawodowo dla nich. Zgodzilam się. Załapałam z nimi świetny kontakt, a oni mnie bardzo polubili. Jak byl na wyjezdzie zapytal czy mialabym ochote wyjechac z nim jak wroci na kilka dni w gory, odpowiedzialam ze bardzo chetnie. Wyjazd był bardzo udany, tam pierwszy raz doszło do zbliżenia. Było bardzo dobrze, choć po sposobie w jaki mnie całował a co nie dawało mi spokoju wyczułam że nie ma zbytniego w tym doświadczenia. Wczesniej jak rozmawialismy o zwiazkach mówił że był w kilku i ostatnia dziewczyna go zdradziła z jego kumplem, wspomniał że z wcześniejszą mieszkał 2,5roku.. teraz wiem że to było nieprawdą, że nigdy nie był w poważnym związku, ani z nikim nie mieszkał, a najdłużej był z kobietą pół roku.. dodam że facet 36 letni. Wróciliśmy z gór, pojechaliśmy nad morze, a wieczorem dostałam smsa że się źle zachowywałam nad morzem że byłam zbyt niedostępna.. nie wiem o co mu chodziło, może o to że nie jestem typem dziewczyny która sie lubi obściskiwać w miejscach publicznych i ostentacyjnie całować... dla mnie bylo to niezrozumiałe, ale wyjaśniłam to. Później było ok, wyjechał na dwa tygodnie, cały czas byliśmy w kontakcie, po 100smsów dziennie- wracał do Polski co tydzień lub co dwa, było wszystko w najlepszym porządku i znowu będąc na wyjeżdzie zaczał mi w smsach wypominać jaka to ja byłam zła że na plaży się tak źle zachowywałam.. że brakowało mu bliskości.. później znów było ok do momentu aż nie wyjechał i nie zerwał znajomości smsem twierdząc że nie widzi przyszłości i nie chce czuje iskierki... jedyne co to mialam w sobie ogromna złość, skoro nie czuje iskry to po co do mnie pisze przez tyle czasu, spotyka sie przyjezdzajac do kraju jedynie na weekendy i marnujac czas na mnie. Wg mnie bylo to najglupsze wytlumaczenie jakie mogl napisac.. wlasnie napisac, bo tydzien wczesniej mogl mi to powiedziec. Zawsze kiedy przebywalismy ze soba bylo cudwonie, problemy w jego glowie zaczynaly sie w momentach kiedy ze soba nie przebywalismy, gdy byl na wyjazdach . Za duzo myslal, pewne rzeczy sobie wmawial. Po tym smsie olalam go, choc ciezko mi bylo bo to jak sie swietnie dogadywalismy to wierzylam ze to juz ten ostatni i ze wreszcie go znalazalm. Wkrotce zaczelam spotykac sie z kims innym... Na nieszczęście po 4 miesiacach spotkałam P. w dyskotece, przeszedł obok kilka razy, ale ja udałam że nie widzę.. po czym dostałam smsa że widzi że musiał być z niego kawał gnoja że ja przeszłam obok i udaje że go nie znam. Odpisałam. I to był mój błąd. Odnowiliśmy kontakt, zaczełiśmy pisać i spotykać się od nowa, ale nie wracaliśmy do rozmowy o tym co było- kolejny błąd. Ja stwierdziłam że może zrozumiał i na początku traktowałam go po koleżeńsku. Spotykaliśmy się przez 9 miesięcy, zachowywaliśmy jak para, rozmawialismy o wszystkim, opowiadał mi o rodzinie, o finansach, o planach, o wszystkim czego się nie mówi kolegom czy koleżankom. Wszystko się super układało do pewnego momentu aż się nie zebrałam do rozmowy do kąd to wszystko prowadzi.. bo spotykamy się tyle czasu a tak na dobra sprawe jego rodzice z ktorymi spotykam sie w sprawach zawodowych nawet o tym nie wiedza, ba matka do mnie mowi ze my moglibysmy zaczac sie spotykac! w tym momencie cos we mnie peklo i postanowilam zagaic rozmowe o co tutaj chodzi? czy Ty sie mnie wstydzisz?? (co prawda kolegow poznalam) moj monolog trwal pol godziny, on byl w takim szoku ze jedynie co to wyciagalam z niego poszczegolne slowa bo mowe mu odjelo. powiedzial ze nie chce sie angazowac... A przez 9 miesciecy a notabene ponad rok czasu to to nie bylo zaangazowanie? tyle smsow dziennie? ile to jest czasu? powiedzialam ze w takim razie bylo sie nie odzywac po tej dyskotece, ze tylko zmarnowal mi czas.. ja mam 33 lata i tez chcialabym ulozyc sobie zycie, a on ma 36. Po tym wszystkim czuje sie silna ze zebralam sie na te rozmowe, bo pewnie gdyby nie to to bym dostala znowu smsa z wyjazdu ze nie czuje iskierki. Malo tego dowiedzialam sie wczesniej ze ma jakies klopoty z pamiecia, sam mi o tym powiedział, ze chodzi z tym do lekarza. Wiele rzeczy zaczyna i nie konczy.. po dwóch tygodniach od rozmowy dostałam smsa z przeprosinami, że zachował się jak gówniarz, ale to nie zwroci mi straconego czasu.. Oczywiście przeprosiny smsem, bo nigdy nie potrafil rozmawiac w cztery oczy. W miedzyczasie jego kolega zaprosil mnie na wesele jako osoba towarzyszaca. Majac wahania, zgodzilam sie, mialam dosyc rozmyslania o calej sytuacji, chcialam wyjsc i sie pobawic. Oczywiscie kolega wiedzial od niego ze sie poklocilismy, malo tego oznajmilam mu zeby na nic nie liczyl ze ide jako kolezanka. Na poczatku nie powiedzial o tym P., ale dopiero po weselu. No i rozpętała się burza, dostałam smsa od byłego że nadrabiam stracony czas z jego dobrym kolega i pewnie wczesniej nadrabialam. Nie powinnam sie wogole odzywac na te brednie, bo odezwal sie pies ogrodnika, ale mu napisalam ze poszlam tylko dlatego zeby ciagle nie myslec o nim co było prawdą. Malo tego na kolege jakos nie byl zbytnio obrazony. Dziwne i nie pojęte- niby nie chce sie angazowac a jest strasznie zazdrosny. Jak mi na kims nie zalezy to mi nie zalezy i nie jestem zazdrosna, bo o kogo mam byc jak mi ta osoba jest objetna. Pozniej wyslal jeszcze kilka smsow do mnie bardziej takie pyskowki, koledze powiedzial ze jestem ok i ze to on przesadzil, a potem napisalam mu zeby sie do mnie nie odzywał. Na co niby naisal ok, a po kilku dniach jak gdyby nigdy nic powiedzial mi czesc na silowni, mimo ze mial sie nie odzywac do mnie i nastepnego dnia kazal koledze mnie pozdrowic.

