wiesz co polecam film "mieszkancy ziemi"ogladnij, ciekawe czy masz odwage???
67 2014-05-27 03:29:33 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-27 04:03:01)
Jak będe miał czas to obejrze, ale czemu ma niby to dowodzić? Że ludzie są grzesznikami? Że w życiu ludzi najważniejsze są zyski i wygoda? Że nie wiedzą co oznacza miłość? Że światem rządzi pieniądz, a ludzie są chciwi? Swiat poszedł do przodu w taki sposob, bo człowiek korzysta z wolnej woli, a i dzięki inteligencji może przechytrzyć innego. Religie nawet mogą być manipulacją, ale co gdy nie jest to racja? Co gdy będziemy sądzeni po śmierci? Mozemy co najwyzej żałować złych czynów, na które też nie mamy bezposredniego wpływu (bo i nie zawsze jestesmy swiadomi i nie do konca mozemy byc za nie odpowiedzialni). Człowiek nie jest idealny, ale moze sie starać poprawiać w każdym aspekcie.
Nikomu nie bronie do mnie napisać, a offtop też jest 'grzechem' na tym forum ;p
moze jest puzno i ja cie nie kumam ale ja nic nie mowiłam o tym ze mamy sie głodzic ![]()
nie chce zasmiecac tego forum bo tu głownie o to walenie chodzi
ale chetnie ztoba na ten temat podyskutuje moze na priv??
tylko ze napewno nie dzisiaj a tak w skrucie na koniec ten film skłania do refleksji i uswiadamia nam ze jestesmy zleceniodawcami tak okrutnych czynow czyli rownie odpowiedzialni,tworzymy popyt zwiekszajc podaz. ale przeciez my nic nie wiemy nie widzimy nie słyszelismy,nas to nie dotyczy wazne ze wniedziele zaliczymy kazanie.nie bierz tego do siebie poprostu uswiadomiłam sobie kilka rzeczy i uwierz ze ciezko mi było i wcale nie jestem zadowolona z tego jak postepuje,wkurza mnie to ze wiem i mam to czasem gdzies ale staram sie
70 2014-05-27 05:15:23 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-27 05:21:14)
Obawiam sie, znienawidzona, że nie ma o czym dyskutować z człowiekiem, który najpierw przyjmuje sobie jakieś założenia z góry, niezależnie od rozumu, a potem stara się pod to dopiero podciagnąć argumentację... On nie szukał przecież odpowiedzi na pytanie w swoim rozumie i sercu, tylko kierował się ślepą wiarą. Gdzieś coś pisze, ktoś mu powiedział - wiec musi tak być, po co sie w to wgłębiac, no nie, thepass? :-) Jeszcze gdyby tak głębiej zaczał to wszystko rozważać, to mogłoby sie nagle okazać, że tak pięknie zbudowany, misternie niczym domek z kart, z pomoca księży, rodziny itp osób, światopogląd oparty na ślepej wierze, może nagle runąć... A to by było taaakie przykre (i jest przykre, wiem ze swojego doświadczenia, aczkolwiek zanim to nastapiło, to myślałam, ze jednak odczucia byłyby dużo gorsze, a tymczasem swiat sie wcale nie zawalił, choć odkrycie, że latami dawałam się robić w balona do przyjemnych rzeczywiście nie należało:-)
Co do cudzołożenia, to cudzo-łożyć ma dwa wyrazy w sobie - "cudze" i "łoże". Więc jak to wg Ciebie ma się do oddawania czci innym bogom? Ja tu nie widzę związku. Poza tym ja pisałam o sexie przedmałżeńskim, a nie czczeniu bogów :-) Póki panna nie jest "cudza" to i nie włazisz do cudzego łoża, proste? Bo dla mnie tak. Ale oczywiście, zapomniałam... ksiądz tak powiedział, to po co samemu decydować o własnych zasadach moralnych, lepiej zapłacić księdzu na tacy, on od tego jest, taki ma zawód, więc powie nam jak mamy żyć.
A dla weganów pełny szacunek tak przy okazji :-) Ja wytrzymałam 3 miesiące na owej diecie, powiem, że potrawy wegańskie jak wspominam, to ślinka mi leci, na prawdę mi smakowały. Jednak niestety czas jaki zużywałam na przyrządzanie wszystkiego, był jak na moje warunki i moja cierpliwość troche za dlugi... Nie należę do osób, które lubią godzinami bawić sie w kuchni. Szkoda właśnie, że w sklepach nie można łatwo i tanio dostać jakichś półproduktów wegańskich... Wszystko trzeba samemu robić. A jak już, to drożyzna, mówie o np. pasztecikach sojowych, zreszta też nie w każdym sklepie dostępnych.
