różnica w poziomach atrakcyjności - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » różnica w poziomach atrakcyjności

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: różnica w poziomach atrakcyjności

jesteśmy małżeństwem od 7 lat, znamy się od 11, mamy 5-letniego synka. Kiedy się poznaliśmy ja miałam 26 lat, a mój mąż 23. Byliśmy dwojgiem fajnych, młodych, dość atrakcyjnych ludzi. Żadne z nas nie kwalifikował o się wprawdzie na okładki kolorowych czasopism, ale też żadne nie miało problemów z powodzeniem u płci przeciwnej.
Kiedy urodziłam synka przez moment zastanawiałam się czy nie będę mieć problemów z powrotem do figury sprzed ciąży, ale Matka Natura okazała się dla mnie łaskawa, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że dziś waże mniej więcej tyle, co te 11 lat temu. Owszem, zmarszczek przybyło, piersi już nie te, co przed karmieniem, ale w swojej kategorii wiekowej nadal jestem atrakcyjną jednostką (MILFem), a przynajmniej nie mniej atrakcyjną niż przed laty. Ale też nie bardziej...
Trochę inaczej sprawa ma się z moim mężem. Za namową lekarza (problemy z nadciśnieniem) postanowił się odchudzić. Na przestrzeni kilku lat schudł ok 25-30 kg, zmienił dietę, zaczął regularnie chodzić na siłownię, podjął treningi sztuki walki, zmienił też pracę na wymagającą bardziej dopracowanego wizerunku. I z puchatego misia stał się naprawde niezłym ciachem...
Tylko że ja sobie z tym nie radzę.
Byłam apetyczną blondynką (choć może trochę zbyt niską, ze zbyt obszernymi udami czy niedoskonałym zgryzem), która poślubiła postawnego kolesia z brzuszkiem i problematyczną cerą. Teraz nadal jestem apetyczną blondynką (może trochę zbyt niską, ze zbyt obszernymi udami czy niedoskonałym zgryzem) mającą za męża atrakcyjnego bruneta z rozłożystymi barkami, płaskim brzuchem i niezłym bicepsem... Cos mi tu zgrzyta, mam dyskomfort.
Rozmawiałam o tym z mężem, rozmawiałam o tym z psychoterapeutą, nikt nie dostrzega problemu. Mąż na pewno nie oczekuje ode mnie, że zacznę się odchudzać i zasuwać na siłowni, czy też podniosę swoją atrakcyjność w inny sposób.
Myslałam o tym, żeby zapisać się na siłownię (a nie zumbę i aerobik, jak do tej pory) i bardziej popracować nad swoją sylwetką. Ale ja niespecjalnie czuje potrzebę zrobienia tego dla siebie. Mąż mówi, że powinnam chodzić na siłownię, jeśli mam na to ochotę, i odpuścić, jeśli wcale tego nie chcę i robiłabym to tylko ze względu na niego. A ja czuję się relatywnie mało atrakcyjna, ale nie czuję woli zmiany siebie. Najchętniej widziałabym opcję przytycia męża i spadku jego poziomu atrakcyjności. Ta sytuacje mmnie uwiera i kładzie się cieniem na moje poczucie bezpieczeństwa w związku.

Jestem ciekawa czy ktoś z forumowiczów będzie miał jakieś sugestie odnośnie takiej sytuacji...?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

W całym tym długim poście nie napisałaś, dlaczego masz problem z nową atrakcyjnością męża. Co cię uwiera w tej sytuacji? Bez tego trudno poradzić coś konkretnego.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć tylko, że mam faceta, którego obiektywnie uważam za bardziej atrakcyjnego od siebie (nie lepiej wyglądającego, bo tu może nawet mam minimalną przewagę, szczególnie jak moja buzia ma dobry dzień wink - chodzi raczej o charyzmę, otwartość i zawód, który zwykle dodaje mężczyźnie atrakcyjności). I nie mam z tym problemów. Mój klucz do spokoju umysłu? Wiem, że nie liczy się obiektywna ocena atrakcyjności, a tylko i wyłącznie to, jak atrakcyjna jestem dla swojego faceta - mówiąc prosto, póki on uważa mnie za 10+, to nie martwię się, że obiektywnie pewnie jestem jakąś 7 a on 8+ - skupiam się raczej na tym, by podobać się jemu, a nie ścigać się z jakimś ogólnym kanonem atrakcyjności, bo przecież jego gust wcale nie musi do takiego uśrednionego kanonu przystawać.

3

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Napisałaś, że praca męża wymaga dobrego wizerunku. Jeśli to wiąże się również z kwestią ubioru, może popróbuj w tę stronę? Jakaś fajna nowa fryzura, jakaś zmiana w ciuchach, makijażu? Kosmetyczna nawet zmiana, która sprawi, że się poczujesz bardziej atrakcyjna smile

4 Ostatnio edytowany przez Manzanita (2016-11-16 22:38:05)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Boisz się podświadomie, że mąż tak wyładniał, że w konsekwencji jakaś kobita będzie na niego zarzucać sieci?

5

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
Manzanita napisał/a:

Boisz się podświadomie, że mąż tak wyładniał, że w konsekwencji jakaś kobita będzie na niego zarzucać sieci?

Chyba coś w tym jest, dobry trop... Moje miotanie się musi być dostrzegalne, bo podczas którejś z rozmów na ten temat mąż powiedział "jeśli obawiasz się, że teraz cię rzucę, to przestań, bo nie, nie rzucę cię"...
Chciało mi się płakać, bo chyba nie jest za dobrze, skoro sytuacja dojrzała do tego, żeby on to wyartykułował wprost...

6

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Dla jednych atrakcyjny i godny zaufania partner to powód do dumy i radości, inni zaś odczuwają niepewność, mają poczucie zagrożenia i doszukują się drugiego dna. Ci pierwsi mają dobrą samoocenę, lubią siebie i akceptują siebie. Dostrzegają wartość jaką mają. Ci drudzy.... no właśnie. I tu Winnie.c powinnaś poszukać w sobie rozwiązania, jak dołączyć do grupy tych pierwszych. Zmień pogląd na siebie, a nie na partnera. Z nim wszystko ok.

