kolejny raz nie wie co do mnie czuje. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

Temat: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Na wstępie dziękuję wszystkim którzy tu weszli i poświęcą chociaż chwilę swojego czasu na przeczytanie tego co chce z siebie wyrzucić ... każde słowo będzie dla mnie bardzo ważne ... potrzebuje kopa albo rady cokolwiek ...

Zaczne od tego że prawie 7 lat temu w wieku 18 lat poznałam pewnego faceta starszego odemnie o 5 lat, wydawał sie bardzo dojrzały, stabilny emocjonalnie, wręcz jak dla mnie był nudny bo ja w tamtym czasie szukałam innych cech w facetach. Gdy się poznaliśmy ja kończyłam swój toksyczny związek, on mnie wspierał, wyciągał na spacery, kawę, podkochiwał sie we mnie. Mi sie to podobało, aczkolwiek nic do niego nie czułam, byłam wciąz zaangażowana emocjonalnie w związek z ex. Tak sie stało że wychodził mnie i po 8 miesiącach zostaliśmy razem, ja nadal nie wyleczyłąm sie z byłego i wciąż miałam z nim jakis kontakt, mj facet był zazdrosny o to, szpiegował mnie, sprawdzał itp. Byłam dla niego okrutna to fakt dziwię się że tak wiele zniósł ... ja bym dawno odeszła. Czas mijał aż po około 2 latach związku ja się zakochałam w nim, przywiązałam, poczułam że takiego faceta to ze świecą szukać i zaczęłam też mu to okazywać. Zbiegło sie to z jego studiami, ponieważ w wieku 26 lat stwierdził, ze czas zrealizowac swoje marzenia i zaczac studiować to co zawsze chciał a chciał zostać pilotem cywilnym. Preprowadził sie na drugi koniec Polski aż za Lublin a ja jeździłam do niego w piątek po pracy 9h autobusem w nocy po to żeby w niedzielę w nocy znowu wracać i iść prosto z drogi na 8h do pracy. Starałam się o niego, interesowałam jego sprawami o 180 stopni się zmieniłam, czułam poczucie winy za to jaka kiedys byłam i chciałam mu to zrekompensować. On od kąd się wyprowadził i zamieszkał sam, oddalił się ode mnie, zmienił, zaczął skupiać się przede wszystkim na sobie na swoich potrzebach celach, a jego głownym celem stały sie studia a potem znalezienie wymarzonej pracy. Tłumaczył, że ma dość życia w wieku już prawie 30 lat na garnuszku mamy i że chce wkoncu latać i zarabiać i to jest teraz jego głowny cel. Ja poczułam ze zeszłam gdzieś na boczny tor, że przestał byc o mnie zazdrosny, przestał się starać podchodził do tego na zasadzie jesteś to jesteś - działało chyba przyzwyczajenie.
W trakcie studiów wychodził do klubów nie mówił mi nic o tym, zaczął zabierać dziewczyny na blablacar, mówiłam mu że denerwuje mnie to i żeby chociaż opowiadał mi jak kogoś wiezie kto to itp. a nie nieodbierał telefonów gdy akurat kogoś wiezie... w sierpniu 2015 r. wyjechaliśmy razem na wakacje, dziwnie sie zachowywał był jakis obcy, czułam jakby był za jakims murem, mało się mną inetresował, przeczuwałam że coś ukrywa i gdy olewał moje pytania stwierdziłąm że sprawdzę mu telefon i przeczyłama kilka smsów. W jednym pisał do kolegi, że kilka dni temu miał awanturę ze mną ale juz ma spokój potem było coś o zabezpieczaniu sie on powiedział, że zawsze tego bardzo pilnuje bo kobiety są różne ... potem odczytałam sms do jakiejś koleżanki która poznał na blablacar w którym pisał jej ze jedzie przez jej miasto ona napisała ze nie wybiera się się nigdzie dzisiaj i nie potrzebuje przejazdu bo jest chora, on zaproponował że może kupić jej leki i podwieźć. Poczułam że kręci mi sie w głowie  - gdy wyszedł z łązienki i pokazałam mu te sms, stwierdził że histeryzuje i że to nic nie znaczy. Że to zywkła koleżanka z blablacaru i nie mówił mi nic żebym się nie wkurzała. Po czym dodał, ze on chyba nie widzi sie w związku i że on chyba powinien byc sam itp. gdy zapytałam czy chce się rozstać, stwierdził że on chciałby bardziej partnerskiego lekkiego związku i że on się dusi. Po czym zaczął zachowywać sie jakby nic sie nie stało a ja ryczałam w poduszkę że musze z nim jeszcze wytrzymać te 3 dni za granicą po takich słowach ... on przez te 3 dni zachowywał sie jakby nic nie zaszło, owszem nie przytulał mnie, nie całował. ale złapał za rękę, oprowadzał mnie po zabytkach. Ja czułam sie jakby mi ktoś reset mózgu zrobił, jak w jakimś emocjonalnym horrorze gdzie ktoś robi mi pranie mózgu. Na lostnisku powiedziałam mu ze nikt tak mnie nie zranił jak on i zeby sobie to dobrze przemyślał bo ja mam dosć takiej sytuacji. On tylko spuścił wzrok i zapytał sie czy może mnie przytulić. Zaytałam jak może zachowywać się jakby nic sie nie stało ze ja tak nie potrafie ! wieczorem napisał mi sms "przepraszam za to jaki byłem i jestem".
Nie odzywał się 5 dni, po czym zadzwonił co u mnie słychać ... jak gdyby nic. Następnego dnia zadzwoniła jego mama że trafił do szpitala bo ma atak wyrostka. Pojechałam do niego, schowałam dumę w kieszeń, odwiedzałam go przez 2 tygodnie żeby czuł ze nie jest sam. Potem jakoś bez awantur pogodziliśm sie, on mnie przeprosił. Następnie kilka miesięcy było spokoju - aż znowu poczułam że się oddala odemnie i staje się obcy. Trafiłam na jego fb że dodał jakaś panienkę do znajomych 3 dni po tym jak wrócił z miasta gdzie przebazowywał samolot. Zapytala skąd ją zna bo nie mają żadnych wspolnych znajomych a dziwny zbieg okolicznosci z miastem, tym bardziej ze dziewczyna bardzo w jego typie. Zaczął mówić ze nie pamięta że to jakaś kolezanka jego znajomego itp. nie uwierzyłam, napisałam do niej. Wysłała mi wszystkie rozmowy z nim. Okazałos ie ze ją zaczepił na fb, nidgy sie nie widzieli, ze raz na jakis czas do niej pisał, pisał że nie pamieta już jak to jest sie zakochać (potem powiedział mi ze niby dawno sie we mnie zakochał i zapomniał jak to jest w tych początkowych momentach) nic jej nie wspomniał ze ma dziewczynę, proponował jej spotkanie bo mówił że akurat będzie w jej mieście. Ona się nie zgodziła bo nie był w jej typie .....
Gdy sie o tym dowiedziałam zadzwoniłam do niego i powiedziałam że ja juz wszystko wiem, że okłamał mnie, oszukiwał i że to koniec. On próbował mnie uspokoić ale rozłączyłam się. Nie oddzwonił ! milczał 3 tygodnie. W tym czasie pojechał na urodziny do swojego kolegi na impreze, napisał do tej laski ze przeprasza ją za zamieszanie i wciągniecie w nasze problemy (DO MNIE NIC NIE NAPISAŁ ANI SŁOWA) spotkał sie ze swoją koleżanką z blablacaru i opowiadał jej o swojej sytuacji a ona mu radziła aby zrobił jak czuje. Po tych 3 tygodniach gdy ja zaczełam wychodzić z dołka napisał mi sms co słychać, nie odpisałam. Po kilku dniach wysłałał życzenia bożonarodzeniowe odpisałam że dziękuję. Po killku dniach znowu telefon - czy możemy sie spotkać chce pogadać. Zgodziłam się - spotkaliśmy się on mi dał ksiązkę z zapisem po łacinie "kłotnie kochanów stają się spoiwem ich uczucia" powiedział abym w domu sobie sprawdziła co to znaczy, przyznał że czuł sie samotny gdy był na 2 koncu miasta i pisał z jakimiś dziewczynami, że byłam daleko i brakowało mu mojej obecności, ale nie posunął by się dalej ze zrozumiał jaki głupi był itp. ale nie poprosił mnie o powrót tylko ukorzył się. Wrocłam do domu i znowu wszystko mi się przypomniało znowu wszystko wróciło,  cały mój spokój zburzył ...
Zadzwoniłam do niego następnego dnia to był sylwester 2015 r. i zapytałam po co ta wczorajsza rozmowa co on chciał zdziałać powiedział, że porozmawiamy jutro i żebym się nic nie martwiła. Na sylwestra wyjechal z kolegami do warszawy ja powiedziałam mu ze niby jade do koleżanki tak naprawdę byłam w domu i ryczałam ...
nie napisał mi zyczeń o 12 - niby jego kuzyn zabrał mu komórkę i powiedział nie wygłupiaj się chodź pić...
spotkaliśmy się w nowy rok 2016, napierw gadaliśmy o głupotach co u kogo, potem gdy podwoził mnie pod auto, włączył nasze piosenki z początków ... i przytulił mnie, pogodziliśm się, obiecał ze sie zmieni, ze przemyslał, ze mu na mnie zależy ... uwierzyłam dałam mu 2 szansę. Chociaż mój mózg mówił JUŻ W MIARĘ STOISZ NA NOGACH NIE ULEGAJ MU, serce wygrało ... wróciliśmy do siebie. Początkowo byłam bardzo sceptyczna, powiedziałam mu ze zaczął kręcić się wokół mnie pewien chłopak i mówię mu żeby wiedział, że nic przed nim nie ukrywam. Bardzo mu zależało, starał się, w walentynki zrobił i kolakcje przy swiecach z dwóch dań, dał bransoletke pudełko powyklejał sercami. Był taki jak na początku - uwierzłam ze nam sie uda ... z czasem zaczełam się do niego przekonywać, na nowo mu zauwfałam, wszystko wróciło do normy. On się obronił ja również i zaczełam mówić o wspolnym mieszkaniu, rodzinie że bym chciała z nim dziecko za 3 lata. On podchodził do tego bardzo sceptycznie, mówił że na wszystko przyjdzie czas, ze on musi teraz pracę znaleźć bo ma 29 lat i nie chce zyc na garnuszku mamy ze juz mu to doskwiera itp.
Skupił się bardzo na szukaniu pracy, wysłał CV do LOTU ale cisza, jego kolegów zaczeli zapraszać do niego nie dzwonili, popadł w jakies depresyjne stany, starałam mus ie pomóc, ale reagował agresją i niechęcią, uruchomiłam kontakty z moim wujkiem który się z nim spotkał wziął od niego cv i zaniósł do kadr, zaprosili do na rozmowę do LOTU - bądź co bądź w pewniem sposób dzięki mnie ... czas leciał co jakiś czas wracał temat naszego wspolnego zamieszkania, on sie denerwował ze ja ciągle o tym gadam, że on teraz musi sie na pracy skupić i zeby nie było takiej sytuacji, ze on tą prace znajdzie przeprowadzis ie do warszawy a ja zaraz za nim przyjadę bo on będzie miał wtedy cięzki okres bo szkolenie, praktyka itp. i dopiero jak on juz sobie tam wszystko poukłada to ja wtedy przyjadę. W styczniu 2017 obchodził 30 urodziny, był jakiś nie w sosie, ale starałam się, przywiozłam prezent i gdy oglądalismy zdjęcia nagle wyskoczył mi w zminimalizowanych TINDER (aplikacja randkowa) stwierdził że jakaś aktualizacja i w to kliknął. Nie chciałam robić awantury bo siedzielismy z jego rodziną przy stole ... ale miałam już po humorze. Gdy poszlismy do pokoju zrobiłam mu awanturę, że co to ma być - stwierdził, że dawno temu to ściągnął z ciekawości że nie korzysta z tego (plątał się w zeznaniach). Spaliśmy na dwóch końcach łózek - rano gdy pojechałam do pracy, ściągnełam ta aplikacje i sprawdzałam czy jest nie znalazłam go. Zadzwonił do mnie jakby nic sie nie stało i zapytał czy przyjadę do niego wieczorem i czy mi ma zostawić tort (ugłąskiwał mnie ze nikogo nie szuka, ze dawno to sciągnął i musiał prszypadkiem nacisnąć) przyjechałam do niego i kazałam mu sie zalogować przy mnie na aplikację - długo się opierał ale gdy zobaczył ze nie odpuszczę zalogował się - nie miał żadnych wiadomości ale skąd wiem może usunął?
kazałam mu odinstalować aplikację, tak zrobił. Potem spędziliśmy miły weekend razem. Wszystko było wporządku (tak mi sie wydawało) aż do ubiegłego weekendu. Pojechaliśmy razem do Gdańska, on miał poćwiczyć na symulatorze bo od środy do niedzieli jechał na węgry bo miał rozmowę w liniach lotniczych, bardzo mu na niej zależało. Chodzil podminowany mówiłam mu ze odpoczniemy i wyluzujemy się troche. Weekend musze zaliczyć do klap totalnych, zupełnie sie nie interesował, był znowu zimny i obojętny... posprzeczalismy się. w poniedziałek zadzwoniłam do niego przeprosić go jeśli byłam jakaś nie w humorze w weekend ale on jak ma jakieś stresy czy nie ma nastroju to zachowuje się wobec mnie strasznie, mam wrażenie jakby stał za murem i zeby nie izolował się ode mnie w takich momentach. swtwierdził że my nie potrafimy ze soba rozmawiać, że on się czuje ograniczony w tym związku i że on nie może mi dac tego co ja bym chciała. Zapytałam czy to koniec? odpowiedział że to nie czas i miejsce na tego typu rozmowy. Rozłączyłam się .... rzuciłam wszystko i pojechałam do niego. Zapytał co tu robię i że to niewłaściw moment na takie rozmowy, powiedziałam mu ze skoro powiedział A niech powie B i ze ja nie dam rady życ w zawieszeniu aż on wróci z węgier w niedzielę. Poszlismy do jego pokoju a on poinformował mnie, ze on nie umie być w związku, ze on najepiej czuje się sam, ze dla mnie będzie lepiej jeśli nie będziemy się spotykać, i że on chce się skupić na pracy zawodowej. Zapytałam skąd ta zmiana, ze raz jest kochany a raz mówi mi tak przykre rzeczy? i czy kogoś poznał? powiedział ze nie poznał nikogo, ale od dłuższego czasu tak czuje i ze spotykalismy sie bo ja tego chciałam.... powiedziałam mu ze go kocham i sądziłam , ze coś się w koncu zmieni w tym roku pomiedzy nami ze ze sobą zamieszkamy ze tratuje mnie tak powaznie jak ja jego. i ze siwetnie grał bo nic nie poznałam po nim, ze mu na mnie nie zależy. Ściągnęłam nasze zdjęcia ze sciany, zyczyłam mu powodzenia i wyszłam. Wyszedł za mną do samochodu powiedział "przepraszam i ze moze dajmy sobie troche czasu" powiedziałam ze ja nie mam juz czasu i po tym co mi powiedział wszystko jest juz jasne ... odjechałam a on stał na podjeżdzie i patrzył jak jadę ...
mijają 3 dni ciszy ... tak bardzo chce się od tego odciąć. Nie ufam mu co jakis czas funduje mi taką hustawkę emocjonalną. Raz mówi jedno raz drugie, mam wrazenie ze wszystko jest ok, a on nagle wyjeżdza mi z tekstem ze od dłuzszego czas nic nie czuje ....
dajcie mi kopa w tyłek ... powiedzcie coś sad mam dość że co rok, pół to przechodze te jego zmiany nastroju ...
mam nadzieje ze ma chociaz troche honoru i nie odezwie sie juz do mnie - bo ja nadal go kocham i boje sie ze bym go przyjęła ... sad((

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Wydaje mi się, że on nie wie co traci. Miałem podobnie. Zdobywalem 2 lata kobietę. Jeździłem w zimie rowerem 15 km w jedną stronę.  Zresztą zima, śnieg czy deszcz nie miał znaczenia. Po około 2 latach odpuściłem, bo widziałem, że jej zależy.  I naprawdę wtedy jeśli dodawana z kimś zdjęcia nie ruszyło mnie to.  Nawet z gościem, o którego zawsze mieliśmy poważne kłótnie jeśli choćby pisali razem, to był koleś, który wcześniej kręcił z nią. Dopiero poczułem coś w środku jak poznala obecnego chłopaka...to się po prostu czuje.  Była za granicą, a ja z gościa, który był jej pewien na 100% stałem się potulnym kotkiem, który z dnia na dzień kupił bilet za granicę i pojechał do niej. Byliśmy razem po tym zdarzeniu 1.5 roku. Ale w grudniu tego roku poleciala do niego i jest z nim..wczoraj miałem urodziny i zadzwoniła do mnie zaraz po północy z życzeniami. Kocham ją cholernie.  Nad życie i od dałbym wszystko żeby znów mnie pokochała. Znów przytulila..

Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci..

3

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
wolosz94 napisał/a:

Wydaje mi się, że on nie wie co traci. Miałem podobnie. Zdobywalem 2 lata kobietę. Jeździłem w zimie rowerem 15 km w jedną stronę.  Zresztą zima, śnieg czy deszcz nie miał znaczenia. Po około 2 latach odpuściłem, bo widziałem, że jej zależy.  I naprawdę wtedy jeśli dodawana z kimś zdjęcia nie ruszyło mnie to.  Nawet z gościem, o którego zawsze mieliśmy poważne kłótnie jeśli choćby pisali razem, to był koleś, który wcześniej kręcił z nią. Dopiero poczułem coś w środku jak poznala obecnego chłopaka...to się po prostu czuje.  Była za granicą, a ja z gościa, który był jej pewien na 100% stałem się potulnym kotkiem, który z dnia na dzień kupił bilet za granicę i pojechał do niej. Byliśmy razem po tym zdarzeniu 1.5 roku. Ale w grudniu tego roku poleciala do niego i jest z nim..wczoraj miałem urodziny i zadzwoniła do mnie zaraz po północy z życzeniami. Kocham ją cholernie.  Nad życie i od dałbym wszystko żeby znów mnie pokochała. Znów przytulila..

Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci..


dzięki za przeczytanie i komentarz smile

Tylko czy można tak wiele razy kogoś tracić i ciągle nie doceniać? to już 3 raz... raz było w wakacje potem w grudniu 2015 i teraz kolejny raz kiedy ja się odwracam i odchodze bo mam dość jego zmiennych nastrojów i tych strasznych słow które mówi.
Dlaczego jeszcze niecały miesiąc temu na moje kocham cię, odpowiadał ja też, dlaczego pisał mi sms "im jestem dalej tym bardziej za tobą tesknię"

czy to jakiś problem emocjonalny? że jak jestem daleko, nieosiągalna, to nagle mu zaczyna zależeć ? a gdy wie że go kocham że mi zależy to traktuje mnie gorzej niż psa?

mój mózg nie potrafi tego przemielić, że sytuacja zmieniłą sie tak o 180 stopni. Jeszcze w weekend razem a kilka dni później muszę pogodzić się z tym że go już nie ma ...

zauważyłam że on działa schematowo, powie mi coś tak strasznego potem oboje milczymy aż nagle on się pojawia zachowuje się jakby nic się nie stało, wybija mnie emocjonalnie ze stanu w którym juz byłam i zaczyna się wszystko od nowa ... mam nadzieje że tym razem da mi spokój i będę mogła nauczyć sie żyć bez niego...

4

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

to co rzuciło mi się w oczy- to Twoje zdanie "chcę się odciąć". Jeśli już wiesz czego chcesz, to się tego trzymaj. Z pewnością to nie będzie łatwe, ale sama widzisz jest dobrze pół roku do roku i znowu się zamartwiasz. Jak ktoś raz zawiedzie Twoje zaufanie to już później zawsze będziesz się stresować faktem, że jest niezdecydowany i znowu może odejść. Koleżanki? nawet jeśli do niczego nie doszło, to to chyba nie było w porządku względem Ciebie. Tak się nie robi i już, o problemach się rozmawia, a nie szuka drogi ucieczki. To normalne, że przy związku na odległość zaczęliście się od siebie oddalać. Jeśli masz na tyle siły żeby nie ulegać to zdecydowanie tego nie rób, bo tylko się przekonasz, że nie dość że stracisz więcej czasu to nic się nie zmieni. Mój poprzedni związek wyglądał dość podobnie, z pominięciem "szukania koleżanek", ale też co roku to samo - duszenie się, niewiedzenie czego się chce, a potem tęsknota i powrót z płaczem. Dałam się przekonać po to tylko żeby za kolejnych kilka miesięcy znowu było to samo i tak w kółko. Nie można mieć dwóch rzeczy na raz, trzeba umieć się określić, albo chce być z Tobą, albo niech zniknie, bo tylko niepotrzebnie burzy w Twojej głowie to co zdążyłaś sobie ułożyć.

5

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

trafiłam na kilka postów tutaj i widzę, że mój facet to chyba typ piotrusia pana. Gdy jest miło i przyjemnie jest kochany, gdy jestem blisko i chce jakiś deklaracji - ucieka.
Mówił mi kilka razy że dusi się w związku nie potrafi dac mi tego co bym chciała a on najlepiej czuje sie w luźnych relacjach bo chce teraz realizować sie zawodowo.
do tego jego rodzina ... matka rozstała sie z ojcem gdy miał kilka lat, w sumie wychodywały go głownie kobiety mama, babcia i siostra starsza o 10 lat.
Ojciec był niesamodzielny, typ filozofa, nieporadny życiowo, matka natomiast niby silna ale ciągle licząca na syna, wrucająca mu wiele obowiązków i oczekująca od niego pomocy. Przy tym bardzo mu pomaga, gdy stwierdził, że zaczyna drugie studia wyjechała do niemiec i wysyłała mu comiesiąc pieniądze na utrzymanie - bardzo za nia jest, bardzo ją ceni za pomoc, wsparcie natomiast do ojca czuje niechęc i czesto karciłam go za to jak okrutny potrafił dla niego być. Ale twierdził, ze nigdy nie mógł na niego liczyć a na matkę zawsze ...
Informował mnie, że gdy już zacznie pracować musi mamie zrekompensować starania, oddać pieniądze, zapewnic byc może też ją wziąć do siebie?? czy pytał mnie o zdanie? absolutnie nie...

patrząc na zimno na jego zachowanie wszystko mi się tu układa. Z jednej strony bardzo odpowiedzialny z drugiej gdy chodzi o deklarację/slub/rodzinę totalny dzieciak. Gdy próbowałam go do czegoś zmusić, przywrzeć do ściany uciekał ... denerwował się ...

wybaczcie że tak tu wypisuje tą pseudoanalize ale czasami czytając coś 10 razy można zauważyć pewne rzeczy, których na gorąco się nie widziało ... ale widziało ale tłymaczyło.

