Za niedługo będę w sądzie mieć rozprawę rozwodową bez orzekania o winie .Czy ktoś był w takiej sytuacji i może napisać jak to mniej więcej wygląda. Jakie pytania zadaje sędzia. Pytam z ciekawości. Oczywiście każdy ma inną sytuację ale mimo wszystko będę wdzięczna za odpowiedzi
Pytanie zasadnicze - macie małoletnie dzieci?
17 lat ma dziecko
Dziecko jest już niemal pełnoletnie, jednak sąd ma na celu w pierwszej kolejności zabezpieczyć interesy dzieci. Takie dziecko może potem iść na studia i jeszcze długo będzie mu potrzebne wsparcie rodziny. Sąd będzie ustalał nad kim będzie spoczywał obowiązek opieki nad dzieckiem i jakie będą jego warunki do prawidłowego rozwoju u rodzica, przy którym pozostanie.
Jeśli na sali nie wystąpią jakieś większe rozbieżności co do opieki nad nim i zabezpieczenia mu warunków do rozwoju to sprawa może iść całkiem sprawnie, przy założeniu, że oboje małżonkowie wyrażą zgodną wolę rozstania oraz zeznają, że nastąpił trwały rozpad rodziny w kwestii materialnej ( oddzielne gospodarstwa) oraz jest długotrwały brak współżycia.
Sama jestem ciekawa jak przebiegały takie sprawy w przypadku konkretnych osób z forum.
Za niedługo będę w sądzie mieć rozprawę rozwodową bez orzekania o winie .Czy ktoś był w takiej sytuacji i może napisać jak to mniej więcej wygląda. Jakie pytania zadaje sędzia. Pytam z ciekawości. Oczywiście każdy ma inną sytuację ale mimo wszystko będę wdzięczna za odpowiedzi
Jeżeli macie adwokatów, to adwokaci pociągną sprawę no bo każdy musi zarobić łącznie z sądem, ale jak chcecie skrócić bo jesteście w miarę zgodni, to polecam mediacje z mediatorem, ustalicie wszystko bez presji sądu i sali sądowej, to są ludzie do tego przygotowani - wiedzą co potrzebne, po ustaleniach do sądu - wszystko na papierze spisane - jak akt notarialny ![]()
Po mediacjach (jeżeli wszystko ustalone) sprawa trwa 15-20 min i po wszystkim.
Nie będzie żadnych mediacji termin już jest .
Nastawiasz się na wojnę czy na załatwienie sprawy na jednym terminie? Masz pełnomocnika czy występujesz sama?
Oczywiście że mam A czy na wojnę to zależy od sytuacji
9 2025-03-30 19:35:06 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-03-30 19:41:40)
To dobrze. Chociaż wiem po swoich znajomych, że pełnomocnik nie zawsze jest niezbędny czy wręcz konieczny. Wszystko zależy od sytuacji.
Zastanawiam się nad tym jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji. Wstępnie jest bez orzekania ale nie wiem czy nie zmienię zdania
11 2025-03-30 19:44:39 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-03-30 19:44:54)
Zmieniłem zdanie, ponieważ ponownie przeczytałem Twój pierwszy wpis. Powinnaś rozważyć, co będzie dla Ciebie ważniejsze. Zmiana zdania kiedy gra już się zaczęła nie zawsze przynosi oczekiwaną korzyść.
12 2025-03-30 19:46:44 Ostatnio edytowany przez 0meqaO24 (2025-03-30 19:49:44)
W pierwszym poście napisałaś że bez orzekania o winie, czyli zgadzacie się co do rozwodu.
Napisałam ci propozycję załatwienia sprawy bez stresowo. szybciej i taniej.
To że jest wyznaczona sprawa to nie przeszkadza, możecie mediacje przeprowadzić w trakcie, ale jak posiedzisz w sądzie na kilku/nastu rozprawach - trochę poszarpiecie się czasami bez potrzeby bo sprawa bez orzekania o winie, oczywiście w różnych odstępach między sprawami (zależy jaka kolejka jest w sądzie), to zrozumiesz co ci napisałam. Mam za sobą trudne i bardzo trudne sprawy w rodzinie.
Skoro zadałaś pytanie na forum, czyli nie wiesz co czeka cię w sądzie.
Sprawa z orzekaniem może trwać kilka lat, i musi być wina 100%j jeżeli jest 99% do 1% wina jest obojga małżonków.
To prawda. Prawdziwy proces sądowy to nie program typu "Sędzia Anna Maria Wesołowska".
