Witam, przeczytałem kilka historii na tym forum i wygląda na to, że faceci też tutaj piszą i mogą prosić o radę.
Mam pewien dylemat, nie ukrywam dotyczy on mnie osobiście, nie żadnego kolegi czy coś i muszę się poradzić ludzi bezstronnych, bo moi znajomi są jednak subiektywni i jednogłośnie wskazują jedno rozwiązanie.
Znam od 7,5 roku dziewczynę, zakochałem się w niej szybko, o wiele za szybko, błędnie odczytałem sygnały i okazało się że ona mnie lubi, ale nie jest zainteresowana związkiem. Trochę się odbudowałem psychicznie i koniec końców tyle czasu nam zleciało na współnych wypadach do kinach, spacerach , zakupach okazjonalnych wyjazdach. Jak dobrzy przyjaciele można powiedzieć. Jednak nie przestało mi na niej zależeć i ostatnio znów podjąłem próbę zaproponowania związku. Odpowiedź była pozytywna i negatywna jednocześnie:
"chcę z Tobą być, ale jeszcze nie teraz, potrzebuję znalezc lepszą pracę, ukonczyć studia, uporządkować swoje życie i wtedy będziemy razem". Zapewnia że nie daje mi kosza, że to tylko mały poslizg, że wrócimy do tematu i być może jest obeznana lub czyta to forum ale zna definicję koła zapasowego i twierdzi że takowym nie jestem, bo ona nie szuka nikogo innego i mam spać spokojnie. I że jest pewna tego, co mówi. Co więcej jest w stanie wysnuć wizję przyszłości w której jesteśmy razem, wyprowadzamy się z naszych domów, bierzemy ślub.
Podsumowując - Czas oczekiwania: 2 lata około, zapewnienia z jej strony bardzo przekonujące. Problemem jest to że jest to dziewczyna hmm dość powsciagliwa, z każdym rozmawia tak samo, więc przez te 2 lata nie mam co liczyć na taryfę ulgową w postaci większej czułości czy odrobiny zaangażowania, więc przetrwać będzie trochę ciężko. Z drugiej strony myslę, że nie jest taka perfidna, bo znam ją jednak trochę. Co do kasy, od czasu do czasu wspomagam ją drobnymi kwotami (wpadła w długi nie ze swojego powodu), ale to nie jest nic co by powodowało żeby ze mnie doić (nie jestem zbyt bogaty). Odrobinę się obawiam, że próbuje mnie przetrzymać i liczyć że zapomne jej deklarację, ale z drugiej strony jej słowa były dość mocne (zarówno na żywo jak i przez komunikatory online).
2 2016-11-28 23:05:51 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-11-29 00:51:48)
Jezusie Maryjo... Ty się powinieneś bać, że ona tak na poważnie, a nie, że zapomni o deklaracji. Wiej i nie oglądaj się.
Edycja: Chociaż po zastanowieniu, to ona również powinna się bać i wiać. Po 7 latach znajomości i po odniesionych porażkach Ty dalej się w to pchasz i rozważasz czekanie kolejnych dwóch lat. Przy czym jedyne czym naprawdę się przejmujesz to to, czy ona nie cofnie deklaracji... Przerażająca istotka z Ciebie...
Propozycja jaką zapodała być może znalazłaby się świetnie w XVIII czy XIX wieku gdzie na przeszkodzie kochankom stała klasa społeczna, status majątkowy, oczekiwania rodziny etc. Nic jej w tym momencie nie powstrzymuje od tego, żeby teraz z Tobą (spróbować) być jeżeli faktycznie tego chce. To najsłabszy punkt jej tłumaczenia i w zasadzie zaprzecza wszystkim pozostałym projekcjom i zapewnieniom. Mimo że znacie się ponad siedem lat, nie ufałbym w ani jedno jej słowo dotyczące "Was", dopóki nie zostanie potwierdzone czymś więcej z jej strony. Ewentualnie, że to co ona mówi ma dla niej głęboki sens ale o byciu z tego typu kobietą nie chciałbym nawet myśleć bo przeraża mnie to i mrozi do szpiku kości. Oczywiście sama perspektywa czekania dwa lata na upragnioną kochankę jest dla mnie w jakiś sposób bardzo romantyczna i nęcąca. Ale tylko na ekranie ![]()
Patrzac na to jako kobieta....jeżeli powiedziała bym tak facetowi to tylko wtedy kiedy nie traktowala bym go jako partnera potencjalnego tylko faktycznie koło zapasowe. Moim zdaniem dziewczyna weszla z Toba w taki uklad bo jest jej wygodnie, ma z kim sie przejsc na spacer do kina itp. Zwiazku z Toba wg mnie nie planuje bo wymówka odnosnie studiow pracy jest po prostu głupia. Wiec przygotuj sie ze jak pojawi sie jej inny na horyzoncie to Ci podziekuje.
