Bycie ciocią - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Bycie ciocią

W pracy jak opowiedziałam chłopakom, że będę ciocią to zdążyli mnie nastraszyć tym, że ciocia to wydaje pieniądze na zabawki dla swojego bratanka/bratanicy. Nie znam jeszcze płci dziecka. Tylko mi powiedziano, że będę ciocią i tyle wiem.
Rzeczywiście to tak jest ??. Obecnie mi się nie układa z pracą (do końca sierpnia mam umowę teraz i nie wiem czy mi przedłużą) i jakoś trudno mi sobie wyobrazić że ciocia wydaje pieniądze. A jestem jeszcze na etapie że uczę się zarządzania finansami.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bycie ciocią

Ale serio pytasz?
Zawsze dajesz sobie wkręcić każda pierdółkę? Moze koledzy widza, że nie masz własnego zdania, że ulegasz wpływom, że masz niską samoocenę i wykorzystują to wciskając dla beki cokolwiek, co da im radość z Twojego łyknięcia bzdury wink . Moze się mylę... i oby tak było.

W każdym razie wystarczy pomyśleć: też miałaś ciocie i wujków, czy każdy za każdym razem coś Ci kupował? Na urodziny, święta, jakieś okazje to się coś kupuje na miarę własnych możliwości i gdy się zostanie zaproszonym. Jednak nie wyobrażam sobie przy każdym spotkaniu bez okazyjnym kupować niewiadomo jakie prezenty i to każdemu siostrzeńcowi/bratankowi. Łącznie z mojej i męża rodziny jest ich 14, wyobrażasz sobie ile potrzeba by kasy?
Jeśli ktoś chce koniecznie, to nosi w torebce lizaki, więc zawsze coś ma symbolicznego wink .
Tak więc zluzuj majty (jak młodzież mówi). Gdy się maleństwo urodzi, to na przywitanie mamie kupisz kwiatka, niemowlakowi śpioszki i koniec. Potem to na chrzciny będzie okazja, potem na urodzinki itp. Toteż nie ma co popadać w paranoję wink . Takie okazje są wcześniej wiadome, więc można prezencik kupić z wyprzedzeniem kiedy się trafi tania okazja lub większa wypłata. Masz jeszcze kilka m-cy do narodzin dziecka, więc organizując wydatki możesz co m-c odkładać po 5 zł smile .
To nie jest takie trudne, dasz radę.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

3

Odp: Bycie ciocią
tajemnicza75 napisał/a:

Ale serio pytasz?
Zawsze dajesz sobie wkręcić każda pierdółkę? Moze koledzy widza, że nie masz własnego zdania, że ulegasz wpływom, że masz niską samoocenę i wykorzystują to wciskając dla beki cokolwiek, co da im radość z Twojego łyknięcia bzdury wink . Moze się mylę... i oby tak było.

W każdym razie wystarczy pomyśleć: też miałaś ciocie i wujków, czy każdy za każdym razem coś Ci kupował? Na urodziny, święta, jakieś okazje to się coś kupuje na miarę własnych możliwości i gdy się zostanie zaproszonym. Jednak nie wyobrażam sobie przy każdym spotkaniu bez okazyjnym kupować niewiadomo jakie prezenty i to każdemu siostrzeńcowi/bratankowi. Łącznie z mojej i męża rodziny jest ich 14, wyobrażasz sobie ile potrzeba by kasy?
Jeśli ktoś chce koniecznie, to nosi w torebce lizaki, więc zawsze coś ma symbolicznego wink .
Tak więc zluzuj majty (jak młodzież mówi). Gdy się maleństwo urodzi, to na przywitanie mamie kupisz kwiatka, niemowlakowi śpioszki i koniec. Potem to na chrzciny będzie okazja, potem na urodzinki itp. Toteż nie ma co popadać w paranoję wink . Takie okazje są wcześniej wiadome, więc można prezencik kupić z wyprzedzeniem kiedy się trafi tania okazja lub większa wypłata. Masz jeszcze kilka m-cy do narodzin dziecka, więc organizując wydatki możesz co m-c odkładać po 5 zł smile .
To nie jest takie trudne, dasz radę.

