Moda na sukces ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moda na sukces ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Moda na sukces ...

Hej...

Chciałbym opisać wam mój problem z moim byłym, którego nadal kocham i nie mogę przestać o nim myśleć...
W marcu się rozstaliśmy, powodem była głupota , kłótnia, chwilowe pakowanie walizek , złe słowa, płacz. Nie odzywaliśmy się do siebie, mieszkając razem tyle że każde z nas siedziało w oddzielnym pokoju. Nie byłam dla niego ważna. Jako że potrzebowałam odreagować zaczęłam pisać z innymi chłopakami ... z 4 się spotkałam , na spacer kino nic więcej. Po powrotach do domu były pytania gdzie byłam, po co... Odpowiadałam że nie jestem z nim więc nie muszę mu się tlumaczyć - kończyło się to kłótnią. Po tych 4 spotkaniach więcej razy z nikim się nie widziałam. Zawsze zostawiałam otwartą sypialnię ... niestety nigdy nie przyszedł...Często specjalnie płakałam by przyszedł ... niestety...Nie zaprosił mnie na swoje urodziny, tylko wychodząc powiedział: jak chcesz możesz iść... nie poszłam zostałam w domu.
Na moje urodziny też wyszłam z domu na piwo z przyjaciółką  , był też tam chłopak , którego mój ex nie znosił - parę dni po popisaliśmy razem i tyle. Parę dni po moich urodzinach , po powrocie z pracy zapytał się czy obejrzymy razem film - zgodziłam się. Opłaciłam rachunki, poszłam się kąpać. On wtedy wziął mój komputer i zobaczył wiadomości z tym kolesiem którego nie znosił. Wróciłam z kąpieli skończyło się kłótnią i żebym sobie poszła do tamtego bo on widział że mi się podoba i jak z nim pisałam( no może był taki mały flirt ale tylko w wiadomościach) - teraz nie mam nawet z nim kontaktu. Potem było już tak jak było czyli po staremu on sobie ja sobie. Zbliżał się jego wyjazd za granicę - zapraszał mnie, chciał  żebym jechała. Nie chciałam po tym jaką mamy relację bałam się że będziemy się tam kłócić i będzie źle, więc nie pojechałam. W dniu wyjazdu podeszłam tylko przytuliłam się do niego i poprosiłam żeby napisał jak dojedzie żebym się nie martwiła. Niestety nie odwzajemnił przytulenia... drapał się po twarzy i czekał aż go puszczę... Wiadomości też nie napisał dopiero następnego dnia napisał Pozdrawiam....Wrócił , nie rzuciłam mu się na szyje... chciałam żeby on kontynuował to co ja zaczęłam przed jego wyjazdem... Niestety tylko mi to wypowiedział że nic nie zrobiłam po jego powrocie. Czerwiec... nadal mieszkamy razem, sytuacja jest ciężka prawie nie rozmawiamy każdy żyje swoim życiem... On uparty ja uparta... Pod koniec miesiąca powiedziałam: Jak nie chcesz ze mną być wyprowadź się... 2 dni potem już go nie było.. Myślałam że zostanie... Gdy wracał po rzeczy znajdywał w nich listy z prośbami by jednak spróbować jescze raz... Niestety nie chciał. Pojechałam na urlop... cały przepłakany ... pisałam do niego codziennie Kocham Cię, tęsknie, szkoda że CIę tu nie ma. Odpisywał na odwal się na 40 wiadomość. Jednego dnia wzięłam wino, poszłam na plażę i zadzwoniłam do niego. Rozmawialiśmy ponad godzinę, ryczalam wtedy jak bóbr prosząc go by wrócił. Niestety odpowiadał że z nikim nie chce być , chce być sam , żebym znalazła sobie kogoś lepszego bo zasługuję na miłość.  