Witajcie. Potrzebuję pomocy i Waszej rady.
Zacznę od tego, że jestem osobą nadwrażliwą, chwiejną, od 2 lat mam zdiagnozowaną nerwicę. Sporo złego przeszłam, ale mimo to jestem czuła, opiekuńcza. Poznałam mojego chłopaka w takim gorszym momencie, gdy nie chciałam z nikim być i planowałam zostać sama przez kilka lat. Ale stało się inaczej, zakochaliśmy się w sobie. Jesteśmy szczęśliwi. Kiedy on jest przy mnie, jestem zapatrzona jak w obrazek, jest super. Wiem, że chciałabym mieć w nim męża i ojca dzieciom. Ale trapią mnie wieczne wątpliwości. Dotyczą tego, czy to na pewno mężczyzna na całe życie. Wszyscy mówią "to sie czuje" tylko potem takie pewne osoby rozwodzą sie i zdradzają. Przerażają mnie historie w stylu "jestem mężatką od 10lat, zakochałam sie w innym" itp. Pragnę miłości na całe życie.
Moim problemem jest wielki lęk przed zdradą. Brzydzi mnie ona i myślę, że nie ma gorszego świństwa na tym świecie. Nigdy nikogo nie zdradziłam.
Moi rodzice pobrali się bardzo młodo i byli szczęśliwi kilka lat, potem mama zdradziła tatę z szefem a on ją z jej najlepszą przyjaciółką. Mam wrażenie, że wszyscy wokół sie zdradzają. Wiem, że tego nie zrobię, brzydzi mnie to. Mimo to boję sie tego panicznie. Dochodzi do tego, że boję się patrzeć na innych facetów w obawie, że sie w kimś zakocham. A chciałabym być tylko z tym moim i budować nasze szczęście. Jednak ten lek przed zdradą i niepowodzeniem związku bardzo utrudnia mi życie. Ciągle o tym myślę. Chcę tylko być szczęśliwa. Co o tym myślicie? Dziekuje
Nie wszyscy zdradzaja.
Jak zdradzaja, to nie sa szczesliwi w swoich zwiazkach.Nie sa spelnieni, skoro szukaja szczescia gdzie indziej.
Ty wynioslas z domu zly wzorzec.Masz chlopaka, ale boisz sie zdrady.Bedziesz zazdrosna, wszedzie bedziesz sie doszukiwala niewiernosci.Nie bedziesz mu ufala.I to bedzie koniec zwiazku.I powodem bedzie nie zdrada, ale brak zaufania.
Ale Ty o tym wiesz.
Musisz isc na terapie, bo zniszczsz sobie zycie.