Nie ma miłości bez problemów.
1 2016-11-28 12:36:24 Ostatnio edytowany przez _Aleksandra_97 (2016-11-28 18:33:40)
Bardzo dojrzały tok rozumowania z Twojej strony. Od dawna przecież jest oczywistą oczywistością, że ludzie chcą partnerów z litości. Miłość jest przereklamowana. Uruchom szare komórki a potem empatię. Chciałabyś być z kimś kto Ciebie nie kocha, nie jest z Tobą szczęśliwy a jest z Tobą, bo uważa że jesteś tak beznadziejna że się trzeba nad Tobą litować?
Myślę, że dobrze przypuszczasz, oczekując "fali krytyki".
Nie za zdradę po pijaku, bo to osobny temat.
Uważasz, że unieszczęśliwisz obecnego odchodząc, bo on taki wrażliwy?
Z tego, co piszesz, on ściąga Cię za nogi w dół i to od dłuższego czasu. I nawet o tym wie, bo obok niezadowolenia z jakości seksu, z pewnością powiedziałaś mu to i owo przy okazji.
Czyli, wchodzimy w Twój zakres decyzji.
Najpierw zdradziłaś fizycznie, teraz zdradzasz emocjonalnie. O tej ostatniej sprawie chłopak nic nie wie.
Starasz się być lojalna, ale nie za bardzo Ci to wychodzi.
Czego się boisz, skoro gościa nie kochasz? Jest dla Ciebie kulą u nogi? Jest.
Odejdź.
W sumie wypiłam za dużo i inny facet wykorzystał sytuację.
Najczęstsze tłumaczenie kobiety, która zdradziła ale i tak musi zwalic winę na kogoś.
Nie miałaś świadomości, byłaś nieprzytomna, zgwałcił cię? Nie?
No to nie wykorzystał, tylko wziął co mu dałaś i czego chciałaś.
Ogólnie co do całego tekstu, to można wysnuć wnioski, że ty ciągle będziesz szukać emocji, tego czegoś, tego powiewu świeżości, tutaj na czacie, tam na imprezce i łał zauroczona, bo jakiś facet ci dał to czego ci brakowało, bo ze starym już nudno.
Albo po prostu ten cię tak nudzi, chociaż wątpię ze względu na twój wiek, to pewnie każdy się szybko znudzi, gdy na horyzoncie pojawi się świeżość.
Nie zdradziłam swojego faceta!
Nie zdradziłam swojego faceta!
Brzmi bardzo wiarygodnie w ustach osoby, który się rozmyśliła i edytowała główny post. Nie marnuj naszego czasu, dziewczyno.
_Aleksandra_97 napisał/a:Nie zdradziłam swojego faceta!
Brzmi bardzo wiarygodnie w ustach osoby, który się rozmyśliła i edytowała główny post. Nie marnuj naszego czasu, dziewczyno.
Edytowałam bo za bardzo wyżywałam się na swoim partnerze. Wszystko co złe to tylko i wyłącznie moja wina. Po prostu jestem żenująca w swojej beznadziejności.
Po co w takim razie po kilku miesiącach odświeżyłaś wątek, którego nikt od dawna nie czytał? Partner się dowiedział?
Edytowałam bo za bardzo wyżywałam się na swoim partnerze. Wszystko co złe to tylko i wyłącznie moja wina. Po prostu jestem żenująca w swojej beznadziejności.
Wyszłaś z założenia, że jeśli usuniesz to co napisałaś, to tak jakby się nie wydarzyło? To tak niestety nie działa.