Witajcie kobietki,
Mam do Was ogromną prośbę - zależy mi na obiektywnej ocenie sytuacji, bo już sama głupieje czy to ja źle postępuje czy powinnam inaczej...
Rok temu poznałam wspaniałego faceta, miłość mojego życia - on prowadzi firmę razem ze swoją mamą.
Po jakimś czasie podjęliśmy decyzję, że będę pracować razem z nim ( i tak słuchałam codziennie opowieści o jego pracy, pracownikach itd...)
zaczęłam zajmować się powoli jakimiś małymi rzeczami w domu związanymi z jego biznesem itd.
W tym momencie sytuacja wygląda tak, że mieszkam u niego, w tej samej klatce mieszka jego mama. Pracuje w dziale marketingu, zajmuję się social media, blogiem, rozliczaniem faktur i innymi rzeczami które zajmują mi czasu wystarczająco na etat, dodatkowo sprzątam w domu i zajmuję się psem, mój facet wykonuje oprócz pracy tylko drobne czynności np wyniesie śmieci, wyjdzie z psem i schowa naczynia do zmywarki ( jest pracoholikiem czasami siedzi do 23 na laptopie ) często jeździmy również na szkolenia, za które on płaci.
I tutaj zaczynają się schody - jego mama jest typem bezczelnej, wścibskiej kobiety.
Potrafiła wielokrotnie powiedzieć nam, że powinniśmy się zastanowić nad tym czy chcemy być razem bo się często sprzeczamy. I ze ona bardzo ceniła jedną osobę - miała tu na myśli byłą mojego faceta ( przychodząc od tak i psując mi humor na tyle, ze musiałam iść na spacer ) mój facet nie wstawił się za mną tylko zadzwonił do niej i podobno zwrócił uwagę.
pracuje codziennie mniej więcej od 10-17, czasami robię coś w domu np odpisuje na wiadomości klientów i sprawdzam social media.
Dzisiejsza sytuacja jednak wyprowadziła mnie z równowagi - jego mama w rozmowie z nami dała mi do zrozumienia, że powinnam pracować po godzinach i przychodzić w sobotę pomóc bo przecież jestem z K i powinnam go wspierać, ( po kolejnym wtrąceniu przez nią zdania, że powinniśmy zastanowić się czy chcemy być razem, jakieś 5 razy już to mówiła) Powiedziałam jej ze sprawy prywatne powinny zostać między nami i moja mama się nie wtrąca - powiedziała mi, że będzie bo to jej syn. Zaczęła mnie dodatkowo oczerniać, że na swoją Alicję nie licz bo ona w tym i w tym zarobi Ci błędów i tyle i nie wykazuje inicjatywy, abym coś robiła więcej. Dodam tylko, iż mój K też wielokrotnie dawał mi do zrozumienia, że robię za mało. Tylko, że to nie jest moja firma i nie jestem jego żoną żebym pracowała ponad to co robię.
Cała akcja polega na tym, że mój facet twierdzi, że powinnam nauczyć się tego co robi jego mama bo w razie gdy jej się coś stanie nie będzie miał kto tego pociągnąć ( facet zna się tylko na rozwoju firmy a nie na utrzymaniu jej działań dalszych )
Zarabiam 1450 zł plus szkolenia.
Kobietki co o tym myślicie ? lubię to co robię, i gdyby nie jego mama to myślę, że byłabym w 7 niebie. Niestety ona doprowadza mnie swoją złośliwością do szału.
![]()