6

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

to co rzuciło mi się w oczy- to Twoje zdanie "chcę się odciąć". Jeśli już wiesz czego chcesz, to się tego trzymaj. Z pewnością to nie będzie łatwe, ale sama widzisz jest dobrze pół roku do roku i znowu się zamartwiasz. Jak ktoś raz zawiedzie Twoje zaufanie to już później zawsze będziesz się stresować faktem, że jest niezdecydowany i znowu może odejść. Koleżanki? nawet jeśli do niczego nie doszło, to to chyba nie było w porządku względem Ciebie. Tak się nie robi i już, o problemach się rozmawia, a nie szuka drogi ucieczki. To normalne, że przy związku na odległość zaczęliście się od siebie oddalać. Jeśli masz na tyle siły żeby nie ulegać to zdecydowanie tego nie rób, bo tylko się przekonasz, że nie dość że stracisz więcej czasu to nic się nie zmieni. Mój poprzedni związek wyglądał dość podobnie, z pominięciem "szukania koleżanek", ale też co roku to samo - duszenie się, niewiedzenie czego się chce, a potem tęsknota i powrót z płaczem. Dałam się przekonać po to tylko żeby za kolejnych kilka miesięcy znowu było to samo i tak w kółko. Nie można mieć dwóch rzeczy na raz, trzeba umieć się określić, albo chce być z Tobą, albo niech zniknie, bo tylko niepotrzebnie burzy w Twojej głowie to co zdążyłaś sobie ułożyć.


bardzo chce się odciąć - staram się juz nad tym pracować i wprowadzać nowe nawyki w swoim życiu żeby nie myśleć o nim i nie łudzić się na szczęśliwy powrót. Bo mózg wypiera fakty i chce znowu poczuć to złudne uczucie bezpieczeństwa ...

Jak sobie poradziłaś? kiedy powiedziałaś stop definitywnie? po jakim czasie mogłaś powiedzieć "nawet gdyby się pojawił nie przyjęłabym go?

7

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

a wiesz, że po przeglądaniu forum o tym samym myślałam, że mój ex to ten sam typ. Może trafiłyśmy na podobnych gnojków smile on był właśnie tylko na dobre, gdy się pojawiały schody to zwijał manatki i uciekał, gdy walczyłam nic z tego sobie nie robił, dopiero w momencie mojego odcięcia nagle zaczynało do niego docierać, że może mnie stracić i nagle odzyskiwał siły i zapał, którego wystarczało na niedługi czas i dalej znowu wszystko od nowa. On nie umie być ani ze mną, ani beze mnie, myśli tylko o sobie, chciałby mnie w jakiś sposób zatrzymać nie będąc ze mną, ale tak nie można, ja się tylko męczę i gdybym się na to zgodziła to traciłabym czas, w którym można posklejać swoje życie od nowa.

8

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

a wiesz, że po przeglądaniu forum o tym samym myślałam, że mój ex to ten sam typ. Może trafiłyśmy na podobnych gnojków smile on był właśnie tylko na dobre, gdy się pojawiały schody to zwijał manatki i uciekał, gdy walczyłam nic z tego sobie nie robił, dopiero w momencie mojego odcięcia nagle zaczynało do niego docierać, że może mnie stracić i nagle odzyskiwał siły i zapał, którego wystarczało na niedługi czas i dalej znowu wszystko od nowa. On nie umie być ani ze mną, ani beze mnie, myśli tylko o sobie, chciałby mnie w jakiś sposób zatrzymać nie będąc ze mną, ale tak nie można, ja się tylko męczę i gdybym się na to zgodziła to traciłabym czas, w którym można posklejać swoje życie od nowa.


odciełaś się juz od niego? dał Ci spokój?

całą sytuacja miała miejsce w poniedziałek więc dopiero 4 dzień spokoju ... najgorsze są te okropne myśli że nigdy sie już nie zakocham, nigdy nie trafię na odpowiedniego faceta. Wbił mnie w takie okropne myślenie ze to ja jestem tą złą bo to kiedyś ja go raniłam gdy on o mnie zabiegał a ja byłam nie fer. Potem 4 lata naszego związku to były moje starania, on był bierny albo raz na jakis dłuuugi czas miał epizod wielkiej miłości by potem powiedzieć "duszę się, związek nie jest dla mnie"

9

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

tak naprawdę ciągle z tym walczę, to też było nasze trzecie rozstanie i minęły dopiero trzy miesiące. Kiedy udało mi się odciąć, stracił bliską osobę i nie sposób było odmówić wsparcia. Taka już jestem, że w naszej relacji zawsze siebie stawiałam na drugim miejscu, nie licząc się z  tym, że to ja wyjdę na tym gorzej. Początkowo łączyły nas sprawy, które musieliśmy jeszcze rozwiązać, więc pojawiał się jakiś kontakt, w końcu obiecaliśmy sobie go zerwać, ale znowu się pojawił. Nie ma jednej recepty. Myślę, że trzeba samemu wszystko przepracować i musi upłynąć odpowiednio dużo czasu, nie mniej nie więcej, tylko właśnie tyle ile potrzebujesz. Ja postawiłam na siebie, mam sporo obowiązków w tym roku, które skutecznie zajmują mi głowę, już nie boję się samotności i z coraz większym chłodem i dystansem podchodzę do jego tematu. Wiem, że nic się  nie zmieni, wiem, że nie dam mu kolejnej szansy, ale tak naprawdę wciąż nie mogę powiedzieć, że jest mi w 100% obojętny. Na pewno najskuteczniejsze jest właśnie całkowite odcięcie, tylko dzięki braku kontaktu można zobaczyć pewne rzeczy, zacząć czuć się wolnym i w końcu iść do przodu, najgorsze jest babranie się w tym wszystkim i życie nadzieją, że może tym razem będzie inaczej

10

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

znam te myśli doskonale, tym bardziej, że nie wiadomo dlaczego zawsze uważałam, że w życiu prawdziwie kocha się tylko raz i to o nim od samego początku myślałam w kategorii "to jest to". Również był moim następnym chłopakiem po toksycznym związku, to on pokazał mi co to znaczy kochać, jak wygląda normalnie związek, ale w pewnym momencie coś się zaczęło psuć i to wracało. Nie czuj się winna, wina leży zawsze po środku to oni zamiast porozmawiać w odpowiednim momencie czekają chwili, aż jest za późno i trzeba się rozstać. Na pewno co dobre w moim przypadku, to właśnie ja nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, bo zawsze robiłam wszystko co mogłoby nas uratować, a to on odpuszczał. Wg mnie takie myślenie zmieni się dopiero kiedy właśnie będziesz gotowa już do niego wracać, kiedy poczujesz się wolna to i będziesz gotowa otworzyć się na coś nowego smile

11

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

znam te myśli doskonale, tym bardziej, że nie wiadomo dlaczego zawsze uważałam, że w życiu prawdziwie kocha się tylko raz i to o nim od samego początku myślałam w kategorii "to jest to". Również był moim następnym chłopakiem po toksycznym związku, to on pokazał mi co to znaczy kochać, jak wygląda normalnie związek, ale w pewnym momencie coś się zaczęło psuć i to wracało. Nie czuj się winna, wina leży zawsze po środku to oni zamiast porozmawiać w odpowiednim momencie czekają chwili, aż jest za późno i trzeba się rozstać. Na pewno co dobre w moim przypadku, to właśnie ja nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, bo zawsze robiłam wszystko co mogłoby nas uratować, a to on odpuszczał. Wg mnie takie myślenie zmieni się dopiero kiedy właśnie będziesz gotowa już do niego wracać, kiedy poczujesz się wolna to i będziesz gotowa otworzyć się na coś nowego smile


przeczytałam twoją historię - też mogę powiedzieć niedojrzały facet, nie kocha albo nie kocha tak jak powinien ale z drugiej strony jest przyzwyczajony, dajesz mi poczucie bezpieczeństwa to po jakimś czasie gdy zatęsknię to do Ciebie wrócę. Skoro od 3 miesięcy to dopiero trwa a posta dodałaś w lutym 2016 r. to trochę mu po drodze jeszcze szans dawałaś? pewnie dlatego jeszcze Ci nie jest obojętny niz gdybyś wtedy rok temu to ucieła.

ja zdałam sobie sprawę, że ja nigdy nie byłam sama. Zawsze ktoś był, w związku 1 byłam gdy miałam 14 lat takie wielkie pierwsze uczucie, szalone, niezapomniane trwało 3 lata - z perpektywy czasu stwierdzam, ze pomimo wieku było najszczersze z obu stron. Potem miałam etap buntu i chęci zabawy trafiałam na jakiś bawidamków co kończyło sie łzami i złamanym sercem potem pojawił się nagle on i był o 180 stopni inni niż poprzedni, cała moja rodzina, znajomi siedli na mnie że to taki faktastyczny facet, ze tak mnie kocha, dba o mnie i pomimo ze ja nic do niego nie czułam poszłam w to z rozsądku no bo gdzie ja znajdę porządnego faceta ?
czasami zastanawiam sie czy nie wmówiłam sobie uczuć do niego a po ponad 5 latach związku przyzwyczaiłam się i uznałam że tylko na tyle mnie stać?
dopiero gdy ja statałam sie normalną kochającą kobietą on pokazał swoje drugie oblicze i zaczął być tak zimny i okrutny dla mnie ...
patrząc na jego poprzednie związki kiedyś zakochał się jeszcze w liceum w pewnej dziewczynie, ona go nie chciała on za nią chodzil, wkoncu zostali parą, ona była imprezowiczką, zdradzała go, oszukiwała on trwał ... podobno trafił do szpitala z depresją. Potem długo był sam, po drodze miał jakieś epizody z dziewczynami które za nim były od początku ale on sie nie angazował i potem trafił na mnie ... sytuacja prawie identyczna jak z tą 1 dziewczyną tylko że ja go na końcu nie zostawiłam a pokochałam ... mam wrażenie że on nie potrafi być w zdrowym rozwijającym sie związku a jedynie potrafi żyć w niepewnosci, lęku, zdradzie i ciągłej gonitwie za 2 człowiekiem ...

12

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

tak tak, było pierwsze rozstanie, potem rok dobrze- i drugie. Nauczona doświadczeniem ciągłego pogrążania się w bólu po pierwszym rozstaniu, za drugim razem byłam mądrzejsza i odcięłam się od niego. No i "przyleciał z płaczem" kiedy poczuł, że już furtka się zamknęła, wydawało się, że w końcu wiele zrozumiał, wiedział, że to on zepsuł, dlatego zaczął się starać, długo nie mogłam się przekonać, kiedy ja byłam oschła on mnie nieustannie pozytywnie zaskakiwał. Zaproponował że się przeprowadzi do miasta moich studiów, sam z siebie, więc w końcu się przekonałam. Początkowo wspólne mieszkanie układało się cudownie, ale od września doszło mi obowiązków związanych ze studiami itd. nie mieliśmy zbytnio dla siebie czasu no i oddaliliśmy się, a wtedy on znowu się zawinął. Już sama nie wiem jaki jest jego problem, nie wątpiłam nigdy w to czy mnie kocha, bo kiedy fajnie się układało to był naprawdę ideałem, kiedy ja wychodziłam do kosmetyczki on potrafił w tym czasie posprzątać, ugotować obiad i polecieć po kwiaty żeby sprawić mi przyjemność, ale kompletnie nie nadaje się do związku kiedy pojawiają się problemy, bardzo szybko się poddaje.
W naszej miłości było trochę inaczej, oboje swoje przeżyliśmy i kiedy stanęliśmy na swojej drodze wszystko było jak z bajki, nie było wątpliwości, latania jeden za drugim, oboje jednocześnie wpadliśmy po uszy.
z tym co napisałaś na końcu też mam swoje przemyślenia. Otóż jego poprzedni związek też wyglądał tak że to on się uganiał za ex, a ona sobie z niego chyba niewiele robiła i na koniec jeszcze go zdradziła, a tutaj miał kochającą całym sercem dziewczynę i zamiast cieszyć się to kompletnie tego nie docenił. Czasami też miałam wrażenie że on woli się uganiać.... dziwne, prawda?

13

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

tak tak, było pierwsze rozstanie, potem rok dobrze- i drugie. Nauczona doświadczeniem ciągłego pogrążania się w bólu po pierwszym rozstaniu, za drugim razem byłam mądrzejsza i odcięłam się od niego. No i "przyleciał z płaczem" kiedy poczuł, że już furtka się zamknęła, wydawało się, że w końcu wiele zrozumiał, wiedział, że to on zepsuł, dlatego zaczął się starać, długo nie mogłam się przekonać, kiedy ja byłam oschła on mnie nieustannie pozytywnie zaskakiwał. Zaproponował że się przeprowadzi do miasta moich studiów, sam z siebie, więc w końcu się przekonałam. Początkowo wspólne mieszkanie układało się cudownie, ale od września doszło mi obowiązków związanych ze studiami itd. nie mieliśmy zbytnio dla siebie czasu no i oddaliliśmy się, a wtedy on znowu się zawinął. Już sama nie wiem jaki jest jego problem, nie wątpiłam nigdy w to czy mnie kocha, bo kiedy fajnie się układało to był naprawdę ideałem, kiedy ja wychodziłam do kosmetyczki on potrafił w tym czasie posprzątać, ugotować obiad i polecieć po kwiaty żeby sprawić mi przyjemność, ale kompletnie nie nadaje się do związku kiedy pojawiają się problemy, bardzo szybko się poddaje.
W naszej miłości było trochę inaczej, oboje swoje przeżyliśmy i kiedy stanęliśmy na swojej drodze wszystko było jak z bajki, nie było wątpliwości, latania jeden za drugim, oboje jednocześnie wpadliśmy po uszy.
z tym co napisałaś na końcu też mam swoje przemyślenia. Otóż jego poprzedni związek też wyglądał tak że to on się uganiał za ex, a ona sobie z niego chyba niewiele robiła i na koniec jeszcze go zdradziła, a tutaj miał kochającą całym sercem dziewczynę i zamiast cieszyć się to kompletnie tego nie docenił. Czasami też miałam wrażenie że on woli się uganiać.... dziwne, prawda?

to bardzo podobnie działają Ci nasi ex... tylko chociaż nie usłyszałaś że "od dłuzszego czasu Cię nie kocha i mu na Tobie na zależało" chociaż jeszcze 2 dni wcześniej pisał że tęskni ;-) a facet 30 lat ...

jak sie czujesz po tych 3 miesiącach? faktycznie zero kontaktu?
strasznie wyniszczające jest to uczucie, żyje się niby w poczuciu bezpieczeństwa ze wszystko jest ok, a nagle jakiś mały zrzyt i padają tak przykre słowa ... ja mam już potrzebę założenia rodziny dzieci w niedalekiej przyszłosci ... nie chce mieć takiej sinusoidy uczuć ... zauważyłam że z moim ex on oddala się ode mnie gdy ma jakieś stresy zawodowe albo wręcz przeciwnie jakieś nowe możliwości rozwoju ... z jednej strony zestresowany a z drugiej podekscytowany ze moze wkoncu zacznie robić to co kocha ...

mam taka nadzieję, że da mi spokój...

14

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

ja w momencie rozstawania byłam wręcz zapewniana o miłości, ale wcale nie wiem czy to coś lepszego? po 3 miesiącach na pewno zdążyłam już ochłonąć, ale niestety kontakt się pojawił, bo stracił kogoś bliskiego, więc dałam mu wsparcie w trudnych chwilach. Po prostu nie sposób było przejść obojętnie, choć to nie było dla mnie łatwe. Czułam się nawet na swój sposób sfrustrowana tym, że najpierw musiałam przeboleć rozstanie, a potem to ja jeszcze muszę dać mu wsparcie. No dobra, nie musiałam, ale nie mam serca z kamienia.
Co do poczucia bezpieczeństwa to czy aby na pewno je miałaś? bo ja widzę, że nie. To uczucie strachu, że znowu odejdzie jednak już zawsze towarzyszy, a tak się nie da żyć nie wiedząc jak się skończy kolejna kłótnia. W normalnym związku właśnie towarzyszy Ci to poczucie stabilizacji, że przez wszystko da się przejść i rozwiązać każdy problem. Myślałam, że zawsze najważniejsza jest miłość, dopóki jest uczucie to trzeba walczyć, tylko potem walczyłam o coś co wcale nie dawało mi szczęścia, a w życiu jednak chodzi o to żeby być szczęśliwym i miłość wcale nie zawsze nam to daje

15

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

ja w momencie rozstawania byłam wręcz zapewniana o miłości, ale wcale nie wiem czy to coś lepszego? po 3 miesiącach na pewno zdążyłam już ochłonąć, ale niestety kontakt się pojawił, bo stracił kogoś bliskiego, więc dałam mu wsparcie w trudnych chwilach. Po prostu nie sposób było przejść obojętnie, choć to nie było dla mnie łatwe. Czułam się nawet na swój sposób sfrustrowana tym, że najpierw musiałam przeboleć rozstanie, a potem to ja jeszcze muszę dać mu wsparcie. No dobra, nie musiałam, ale nie mam serca z kamienia.
Co do poczucia bezpieczeństwa to czy aby na pewno je miałaś? bo ja widzę, że nie. To uczucie strachu, że znowu odejdzie jednak już zawsze towarzyszy, a tak się nie da żyć nie wiedząc jak się skończy kolejna kłótnia. W normalnym związku właśnie towarzyszy Ci to poczucie stabilizacji, że przez wszystko da się przejść i rozwiązać każdy problem. Myślałam, że zawsze najważniejsza jest miłość, dopóki jest uczucie to trzeba walczyć, tylko potem walczyłam o coś co wcale nie dawało mi szczęścia, a w życiu jednak chodzi o to żeby być szczęśliwym i miłość wcale nie zawsze nam to daje

poczucie bezpieczeństwa objaawiało się u mnie tym - że mam kogoś kto zadzwoni, do kogo mogę przyjechać w weekend (zawsze się widzieliśmy) kogoś z kim mogę plaować przyszłość, przerażało i obecnie nadal przeraża mnie wizja poznawania kogoś na nowo jego nawyków, charakteru, humorów ...tu już wszystko jako tako ale "działało" ...
źle mi było w tym związku ale jeszcze gorzej bez niego ... mój mózg podsuwa pesymistyczne obrazy z kim spędze wakacje? sylwestra? co robić w weekend przecież zawsze to z nim siedziałam ...
pomagają mi ksiązki psychologiczne - o relacjach, o uczuciach, za każdym razem gdy się rozstawaliśmy do nich wracałam i zauważyłam ze wyciszam sie i odjaduję siłę w słowach autora... dodatkowo zapisałam sie na angielski i wolotariat w hospicjum (dawno juz o tym myslałam ale wolałam cały moj czas poświecić jemu)...
moi znajomi mówią ze gdy z nim sie rozstaje za każdym razem znoszę to lepiej i moja przemiana jest pozytywna bo zaczynam wychodzić do ludzi, po pracy nie jadę od razu do domu zeby zalec na kanapie a wymyslam sobie dodatkowe obowiązki, jestem bardziej otwarta do ludzi ...
a gdy jestem z nim to chodzę sflustrowana zamartwiam się, mysle tylko co robi, odliczam dni do naszego spotkania ...
a Ty widzisz po sobie jakieś pozytywne zmiany gdy jesteś sama? Tobie mózg też takie okropne obrazy podkłada o wiecznej i nieszczesliwej samotności?

16

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Oczywiście wiem o czym mówisz, ta świadomość, że ktoś jest, pocieszy po nieudanym dniu itd. My też snuliśmy plany na przyszłość, choć były one bardzo niepewne. Też chwilowo tkwię w takim poczuciu bezsensu, co mam planować albo po co, nic mnie nigdzie nie trzyma i pomimo tego, że właśnie teraz mogłabym robić absolutnie wszystko, brakuje mi kogoś z kim bym miała to robić, ciężko znaleźć na nowo cel. Dla mnie najgorsze były święta, przed rozstaniem tak się cieszyłam, że w końcu będziemy mieli kilka dni dla siebie... Jesteśmy chyba w tym samym wieku i nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie bywało kiepsko, tzn. każdy ma już jakieś swoje życie, czasami ciężko było się dograć i gdzieś wyskoczyć żeby się zrelaksować w efekcie czego często zostawałam sama w 4 ścianach i jakoś trzeba było sobie radzić, aż w końcu samotność przestała mi przeszkadzać. Ja też bardzo lubię czytać, kiedy skupiam się na lekturze nie myślę o niczym innym i super, że też masz coś takiego co skutecznie odciąga Cię od myśli o nim.
Ja też już za 3 razem nie pozwoliłam sobie na rozpacz,  wiedziałam, że to nic nie da, na siłę szukałam zajęcia, wychodziłam do ludzi, nie da się uniknąć smutnych chwil, ale już wiem jak z tym walczyć smile
I oczywiście, że mózg podsuwa owe pesymistyczne obrazy, jestem w takim wieku że teoretycznie mogłabym już zacząć prawdziwe dorosłe życie, myśleć o ślubie czy założeniu rodziny, a tu trzeba startować od nowa, ale takie myślenie musi się w końcu skończyć. Może jak przyjdzie wiosna to myślenie się przestawi smile
Staram się teraz cieszyć z drobiazgów, fundować sobie przyjemności, wypady, skupiam się absolutnie na sobie, nie chcę żadnej miłości na siłe, choć nie mówię, że samotność nie doskwiera, no na pewno ciężko się przestawić po tych latach na bycie samemu.

