Witam
W maju poznałem pewną koleżankę. Szybko się zaczęliśmy dogadywać, bo spędzaliśmy ze sobą naprawdę dużo czasu. W końcu był koniec roku szkolnego (byliśmy wtedy w 3 klasie technikum). Wychodziliśmy coraz częściej, jednak w pewnym momencie zauważyłem, że jej zaczyna na mnie coraz bardziej zależeć. Zaczynała być do mnie coraz milsza, zaczęła się coraz częściej przytulać. Ja jednak pozostawałem na to obojętny, bo w końcu z jakiej racji mam się przytulać do koleżanki. Oczywiście poza takimi sytuacjami jak pożegnanie, czy przywitanie. I tak mijały wakacje, aż w końcu mi też zaczęło zależeć. Niestety miałem okazję to okazać tylko dwa razy, tj. dwa razy z mojej inicjatywy ją przytuliłem. Później pojechałem na wakacje z rodzicami i nie było mnie dwa tygodnie. Przez ten czas bez niej zrozumiałem, że też mi na niej zależy i nie chcę by była dla mnie zwykłą koleżanką. Niestety był już koniec wakacji i udało nam się wyjść tylko raz. Miałem wrażenie, że wtedy już jej nieco przeszło, nie chciała się do mnie przytulić, nawet na pożegnanie. W między czasie, nie wiem co się ze mną stało, zapomniałem się i nazwałem ją... głupią idiotką. Przez kilka tygodni ze sobą nie rozmawialiśmy po tym. Z czasem jednak się pogodziliśmy i gdy znowu zaczęliśmy pisać ze sobą na facebooku zapytałem czy nie chciałaby może ze mną wyjść na weekend. Powiedziała, że ma naukę. Tak samo było z kilkoma kolejnymi próbami. W końcu stwierdziłem, że jak znajdzie czas to sama coś zaproponuje. Pewnego razu jednak spotkaliśmy się po szkole (chodzimy do innych szkół, nie są one nam po drodze) i zauważyłem, że mimo tego, że ona byłem z kolegą to ona nie popatrzyła się na niego ani razu. Cały czas patrzyła się na mnie i się uśmiechała. I jak do nich podszedłem (ona była z koleżankami) to aż się na mnie rzuciła, żeby się do mnie przytulić. Kilka dni później stwierdziłem, że to może być odpowiedni moment, więc zaproponowałem spotkanie. Zgodziła się od razu. Niestety później je przełożyła, a w końcu odwołała. Znowu powiedziała, że ma naukę. Bardzo czekałem na to spotkanie i jak się dowiedziałem, że chce je odwołać, to trochę puściły mi nerwy i napisałem, że to niemożliwe, żeby miała tyle nauki. Co prawda chodzi do technikum weterynaryjnego (rozszerzona chemia, biologia, matematyka + przedmioty zawodowe). Czasem się zdarza, że uzbiera się dużo nauki, ale bez przesady, nie żeby w ciągu 3 miesięcy nie mieć czasu ani na chwilę wyjść. Ja sam jestem na profilu technik informatyk (roz. matematyka, informatyka, angielski, fizyka + przedmioty zawodowe) i jednak mam czas, żeby wyjść z przyjaciółmi w praktycznie każdy weekend. Będąc zdenerwowanym napisałem, że szkoda mi czasu i na nią i na to, żeby pokazywać jej jak jest dla mnie ważna. Czy myślicie, że ona naprawdę nie ma czasu, czy po prostu nie chce się ze mną widzieć? Moim zdaniem jakby chciała to by sobie zorganizowała czas tak, żeby nawet na chwilkę wyjść.
PS. Czy mam ją za to przeprosić? Wydaje mi się, że tak, ale z drugiej strony cały czas byłem dla niej blisko, bez względu na okoliczności. Zawsze mogła na mnie liczyć i niestety wydaje mi się, że przepraszając ją od razu tylko ją w tym utwierdzę i zrobię z siebie jakiegoś pachołka, który cały czas i bez względu na wszystko się do niej przymila i ją pociesza.