7

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
Klio napisał/a:

Dla jednych atrakcyjny i godny zaufania partner to powód do dumy i radości, inni zaś odczuwają niepewność, mają poczucie zagrożenia i doszukują się drugiego dna. Ci pierwsi mają dobrą samoocenę, lubią siebie i akceptują siebie. Dostrzegają wartość jaką mają. Ci drudzy.... no właśnie. I tu Winnie.c powinnaś poszukać w sobie rozwiązania, jak dołączyć do grupy tych pierwszych. Zmień pogląd na siebie, a nie na partnera. Z nim wszystko ok.

mniej więcej to samo powiedziała mi psychoterapeutka :-)
nie radze sobie sama tak dobrze jak bym chciała, dlatego poszukuje pomocy na forum, po tym, jak lektura wielu wątków doprowadziła mnie do wniosku, że można tu znaleźć skuteczną pomoc :-)
bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi, przemyślę je wszystkie

8

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

A masz inne zalety? Czy tylko zafiksowalas sie na wygladzie?
Bo wiesz... to, ze ktos jest ladny/brzydki to jeszcze nie swiadczy o atrakcyjnosci.

Atrakcyjnosc to mnostwo innych cech, o ktorych ty najwidoczniej zapomnialas. Twoj facet jest tym samym facetem, ktorym byl przedtem. Gdyby przytyl to czula bys sie bezpieczniej bo nie byloby ryzyka, ze ci go jakas odbije? Bo nie byloby w nim nic wiecej pociagajacego?

Serio tak uwazasz? To znaczy ze kiedys byl nie atrakcyjny i zwiazalas aie z nim, z powodu?.... bezpieczenstwa?

Serio uwazasz, ze twoj misio nie mial zadnych innych zalet zeby sie na niego inna kobieta polakomila? No to dlaczego TY go chcialas? Bo miskowatego faceta ci nikt nie odbije? Czy inne kobiety byly slepe na jego inne zalety i dopiero wyglad otworzy im oczy?


A nie przyszlo ci do glowy, ze twoj misio byl ATRAKCYJNY rowniez jako misio?

9

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Dobrze Ci piszą abyś poszukała rozwiazanie problemu w sobie bo widocznie  podświadomie skrywasz spore kompleksy które są uciszone gdy nie ma w pobliżu zagrożenia w postaci atrakcyjniejszej osoby.

Ja również w młodości miewałam takie stany jak Ty ale zrozumiałam, że powinnam zabrać się za siebie bo gdybym uważała sie za fajną babkę zarówno wizualnie jak i intelektualnie to nie odczuwałabym takich lęków. Skutek był taki, że wytłumaczyłam sobie, że jeśli czegoś nie zrobię to zamęczę jego i siebie dlatego popracowałam nad swoim wyglądem (jeśli masz słaby zgryz to dlaczego nie założysz aparatu na zęby tylko stwierdzasz "mam kiepski zgryz" to już jest jeden z powodów które Cię dołują) a następnie zabrałabym się za kwestie rozwoju - czyli podwyższenie swoich kwalifikacji. Takie sukcesy dają kopa w tyłek podnoszą samoocenę i spychają na bok głupie myśli.
Wbij sobie do głowy dwie zasady kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą (jeśli będziesz ciągle nawijać o swojej niższej atrakcyjności, dawać do zrozumienia facetowi ze jest kilka schodów wyżej od Ciebie to w to uwierzy!) oraz że sami jesteśmy kowalem swojego losu - więc za to jak się czujesz odpowiedzialna jesteś wyłącznie TY sama.

10

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
winnie.c napisał/a:

(...) Chciało mi się płakać, bo chyba nie jest za dobrze, skoro sytuacja dojrzała do tego, żeby on to wyartykułował wprost...

Na każdą sytuację można spojrzeć z kilku stron. Ty, zamiast cieszyć się, że mąż Cię kocha, zamiast cieszyć się z tego, że zna Twój podstawowy problem i szczerze na niego odpowiada, rozwiewając, wydawałoby się, Twe wątpliwości, zamiast cieszyć się z nazwania problemu i szansy na jego rozwiązanie, płaczesz, że nazwał rzecz wprost. A u podstaw tego wszystkiego jest Twe kiepskie poczucie wartości.
I jak zawsze rozwiązań jest kilka. Na które się zdecydujesz?
Będziesz chciała zachować status quo, dążąc do tego, by mąż, wedle Twych standardów, przestał być fizycznie atrakcyjnym czy też uwierzysz, że jesteś wartościowym człowiekiem a mąż jest z Tobą nie dlatego, że nie miał żadnej innej opcji i wybrał Cię na zasadzie 'nieatrakcyjni trzymają się razem', tylko dlatego, że kocha Cię (kocha mimo Twych wad, których jest świadomy)?

11 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2016-11-17 11:17:14)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Fiksujesz, nie ufasz, nie radzisz sobie ze sobą...

Mój mąż jest wysokim, przystojnym i szczupłym facetem, ponadto z charakteru jest tak przecudownym facetem że niejedna by takiego chciała, uwielbia uszczęśliwiać, jest cierpliwy, wie co zrobić aby druga osoba była szczęśliwa, pracowity, dla rodziny wszystko by zrobił i wszystko by oddał, a jednocześnie jest męski, zaradny i mogłabym tak długo...

A ja? Odkąd choruje nie wyglądam i nie będę wyglądała już tak jak kiedyś, mam cienie pod oczami, co jakiś czas przerzedzają mi się włosy, nie wrócę do dawnej figury i tak schudłam na prawdę dużo bo więcej niż Twój Misio, ale jednak to już nie to samo, ponadto doliczmy do tego wszelkie niedogodności życia z osobą przewlekle chorą.