17

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

Oczywiście wiem o czym mówisz, ta świadomość, że ktoś jest, pocieszy po nieudanym dniu itd. My też snuliśmy plany na przyszłość, choć były one bardzo niepewne. Też chwilowo tkwię w takim poczuciu bezsensu, co mam planować albo po co, nic mnie nigdzie nie trzyma i pomimo tego, że właśnie teraz mogłabym robić absolutnie wszystko, brakuje mi kogoś z kim bym miała to robić, ciężko znaleźć na nowo cel. Dla mnie najgorsze były święta, przed rozstaniem tak się cieszyłam, że w końcu będziemy mieli kilka dni dla siebie... Jesteśmy chyba w tym samym wieku i nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie bywało kiepsko, tzn. każdy ma już jakieś swoje życie, czasami ciężko było się dograć i gdzieś wyskoczyć żeby się zrelaksować w efekcie czego często zostawałam sama w 4 ścianach i jakoś trzeba było sobie radzić, aż w końcu samotność przestała mi przeszkadzać. Ja też bardzo lubię czytać, kiedy skupiam się na lekturze nie myślę o niczym innym i super, że też masz coś takiego co skutecznie odciąga Cię od myśli o nim.
Ja też już za 3 razem nie pozwoliłam sobie na rozpacz,  wiedziałam, że to nic nie da, na siłę szukałam zajęcia, wychodziłam do ludzi, nie da się uniknąć smutnych chwil, ale już wiem jak z tym walczyć smile
I oczywiście, że mózg podsuwa owe pesymistyczne obrazy, jestem w takim wieku że teoretycznie mogłabym już zacząć prawdziwe dorosłe życie, myśleć o ślubie czy założeniu rodziny, a tu trzeba startować od nowa, ale takie myślenie musi się w końcu skończyć. Może jak przyjdzie wiosna to myślenie się przestawi smile
Staram się teraz cieszyć z drobiazgów, fundować sobie przyjemności, wypady, skupiam się absolutnie na sobie, nie chcę żadnej miłości na siłe, choć nie mówię, że samotność nie doskwiera, no na pewno ciężko się przestawić po tych latach na bycie samemu.

u nas ja snułam plany, on tylko przytakiwał gdy pytałam czy tez chce z nim zamieszkać.
Problem pojawia sie jeszcze z moją komórką. Bo on załatwił nam abonament na firmę w sumie 5 numerów, ja mam jeden on jeden, jeden jego tata i ktoś tam jeszcze z rodziny. Dostaje zbiorczy biling widzi więc moje wychodzące połączenia/sms. Podobno tresci nie widać (dowiadywałam sie tez u operatora podobno faktycznie) ale jednak nie mam na ten moment pomysłu jak to załatwić ... co pociąć kartę i zapłącić mu za abonament z góry ? kurcze nie mam pojęcia na ten moment i stwierdziłam, ze jak juz ochłonę to się nad tym zastanowię ...
ja w sumie nie mam takiego parcia że musze już mieć rodzinę ja mam w tym roku 25 lat, patrząc po znajomych mało kto tą rodzinę ma raczej osoby które nie studiowały, zostały w mieście rodzinnym i szybko wpadły. Moi znajomi raczej sami albo w związkach ale bez zaręczyn albo pojednynczy zaręczeni.
Dużo związków sie rozleciało po studiach bo okazało sie że ludzie mieli różne oczekiwania.
Ja stawiam na siebie, na życie z samą sobą, na realizację, na skupienie się na szukaniu nowej pracy i przeprowadzce z domu (bo mieszkam w domu rodzinnym planowałam w tym roku zmienic miasto i prace ale plan był że z nim ... teraz sama mgę podjąc decyzję gdzie) a serce otworze na kogoś może w przyszłości wolę się nie spieszyć zeby znowu nie wdepnąc w coś z rozsądku albo z głupoty .. ;-) poczekam na właściwa osobę i dopiero się zaangazuję.
zycze Tobie również siły i wiary w siebie bo w koncu cos w tym musi być że nie wychodzi nam z innymi bo cały czas ktoś inny nam jest pisany z którym wszystko okaże się nagle takie proste.

18

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Racja, nie spiesz się z tą kartą póki emocje nie ochłonęły, świat się nie zawali jak od razu tego nie załatwisz. Zawsze możesz wziąć sobie nową umowę, a tę mu zwrócić, nawet przez pocztę smile
nawet forum potrafi przy rozstaniu pomóc, bo nikt nie zrozumie Cię lepiej niż osoba, która wie o czym mówisz. To jesteśmy w tym samym wieku! ja też niby nie mam parcia na życie wg schematu teraz ślub, później dziecko, ale jakoś zawsze wyobrażałam sobie, że w tym wieku to moje życie będzie już raczej ustabilizowane. Chociaż z przykrością obserwuję, że jakoś teraz chyba nie moda na związki? Strasznie dużo rozstań ostatnimi czasy w moim otoczeniu... W tym roku kończę studia i też muszę zadecydować co dalej, choć sama do końca jeszcze nie wiem, z drugiej strony nie chcę za bardzo wybiegać w przyszłość, bo jak widać życie potrafi zaskoczyć. Zresztą chwilowo mam tyle na głowie, że nawet nie mam czasu nad wszystkim myśleć.
A ja Ci życzę żeby się już do Ciebie nie odezwał i nie mieszał więcej w głowie, choć może w środku byś tego jeszcze chciała. Naprawdę o wiele łatwiej jest po odcięciu wszelkich dróg kontaktu.
A miłość pewnie w końcu się pojawi smile trochę mam z tym obaw związanych, jest to jednak proces przestawiania się na nową osobę, zaangażowania, zaufania, czy z innych też się będę bać że odejdzie?
W razie czego pisz na forum, postaram się tu zaglądać w miarę możliwości, to sobie ponarzekamy razem smile

19

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

Racja, nie spiesz się z tą kartą póki emocje nie ochłonęły, świat się nie zawali jak od razu tego nie załatwisz. Zawsze możesz wziąć sobie nową umowę, a tę mu zwrócić, nawet przez pocztę smile
nawet forum potrafi przy rozstaniu pomóc, bo nikt nie zrozumie Cię lepiej niż osoba, która wie o czym mówisz. To jesteśmy w tym samym wieku! ja też niby nie mam parcia na życie wg schematu teraz ślub, później dziecko, ale jakoś zawsze wyobrażałam sobie, że w tym wieku to moje życie będzie już raczej ustabilizowane. Chociaż z przykrością obserwuję, że jakoś teraz chyba nie moda na związki? Strasznie dużo rozstań ostatnimi czasy w moim otoczeniu... W tym roku kończę studia i też muszę zadecydować co dalej, choć sama do końca jeszcze nie wiem, z drugiej strony nie chcę za bardzo wybiegać w przyszłość, bo jak widać życie potrafi zaskoczyć. Zresztą chwilowo mam tyle na głowie, że nawet nie mam czasu nad wszystkim myśleć.
A ja Ci życzę żeby się już do Ciebie nie odezwał i nie mieszał więcej w głowie, choć może w środku byś tego jeszcze chciała. Naprawdę o wiele łatwiej jest po odcięciu wszelkich dróg kontaktu.
A miłość pewnie w końcu się pojawi smile trochę mam z tym obaw związanych, jest to jednak proces przestawiania się na nową osobę, zaangażowania, zaufania, czy z innych też się będę bać że odejdzie?
W razie czego pisz na forum, postaram się tu zaglądać w miarę możliwości, to sobie ponarzekamy razem smile

Lepiej poczekać, sparzyć się raz-drugi ale wkońcu trafić na właściwą osobę i przejść z nia resztę życia. Musimy sie pocieszyć że jesteśmy jeszcze bardzo młodne (co to 25 lat?) nie jesteśmy po ślubie, ani co gorsza rozwodzie, nie mamy dzieci z ex więc możemy totalnie wyrzucić ich z życia. Mamy przed sobą jeszcze móstwo czasu aby się realizować i przy okazji kogoś właściwego poznać.
Myslę że trzeba też wyciągnąć wnioski z poprzednich zwiazków co my źle zrobiłyśmy? ja widzę, że zbudowałam "szczescie" na moim facecie, nie szukałam go w sobie, dawało mi tylko szczeście i poczucie bezpieczenstwa gdy miałam z nim się zobaczyć, gdy zadzwonił a pozostałą resztę czasu chodziłam przygnębiona. Teraz szukam radości w innych rzeczach które zależą tylko odemnie od nikogo innego, buduję nowe nawyki które mają zastąpić mi stare smile
cieszę się że jest to forum, daje dużego kopa, pisz jak się u Ciebie sprawa rozwija i pamiętaj bądź silna ! chwilowa ulga w postaci pogodzenia z ex nie jest warta przechodzeniu kolejny raz momentu rozstania ... a niestety ludzie się nie zmieniają sad

20

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

dokładnie tak jak piszesz! Ludzie się nie zmieniają i już wiem, że nie ma po co wracać, ani dawać kolejnych szans, w miłości nie ma przerw, więc  albo się jest albo nie i koniec kropka. Widzę dobrą motywację w Tobie i dużo pozytywnego myślenia. W sumie nigdy nie wiadomo, która miłość jest tą jedyną. Widocznie nie byliśmy sobie przeznaczeni i na szczęście trzeba jeszcze poczekać. Ja też się skupiam na swoich obowiązkach, niedługo nawet wyjeżdżam odpocząć, także w końcu trochę relaksu i niemyślenia smile

21

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

dokładnie tak jak piszesz! Ludzie się nie zmieniają i już wiem, że nie ma po co wracać, ani dawać kolejnych szans, w miłości nie ma przerw, więc  albo się jest albo nie i koniec kropka. Widzę dobrą motywację w Tobie i dużo pozytywnego myślenia. W sumie nigdy nie wiadomo, która miłość jest tą jedyną. Widocznie nie byliśmy sobie przeznaczeni i na szczęście trzeba jeszcze poczekać. Ja też się skupiam na swoich obowiązkach, niedługo nawet wyjeżdżam odpocząć, także w końcu trochę relaksu i niemyślenia smile

tak to prawda w miłosci nie ma przerw albo się kocha albo nie, a takie nie wiem "może" albo dajmy sobie czas jest dla mnie egoistycznym myśleniem, że zostań dopóki nie będę na tyle oziebły emocjonalnie lub nie znajdę sobie lepszej żeby odejść i nawet nie zatęsknić jednego dnia ...
obecnie jestem zła że zawrócił mi głowę rok temu, że pozwolił mi uwierzyć że się zmienił, że znowu tak okrutnie wyrwał mi serce i podeptał ... ZNOWU bo ja juz to 3 lub 4 raz przechodzę więc zauważyłam że każde tego typu zachowanie jego przechodziłam lepiej teraz jest o niebo lepiej niż za 1 razem 1,5 roku temu.

Nie wiem jak Twój były ale mój ma jakiś kompleks bo zawsze biega gdy na horyzoncie ktoś się pojawi albo czuje że ja się oddalam. Najbardziej martwią mnie te bilingi wiem jak było rok temu - po 3 tyg. zaczął do mnie pisać kolega z pracy w sprawach służbowych ale nasz kontakt był dość częsty telefony/sms, i nagle mój ex sie odezwał poz byle pretekstem po 3 tygodniach ciszy nagle sobie o mnie przypomniał że ISTNIEJE, potem gdy do siebie wróciliśmy a ja mu powiedziałam, że ktoś się zaczął kręcić nie widziałam zdziwienia (powiedział niby że nie dziwi się bo jestem atrakcyjna) ale wyszło że śledził moje bilingi, i prawodopodobie wpisał sobie jego numer w googlach a że ma kancelarię i przypisany do niej ten numer telefonu to automatycznie wiedział jak ma na imię kim jest więc pewnie symptom"psa ogrodnika" mu się włączył. Potem zresztą gdy miałam się z nim spotykać by oddać mu dokumenty, dzwonił w trakcie spotkania (a nie wiedział że jestem z nim umówiona) po czym zrobił mi awanturę że mam jakiś kolegów ktorzy na pewno chcą coś wiecej niż tylko koleżeństwa, po czym kazałmi wybierać... chore choore... myślałamże mu wtedy na mnie zależało że zrozumiał ale gdy tamtego spławiłam i zaczęłam znowu mu na nowo ufać i oddawać się tej relacji znowu się odsunął ... póki co dziś mija TYDZIEŃ i jest cisza.
a u Ciebie coś się odzywał?
fajnie że wyjeżdzasz, naładujesz akumulatory, zbudujesz wspomnienia nowe bez niego - życie toczy sie dalej. Mi bardzo pomaga wątek tutaj na forum "chłodne rozstania ..." ;-) poczytaj gdy masz chwilę zwątpienia daje kopa że każdy przez te stany przechodził i dał radę.

22

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Angela nie chce byc przykry dla Ciebie,ale niestesty dobrze chlopak zrobil.I wszystko co zrobilas,to zrobilas zle.No moze tylko jedna rzecz zrobilas dobrze.A bylo nia wzbudzenie zazdrosci.Ze powiedzialas ze kogos masz-jak widzisz zadzialalo bo sie zaczal starac.Reszta totalna klapa z Twojej strony.Niestaty nie wiesz jak budowac atrakcyjnosc.Przykre to bo w tych sprawach faceci sa nieudacznikami.Ale kobiety sie w wiekszosci przypadkow zwykle znaja.Ciekawe czy oprocz mnie jest w stanie Ci ktos pomoc na tym form.

23

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
angel92 napisał/a:
wolosz94 napisał/a:

Wydaje mi się, że on nie wie co traci. Miałem podobnie. Zdobywalem 2 lata kobietę. Jeździłem w zimie rowerem 15 km w jedną stronę.  Zresztą zima, śnieg czy deszcz nie miał znaczenia. Po około 2 latach odpuściłem, bo widziałem, że jej zależy.  I naprawdę wtedy jeśli dodawana z kimś zdjęcia nie ruszyło mnie to.  Nawet z gościem, o którego zawsze mieliśmy poważne kłótnie jeśli choćby pisali razem, to był koleś, który wcześniej kręcił z nią. Dopiero poczułem coś w środku jak poznala obecnego chłopaka...to się po prostu czuje.  Była za granicą, a ja z gościa, który był jej pewien na 100% stałem się potulnym kotkiem, który z dnia na dzień kupił bilet za granicę i pojechał do niej. Byliśmy razem po tym zdarzeniu 1.5 roku. Ale w grudniu tego roku poleciala do niego i jest z nim..wczoraj miałem urodziny i zadzwoniła do mnie zaraz po północy z życzeniami. Kocham ją cholernie.  Nad życie i od dałbym wszystko żeby znów mnie pokochała. Znów przytulila..

Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci..


dzięki za przeczytanie i komentarz smile

Tylko czy można tak wiele razy kogoś tracić i ciągle nie doceniać? to już 3 raz... raz było w wakacje potem w grudniu 2015 i teraz kolejny raz kiedy ja się odwracam i odchodze bo mam dość jego zmiennych nastrojów i tych strasznych słow które mówi.
Dlaczego jeszcze niecały miesiąc temu na moje kocham cię, odpowiadał ja też, dlaczego pisał mi sms "im jestem dalej tym bardziej za tobą tesknię"

czy to jakiś problem emocjonalny? że jak jestem daleko, nieosiągalna, to nagle mu zaczyna zależeć ? a gdy wie że go kocham że mi zależy to traktuje mnie gorzej niż psa?

mój mózg nie potrafi tego przemielić, że sytuacja zmieniłą sie tak o 180 stopni. Jeszcze w weekend razem a kilka dni później muszę pogodzić się z tym że go już nie ma ...

zauważyłam że on działa schematowo, powie mi coś tak strasznego potem oboje milczymy aż nagle on się pojawia zachowuje się jakby nic się nie stało, wybija mnie emocjonalnie ze stanu w którym juz byłam i zaczyna się wszystko od nowa ... mam nadzieje że tym razem da mi spokój i będę mogła nauczyć sie żyć bez niego...


Kurde robisz caly czas te same bledy.A oczekujesz innych rezultatow?Naprawde Ty jestes prawnikiem?Ja jestem gamon po zawodowce i moge Ci to wytlumaczyc w 5 min.

24

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
addam24 napisał/a:
angel92 napisał/a:
wolosz94 napisał/a:

Wydaje mi się, że on nie wie co traci. Miałem podobnie. Zdobywalem 2 lata kobietę. Jeździłem w zimie rowerem 15 km w jedną stronę.  Zresztą zima, śnieg czy deszcz nie miał znaczenia. Po około 2 latach odpuściłem, bo widziałem, że jej zależy.  I naprawdę wtedy jeśli dodawana z kimś zdjęcia nie ruszyło mnie to.  Nawet z gościem, o którego zawsze mieliśmy poważne kłótnie jeśli choćby pisali razem, to był koleś, który wcześniej kręcił z nią. Dopiero poczułem coś w środku jak poznala obecnego chłopaka...to się po prostu czuje.  Była za granicą, a ja z gościa, który był jej pewien na 100% stałem się potulnym kotkiem, który z dnia na dzień kupił bilet za granicę i pojechał do niej. Byliśmy razem po tym zdarzeniu 1.5 roku. Ale w grudniu tego roku poleciala do niego i jest z nim..wczoraj miałem urodziny i zadzwoniła do mnie zaraz po północy z życzeniami. Kocham ją cholernie.  Nad życie i od dałbym wszystko żeby znów mnie pokochała. Znów przytulila..

Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci..


dzięki za przeczytanie i komentarz smile

Tylko czy można tak wiele razy kogoś tracić i ciągle nie doceniać? to już 3 raz... raz było w wakacje potem w grudniu 2015 i teraz kolejny raz kiedy ja się odwracam i odchodze bo mam dość jego zmiennych nastrojów i tych strasznych słow które mówi.
Dlaczego jeszcze niecały miesiąc temu na moje kocham cię, odpowiadał ja też, dlaczego pisał mi sms "im jestem dalej tym bardziej za tobą tesknię"

czy to jakiś problem emocjonalny? że jak jestem daleko, nieosiągalna, to nagle mu zaczyna zależeć ? a gdy wie że go kocham że mi zależy to traktuje mnie gorzej niż psa?

mój mózg nie potrafi tego przemielić, że sytuacja zmieniłą sie tak o 180 stopni. Jeszcze w weekend razem a kilka dni później muszę pogodzić się z tym że go już nie ma ...

zauważyłam że on działa schematowo, powie mi coś tak strasznego potem oboje milczymy aż nagle on się pojawia zachowuje się jakby nic się nie stało, wybija mnie emocjonalnie ze stanu w którym juz byłam i zaczyna się wszystko od nowa ... mam nadzieje że tym razem da mi spokój i będę mogła nauczyć sie żyć bez niego...


Kurde robisz caly czas te same bledy.A oczekujesz innych rezultatow?Naprawde Ty jestes prawnikiem?Ja jestem gamon po zawodowce i moge Ci to wytlumaczyc w 5 min.

zawodowo a prywatnie jestem zupełnie inną osobą.
Jestem emocjonalna, bardzo się przywiązuje więc cięzko mi oddzielić emocje. napisałam wiadomość do Ciebie

25 Ostatnio edytowany przez addam24 (2017-02-20 22:22:56)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
wolosz94 napisał/a:

Wydaje mi się, że on nie wie co traci. Miałem podobnie. Zdobywalem 2 lata kobietę. Jeździłem w zimie rowerem 15 km w jedną stronę.  Zresztą zima, śnieg czy deszcz nie miał znaczenia. Po około 2 latach odpuściłem, bo widziałem, że jej zależy.  I naprawdę wtedy jeśli dodawana z kimś zdjęcia nie ruszyło mnie to.  Nawet z gościem, o którego zawsze mieliśmy poważne kłótnie jeśli choćby pisali razem, to był koleś, który wcześniej kręcił z nią. Dopiero poczułem coś w środku jak poznala obecnego chłopaka...to się po prostu czuje.  Była za granicą, a ja z gościa, który był jej pewien na 100% stałem się potulnym kotkiem, który z dnia na dzień kupił bilet za granicę i pojechał do niej. Byliśmy razem po tym zdarzeniu 1.5 roku. Ale w grudniu tego roku poleciala do niego i jest z nim..wczoraj miałem urodziny i zadzwoniła do mnie zaraz po północy z życzeniami. Kocham ją cholernie.  Nad życie i od dałbym wszystko żeby znów mnie pokochała. Znów przytulila..

Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci..

"Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci.." Wolosz94 nie doceni tego wowczas kiedy naprawde ja on straci.A to dlatego bo to dziala w taki sposob ze dostajesz zolte kartki-I to jest mniej wiecej:jedna zolta kartka-maly frajer,druga zolta kartka-wiekszy frajer,trzeci zolta kartka-duzy frajer.I jak jest malym frajerem to ma jeszcze do niej partner troche szacunku.Jak jest wiekszym frajerem to partner ma do niej jeszcze mniej szacunku.A jak jest duzym frajerem to partner nie ma do niej szacunku,albo ma go doslownie tyle ze go prawie nie widac.No i jak przeczytasz Jej pierwszego posta to sam wywnioskujesz z niego,ze on juz naprawde ma do niej bardzo maly szacunek.Ale ona sobie na to zasluzyla w 100%.Zapamietajcie sobie jedna rzecz-(do wolsz94 i angel92).Jesli rzuca Cie partner to nie jest jego wina.Jest to wina tej osoby ktora zostala  porzucona.Bo ta osoba porzucona nie spelnila oczekiwan swojego partnera.I w wikeszosci przypadkow jesli partner byl wczesniej naprawde zainteresowany a pozniej nie-to tyczy sie to charakteru a nie wygladu.

26

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
addam24 napisał/a:
wolosz94 napisał/a:

Wydaje mi się, że on nie wie co traci. Miałem podobnie. Zdobywalem 2 lata kobietę. Jeździłem w zimie rowerem 15 km w jedną stronę.  Zresztą zima, śnieg czy deszcz nie miał znaczenia. Po około 2 latach odpuściłem, bo widziałem, że jej zależy.  I naprawdę wtedy jeśli dodawana z kimś zdjęcia nie ruszyło mnie to.  Nawet z gościem, o którego zawsze mieliśmy poważne kłótnie jeśli choćby pisali razem, to był koleś, który wcześniej kręcił z nią. Dopiero poczułem coś w środku jak poznala obecnego chłopaka...to się po prostu czuje.  Była za granicą, a ja z gościa, który był jej pewien na 100% stałem się potulnym kotkiem, który z dnia na dzień kupił bilet za granicę i pojechał do niej. Byliśmy razem po tym zdarzeniu 1.5 roku. Ale w grudniu tego roku poleciala do niego i jest z nim..wczoraj miałem urodziny i zadzwoniła do mnie zaraz po północy z życzeniami. Kocham ją cholernie.  Nad życie i od dałbym wszystko żeby znów mnie pokochała. Znów przytulila..

Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci..

"Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci.." Wolosz94 nie doceni tego wowczas kiedy naprawde ja on straci.A to dlatego bo to dziala w taki sposob ze dostajesz zolte kartki-I to jest mniej wiecej:jedna zolta kartka-maly frajer,druga zolta kartka-wiekszy frajer,trzeci zolta kartka-duzy frajer.I jak jest malym frajerem to ma jeszcze do niej partner troche szacunku.Jak jest wiekszym frajerem to partner ma do niej jeszcze mniej szacunku.A jak jest duzym frajerem to partner nie ma do niej szacunku,albo ma go doslownie tyle ze go prawie nie widac.No i jak przeczytasz Jej pierwszego posta to sam wywnioskujesz z niego,ze on juz naprawde ma do niej bardzo maly szacunek.Ale ona sobie na to zasluzyla w 100%.Zapamietajcie sobie jedna rzecz-(do wolsz94 i angel92).Jesli rzuca Cie partner to nie jest jego wina.Jest to wina tej osoby ktora zostala  porzucona.Bo ta osoba porzucona nie spelnila oczekiwan swojego partnera.I w wikeszosci przypadkow jesli partner byl wczesniej naprawde zainteresowany a pozniej nie-to tyczy sie to charakteru a nie wygladu.

nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią - wychodzi z niej wniosek, że należy cały czas udawać niezdobytą i być przysłowiowym królikiem do gonienia.
Takie przysłowiowe gonienie królika uprawiają faceci niedojrzali, niestabilni emocjonalnie którzy cały czas próbują udowodnić, żemogą tą kobietę zdobyć tak w 100 % a do póki czują, że nie mają jej biegają. Po co mi taki facet? dziękuję postoję.

