Pomocy. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Pomocy.

Dzień dobry wszystkim, piszę tutaj na forum dlatego, że mam pewien problem w związku i naprawdę nie wiem jak sobie z nim poradzić. Na wstępie muszę napisać, że nie czuje się i wiem, że nie jestem mężczyzną idealnym. Mam swoje wady, humory- jestem tego świadomy. Jestem w związku z młodszą kobietą. Ja mam 27 lat, ona 23 lat. Jesteśmy ze sobą już od 6 lat. Nie mieszkamy razem, choć rozmawialiśmy na ten temat gdy byliśmy ze sobą dwa lata. Wtedy powiedziała mi, że nie jest jeszcze gotowa- zrozumiałem to bo możliwe, że nie chciała jeszcze opuszczać rodzinnego gniazda. Uszanowałem to, nawet stwierdziłem sam, że jeszcze troszkę czasu potrzebujemy. Przez ten czas w naszym związku były chwile lepsze i gorsze. Dużo pięknych chwil ale też występowały kłótnie. Nie mogę powiedzieć, że wszystkie z jej winy. Nie. Czasem z mojej, czasem z jej winy. Czasem też oboje byliśmy razem winni temu, że się kłócimy. Wydaje mi się, ze więcej jednak było tych chwil przyjemnych. Bo jak chcemy to potrafimy, żeby były przyjemne. Aktualnie jesteśmy ze sobą 6 lat a temat rozmów na temat wspólnego zamieszkania cały czas jest zagłuszony kłótniami. Nie wiem dlaczego tak się dzieje,. Sytuacja z wczoraj. Moja kobieta była na pięciodniowym szkoleniu. Odebrałem ją z dworca pkp, poszliśmy do auta zaczęła mówić jak było, że jest trochę rozczarowana, że nie tego się spodziewała, słuchałem jej. Szkolenie było związane z podjęciem się nowej pracy. Więc słuchałem jej, później- żeby była to rozmowa a nie monolog mówiłem jej, żeby się nie przejmowała, że będzie dobrze. Żeby nie myślała negatywnie skoro dopiero co wróciła ze szkolenia a jeszcze nie była ani razu w pracy. Mówiłem jej, żeby się po prostu nie przejmowała, że na pewno będzie wszystko dobrze. Ogólnie gdzieś od koleżanek ze szkolenia usłyszała, że komuś nie dali umowy takiej jakiej obiecali. Więc moja kobieta cała przejęta oprócz tego, że z mojej strony dostała słowa pocieszenia, słowa by pozytywnie myśleć. Zaczęła płakać mówiąc, że się na nią zdenerwowałem- gdzie się na nią kompletnie nie zdenerwowałem. Stwierdziłem, że jest po prostu zmęczona dlatego też uruchomiłem silnik samochodu i chciałem odwieść ją do domu. Niestety akumulator mi się rozładował. W tym czasie cały czas mówiłem jej, że się wcale nie zdenerwowałem na nią i to nie jest powód by teraz płakała, że wszystko będzie ok. Ona w tym czasie wyszła z samochodu, wzięła walizkę i poszła jakieś sto metrów od auta, w tym samym czasie zadzwoniłem po dwóch kolegów, którzy byli w pracy, żeby mi pomogli z autem. W momencie kiedy dzwoniłem do jednego ona wróciła, otworzyła drzwi i patrząc na mnie i widząc, że rozmawiam przez telefon takim tonem: podejrzanie-pretensjonalnym zapytała z kim rozmawiam. Jakby to teraz była najważniejsze, przecież przed chwilą dopiero co ciskała się i wychodziłą z auta trzaskając drzwiami. W końcu przy pomocy kolegów udało mi się odpalić auto. I mówię do niej gdy oni już poszli: "ja jade do domu, jak chcesz to chodz" - było to normalne zdanie, bez żadnych pretensji, podtekstów- po prostu tak mi sie powiedziało. A ona do mnie "Pfff, "jak chcesz" cytując moje słowa. Tak jakby chciała usłyszeć "Kochanie chodźkaj ze mna, pojedziemy do domu". Dobra, może w normalnej sytuacji powiedziałbym tak. Ale trochę byłem zniesmaczony jej zachowanie wychodzenia z auta. Tym, że nie potrafi normalnie powiedzieć, że jest zestresowana nową pracą- choć jej mówiłem, byłem z nią gdy zmieniała ta prace. Uważam, że byłem jej wsparciem. Najlepsze jest to, że ona tłumaczy to tak: "Ja płakałam bo Ty się na mnie zdenerwowałeś". Krucze może to być jakaś nie odpowiedzalna, dziecinna głupota, bzdura ale ile razy mogę być jej oparciem, mówić miłe słowa a ona tego nie rozumie, że chce dla niej dobrze. Nie jestem jakimś ideałem. Ale tego wieczoru poczułem się c onajmniej dziwnie. Nie wiem co o tym myśleć. Jak coś mówię i staram się jak najbardziej w delikatny sposób wytłumaczyć to tylko słyszę od niej "ZNÓW JA" - jak milczę to ona też milczy i nawet nie chce od siebie nic powiedzieć. Ciężko wtedy bardzo wrócić do jakiejś harmonii w związku. PRzychodzę do domu i całą noc myślę o tym co znów poszło nie tak, co znów źle zrobiłem. Dlaczego tak się dzieje, przecież przyjechałem po nią z uciechą, nie mogłem się doczekać kiedy ją zobaczę. Przytuliłem na powitanie, wziąłem walizkę. Wiedziałem, że jest zmęczona. Dlaczego ona nie potrafi na drugi dzień czy nawet w tym samym dniu zwyczajnie mi powiedzieć w oczy: "Sorrki była zmęczona"- cokolwiek. Dlaczego za każdym razem to ja wmawiam sobie, że to moja wina. Dlaczego czuje się po takich spotkaniach jakby ktoś wyssał ze mnie resztki pozytywnego myślenia. Kolejna sprawa jest taka, żę pracuje z jej ojcem, który jest alkoholikim. Pije codziennie, potrafi wszczynać awantury z tego co wiem w domu. Do każdego ma pretensje o wszystko- oczywiście do siebie nie ma żądnych zarzutów. Jestem typem człowieka, który pierw powie "Nie" nie znając jeszcze sprawy. Gdy nie wypije piwa, dwóch, trzech nie ma o czym z nim rozmawiać, jest zamknięty w sobie gdy wypije ma tylko pretensje. Ona nie rozumie, że spędzanie z takim człowiekiem godzin w pracy- to po takich godzinach ja niekiedy nie mam ochoty do niej przyjść i proponuje coś takiego słysząc "Znów nie chcesz do mnie przyjść"- próbowałem wszystkich metod tłumaczenia, że po prostu możemy coś innego porobić. Zdarzyło mi się tez z jej ojcem wiele razy pokłócić dlatego, ze ten człowiek ma cały czas do każdego pretenesje. Dosłownie do każdego. Wtedy ona na drugi dzień pytała się o co chodzi z jej ojcem, że znów się pokłóciliśmy mając już obraz, że to niby ja jestem ten zły. Ona chyba nie rozumie, że problemem jest picie jej ojca. Wiele razy próbowałem rozmawiać z nią na temat wspólnego zamieszkania. Zawsze albo brak pieniędzy. Albo przekładanie z pretekstem, że musimy pojechać na wycieczkę albo, że ona musi wykupić wizyty u dentysty i zapłacić za aparat dentystyczny. Naprawdę nie wiem co już mam robić, jakim mam być. Jak Wy to oceniacie bo ja naprawdę chyba w końcu zwariuje.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pomocy.