Zeby byc w zwiazku, musi ukonczyc studia i znalezc prace ?
A co nauka przeszkadza w byciu zwiazku ?Albo szukanie pracy ? Przeciez mozecie razem CV wysylac, mozesz podprowadzac ja na rozmowe kwalifikacyjna...
Moze lepiej wejsc w zwiazek na emeryturze ? Wtedy bedzie juz ustawiona, dzieci odchowane.Tylko wtedy moze chciec poczekac, az wnuki sie usamodzielnia.
Czy Ty naprawde chcesz czekac ?
Jesli tak, to zal mi Cie.Nie pozwol soba manipulowac.
Co więcej jest w stanie wysnuć wizję przyszłości w której jesteśmy razem, wyprowadzamy się z naszych domów, bierzemy ślub.
Jaka ona łaskawa dla Ciebie... a jaki Ty desperat jesteś. Niezaangażowana, nie zależy jej, nie chce być z Tobą.
Prawdopodobnie dla Ciebie ona jest jedyną opcją.
Czas oczekiwania: 2 lata około, zapewnienia z jej strony bardzo przekonujące.
U notariusza spisz to, aby się potem nie wycofała. <-- sarkazm, ale cóż... tak samo głupie jak i twoje podejście.
... więc przez te 2 lata nie mam co liczyć na taryfę ulgową w postaci większej czułości czy odrobiny zaangażowania, więc przetrwać będzie trochę ciężko.
O biedactwo... ciężko mu będize... ale w sumie... skoro jesteś taki dupowaty że nie masz innej dziewczyny, no to się dostosuj. Może powinieneś być wdzięczny, że ona w ogóle poświęca Tobie uwagę, kup jej kwiaty, spłać długi.
Z drugiej strony myslę, że nie jest taka perfidna, bo znam ją jednak trochę.
Nie, oczywiście że nie jest perfidna. Szlachetna to nie idzie od razu do łóżka. Będzie wierną żoną, ale pewnie nie twoją żoną, bo za jakiś czas ona się zakocha, a wiadomo -- serce nie sługa, więc powie depseratowi, że się zakochała i odchodzi.
Co do kasy, od czasu do czasu wspomagam ją drobnymi kwotami (wpadła w długi nie ze swojego powodu), ale to nie jest nic co by powodowało żeby ze mnie doić (nie jestem zbyt bogaty).
Taka drobna składka na każde spotkanie byłaby mile widziana... Nie musi się oddawać jak prostytutka, a dodatkowy "grosz" zawsze ją uraduje.
Odrobinę się obawiam, że próbuje mnie przetrzymać i liczyć że zapomne jej deklarację,
Dlatego notariusz, aby potem się nie wyparła przed sądem.
ale z drugiej strony jej słowa były dość mocne (zarówno na żywo jak i przez komunikatory online).
Oczywiście, że mocne, bo ona tak myśli jak powiedziała. NIE jest w Tobie zakochana, realizuje SWOJE cele, ma z Tobą WYGODNIE. Za jakiś czas jak nie zakocha się, to będziecie małżeństwem... "z przyzwyczajenia". Jak się zakocha to zmieni zdanie, a Ty zostaniesz starym kawalerem, bo wiadomo -- żadna Cię nie chce oprócz tej jednej, której się to "kalkuluje".
7 2016-11-29 09:38:11 Ostatnio edytowany przez venorost (2016-11-29 09:45:44)
Zeby byc w zwiazku, musi ukonczyc studia i znalezc prace ?