Nie wiem co o tym wszystkim myslec. wiem ze pewnie zaluje, ze nie spodziewal sie całej tej rozmowy, bo nie byl na nia przygotowany. Pewnie coś tam przemyslal skoro przeprosil. wiem że dobrze zrobiłam że sie zebrałam wtedy na rozmowe, bo pewnie na kolejnym wyjeżdzie dostałabym smsa od niego. Dlatego dobrze że ja to zakończyłam. Ale ciezko mi z tym bo nadal coś czuje pomimo ze minely dwa miesiace. Facet 36 letni powinien byc w miare ograniety, wiedziec co robi i przede wszystkim myslec. A on jest jak tykajaca bomba. Gdy przebywaliśmy ze soba bylo cudownie. Dowiedzialam sie tez ze nie byl w zwiazku przez 7 lat o ile polroczne spotykanie sie te 7 lat temu mozna nazwac zwiazkiem? Nie wiem moze z nim jest cos nie tak? moze nie potrafi sie odnalezc? zrobilo sie zbyt powaznie i sie wystraszyl? moze bal sie zaangazowania w sensie ze bede stawiac mu ultimatum ze ma zrezygnowac z wyjazdow, z kosztownego hobby? nie mam pojecia. Rozmawialam z kolezankami, radzialm sie i od wszystkich dostalam odpowiedzi ze to nie jest normalne zachowanie, ze on sam nie wie czego chce.. że to taki niebieski ptak, piotrus pan. A najlepsze jest to ze koledze powiedzial ze traktowałam go jak gowniarza... no i to kolejny przyklad na wmawianie sobie rzeczy jakie nie miały miejsca.. Boje sie ze sie niedługo odezwie, pewnie przed swietami albo jeszcze w listopadzie. Od razu napisze ze nie jest to typ podrywacza,on ma spore wymagania co do kobiet... w sumie to bardziej boje sie ze znow ulegne gdy sie odezwie bo mimo iz wiem ze to nie ma przyszlosci jednak jeszcze zyje tym co sie działo miedzy nami. Z mojej strony było spore uczucie i męczę się z tym strasznie.. Co się dzieje z tymi mężczyznami? czy miał tu ktoś podobne doświadczenia? Jak sobie poradziłyście? Patrząc z boku to po prostu tutaj nie wiadomo o co tak naprawdę chodzi.. Czy on się panicznie boi związków i zaangażowania? Czy któraś przerabiała podobną historię?