Ponieważ powiedzenia

Chciałem dobrze, wyszło jak zwykle

jest tu adekwatne, wystąpię w roli tłumacza. smile


northon napisał/a:

(...) żeby była to rozmowa a nie monolog mówiłem jej, żeby się nie przejmowała, że będzie dobrze. Żeby nie myślała negatywnie skoro dopiero co wróciła ze szkolenia a jeszcze nie była ani razu w pracy. Mówiłem jej, żeby się po prostu nie przejmowała, że na pewno będzie wszystko dobrze. Ogólnie gdzieś od koleżanek ze szkolenia usłyszała, że komuś nie dali umowy takiej jakiej obiecali. Więc moja kobieta cała przejęta oprócz tego, że z mojej strony dostała słowa pocieszenia, słowa by pozytywnie myśleć. Zaczęła płakać mówiąc, że się na nią zdenerwowałem- gdzie się na nią kompletnie nie zdenerwowałem. Stwierdziłem, że jest po prostu zmęczona dlatego też uruchomiłem silnik samochodu i chciałem odwieść ją do domu.(...)

Dziewczyna chciała się wygadać i znaleźć zrozumienie, była zła, zawiedziona, zdenerwowana, niespokojna, pełna obaw.
Ty, pełen najlepszych intencji, zafundowałeś jej pocieszanie, bagatelizowanie, wróżenie z fusów na temat przyszłości.

3

Odp: Pomocy.

Ja widze to tak.
Ona przyjezdza, nie w humorze, Ty ja pocieszasz.
Tobie psuje sie samochod, a ona zamast Cie wesprzec, powiedziec - spokojnie, sprobuj jeszcze raz go zapalic, a jak nie , to zadzwonimy po pomoc,  to co robi ? Bierze walizeczke i idzie sobie ?
W kolko tutaj pisze.Na czym  polega dobry zwiazek ? Na zaufaniu, wsparciu.
Z jej strony wsparcia nie widze.
Ojciec alkoholik - pewnie jest DDA. I syndrom obrazalskiej spiacej krolewny.
Wytrzymales z nia 6 lat ? I tak caly czas skaczesz kolo niej ? A co masz w zamian ?

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024