A wracając jeszcze na chwile do tematu. Człowiek zwykle wszystko relatywizuje (nawet jeśli sam sobie sprawy z tego nie zdaje) bo i punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Na przykład "nie zabijaj" napisano w zastępczym mózgu thepassa. Jednak on to odczytuje jako "nie zabijaj ludzi". Bo tak mu przecież pan pleban powiedział... No i ten Noe w Starym Testamencie, gdzie też i były różne inne tego typu mądre wskazania jak "oko za oko, ząb za ząb" i dość sporo o nienawiści do różnych tam wrogów autorów owej księgi.
Wybacz, thepass, te moje uszczypliwości, ale taka ślepa wiara i podciąganie wytłumaczeń, żeby sie zgadzało z tym, co ktoś mówi, albo co gdzieś pisze, a nie żeby zgadzało się z logika i obserwacją życia, to działa na mnie trochę jak płachta na byka. Chociaż rozumiem Cię skądinąd też, bo kiedyś było to i moim udziałem (i bynajmniej nie żałuję, że już nie jest:-) W każdym razie liczę na to, że wybaczysz mi (jako dobry chrześcijanin, wybczajacy:-) moje podszczypywania Ciebie ;-)
No dobra, bo jeszcze ja tu robie jakiś offtopic na koniec. Zresztą może rzeczywiscie temat pomału sie wyczerpuje, bo też ile można dyskutować nad "trzepaniem gruchy" ;-) (Jeden dyskutuje o tym, a inny to robi - i nie wiadomo własciwie kto tu mądrzejszy, i kto czyni lepiej, i bardziej na chwałę Pana. W końcu przecież może sie okazać, że Pan jest na tyle dobrego serca, ze cieszy sie przyjemnościami i radościami swojego stworzenia, a nie złośliwie życzy mu np. bólu jąder i mąk niezaspokojenia;-)
71 2014-05-27 05:59:24 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-27 06:15:46)
Temat miał na celu wytłumaczenie czemu to i owo jest w mniemaniu kościoła grzechem. Jest to w jakiś sposób wytłumaczone. Jeżeli nie byłoby żadnych argumentów za tym i nie można byłoby tego zracjonalizować to i by nikt nie pytał. Plus trzeba pamietac o poprawkach z Nowego Testamentu, gdzie np przyzwolono na jedzenie mięsa (gdzie wcześniej była wzmianka tylko o tym, że człowiek będzie panem zwierząt). Z drugiej strony jakoś czuje sie nawracany, a w tym sensu nie widze, bo przytaczam pewne opisy, które przydają się do interpretacji. Milosc jest slepa, wiara jest slepa to i moze wszyscy jestesmy slepi, a zycie jest po to, by z niego czerpać przyjemności? Jesli powstrzymuje sie przed pewnymi rzeczami to czuje sie wewnętrznie silny i to jest dla mnie motywacja, a nie ślepa wiara.
truskaweczka19 napisał/a:Wiesz, jak dla mnie to właśnie masturbacja jest jak najbardziej naturalna i nie widzę sensu, by całkowicie się od niej wstrzymywać. Większości ludziom, jeśli naprawdę długo na siłę się z tym wstrzymują, to rośnie frustracja itp i może mieć to wpływ na inne sfery życia, nie jest więc moim zdaniem dobre tak całkiem się wstrzymywać, bo frustracja prędzej czy później będzie wychodzić, przy czym jak się mieszka z partnerem i często seks, to nie, wtedy nawet może nie mieć tej potrzeby i zrozumiała, ale jak np mieszka się oddzielnie to co innego albo jak ktoś jest samotny, nie ma partnera.. Nie widzę więc tym bardziej sensu, by całkiem się tego pozbawiać. Oczywiście nie piszę o uzależnieniu w tym względzie. Ja nie lubię np porno, nie kręci mnie, dlatego jak masturbuję się to z myślą o moim facecie, to mnie zawsze kręci.
A ja nie widze sensu w pracy. Ide sobie ukrasc kilka bułek, piw idę do domu. Po co sie wstrzymywać? Frustracja rośnie, nie radzę sobie to ide po swoje
Nałóg to nałóg i trzeba sobie z tym radzić. Nie ma takiej mozliwosci, by masturbacja pomogła komuś samotnemu, lub komus kto ma problemy w związku. To jest tak samo chwilowe jak to, że się napijesz alkoholu. Chwilowo masz sztucznie wytworzony humor, a pozniej trzezwiejesz i tak wlasnie wpędzasz sie w nałóg, bo jestes słaby. To jest tylko nawołanie do zmian w sobie, bo chodzi tylko o pokonywanie słabości.