Jestem kobietą, która długo się przekonuje ale gdy zakocha to całym sercem. Nie jestem bluszczem, który nie ma swojego życia, pasji czy zajęcia. Daję przestrzeń w związku daje mozliwość realizacji drugiej osobie, ale gdy kocham daje jej to odczuć, daje jej poczucie że kocham i może na mnie liczyć, na moje wsparcie, ramię - na tym polega zdrowy i stabilny związek i takiego szukam. A nie zgrywanie, gierki i ciągła pogoń.
Jeśli ludziom nie wychodzi to znaczy, że się nie dobrali lub jedno z nich emocjonalnie pozostało na jakimś niższym levelu. Mój ex pozostał na planecie "ja" i ok ja z niej właśnie wylatuje - i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego tylko po to zeby go zatrzymać to niech idzie wolno. Sprawdzał sie w toksycznych relacjach gdzie był zdradzany, oszukiwany, traktowany z buta. Nie potrafił poradzić sobie z kobietą, która go kocha i chce założyć z nim rodzinę - dla niego gra się kończyła, tracił adrenaline.

także dziękuję za twój czas, posta i wiadomosć do mnie - aczkolwiek nie skorzystam.

27 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-02-21 00:47:06)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
angel92 napisał/a:
addam24 napisał/a:
wolosz94 napisał/a:

Wydaje mi się, że on nie wie co traci. Miałem podobnie. Zdobywalem 2 lata kobietę. Jeździłem w zimie rowerem 15 km w jedną stronę.  Zresztą zima, śnieg czy deszcz nie miał znaczenia. Po około 2 latach odpuściłem, bo widziałem, że jej zależy.  I naprawdę wtedy jeśli dodawana z kimś zdjęcia nie ruszyło mnie to.  Nawet z gościem, o którego zawsze mieliśmy poważne kłótnie jeśli choćby pisali razem, to był koleś, który wcześniej kręcił z nią. Dopiero poczułem coś w środku jak poznala obecnego chłopaka...to się po prostu czuje.  Była za granicą, a ja z gościa, który był jej pewien na 100% stałem się potulnym kotkiem, który z dnia na dzień kupił bilet za granicę i pojechał do niej. Byliśmy razem po tym zdarzeniu 1.5 roku. Ale w grudniu tego roku poleciala do niego i jest z nim..wczoraj miałem urodziny i zadzwoniła do mnie zaraz po północy z życzeniami. Kocham ją cholernie.  Nad życie i od dałbym wszystko żeby znów mnie pokochała. Znów przytulila..

Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci..

"Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci.." Wolosz94 nie doceni tego wowczas kiedy naprawde ja on straci.A to dlatego bo to dziala w taki sposob ze dostajesz zolte kartki-I to jest mniej wiecej:jedna zolta kartka-maly frajer,druga zolta kartka-wiekszy frajer,trzeci zolta kartka-duzy frajer.I jak jest malym frajerem to ma jeszcze do niej partner troche szacunku.Jak jest wiekszym frajerem to partner ma do niej jeszcze mniej szacunku.A jak jest duzym frajerem to partner nie ma do niej szacunku,albo ma go doslownie tyle ze go prawie nie widac.No i jak przeczytasz Jej pierwszego posta to sam wywnioskujesz z niego,ze on juz naprawde ma do niej bardzo maly szacunek.Ale ona sobie na to zasluzyla w 100%.Zapamietajcie sobie jedna rzecz-(do wolsz94 i angel92).Jesli rzuca Cie partner to nie jest jego wina.Jest to wina tej osoby ktora zostala  porzucona.Bo ta osoba porzucona nie spelnila oczekiwan swojego partnera.I w wikeszosci przypadkow jesli partner byl wczesniej naprawde zainteresowany a pozniej nie-to tyczy sie to charakteru a nie wygladu.

nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią - wychodzi z niej wniosek, że należy cały czas udawać niezdobytą i być przysłowiowym królikiem do gonienia.
Takie przysłowiowe gonienie królika uprawiają faceci niedojrzali, niestabilni emocjonalnie którzy cały czas próbują udowodnić, żemogą tą kobietę zdobyć tak w 100 % a do póki czują, że nie mają jej biegają. Po co mi taki facet? dziękuję postoję.

Jestem kobietą, która długo się przekonuje ale gdy zakocha to całym sercem. Nie jestem bluszczem, który nie ma swojego życia, pasji czy zajęcia. Daję przestrzeń w związku daje mozliwość realizacji drugiej osobie, ale gdy kocham daje jej to odczuć, daje jej poczucie że kocham i może na mnie liczyć, na moje wsparcie, ramię - na tym polega zdrowy i stabilny związek i takiego szukam. A nie zgrywanie, gierki i ciągła pogoń.
Jeśli ludziom nie wychodzi to znaczy, że się nie dobrali lub jedno z nich emocjonalnie pozostało na jakimś niższym levelu. Mój ex pozostał na planecie "ja" i ok ja z niej właśnie wylatuje - i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego tylko po to zeby go zatrzymać to niech idzie wolno. Sprawdzał sie w toksycznych relacjach gdzie był zdradzany, oszukiwany, traktowany z buta. Nie potrafił poradzić sobie z kobietą, która go kocha i chce założyć z nim rodzinę - dla niego gra się kończyła, tracił adrenaline.

także dziękuję za twój czas, posta i wiadomosć do mnie - aczkolwiek nie skorzystam.

Dokładnie. Zgadzam się z tym co napisała angel92. Autorko, powinnaś odciąć się na dobre od swojego chłopaka, bo to nie jest dobry materiał na partnera, przynajmniej dla ciebie. Tez byłam z niedojrzałym człowiekiem, piotrusiem panem i wiem co musiałaś czuć będąc z nim, znosząc te wszystkie niezrozumiałe sytuacje... Z takim chłopakiem, naprawdę można zwariować i stracić całkowicie siebie, swoje poczucie wartości, jeśli się w porę z tego nie wypiszesz...

addam24 swoimi komentarzami udowodniłeś, że jesteś człowiekiem podanym na gierki i pewnie sam je stosujesz, a to nie jest droga do prawdziwego, harmonijnego dojrzałego związku, tylko do jakieś sztucznej relacji, gdzie jedno goni drugie, gdzie atrakcyjność partnerki wyznaczana jest przez jakiś twój system gierek, na które jeśli twoja partnerka będzie podatna, wtedy momentalnie przestanie cię pociągać. Na tym nie polega dojrzałość relacji. Trzeba być sobą, jasno mówić o tym czego się oczekuje,  rozmawiać z partnerem, a nie udawać kogoś innego i stosować sztuczki, żeby zwrócić na kogoś uwagę. To niedojrzałe i głupie.

28 Ostatnio edytowany przez addam24 (2017-02-21 00:56:33)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
angel92 napisał/a:
addam24 napisał/a:
wolosz94 napisał/a:

Wydaje mi się, że on nie wie co traci. Miałem podobnie. Zdobywalem 2 lata kobietę. Jeździłem w zimie rowerem 15 km w jedną stronę.  Zresztą zima, śnieg czy deszcz nie miał znaczenia. Po około 2 latach odpuściłem, bo widziałem, że jej zależy.  I naprawdę wtedy jeśli dodawana z kimś zdjęcia nie ruszyło mnie to.  Nawet z gościem, o którego zawsze mieliśmy poważne kłótnie jeśli choćby pisali razem, to był koleś, który wcześniej kręcił z nią. Dopiero poczułem coś w środku jak poznala obecnego chłopaka...to się po prostu czuje.  Była za granicą, a ja z gościa, który był jej pewien na 100% stałem się potulnym kotkiem, który z dnia na dzień kupił bilet za granicę i pojechał do niej. Byliśmy razem po tym zdarzeniu 1.5 roku. Ale w grudniu tego roku poleciala do niego i jest z nim..wczoraj miałem urodziny i zadzwoniła do mnie zaraz po północy z życzeniami. Kocham ją cholernie.  Nad życie i od dałbym wszystko żeby znów mnie pokochała. Znów przytulila..

Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci..

"Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci.." Wolosz94 nie doceni tego wowczas kiedy naprawde ja on straci.A to dlatego bo to dziala w taki sposob ze dostajesz zolte kartki-I to jest mniej wiecej:jedna zolta kartka-maly frajer,druga zolta kartka-wiekszy frajer,trzeci zolta kartka-duzy frajer.I jak jest malym frajerem to ma jeszcze do niej partner troche szacunku.Jak jest wiekszym frajerem to partner ma do niej jeszcze mniej szacunku.A jak jest duzym frajerem to partner nie ma do niej szacunku,albo ma go doslownie tyle ze go prawie nie widac.No i jak przeczytasz Jej pierwszego posta to sam wywnioskujesz z niego,ze on juz naprawde ma do niej bardzo maly szacunek.Ale ona sobie na to zasluzyla w 100%.Zapamietajcie sobie jedna rzecz-(do wolsz94 i angel92).Jesli rzuca Cie partner to nie jest jego wina.Jest to wina tej osoby ktora zostala  porzucona.Bo ta osoba porzucona nie spelnila oczekiwan swojego partnera.I w wikeszosci przypadkow jesli partner byl wczesniej naprawde zainteresowany a pozniej nie-to tyczy sie to charakteru a nie wygladu.

nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią - wychodzi z niej wniosek, że należy cały czas udawać niezdobytą i być przysłowiowym królikiem do gonienia.
Takie przysłowiowe gonienie królika uprawiają faceci niedojrzali, niestabilni emocjonalnie którzy cały czas próbują udowodnić, żemogą tą kobietę zdobyć tak w 100 % a do póki czują, że nie mają jej biegają. Po co mi taki facet? dziękuję postoję.

Jestem kobietą, która długo się przekonuje ale gdy zakocha to całym sercem. Nie jestem bluszczem, który nie ma swojego życia, pasji czy zajęcia. Daję przestrzeń w związku daje mozliwość realizacji drugiej osobie, ale gdy kocham daje jej to odczuć, daje jej poczucie że kocham i może na mnie liczyć, na moje wsparcie, ramię - na tym polega zdrowy i stabilny związek i takiego szukam. A nie zgrywanie, gierki i ciągła pogoń.
Jeśli ludziom nie wychodzi to znaczy, że się nie dobrali lub jedno z nich emocjonalnie pozostało na jakimś niższym levelu. Mój ex pozostał na planecie "ja" i ok ja z niej właśnie wylatuje - i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego tylko po to zeby go zatrzymać to niech idzie wolno. Sprawdzał sie w toksycznych relacjach gdzie był zdradzany, oszukiwany, traktowany z buta. Nie potrafił poradzić sobie z kobietą, która go kocha i chce założyć z nim rodzinę - dla niego gra się kończyła, tracił adrenaline.

także dziękuję za twój czas, posta i wiadomosć do mnie - aczkolwiek nie skorzystam.

Zobacz nawet piszac swoje ostanie dwa zdania w tym poscie,potwierdzilas sama ze mam racje.Jak Ty mozesz tego nie zauwazac.No wlasnie takie sa efekty lekarze ,prawnicy,niby osoby ktore wydaja sie emocjonalnie ulozone.A w  relacjach damsko meskich sa jak 3 letnie dziecko za kierownica ciezarowki.I to w sumie jest pozytywny efekt dla osob ktore sie na tych sparawach znaja.Jestes osoba niewyksztalcona w tych sprawach-ale nie dziwie sie.Bo skad masz byc,w szkole Cie tego nikt nie uczyl.Wiele kobiet sie tym interesuje-polowa kobiet wie o co chodzi.Jesli chodzi o mezczyzn to okolo 10% mezczyzn wie o co chodzi.Piszesz-" i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego...." No wlasnie wiekszosc populacji ludzkiej jest tak ograniczona(nie pisze tego zeby komus ublizac-stwierdzam fakt)ze MYSLA ZE W RELACJACH DAMSKO MESKICH MAM SIE NICZEGO NIE UCZYC-MAM BYC JAK TO DZIECKO 3 LETNIE ZA KIEROWNICA CIEZAROWKI(DLATEGO KONCZYSZ TAK JAK SKONCZYLAS).ALE WSZYSTKIEGO INNEGO W SWOIM ZYCIU SIE UCZA.Musza sie nauczyc  jak byc prawnikiem,jak byc kierowca samochodu,jak byc stolarzem elektrykiem czy hydraulikiem.Czy np musza sie nauczyc jezyka angielskiego.ale jesli chodzi o sprawy damsko meskie.To nie musze sie uczyc.WTEDY MUSZE BYC SOBA.Czyli np jestem frajerem to musze nim byc-nie powinienem sie zmieniac w atrakcyjnego faceta-tylko mam byc tym frajerem-bo akurat taki sie urodzilem-ale marze o atrakcyjnej smuklej kobiecie z gornej polki.Wiec bedac dalej tym frajerem-bo taki przykladowo urodzilem sie naturalnie-TAK WTEDY NAPEWNO ZDOBEDE TO KOBIETE.NIE,PRAWDA JEST TAKA ZE NIE ZDOBEDE TEJ KOBIETY.I BEDAC FRAJEREM MOGE BYC Z FRAJERKA.MOZE NIE Z FRAJERKA ALE KOBIETA KTORA NIE JEST UWAZANA ZA POTOCZNIE ATRAKCYJNA.Wiec wybor zalezy od Ciebie.A teraz na potwierdzenie Twojej mylnej teori wiadro zimnej wody na glowe(Naprawde ten post nie ma na celu obnizenia Twojej wartosci i naprawde Aga nie mam nic do Ciebie i jestem w stanie zrozumiec Twoje niewiedze).Zobacz przeciez ty naturalnie nie bylas prawnikiem-tylko odbebnilas studia i nim jests-NAUCZYLAS SIE TEGO.Tak samo jak kierowca samochodu.Przeciez naturalnie jak wsiadal pierwszy raz w zyciu do samochodu to nie wiedzial co z czym sie je.MUSIAL SIE TEGO NAUCZYC-ZOBACZ JEST KIEROWCA A NIM NATURALNIE NIE BYL-SZOK...!!!WIEC SKORO TY  JESTES KOBIETA KTORA NATURALNIE NIE JEST ATRAKCYJNA DLA FACETOW(ODNOSZE SIE DO CHARAKTERU,SPOSOBU BYCIA-NIE WYGLADU)NO BO JAKBYS BYLA TO TWOJ FACET BY CIE PRAGNAL-Z RESZTA WCZESNIEJ MU ZALEZALO NA TOBIE,SAMA TO PISALAS),TO CZY PO NAUCZENIU SIE JAK BYC ATRAKCYJNA MOZESZ SIE NIA STAC-ODPOWIEDZ JEST JASNA JAK SLONCE-TAK MOZESZ SIE NIA STAC TAK JAK STALAS SIE PRAWNIKIEM CZY KIEROWCA.DRUGI KUBEL WODY NA LEB-CZY JAK SIE UCZYSZ ANGIELSKIEGO TO WEDLUG TWOJEJ PRYMITYWNEJ TEORII OSZUKUJESZ  ANGLIKOW??-BO PRZECIEZ NATURALNIE NIE MOWILAS PO ANGILESKU..NAPRAWDE SZKODA MI CIEBIE ZE TEGO NIE JESTES W STANIE POJAC.NO NIC..SZUKAJ KANDYDATA ZE SWOJEJ LIGI.TEN Z KTORYM BYLAS BYL ZA DOBRY DLA CIEBIE.OBNIZYSZ STANDARDY BEDZIESZ SZCZESLIWA.A TERAZ MAM PYTANIE DO RESZTY FORUMOWICZOW.MOZECIE WYJAWIC SWOJA OPINIE NA TEMAT TEGO POSTA?NAPISZCIE KTO MA RACJE AGNISZKA CZY JA?I JAK SAMI TO OCENIACIE.pOZDRAWIAM WSZYSTKICH ADAM.

29 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-02-21 01:23:35)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
addam24 napisał/a:
angel92 napisał/a:
addam24 napisał/a:

"Reasumując jeśli Cię naprawdę kocha to doceni to dopiero wówczas kiedy naprawdę Cię straci.." Wolosz94 nie doceni tego wowczas kiedy naprawde ja on straci.A to dlatego bo to dziala w taki sposob ze dostajesz zolte kartki-I to jest mniej wiecej:jedna zolta kartka-maly frajer,druga zolta kartka-wiekszy frajer,trzeci zolta kartka-duzy frajer.I jak jest malym frajerem to ma jeszcze do niej partner troche szacunku.Jak jest wiekszym frajerem to partner ma do niej jeszcze mniej szacunku.A jak jest duzym frajerem to partner nie ma do niej szacunku,albo ma go doslownie tyle ze go prawie nie widac.No i jak przeczytasz Jej pierwszego posta to sam wywnioskujesz z niego,ze on juz naprawde ma do niej bardzo maly szacunek.Ale ona sobie na to zasluzyla w 100%.Zapamietajcie sobie jedna rzecz-(do wolsz94 i angel92).Jesli rzuca Cie partner to nie jest jego wina.Jest to wina tej osoby ktora zostala  porzucona.Bo ta osoba porzucona nie spelnila oczekiwan swojego partnera.I w wikeszosci przypadkow jesli partner byl wczesniej naprawde zainteresowany a pozniej nie-to tyczy sie to charakteru a nie wygladu.

nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią - wychodzi z niej wniosek, że należy cały czas udawać niezdobytą i być przysłowiowym królikiem do gonienia.
Takie przysłowiowe gonienie królika uprawiają faceci niedojrzali, niestabilni emocjonalnie którzy cały czas próbują udowodnić, żemogą tą kobietę zdobyć tak w 100 % a do póki czują, że nie mają jej biegają. Po co mi taki facet? dziękuję postoję.

Jestem kobietą, która długo się przekonuje ale gdy zakocha to całym sercem. Nie jestem bluszczem, który nie ma swojego życia, pasji czy zajęcia. Daję przestrzeń w związku daje mozliwość realizacji drugiej osobie, ale gdy kocham daje jej to odczuć, daje jej poczucie że kocham i może na mnie liczyć, na moje wsparcie, ramię - na tym polega zdrowy i stabilny związek i takiego szukam. A nie zgrywanie, gierki i ciągła pogoń.
Jeśli ludziom nie wychodzi to znaczy, że się nie dobrali lub jedno z nich emocjonalnie pozostało na jakimś niższym levelu. Mój ex pozostał na planecie "ja" i ok ja z niej właśnie wylatuje - i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego tylko po to zeby go zatrzymać to niech idzie wolno. Sprawdzał sie w toksycznych relacjach gdzie był zdradzany, oszukiwany, traktowany z buta. Nie potrafił poradzić sobie z kobietą, która go kocha i chce założyć z nim rodzinę - dla niego gra się kończyła, tracił adrenaline.

także dziękuję za twój czas, posta i wiadomosć do mnie - aczkolwiek nie skorzystam.

Zobacz nawet piszac swoje ostanie dwa zdania w tym poscie,potwierdzilas sama ze mam racje.Jak Ty mozesz tego nie zauwazac.No wlasnie takie sa efekty lekarze ,prawnicy,niby osoby ktore wydaja sie emocjonalnie ulozone.A w  relacjach damsko meskich sa jak 3 letnie dziecko za kierownica ciezarowki.I to w sumie jest pozytywny efekt dla osob ktore sie na tych sparawach znaja.Jestes osoba niewyksztalcona w tych sprawach-ale nie dziwie sie.Bo skad masz byc,w szkole Cie tego nikt nie uczyl.Wiele kobiet sie tym interesuje-polowa kobiet wie o co chodzi.Jesli chodzi o mezczyzn to okolo 10% mezczyzn wie o co chodzi.Piszesz-" i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego...." No wlasnie wiekszosc populacji ludzkiej jest tak ograniczona(nie pisze tego zeby komus ublizac-stwierdzam fakt)ze MYSLA ZE W RELACJACH DAMSKO MESKICH MAM SIE NICZEGO NIE UCZYC-MAM BYC JAK TO DZIECKO 3 LETNIE ZA KIEROWNICA CIEZAROWKI(DLATEGO KONCZYSZ TAK JAK SKONCZYLAS).ALE WSZYSTKIEGO INNEGO W SWOIM ZYCIU SIE UCZA.Musza sie nauczyc  jak byc prawnikiem,jak byc kierowca samochodu,jak byc stolarzem elektrykiem czy hydraulikiem.Czy np musza sie nauczyc jezyka angielskiego.ale jesli chodzi o sprawy damsko meskie.To nie musze sie uczyc.WTEDY MUSZE BYC SOBA.Czyli np jestem frajerem to musze nim byc-nie powinienem sie zmieniac w atrakcyjnego faceta-tylko mam byc tym frajerem-bo akurat taki sie urodzilem-ale marze o atrakcyjnej smuklej kobiecie z gornej polki.Wiec bedac dalej tym frajerem-bo taki przykladowo urodzilem sie naturalnie-TAK WTEDY NAPEWNO ZDOBEDE TO KOBIETE.NIE,PRAWDA JEST TAKA ZE NIE ZDOBEDE TEJ KOBIETY.I BEDAC FRAJEREM MOGE BYC Z FRAJERKA.MOZE NIE Z FRAJERKA ALE KOBIETA KTORA NIE JEST UWAZANA ZA POTOCZNIE ATRAKCYJNA.Wiec wybor zalezy od Ciebie.A teraz na potwierdzenie Twojej mylnej teori wiadro zimnej wody na glowe(Naprawde ten post nie ma na celu obnizenia Twojej wartosci i naprawde Aga nie mam nic do Ciebie i jestem w stanie zrozumiec Twoje niewiedze).Zobacz przeciez ty naturalnie nie bylas prawnikiem-tylko odbebnilas studia i nim jests-NAUCZYLAS SIE TEGO.Tak samo jak kierowca samochodu.Przeciez naturalnie jak wsiadal pierwszy raz w zyciu do samochodu to nie wiedzial co z czym sie je.MUSIAL SIE TEGO NAUCZYC-ZOBACZ JEST KIEROWCA A NIM NATURALNIE NIE BYL-SZOK...!!!WIEC SKORO TY  JESTES KOBIETA KTORA NATURALNIE NIE JEST ATRAKCYJNA DLA FACETOW(ODNOSZE SIE DO CHARAKTERU,SPOSOBU BYCIA-NIE WYGLADU)NO BO JAKBYS BYLA TO TWOJ FACET BY CIE PRAGNAL-Z RESZTA WCZESNIEJ MU ZALEZALO NA TOBIE,SAMA TO PISALAS),TO CZY PO NAUCZENIU SIE JAK BYC ATRAKCYJNA MOZESZ SIE NIA STAC-ODPOWIEDZ JEST JASNA JAK SLONCE-TAK MOZESZ SIE NIA STAC TAK JAK STALAS SIE PRAWNIKIEM CZY KIEROWCA.DRUGI KUBEL WODY NA LEB-CZY JAK SIE UCZYSZ ANGIELSKIEGO TO WEDLUG TWOJEJ PRYMITYWNEJ TEORII OSZUKUJESZ  ANGLIKOW??-BO PRZECIEZ NATURALNIE NIE MOWILAS PO ANGILESKU..NAPRAWDE SZKODA MI CIEBIE ZE TEGO NIE JESTES W STANIE POJAC.NO NIC..SZUKAJ KANDYDATA ZE SWOJEJ LIGI.TEN Z KTORYM BYLAS BYL ZA DOBRY DLA CIEBIE.OBNIZYSZ STANDARDY BEDZIESZ SZCZESLIWA.A TERAZ MAM PYTANIE DO RESZTY FORUMOWICZOW.MOZECIE WYJAWIC SWOJA OPINIE NA TEMAT TEGO POSTA?NAPISZCIE KTO MA RACJE AGNISZKA CZY JA?I JAK SAMI TO OCENIACIE.pOZDRAWIAM WSZYSTKICH ADAM.