Wiem tak przynajmniej będzie szybko i po sprawie
Edytowałam , doczytaj.
Oczywiście zdaję sobie sprawę że to proces ale jestem na to przygotowana
Cenisz święty spokój i po sprawie czy wojnę nerwów i pranie brudów? Zdrowy rozsądek podpowiada pierwszą opcję.
Uczestniczyłam (nie mój rozwód) w sprawie rozwodowej która trwała 7 (siedem) lat.
Wszyscy co mieli zarobić, zarobili sporo.
Cenisz święty spokój i po sprawie czy wojnę nerwów i pranie brudów? Zdrowy rozsądek podpowiada pierwszą opcję.
Cenię święty spokój ale nie będę się że wszystkim zgadzać
Alessandro napisał/a:Cenisz święty spokój i po sprawie czy wojnę nerwów i pranie brudów? Zdrowy rozsądek podpowiada pierwszą opcję.
Cenię święty spokój ale nie będę się że wszystkim zgadzać
Sama sobie zaprzeczasz.
Chcesz rozwód bez orzekania o winie i jednocześnie chcesz wojować, bo z czymś się nie zgadzasz,
Twoja wojna nie będzie miała znaczenia do ustalenia wyroku, ale będzie miała znaczenie na czas wokandy oraz koszty.
21 2025-03-30 20:53:20 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-03-30 20:54:33)
Wcale nie musisz. Najważniejsze, abyś rozegrała to mądrze i rozsądnie.
Wcale nie musisz. Najważniejsze, abyś rozegrała to mądrze i rozsądnie.
Nie wiem czy potrafię to rozegrać rozsądnie kiedy emocje wezmą górę ale lepiej niczego nie zakładać nie znając co wymyśli drugą strona
KlaudiaW napisał/a:Alessandro napisał/a:Cenisz święty spokój i po sprawie czy wojnę nerwów i pranie brudów? Zdrowy rozsądek podpowiada pierwszą opcję.
Cenię święty spokój ale nie będę się że wszystkim zgadzać
Sama sobie zaprzeczasz.
Chcesz rozwód bez orzekania o winie i jednocześnie chcesz wojować, bo z czymś się nie zgadzasz,
Twoja wojna nie będzie miała znaczenia do ustalenia wyroku, ale będzie miała znaczenie na czas wokandy oraz koszty.
To nie ja chciałam bez orzekania ja wstępnie się na to zgodzilam
ustalcie wszystko z podziałem majątku, a samą rozprawę przenieście na moment gdy córka będzie dorosła, czyli za niedługo.
szkoda czasu i atłasu na orzekanie o winie, jeśli się dogadacie w innych sprawach
https://www.netkobiety.pl/t129074.html
Skąpe są te twoje wpisy, ale powiedz jakim cudem masz dziecko 17 -letnie, skoro pisałaś kilka lat temu, że masz 25 lat!?
ustalcie wszystko z podziałem majątku, a samą rozprawę przenieście na moment gdy córka będzie dorosła, czyli za niedługo.
szkoda czasu i atłasu na orzekanie o winie, jeśli się dogadacie w innych sprawach
Nie ja chcę rozwód i niczego nie mam zamiaru przenosić to i tak trwa zbyt długo
https://www.netkobiety.pl/t129074.html
Skąpe są te twoje wpisy, ale powiedz jakim cudem masz dziecko 17 -letnie, skoro pisałaś kilka lat temu, że masz 25 lat!?
Cuda się zdarzają podobno
Jak nie chcesz rozwodu to się na niego w sądzie nie zgadzaj.
Jak nie chcesz rozwodu to się na niego w sądzie nie zgadzaj.
Przecież cały czas pisze że chcę A nawet powinnam więc nie rozumiem
nikitaa napisał/a:Jak nie chcesz rozwodu to się na niego w sądzie nie zgadzaj.
Przecież cały czas pisze że chcę A nawet powinnam więc nie rozumiem
Bo napisałaś wyżej " nie ja chcę rozwód", dlatego zrozumiałam, że to mąż do niego dąży.
KlaudiaW napisał/a:nikitaa napisał/a:Jak nie chcesz rozwodu to się na niego w sądzie nie zgadzaj.
Przecież cały czas pisze że chcę A nawet powinnam więc nie rozumiem
Bo napisałaś wyżej " nie ja chcę rozwód", dlatego zrozumiałam, że to mąż do niego dąży.