Po powrocie z urlopu zapraszałam go w różne miejsca - na każde zaproszenie odpowiadał nie, nie mam czasu itd. 1 weekend sierpnia zaproponowałam żebyśmy spędzieli go razem. Odmówił bo gdzieś jechał. Umówiłam się z przyjaciółką o poszłam do klubu. W niedzielę rano zadzownił z pretensją że najpierw go zapraszam na weekend a jak odmówił to poszłam się bawić. Koniec końców wkurzyłam się i w poniedziałek po tej akcji poznałam nowego chłopaka.  Przez tydzień było nawet fajnie. Do czasu... kiedy mój ex nie dowiedział się że się z kimś spotykam. Zaczął dzwonić pisać, przyjeżdżać. Obiecywać zmianę. Mówił że przemyślał że wie kogo stracił, że jestem miłością jego życia, że tylko mnie chcę. Mówił że o miłóść się walczy, nie przestaje....Bałam się nie wiedziałam co zrobić.  Zerwałam z tamtym a exowi powiedziałam żeby się postarał to może coś będzie. Denerwował mnie wtedy bardzo. Parę razy napisałam mu spierdalaj, daj mi żyć byłam wściekła że rozdrapuje stare rany.  Którego razu spotkaliśmy się nad Wisłą przypadkiem. Było super... potem pojechał do mnie nie pokazywałam mu że jestem szczęśliwa, ale w sercu byłam. Potem się sporadczynie spotykaliśmy, ciagle pisał , prosił, dawał kwiaty - mowiłam wykaż się.  Po 3 tygodniach odezwał się ten nowy chłopak z którym zerwałam że mnie kocha i że nie odpuści... Było ich teraz 2... Rywalizowali. Nie byłam z żadnym. Ten drugi przyjeżdzał bez zapowiedzi nie chciał wychodzić z mojego domu ... a ja nie potrafiłam go wypędzić. Mój 1 ex był o to wściekły. Pewnego dnia zaprosiłam mojego 1 do siebie... niestety wcześniej przyjechał nr.2 którego nie zapraszałam, nie umawiałm się i nie chciał wyjść... Odwołałam spotkanie z 1 i oszukałam go że tamten pojechał ... miał jechać ale nie pojechał ... nic nie było między nami po prostu u mnie nocował powiedziałam wtedy temu nr.2 że wybieram swojego byłego i żeby dał mi spokój...mój 1 ex wtedy odpuścił miał żal do mnie że nie wygoniłam wtedy nr.2. Od 20 października to ja zaczęłam się starać znowu o nr.1 ... codziennie pisałam miłe słowa, listy, do kurtki( bo pracujemy razem) wsadzał mu coś do jedzenia i jego ulubione słodycze ( przez prawie miesiąc)- zawsze po wyjściu z pracy coś na niego czekało . W listopadzie spędziliśmy ze sobą prawie każdy weekend. Na tych spotkaniach był oschły, ale mowił że lubi mnie dotykać, spędzać ze mną czas itd.  Chodziliśmy na spacer, do kina trzymał mnie za rękę , nocował u mnie było nawet super... Sam pisał że było miło. Gdy byłam chora , sam mnie zaprowadził do lekarza, czekał ze mną  potem u mnie spał. Zaprosił na pizzę. Walczył o moje odszkodowanie bo miałam wypadek przy pracy. Potem powiedział żebym nie pisała przez tydzień bo on nie wie czego chcę. Nie pisałam.. W sobotę napisał że bał się mi to napisać... ale na ten moment on nic nie chce, że jest mu przykro, że zajął się nową pracą i w sumie to mało myślał na ten temat ... Zdenerwowałam się wzięłam wszystkie rzeczy , które po nim zostały i spaliłam je żeby nie wracać do mieszkania i nie ryczeć. Nie wiem... Kocham go bardzo, z tego wszystkiego wiele się nauczyłam, że bardzo go kocham... nie wiem czy o mnie też... Nigdy mi nie powiedział Nie kocham cię... gdy o to zapytałam ostatnio powiedział: nie odpowiem na to pytanie.... Chora relacja... Czy to ma jeszcze sens? Starać się... czy dać sobie spokój.. ciągle o nim myślę nie mogę przestać... tęsknie... ...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moda na sukces ...
Wiola50 napisał/a:

