Naszła mnie taka ochota napisać i podzielić się pewna rozterką. Otóż zastanawiam się czy da się jeszcze zakochać po 40ym roku życia?
Już tłumaczę, doskwiera mi samotność i chciałabym się jeszcze kiedyś zakochać tak prawdziwie i z wzajemnością.
Potencjalnych kandydatów jak na lekarstwo, chociaż poznałam kilka miesięcy temu jednego gościa. Kumplujemy się, chodzimy razem do kina (nie, to nie randki), na quizzy muzyczne. Trochę czatujemy, czasem mi jakiś komplement rzuci i nie wiem co o tym myśleć.
Tak to jest w porządku ale mój stosunek do niego jest w sumie letni.
I nie wiem, w sumie nie powinnam wybrzydzać, mam 44 lata ale za dużo tez wad u niego widzę.
Czy jest jeszcze szansa sie zakochać w tym wieku nie podchodząc do wszystkiego rozumem ?
Naszła mnie taka ochota napisać i podzielić się pewna rozterką. Otóż zastanawiam się czy da się jeszcze zakochać po 40ym roku życia?
Już tłumaczę, doskwiera mi samotność i chciałabym się jeszcze kiedyś zakochać tak prawdziwie i z wzajemnością.
Potencjalnych kandydatów jak na lekarstwo, chociaż poznałam kilka miesięcy temu jednego gościa. Kumplujemy się, chodzimy razem do kina (nie, to nie randki), na quizzy muzyczne. Trochę czatujemy, czasem mi jakiś komplement rzuci i nie wiem co o tym myśleć.
Tak to jest w porządku ale mój stosunek do niego jest w sumie letni.
I nie wiem, w sumie nie powinnam wybrzydzać, mam 44 lata ale za dużo tez wad u niego widzę.
Czy jest jeszcze szansa sie zakochać w tym wieku nie podchodząc do wszystkiego rozumem ?
Pewnie, że się da, tylko... po co Ci ten kłopot?, ten cały emocjonalny bałagan? ![]()
Można. Ale czy warto?
W każdym.wieku się można zakochac
Sam się zastanawiam mam 42 lata
Da sie
POLONAISE
Wybrzydzanie pomaga w odnalezieniu kogoś właściwego. Ten człowiek, o którym tutaj piszesz, jest pierwszym lepszym. Nikim szczególnym w kontekście miłosnym.
Mimo tego fajnie, że masz kolegę, z którym masz gdzie wyjść i o czymś pogadać.. Taki typ znajomości też jest cenny.
44 lata to nie jest wada:) bo tak to zabrzmiało. Oczywiście, że się da. Da się w każdym wieku. I to jest piękne, że serce nigdy się nie starzeje w tym względzie.
To jest największa ludzka potrzeba kochać i być kochanym. Ale serce nie sługa. Nie wiadomo kiedy, gdzie i kogo:)
Kumpel to kumpel i jeśli nie wzbudza w Tobie żadnych większych uczuć poza koleżeńską sympatią to chyba poza kumplostwo to nie wyjdzie, nic na siłę.
Tak, jak Samba napisała, fajnie, że spędzacie wspólnie czas, takie znajomości też są potrzebne, tylko nie wiadomo, jak on patrzy na tę waszą relację, bo może coś czuje do Ciebie i liczy na coś więcej, więc jeśli jesteś pewna, że to dalej się nie rozwinie z Twojej strony to delikatnie uświadom go, żeby nie robił sobie nadziei, bo on też ma uczucia.
.............
Tak to jest w porządku ale mój stosunek do niego jest w sumie letni.
I nie wiem, w sumie nie powinnam wybrzydzać, mam 44 lata ale za dużo tez wad u niego widzę.
Czy jest jeszcze szansa sie zakochać w tym wieku nie podchodząc do wszystkiego rozumem ?
Z wiekiem nabywamy doświadczenia, korzystamy ze znajomości życia, wiele już się widzialo i przeżyło, dlatego nie dziwi mnie, że włączają ci się jakieś pomarańczowe czy nawet czerwone światełka po bliższym poznaniu twojego kolegi. To, że jest dobrym kumplem, sprawdza się podczas wspólnych wypadów do kina, nie znaczy że sprawdzi się jako partner/mąż. Jeśli już teraz widzisz że coś ci w nim nie pasuje, to na 100% związek tego nie przekreśli, a będzie tylko gorzej. Moim zdaniem nie podnoś tej znajomości na "wyższy poziom", to nie ten facet i nie ten związek.
A czy można się zakochać po 40 tce? Oczywiście że można
W każdym wieku jest to możliwe, byleby wykorzystać do tego życiową mądrość i nie pchać się tam, gdzie z góry przeczucie mówi, że będą problemy.
Czasem lepiej być samemu niż z byle kim, kto tylko okazuje zainteresowanie i chęć spędzania wspólnie czasu.
POLONAISE napisał/a:.............
Tak to jest w porządku ale mój stosunek do niego jest w sumie letni.
I nie wiem, w sumie nie powinnam wybrzydzać, mam 44 lata ale za dużo tez wad u niego widzę.