To co napisałeś aż razi w oczy. Widać, ze pisał to ktoś, kto ma jakieś kompleksy, niskie poczucie wartości, ktoś kto nie wierzy w siebie i w swoją atrakcyjność i żeby stać się atrakcyjnym (choć to pojecie jest bardzo względne, dla jednych jesteś atrakcyjny, dla innych nie) musi zmienić się w kogoś kim nie jest. A te porównania do nauki języka itp. to totalnie nietrafione przykłady, które nijak się maja do tego co wg sam określasz mianem bycia atrakcyjnym , nauki o związkach. Owszem, związki, często właśnie te nieudane, same uczą każdego z nas naturalnie, po nieudanym związku, analizujemy dobre strony i te złe. Wyciągamy wnioski. Wiemy czego następnym razem unikać. Trzeba być sobą, bo tylko będąc sobą, jesteśmy wiarygodni przed ludźmi, potencjalnymi partnerami. Nie udawać kogoś kim się nie jest. Mieć swoje zdanie, wartości, granice, oczekiwania. Ty kompletnie mylisz pojęcie bycia sobą, bycia pewnym siebie, znającym swoją wartość człowiekiem akceptującym siebie, a robieniem wszystkiego, żeby się zmienić w kogoś kim się nie jest tylko po to, by zdobyć kogoś kto jest z "wyższej póki", żeby udawać, grać, stosować sztuczki, bo inaczej nikt nas nie zechce takich jakimi jesteśmy naprawdę. Tak z ciekawości, twoja "nauka", o której piszesz opiera się na czytaniu poradników typu jaki być macho? Jeśli tak, to współczuję.

30

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Kolejny kubel zimej wody na glowe dla Ciebie.Cytuje twoj tekst-"Gdy się poznaliśmy ja kończyłam swój toksyczny związek, on mnie wspierał, wyciągał na spacery, kawę, podkochiwał sie we mnie. Mi sie to podobało, aczkolwiek nic do niego nie czułam" -no nic nie czulas bo mu zalezalo-ALE JAK MU PRZESTALO ZALEZEC TO TOBIE ZACZELO.CHYBA POTWIERDZA SIE MOJA TEORIA-CZY NADAL ZAPRZECZASZ??

31

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
addam24 napisał/a:

Kolejny kubel zimej wody na glowe dla Ciebie.Cytuje twoj tekst-"Gdy się poznaliśmy ja kończyłam swój toksyczny związek, on mnie wspierał, wyciągał na spacery, kawę, podkochiwał sie we mnie. Mi sie to podobało, aczkolwiek nic do niego nie czułam" -no nic nie czulas bo mu zalezalo-ALE JAK MU PRZESTALO ZALEZEC TO TOBIE ZACZELO.CHYBA POTWIERDZA SIE MOJA TEORIA-CZY NADAL ZAPRZECZASZ??

No tak. Nie czuła, bo było jej trudno z początku. Potrzebowała czasu, żeby się do niego przekonać. Zrozumiała, że go kocha i się zaangażowała - a zrozumiała to - zanim ON stał się zimny, i zaczął się oddalać. Czytaj ze zrozumieniem.

32

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

"Zaczne od tego że prawie 7 lat temu w wieku 18 lat poznałam pewnego faceta starszego odemnie o 5 lat, wydawał sie bardzo dojrzały, stabilny emocjonalnie, wręcz jak dla mnie był nudny bo ja w tamtym czasie szukałam innych cech w facetach. Gdy się poznaliśmy ja kończyłam swój toksyczny związek, on mnie wspierał, wyciągał na spacery, kawę, podkochiwał sie we mnie. Mi sie to podobało, aczkolwiek nic do niego nie czułam, byłam wciąz zaangażowana emocjonalnie w związek z ex. Tak sie stało że wychodził mnie i po 8 miesiącach zostaliśmy razem, ja nadal nie wyleczyłąm sie z byłego i wciąż miałam z nim jakis kontakt,(PISZESZ ZE NADAL SIE Z NIEGO NIE WYLECZYLAS-OJ ZNOWU POTWIERDZASZ MOJA TEORIE-CZYLI TWOJ EX MIAL CIE GDZIES A TOBIE WTEDY ZALEZALO?-CZY JAK TO BYLO?)mj facet był zazdrosny o to, szpiegował mnie, sprawdzał itp. Byłam dla niego okrutna to fakt dziwię się że tak wiele zniósł ... ja bym dawno odeszła(CZY TU KOLEJNY RAZ POTWIERDZA SIE MOJA TEORIA????ZE JAK SZPIEGOWAL CIE I BYL ZAZDROSNY I SPRAWDZAL(CZYLI POKAZAL ZE MU ZALEZY I JESTES DLA NIEGO WAZNA-TO WTEDY PISZESZ ZE BYLAS DLA NIEGO OKRUTNA-PRZECIEZ WEDLUG TWOJEJ TEORI POWINNAS GO WYCHWALAC POD NIEBIOSA-A BYLAS OKRUTNA..JAK MI PRZYKRO-COS TU NIE GRA..-MOZESZ TO WYTLUMACZYC NAM WSZYSTKIM??I WIDZISZ JAKA JESTES OGRANICZONA UMYSLOWO?JAK TY MOZESZ BYC PRAWNIKIEM??

33

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Po pierwsze, możesz przestać pisać caps lockiem? Tego nie da się czytać. Krzyczysz, jakbyś koniecznie chciał coś udowodnić.

Po drugie, nie chcę oceniać szczegółów postępowania autorki i jej chłopaka, odniosę się tylko do "twojej teorii", o której już zresztą napisałam co nieco wyżej. Stosowanie sztuczek, manipulacji, granie na emocjach, sprawdzanie czyichś reakcji, wzbudzanie zazdrości, wystawianie na próbę, zgrywanie niedostępnej/niedostępnego jest NIEDOJRZAŁE. Dorośli ludzie stosując to wszystko potwierdzają swoją niedojrzałość, ale też jakieś braki w sobie - niską samoocenę, jakieś syndromy typu DDA, DDD, piotrusia pana, narcyza, egoisty itd. Są też ludzie którzy padają "ofiarami" takich zachowań, bo są wrażliwi, albo również mają niską samoocenę, bo się uzależniają od nieodpowiednich partnerów. Wg ciebie, autorka powinna stać się zołzą ze znanej nam wszystkim książki i udawać, żeby na nowo rozkochać w sobie niedojrzałego, uciekającego od odpowiedzialności chłoptasia, któremu bycie kochanym przez dziewczynę, o którą się starał wcześniej, znudziło się, bo ona się zaangażowała, a jemu to przestało odpowiadać. To chyba z nim jest coś nie tak, nie sadzisz? Nie chcę też wybielać autorki, bo uważam, że skoro było jej źle z tym chłopakiem, to powinna to skończyć raz na zawsze, ale wiem też jakie to musi być trudne, w momencie, kiedy jest się poniekąd uzależnionym emocjonalnie od niedojrzałego partnera, stosującego własnie takie gierki, manipulacje.

34

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
serdeczna napisał/a:
addam24 napisał/a:
angel92 napisał/a:

nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią - wychodzi z niej wniosek, że należy cały czas udawać niezdobytą i być przysłowiowym królikiem do gonienia.
Takie przysłowiowe gonienie królika uprawiają faceci niedojrzali, niestabilni emocjonalnie którzy cały czas próbują udowodnić, żemogą tą kobietę zdobyć tak w 100 % a do póki czują, że nie mają jej biegają. Po co mi taki facet? dziękuję postoję.

Jestem kobietą, która długo się przekonuje ale gdy zakocha to całym sercem. Nie jestem bluszczem, który nie ma swojego życia, pasji czy zajęcia. Daję przestrzeń w związku daje mozliwość realizacji drugiej osobie, ale gdy kocham daje jej to odczuć, daje jej poczucie że kocham i może na mnie liczyć, na moje wsparcie, ramię - na tym polega zdrowy i stabilny związek i takiego szukam. A nie zgrywanie, gierki i ciągła pogoń.
Jeśli ludziom nie wychodzi to znaczy, że się nie dobrali lub jedno z nich emocjonalnie pozostało na jakimś niższym levelu. Mój ex pozostał na planecie "ja" i ok ja z niej właśnie wylatuje - i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego tylko po to zeby go zatrzymać to niech idzie wolno. Sprawdzał sie w toksycznych relacjach gdzie był zdradzany, oszukiwany, traktowany z buta. Nie potrafił poradzić sobie z kobietą, która go kocha i chce założyć z nim rodzinę - dla niego gra się kończyła, tracił adrenaline.

także dziękuję za twój czas, posta i wiadomosć do mnie - aczkolwiek nie skorzystam.

Zobacz nawet piszac swoje ostanie dwa zdania w tym poscie,potwierdzilas sama ze mam racje.Jak Ty mozesz tego nie zauwazac.No wlasnie takie sa efekty lekarze ,prawnicy,niby osoby ktore wydaja sie emocjonalnie ulozone.A w  relacjach damsko meskich sa jak 3 letnie dziecko za kierownica ciezarowki.I to w sumie jest pozytywny efekt dla osob ktore sie na tych sparawach znaja.Jestes osoba niewyksztalcona w tych sprawach-ale nie dziwie sie.Bo skad masz byc,w szkole Cie tego nikt nie uczyl.Wiele kobiet sie tym interesuje-polowa kobiet wie o co chodzi.Jesli chodzi o mezczyzn to okolo 10% mezczyzn wie o co chodzi.Piszesz-" i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego...." No wlasnie wiekszosc populacji ludzkiej jest tak ograniczona(nie pisze tego zeby komus ublizac-stwierdzam fakt)ze MYSLA ZE W RELACJACH DAMSKO MESKICH MAM SIE NICZEGO NIE UCZYC-MAM BYC JAK TO DZIECKO 3 LETNIE ZA KIEROWNICA CIEZAROWKI(DLATEGO KONCZYSZ TAK JAK SKONCZYLAS).ALE WSZYSTKIEGO INNEGO W SWOIM ZYCIU SIE UCZA.Musza sie nauczyc  jak byc prawnikiem,jak byc kierowca samochodu,jak byc stolarzem elektrykiem czy hydraulikiem.Czy np musza sie nauczyc jezyka angielskiego.ale jesli chodzi o sprawy damsko meskie.To nie musze sie uczyc.WTEDY MUSZE BYC SOBA.Czyli np jestem frajerem to musze nim byc-nie powinienem sie zmieniac w atrakcyjnego faceta-tylko mam byc tym frajerem-bo akurat taki sie urodzilem-ale marze o atrakcyjnej smuklej kobiecie z gornej polki.Wiec bedac dalej tym frajerem-bo taki przykladowo urodzilem sie naturalnie-TAK WTEDY NAPEWNO ZDOBEDE TO KOBIETE.NIE,PRAWDA JEST TAKA ZE NIE ZDOBEDE TEJ KOBIETY.I BEDAC FRAJEREM MOGE BYC Z FRAJERKA.MOZE NIE Z FRAJERKA ALE KOBIETA KTORA NIE JEST UWAZANA ZA POTOCZNIE ATRAKCYJNA.Wiec wybor zalezy od Ciebie.A teraz na potwierdzenie Twojej mylnej teori wiadro zimnej wody na glowe(Naprawde ten post nie ma na celu obnizenia Twojej wartosci i naprawde Aga nie mam nic do Ciebie i jestem w stanie zrozumiec Twoje niewiedze).Zobacz przeciez ty naturalnie nie bylas prawnikiem-tylko odbebnilas studia i nim jests-NAUCZYLAS SIE TEGO.Tak samo jak kierowca samochodu.Przeciez naturalnie jak wsiadal pierwszy raz w zyciu do samochodu to nie wiedzial co z czym sie je.MUSIAL SIE TEGO NAUCZYC-ZOBACZ JEST KIEROWCA A NIM NATURALNIE NIE BYL-SZOK...!!!WIEC SKORO TY  JESTES KOBIETA KTORA NATURALNIE NIE JEST ATRAKCYJNA DLA FACETOW(ODNOSZE SIE DO CHARAKTERU,SPOSOBU BYCIA-NIE WYGLADU)NO BO JAKBYS BYLA TO TWOJ FACET BY CIE PRAGNAL-Z RESZTA WCZESNIEJ MU ZALEZALO NA TOBIE,SAMA TO PISALAS),TO CZY PO NAUCZENIU SIE JAK BYC ATRAKCYJNA MOZESZ SIE NIA STAC-ODPOWIEDZ JEST JASNA JAK SLONCE-TAK MOZESZ SIE NIA STAC TAK JAK STALAS SIE PRAWNIKIEM CZY KIEROWCA.DRUGI KUBEL WODY NA LEB-CZY JAK SIE UCZYSZ ANGIELSKIEGO TO WEDLUG TWOJEJ PRYMITYWNEJ TEORII OSZUKUJESZ  ANGLIKOW??-BO PRZECIEZ NATURALNIE NIE MOWILAS PO ANGILESKU..NAPRAWDE SZKODA MI CIEBIE ZE TEGO NIE JESTES W STANIE POJAC.NO NIC..SZUKAJ KANDYDATA ZE SWOJEJ LIGI.TEN Z KTORYM BYLAS BYL ZA DOBRY DLA CIEBIE.OBNIZYSZ STANDARDY BEDZIESZ SZCZESLIWA.A TERAZ MAM PYTANIE DO RESZTY FORUMOWICZOW.MOZECIE WYJAWIC SWOJA OPINIE NA TEMAT TEGO POSTA?NAPISZCIE KTO MA RACJE AGNISZKA CZY JA?I JAK SAMI TO OCENIACIE.pOZDRAWIAM WSZYSTKICH ADAM.

To co napisałeś aż razi w oczy. Widać, ze pisał to ktoś, kto ma jakieś kompleksy, niskie poczucie wartości, ktoś kto nie wierzy w siebie i w swoją atrakcyjność i żeby stać się atrakcyjnym (choć to pojecie jest bardzo względne, dla jednych jesteś atrakcyjny, dla innych nie) musi zmienić się w kogoś kim nie jest. A te porównania do nauki języka itp. to totalnie nietrafione przykłady, które nijak się maja do tego co wg sam określasz mianem bycia atrakcyjnym , nauki o związkach. Owszem, związki, często właśnie te nieudane, same uczą każdego z nas naturalnie, po nieudanym związku, analizujemy dobre strony i te złe. Wyciągamy wnioski. Wiemy czego następnym razem unikać. Trzeba być sobą, bo tylko będąc sobą, jesteśmy wiarygodni przed ludźmi, potencjalnymi partnerami. Nie udawać kogoś kim się nie jest. Mieć swoje zdanie, wartości, granice, oczekiwania. Ty kompletnie mylisz pojęcie bycia sobą, bycia pewnym siebie, znającym swoją wartość człowiekiem akceptującym siebie, a robieniem wszystkiego, żeby się zmienić w kogoś kim się nie jest tylko po to, by zdobyć kogoś kto jest z "wyższej póki", żeby udawać, grać, stosować sztuczki, bo inaczej nikt nas nie zechce takich jakimi jesteśmy naprawdę. Tak z ciekawości, twoja "nauka", o której piszesz opiera się na czytaniu poradników typu jaki być macho? Jeśli tak, to współczuję.


Twoj cytat ktory ukazuje Twoje samozaoranie"Owszem, związki, często właśnie te nieudane, same uczą każdego z nas naturalnie, po nieudanym związku, analizujemy dobre strony i te złe. Wyciągamy wnioski. Wiemy czego następnym razem unikać."-CZYLI CO?WCZESNIEJ BYLISMY NATURALNI A TU NAGLE ZACZYNAMY JAK TO PISZESZ ANALIZOWAC DOBRE STRONY I ZLE I WYCIAGAC WNIOSKI I W DODATKU NASTPENYM RAZEM JE UNIKAC???-NO TO PRZECIEZ NIE JEST NATURALNE-BO NATURALNIE NIE WIEDZIALAS TYCH RZECZY-ALE DOSTALAS LEKCJE (FAKT ZE OD ZYCIA) I JUZ SIE NAUCZYLAS-WIEC TO NIE JEST NATURALNE-TYLKO SIE TEGO NAUCZYLAS-CZY NIE SZYBCIEJ LATWIJ I BEZBOLESNIEJ BYLO BY JAKBYS WZIELA KSIAZKE I NAUCZYLABYS SIE TEGO BEZ TYCH CALYCH PORAZEK?????TOBIE ROWNIEZ NIE CHCE ROBIC POJAZDU,ALE WYDAJE MI SIE ZE  JESTES JEDNA Z TYCH OSOB(ZNACZY SIE WIEM ZE TO PRAWDA W 100%) KTORE UCZA SIE NA SWOICH BLEDACH A NIE CUDZYCH.KOLO WYNALEZIONO W POLOWIE IV TYSIACLECIA PRZED NASZA ERA-ALE OWSZEM TY MOZESZ JE WYNALEZC SAMA (: MASZ DO TEGO PELNE PRAWO.CZEKAM Z TWOJEJ STRONY NA JAKIES SENSOWNE ARGUMENTY.POZDRAWIAM.MOZE JESZCZE DODAM PRZYKLAD Z ZYCIA WZIETY.PRZYKLADOWO MOJ KOLEGA KUPIL SOBIE AUTO,NIE ZNAJAC SIE NA SAMOCHODACH KOMPLETNIE.PO CZYM ODSTAWIL AUTPO DO MECHANIKA I OKAZALO SIE ZE WYMAGA DUZEGO WKLADU FINANSOWEGO.CZY JAK JA TERAZ CHCE KUPIC AUTO I ROWNIEZ NIE ZNAM SIE NA SAMOCHODACH JAK MOJ KOLEGA.CZY WEDLUG TWOJEJ TEORI POWINIENEM KUPIC AUTO W CIEMNO.cZY POWINIENEM WYCIAGNAC WNIOSKI Z ZAKUPU KOLEGI I PRZED KUPNEM ZE SPRZEDAWCA POJECHAC TYM SAMOCHODEM DO MECHANIKA I ZDIAGNOZOWAC JE?BO Z TWOJEJ PRYMITYWNEJ TEORII WYNIKA ZE MUSZE JE KUPIC I SAM NADZIAC SIE NA KOSZTY-NIE MOGE SKORZYSTACZ DOSWIADCZENIA ZLEJ DECYZJI MOJEGO KOLEGI.oGARNIJ SIE NAPRAWDE.lUDZIE NIE DZIWIE SIE ZE TU JEST TYLE TEMATOW O ROZPADZIE ZWIAZKOW.NIE MACIE O TYM ZIELONEGO POJECIA.I CHYBA NIE POZOSTAJE MI NIC INNEGO JAK NIE UDZIELANIE SIE W TYCH TEMATACH.BO DO 80% I TAK NIC NIE DOTRZE.POZDRAWIAM WSZYSTKICH TRZEZWO MYSLACYCH.

35 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-02-21 02:52:13)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Wg twojego toku myślenia każdy kto nie był nigdy w związku powinien najpierw przeczytać książkę o związkach lub jakiś poradnik jak postępować i dopiero wtedy wiedząc juz co i jak zabierać się za szukanie partnera. Przeciez to właśnie doświadczenia uczą nas jak zyc, postępować, to jest naturalne i to miałam na myśli, relacji z drugim człowiekiem uczymy się naturalnie na bledach, nie ma gotowego przepisu, poradnika jak postępować, każdy jest inny, do każdego podchodzi die inaczej. Naprawdę tego nie rozumiesz? Jesteś bardzo ograniczony w swoim myśleniu.

Wiemy czego unikać na przyszłość po nieudanym związku wtedy gdy coś nam w partnerze nie odpowiadało - szukamy wtedy takiego, który będzie nam bardziej odpowiadał, nie będzie np. nami manipulował. To co co rozumiesz poprzez bycie sobą nadal jest dla ciebie niezrozumiałe...

36

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
serdeczna napisał/a:

Po pierwsze, możesz przestać pisać caps lockiem? Tego nie da się czytać. Krzyczysz, jakbyś koniecznie chciał coś udowodnić.

Po drugie, nie chcę oceniać szczegółów postępowania autorki i jej chłopaka, odniosę się tylko do "twojej teorii", o której już zresztą napisałam co nieco wyżej. Stosowanie sztuczek, manipulacji, granie na emocjach, sprawdzanie czyichś reakcji, wzbudzanie zazdrości, wystawianie na próbę, zgrywanie niedostępnej/niedostępnego jest NIEDOJRZAŁE. Dorośli ludzie stosując to wszystko potwierdzają swoją niedojrzałość, ale też jakieś braki w sobie - niską samoocenę, jakieś syndromy typu DDA, DDD, piotrusia pana, narcyza, egoisty itd. Są też ludzie którzy padają "ofiarami" takich zachowań, bo są wrażliwi, albo również mają niską samoocenę, bo się uzależniają od nieodpowiednich partnerów. Wg ciebie, autorka powinna stać się zołzą ze znanej nam wszystkim książki i udawać, żeby na nowo rozkochać w sobie niedojrzałego, uciekającego od odpowiedzialności chłoptasia, któremu bycie kochanym przez dziewczynę, o którą się starał wcześniej, znudziło się, bo ona się zaangażowała, a jemu to przestało odpowiadać. To chyba z nim jest coś nie tak, nie sadzisz? Nie chcę też wybielać autorki, bo uważam, że skoro było jej źle z tym chłopakiem, to powinna to skończyć raz na zawsze, ale wiem też jakie to musi być trudne, w momencie, kiedy jest się poniekąd uzależnionym emocjonalnie od niedojrzałego partnera, stosującego własnie takie gierki, manipulacje.

