Witam, w poniedziałek ma się odbyć sięspraw rozwodową z orzeczeniem o mojej winie. Świadkowie to sami znajomi, sąsiedzi, zarzuty wyssane z palca a na domiar złego to ja byłam poniżana , czasem bita. Czwórka dzieci z którymi się udało odejść w końcu zaczyna żyć. A ja nawet nie mam za co jechac na rozprawę. Nie wiem co robić. Czy sąd . może zabrać przez to dzieci, czy może mnie ustanowić winną?
Opisz co się stało dokladnie. Wina z reguły leży po obu stronach. Może popełniłas błędy, których nie bylas świadoma, a znajomi czy rodzina widzieli to z boku i mówią jak to wygląda wg nich?
Naprawdę, najlepsze co można powiedzieć ze startu bitej kobiecie, to to, że "popełniła błędy, których nie była świadoma".
Swojej córce, gdyby jej mąż obił gębę, to samo byś powiedział?
Pati, opisz sytuację bardziej szczegółowo, bo trudno cokolwiek powiedzieć na razie.
Masz dowody, masz kogoś, kto poświadczy, że byłaś ofiarą przemocy domowej?
Na czym miałaby polegać Twoja wina?
Opisz co się stało dokladnie. Wina z reguły leży po obu stronach. Może popełniłas błędy, których nie bylas świadoma, a znajomi czy rodzina widzieli to z boku i mówią jak to wygląda wg nich?
wypchaj sie z taka rada
za przemoc odpowiada tylko przemocowiec
a juz na pewno nie ofiara!
nie wiem,kto w tym wypadku jest kim, ale jak istnieje przemoc, to nie ma czegos takiego jak wina po obu stronach.