W ogóle żadna ciocia i wujek nic mi nie kupowali na urodziny. Nawet na święta nic od nich nie dostaje.
Co do kupowania niemowlakowi coś. Jak w końcu wyjdę na prosto z finansami (nie mam dużo oszczędności i nie mam farta do umów z pracą) to najwyżej wtedy jak bym wpadała do Elbląga. Mnie na co dzień nie ma tam bo przebywam w Gdańsku. Zresztą i tak nie wiem co bym miała kupować dziecku.
Na razie na tyle ogarniam finanse, że starczy mi na bieżące potrzeby. Gorzej z odkładaniem pieniędzy. Pokój mi mama na razie opłaca także nie mam z tym problemu.

4

Odp: Bycie ciocią

Bycie ciocią jest bardzo fajne. Uwielbiam to! smile

5

Odp: Bycie ciocią

Ze swojego doświadczenia powiem, że zakupy dla malucha warto konsultować z rodzicami dziecka. Może się okazać, że kupisz dziecku jakąś zabawkę, którą juz ma. Po drugie, jeśli rodzice mówią, że masz czegoś dziecku nie kupować, a ty później sama z dzieckiem zostajesz i dziecko chce tę rzecz, to nie kupuj tej rzeczy. Nie popieram kupowania dziecku byle czego,pierdolek przy każdej okazji. Lepiej kupić coś lepszego raz na jakiś czas. I moim zdaniem dawanie dzieciom słodyczy trzeba skonsultować z rodzicami. Zamiast prezentów warto żebyś poświęciła dziecku czas podczas wizyty smile.

6

Odp: Bycie ciocią
kao_makao napisał/a:

Ze swojego doświadczenia powiem, że zakupy dla malucha warto konsultować z rodzicami dziecka. Może się okazać, że kupisz dziecku jakąś zabawkę, którą juz ma. Po drugie, jeśli rodzice mówią, że masz czegoś dziecku nie kupować, a ty później sama z dzieckiem zostajesz i dziecko chce tę rzecz, to nie kupuj tej rzeczy. Nie popieram kupowania dziecku byle czego,pierdolek przy każdej okazji. Lepiej kupić coś lepszego raz na jakiś czas. I moim zdaniem dawanie dzieciom słodyczy trzeba skonsultować z rodzicami. Zamiast prezentów warto żebyś poświęciła dziecku czas podczas wizyty smile.

Mówisz czas. Nie bardzo bym to umiała. Jak mieszkałam z rodzicami i wpadali czasem znajomi z dziećmi przy czym jedno z dzieci było niemowlakiem nie umiałam widzieć tej słodkości.Nie rozumiem nawet tego zachwytu jak niemowlak może być słodki.
Mówi się, że małe dzieci są słodkie. Ja tak nie potrafię myśleć. Nie widzę w tym nic zachwycającego. Poza motoryzacją mnie też ciekawią tematy związane z anatomią ? człowieka. Takie o tym jak człowiek się rozwija, psychologia człowieka, jak się odżywiać zdrowo i dbać o siebie.
Mieszkałam ze zbyt nadopiekunczymi rodzicami. Moje potrzeby emocjonalne były na bocznym torze odstawione. Jak rodzice wzięli drugiego psa bo tamten nie szczekał na obcych to miałam poczucie, że on jest ważniejszy ode mnie.
Nie chce mieć własnych dzieci w ogóle. Poza tym że z praca mi się nie układa to jeszcze bym je skrzywdziła. Sama nie rozumiem większości spraw jakie są na świecie to jeszcze bym wychowała kalekę.
Jak mi brat napisał że był z narzeczoną u ginekologa i jego dziecko ma 1,5 cm i 7 tydzień to się coraz bardziej czuje, że co mam się chwalić rodzicom, że chodziłam na koncerty z okazji Jarmarku Domikańskiego i że mi się podobały. Więcej zostawiam sobie i nikomu nic nie opowiadam.

Odp: Bycie ciocią

Serena, ja widzę, że ty ogólnie boisz się nie tyle kupowania,co tego, że oczekuje się, że będziesz miała z tym dzieckiem jakąś relację, a ty nie potrafisz relacji nawiązać. Pojawia się sytuacja,której boisz się,że nie sprostasz... Czy ty byłaś kiedyś w związku?

...a dni, których nie pamiętasz, nigdy nie było..