Mąż to już raczej nie ma wyjścia zresztą sam jest sobie winny ale to nie o to pytałam.Bylam ciekawa pytan jakie sąd mi zada A tu raczej dyskusja z tego się zrobiła
32 2025-03-30 22:16:27 Ostatnio edytowany przez nikitaa (2025-03-30 22:19:04)
No, ok, odejdźmy od tego.
Na pewno sąd będzie pytał co się przyczyniło do rozpadu związku, jaki jest powód rozwodu.
Nawet jeśli będziecie "prać brudy" to i tak nie będzie miało wpływu na orzeczenie o winie, bo na to musi być wniosek jednej ze stron. Jak już padnie wniosek o orzekanie o winie to zacznie się przesłuchiwanie światków i szukanie dowodów na czyjąś winę, przy czym zawsze może zapaść wyrok o winie obojga małżonków.
Jeśli sąd wyda postanowienie o winie obojga, to np. jak mąż będzie miał w przyszłości wypadek i nie będzie zdolny do samodzielnej pracy, to Ty, jako strona winna, będziesz zobowiązana do wypłacania mężowi alimentów gdy jego stopa życiowa pogorszy się drastycznie w porównaniu z Twoją.
Tak wiec jeśli w orzeczeniu padnie słowo "wina" będzie mieć skutki praktycznie do końca życia. I tutaj nie ma najmniejszego znaczenia w jakim stopniu sąd tą winę podzielił, kto był bardziej a kto mnie winny.
................ ale to nie o to pytałam.Bylam ciekawa pytan jakie sąd mi zada A tu raczej dyskusja z tego się zrobiła
Jakie pytania zada Ci Sąd dowiesz się w Sądzie na rozprawie.
No, ok, odejdźmy od tego.
Na pewno sąd będzie pytał co się przyczyniło do rozpadu związku, jaki jest powód rozwodu.
Nawet jeśli będziecie "prać brudy" to i tak nie będzie miało wpływu na orzeczenie o winie, bo na to musi być wniosek jednej ze stron. Jak już padnie wniosek o orzekanie o winie to zacznie się przesłuchiwanie światków i szukanie dowodów na czyjąś winę, przy czym zawsze może zapaść wyrok o winie obojga małżonków.
Jeśli sąd wyda postanowienie o winie obojga, to np. jak mąż będzie miał w przyszłości wypadek i nie będzie zdolny do samodzielnej pracy, to Ty, jako strona winna, będziesz zobowiązana do wypłacania mężowi alimentów gdy jego stopa życiowa pogorszy się drastycznie w porównaniu z Twoją.
Tak wiec jeśli w orzeczeniu padnie słowo "wina" będzie mieć skutki praktycznie do końca życia. I tutaj nie ma najmniejszego znaczenia w jakim stopniu sąd tą winę podzielił, kto był bardziej a kto mnie winny.
Dziękuję to przydatne informacje
Z pewnością też będą pytania kiedy nastąpił rozkład więzi, kiedy nastąpił brak współżycia. Jest wymagany jakiś okres czasu, chyba co najmniej pół roku, w którym nie było zbliżenia, by ten rozpad uznać za trwały.
Uczestniczyłam (nie mój rozwód) w sprawie rozwodowej która trwała 7 (siedem) lat.
Wszyscy co mieli zarobić, zarobili sporo.
To biję cię ok dwukrotnie. Rozwód to jedno, a opieka na dzieckiem i podział majątku to niejako osobne sprawy.
https://www.netkobiety.pl/t129074.html
Skąpe są te twoje wpisy, ale powiedz jakim cudem masz dziecko 17 -letnie, skoro pisałaś kilka lat temu, że masz 25 lat!?
A niby to ja jestem taki zły, że grzebię ludziom w ich wpisach ![]()
Moja sprawa z orzeczeniem o winie skończyła się po całych 12 min na pierwszej rozprawie. Gdzie to ja opowiedziałem wersję zdarzeń czyli przytoczyłem co w pozwie.
Wina rozpadowi małżeństwa strona potwierdziła i tyle (zdrada). Załączone dowody zostały wycofane i sąd nie musiał ich odsłuchiwać.
W monecie rozprawy nie mieliśmy, już żadnych więzi (majątkowych czy współżycia) od ponad pół roku.
Sprawa bez dzieci.
Majątek dorobkowy wspólny został podzielony plus zrobiona rozdzielność mniej więcej w chwili złożenia pozwu.
Myślę, że przy małoletnim dziecku przy podpisanej ugodzie wychowawczej idzie tak samo sprawie.
