Witajcie, postanowiłam się Was tutaj poradzić, ponieważ może ktoś z Was miał podobne problemy co ja, wesprze mnie dobrą radą.
Mam 21 lat, studiuje, zaczynam drugi rok. Dwa lata temu poznałam chłopaka i od tamtego czasu moje życie to ciągły stres.
Mój ojciec od dawna był dosyć specyficzny,od małego wpajał mi, że każdy facet będzie chciał mnie tylko wykorzystać, na każdej imprezie mnie zgwałcą, krytykował wszystko co robiłam, choć zawsze przynosiłam dobre oceny, paski na świadectwach byłam najgorsza i powtarzał, że wyląduje na ulicy.
Dwa lata temu poszłam na studia, przeniosłam się do większego miasta. I tu zaczęły się problemy. Poznałam przez internet wspaniałego chłopaka, wierzę że taka miłość zdarza się w życiu tylko raz. Straciliśmy dla siebie głowę, ale mieszkał jeszcze dalej. Przez rok spotykaliśmy się co dwa tygodnie, głównie dzięki uprzejmości jego rodziców. Znając temperament ojca nie chciałam mu wspominać że mam chłopaka. Wydawało mi się nawet że jest w miarę dobrze, bo nawet nic nie marudził jak szłam na imprezę ze znajomymi z roku. O moim chłopaku dowiedział się przez przypadek, sprawdzając mój telefon... Wściekł się, wyzywał,stwierdził że wyląduje na ulicy, dosłownie się obraził. Kiedy wracałam do domu robił wojny, nie odzywał się. Dosłownie nikt w rodzinie nie poruszał tego tematu by go nie wkurzać.
Jest to dobry chłopak, studiuje, jest grzeczny, oddany,kocha mnie bardzo i planuje wspólną przyszłość. Chciałby mieć dobry kontakt z moimi rodzicami, sam wychodzi z inicjatywą. Moja mama bardzo go lubi, chciałaby go częściej widywać, dla niej nie byłoby problemu gdybyśmy odwiedzali ich gdy wracam do domu na weekend. Jednak on dostaje białej gorączki, niby go lubi, niby gadali normalnie ten raz jak się widzieli, ale nie może przeżyć faktu, że on w ogóle istnieje.
Pierwszy raz się postawiłam rok temu kiedy miałam ferie a chcieliśmy spędzić walentynki razem. Do tego czasu spotykalismy się w tajemnicy przed nim. Moja mama nas wspierała choć nie raz umierała ze stresu. Wyjechałam więc do miasta gdzie studiowałam, on dojechał do mnie. Po powrocie ojciec był wściekły. Znowu mnie wyzywał, znowu się nie odzywał. Rzuciłam dla mojego lubego studia, które przy okazji mi się nie podobały. Drugi raz postawiłam się ojcu bo nie chciałam studiować tego co on chciał żebym studiowała. Przeniosłam się do miasta w którym mieszka mój chłopak. Po miesiącach stresu, wyzwisk, obrażania, cichych dni, mój ojciec to zaakceptował. Mieszkaliśmy przez miesiąc razem, o czym on dalej nie wiedział, wiedziała tylko moja mama i był to najlepszy miesiąc w życiu. Przy nim czuje się naprawdę dobrze, jesteśmy niesamowicie zgrani, dogadujemy sie i naprawdę mocno kochamy, a jedyny nasz problem to mój ojciec.
Teraz jest na mnie obrażony, bo chłopak chce mnie zabrać na wakacje za granicę, bo jego ojciec wyszedł z propozycją żebyśmy polecieli w komplecie, a ja nigdy nie byłam na takich wczasach. Do tego nic by nie płacił, bo ja pracuje w wakacje, chłopak mi dołoży.
Jest mi niesamowicie wstyd, bo ja znam jego całą rodzinę,a on nie dośc że tylko moich rodziców to widział ich raptem dwa razy. Wszyscy z jego strony nam pomagaja, traktują mnie jak członka rodziny, mamy nawet okazję zamieszkać razem w domku, gdzie utrzymanie wyniosłoby nas taniej na dwójke niż na mnie samą na stancji.
Jesteśmy ze sobą dwa lata, większość naszych problemów to "co powie mój tata na to?".
Z jednej strony mam chęć odciąć się, zamieszkać z chłopakiem, będę miała stypendium, on również więc bez problemu się utrzymamy. jego tata też zawsze powtarza, że o pieniądze mamy się nie martwić bo on nas wspomoże. Tylko szkoda mi mamy. Bo jak on się na mnie tak śmiertelnie obrazi to boje się żeby póżniej jej nie obwiniał, nie wyżywał sie.
Pisze do Was z prośbą o ocenę, czy jego zachowanie jest normalne czy to jednak jest już ten wiek kiedy powinien odpuścić i zrozumieć że chce ułożyć sobie z kimś życie?
Nie nie i jeszcze raz NIE! Jego zachowanie jest chore a co nim kieruje? Nie mam pojęcia! Gdybym była w takiej sytuacji to bym była tak wściekła.. Nie wiem dlaczego on się tak zachowuje, to jest straszne.. A Ty zapewne tylko myślisz o tym "co powie ojciec". Tak nie może być. Jeżeli ojciec nie zmieni zachowania to miej to w dupie. Naprawdę. Jesteś młoda, całe życie przed tobą ale nie! Ty będziesz siedziała całe życie przy ojciec juz, bez faceta - bo mu się tak podoba. Nie idź w tym kierunku. Żyj chwila, bądź z tym chłopakiem i bądź szczęśliwa. A ojciec? Niech myśli co chce. Tak bym zrobiła, bo jego zachowanie jest naprawdę niezrozumiałe.