8

Odp: Bycie ciocią
serena66 napisał/a:
kao_makao napisał/a:

Ze swojego doświadczenia powiem, że zakupy dla malucha warto konsultować z rodzicami dziecka. Może się okazać, że kupisz dziecku jakąś zabawkę, którą juz ma. Po drugie, jeśli rodzice mówią, że masz czegoś dziecku nie kupować, a ty później sama z dzieckiem zostajesz i dziecko chce tę rzecz, to nie kupuj tej rzeczy. Nie popieram kupowania dziecku byle czego,pierdolek przy każdej okazji. Lepiej kupić coś lepszego raz na jakiś czas. I moim zdaniem dawanie dzieciom słodyczy trzeba skonsultować z rodzicami. Zamiast prezentów warto żebyś poświęciła dziecku czas podczas wizyty smile.

Mówisz czas. Nie bardzo bym to umiała. Jak mieszkałam z rodzicami i wpadali czasem znajomi z dziećmi przy czym jedno z dzieci było niemowlakiem nie umiałam widzieć tej słodkości.Nie rozumiem nawet tego zachwytu jak niemowlak może być słodki.
Mówi się, że małe dzieci są słodkie. Ja tak nie potrafię myśleć. Nie widzę w tym nic zachwycającego. Poza motoryzacją mnie też ciekawią tematy związane z anatomią ? człowieka. Takie o tym jak człowiek się rozwija, psychologia człowieka, jak się odżywiać zdrowo i dbać o siebie.
Mieszkałam ze zbyt nadopiekunczymi rodzicami. Moje potrzeby emocjonalne były na bocznym torze odstawione. Jak rodzice wzięli drugiego psa bo tamten nie szczekał na obcych to miałam poczucie, że on jest ważniejszy ode mnie.
Nie chce mieć własnych dzieci w ogóle. Poza tym że z praca mi się nie układa to jeszcze bym je skrzywdziła. Sama nie rozumiem większości spraw jakie są na świecie to jeszcze bym wychowała kalekę.
Jak mi brat napisał że był z narzeczoną u ginekologa i jego dziecko ma 1,5 cm i 7 tydzień to się coraz bardziej czuje, że co mam się chwalić rodzicom, że chodziłam na koncerty z okazji Jarmarku Domikańskiego i że mi się podobały. Więcej zostawiam sobie i nikomu nic nie opowiadam.

W tym "czasie"  nie chodziło mi o to, że dzieckiem należy zachwycać. Ja też się dziećmi nie zachwycam, tylko wiem, że gdy przychodzi się do kogoś, kto ma dziecko, to dziecko chce się pochwalić zabawkami, chce się chwilę pobawić z tobą. I wówczas warto choć przez chwilę poświęcić dziecku całą swoją uwagę. Pobawisz się przez np. 15 min, później będziesz rozmawiać z rodzicami. Gdy przyniesiesz jakąś zabawkę, pobaw się nią z dzieckiem przez chwilę. To jest naprawdę mały wysiłek, a dla dziecka dużo znaczy smile. Traktuję dziecko jak podmiot, dorośli nie lubią być olewani, dzieci tak samo smile. To jest oczywiście moje podejście.

9 Ostatnio edytowany przez serena66 (2017-08-17 12:20:02)

Odp: Bycie ciocią
statystyczna_polka napisał/a:

Serena, ja widzę, że ty ogólnie boisz się nie tyle kupowania,co tego, że oczekuje się, że będziesz miała z tym dzieckiem jakąś relację, a ty nie potrafisz relacji nawiązać. Pojawia się sytuacja,której boisz się,że nie sprostasz... Czy ty byłaś kiedyś w związku?

Nigdy nie byłam w związku. Nie chcę nawet w nim być. Boje się bliskości. W dzieciństwie mnie nie przytulano. Nigdy mnie żaden facet nie podrywał. Co prawda pracuje z samymi facetami ale większość z nich to ma swoje drugie połówki, a ja wolę być postrzegana jako koleżanka z pracy.
Co do oczekiwania to znam moją matkę. Będzie mi kazała interesować się co u dziecka, do tego sztucznie się uśmiechać. Sama mi kazała gratulować bratu, że zostanie ojcem. Ja tego nie potrafię. Do tego czasem sama mi mówi napisz do brata co u niego. On się tak cieszy.
A brat żeby nie było nigdy do mnie sam z siebie nie pisał.