Nie no dziewczyno..Kolejne Twoje samo zaoranie..Po drugie, nie chcę oceniać szczegółów postępowania autorki i jej chłopaka, odniosę się tylko do "twojej teorii", o której już zresztą napisałam co nieco wyżej. Stosowanie sztuczek, manipulacji, granie na emocjach, sprawdzanie czyichś reakcji, wzbudzanie zazdrości, wystawianie na próbę, zgrywanie niedostępnej/niedostępnego jest NIEDOJRZAŁE.-ALE MUSISZ MI PRZYZNAC RACJE ZE DZIALA (:       - Kolejne twoj cytat"Nie chcę też wybielać autorki, bo uważam, że skoro było jej źle z tym chłopakiem, to powinna to skończyć raz na zawsze, ale wiem też jakie to musi być trudne, w momencie, kiedy jest się poniekąd uzależnionym emocjonalnie od niedojrzałego partnera, stosującego własnie takie gierki, manipulacje."-jak piszesz STOSUJACEGO WLASNIE TAKIE GIERKI,MANIPULACJE-czyli wychodzi na to ze mam racje bo jednak sama po raz drugi przyznalas ze te gierki dzialaja.I w dodatku nie odpisalas na mojego powyzeszego posta.A oczekiwalem argumentow.Nie podalas-wiec ich nie masz.

37 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-02-21 03:01:55)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
addam24 napisał/a:
serdeczna napisał/a:

Po pierwsze, możesz przestać pisać caps lockiem? Tego nie da się czytać. Krzyczysz, jakbyś koniecznie chciał coś udowodnić.

Po drugie, nie chcę oceniać szczegółów postępowania autorki i jej chłopaka, odniosę się tylko do "twojej teorii", o której już zresztą napisałam co nieco wyżej. Stosowanie sztuczek, manipulacji, granie na emocjach, sprawdzanie czyichś reakcji, wzbudzanie zazdrości, wystawianie na próbę, zgrywanie niedostępnej/niedostępnego jest NIEDOJRZAŁE. Dorośli ludzie stosując to wszystko potwierdzają swoją niedojrzałość, ale też jakieś braki w sobie - niską samoocenę, jakieś syndromy typu DDA, DDD, piotrusia pana, narcyza, egoisty itd. Są też ludzie którzy padają "ofiarami" takich zachowań, bo są wrażliwi, albo również mają niską samoocenę, bo się uzależniają od nieodpowiednich partnerów. Wg ciebie, autorka powinna stać się zołzą ze znanej nam wszystkim książki i udawać, żeby na nowo rozkochać w sobie niedojrzałego, uciekającego od odpowiedzialności chłoptasia, któremu bycie kochanym przez dziewczynę, o którą się starał wcześniej, znudziło się, bo ona się zaangażowała, a jemu to przestało odpowiadać. To chyba z nim jest coś nie tak, nie sadzisz? Nie chcę też wybielać autorki, bo uważam, że skoro było jej źle z tym , to powinna to skończyć raz na zawsze, ale wiem też jakie to musi być trudne, w momencie, kiedy jest się poniekąd uzależnionym emocjonalnie od niedojrzałego partnera, stosującego własnie takie gierki, manipulacje.

Nie no dziewczyno..Kolejne Twoje samo zaoranie..Po drugie, nie chcę oceniać szczegółów postępowania autorki i jej chłopaka, odniosę się tylko do "twojej teorii", o której już zresztą napisałam co nieco wyżej. Stosowanie sztuczek, manipulacji, granie na emocjach, sprawdzanie czyichś reakcji, wzbudzanie zazdrości, wystawianie na próbę, zgrywanie niedostępnej/niedostępnego jest NIEDOJRZAŁE.-ALE MUSISZ MI PRZYZNAC RACJE ZE DZIALA (:       - Kolejne twoj cytat"Nie chcę też wybielać autorki, bo uważam, że skoro było jej źle z tym chłopakiem, to powinna to skończyć raz na zawsze, ale wiem też jakie to musi być trudne, w momencie, kiedy jest się poniekąd uzależnionym emocjonalnie od niedojrzałego partnera, stosującego własnie takie gierki, manipulacje."-jak piszesz STOSUJACEGO WLASNIE TAKIE GIERKI,MANIPULACJE-czyli wychodzi na to ze mam racje bo jednak sama po raz drugi przyznalas ze te gierki dzialaja.I w dodatku nie odpisalas na mojego powyzeszego posta.A oczekiwalem argumentow.Nie podalas-wiec ich nie masz.

Umiesz czytać? Napisałam, że te gierki działają na ludzi uzależnionych od takich partnerów, od takich co sami maja niską samoocenę i są podatni. Oba te typy często się przyciągają. Nie rozumiesz, że to wszystko działa na ludzi albo niedojrzałych albo z niska samoocena? Ludzie pewni siebie nie stosuja takich sztuczek. Ktoś kto tak jak ty proponuje stosowanie takich gierek też musi miec jakiś problem ze sobą.

38

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

I jeszcze mała uwaga - nie pisze się długich tekstów czytanych majuskułami, mówię to jako grafik.

39

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

, poradnika jak postępować, każdy jest inny, do każdego podchodzi die inaczej. Naprawdę tego nie rozumiesz? Jesteś bardzo ograniczony w swoim myśleniu.

serdeczna napisał/a:

Wg twojego toku myślenia każdy kto nie był nigdy w związku powinien najpierw przeczytać książkę o związkach lub jakiś poradnik jak postępować i dopiero wtedy wiedząc juz co i jak zabierać się za szukanie partnera. Przeciez to właśnie doświadczenia uczą nas jak zyc, postępować, to jest naturalne i to miałam na myśli, relacji z drugim człowiekiem uczymy się naturalnie na bledach, nie ma gotowego przepisu

Wiemy czego unikać na przyszłość po nieudanym związku wtedy gdy coś nam w partnerze nie odpowiadało - szukamy wtedy takiego, który będzie nam bardziej odpowiadał, nie będzie np. nami manipulował. To co co rozumiesz poprzez bycie sobą nadal jest dla ciebie niezrozumiałe...


Ja rozumiem,mysle ze rozumiem 1000 razy wiecj niz Ty(i nie pisze tego po to zeby obnizac Twoja wartosc-tylko naprawde tak mysle (:   )-a w ramach obalenia tego co piszesz w tym poscie.Nie ogolnie nie podchodzi sie do kazdego inaczej.Jak masz atrakcyjnego faceta to podoba sie on 80% kobiet.To samo jak masz atrakcyjna kobiete-ona rowniez podoba sie 80% facetow.I odnosze sie tu tylko do charaktery,osobowosci-nie wspominam o wygladzie fizycznym.Wiec to obrazuje ze ludzia podobaja sie osoby o okreslonych cechach.Wiec znowu wychodzi na moje ze mozesz tych cech sie nauczyc(bo jak sama dalas mi do zrozumienia .Ze ludzie sie zmnieniaja pod wzgledem doswiadczen zyciowych.Wiec jak Ty chcesz wynajdywac kolo na nowo to masz do tego pelne prawo.Ale jak ktos chce skorzystac z doswiadczenia mojego kolegi ktory kupowal auto i wyszedl na tym zle to pozwol mu na to.Nie rozumiem  dlaczego nie chcesz na to pozwolic.I w relacjach damsko meskich tez ludzia pozwol skorzystac z doswiadczenia innych-WIEM ZE JESTES NA TYLE WYPACZONA I UWAZASZ ZE RELACJI SIE NIE UCZYSZ-ALE JEDNAK SIE UCZYSZ BO SAMA MI NAPISALAS ZE SIE ZMIENIAMY ITD-KILKA POSTOW WYZEJ.WIEC TY SIE NIE UCZ Z PORADNIKOW-TYLKO ZYCIE CIE NAUCZY-JEDNO I DRUGIE JEST NAUKA.Przeciez mozesz nauczyc sie byc krawcowa szyjac sobie ubrania samodzielnie w domu (zajmie ci to duzo lat )lub mozesz to przyspieszyc idac do szkoly kawieckiej.Wybor nalezy do Ciebi, zyjemy w wolnym kraju.Ja naprawde szanuje to,ze lubisz utrudniac sobie zycie.I wywazac drzwi gdzie wystarczy nacisnac na klamke.A teraz ide spac Pa pa Serdeczna (:

40

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
serdeczna napisał/a:

I jeszcze mała uwaga - nie pisze się długich tekstów czytanych majuskułami, mówię to jako grafik.

Ja nie jestem grafikiem.I jak poprawi Ci to samopoczucie to dodam ze skonczylem szkole zawodowa.

41

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Jak cie czytam to śmiać mi się chce. Przyznaj, że masz jakiś kompleks. To się czuje w twoich wypowiedziach. Znasz powiedzenie "kazda potwora ma swojego adoratora". Wszystkim ludziom podoba się co innego. Atrakcyjność to rzecz względna. Poza tym to co o mnie piszesz jest  żałosne. Ja nikomu niczego nie nakazuje i nie zakazuje. Widać ze bardzo powierzchownie podchodzisz do relacji, ludzi. Ta dyskusja jest męcząca i jeszcze to twoje podkreślanie ze jesteś po zawodówce... Widać ze masz problem z niską samooceną, albo jesteś hmmm trollem smile nie ma sensu z tobą dyskutować bo bardzo płytki w swoim rozumowaniu.

42 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-02-21 04:29:07)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Ja rozumiem,mysle ze rozumiem 1000 razy wiecj niz Ty(i nie pisze tego po to zeby obnizac Twoja wartosc-tylko naprawde tak mysle (:   )-a w ramach obalenia tego co piszesz w tym poscie.Nie ogolnie nie podchodzi sie do kazdego inaczej.Jak masz atrakcyjnego faceta to podoba sie on 80% kobiet.To samo jak masz atrakcyjna kobiete-ona rowniez podoba sie 80% facetow.I odnosze sie tu tylko do charaktery,osobowosci-nie wspominam o wygladzie fizycznym.Wiec to obrazuje ze ludzia podobaja sie osoby o okreslonych cechach.

Każdy ma różne gusta. A wg ciebie trzeba nauczyć się pewnych cech, żeby komuś się spodobać. Tak jakby ktoś miał się zmienić dla kogoś. A nie pomyślałeś że komuś innemu te cechy będą nie odpowiadać, nawet komuś kto tobie będzie się podobał. Tak jakbyś na siłę próbował zwrócić na kogoś uwagę, zmieniając cechy swojego charakteru dla tej osoby, nie biorąc pod uwagę tego że przecież ktoś inny może pokochać  w tobie twoje naturalne cechy. Ty naprawdę masz jakiś kompleks, podkreślasz ze nie chodzi ci o wygląd, dla mnie to wygląda tak jakbyś był mało urodziwym mężczyzną, na którego żadna dziewczyna nie chce zwrócić uwagi, dlatego ty musisz nadrobić charakterem (wykorzystując gierki, które będą świadczyć o tym, że jesteś macho) który zaimponuje takiej potencjalnej wybrance... Żałosne. To swiadczy o tym, że nie wierzysz siebie, że nie masz powodzenia u tych, które wg ciebie są lepsze, fajniejsze, trudne do zdobycia, bo taką byś pewnie chciał smile

Jak masz atrakcyjnego faceta to podoba sie on 80% kobiet.To samo jak masz atrakcyjna kobiete-ona rowniez podoba sie 80% facetow.I odnosze sie tu tylko do charaktery,osobowosci-nie wspominam o wygladzie fizycznym.

Jesteś w błędzie. Ludziom podobają sie inni głównie z wyglądu. Na ulicy, w sklepie, w parku ludzi przyciąga czyjś wygląd, powierzchowność. Zeby poznac charakter trzeba poznać bliżej tego kogoś. Jak 80% mężczyzn może podobać się jakaś kobieta z charakteru? Każdy z nich musiałby ją poznać bliżej, albo nawet związać się z nią, żeby to ocenić. Jedni mogą lubić otwartą towarzyską dziewczynę, inni skrytą, nieśmiałą. Jeśli dziewczyna, która podoba się Tobie lubi nieśmiałych chłopaków, a ty jesteś, powiedzmy, duszą towarzystwa, to co, rozumiem, że dla niej staniesz się potulną cichą myszką? Według ciebie właśnie tak powinno być...

Wiec znowu wychodzi na moje ze mozesz tych cech sie nauczyc

Ale po co ja mam sie uczyć tych cech? Partner wybrał mnie taką jaką jestem, pokochał mnie taką jaką jestem, akceptuje mnie taką jaka jestem, co mam w sobie zmieniać? On ma mnie zmieniać? Zmienić można jakieś złe nawyki, rzucić palenie dla partnera, ale charakter, osobowość? To będzie świadczyło o tym, ze skoro mam się zmienić, to znaczy że mnie nie akceptuje taką jaką jestem.

Wiec jak Ty chcesz wynajdywac kolo na nowo to masz do tego pelne prawo.Ale jak ktos chce skorzystac z doswiadczenia mojego kolegi ktory kupowal auto i wyszedl na tym zle to pozwol mu na to.Nie rozumiem  dlaczego nie chcesz na to pozwolic.

A rób sobie co chcesz. Czy ja nie pozwalam? żyj życiem kolegi, naśladuj kolegę, postępuj z każdą dziewczyną jak kolega ze swoją (bo przecież wg ciebie wszystkie dziewczyny są takie same, do żadnej nie podchodzi się inaczej)

I w relacjach damsko meskich tez ludzia pozwol skorzystac z doswiadczenia innych-WIEM ZE JESTES NA TYLE WYPACZONA I UWAZASZ ZE RELACJI SIE NIE UCZYSZ-ALE JEDNAK SIE UCZYSZ BO SAMA MI NAPISALAS ZE SIE ZMIENIAMY ITD-KILKA POSTOW WYZEJ.WIEC TY SIE NIE UCZ Z PORADNIKOW-TYLKO ZYCIE CIE NAUCZY-JEDNO I DRUGIE JEST NAUKA.Przeciez mozesz nauczyc sie byc krawcowa szyjac sobie ubrania samodzielnie w domu (zajmie ci to duzo lat )lub mozesz to przyspieszyc idac do szkoly kawieckiej.Wybor nalezy do Ciebi, zyjemy w wolnym kraju.

Gdzie napisałam, ze nie uczymy się relacji - uczymy się jej poprzez doświadczenia jakie mamy z partnerem na co dzień. Ty nic nie rozumiesz. O byciu sobą, o zmianie - wszystko interpretujesz bardzo dosłownie i płytko. Ja nie jestem od tego, żeby ci to tłumaczyć. I nie dlatego, ze nie mam argumentów. Ty nadal nie rozumiesz.

Ja naprawde szanuje to,ze lubisz utrudniac sobie zycie. 

Jak widać to ty utrudniasz sobie życie i to bardzo, może właśnie dlatego nie masz dziewczyny? smile

Poza tym twoje usilne przekonywanie do swoich racji, wiara we własną nieomylność i obrażanie mnie, pisząc że jestem wypaczona, swiadczy o tym, że naprawdę masz niskie poczucie wartości przez co nie masz pewnie szczęścia w znalezieniu drugiej połowy, stąd to usilne uczenie się "atrakcyjności". Powodzenia!

43

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
addam24 napisał/a:

Jak masz atrakcyjnego faceta to podoba sie on 80% kobiet.To samo jak masz atrakcyjna kobiete-ona rowniez podoba sie 80% facetow.

Te procenty, takie precyzyjne, to w fusach wywróżyłeś? A co jeśli 85%? A co jeśli 60? Albo tylko 25, tylko Ci się wydaje, że 80?
Proszę podać procedury weryfikacji procentu.
smile

addam24 napisał/a:

Wiec to obrazuje ze ludzia podobaja sie osoby (...)
I w relacjach damsko meskich tez ludzia pozwol skorzystać

LUDZIOM, na litość dowolnie wybranego boga, a nie ludzią.

W poznawaniu nowych ludzi liczy się wygląd, oraz język ciała, na podstawie którego projektujemy sobie czyjąś osobowość. To jest to ocenianie ludzi, które wykonujemy na szybko (codziennie, jeśli mamy kontakt z dużą liczba osób), bo potrzebujemy "na czymś stać", a czasu/sposobności żeby poznać daną osobę naprawdę, nie ma.

Gierki działają... dopóki osoba nie zda sobie w pełni (czyli również emocjonalnie) sprawy, że to są właśnie gierki. Wtedy następuje odmowa grania i zerwanie kontaktów. W tym momencie Wielki Gierek czuje się pokrzywdzony - no bo jak to tak, że zabawka mu się zepsuła.

44

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

addam24 - nie dogadamy się, wybacz ale po 2 poście przestałam je czytać, są naładowane jakaś agresją, chęcia narzucenia zdania. Jeśli uważasz że miłość to gierki i można ją objąć rozumem, czy mieć wszystko pod kontrolą i na wszystko jest recepta to albo za dużo poradników albo nigdy tak naprawdę niczego do kobiety nie poczułeś - na swój sposób mi Ciebie szkoda, bo jednak miłość i cierpienie pozwalają nam przeżyć życie w pełni, poczuć wszystkie jego smaki, wyciągnąć wnioski i być bogatszym o nowe doświadczenia.

Popełniłam wiele błędów w tym związku zgodzę się oczywiście, poznaliśmy sie gdy byłam bardzo młoda, nie wyleczyłam serca a weszłam w nową relację z potrzeby bliskości, miłości, każdy mówił mi że to dobry kandydat na faceta tak skrajnie inny niż poprzedni z którymi się spotykalam. Niejako sobie go wmówiłam, chociaż od samego początku tego nie czułam - i to był mój błąd że nie poszłam za sercem a za rozumem.
Kolejnym błędem było oszukiwanie go z moim ex, utrzymywanie kontaktu, nieszanowanie mojego wtedy faceta - żałuję bo nikt nie zasługiwał na to co mu wtedy zrobiłam, pomimo że miałam 19-20 lat nie tłumaczy mnie to - jednak wyciągam wnioski, nigdy tak kolejnego nie potraktuję.
Kolejnym błędem było tłumaczenie go za każdym razem gdy mnie zranił, oszukał czy okłamał. Tłumaczenie sama przed sobą gdy mówił że nie wie co czuje (że ma cięzki etap w życiu bo zbliża się do  30 i brak pracy - ale prawda była taka że mógł pracować gdziekolwiek do czasu aż mu sie wyklaruje sytuacja zawodowa aby odciążyć matkę), tłumaczyłam go gdy pisał do innych obcych lasek na fb i chciał umówić się na kawę (tumaczyłam że odległosć nas oddaliła i czuł się samotny) tłumaczyłam gdy znalazłam w styczniu aplikację TINDER, że na pewno tak jak mówił dawno ją ściągnął i nic to nie znaczy, tłumaczyłam gdy na wszystkie moje próby rozmowy o przysłosci reagował niechęcia... TO BYŁY MOJE BŁĘDY w tej relacji i ich nie popełnie więcej. Na pewno z biegiem czasu dostrzegę jeszcze jakieś ... ale na to trzeba czasu i zmiany perpektywy.

Na pewno nie żałuję że go poznałam, wniósł wiele złego ale i dobrego w moje życie, nie żałuję że się zaangażowałam, zakochałam i chciałam z tym facetem iść przez życie, tak czułam i tak mówiło mi serce. To ze los wskazał nam osobne drogi - cuż widocznie nie ten czas nie ten facet. Poczekam na takiego z którym wszystko się poskłada, gdzie będę mogła na początku powoli się przekonać ale kóry pozwoli mi sie rozkochać, zakochać i przy którym nie bedę czuła obwy że muszę zgrywać niedostępną, zajętą czy tzw zołzę.

dziękuję wszystkim którzy tu sie wypowiedzieli, nawet Tobie addam24 - pomimo, że totalnie nie zgadzam sie z Tobą i nie zgodzę.

obecnie mija 8 dzień - dzisiaj podjęłam decyzję że zmienię numer, wkońcu obecny jest na niego, widzi wszystkie bilingi, musze mu co miesiąc płacić za telefon. Odeślę mu kartę, chociaż gdy obecnie o tym myślę ściska mnie w żołądku - traktuję to jako całkowite przecięcie, bo póki co serce nawet żyje nadzieją że się odezwie, zrozumie chociaż rozum wie ze to bezsensu.

45

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
angel92 napisał/a:
lafille napisał/a:

dokładnie tak jak piszesz! Ludzie się nie zmieniają i już wiem, że nie ma po co wracać, ani dawać kolejnych szans, w miłości nie ma przerw, więc  albo się jest albo nie i koniec kropka. Widzę dobrą motywację w Tobie i dużo pozytywnego myślenia. W sumie nigdy nie wiadomo, która miłość jest tą jedyną. Widocznie nie byliśmy sobie przeznaczeni i na szczęście trzeba jeszcze poczekać. Ja też się skupiam na swoich obowiązkach, niedługo nawet wyjeżdżam odpocząć, także w końcu trochę relaksu i niemyślenia smile

tak to prawda w miłosci nie ma przerw albo się kocha albo nie, a takie nie wiem "może" albo dajmy sobie czas jest dla mnie egoistycznym myśleniem, że zostań dopóki nie będę na tyle oziebły emocjonalnie lub nie znajdę sobie lepszej żeby odejść i nawet nie zatęsknić jednego dnia ...
obecnie jestem zła że zawrócił mi głowę rok temu, że pozwolił mi uwierzyć że się zmienił, że znowu tak okrutnie wyrwał mi serce i podeptał ... ZNOWU bo ja juz to 3 lub 4 raz przechodzę więc zauważyłam że każde tego typu zachowanie jego przechodziłam lepiej teraz jest o niebo lepiej niż za 1 razem 1,5 roku temu.