A co nauka przeszkadza w byciu zwiazku ?Albo szukanie pracy ? Przeciez mozecie razem CV wysylac, mozesz podprowadzac ja na rozmowe kwalifikacyjna...
Ale jak najbardziej ona tego chce. Dzielimy się swoimi problemami i już zapytała się czy nie pomogę jej w tych studiach. Na rozmowę, pewnie też z nią pójdę (już raz z nią kiedyś byłem). W tych wszystkich planach, które mają w założeniu prowadzić do związku jestem uwzględniony. TO nie jest tak, że robi swoje, ze mną zrywa kontakt, a po 2 latach pisze do mnie "ok, kupuj pierścionek". Mam zapewnienie od niej, że będę cały czas uczestniczył w jej życiu.
Pisałem post, akurat jak pisał Gary, więc może się odniosę - sam o tym myślę nieco sarkastycznie, podobnie jak ty o mojej postawie. Ogólnie wasze odpowiedzi są miażdzące, ale wynikają głownie z tego, że jej nie znacie, co jest zrozumiałe. Dziewczyna dużo przeszła, była już zraniona przez faceta, straciła oboje rodziców - ja jej się nie dziwię poniekąd że nie chce się z kimś wiązać, póki się po tym wszystkim nie pozbiera (także finansowo i społecznie). Ma taki charakter, że nie jest romantyczna, nikomu nie słodzi, ale NIGDY też mnie nie oszukała. I choć do jej propozycji też podszedłem z niedowierzaniem to jednak nie mam tak naprawdę powodów, żeby jej nie wierzyć.
verdad napisał/a:Zeby byc w zwiazku, musi ukonczyc studia i znalezc prace ?
A co nauka przeszkadza w byciu zwiazku ?Albo szukanie pracy ? Przeciez mozecie razem CV wysylac, mozesz podprowadzac ja na rozmowe kwalifikacyjna...Ale jak najbardziej ona tego chce. Dzielimy się swoimi problemami i już zapytała się czy nie pomogę jej w tych studiach. Na rozmowę, pewnie też z nią pójdę (już raz z nią kiedyś byłem). W tych wszystkich planach, które mają w założeniu prowadzić do związku jestem uwzględniony. TO nie jest tak, że robi swoje, ze mną zrywa kontakt, a po 2 latach pisze do mnie "ok, kupuj pierścionek". Mam zapewnienie od niej, że będę cały czas uczestniczył w jej życiu.
Pisałem post, akurat jak pisał Gary, więc może się odniosę - sam o tym myślę nieco sarkastycznie, podobnie jak ty o mojej postawie. Ogólnie wasze odpowiedzi są miażdzące, ale wynikają głownie z tego, że jej nie znacie, co jest zrozumiałe. Dziewczyna dużo przeszła, była już zraniona przez faceta, straciła oboje rodziców - ja jej się nie dziwię poniekąd że nie chce się z kimś wiązać, póki się po tym wszystkim nie pozbiera (także finansowo i społecznie). Ma taki charakter, że nie jest romantyczna, nikomu nie słodzi, ale NIGDY też mnie nie oszukała. I choć do jej propozycji też podszedłem z niedowierzaniem to jednak nie mam tak naprawdę powodów, żeby jej nie wierzyć.
No to wierz I czekaj. Skoro jej tak wierzysz, to po co pisac na forum.
Ja rozumiem, ze w cos trzeba wierzyc, ale jestes mlodym fecetem, moglbys miec fajna, kochajaca dziewczyne a nie oschla laske z mentalnoscia ksiegowej, ktora najwyrazniej trzyma cie w odwodzie.
Obawiam sie, ze Gary ma racje - serce nie sluga I jak Twoj uroczy obiekt westchnien pozna faceta w ktorym sie naprawde zakocha, zostaniesz sam ze zlamanym sercem.
Chodziło mi głownie o wypowiedzi kobiet, nie zaprzeczę
Bo kto jak nie kobieta, będzie w stanie odczytać słowa innej kobiety. Poza tym, byc może ktoś znalazł się w podobnej sytuacji i ma jakieś doświadczenia.