Jeśli sąd wyda postanowienie o winie obojga, to np. jak mąż będzie miał w przyszłości wypadek i nie będzie zdolny do samodzielnej pracy, to Ty, jako strona winna, będziesz zobowiązana do wypłacania mężowi alimentów gdy jego stopa życiowa pogorszy się drastycznie w porównaniu z Twoją.
Nie ma czegoś takiego. Orzeczenie o winie ma tylko do zastosowania prawa spadkowego, przyznania opieki nad dzieckiem i ewentualnych alimentów od czasu samego rozwodu, a nie do mitycznych alimentów po latach, bo wypadek. Jak nie wiesz o czym mówisz, to nie zabieraj głosu.
>>> https://www.kancelariamlynska.pl/rozwod … m-o-winie/
Moja sprawa z orzeczeniem o winie skończyła się po całych 12 min na pierwszej rozprawie.
Bo byliście zgodni, więc sąd wam tylko to przyklepał. A ludzie potrafią się bić o zestaw sztućców, ze względu na wartość sentymentalną, albo potrafią forsować winę, bo ktoś zmieniał kanał w TV albo za głośno słuchał radia. A tu liczy się litera prawa i obowiązki ustawowe w małżeństwie.
wieka napisał/a:https://www.netkobiety.pl/t129074.html
Skąpe są te twoje wpisy, ale powiedz jakim cudem masz dziecko 17 -letnie, skoro pisałaś kilka lat temu, że masz 25 lat!?
A niby to ja jestem taki zły, że grzebię ludziom w ich wpisach
No ja specjalnie nie grzebię ale zaintrygowało mnie infantylne pytanie w tym wątku i osobowość autorki i chciałam sprawdzić czy pisała wcześniej.
A, że nie lubię kłamstw tym bardziej kłamstwa dla kłamstwa, więc to podkreśliłam i tyle.
Przy rozwodzie z orzekaniem o winie obowiązek alimentacyjny między byłymi małżonkami jest nieograniczony w czasie. Oznacza to, że alimenty od byłego małżonka będą mogły być dochodzone przez uprawnionego nawet do końca jego życia.
Przy rozwodzie z orzekaniem o winie obowiązek alimentacyjny między byłymi małżonkami jest nieograniczony w czasie. Oznacza to, że alimenty od byłego małżonka będą mogły być dochodzone przez uprawnionego nawet do końca jego życia.
Ale one mają związek z sytuacją związaną bezpośrednio z rozwodem, a nie że ktoś po 20 latach połamie kręgosłup w wypadku drogowym. Chryste, doucz się choć w podstawach zanim zabierzesz na jakiś temat głos, bo mieszasz jak rolnik widłami w wiadrze gówna.
W dodatku obowiązek alimentacyjny tego typu wygasa kiedy niewinny małżonek wchodzi w nowy związek małżeński.
Ponadto wysokość alimentów tego typu jest zależna od uzasadnionej potrzeby (taka formułka prawna) i nie ma związku ze stopą życia eksa.
No ja specjalnie nie grzebię ale zaintrygowało mnie infantylne pytanie w tym wątku i osobowość autorki i chciałam sprawdzić czy pisała wcześniej.
A, że nie lubię kłamstw tym bardziej kłamstwa dla kłamstwa, więc to podkreśliłam i tyle.
No popatrz ![]()
.
45 2025-03-31 11:17:43 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-03-31 11:22:40)
wieka napisał/a:No ja specjalnie nie grzebię ale zaintrygowało mnie infantylne pytanie w tym wątku i osobowość autorki i chciałam sprawdzić czy pisała wcześniej.
A, że nie lubię kłamstw tym bardziej kłamstwa dla kłamstwa, więc to podkreśliłam i tyle.No popatrz
Nie wiem co ma znaczyć to, no popatrz
Patrzę jak widzę potrzebę, jakoś w twój w profil nie zaglądałam. Będę musiała ![]()
Dziękuję wszystkim za wpisy .Wszystko przebiegło tak jak tego oczekiwałam .Czuję ogromną ulgę.
47 2025-05-07 22:13:18 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-07 22:15:10)
... I pogratulować.
Dziękuję wszystkim za wpisy .Wszystko przebiegło tak jak tego oczekiwałam .Czuję ogromną ulgę.
To bardzo dobrze
... I pogratulować.
Nie ma czego gratulować zrobiłam to co powinnam w zgodzie z własnym sumieniem