A mimo to ciągle słyszę szczere jesteś piękna, jesteś wspaniała, najlepsza, patrzy na mnie jakby nie patrzył na pulchną kluseczkę o anemicznym wyglądzie tylko jakby stała przed nim <tu wstaw nazwisko seksownej twoim zdaniem osoby>

Tylko wiesz ja nie jęcze nad tym czego ja nie mam, staram się wyglądać najlepiej jak to możliwe jednocześnie akceptując to czego nie jestem w stanie zmienić, nie roztrząsam tego co bym zmieniła, co jest brzydkie, co mi się nie podoba. Zaakceptowałam siebie, jestem pewna swojej kobiecości i faceci to czują, mam większe powodzenie niż nie jedna super laska.

Bo wiesz faceci najbardziej nie lubią JĘCZENIA, MARUDZENIA i DZIAMGANIA, a jeśli TY czujesz się ze SOBĄ źle to inni też zaczną Cię tak odbierać. Jako niezadowoloną, marudną, niepewną siebie... Także TWÓJ MIŚ i to wtedy możesz dopiero zacząć się bać...


Iceni też fajnie napisała. Misio też może być atrakcyjny. Mój Tata jest grubszym facetem, co prawda chodzi na siłownię, ma dużo mięśni, dobrą kondycję, ale to właśnie taki misio i żebyś TY wiedziała ile się za tym biednym ojcem bab uganiało i ugania pewno do dziś. Nawet jedna taka co ma program w telewizji... Mimo to Misio jest nadal wierny swojej żonie...

12

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Z tego co przeczytałam wynika, że Ty sobie nie radzisz ze swoją atrakcyjnością. Uważasz, że mąż wygląda lepiej od Ciebie. W moim małżeństwie był podobny kryzys, bardzo poważnie myśleliśmy o rozwodzie. Doszliśmy do takiej sytuacji, że zdaliśmy sobie sprawę, iż każde z nas jest atrakcyjne i bez problemu możemy poznać nowych partnerów, ale postanowiliśmy spróbować być razem. Kiedyś myślałam, że jestem mniej atrakcyjna od mojego męża, a teraz wiem, że to było moje postrzeganie samej siebie, oczywiście nieadekwatne do rzeczywistości. Atrakcyjność się nie zmieniła, ale ja się zmieniłam, czuję się bardziej kobieca i atrakcyjna niż w wieku 20 lat. Do pewnych spraw trzeba dojrzeć albo popracować nad sobą, nad swoim postrzeganiem własnej osoby, akceptacją samej siebie.

13 Ostatnio edytowany przez Gary (2016-11-17 11:58:37)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
winnie.c napisał/a:

jesteśmy małżeństwem od 7 lat, znamy się od 11, mamy 5-letniego synka. Kiedy się poznaliśmy ja miałam 26 lat, a mój mąż 23.

Okej -- jesteś starsza i od samego początku masz to w głowie. On teraz się "wylaszczył" i czujesz się z tym źle, bo uważasz, że stałaś się mniej atrakcyjna od niego, czyli twoja wartość w związku spadła -- jakby masz mniej "akcji w tej firmie", bo on tę firmę doinwestował, stałaś się mniejszościowym udziałowcem.

Wcale się nie dziwię twojemu dyskomfortowi.

Psychicznie tego nie obejdziesz, nie dasz rady -- choćby nie wiem ile psychoterapeutów z Tobą pracowało. Nikt Ci nie wytłumaczy, że to poczucie atrakcyjności NIE jest ważne.... bo JEST ważne. Taka jest obiektywna prawda.

Zauważ,  ze mówię "poczucie atrakcyjności" a nie obiektywna atrakcyjność -- bo liczy się to jak się czujesz w tym konkretnym twoim związku. Wy siebie nawzajem znacie, i doskonale czujecie kto na jakim poziomie jest.

MUSISZ na powrót stać się równym udziałowcem. Psychicznie się nie wywindujesz w poczuciu wartości, żadne triki nie pomogą. Zatem trzeba to zrobić fizycznie. Piszesz o sobie tak:

ale w swojej kategorii wiekowej nadal jestem atrakcyjną jednostką (MILFem), a przynajmniej nie mniej atrakcyjną niż przed laty. Ale też nie bardziej...

Bardzo dobrze, zatem mamy punkt wyjścia. I co teraz zrobić? Spójrz... wydajesz pieniądze na psychoterapeutów, myślisz, że powinnaś chodzić na siłownię... Wg mnie jedno i drugie to ślepe uliczki. Powinnaś zamiast do psychoterapeuty iść do kosmetyczki, fryzjera, wizażystki. Poprawa wizerunku spowoduje, że poczujesz się atrakcyjna, zobaczysz to w spojrzeniach obcych mężczyzn. Poczucie atrakcyjności spowoduje, że twoje akcje wzrosną i będziesz się cieszyć z małżeństwa.

I z puchatego misia stał się naprawde niezłym ciachem...
Tylko że ja sobie z tym nie radzę.

Dość tych łez... zrób tak jak mąż -- ze zwykłej 37-latki stań się super-sexy-milf.


Byłam apetyczną blondynką (choć może trochę zbyt niską, ze zbyt obszernymi udami czy niedoskonałym zgryzem),

Mężczyźni nie widzą takich detali... oceniają całość.


Rozmawiałam o tym z mężem, rozmawiałam o tym z psychoterapeutą, nikt nie dostrzega problemu. Mąż na pewno nie oczekuje ode mnie, że zacznę się odchudzać i zasuwać na siłowni, czy też podniosę swoją atrakcyjność w inny sposób.