Hej...

Chciałbym opisać wam mój problem z moim byłym, którego nadal kocham i nie mogę przestać o nim myśleć...
W marcu się rozstaliśmy, powodem była głupota , kłótnia, chwilowe pakowanie walizek , złe słowa, płacz. Nie odzywaliśmy się do siebie, mieszkając razem tyle że każde z nas siedziało w oddzielnym pokoju. Nie byłam dla niego ważna. Jako że potrzebowałam odreagować zaczęłam pisać z innymi chłopakami ... z 4 się spotkałam , na spacer kino nic więcej. Po powrotach do domu były pytania gdzie byłam, po co... Odpowiadałam że nie jestem z nim więc nie muszę mu się tlumaczyć - kończyło się to kłótnią. Po tych 4 spotkaniach więcej razy z nikim się nie widziałam. Zawsze zostawiałam otwartą sypialnię ... niestety nigdy nie przyszedł...Często specjalnie płakałam by przyszedł ... niestety...Nie zaprosił mnie na swoje urodziny, tylko wychodząc powiedział: jak chcesz możesz iść... nie poszłam zostałam w domu.
Na moje urodziny też wyszłam z domu na piwo z przyjaciółką  , był też tam chłopak , którego mój ex nie znosił - parę dni po popisaliśmy razem i tyle. Parę dni po moich urodzinach , po powrocie z pracy zapytał się czy obejrzymy razem film - zgodziłam się. Opłaciłam rachunki, poszłam się kąpać. On wtedy wziął mój komputer i zobaczył wiadomości z tym kolesiem którego nie znosił. Wróciłam z kąpieli skończyło się kłótnią i żebym sobie poszła do tamtego bo on widział że mi się podoba i jak z nim pisałam( no może był taki mały flirt ale tylko w wiadomościach) - teraz nie mam nawet z nim kontaktu. Potem było już tak jak było czyli po staremu on sobie ja sobie. Zbliżał się jego wyjazd za granicę - zapraszał mnie, chciał  żebym jechała. Nie chciałam po tym jaką mamy relację bałam się że będziemy się tam kłócić i będzie źle, więc nie pojechałam. W dniu wyjazdu podeszłam tylko przytuliłam się do niego i poprosiłam żeby napisał jak dojedzie żebym się nie martwiła. Niestety nie odwzajemnił przytulenia... drapał się po twarzy i czekał aż go puszczę... Wiadomości też nie napisał dopiero następnego dnia napisał Pozdrawiam....Wrócił , nie rzuciłam mu się na szyje... chciałam żeby on kontynuował to co ja zaczęłam przed jego wyjazdem... Niestety tylko mi to wypowiedział że nic nie zrobiłam po jego powrocie. Czerwiec... nadal mieszkamy razem, sytuacja jest ciężka prawie nie rozmawiamy każdy żyje swoim życiem... On uparty ja uparta... Pod koniec miesiąca powiedziałam: Jak nie chcesz ze mną być wyprowadź się... 2 dni potem już go nie było.. Myślałam że zostanie... Gdy wracał po rzeczy znajdywał w nich listy z prośbami by jednak spróbować jescze raz... Niestety nie chciał. Pojechałam na urlop... cały przepłakany ... pisałam do niego codziennie Kocham Cię, tęsknie, szkoda że CIę tu nie ma. Odpisywał na odwal się na 40 wiadomość. Jednego dnia wzięłam wino, poszłam na plażę i zadzwoniłam do niego. Rozmawialiśmy ponad godzinę, ryczalam wtedy jak bóbr prosząc go by wrócił. Niestety odpowiadał że z nikim nie chce być , chce być sam , żebym znalazła sobie kogoś lepszego bo zasługuję na miłość.  Po powrocie z urlopu zapraszałam go w różne miejsca - na każde zaproszenie odpowiadał nie, nie mam czasu itd. 1 weekend sierpnia zaproponowałam żebyśmy spędzieli go razem. Odmówił bo gdzieś jechał. Umówiłam się z przyjaciółką o poszłam do klubu. W niedzielę rano zadzownił z pretensją że najpierw go zapraszam na weekend a jak odmówił to poszłam się bawić. Koniec końców wkurzyłam się i w poniedziałek po tej akcji poznałam nowego chłopaka.  Przez tydzień było nawet fajnie. Do czasu... kiedy mój ex nie dowiedział się że się z kimś spotykam. Zaczął dzwonić pisać, przyjeżdżać. Obiecywać zmianę. Mówił że przemyślał że wie kogo stracił, że jestem miłością jego życia, że tylko mnie chcę. Mówił że o miłóść się walczy, nie przestaje....Bałam się nie wiedziałam co zrobić.  Zerwałam z tamtym a exowi powiedziałam żeby się postarał to może coś będzie. Denerwował mnie wtedy bardzo. Parę razy napisałam mu spierdalaj, daj mi żyć byłam wściekła że rozdrapuje stare rany.  Którego razu spotkaliśmy się nad Wisłą przypadkiem. Było super... potem pojechał do mnie nie pokazywałam mu że jestem szczęśliwa, ale w sercu byłam. Potem się sporadczynie spotykaliśmy, ciagle pisał , prosił, dawał kwiaty - mowiłam wykaż się.  Po 3 tygodniach odezwał się ten nowy chłopak z którym zerwałam że mnie kocha i że nie odpuści... Było ich teraz 2... Rywalizowali. Nie byłam z żadnym. Ten drugi przyjeżdzał bez zapowiedzi nie chciał wychodzić z mojego domu ... a ja nie potrafiłam go wypędzić. Mój 1 ex był o to wściekły. Pewnego dnia zaprosiłam mojego 1 do siebie... niestety wcześniej przyjechał nr.2 którego nie zapraszałam, nie umawiałm się i nie chciał wyjść... Odwołałam spotkanie z 1 i oszukałam go że tamten pojechał ... miał jechać ale nie pojechał ... nic nie było między nami po prostu u mnie nocował powiedziałam wtedy temu nr.2 że wybieram swojego byłego i żeby dał mi spokój...mój 1 ex wtedy odpuścił miał żal do mnie że nie wygoniłam wtedy nr.2. Od 20 października to ja zaczęłam się starać znowu o nr.1 ... codziennie pisałam miłe słowa, listy, do kurtki( bo pracujemy razem) wsadzał mu coś do jedzenia i jego ulubione słodycze ( przez prawie miesiąc)- zawsze po wyjściu z pracy coś na niego czekało . W listopadzie spędziliśmy ze sobą prawie każdy weekend. Na tych spotkaniach był oschły, ale mowił że lubi mnie dotykać, spędzać ze mną czas itd.  Chodziliśmy na spacer, do kina trzymał mnie za rękę , nocował u mnie było nawet super... Sam pisał że było miło. Gdy byłam chora , sam mnie zaprowadził do lekarza, czekał ze mną  potem u mnie spał. Zaprosił na pizzę. Walczył o moje odszkodowanie bo miałam wypadek przy pracy. Potem powiedział żebym nie pisała przez tydzień bo on nie wie czego chcę. Nie pisałam.. W sobotę napisał że bał się mi to napisać... ale na ten moment on nic nie chce, że jest mu przykro, że zajął się nową pracą i w sumie to mało myślał na ten temat ... Zdenerwowałam się wzięłam wszystkie rzeczy , które po nim zostały i spaliłam je żeby nie wracać do mieszkania i nie ryczeć. Nie wiem... Kocham go bardzo, z tego wszystkiego wiele się nauczyłam, że bardzo go kocham... nie wiem czy o mnie też... Nigdy mi nie powiedział Nie kocham cię... gdy o to zapytałam ostatnio powiedział: nie odpowiem na to pytanie.... Chora relacja... Czy to ma jeszcze sens? Starać się... czy dać sobie spokój.. ciągle o nim myślę nie mogę przestać... tęsknie... ...

