Cześć, piszę tu pierwszy raz, przypadkowo znalazłam tą stronę. Mój problem polega na niekontrolowaniu złości. Wkurzam się o pierdoły, przeszkadza mi wszystko, potrafię zrobić awanturę dosłownie z byle powodu. Nie potrafię tego kontrolować. Dopiero po fakcie widzę co znowu narobiłam. Cierpi na tym moja rodzina, związek no i ja sama. Macie jakieś sposoby na hamowanie się? Co robić zanim się wybuchnie i wszystko rozpieprzy?
ja kiedys tluklam szklanki i talerze - pomagalo;)
masz dzieci? Od kiedy je mam, jestem oaza spokoju. W zasadzie w ogole sie nie denerwuje niczym, nawet powaznymi sprawami. Zlosc w latach gdy bylam nastolatka, prawdopodbnie wynikala z bardzo zlych wzorcow w domu.
Co powoduje tak naprawde agresje u ciebie? skad wielka zlosc o male rzeczy, zastanawialas sie nad tym? Jestes zla, ze nie idzie po twojej mysli? zla ze ktos zrobil cos specjalnie przeciwko tobie? W tym danym momencie, chwili - jestes zla na otoczenie, los (poczucie niesprawiedliwosci) czy konkretne osoby i wyzywasz sie na nich?
Mam dziecko i moje wybuchy tak naprawde zaczęły się jakiś czas temu, kiedyś nie przejmowałam nie pierdołami, nawet poważniejsze rzeczy nie powodowały u mnie takich zachować jak teraz. Kiedy wybucham? Głównie chodzi o naprawdę nieistotne rzeczy, mówię coś do dziecka, ono wariuje po kilku upominaniach zaczynam wrzeszczeć. W innych sytuacjach zazwyczaj chyba coś idzie nie tak jakbym chciała, albo ogólnie coś mi poprostu przeszkadza. Starałam się to kontrolować ale nic z tego. Co narobiłam widzę po fakcie, kiedy juz sprawiłam komuś przykrość. Reakcje kompletnie nieadekwatne do syutacji, ale wściakam się na daną osobą nie na wszystko wokół.
Poszukaj informacji o acting–out i może umów sie do psychiatry, psychoterapeuty.
Dlaczego wściekasz się, gdy ktoś nie wykonuje Twych poleceń lub coś nie układa się po Twojej myśli?
No i tu jest właśnie problem. Nie wiem czemu się wsciekam, sama nie do końca to rozumiem. Tym.bardziej ze to sa zazwyczaj mało istotne rzeczy a odbija sie to.na.ważnych dla mnie osobach. Coś mi się chyba w głowie przestawilo ![]()
Tylko Ty możesz znaleźć odpowiedź na te pytania, inni mogą się tylko jej domyślać.
Dlaczego pozwalasz sobie na takie zachowania wobec osób ważnych dla Ciebie, wobec domowników?
Staram się tego nie robic, nie chce zachowywac sie w taki sposob. Zawsze bylam opanowana i bardzo cierpliwa. Dopiero od jakiegos czasu mam takie zachowania. Nie jestem z tego dumna i jest mi cholernie źle kiedy odbija sie to na innych. Moze rzeczywiście powinnam skorzystac z jakiegos specjalisty.
Skorzystaj. ![]()
Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie.
![]()
Poszukaj informacji o acting–out i może umów sie do psychiatry, psychoterapeuty.
Poczytalam troszke o tym i chyba cos w tym jest. Na przykladzie mojego meza, od dluzszego czasu oczekuje od niego konkretnego kroku , nie bede wnikala w szczegoly bo to nieistotne, natomiast on nic w zwiazku z tym.nie robi. W sumie mam zal o to bo mi na tym zalezy. Czy jest mozliwe ze podswiadomie reaguje na jego zachowania ktore nawet w minimalnym stopniu mi nie odpowiadaja? To moze powodowac moja agresje?
Despotyczne osoby reagują agresją, gdy inne osoby nie wykonują ich rozkazów.
Despotyczne osoby reagują agresją, gdy inne osoby nie wykonują ich rozkazów.
To okreslenie kojarzy mi sie raczej z cYms wrodzonym. Ja wczesniej bylam 180stopni w druga strone. Cierpliwa i spokojna. Teraz zupelne przeciwienstwo.
Byłaś cierpliwa i spokojna (a raczej udawałaś taką), łykałaś złość upychając ją w odległych zakamarkach. Metoda ta (stosowana przez lata) zawiodła, bo złości masz już tyle, że każdy pretekst jest dobry, by jej trochę upuścić, bo jeszcze trochę i udławiłabyś się "byciem" spokojną i cierpliwą.
tez goraco namawiam - psycholog, psychoterapeuta. Jesli tego nie kontrolujesz, a potrafisz sie za pierdoly bardzo zdenerwowac na dziecko - to dzialaj poki mozesz. Nie powinno sie krzyczec na dzieci... to naprawde robi tylko wiele zlego w twoich relacjach z nim. Co innego krzyknac raz na pol roku bo naprawde puszczaja nerwy (kazdemu puszczaja czasami...) a co innego co chwile za pierdoly.
No właśnie ja naprawdę byłam spokojna, nie udawalam. Cos sie poprostu we mnie zmienilo. Ale tak czy tak racja, cos trzeba z tym zrobic. Rzeczywiscie pomysle nad tym.lekarzem. z moim dZieckiem mam bardzo dobry kontakt pomimo moich nerwow a nie chcialabym tego zniszczyc. Tak samo jak i relacji z innymi. Dziękuję za wysluchanie.