Rozmowa z mężem to był błąd. Obniżyłaś swoje poczucie atrakcyjności jeszcze bardziej. NIE mówi się mężowi o swoich wadach. Tak samo jak mistrz nie prezentuje uczniom swoich słabości. Uczniowie te słabości zaczną dostrzegać jak będą przerastać mistrza i będą mu wdzięczni, że jak byli mali, niedoświadczeni, to on był dla nich prawdziwym kryształowym mistrzem. Tak samo żona nie powinna krytykować siebie w oczach męża -- innymi słowy żona nie powinna obniżać wartośći "żony swojego męża".

Zresztą sama widzisz jaki masz bilans rozmów... Mąż mówi, abyś się nie męczyła na siłowni, ale nie wiemy co naprawdę czuje i on tego nigdy nie powie. O swoich wadach możesz rozmawiać z przyjaciółką albo wizażystką, które Ci pomogą, ale NIE z mężem. Psycholog też nie jest dobrym rozwiązaniem, bo on Ci nie powie, abyś poprawiła wygląd, atrakcyjność, tylko będzie próbował kolorować świat, abyś się lepiej poczuła. Czasami jest duży rozstrój w poziomie atrakcyjnności małżonków i trzeba kolorować... ale Wy jesteście na tym samym poziomie i zamiast się oszukiwać po prostu zadbaj o własną atrakcyjność.


Myslałam o tym, żeby zapisać się na siłownię (a nie zumbę i aerobik, jak do tej pory) i bardziej popracować nad swoją sylwetką. Ale ja niespecjalnie czuje potrzebę zrobienia tego dla siebie.

Nooo... dupcię trzeba ćwiczyć, pozostań na tej zumbie, aerobiku, albo biegaj, albo nordic walkinng, albo po rpostu chodź do pracy lub na zakupy na nogach... cokolwiek, ale musisz się ruszać. Dietę sobie ustal, abyś nie była tłusta -- nie mówię o wałeczku tu czy tam bo to jest seksi.

Mąż mówi, że powinnam chodzić na siłownię, jeśli mam na to ochotę, i odpuścić, jeśli wcale tego nie chcę i robiłabym to tylko ze względu na niego.

A cóż miał powiedzieć? "Idź kochanie na siłownię, bo gdbyś miała taki lub siaki brzuszek to byłabyś dla mnie bardziej atrakcyjna"?
Mężczyzna powinien mieć mięśnie... ale kobieta nie musi być taka żyła... Nie tędy droga.


A ja czuję się relatywnie mało atrakcyjna, ale nie czuję woli zmiany siebie.

Sorki! Źle robisz.
Rób tak, abyś siępoczuła atrakcyjna. Siłownia nie jest rozwiązaniem, ale dbanie o swój seksapil jest...


Najchętniej widziałabym opcję przytycia męża i spadku jego poziomu atrakcyjności. Ta sytuacje mmnie uwiera i kładzie się cieniem na moje poczucie bezpieczeństwa w związku.

Trzeba podnieść wartość twoich akcji. Ty to zrobisz.

14

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
Gary napisał/a:

(...) Psychicznie się nie wywindujesz w poczuciu wartości, żadne triki nie pomogą. Zatem trzeba to zrobić fizycznie. (...)

Poprawa wizerunku spowoduje, że poczujesz się atrakcyjna (...)

Czyżby? Skąd zatem przekonanie osób atrakcyjnych fizycznie o tym, że są nieatrakcyjne i osób, które atrakcyjnymi fizycznie nie są, a które myślą o sobie pozytywnie? Skąd zatem pustka wokół tych pierwszych i spore grono znajomych, kolegów/koleżanek i przyjaciół u boku drugich?

(...) Mąż mówi, abyś się nie męczyła na siłowni, ale nie wiemy co naprawdę czuje i on tego nigdy nie powie. (...)

Jasne, kłamie jak najęty. A o szczerości w związku można zapomnieć.

Współczuję.

15

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Posłuchaj Garego. Obniżenie atrakcyjności Twojego partnera nie jest sposobem, ale podniesienie Twojej atrakcyności jest wyjściem z sytuacji. To nie musi być siłownia, ale zadbanie o siebie czyli może fryzura albo kolor włosów albo makijaż albo np. ładne paznokcie, biżuteria, bardziej seksowne ciuszki. Przekonasz się, że taka zmiana sprawi, że zaczniesz czuć się bardziej atrakcyjna i seksi. A już doskonała sytuacja byłaby wtedy, gdybyś dbała o siebie nie dla partnera, ale dla swojej własnej przyjemności. Dlaczego ja maluję paznokcie? Bo lubię mieć czerwone paznokcie, lubię patrzeć na ich czerwony kolor. Dlaczego noszę seksi bieliznę, bo podoba mi się i lubię siebie w takowej widzieć. Lubisz sprawiać przyjemność ludziom, których kochasz? To pokochaj siebie i dbaj o siebie tak jak dbasz o ważne dla Ciebie osoby.

16 Ostatnio edytowany przez winnie.c (2016-11-17 13:42:45)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Dzięki wszystkim,  nie spodziewałam się takiego odzewu w wątku,  w którym nie ma zdrad,  przemocy i spektakularnych emocji :-)
Myślę nad wszystkimi odpowiedziami,  ale ten wątek z zadbaniem o siebie to ślepa uliczka. Coś może być na rzeczy z tą różnicą wieku,  która nie była problemem dopóki mąż wyglądał na kilka lat starszego niż w rzeczywistości.
A tak poza tym to absolutna normą jest fryzjer co miesiąc, kosmetyczka co miesiąc,  manicure i makijaz na co dzień (no dobra,  w weekendy lżejszy),  najchętniej szpilki,  regularny fitness i co najmniej 10 tysięcy kroków dziennie (tak,  pomysł z chodzeniem pieszo do pracy jest tak dobry,  że wcielam go w życie od kilku lat). Wizualnie nie jest źle,  ale rozważam te siłownię i trenera personalnego,  mąż dyskretnie kibicuje ("jeśli sie zdecydujesz to podpowiem ci jakie kanały na YouTube warto ogladac"),  aczkolwiek nie naciska ("jeśli się zdecydujesz to dla siebie,  bo ja uważam,  że nie musisz tego robic"). Dodam,  że nasze życie sypialniane złapało ostatnio drugi oddech ;-)
Dlaczego koncentruje się tylko na sferze fizycznej?  Bo tylko tu odczuwam dyskomfort.