Kobieta Ci mówi, że Cię oleje, jeżeli pojawi się ktoś w kim naprawdę sie zakocha. Być może będzie z Tobą jeśli nie spotka i uzna, że się kalkulujesz. Z jej strony to tylko kalkulacja. Z Twojej desperacja. Jeżeli będzie z tego związek to nieszczęśliwy i zimny. A Ty myślisz i zachowujesz się jak maniak, więc na jej miejscu nie tylko kalkulowałabym, ale i bałabym się.
No to ja wypowiem sie jako kobieta.
Jakby ktos byl mi naprawde bliski, to chcialabym byc z tym kims juz.Nie za rok, nie za dwa, ale juz.Chcialabym z nim dzielic dobre i zle dni.Po co szczescie odsuwac od siebie ? Chcialabym sie cieszyc ta druga osoba juz dzis.
Jak bym stracila rodzicow, to tym bardziej chcialabym miec obok siebie osobe ktora mnie kocha, ktora dawalaby mi poczucie bezpieczenstwa.
Ale piszesz, ze zostala zraniona przez kogos.Chyba ze to jest swieze, jeszcze o nim mysli, i nie chce wchodzic w nowy zwiazek.
Ale w takim razie, dlaczego Cie zwodzi ? Wiedzac, ze ja kochasz ? Jakby miala do Ciebie szacunek,to by tak nie postapila. A Ty czego oczekujesz od przyszlego zwiazku ? Jak ciepla i milosci, to tego u niej nie znajdziesz.
A jak chcesz ukladu , to czekaj na nia.
Kobieta Ci mówi, że Cię oleje, jeżeli pojawi się ktoś w kim naprawdę sie zakocha. Być może będzie z Tobą jeśli nie spotka i uzna, że się kalkulujesz. Z jej strony to tylko kalkulacja. Z Twojej desperacja. Jeżeli będzie z tego związek to nieszczęśliwy i zimny. A Ty myślisz i zachowujesz się jak maniak, więc na jej miejscu nie tylko kalkulowałabym, ale i bałabym się.
O proszę, czyli ona ma się czegoś bać? To po o mówi, komuś kogo zna tyle lat "chcę z tobą być", "nie szukam nikogo innego, więc spij dobrze", przeciez z jej strony to tez jest jasny przekaz. Czego ma się bać, skoro ktoś z kim chce być, pozytywnie odpowiada na jej prośbę?
Chodzi mi o logikę, skoro składa taką deklarację to jeśli ja się zgodzę to staję się automatycznie maniakiem dla niej? Przecież składa ją po to, żebym ją przyjął, też ryzykuje tym że straci przyjaciela czyż nie?
Według mnie wszystko rozbija się tu o czystość jej intencji, a tego nikt nie jest w stanie określić w 100%.
Po co zalozyles tez watek skoro i tak swoje wiesz ?
A Ty jestes pewien, ze Twoje uczucia do niej sie nie zmienia ? Kim teraz dla siebie jestescie ?
Przeciez moze sie zdarzyc, ze spotkasz na swojej drodze inna kobiete ?
Łazisz za nią od 7 lat. Sam widziałeś, że była w związku. Czy potrzebowała do tego studiów, pracy itp? Czy on też czekał dwa lata? Oczywiście, że nie. Ty będziesz musiał czekać i będziesz musiał pomagać, uczestniczyć w każdym awansie zawodowym, naukowym itd. W zamian nie otrzymasz nic, bo przecież była umowa, że za dwa lata
Dlaczego nie będzie bliskości i intymności? Bo z Tobą jej nie chce i nie wyobrażaj sobie, że za dwa lata nagle zechce.
Ty zapewne masz przeciętną inteligencję, więc powinieneś sobie z tego zdawać sprawę i dostrzegać to, co każdy inny przeciętny człowiek widzi. To nie jest rocket science. Widzisz, a jednak nie przyjmujesz do wiadomości prostych faktów. To z kolei mówi mi, że Twój umysł nie pracuje do końca normalnie, nie przyjmujesz do wiadomości rzeczywistości, naginasz rzeczywistość dla własnych potrzeb. Jesteś w stanie łazić za nią 9 lat, w czasie których jest emocjonalna i związkowa posucha, po to by ona dotrzymała umowy i po 9 latach wreszcie... No właśnie. Wreszcie co? Zakocha się? Będzie chciała Twojego dotyku? Nie rozśmieszaj mnie.
