W wakacje przeżyłam identyczna tragedie jak Twoja. Rożni nas tylko to, że Ja odkryłam to sama a Twoj meżczyzna Ci to powiedział. Idealny zwiazek-miłość, czułość, wspolne mieszkanie, plany, ... Jak stałam tak wyszłam z mieszkania i zatrzasnęłam za soba drzwi, zostawiając wszytsko- ksiazki, dokumenty, ciuchy, kosmetyki. Wróciłam do swojego mieszkania z torebka na ramieniu i w jednych butach. Płakałam...nie ryczałam i krzyczałam dlaczego mnie to spotkało. Piłam. Nikomu nie otwierałam drzwi i nie odbierałam telefonów. Błagał, spał pod moimi drzwiami, dzwonił, pisał co tylko możliwe. Musiałam mu stawic czoła. Umówilam sie w restauracji z ktorej wyszlam jeszcze przed przystawkami, bo nie mogłam na niego patrzec. Jego rysy, twarz i slowa powodowały ze zbierało mi sie na wymioty. On sie nie poddawał a ja tak bałam się przyznania do porażki przed rodzicami, tego, że źle dobrałam sobie mezczyzne, ze postanowilam dac nam szanse. Zaczelismy sie widywac, powoli, zaczynajac wszytsko od nowa.
Nie wytrzymałam!
Zawsze jak tylko Go widziałam przed oczami przebiegał mi cały incydent, może i wybaczyłam a raczej sie z tym pogodziłam ale nie potrafiłam zapomnieć. Odeszłam, lecz nigdy nie powiedziałam MAMIE prawdy.
Wiedziałam jedno, jeśli zrobił to przed slubem, to po nim nie bedzie miał juz zadnych skrupułów. Bedzie mnie mial na wylacznosc i swiadomosc tego, ze raz wybaczyłam bedzie cichym pozwoleniem na kolejne zdrady!!
Czy na to zaslugujemy? Czy tego oczekujemy od życia? Jesli On spozni sie do domu 5 minut, w głowie bedziesz miala tylko jedna mysl, ze jest z inna.
Nie było łatwo, nigdy nie jest i Tobie też z pewnościa jest ciężko, ale wiedz, że przez kolejne dni Twoje rany tylko przyschna, nigdy nie znikna, zawsze bedzie bolec, i zawsze bedziesz o tym pamietała.
Musisz pomyslec o Sobie, z tego co wyczytałam jestes stanowcza dziewczyna wiec tez pewnie silna i wierze w to że dasz sobie rade sama. Trzymam za Ciebie kciuki, za to abys podjeła sluszna decyzje...a tylko TY wiesz jaka ona jest. My mozemy Ci tylko radzic i Cie wspierac.