10

Odp: Bycie ciocią

Wydaje mi się, ze rodzice nie nauczyli Cie samodzielności, w tym samodzielnego myślenia. Do tej pory mama Ci dyktuje co masz robić. Sama byś na pewne rzeczy nie wpadła? Boisz się relacji tak osobistych, jak i rodzinnych. Dlatego zgodzę się, że nie boisz się kupowania jako takiego, tylko w ogóle relacji bliskich.
Nie chcesz to nic nie kupuj, nikt do niczego Cie nie zmusi. Nie chcesz to nie okazuj zainteresowania, nie poświęcaj swojego cennego czasu. Nie zmuszaj sie do niczego, bo inni i tak będą widzieć sztuczne uśmiechy i wymuszone reakcje, a to jeszcze gorsze niż brak kontaktu.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

11

Odp: Bycie ciocią

Ja od cioci to chyba w życiu nic nie dostałam. Nawet zdaje się na mojej komunii się w ogóle nie pojawiła, nie mówiąc o jakimś prezencie smile A ciotka do biednych nie należy (choć po prawdzie, to zdaje się tam mąż trzyma łapę na kasie i wydziela jej, więc może to wina wujaszka-sknery...)
Jednak jeśli chcesz być dobrą ciocią (obowiązku takiego oczywiście nie ma, mówię wyrażnie: jeśli TY chcesz), to fajnie, gdybyś pamiętała o choćby drobnym prezencie na urodziny i czymś ciut większym na komunię. Myślę też, że miło jest, jak taka nawet ciocia pośle choćby kartkę z życzeniami. No może w dzieciństwie wczesnym to człowiek się takimi rzeczami nie przejmuje, ale już w późniejszych latach, taki nastolatek, czy już dorosły człowiek, to chyba doceni jednak tą pamięć. Wcale nie trzeba dawać jakichś wielkich, drogich prezentów. Liczy się pamięć i pozytywne nastawienie do drugiego człowieka, a nie prezenty. Znam nawet osobę, która w ciucholandzie kupowała pluszaki, potem wyprała, wysuszyła i były pluszaki całkiem OK, kupiła tam za symboliczną złotówkę i dała tyle, na co ją było stać. Może dziś się takie coś wydaje dziwne, ale nie tak dawno temu, za komuny jak dziecko miało dwa pluszaki na krzyż, to się latami bawiło nimi i prało się wtedy w pralce te zabawki, a nie wyrzucało na śmietnik jak dzisiaj. No, oczywiście nie namawiam do aż takiej oszczędności by kupować po lumpeksach rzeczy na prezent, bo w końcu nowe zabawki nie są aż takie drogie, za 10zł się chyba już kupi jakiegoś ładnego, małego pluszaka... Tak tylko piszę to jako przykład, że jak się nie ma środków, ale się chce, to można dać dziecku prezent nawet bardzo tani, a taki dzieciak się jednak ucieszy, że coś dostał. No chyba, że jest tak rozpieszczony i rozbestwiony, że nie doceni czegoś małego, to cóż, ja bym uznała w takim przypadku, że jak nie chce tego, co moge oferować, to nie dostanie... nic smile Bo uważam, że dziecko też powinno być uczone szacunku do ludzi, jak i do tego, co dostaje, bo nic nie jest za darmo i ktoś musiał na to pracować, nawet jeśli to nie była droga rzecz. I zwyczajne docenienie gestu dobrej woli powinno być. Chyba, że prezent nietrafiony, ale to się i z drogimi rzeczami zdarza, mimo wszystko powinna być wpajana przez rodziców postawa docenienia gestu. Choć tu niestety już często dziecko bierze przykład od rodziców, którym wiecznie mało, powiedzmy tata ma mercedesa, ale co z tego, skoro sąsiad ma nowszą wersję wink I potem taki dzieciak będzie tak samo jak tata kręcił nosem na wszystko, czuł się jak królewicz, który zasługuje na wyłącznie same rzeczy "z najwyższej półki" i nie doceni mniejszego prezentu. Ale to na szczęście nie wszystkie dzieci takie są, raczej moim zdaniem większość dzieci potrafi się cieszyć z drobnych upominków. Już raczej trudniej nastolatkowi cos sprezentować, a póki dziecko jeszcze dość małe, to nie ma z tym dużego problemu.