Starać się? Jeżeli za „staraniami” mają się kryć ponownie dziecinne manipulacje, przedmiotowe traktowanie wszystkich dookoła, robienie dramy co chwila, to może jednak dla dobra wszystkich zainteresowanych byłoby lepiej gdybyś się tak nie starała. W głowie wieje wiatr...

3 Ostatnio edytowany przez authority (2016-12-12 22:11:35)

Odp: Moda na sukces ...

Po prostu nie dorosłaś do miłości pustactwo chyba wynika z oglądania tasiemcowych seriali i brania ich za rzeczywistość sorry za ostra jazdę bez trzymanki ale każdy ma prawo do wypowiedzi taka jest demokracja.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

4

Odp: Moda na sukces ...

Szkoda, że jak się coś przeczytało to już się nie odprzeczyta ;-)

5

Odp: Moda na sukces ...

Aha a możecie wyjaśnić czemu na mnie najezdzacie? Kocham go wciąż ... Nie wiem po co robił mi nadzieję... Też byłam raniona przez niego wiele miesięcy , wiele miesięcy odpychania... Wiem że mam swoje za uszami tak jak każdy ...

Odp: Moda na sukces ...

Bo tutaj nie widać relacji dwojga dorosłych, dojrzałych ludzi, bardziej to przypomina przepychanki pomiędzy nastolatkami. Poszło pierwotnie o głupotę, jak sama napisałaś, a urosło to do niebotycznych rozmiarów, mieszkania w osobnych pokojach, wzajemnych fochów. Wiesz, co cechuje zdrowy związek? KOMUNIKACJA. To jest podstawa, której zabrakło, i się nazbierało. Oboje uparci jak dzieci, zamiast porozmawiać i rozwiązać problem, woleliście urządzić konkurs "Kto się bardziej postara / Kto będzie górą". Nie traktuj docinek personalnie, założę się, że gdyby opisał to Twój ex, byłyby podobne głosy.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

7

Odp: Moda na sukces ...
Wiola50 napisał/a:

Aha a możecie wyjaśnić czemu na mnie najezdzacie? Kocham go wciąż ... Nie wiem po co robił mi nadzieję... Też byłam raniona przez niego wiele miesięcy , wiele miesięcy odpychania... Wiem że mam swoje za uszami tak jak każdy ...

Bo dorośli ludzie jak się pokłócą, to nie umawiają się z kimś innym - a tych innych naliczyłem w twojej opowieści SZEŚCIU. Dorosły człowiek nie wyrzuca kogoś z domu, licząc że ten ktoś zostanie. I tak można ciągnąć.

8

Odp: Moda na sukces ...

Wiem ;/ zrozumiałam to... Niestety to były nasze  1 związki i dziecinne zachowanie wszystko zniszczyło... Teraz wiem że komunikacja w związku to podstawa...

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moda na sukces ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021