Teraz, póki nie złamała umowy, jesteś przydatnym maniakiem. Kiedy złamie staniesz się niebezpiecznym.
15 2016-11-29 11:10:13 Ostatnio edytowany przez verdad (2016-11-29 22:32:44)
Łazisz za nią od 7 lat. Sam widziałeś, że była w związku. Czy potrzebowała do tego studiów, pracy itp? Czy on też czekał dwa lata? Oczywiście, że nie. Ty będziesz musiał czekać i będziesz musiał pomagać, uczestniczyć w każdym awansie zawodowym, naukowym itd. W zamian nie otrzymasz nic, bo przecież była umowa, że za dwa lata
Dlaczego nie będzie bliskości i intymności? Bo z Tobą jej nie chce i nie wyobrażaj sobie, że za dwa lata nagle zechce.
Ty zapewne masz przeciętną inteligencję, więc powinieneś sobie z tego zdawać sprawę i dostrzegać to, co każdy inny przeciętny człowiek widzi. To nie jest rocket science. Widzisz, a jednak nie przyjmujesz do wiadomości prostych faktów. To z kolei mówi mi, że Twój umysł nie pracuje do końca normalnie, nie przyjmujesz do wiadomości rzeczywistości, naginasz rzeczywistość dla własnych potrzeb. Jesteś w stanie łazić za nią 9 lat, w czasie których jest emocjonalna i związkowa posucha, po to by ona dotrzymała umowy i po 9 latach wreszcie... No właśnie. Wreszcie co? Zakocha się? Będzie chciała Twojego dotyku? Nie rozśmieszaj mnie.
Teraz, póki nie złamała umowy, jesteś przydatnym maniakiem. Kiedy złamie staniesz się niebezpiecznym.
Kilo, coraz bardziej Cie lubie.
Z ust mi to wyjelas.
16 2016-11-29 13:53:35 Ostatnio edytowany przez cslady (2016-11-29 17:34:18)
[Obrażanie, post poniżej poziomu forum.]
17 2016-11-29 17:23:43 Ostatnio edytowany przez venorost (2016-11-29 17:24:18)
do marcinkot:
Nie wiem, czy na tym forum panują choćby jakieś resztkowe zasady savoir-vivre, ale pragnę zauważyć, że:
-nikogo nie atakowałem ad personam
-nikogo nie wyzywałem, nie poniżałem.
A tymczasem tutaj poleciał stos obelg, od kogoś tak męskiego, że pewnie dwóch facetów go musiało robić i dla poprawienia sobie humoru musi kogoś porządnie z rana zgnoić. Nie robi to na mnie wrażenia, ale jak kiedyś kogoś popchniesz do samobójstwa, swoją jakże przemyślaną i wysublimowaną ripostą to życzę dobrego samopoczucia. Nie rozumiem czemu moderacja nie działa, gdy jest łamany regulamin forum, ale widać 322 nabite posty pozwalają na więcej.
A Forresta Gumpa oglądałem i tam główny bohater nie dość, że znalazł partnerkę to i dziecko spłodził i szczęście w życiu go spotkało
Więc dziękuję za życzenia ![]()
Dziękuję za wszystkie opinie, które coś wniosły do dyskusji.
Opinie przeczytałem, postanowiłem zawiesić kontakt z tą osobą.
Opinie przeczytałem, postanowiłem zawiesić kontakt z tą osobą.
Ty tak. Myślisz, że ona też? Niekoniecznie pójdzie Ci z tym tak łatwo, bo z Twojej strony miała zawsze to czego chciała. Trudno z tego zrezygnować, nawet jeśli związku z Tobą nie chce tak naprawdę i nie kocha Cię.
Gdyby wasze zachowanie i myślenie o relacjach było ciut normalniejsze, to powiedziałabym, że zaprzestanie starań o związek nie oznacza końca przyjaźni. Ale tu lepiej będzie dla wszystkich jeśli się odetniecie.
Mały suplement do tematu:
Skończyło się wczoraj na rozmowie zakończonej w ten sposób, powiedziała do mnie: "Jesteś w moim typie, ale ja nie jestem w twoim". WTF??? Po prostu odszedłem.