Dodam że ani razu po tym wszystkim pierwsza do niego nie pisałam.. nie wiem może on powinien dorosnąć.. myślę że wie że zrobił źlę bo jak sam stwierdził zachował się jak gówniarz. Nie mam zamiaru się pierwsza odzywać do niego, ale na 100% jestem pewna że za jakiś czas będzie chciał odnowić relację..


Jeśli będzie chciał odnowić relację , to zapewne tylko dlatego, że w tym czasie nie będzie miał innego pomysłu na siebie. On nie chce się angażować, więc jeśli interesują Cie niezobowiązujące spotkania to się z nim spotkaj. Jeśli nie - szukaj dalej!

3

Odp: 36 letni Piotruś Pan..

Dziękuję za odpowiedź smile Nie interesują mnie niezobowiązujące spotkania, uważam że facet w tym wieku powinien być na tyle poważny że powinien o tym powiedzieć wprost, a nie udawać głupiego.. może znajdzie się taka której to będzie pasowało.. mi to nie odpowiada. Myślałam że takie gierki w niezobowiązujące spotkania to mógł mieć mając lat 20.. 25.. ale nie prawie 40 letni facet! Halo! Poza tym myślę że takie podejście jest też wynikiem tego że raz nie ma doświadczenia w życiu w związku i dwa stale pracuje na wyjazdach.. Jedyne co pewne i mu potrzebne to pieniadze, bo tylko na tym mu tak naprawdę zależy..

4

Odp: 36 letni Piotruś Pan..

Cóż, znam starszych z takim podejściem, nadal samych, co nie przeszkadza im być zazdrosnym o tę, czy tamtą, więc wiek nie jest tu wyznacznikiem.
Z Twojego opisu wywnioskowałam, że mężczyzna ten może być egoistą, który nie weźmie odpowiedzialności za drugą osobę. Może i materialista - to Ty już powinnaś wiedzieć.
Odpuść go sobie, bo będziesz się tak kręcić w kółko do 40-stki i ciągle zastanawiać - czy on się w końcu zaangażuje, a może go rozkocham, a może on się pogubił?  a może..  a to wszystko goowno prawda. Jak człowiek czegoś chce, to to robi. On widocznie nie chce i zapewne nie bez powodu jest sam.
Nie czekaj na niego, do świąt możesz być już w innym miejscu, z kimś innym - i tego Ci życzę. Powodzenia.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 36 letni Piotruś Pan..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024