Nie wiem jak Twój były ale mój ma jakiś kompleks bo zawsze biega gdy na horyzoncie ktoś się pojawi albo czuje że ja się oddalam. Najbardziej martwią mnie te bilingi wiem jak było rok temu - po 3 tyg. zaczął do mnie pisać kolega z pracy w sprawach służbowych ale nasz kontakt był dość częsty telefony/sms, i nagle mój ex sie odezwał poz byle pretekstem po 3 tygodniach ciszy nagle sobie o mnie przypomniał że ISTNIEJE, potem gdy do siebie wróciliśmy a ja mu powiedziałam, że ktoś się zaczął kręcić nie widziałam zdziwienia (powiedział niby że nie dziwi się bo jestem atrakcyjna) ale wyszło że śledził moje bilingi, i prawodopodobie wpisał sobie jego numer w googlach a że ma kancelarię i przypisany do niej ten numer telefonu to automatycznie wiedział jak ma na imię kim jest więc pewnie symptom"psa ogrodnika" mu się włączył. Potem zresztą gdy miałam się z nim spotykać by oddać mu dokumenty, dzwonił w trakcie spotkania (a nie wiedział że jestem z nim umówiona) po czym zrobił mi awanturę że mam jakiś kolegów ktorzy na pewno chcą coś wiecej niż tylko koleżeństwa, po czym kazałmi wybierać... chore choore... myślałamże mu wtedy na mnie zależało że zrozumiał ale gdy tamtego spławiłam i zaczęłam znowu mu na nowo ufać i oddawać się tej relacji znowu się odsunął ... póki co dziś mija TYDZIEŃ i jest cisza.
a u Ciebie coś się odzywał?
fajnie że wyjeżdzasz, naładujesz akumulatory, zbudujesz wspomnienia nowe bez niego - życie toczy sie dalej. Mi bardzo pomaga wątek tutaj na forum "chłodne rozstania ..." ;-) poczytaj gdy masz chwilę zwątpienia daje kopa że każdy przez te stany przechodził i dał radę.

ten wątek czytałam już dawno temu!!! smile I fakt- naprawdę pomaga. U mnie wszystko działo się podobnie, trzymanie na emocjonalnej smyczy, nie umiem ani z Tobą być, ani bez Ciebie itd.  Dopóki sądzi, że panuje nad sytuacją to gra niewzruszonego, dopiero gdy zaczyna tracić kontrolę  wtedy czuje się zagubiony. Wiem, że nie raz grał, bo udawał, że się nie interesuje moim życiem, a mówił o faktach, które zaczerpnął ewidentnie ze śledzenia moich profili.... U nas niestety kontakt cały czas się pojawia, ale podchodzę do tego już na chłodno. Mówiłam już, że zrywamy kontakt, ale znowu się odezwał.
Pies ogrodnika itp rzeczy również mi są dobrze znane. Jemu wolno robić co mu się żywnie podoba, ale ja powinnam siedzieć w domu i tylko płakać za nim, były jakieś sceny zazdrości, śmiech na sali!
Taaaaaak, czekam na ten wyjazd już od dawna, to będzie bardzo zasłużony wypoczynek i tak jak mówisz, zacznę tworzyć wspomnienia już bez niego, ależ się cieszę!

46

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

obacz nawet piszac swoje ostanie dwa zdania w tym poscie,potwierdzilas sama ze mam racje.Jak Ty mozesz tego nie zauwazac.No wlasnie takie sa efekty lekarze ,prawnicy,niby osoby ktore wydaja sie emocjonalnie ulozone.A w  relacjach damsko meskich sa jak 3 letnie dziecko za kierownica ciezarowki.I to w sumie jest pozytywny efekt dla osob ktore sie na tych sparawach znaja.Jestes osoba niewyksztalcona w tych sprawach-ale nie dziwie sie.Bo skad masz byc,w szkole Cie tego nikt nie uczyl.Wiele kobiet sie tym interesuje-polowa kobiet wie o co chodzi.Jesli chodzi o mezczyzn to okolo 10% mezczyzn wie o co chodzi.Piszesz-" i dobrze bo skoro miałam udawać kogoś innego...." No wlasnie wiekszosc populacji ludzkiej jest tak ograniczona(nie pisze tego zeby komus ublizac-stwierdzam fakt)ze MYSLA ZE W RELACJACH DAMSKO MESKICH MAM SIE NICZEGO NIE UCZYC-MAM BYC JAK TO DZIECKO 3 LETNIE ZA KIEROWNICA CIEZAROWKI(DLATEGO KONCZYSZ TAK JAK SKONCZYLAS).ALE WSZYSTKIEGO INNEGO W SWOIM ZYCIU SIE UCZA.Musza sie nauczyc  jak byc prawnikiem,jak byc kierowca samochodu,jak byc stolarzem elektrykiem czy hydraulikiem.Czy np musza sie nauczyc jezyka angielskiego.ale jesli chodzi o sprawy damsko meskie.To nie musze sie uczyc.WTEDY MUSZE BYC SOBA.Czyli np jestem frajerem to musze nim byc-nie powinienem sie zmieniac w atrakcyjnego faceta-tylko mam byc tym frajerem-bo akurat taki sie urodzilem-ale marze o atrakcyjnej smuklej kobiecie z gornej polki.Wiec bedac dalej tym frajerem-bo taki przykladowo urodzilem sie naturalnie-TAK WTEDY NAPEWNO ZDOBEDE TO KOBIETE.NIE,PRAWDA JEST TAKA ZE NIE ZDOBEDE TEJ KOBIETY.I BEDAC FRAJEREM MOGE BYC Z FRAJERKA.MOZE NIE Z FRAJERKA ALE KOBIETA KTORA NIE JEST UWAZANA ZA POTOCZNIE ATRAKCYJNA.Wiec wybor zalezy od Ciebie.A teraz na potwierdzenie Twojej mylnej teori wiadro zimnej wody na glowe(Naprawde ten post nie ma na celu obnizenia Twojej wartosci i naprawde Aga nie mam nic do Ciebie i jestem w stanie zrozumiec Twoje niewiedze).Zobacz przeciez ty naturalnie nie bylas prawnikiem-tylko odbebnilas studia i nim jests-NAUCZYLAS SIE TEGO.Tak samo jak kierowca samochodu.Przeciez naturalnie jak wsiadal pierwszy raz w zyciu do samochodu to nie wiedzial co z czym sie je.MUSIAL SIE TEGO NAUCZYC-ZOBACZ JEST KIEROWCA A NIM NATURALNIE NIE BYL-SZOK...!!!WIEC SKORO TY  JESTES KOBIETA KTORA NATURALNIE NIE JEST ATRAKCYJNA DLA FACETOW(ODNOSZE SIE DO CHARAKTERU,SPOSOBU BYCIA-NIE WYGLADU)NO BO JAKBYS BYLA TO TWOJ FACET BY CIE PRAGNAL-Z RESZTA WCZESNIEJ MU ZALEZALO NA TOBIE,SAMA TO PISALAS),TO CZY PO NAUCZENIU SIE JAK BYC ATRAKCYJNA MOZESZ SIE NIA STAC-ODPOWIEDZ JEST JASNA JAK SLONCE-TAK MOZESZ SIE NIA STAC TAK JAK STALAS SIE PRAWNIKIEM CZY KIEROWCA.DRUGI KUBEL WODY NA LEB-CZY JAK SIE UCZYSZ ANGIELSKIEGO TO WEDLUG TWOJEJ PRYMITYWNEJ TEORII OSZUKUJESZ  ANGLIKOW??-BO PRZECIEZ NATURALNIE NIE MOWILAS PO ANGILESKU..NAPRAWDE SZKODA MI CIEBIE ZE TEGO NIE JESTES W STANIE POJAC.NO NIC..SZUKAJ KANDYDATA ZE SWOJEJ LIGI.TEN Z KTORYM BYLAS BYL ZA DOBRY DLA CIEBIE.OBNIZYSZ STANDARDY BEDZIESZ SZCZESLIWA.A TERAZ MAM PYTANIE DO RESZTY FORUMOWICZOW.MOZECIE WYJAWIC SWOJA OPINIE NA TEMAT TEGO POSTA?NAPISZCIE KTO MA RACJE AGNISZKA CZY JA?I JAK SAMI TO OCENIACIE.pOZDRAWIAM WSZYSTKICH ADAM.


Ja niestety się z Tobą nie zgadzam i już po przeczytaniu Twoich poprzednich postów mam poczucie, że nie znasz się na tym o czym piszesz, no bo jakim cudem odejśćie partnera jej wyłączną winą drugiej osoby?!!! niespełnienie oczekiwań? To wg Ciebie dojrzały związek wygląda tak, że przestaje mi się coś podobać to daję dyla, bo nie spełniasz oczekiwań? Ja wiem, że wszędzie dookoła karmią nas jakimiś superporadami typu udawaj niedostępną, niech wie, że może Cię stracić itd. ale ja też dziękuję za taki związek. Dla mnie w normalnym związku ludzie się wzajemnie docierają, dają wsparcie i jeśli się z kimś jest to nie powinno się raczej czuć strachu, że ktoś może odejść, a to, że wszystko jest do przepracowania jeśli komuś zależy.
Raczej nie porównywałabym życia emocjonalnego do nauki języka czy jazdy, bo to zupełnie różne sfery. To, że każdy związek powinien nas czegoś nauczyć nie znaczy, że w kolejnych mamy poddawać się różnym gierkom. Czasami przychodzą w życiu trudne momenty, które zupełnie obnażają naszą naturę i co wtedy? ktoś znowu by nam uciekł bo zobaczyłby w końcu jakie jesteśmy naprawdę wtedy kiedy nie mamy siły grać smile?

47 Ostatnio edytowany przez Marajka (2017-02-21 12:32:02)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Angel, jestes calkiem poukladana osoba, ktora ma w sobie duzo samorefleksji i gleboka mozliwosc odczuwania.

Ja przedstawie moze inna perspektywe, z ktorej moglabys na to wszystko popatrzec, perspektywe, ktora pomaga stworzyc dystans do siebie samej i swoich emocji, co jest bardzo pomocne w rozwiazywaniu takich suplow, jak Twoj.

Pisalas, ze zapisalas sie na wolontariat w hospicjum...to nie jest codzienne i swiadczy o tym, ze chcesz konfrontacji ze wszystkim, co dotyczy zycia.
Twoj zwiazek daje Ci akurat teraz wlasnie taka mozliwosc skonfrontowania sie z wlasnymi, glebokimi odczuciami. I jednoczesnie uczysz sie, jak dawac sobie z tym rade, jak wychodzic z tego silniejsza i madrzejsza.
Zycie nie jest po to, zeby sie wygodnie urzadzic i je w ten sposob przetrwac.
Zycie jest po to, zeby zbierac doswiadczenia wszelkiego rodzaju i w ten sposob poznawac siebie.

Spojrz tak: uzytkownik jak Addam24 i jego groteskowe tezy o zwiazkach - przyklad czlowieka, ktory preferuje i pewnie stwarza toksyczne zwiazki - jest cenna pomoca, zeby przedstawic w wyolbrzymionej i wypaczonej formie to, czym jest/byl Twoj zwiazek.
W ten sposob masz szanse to, co jeszcze tkwi w Tobie ze sklonnosci do takich relacji, zobaczyc w pelnej krasie i moze w ten sposob latwiej zlapac dystans do swojego Ex.
W swoich polemicznych wypowiedziach na jego wpisy zaczelas bardzo konkretyzowac swoje stanowisko, znacznie dokladniej, niz na poczatku.
W ten sposob docierasz do tego, co jest dla Ciebie w zwiazkach wazne.

Tak samo ten Twoj zwiazek daje Ci taka szanse, poprzez ta ciagla hustawke. W koncu dojdziesz kiedys do tego punktu, gdzie bedziesz absolutnie pewna, ze juz tego nie chcesz, dojdziesz do swojej granicy, poza ktora juz nie bedziesz musiala sie obawiac, ze za jego kolejnym powrotem znow ulegniesz.
Tak dlugo, jak dlugo tego punktu bez powrotu nie osiagnelas, bedziesz jeszcze ze soba walczyc.
Dlatego nastepnym razem radzilabym Ci po prostu ulec, jesli nie mozesz inaczej lub jest to za trudne, ale koniecznie zachowac pewien dystans do wlasnych emocji i obserwowac siebie sama, co to z Toba robi.
Stworz dystans do wlasnych reakcji i emocji. Potraktuj to jako mozliwosc nauczenia sie czegos o sobie, zamiast snuc zyciowe plany i zastanawiac sie nad przyszloscia tego zwiazku.

Zaufaj temu, ze jest w naszym zyciu jakas instancja, ktora lepiej niz my wie, czego potrzebujemy dla naszego rozwoju i jednoczesnie badz swiadoma tego, co sie odbywa, wiele wiecej Ty akurat nie potrzebujesz! Zycia uczymy sie poprzez doswiadczenie i niestety nie jest to przedmiot, ktorego nas ktos uczy. Tu Addam24 ma racje.
Dlatego potrzebujemy doswiadczen, zeby dotrzec do siebie samych, bo to jest zazwyczaj zakopane i wypaczone poprzez ukondycjonowania z naszego dziecinstwa.
Nasze wzorce zachowan w zwiazkach, przede wszystkich tych pierwszych, sa kompletnym odbiciem tego, co przezylismy jako dzieci, naszych emocjonalnych powiazan z rodzicami czy innymi bliskimi osobami, tam, co obserwowalismy u osob nas otaczajacych. To jest nasza socjalizacja.

Radze Ci spojrzec na swoich rodzicow i Twoje relacje z nimi z mozliwie wczesnego dziecinstwa, co jeszcze pamietasz.
Czy twoj ojciec byl w jakis sposo podobny w zachowaniach do Twojego chlopaka? Albo ty to troche podobnie przezywalas? A moze to bylo z matka?
Do kogo chcialas dotrzec emocjonalnie, ale bylas raz odrzucana, a raz przyciagana? No albo cos w tym stylu, po prostu popatrz, moze znajdziesz jakies tendencje, ktore sprawiaja, ze jestes teraz w tej sytuacji emocjonalnej, w ktorej jestes..

I radze jeszcze przestac myslec kategoriami winy czy zaslugi. To nie prowadzi do zadnych dobrych efektow i jest tylko wytworem ludzkiego umyslu.
Spojrz na to kategoriami przyczyny i skutku. To jest prawo, ktore rzadzi zyciem, a nie wina czy kara.

Nie jestes w niczym winna. Poznalas go jako bardzo mlodziutka dziewczyna, pewnie bylo to za wczesnie dla Ciebie na powazny zwiazek, dlatego na poczatku go olewalas. W miare dojrzewania zaczelo sie to zmieniac, teraz masz zdolnosc do glebokiego angazowania sie.
To jest po prostu bieg rzeczy i rozwoj.
A ten czlowiek, z ktorym sie zwiazalas, jest dla Ciebie pomoca w Twoim rozwoju.

A jesli chodzi o niego, to on moze miec jakis problem bliskosc/dystans w zwiazkach. Pisalas o jego stosunku z matka, i ze on uwaza, ze sie "dusi" w zwiazku, to moze na to wskazywac, ze jestes dla niego projekcja matki.
Najlepiej poczytaj jakas lekture na ten temat.
Jesli nie ma on specjalnie rozwinietej zdolnosci do samorefleksji, to nie bedzie prawdopodobnie nigdy byc w stanie zbudowac prawdziwej intymnosci w zwiazku. To nie sa latwe sprawy do przezwyciezenia, bo to sa zazwyczaj ukondycjonowania z najwczesniejszych okresow zycia, podstawowe struktury psychiczne. Zmiany tutaj wymagaja duzej dozy samoswiadomosci.
On tak samo jak Ty nie potrafi inaczej tego rozegrac, bo gdyby umial, to zachowywalby sie inaczej.
Jestesmy zazwyczaj w wiekszym lub mniejszym (znacznie rzadziej) stopniu wydani na pastwe naszych wlasnych nieswiadomych wzorcow zachowan i reakcji.
Jedynym lekarstwem na to, jest probowac sobie cos uswiadamiac, o sobie, na podstawie obserwacji tego, co sie dzieje w naszym zyciu i jak my na to reagujemy.
Bo zmienic da sie tylko to, o czym juz wiemy.

Jednak, to, ze sie z nim zwiazalas, moze wskazywac takze na takie tendencje u Ciebie, wiec warto sie temu przypatrzec. Wybieramy sobie z absolutna celnoscia takich partnerow, ktorzy pasuja do jakichs naszych psychicznych wzorcow, o ktorych zazwyczaj wcale nie wiemy.
Twoja zazdrosc moze byc tu wskazowka na te tendencje. Przypatrz sie, jak to u Ciebie wyglada ze strachem przed porzuceniem, ogolnie, nie tylko w tym zwiazku.
Taki strach tez blokuje zdolnosc bliskiego wiazania sie i wtedy bardziej kocha sie na odleglosc lub gdy samemu nie jest sie kochanym, bo jest to bezpieczniejsze, niz calkowite otwarcie sie na inna osobe i ewentualnie bycie wtedy porzuconym.
Moze znasz cos takiego z dziecinstwa?

A jak to dziala z ta bliskoscia, czy przyciaganiem, gdy istnieje ten problem bliskosci, to mozna sobie wyobrazic w nastepujacy sposob:
Kazdy z partnerow trzyma jeden koniec kija, ktory jest pomiedzy nimi. Jesli jedno chce podejsc blizej do drugiego, to ta druga osoba jest automatycznie odpychana przez ten kij. Jesli z kolei jedna ze stron zaczyna sie oddalac, to automatycznie ta druga jest za nia pociagana.

Jedyna mozliwoscia zmiany tej sytucji jest wypuszczenie tego kija z reki. Ale wtedy traci sie oczywiscie kontrole nad ta druga strona. Wtedy ten drugi moze albo podejsc blizej, niz jestesmy przyzwyczajeni i wtedy zaczniemy sami uciekac, albo on moze odejsc i nie ma mozliwosci tego powstrzymac, zostajemy sami.
A czasem moze zdarzyc sie, ze nareszcie mozna sie do siebie zblizyc.
A czasem, gdy stwierdzimy, ze nagle nie wisimy na koncu kija i nie jestesmy zalezni od ruchow tej drugiej strony, nagle nie wiemy, co chcemy zrobic z ta nasza wolnoscia. Albo zaczynamy sie nia cieszyc, albo.... jest jeszcze kilka innych scenariuszy...
Pytanie, czy i kiedy jestesmy na to gotowi, zeby ten kij wypuscic z reki i zdac sie na bieg rzeczy, jaki by on nie byl?
Ty na razie trzymasz sie jeszcze tego kija i on tez i stad ta hustawka.

48

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
Marajka napisał/a:

Jednak, to, ze sie z nim zwiazalas, moze wskazywac takze na takie tendencje u Ciebie, wiec warto sie temu przypatrzec. Wybieramy sobie z absolutna celnoscia takich partnerow, ktorzy pasuja do jakichs naszych psychicznych wzorcow, o ktorych zazwyczaj wcale nie wiemy.
Twoja zazdrosc moze byc tu wskazowka na te tendencje. Przypatrz sie, jak to u Ciebie wyglada ze strachem przed porzuceniem, ogolnie, nie tylko w tym zwiazku.
Taki strach tez blokuje zdolnosc bliskiego wiazania sie i wtedy bardziej kocha sie na odleglosc lub gdy samemu nie jest sie kochanym, bo jest to bezpieczniejsze, niz calkowite otwarcie sie na inna osobe i ewentualnie bycie wtedy porzuconym.
Moze znasz cos takiego z dziecinstwa? .


dziękuję, ze napisałaś tak obszerny post - dużo celnych uwag do mnie i do sytuacji w której się znalazłam - na pewno przeczytam to co napisałaś jeszcze kilka razy bo trafia w "sedno".

co do mojej rodziny - moja mama urodziła mnie bardzo młodo bo w wieku 17 lat, tata starszy o 8 lat. Jednak pomimo trudnosci na początku jakie przeszli BAAArdzo się kochają, to idealna relacja, jedno bez drugiego żyć nie może. Zawsze patrzyłam z lekką zazdrością na ich miłość i miałam nadzieję, że taka wspaniała miłosć też mnie kiedyś spotka. Od około 2-3 lat napadały mnie ataki płaczu gdy widziałam scenę zaręczyn, miłosci szczerej pomiędzy ludzmi, czy czułosci jaką dają sobie moi rodzice na codzień - chyba mi tego musiało bardzo brakować w moim związku skoro tak uczuciowo na to reagowałam?

Nie wydaje mi sie aby to że uwikłałam się w tą relację miało jakieś powiązanie z moim dzieciństwem, bo było ono bardzo udane, czułam się bardzo kochana, zauważana, może jedynie to że moja mama bardzo mnie uzależniła od siebie (w sensie bardzo jesteśmy zżyte ze sobą, ona na myśl o mojej wyprwadzce ma łzy w oczach) ja jestem bardzo za nią, życia sobie bez niej nie wyobrażam i przez to może za bardzo gdy kocham to się "oddaje".

Teraz tak przypominam sobie sytuację z zeszłej niedzieli, gdy jeszcze byliśmy razem. Siedziałam w hotelu i oglądałam tv, mój były wyszedł na zajęcia. Leciała Szelągowska, urządzała mieszkanie jakiejś parze. Taka biła od nich miłośc, on w każdym spojrzeniu, dotyku pokazywał jej że mu na niej zależy, że zalezy mu na tym aby dobrze się czuła. Całkowicie mnie to rozkleiło - poryczałam się. Zawsze tak reagowałam - na ślubach gdy byliśmy nie mogłam opamiętać się tak płakałam gdy była przysięga... Brakowało mi stabilizacji, rozmowy o NASZEJ przyszłosci, planów, i gdy widziałam że ktoś obok to realizuje czułam tak straszną przenikliwą pustę i smutek...

Niby tydzień minął dopiero a zaczynam się czuć jakby oddzyskiwała węch i poznawała co chwilę nowe zapachy - nadając im jakieś nazwy.

49 Ostatnio edytowany przez lafille (2017-02-21 14:24:19)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

To zabawne, ale mamy ze sobą trochę wspólnego, ja też potrafię się łatwo wzruszać na widok szczęścia i miłości, ale cieszę się, że ludzie potrafią doceniać w porę to co mają i stwarzać takie zdrowe, racjonalne, pełne ciepła i troski związki.
angel widzę, że świetnie sobie radzisz, nie lamentujesz, nie użalasz się nad sobą, zostawiasz przeszłość w tyle, bardzo dobre podejście!!! Pewnie to też dlatego, że to nie pierwszy raz i w końcu trzeba powiedzieć sobie dość.

50

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

To zabawne, ale mamy ze sobą trochę wspólnego, ja też potrafię się łatwo wzruszać na widok szczęścia i miłości, ale cieszę się, że ludzie potrafią doceniać w porę to co mają i stwarzać takie zdrowe, racjonalne, pełne ciepła i troski związki.
angel widzę, że świetnie sobie radzisz, nie lamentujesz, nie użalasz się nad sobą, zostawiasz przeszłość w tyle, bardzo dobre podejście!!! Pewnie to też dlatego, że to nie pierwszy raz i w końcu trzeba powiedzieć sobie dość.


powiem Ci kochana, że mój nastrój przypomina sinusoidę, raz lepiej raz mam przypływy strachu i paniki pt. "już mnie nikt nie pokocha" "nikogo nie pokocham" "jak coś poczuję do kogoś to okaże się d*****" itp... a za chwilę przypominam sobie wiele sytuacji w których czułam się nieszcześliwa nawet będąc z nim i myślę sobie póki co boli bo czuję stratę i tęsknotę ale koniec końców lepiej być samemu, nie czuć się zranionym, zorganizować sobie życie ale przynajmniej mieć szanse na coś nowego bo jak tkwi się po uczy w relacji ale złej to tą możliwość sobie odbieramy.