17

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
winnie.c napisał/a:

Dzięki wszystkim,  nie spodziewałam się takiego odzewu w wątku,  w którym nie ma zdrad,  przemocy i spektakularnych emocji :-)
Myślę nad wszystkimi odpowiedziami,  ale ten wątek z zadbaniem o siebie to ślepa uliczka. Coś może być na rzeczy z tą różnicą wieku,  która nie była problemem dopóki mąż wyglądał na kilka lat starszego niż w rzeczywistości.
A tak poza tym to absolutna normą jest fryzjer co miesiąc, kosmetyczka co miesiąc,  manicure i makijaz na co dzień (no dobra,  w weekendy lżejszy),  najchętniej szpilki,  regularny fitness i co najmniej 10 tysięcy kroków dziennie (tak,  pomysł z chodzeniem pieszo do pracy jest tak dobry,  że wcielam go w życie od kilku lat). Wizualnie nie jest źle,  ale rozważam te siłownię i trenera personalnego,  mąż dyskretnie kibicuje ("jeśli sie zdecydujesz to podpowiem ci jakie kanały na YouTube warto ogladac"),  aczkolwiek nie naciska ("jeśli się zdecydujesz to dla siebie,  bo ja uważam,  że nie musisz tego robic"). Dodam,  że nasze życie sypialniane złapało ostatnio drugi oddech ;-)
Dlaczego koncentruje się tylko na sferze fizycznej?  Bo tylko tu odczuwam dyskomfort.

Czyli twoim problemem nie jest zanizona samoocena tylko... lenistwo smile zdajesz sobie z tego sprawę, że o wyglad trzeba dbac, ale łatwiej założyć szpilki niż ruszyc d... na siłownię. Dlatego wolalabys, zeby twoj facet zbrzydl, bo wtedy nie musialabys nic robic. Ty WIESZ co mozesz zrobic, tylko ci sie nie chce.

Fryzjer, szpilki i inne duperele nie wystarcza jak sie nie dba o bazę. Nie ma to znaczenia, że twoj facet jest starszy o trzy lata. Mozesz byc starsza i o trzynascie a i tak atrakcyjna ale... mimo , że nie ci się nie chce, to ty doskonale sobie zdajesz sprawę, że jednak coś jest na rzeczy - szpilki, makijaż, fryzjer... to jest wizerunek publiczny - twoj mąż widzi cię rownież rano, zanim sie "zrobisz na bóstwo"  i to jest ta roznica - on z zadbanym cialem wyglada atrakcyjnie nawet wtedy smile a dla ciebie argumentem, ze dbasz o siebie jest fryzjer i szpilki... chcesz odbudowac swoje poczucie wartosci badz atrakcyjna rano smile

18

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
winnie.c napisał/a:

Dzięki wszystkim,  nie spodziewałam się takiego odzewu w wątku,  w którym nie ma zdrad,  przemocy i spektakularnych emocji :-)
Myślę nad wszystkimi odpowiedziami,  ale ten wątek z zadbaniem o siebie to ślepa uliczka. Coś może być na rzeczy z tą różnicą wieku,  która nie była problemem dopóki mąż wyglądał na kilka lat starszego niż w rzeczywistości.
A tak poza tym to absolutna normą jest fryzjer co miesiąc, kosmetyczka co miesiąc,  manicure i makijaz na co dzień (no dobra,  w weekendy lżejszy),  najchętniej szpilki,  regularny fitness i co najmniej 10 tysięcy kroków dziennie (tak,  pomysł z chodzeniem pieszo do pracy jest tak dobry,  że wcielam go w życie od kilku lat). Wizualnie nie jest źle,  ale rozważam te siłownię i trenera personalnego,  mąż dyskretnie kibicuje ("jeśli sie zdecydujesz to podpowiem ci jakie kanały na YouTube warto ogladac"),  aczkolwiek nie naciska ("jeśli się zdecydujesz to dla siebie,  bo ja uważam,  że nie musisz tego robic"). Dodam,  że nasze życie sypialniane złapało ostatnio drugi oddech ;-)
Dlaczego koncentruje się tylko na sferze fizycznej?  Bo tylko tu odczuwam dyskomfort.

Nie musisz niczego robic dla niego. Ale mozesz dla SIEBIE.

W kwestii roznicy wieku I atrakcyjnosci...

Uwierz mi - jesli facet bedzie chial zmienic Cie na lepszy model, albo tez "poszukac pocieszenia" to I tak to zrobi.
Bez wzgledu jak bedzisz wygladala I od ile jestes od niego starsza czy mlodsza.
Ja Cie nie strasze - chce Ci uswiadomic, ze takie myslenie nie ma sensu.
Nawet Angelina Joli, ktora zostala okrzyknieta najseksowniejsza kobieta na swiecie (nie jest o moja opinia ale coz...) zostala zdradzona. Wyglad naprawde nie ma znaczenia.
jestes fajna, zadbana dziewczyna. Szkod Twojego zycia I czasu na zadreczanie sie. I ciosanie kolki mezowi co by bylo gdyby... tego nikt nie wie.
Na pewno masz super rodzine - to powod do szczescia a nie zadreczania sie:)

19

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

A ja z całego serca polecam sport. Sport i ćwiczenia wpływają na poczucie atrakcyjności własnego ciała. Odkąd zaczęłam być naprawdę aktywna sportowo mam większą świadomość swojego ciała, dużo bardziej je lubię, bo mam nad nim większą kontrolę, wiem, że ono dużo może, że jest jędrne, wytrzymałe, i ta świadomość niesamowicie dodaje pewności siebie. Dzięki temu zaczęłam się czuć żywą, seksualną i kobiecą istotą. To naprawdę widać, jeśli ktoś lubi swoje ciało. I to lubienie jest niesamowicie uwodzicielskie. Nawet najpiękniejsza sukienka czy makijaż nigdy nie dały mi nigdy takiego poczucia atrakcyjności fizycznej jak wysportowane, ładnie wyrzeźbione ciało, które ma moc.

