W sobote byliśmy na imprezie u jego znajomych i wszystko pięknie, w ogóle kazdy myślał, że jesteśmy razem bo tak się zachowywaliśmy. Do niczego więcej nie doszło, bo wypiliśmy no dużo za dużo i poszliśmy spać, ale razem. Nazajutrz mnie odwiózł do domu i się od tego czasu nie odzywa. Tak się w sumie spotykamy 1-2 razy w tygodniu, ale pisał do mnie codziennie. I tak się trochę obawiam, że to przez to, że jego kolega się zaczął do mnie przystawiać na tej imprezie, pamiętam to tak przez mgłę, chyba od razu poszłam, ale nie wiem czy mu o tym powiedzieli i jak to powiedzieli... Może przesadzam, ale jak się nie spotykaliśmy to pisaliśmy ze sobą cały dzień, a teraz cisza. Zresztą jak piszemy to on jest całkiem inny niż jak się spotkamy. Może ktoś bardziej się zna i mi powie czy warto mieć nadzieję na coś więcej? I też nie myślałabym, że jemu zalezy tylko na jednym, bo troche go znam i kompletnie na takiego nie pasuje.
Widocznie zauważył na tej imprezie jak rozmawialas z tym jego kolegą i poczuł sie odrzucony. Chyba jesteś u niego spalona. Musisz odbudować jego zaufanie.
Zanim dostałam 1 posta to już zdążyłam się z nim dogadać i w sumie to dalej jest tak samo. Tylko sama już nie wiem, czy on coś do mnie czuje czy nie, bo jak się spotkamy to jesteśmy jak para, a spotykamy się rzadko, no rzadko wychodzi z taką inicjatywą... To nie wiem czy mu na mnie zalezy w takim razie.
1-2 razy w tygodniu spotkanie na samym początku to jest rzadko wg Ciebie?
W sumie... Czyli to ja przesadzam? Nie wiem, czemu się tak chce spieszyć, może dlatego, że za jakiś miesiąc on prawdopodobnie wyjeżdża
W ogóle wcześniej miałam za sobą dwie ''znajomości'' takie że właśnie chcieli się spieszyć, widzieć codziennie i od razu wszystko... A on tak jakoś powoli z tym wszystkim i nie wiem jak mam to odbierać, bo póki co myślalam, że mu tak średnio na mnie zależy. Wyjaśnijcie, błagam