Czy jest jeszcze szansa sie zakochać w tym wieku nie podchodząc do wszystkiego rozumem ?Z wiekiem nabywamy doświadczenia, korzystamy ze znajomości życia, wiele już się widzialo i przeżyło, dlatego nie dziwi mnie, że włączają ci się jakieś pomarańczowe czy nawet czerwone światełka po bliższym poznaniu twojego kolegi. To, że jest dobrym kumplem, sprawdza się podczas wspólnych wypadów do kina, nie znaczy że sprawdzi się jako partner/mąż. Jeśli już teraz widzisz że coś ci w nim nie pasuje, to na 100% związek tego nie przekreśli, a będzie tylko gorzej. Moim zdaniem nie podnoś tej znajomości na "wyższy poziom", to nie ten facet i nie ten związek.
A czy można się zakochać po 40 tce? Oczywiście że możnaW każdym wieku jest to możliwe, byleby wykorzystać do tego życiową mądrość i nie pchać się tam, gdzie z góry przeczucie mówi, że będą problemy.
Czasem lepiej być samemu niż z byle kim, kto tylko okazuje zainteresowanie i chęć spędzania wspólnie czasu.
Zgadzam sie
Co to w ogóle za pytanie…,jeden ma problem z zakochaniem się w młodym wieku, a drugi nie ma problemu w starszym, a nawet sędziwym.
Na pewno jest takie przełożenie, że jak ktoś jest kochliwy to żaden wiek nie jest przeszkodą i odwrotnie.
Gdy przychodzą pierwsze zauroczenia, to każdy wtedy chce się zakochać, różnica że w młodszym wieku to mniej trwałe, bo to bardziej zauroczenia niż prawdziwe miłości, ale z wiekiem to się zmienia. Jak dla mnie masz prawo się zakochać, tylko nie możesz się zniechęcać. Niestety jak już się było w paru związkach, to już trochę wiesz i wiesz czego oczekujesz od drugiej strony. Łatwiej ci skreślić kandydata, przez co poszukiwanie może długo trwać, ale najważniejsze to próbować i dać sobie szanse ![]()
Naszła mnie taka ochota napisać i podzielić się pewna rozterką. Otóż zastanawiam się czy da się jeszcze zakochać po 40ym roku życia?
Już tłumaczę, doskwiera mi samotność i chciałabym się jeszcze kiedyś zakochać tak prawdziwie i z wzajemnością.
Potencjalnych kandydatów jak na lekarstwo, chociaż poznałam kilka miesięcy temu jednego gościa. Kumplujemy się, chodzimy razem do kina (nie, to nie randki), na quizzy muzyczne. Trochę czatujemy, czasem mi jakiś komplement rzuci i nie wiem co o tym myśleć.
Tak to jest w porządku ale mój stosunek do niego jest w sumie letni.
I nie wiem, w sumie nie powinnam wybrzydzać, mam 44 lata ale za dużo tez wad u niego widzę.
Czy jest jeszcze szansa sie zakochać w tym wieku nie podchodząc do wszystkiego rozumem ?
Tak z samej samotności, żeby się zakochać? I to w dodatku w kimś, kto się nie podoba?
Naszła mnie taka ochota napisać i podzielić się pewna rozterką. Otóż zastanawiam się czy da się jeszcze zakochać po 40ym roku życia?
Już tłumaczę, doskwiera mi samotność i chciałabym się jeszcze kiedyś zakochać tak prawdziwie i z wzajemnością.
Potencjalnych kandydatów jak na lekarstwo, chociaż poznałam kilka miesięcy temu jednego gościa. Kumplujemy się, chodzimy razem do kina (nie, to nie randki), na quizzy muzyczne. Trochę czatujemy, czasem mi jakiś komplement rzuci i nie wiem co o tym myśleć.
Tak to jest w porządku ale mój stosunek do niego jest w sumie letni.
I nie wiem, w sumie nie powinnam wybrzydzać, mam 44 lata ale za dużo tez wad u niego widzę.
Czy jest jeszcze szansa sie zakochać w tym wieku nie podchodząc do wszystkiego rozumem ?
Ile tych miesięcy się znacie? 2 czy 11? Bo to też może robić różnice. nie musi być płomień miłości od razu, ale po na przykład pół roku regularnych spotkań i rozmów - nadal nic - to związku, a chyba o to Ci chodzi, nie będzie.
Jasne, że da się zakochać po 40-tce! To, że teraz analizujesz wszystko rozumem, to po prostu naturalny, psychologiczny mechanizm obronny, masz więcej doświadczenia, więc podświadomie chronisz się przed zranieniem. Nie wmawiaj sobie, że w tym wieku nie wypada wybrzydzać - skoro czujesz do tego kolegi tylko letni stosunek, ciesz się z fajnego kumpla, ale w miłości nie zadowalaj się półśrodkami ![]()
Jasne, że da się zakochać po 40-tce! To, że teraz analizujesz wszystko rozumem, to po prostu naturalny, psychologiczny mechanizm obronny, masz więcej doświadczenia, więc podświadomie chronisz się przed zranieniem. Nie wmawiaj sobie, że w tym wieku nie wypada wybrzydzać - skoro czujesz do tego kolegi tylko letni stosunek, ciesz się z fajnego kumpla, ale w miłości nie zadowalaj się półśrodkami
Właśnie, nic dodać i nic ująć. ![]()