20

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

bardzo ciekawy temat, otworzyło mi oczy na kilka kwestii

21 Ostatnio edytowany przez Gary (2016-11-17 16:33:08)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
winnie.c napisał/a:

A tak poza tym to absolutna normą jest fryzjer co miesiąc, kosmetyczka co miesiąc,  manicure i makijaz na co dzień (no dobra,  w weekendy lżejszy),  najchętniej szpilki,  regularny fitness

No to czegóż więcej chcieć? Zapytaj kogoś, kto Cię zna i komu ufasz... przyjaciółka? Przyjaciel? Kuzyn? Jak nie masz takich to zapytaj fachowca.


i co najmniej 10 tysięcy kroków dziennie (tak,  pomysł z chodzeniem pieszo do pracy jest tak dobry,  że wcielam go w życie od kilku lat).

Na marginesie -- a nie przychodzisz spocona do tej pracy? Też bym tak chciał, ale się zgrzeję, a prysznica w pracy nie ma... ani świeżych ubrań... aaa...sorki za offtop.


Wizualnie nie jest źle,

Brawo. No to wyluzuj.


ale rozważam te siłownię i trenera personalnego,  mąż dyskretnie kibicuje ("jeśli sie zdecydujesz to podpowiem ci jakie kanały na YouTube warto ogladac"),  aczkolwiek nie naciska ("jeśli się zdecydujesz to dla siebie,  bo ja uważam,  że nie musisz tego robic").

Chrzanić siłownię i trenera... męczarnia... Na co Ci to?


Dodam,  że nasze życie sypialniane złapało ostatnio drugi oddech ;-)

smile smile


Dlaczego koncentruje się tylko na sferze fizycznej?  Bo tylko tu odczuwam dyskomfort.

No to popraw... a może nie trzeba poprawiać, tylko szukasz gruszek na wierzbie. Zapytaj osoby niezależnej, ale zaufanej.


@Iceni - masz rację, nie można być grubym... ale siłownia to chyba trochę przesada dla kobiety? Te po siłowni nie są wcale takie atrakcyjne nago... co mi z ubitego brzucha z kaloryferem... wolę kobiecy gładki brzuszek, nawet jak tam jest "cal" tłuszczu... Co innego facet -- nie może być chudzinka, szczypiorek...

22

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Sfera fizyczna zawsze łączy się ze sferą psychiczną.......tego nie da się rozdzielić.

23 Ostatnio edytowany przez podobno_zuzanna (2016-11-17 20:32:47)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
Gary napisał/a:

ale siłownia to chyba trochę przesada dla kobiety? Te po siłowni nie są wcale takie atrakcyjne nago... co mi z ubitego brzucha z kaloryferem... wolę kobiecy gładki brzuszek, nawet jak tam jest "cal" tłuszczu...

To już akurat kwestia gustu. Są mężczyźni, którzy lubią wysportowane kobiety (są i kobiety, które po prostu lubią uprawiać sport, i bardzo dobrze, bo regularny ruch pozwala zachować piękny i młody wygląd ciała, jest zdrowy, buduje wytrzymałość, kondycję). Umięśniony brzuch nie musi oznaczać kaloryfera, delikatnie zarysowane mięśnie brzucha są bardzo sexy, dużo bardziej sexy niż te wklęsłe brzuchy chudzinek. Zauważyłam, że problem z kobietami wysportowanymi mają zazwyczaj faceci, którzy sami sportu nie lubią, ci, których sport i ćwiczenia kręcą lubią też kobiety, które sport kręci. Poza tym fajnie iść razem na rower, rolki, łyżwy, wycieczkę górską, popływać i wiele innych.

24

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
winnie.c napisał/a:

Najchętniej widziałabym opcję przytycia męża i spadku jego poziomu atrakcyjności.

...jakieś sugestie ...?

Jak dla mnie, to to jest forumowy tekst miesiąca.

A tak poważniej, to nie ufasz mu? Podejrzewasz, że ta jego zmiana mogła być świadomą próbą zainteresowania sobą innych kobiet (być może nawet jakiejś konkretnej, której nie mógł zainteresować z poprzednim fizys) ?
Czy może intuicja podpowiada Ci, że nie jest z Tobą szczery w kwestii Twojej atrakcyjności? I to raczej ta niepewność tak naprawdę Cię uwiera? No bo niby daje Ci tu wolną rękę, wszystko mu pasuje, a jak ciągniesz temat to ochoczo chce pomóc, juz ma filmiki przygotowane itd. Nie przekonał Cię co?
A może wolałaś go jako "misia"? Pociągał Cię bardziej wcześniej, czy teraz? Pytanie pozornie bez sensu... ale w końcu wybrałaś na partnera misia, a nie ciacho, czyż nie? Jak w łózku po tej jego przemianie?

Rozumiem, że rozmowa zakończona "nie rzucę Cię" tylko utwierdziła Cię w podejrzeniu, że coś jest na rzeczy? Jak w tym filmie, kiedy gościa zatrzymała ochrona lotniska bo powiedział, że nie ma przecież BOMBY w bagażu ("you can't say bomb on a airplane")
https://www.youtube.com/watch?v=DcK5gSRti4g

Drążyłaś temat żeby domyślił się, że sednem jest to że się boisz i żeby "jakoś odpowiednio" na to zareagował, uspokoił Cię i przekonał że jesteś 'bezpieczna", ale bez zapewnień tego typu wprost, a on był "zbyt szczery" (bardziej szczery, bezpośredni niż wcześniej) i użył nierozsądnie TEGO słowa (rzucić) ? Odebrałaś to jako jakiś zgrzyt, coś co do niego nie pasuje?
Wcześniej nie komunikowaliście się na takim poziomie szczerości?

