Cześć, liczę na Waszą opinię, sytuacja nie jest łatwa i potrzebuję takiego,, spojrzenia z boku".
Otóż poznałam ok miesiąc temu chłopaka, spotkaliśmy się ponownie, nie mieszka w tym samym mieście co ja ale jakieś 50 km dalej. Jest żołnierzem. Był w tym tygodniu przejazdem w moim mieście bo wybierał się do rodzinnego domu oddalonego o dobre 500 km.
Po spotkaniu z nim zaprosiłam Go do swojego pokoju, rozmawialiśmy, i powiedział mi coś takiego "wiesz, to jest przez moją przeszłość ale jeśli dziewczyna robi tak ze mną to pewnie robi tak z innymi." Zamarłam bo myślę tak samo w pewnych kwestiach.Głupio się poczułam bo dla mnie zaproszenie do pokoju to nic złego, można sobie porozmawiać, poprzytulac się, pocałować i tyle.
Zapytałam go czy to prawda, że w dzisiejszych czasach ludzie zaczynają związki od seksu, i tu powiedział, że to normalne, że tak jest. Z kolei jak to się ma do tego, że on myśli, że dziewczyna z nim to i z innymi?
Inna kwestia - rozmowa zaszła daleko, że przyznałam się, że jestem dziewicą.
Tak, mam 25 lat i jestem dziewicą. Po prostu nie natrafiłam na tego właściwego jeszcze.
Jego reakcja - to dobra rzecz, jest pewien, że znajdzie się ktoś kto to doceni i że jest to rzadko spotykane w dzisiejszych czasach w takim wieku.
Wracając do tego wieczoru z nim i jego kolegą ogólnie bardzo fajnie nam się rozmawiało, dużo pisaliśmy, dzwonilismy też do siebie pomiędzy spotkaniami.
Wyszłam z nim i jego kolegą na wieczór, staliśmy pod barem no i zagadal do mnie pewien chłopak, więc stwierdziłam ,, czemu nie?" no i chwilę porozmawialam, nie ukrywam, że chciałam zobaczyć czy ten "mój" będzie zazdrosny.
Na drugi dzień poruszył ten temat, zapytał czy go znałam wcześniej itd. Poprosił abym pokazała mu telefon, wszedł w okienko rozmowy z tym chłopakiem (dałam mu tylko nr, nie pisałam z nim), no i zaczął pisać do niego typu "hej słodki, co u ciebie, dopiero wstałam! ", gdy tamten odpisał, zabrałam mu tel ale zagroził, że jeśli mu nie dam to wyjdzie. Znów napisał coś głupiego temu facetowi, cyt."mokro"... Oczywiście wypierał się, że to zazdrość.
Wieczorem gdy spotkaliśmy się ponownie powiedział mi, że nie mógłby być z taką dziewczyną jak ja, bo każdy facet na mnie patrzy, chce mnie poznać, iść na randkę bo jestem bardzo ładna. A on już był raz zdradzony i nie chciałby znów okazać się tym drugim. Bo ja mieszkam tu a on kilkadziesiąt km od miasta i nie wierzy w związki na odległość.
Padło pytanie -,, dlaczego ja?", no więc wymieniłam mu parę zalet ale zaprzeczył.
Niska samoocena?
Proszę o opinię, zależy mi na nim.Ale nie wiem czy coś mogę w tej kwestii a chcę bardzo.