Ja wierzę troche w magię liczb - zawsze 13 mnie prześladowała gdy coś się miało stać lub czekało mnie jakieś trudne wyzwanie. Zawsze ta prześladująca 13 przynosiła dobre rzeczy. Ostatnio też wszędzie tą liczbę widziałam, aż w końcu 13 dnia miesiąca rozstaliśmy się.

skoro wzruszasz się w takich momentach, oznaczać musiało, że brakowało Ci tego podświadomie w Twojej relacji ;-)
ja ostatnio zaczęłam czytać posty "szarykotek" - trafiłam na nia przez ten wątek o trudnych rozstaniach, w kwietniu 2014 rozstałą się z facetem, stwierdził że nie może dać jej szczęścia, na koniec zapewnił ją że ją kocha ale być razem nie mogą. Oczywiście dół - zrzytanie żebów - moment wyparcia STANDARD.
Po kilku miesiacach poznała faceta który idealnie wpasował się w jej oczekiwania i potrzeby po kilku miesiącach zaręczyli się, ostatni post z listopada 2016 r. był że mają wyznaczoną datę slubu oraz ze jest w ciązy i na luty 2017 ma termin smile takie historię mnie pocieszają, że można wyjść z tego bagna i ułożyć sobie życie - szybciej niż zakładaliśmy.

51 Ostatnio edytowany przez Marajka (2017-02-21 14:52:08)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Angel, jesli nie masz jakichs trudnych przezyc w dziecinstwie, to pewnie po prostu uczysz sie sama milosci.
To idzie poprzez wyprobowanie, co nia nie jest, a co jest, a przede wszystkim znalezienie siebie samej. Bo tu zaczyna sie milosc, we wlasnym wnetrzu.
Ty ja masz, inaczej by Cie tak nie poruszalo wszystko, gdzie przeswituje.
Tylko musisz znalezc ta dla siebie odpowiednia forme i odpowiednich ludzi, z ktorymi mozesz to zyc.
Poradzilabym Ci poluznic troche swoje wyobrazenia o tym, jak ma wygladac Twoje przyszle zycie z jakims partnerem i skupic sie po prostu wylacznie na tym, jak ma wygladac to wewnetrzne polaczenie. Formy zewnetrzne moga byc rozne.
Moze byc jak u twoich rodzicow, ale moze tez byc zupenie inaczej. Ale zwykle nie mamy innych wyobrazen, bo takie wzorce mielismy przed oczymi.
zdaj sie na to, ze zycie Cie poprowadzi, to samoistny proces.
Zycze Ci szczesliwego zycia. smile

52

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Moze napisze ogolnie.Kieruje to bardziej  do tych kobiet,ktore sa w rozsypce i zakladaja tematy na forach.Skoro to wszystko o czym wspomnialem,nie jest prawda.To czemu jestescie tak uzalezniona emocjonalnie od tych waszych zlych facetow?I piszecie jak wam ciezko,Jak was rzucal pierwszy raz to bylyscie bardzo zdolowane,a pozniej za 4 razem juz  bylo lzej.Jak gral ten zly facet na waszych glowach i manipulowal wami.Jestescie tak uzaleznione od tych zlych facetow ze nie mozecie sie pozbierac.I musicie szukac pomocy na forum.Przeciez jak oni tacy zli.To powinniscie o nich zapomniec od tak..jak reka odjal.A jednak tak nie jest.Wiec chyba w takich sie zakochujecie I takich lubicie??Przeciez wiekszosc kobiet jest w stanie poznac chlopkaka w jeden dzien.Nawet jak zalozy sobie na pierwszym z brzegu portalu randkowym konto.Nawet nie odzywajac sie do nikogo,prawdopodobnie jakis facet Ja zaczepi.To po co w takim razie uzalacie sie nad tymi zlymi chlopakami co traktuja was nie fair i graja na waszych glowach??

53 Ostatnio edytowany przez addam24 (2017-02-21 23:12:15)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Angel92,nie zapomnisz o swoim bylym.Bo to co robisz to zamiatanie swoich bledow pod dywan.I przez to oszukiwanie samej siebie.To nie dziala.W mojej ocenie,tak jak pisalem cala wina lezy po twojej stronie.I najgorsze jest to, jestem przekonany ze duza ilosc bledow powtorzysz w swoich przyszlych zwiazkach.Przez to bedziesz znowu nieszczesliwa.No chyba ze poznasz jakiegos miekkiego Ciapka.To wtedy zaczniesz sie zachowywac podle do niego.Tak jak z reszta,zachowywalas sie na poczatku do swojego ostatniego ex ZA DARMO.Chlopak sobie niczym nie zasluzyl a Ty sama piszesz ze go tak traktowalas i ze jakby Cie tak ktos traktowal, to bys odeszla.Bardzo jestes zadufana w sobie i myslisz ze masz prawo byc na niego wkurzona.A tak nie jest.To nie jego wina ze widzisz tylko kolory bialy i czarny.Posrednich nie dostrzegasz.Swoim nieodpowiednim zachowaniem wyssalas z niego cala energie.I sie zwyczajnie toba znudzil przez to stracil szacunek.Teraz przyjmujesz postawe,ze widzisz to co chcesz widziec.I myslisz ze uciekajac od swoich bledow uda Ci sie zapomniec.Mnie kiedys rzucila dziewczyna,czylem sie z tym zle.Ale dzisiaj wiem ze to wszystko moja wina.Bo nie bylem tym facetem ktorego ona pragnela(potrafie sie do tego przyznac).Po mimo ze na poczatku bardzo jej na mnie zalezalo.Jestem przekonany w 100% ze to moja wina.I nie mam nic do tej dziewczyny po mimo tego ze bedac ze mna jeszcze,zaczela sie spotykac z innym chlopakiem.I powiem wiecej Bardzo Dziekuje jej za to ze mnie rzucila.Bo przez to zaczalem sie uczyc w tych tematach.I dzisiaj mam kobiete(nie musisz mi wierzyc)ktorej chlodnym okiem w skali 1/10,dalbym 9,5.Jak z nia wychodze to wszyscy faceci sie na nia patrza.A najlepsze jest to ze patrzy sie na nia wiele kobiety.I wiekszosc z nich jak ja widzi to ma ponura mine.Zazdrosci jej urody.

54

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

angel- chyba musisz się przyzwyczaić do tych huśtawek emocjonalnych, bo po rozstaniu tak już jest- raz lepiej raz gorzej. Sama wiele razy wieczorem popłakiwałam żeby następnego dnia śmiać się sama z siebie i tak w kółko. Jednego dnia wszystko wydaje się proste i możliwe, a drugiego pragniesz bliskości i tęsknisz. Zgadzam się z Tobą, że trzeba w końcu zakończyć te relacje żeby dać sobie szansę na coś nowego, w zasadzie nigdy nie wiemy, która miłość jest tą największą dopóki znowu się nie zakochamy smile przez porównanie może się okazać, że to co właśnie straciłyśmy wcale nie było "tym". Niektóre wątki są faktycznie pocieszające, ale ja, pomimo tego iż nie chcę być sama, absolutnie nie czuję się gotowa na nic nowego. Tak jak mówiłyśmy, teraz skupiam się na sobie, a z miłością... jestem zdania, że trzeba zaufać przeznaczeniu, przyjdzie wtedy kiedy nie będziemy się wcale tego spodziewać smile
haha! nie chcę nic mówić, ale dla mnie 13 to też szczęśliwa liczba, łącznie z tym, że nawet urodziłam się 13tego smile

55

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

a jeszcze co do tej "sinusoidy" to obserwując samą siebie, zauważyłam, że wbrew pozorom pierwsza faza po rozstaniu jest najłatwiejsza- przynajmniej u mnie tak było. Jakoś organizm wypiera złe myśli i mobilizuje się do walki "o siebie", a kiedy już to wszystko do Ciebie dociera, akceptujesz sytuację pojawiają się takie przyziemne uczucia jak tęsknota, wspominanie tego co było dobre  i to jest chyba trudniejsze...

56 Ostatnio edytowany przez Marajka (2017-02-23 11:50:18)

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Zacznij wspominac dla rownowagi tez to, co nie bylo dobre, bo inaczej tworzysz sobie w glowie bajke i jestes zakochana w upiekszonych wspomnieniach i sama sobie stwarzasz ta tesknote za mrzonka zapakowana w rozowy koronke.
Troche realizmu nigdy nie szkodzi i sprowadza z powrotem na ziemie. A spojrzenie trzezwym okiem na przeszlosc pozwala dojrzec czasem zaskakujace rzeczy i uczy czegos na przyszlosc.

57

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

angel- chyba musisz się przyzwyczaić do tych huśtawek emocjonalnych, bo po rozstaniu tak już jest- raz lepiej raz gorzej. Sama wiele razy wieczorem popłakiwałam żeby następnego dnia śmiać się sama z siebie i tak w kółko. Jednego dnia wszystko wydaje się proste i możliwe, a drugiego pragniesz bliskości i tęsknisz. Zgadzam się z Tobą, że trzeba w końcu zakończyć te relacje żeby dać sobie szansę na coś nowego, w zasadzie nigdy nie wiemy, która miłość jest tą największą dopóki znowu się nie zakochamy smile przez porównanie może się okazać, że to co właśnie straciłyśmy wcale nie było "tym". Niektóre wątki są faktycznie pocieszające, ale ja, pomimo tego iż nie chcę być sama, absolutnie nie czuję się gotowa na nic nowego. Tak jak mówiłyśmy, teraz skupiam się na sobie, a z miłością... jestem zdania, że trzeba zaufać przeznaczeniu, przyjdzie wtedy kiedy nie będziemy się wcale tego spodziewać smile
haha! nie chcę nic mówić, ale dla mnie 13 to też szczęśliwa liczba, łącznie z tym, że nawet urodziłam się 13tego smile


zadziwiające podobieństwa w niektórych przypadkach ;-) miło że są osoby które podobnie czują/patrzą na podobny problem.

Ja załatwiłam sobie już nowy abonament i telefon, przez weekend mam zamiar porozsyłać znajomym wiadomości i w następnym tygodniu odesłać mu kartę, jeszcze przed dniem kobiet i moimi urodzinami (12.03) bo obawiam się że kurtuazyjnie wyśle mi wiadomość która mnie rozwali i tylko gorzej się będę czuła. A wolę żyć w przeświadczeniu, że to d*** i potrafił z dnia na dzień przekreślić 6 lat razem i nawet sie więcej nie odezwał niż widzieć, że jeszcze mi życzenia po kumpelsu wysyła czy martwi sie co tam u mnie i jak daje sobie radę ;-/
pewien facet powiedział mi że nie ma nic gorszego dla faceta nawet tego co zostawił czy stwierdził że nie wie co czuje, niż całkowite odcięcie się - wtedy ma możliwość poczuć jak to jest stracić panowanie nad sytuacją i że tzw. klamka zapadła.
Ja powiem Ci, że najgorzej czułam sie pierwsze 2 dni, jakbym w łeb dostała bo jeszcze 2 dni wcześniej spędzałam z nim weekend, kochałam sie z nim a tu nagle takie słowa z jego ust padają... nie ogarniałam bo wydawało mi się że wszystko się już poukładało. Teraz już po 1,5 tygodnia nie odczuwam NIC ani złosci, ani obojętności ani tęsknoty za nim, trochę czuję ulgę, że nie musze czekać co z jego pracą, gdzie go rzucą, czy zaproponuje mi mieszkanie czy nie czy ja będę musiała znowu z rozmową wychodzić itp. TU CZUJĘ ULGĘ ...

natomiast czuję też lęk i strach, że co przyniesie przyszłosć? czy poznam kogoś dobrego, kogo pokocham i z kim ułożę sobie życie? bo wszędzie każdy gada że ludzie teraz tacy zepsuci, nastawieni na "JA". Zastanawiam sie jak spędze wakacje? czy nie będe siedzieć każdy weekend w domu itp. to mi nabija łeb.

58

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
Marajka napisał/a:

Zacznij wspominac dla rownowagi tez to, co nie bylo dobre, bo inaczej tworzysz sobie w glowie bajke i jestes zakochana w upiekszonych wspomnieniach i sama sobie stwarzasz ta tesknote za mrzonka zapakowana w rozowy koronke.
Troche realizmu nigdy nie szkodzi i sprowadza z powrotem na ziemie. A spojrzenie trzezwym okiem na przeszlosc pozwala dojrzec czasem zaskakujace rzeczy i uczy czegos na przyszlosc.

już zaczynam powoli wiedzieć sytuacje które wcześniej tłumaczyłam lub udawałam, że nie ich nie widzę.
Przypomniałam sobie ostatnie dwie sytuacje:
1. zawsze widywaliśmy się w weekendy - tydzień przed naszym rozstaniem zadzwonił do mnie w środku tygodnia i poinformował, że zaproponowali mu prowadzenie zajęć miał je mieć w sobotę rano i w niedzielę, w sobotę wieczorem miał zobaczyć sie też z kolegą który miał go przygotować do rozmów o pracę które miał mieć za kilka dni. Po czym zapytał a jakie Ty masz plany? strasznie się wkurzyłam, bo poinformował mnie i zupełnie nie podjął tematu o tym kiedy się zobaczymy albo że może z nim pojadę NIC. Czułam się rozżalona, że nie mógł przyjechać do mnie w piątek i jechać na to szkolenie w sobotę rano, tylko stwierdził że ja zawsze jestem u niego mile wiadziana w domu i mogę przyjechać kiedy chcę ... aha czyli ja miałam jechać do niego w piątek po pracy i w sobote rano o 7 zawijać się do domu? zamiast on do mnie ja sobie spie a potem jedzie na szkolenie ale chociaż WIDZIMY SIĘ. Gdy ja rzuciłam wkurzona telefonem po czym napisałam mu sms "nie chodzi o twoje plany na weekend a o to że zupełnie obeszło cię że się nie zobaczymy, po co mówisz że mało czasu razem spędzamy skoro nie robisz ze swojej strony nic aby to zmienić" odpisał "kochanie nie denerwuj się zrobimy tak zebyś była zadowolona :*" i odpuściłam ... a efekcie potem przyjechał w niedzielę wieczorem do mnie .... ale to juz było takie wychciane, wyproszone ... jednak wtedy myślałam, że osiągnęłam cel ...
2. miesiąc temu przyjechał do miasta gdzie pracuję bo miał jedną sprawę do załatwienia był piątek - umówiliśmy się na obiad po mojej pracy, nic nie mówił co potem czy jedziemy do mnie czy do niego? milczał. dopiero gdy ja zaczełam dopytywać stwierdził, że przecież zawsze jestem MILE WIDZIANA, wyszło tak że pojechałam do niego a jego mama wielce zdziwiona że mnie widzi mówi "a nie mówiłeś że ........ przyjeżdza ja nie mam nic w lodówce."
3. jego urodziny 19.01 - był jakis dziwny, obcy, zimny - siedzieliśmy przy stole z jego rodziną, ja byłam radosna wkoncu jego urodziny, aż nagle bach jak oglądalismy na jego telefonie coś wyskoczyło mi zminimalizowane okno aplikacji randkowej (pisałam w głownym wątku) - zaczął mówić że jakaś aktualizacja mu sie ściągnęła i przez PRZYPADEK w to wszedł, potem stwierdził że musiał PRZYPADKIEM to ściągnąć że pomylił z UBEREM i wiele innych głupot. Na drugi dzień przymilał się i zachowywał jakby NIC się nie stało, jakbym to ja miała jakis problem ... i się go czepiam o głupoty. Gdy przyjechałam i kazałam mu się przy mnie zalogować kazał mi uściąść a on stał i próbował sie logować tak że nie mogłam w telefon spojrzeć, potem gdy się wkurzyłam że ma coś na sumieniu, zaczął wpisywać login i hasło i wyskoczył błąd po czym stwierdzil, WIDZISZ NIE MAM TAM KONTA, nie odpusciłam wiedziałam że ma inny e-mail, wpisał go po czym zdenerwował sie i stwierdził, że on nie lubi być tak do ściany przywierany ... i ja nie będę go szantażować, taka przepychanka trwała jeszcze kilka minut na zmianę z moimi groźbami że wychodze i to koniec - wkoncu zalogował się ale żadnych wiadomosci tam nie miał. Konto jednak było założona było "sparowane" z facebookiem ... potem twierdził, że z ciekawości wszedł ale niczego tam nie szukał...

jak wiele może dać sobie wmówić i uwierzyć kobieta ??

59

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Myślę, że skoro nie czujesz już nic to znaczy, że albo jesteś bardzo mądrą, poukładaną osobą, albo, że to była zwyczajnie dobra decyzja, której się obawiałaś ze strachu przed utratą bliskiej osoby, ale tak naprawdę w głębi sama już nie chciałaś tego ciągnąć. Z tym kontaktem to chyba prawda, więc ciesz się, że go nie macie, bo w ten sposób poukładasz sobie wszystko najszybciej. Przyszłości nigdy nie znamy, więc niczego się nie bój, wiadomo, że zawsze możemy trafić na gorszych, ale wszystko jest po coś i każda osoba ma nas czegoś nauczyć, więc co by się nie działo trzeba przyjąć to na klatę smile Do wakacji szmat czasu, myśl o tu i teraz, bo za kilka miesięcy możesz równie dobrze cieszyć się już nową miłością. Niech się życie samo układa smile

co do pytania ile kobieta jest sobie w stanie wmówić- stanowczo zbyt wiele. Potrafimy łykać wszystko jak leci byle nie dopuścić do utraty kogoś. To straszne z naszej strony, że same tak siebie niekiedy krzywdzimy smile

60

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

Myślę, że skoro nie czujesz już nic to znaczy, że albo jesteś bardzo mądrą, poukładaną osobą, albo, że to była zwyczajnie dobra decyzja, której się obawiałaś ze strachu przed utratą bliskiej osoby, ale tak naprawdę w głębi sama już nie chciałaś tego ciągnąć. Z tym kontaktem to chyba prawda, więc ciesz się, że go nie macie, bo w ten sposób poukładasz sobie wszystko najszybciej. Przyszłości nigdy nie znamy, więc niczego się nie bój, wiadomo, że zawsze możemy trafić na gorszych, ale wszystko jest po coś i każda osoba ma nas czegoś nauczyć, więc co by się nie działo trzeba przyjąć to na klatę smile Do wakacji szmat czasu, myśl o tu i teraz, bo za kilka miesięcy możesz równie dobrze cieszyć się już nową miłością. Niech się życie samo układa smile

co do pytania ile kobieta jest sobie w stanie wmówić- stanowczo zbyt wiele. Potrafimy łykać wszystko jak leci byle nie dopuścić do utraty kogoś. To straszne z naszej strony, że same tak siebie niekiedy krzywdzimy smile

czuję, że byśmy się dogadały ;-)
skąd tak apropo jesteś?
ja okolice Opola/Wrocławia ;-)

61

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

napisałam maila smile

62

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

minęło 2,5 tygodnia - z każdym dniem jest lepiej, składają się na to również nowe cele/zajęcia i sukcesy ;-)
zapisałam się na siłownie, kupiłam karnet na ściankę wspinaczkową, od niedzieli zaczynam wolontariat w hospicjum a dodatkowo przypadkiem trafiłam na całkiem sympatycznego chłopaka, wymieniłam sie z nim mailami i piszemy o ksiązkach/filmach/pasjach - w niedziele zaprosił mnie na kawę i spacer. Dodatkowo okazuje się że wymieniam samochód na nowy ;-) podsumowując ... życie potrafi mega zaskakiwać oby tak dalej!
Nie zamykam się ale podchodzę do wszystkiego z rozwagą, planuje ale i daje zadziałać losowi.
Każde rozstanie i ból który sprawiał mi ex powodował, że nasze kryzysy przechodziłam coraz lepiej teraz za 3 razem chyba osiągnęłam swoją granicę wytrzymałosci bo pomimo upływu 2,5 tygodnia jest dobrze ;-)

dla wszystkich zaczynających nowy etap - głowa podsyła nam okropne wizje które zazwyczaj nie mają się kszty do rzeczywistosci ;-)

63

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

i do tego pomyśl, że za chwilę kończymy studia, zaczniemy nowy etap w nowym mieście i jeszcze za chwilę za oknami będzie wiosna <3

64

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
lafille napisał/a:

i do tego pomyśl, że za chwilę kończymy studia, zaczniemy nowy etap w nowym mieście i jeszcze za chwilę za oknami będzie wiosna <3


same plusy <3 a my zamartwiamy się jakimiś głupotami, tęsknimy i wspominamy ludzi dla których byliśmy tylko opcją ;-)

65

Odp: kolejny raz nie wie co do mnie czuje.
angel92 napisał/a:

minęło 2,5 tygodnia - z każdym dniem jest lepiej, składają się na to również nowe cele/zajęcia i sukcesy ;-)
zapisałam się na siłownie, kupiłam karnet na ściankę wspinaczkową, od niedzieli zaczynam wolontariat w hospicjum a dodatkowo przypadkiem trafiłam na całkiem sympatycznego chłopaka, wymieniłam sie z nim mailami i piszemy o ksiązkach/filmach/pasjach - w niedziele zaprosił mnie na kawę i spacer. Dodatkowo okazuje się że wymieniam samochód na nowy ;-) podsumowując ... życie potrafi mega zaskakiwać oby tak dalej!
Nie zamykam się ale podchodzę do wszystkiego z rozwagą, planuje ale i daje zadziałać losowi.
Każde rozstanie i ból który sprawiał mi ex powodował, że nasze kryzysy przechodziłam coraz lepiej teraz za 3 razem chyba osiągnęłam swoją granicę wytrzymałosci bo pomimo upływu 2,5 tygodnia jest dobrze ;-)

dla wszystkich zaczynających nowy etap - głowa podsyła nam okropne wizje które zazwyczaj nie mają się kszty do rzeczywistosci ;-)


Hej Angel,

widze ze jestesmy na podobnym etapie zycia, powiem Ci.... ciesz sie ze stalo sie to tak szybko wszystko a nie po slubie, dzieciach i 10 latach bycia ze soba. Ja wielkorotnie dawalem szanse zonie upodlajac tym samym siebie i to chyba tylko ze wzgledu na te 10 lat i dzieciaki. Dostalas lekcje dosc wczesnie. Gosc Cie zranil ale nauczyl czegos, chociaz... musze przyznac ze na poczatku Ty potraktowalas go jak narzedzie, wykorzystywalas go wiec lekcja jest podwojna.

Ciesze sie ze sie trzymasz i widze ze nie tylko ja dostrzeglem pozytywy zajecia sie soba w procesie powrotu do zycia po zakonczeniu zwiazku.

Pozdrawiam

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » kolejny raz nie wie co do mnie czuje.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024