25

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Jak on Ciebie kocha i akceptuje, to po co drążyć temat? Po co naprawiać to, co nie zepsute...? Jak chcesz zadbać o siebie, to w czym problem?

26

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
podobno_zuzanna napisał/a:
Gary napisał/a:

ale siłownia to chyba trochę przesada dla kobiety? Te po siłowni nie są wcale takie atrakcyjne nago... co mi z ubitego brzucha z kaloryferem... wolę kobiecy gładki brzuszek, nawet jak tam jest "cal" tłuszczu...

To już akurat kwestia gustu. Są mężczyźni, którzy lubią wysportowane kobiety (są i kobiety, które po prostu lubią uprawiać sport, i bardzo dobrze, bo regularny ruch pozwala zachować piękny i młody wygląd ciała, jest zdrowy, buduje wytrzymałość, kondycję). Umięśniony brzuch nie musi oznaczać kaloryfera, delikatnie zarysowane mięśnie brzucha są bardzo sexy, dużo bardziej sexy niż te wklęsłe brzuchy chudzinek. Zauważyłam, że problem z kobietami wysportowanymi mają zazwyczaj faceci, którzy sami sportu nie lubią, ci, których sport i ćwiczenia kręcą lubią też kobiety, które sport kręci. Poza tym fajnie iść razem na rower, rolki, łyżwy, wycieczkę górską, popływać i wiele innych.


no własnie, nie wiem skąd ten stereotyp, że kobieta po siłowni to pakerka z kaloryferem na brzuchu. Owszem, jeśli któraś chce to może się tak wyrzeźbić, ale to nie reguła. Niech sobie Gary popatrzy choćby na modelki Victoria Secret, wiele z nich swoje apetyczne kształty szlifuje właśnie na siłowni, bo ona ładnie modeluje sylwetkę.

27 Ostatnio edytowany przez josz (2016-11-19 21:35:08)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

winnie.c, uważam, że w obliczu Twoich rozterek, Twój mąż zachowuje się idealnie. Zaufaj mu.
Dobrze, że mimo niechęci chcesz zapisać się na siłownię. Może ta niechęć ustąpi, gdy zobaczysz efekty swojej pracy. Być może polubisz, tę formę aktywności i będziesz ją kontynuować bez stresu i z satysfakcją.
Różnica wieku między Wami nie jest przepaścią, więc postaraj się unicestwić tego robala, który drąży Twój mózg.
Wykończysz się, jeśli cały czas będziesz żyła z głęboko nawet skrywaną obawą, że "odnowiony" mąż pokusi się na nową kobietę.
Niektórzy wierzą, że "złe myśli" potrafią się zmaterializować, nie rób sobie tego.

28

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
josz napisał/a:

Niektórzy wierzą, że "złe myśli" potrafią się zmaterializować, nie rób sobie tego.

Potrafią o tyle, że czując zagrożenie zaczynamy myśleć i zachowywać się inaczej, robić podejrzliwi, w końcu swoimi obawami stopniowo i coraz bardziej zaczynamy zamęczać partnera. To niestety prowadzi do konfliktu, a konflikt może mieć ciąg dalszy, na który w takiej sytuacji siłą rzeczy sami sobie zapracowaliśmy.

Podpisuję się pod tym apelem - Winnie.c, nie rób sobie tego.

29

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności
winnie.c napisał/a:

jesteśmy małżeństwem od 7 lat, znamy się od 11, mamy 5-letniego synka. Kiedy się poznaliśmy ja miałam 26 lat, a mój mąż 23. Byliśmy dwojgiem fajnych, młodych, dość atrakcyjnych ludzi. Żadne z nas nie kwalifikował o się wprawdzie na okładki kolorowych czasopism, ale też żadne nie miało problemów z powodzeniem u płci przeciwnej.
Kiedy urodziłam synka przez moment zastanawiałam się czy nie będę mieć problemów z powrotem do figury sprzed ciąży, ale Matka Natura okazała się dla mnie łaskawa, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że dziś waże mniej więcej tyle, co te 11 lat temu. Owszem, zmarszczek przybyło, piersi już nie te, co przed karmieniem, ale w swojej kategorii wiekowej nadal jestem atrakcyjną jednostką (MILFem), a przynajmniej nie mniej atrakcyjną niż przed laty. Ale też nie bardziej...
Trochę inaczej sprawa ma się z moim mężem. Za namową lekarza (problemy z nadciśnieniem) postanowił się odchudzić. Na przestrzeni kilku lat schudł ok 25-30 kg, zmienił dietę, zaczął regularnie chodzić na siłownię, podjął treningi sztuki walki, zmienił też pracę na wymagającą bardziej dopracowanego wizerunku. I z puchatego misia stał się naprawde niezłym ciachem...
Tylko że ja sobie z tym nie radzę.
Byłam apetyczną blondynką (choć może trochę zbyt niską, ze zbyt obszernymi udami czy niedoskonałym zgryzem), która poślubiła postawnego kolesia z brzuszkiem i problematyczną cerą. Teraz nadal jestem apetyczną blondynką (może trochę zbyt niską, ze zbyt obszernymi udami czy niedoskonałym zgryzem) mającą za męża atrakcyjnego bruneta z rozłożystymi barkami, płaskim brzuchem i niezłym bicepsem... Cos mi tu zgrzyta, mam dyskomfort.
Rozmawiałam o tym z mężem, rozmawiałam o tym z psychoterapeutą, nikt nie dostrzega problemu. Mąż na pewno nie oczekuje ode mnie, że zacznę się odchudzać i zasuwać na siłowni, czy też podniosę swoją atrakcyjność w inny sposób.
Myslałam o tym, żeby zapisać się na siłownię (a nie zumbę i aerobik, jak do tej pory) i bardziej popracować nad swoją sylwetką. Ale ja niespecjalnie czuje potrzebę zrobienia tego dla siebie. Mąż mówi, że powinnam chodzić na siłownię, jeśli mam na to ochotę, i odpuścić, jeśli wcale tego nie chcę i robiłabym to tylko ze względu na niego. A ja czuję się relatywnie mało atrakcyjna, ale nie czuję woli zmiany siebie. Najchętniej widziałabym opcję przytycia męża i spadku jego poziomu atrakcyjności. Ta sytuacje mmnie uwiera i kładzie się cieniem na moje poczucie bezpieczeństwa w związku.