Postanowiłem się odciąć od niej, bo to naprawdę mnie przerasta.
"Jesteś w moim typie, ale ja nie jestem w twoim"..
Tzn. Jesteś nie w moim typie, ale ja jestem w Twoim, tylko nie potrafie brac odpowiedzialności za swoje działania i lepiej mi jest ją zwalić na kogoś innego. ![]()
Podjąłeś dobrą decyzję, ale od tej decyzji do uwolnienia się z wieloletniej obsesji daleka droga.
Problemem nie jest to co dziewczę plecie (+ te jej plany "związku na potem"), ale to że Ty bierzesz w tym udział, niczym bezwolna marionetka. Ile kobiet przez te 7 lat poznałeś? Z iloma byłeś w jakiejś tam relacji? Wychodzisz gdzieś? Poznajesz? Tkwisz w pałacu własnych iluzji i za nic nie chcesz z niego wyjść.
Dobrze że się wycofałeś. Laska mega toksyczna. Nie jesteś w jej typie ale jesteś użyteczny a ona nie ma najmniejszych oporów, żeby Ciebie wykorzystywać. Zaczyna z rozżalenia odwracać sytuację, że Ty niby zawiniłeś skoro nie potrafisz poświęcić dwóch lat na to żeby w końcu dostać kopniaka. Trzymaj się z daleka i uważaj, jeżeli będzie chciała przywrócić starą sytuację. Zwłaszcza jeżeli będzie chciała zainicjować nową.
Autorze
I tak wiem że się nie odetniesz, 7 lat łazisz za nią i łykasz jak pelikan każdy bzdet który Ci sprzeda, co zawsze tylko dla takich jak Ty i Tobie podobnych ma znaczenie jako jakaś nadzieja.
Laska dżentelmeńsko daje Ci znać że tu nie poru**chasz. Ale korzysta i tak z przyjaźni no bo sam pozwalasz, jestem pewien że wcześniej w znacznie mniejszym stopniu korzystała z twoich przysług, normalnie ludzie mają sumienie, ale u kobiet łatwo taką granicę przesunąć, tym bardziej jak się sam podkładasz.
Czeka Cię jeszcze długa "ścieżka zdrowia" i analizowania sms-ów od niej bo napisała cześć, albo co słychać albo nie daj Boże że tęskni, czy coś że jej tam brakuje.
W kategorii Friendzone jesteś bliski mistrzostwa, ale konkurencja nie śpi wystarczy poczytać forum, regularnie pojawią się goście genetycznie obciążeni biegłością w podobnych kategoriach. Z drugiej strony taką przyjaźń warto przeżyć coś jak wojsko. Ale 7 lat to już niezła schiza.
Tak czy siak życzę wytrwałości.
Powodzenia
Pozdrawiam
Moim zdaniem powinieneś zerwac z nią kontakt dla swojego dobra. Jeżeli chce się byc z kims, to bez takich warunkow. Juz i tak dlugo czekales. Zmarnujesz wiele lat czekajac...
25 2016-12-12 19:19:32 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-12-12 19:19:53)
Mam nadzieję, że dasz radę uwolnić się od obsesji na jej punkcie, bo tak jak inni uważam, że jej na Tobie nie zależy jak na mężczyźnie. Nie ma opcji. Znałam już naprawdę wielu różnych ludzi i NIKT, gdy był chociażby zauroczony, nie zachowywał się w ten sposób. Za bardzo bałby się, że jak odłoży kogoś ważnego na bok, to ta osoba odejdzie. Byłbyś więc naprawdę głupi, gdybyś w tym tkwił, dlatego życzę Ci, żebyś wytrwał w swoim postanowieniu. Nie będzie łatwo, ale jeśli Ci się uda, będziesz miał szansę na normalny związek w przyszłości.
Zgadzam sie. Poza tym czekanie na kogos 7 lat jak u Ciebie autorze z tego co zrozumialam to juz jest bardzo dlugo. Nawet jesli uznales, ze bedziesz jej kolega, to robiles sobie nadzieje. Gdyby chciala z Toba byc, to by dawno juz byla, czasu miala bardzo duzo. Gdy nam zalezy to nie ma watpliwosci i wiele mozna pogodzic, a nie szuka sie wymowek tak jak ona.