W każdym razie, nikt obowiązku dawania prezentów nie ma. Dajemy jeśli sami chcemy, czujemy taką potrzebę. Ja na przykład myślę, że jak ta moja ciotka nie miała ochoty coś dać, to lepiej, że na siłę nie dawała. Już bardziej bym miała żal do niej o kompletny brak zainteresowania, choćby kartki na urodziny i dlaczego tak rzadko nas odwiedzała, prawie wcale... O prezentach to szczerze nie myślałam nigdy. Choć na pewno jako dziecko, to bym się cieszyła z każdego prezentu, nie ważne od kogo wink Dzieci są nieskomplikowane i się za wiele nie zastanawiają wink Ale mówię tu tak po latach patrząc. Moja ciotka jeszcze żyje, a wciąż nie ma od niej żadnego zainteresowania i chęci nawiązania kontaktu. Po prawdzie mieszka dość kawałek ode mnie, ale znów nie tak strasznie daleko. A i przejazdem bywała w moich okolicach, to potrafiła nawet się nie odezwać, choć była parę km dalej... Cóż, takie olewania jest dość przykre. Ale może ciotka jakieś powody po temu miała, nie wiem. Nie winię jej, tyle mówię, że trochę jest jednak przykro pomyśleć, że niby ma się jakąś rodzinę (ciotka, wujek) a tak jakby się wcale nie miało... Tu więc prezenty to jest najmniejszy pikuś przy takim jakby odrzuceniu przez tą rodzinę. Może nie każdy chce być jednak w roli ciotki/wujka i nie każdemu zależy na stworzeniu relacji z rodziną siostry/brata. Nie można nic na siłę, to na pewno. Jeśli nie wypływa ta chęć z serca, to oczywiście lepiej, jak taka rodzina trzyma się z daleka, niż by to wszystko miało być na siłę i sztuczny uśmiech, a w sercu jakaś niechęć czy wrogość.
Tak że musisz sama zdecydować jaką będziesz ciotką i ile od siebie będziesz umiała/chciała dać (i to nie tylko o prezentach tu mówie). Nie bądź jakaś fałszywa w tym co robisz, nie przymuszaj się, bo fałszywą serdeczność dzieci i tak wyczują. Ale gdybyś była choć po prostu przychylna, pozytywnie nastawiona, nie musi to być jakieś wielkie uczucie, wiadomo, ale zwyczajna ludzka życzliwość, to już będzie dobrze. No i nie wiń nigdy dziecka za błędy rodziców. Jesli masz z bratem nie najlepszą relację, to oczywiście siłą rzeczy nie będziesz częstym gościem w jego domu, ale to nie musi oznaczać, że swojego bratanka/bratanicy mimo to nie polubisz, czy że nie możesz być w miarę przyjemną, pozytywną ciocią. Wiadomo, jest trudniej kiedy nie ma się dobrych relacji z rodzeństwem, ale rozumiem, że tam jednak konfliktu jakiegoś z bratem też nie macie. Zrozumiałam, że po prostu każde żyje swoim życiem i kontakt jest luźny, niewielki, ale jakis tam jednak jest...? I nie jesteście jakoś skłóceni chyba? Jeśli stosunki są neutralne, to nie jest najgorzej. Hm, a może narodziny bratanka/bratanicy coś zmienią nawet na lepsze w waszych kontaktach? Będzie pretekst by częściej brata odwiedzić. Może jakoś trochę ocieplicie swoje relacje. No chyba, że nie masz ochoty, to nie namawiam. Nie wiem jakie tam macie na ten moment te relacje i jak cała sytuacja wasza wygląda. Jeśli nie jest tak najgorzej, to też trzeba się cieszyć z tego. Nie zawsze relacje między rodzeństwem są łatwe. Ale czasem jest też szansa coś poprawić. Ludzie też dojrzewają, zmieniają się. Dawne jakieś animozje odchodzą w przeszłość. Tylko oczywiście tu potrzeba dwojga chętnych do poprawy tych stosunków... Tak czy siak, narodziny dziecka mogą być dobrą okazją i sprawić, że i brat trochę z czasem zmieni się, dojrzeje, i Ty będziesz mieć więcej okazji do spotkania się z nim.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018