Jestem ciekawa czy ktoś z forumowiczów będzie miał jakieś sugestie odnośnie takiej sytuacji...?

Przecież mozesz zapisac się z mężem, trenowac z nim. W ten sposób spędzicie razem czas. Uwierz mi, że treningi wciągają wink to jest super sprawa.

30

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

lamademoiselle, pewnie, że może, ale jej nie chodzi o to, aby spędzać więcej czasu z mężem wyciskając siódme poty. Zresztą, z tego, co zrozumiałam, ona chodzi na zajęcia, więc nie jest tak, że ugniata fotel i kanapę, i narzeka smile

31

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Moim zdaniem masz zle podejscie i krzywdzace dla swojego meza. Z powodu zbyt niskiej pewnosci siebie wolalabys, by Twoj maz przytyl lub pogorszyl mu sie wyglad. Przeciez jezeli Cie kocha,to jaki jest problem? Roznie wygladamy, raz lepiej, raz gorzej i to jest normalne. W zwiazku wcale nie musi byc taki sam poziom atrakcyjnosci (choc i to kwestia wzgledna), ale by oboje sie sobie podobali. U mnie w zwiazku to ja jestem mniej rzucajaca sie w oczy, ale nie jest to dla nas problemem. Kiedys mniej wierzylam w siebie, teraz bardziej i wiem, ze jestem fajna nawet jak sa jakies wady. Ty niby piszesz, ze wygladasz fajnie, ale przejmujesz sie swoimi wadami. No wiesz kazdy jakies ma, ale jak sie lubi siebie to akceptuje calego, jak chce sie cos zmienic to sie zmienia, a jak nie to akceptuje i nie narzeka za bardzo, da sie :-) Zastanow sie dlaczego dla Ciebie to takie wazne byscie byli na tym samym poziomie atrakcyjnosci.. A i tak u Was przeciez nie ma duzej roznicy jak tez jestes atrakcyjna.

32 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-11-20 01:32:17)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

Jezeli facet tez kocha to Twoje wady nie maja znaczenia. Nie zdradzi jezeli kocha i jest wierny, nie ma znaczenia czy wygladasz lepiej czy gorzej. To nie ma wiele do rzeczy. Twoj maz dobrze mowi, ze jakbys chciala cwiczyc, to rob to dla siebie. Z tego co piszesz moze nie cwiczysz, ale jwstes atrakcyjna, wedlug mnie nie ma problemu. Twoj maz nie zostawi Cie jak Cie kocha nawet jak wyglada teraz lepiej. Naprawde to nie wyscigi i bez sensu przescigac sie kto wyglada lepiej zwlaszcza, ze w dlugim zwiazku nie ma to juz takiego znaczenia. Dbac o siebie warto ile mozna, ale bez przesady, nie musisz od razu chodzic na silownie jak nie chcesz. Ogolne zadbanie sie liczy.

No a co do samej silowni to oczywiscie, ze nie trzeba od razu miec kaloryfera. Osobiscie zawsze podziwiam wytrwalosc u kobiet, ktore maja kaloryfer tez, bo u kobiet to trudniejsze i musza caly czas o to dbac, jednak sama kaloryfera nie chcialabym miec, kwestia gustu. Podobaja mi sie plaskie, zadbane, ale bez kaloryfera, nie grube, ale miekkie przyjemne dla mnie fajne, ale kazdy powinien wygladac jak chce i nie sugerowac sie. No ale cwiczyc ogolnie warto dla zdrowia i nie musi to byc silownia, wybor jest duzy.

33

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

"Mąż na pewno nie oczekuje ode mnie, że zacznę się odchudzać i zasuwać na siłowni, czy też podniosę swoją atrakcyjność w inny sposób."
To mocno ryzykowne stwierdzenie. To fajnie, że mąż nie oczekuje. Porządny z niego facet. Ale na twoim miejscu  co się da, żeby jednak te atrakcyjność zmaksymalizowac. Na pewno nie będzie mu z tego powodu przykro. Samoocena faceta i jego postrzeganie przez otoczenie zależy w znacznym stopniu od urody partnerki. Więc dlaczego o to nie dbać?

34 Ostatnio edytowany przez Summertime (2016-11-21 17:13:24)

Odp: różnica w poziomach atrakcyjności

https://youtu.be/Bi_MRmyXnY0


Doprawdy czytając Ciebie, odniosłam jedno wrażenie jesteś poprostu zazdrosna i leniwa, aby cokolwiek zrobić w kierunku zmiany.Najchętniej życzysz mężczyźnie swojego życia, aby ponownie stał się przeciętniakiem ponieważ drażni Cię ambicja jego, która pozwala mu osiągać zamierzony cel chodzi mi o sylwetkę.Charakter Twój jakoś nie jest pociągający jak dla mnie .Cenię ludzi, którzy działają, próbując eliminować ich zdaniem problematyczne strony.Nie wiem czego tu oczekujesz zaklęcia, które przywróci brzuch mężowi?Czy zgodnego chóru tłumu krzyczącego, że problemu nie ma.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_lz579gUemR1rp6n19o1_500.gif

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » różnica w poziomach atrakcyjności

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024