No wiesz, kradzież to inny kaliber, to krzywdzenie kogoś, okradanie sklepu czy kogokolwiek innego. Piszesz, że masturbacja to nałóg, ale przecież nie musi być nałogowa i wtedy nałogiem nie jest. Może być za to np dobrym sposobem na poznanie swojej seksualności, ja dzięki niej np szybko wiedziałam dość co mnie kręci w dotykaniu. Masturbują się często też dzieci, poznawanie samego siebie to też jest. Dlatego nie widzę sensu, by tak na niej wieszać psy. Skoro uważasz, że ona jest nałogiem tak od razu i w ogóle lepiej wcale się nie masturbować Twoim zdaniem nigdy tak? W takim razie lepiej też nigdy nie jeść czipsów jak napisał Metyl albo nie jeść frytek, bo to też chwilowe zadowolenie. Wiadomo to co innego, ale tak można by wszystko sprowadzić. Może patrzysz właśnie pod swoim, męskim kątem, bo męska masturbacja jednak bardziej służy tylko do zaspokojenia. Kobieca jeszcze właśnie często uczy nas same jak się dotykać i gdzie, by było dobrze, bo jesteśmy "trudniejsze" w obsłudze hehe
Niemniej, męską masturbację też nie uważam za nic złego, o ile nie jest nałogiem, tylko z umiarem, to jak wszystko jest dla mnie naturalna i rozumiem całkowicie, że facet jak np nie ma partnerki to tym bardziej chce się czasem tak zaspokoić.
73 2014-05-27 12:01:31 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-27 12:20:00)
Hm, ja nie zauważyłam, żeby w temacie wątku było coś o tym, że chodzi o wyłącznie czemu "w mniemaniu kościoła". Wręcz podał, żeby nie wspominać argumentów, jakie zwykle przytacza na to Kościół, czyli tego grzechu Onana (tłumaczenie na podstawie Biblii) i egoizmu (tym pewnie tłumaczyl mu jakiś ksiądz). Ja zrozumialam więc tak raczej, że jemu chodziło o coś właśnie innego - może jakąś burzę mózgów na przykład...? :-) Tak więc każdy do tematu podszedł od innej strony, bo i nie każdy jest katolikiem tutaj, a nawet jak jest, to może mieć jednak inne zdanie, niż np. główny nurt katolicyzmu by zalecał (ostatecznie sa i rózne odłamy tej wiary chociażby). A autor wątku nie wiem czy jest tym wszystkim co sie tu wyprawiało usatysfakcjonowany, czy nie, bo gdzieś tam na 1 stronie watku już dyplomatycznie zamilkł :-)
Czy miłość i wiara są zawsze ślepe - to chyba zależy. Ślepa w znaczeniu fanatyczna, być wcale nie musi. Można by jeszcze użyć określenia takiego, że może być wiara wąska i wiara szeroka. Wąska to taka, która ogranicza nasz umysł w myśleniu, a serce w odczuwaniu - w takiej wierze nie szukamy, nie stawiamy pytań, nie słuchamy własnego serca, a po prostu wierzymy, bo wierzymy. Wierzymy właśnie w dogmaty i nie wnikamy przy tym w ich sens. Szeroka wiara natomiast to dla mnie wiara w Boga, który jest żywy i przemawia do nas tu i teraz, a nie na kartach starych ksiąg, czy przez usta szarlatanów różnej maści. Czyli ogółem chodzi mi o słuchanie własnego sumienia po prostu.
"Nawracany" sie niepotrzebnie poczułeś, bo może Cie to zdziwi, ale ja akurat lubię takich na prawdę wierzących katolików ;-) A nie takich, co to idą do kościoła co niedzielę, poklepią bezmyślnie regułki, a już w poniedziałek wieczór np. żona zabawia sie z sąsiadem, kiedy mąż jest w delegacji. Potem spowiada sie we wtorek i znowu w czwartek robi to samo, co w poniedziałek ;-) Albo moja ex współlokatorka - strasznie gorliwa, pielgrzymki, kościółek, a na koniec okazało sie... że nas okradła :-| Więc tego nie trawię, natomiast ludzi, którzy wierzą i czynią dobrze, i których ta wiara jakoś umacnia w dobrym kierunku, to na pewno nie usiłuję namawiac do porzucenia wiary. Wręcz przeciwnie. Proponowała mi na przykład jakiś czas temu jedna osoba wierząca, żebym z nią różne tam takie tematy przedyskutowała i że "na pewno jej wierze to nie zaszkodzi" (o co ja sie właśnie obawiałam:-) Ostatecznie sie nie zgodziłam, tak na wszelki wypadek ;-) Bo miałam w pamięci już taką poprzednią sytuację z osobą, która wpierw oczywiście tak samo niezwykle pewna swej wiary i jak to na pewno nic tej wiary nie ruszy, jednak miała na koniec bardzo nieszczęśliwą minę, kiedy to różne nieścisłości i nielogiczności owej wiary jej jasno i logicznie przedstawiłam (z ciekawości czy znajdzie jakies rozsądne kontrargumenty, nie żeby tego kogoś złośliwie pognębić, czy coś...), a ona zobaczyła wtedy z nagła właśnie tą ich nielogiczność i bezsens (wcześniej widocznie nie myślała nad tym zbyt dokładnie) i widziałam wielki jakby strach i smutek w oczach tego człowieka, bo nie umiał obronić tego, co wydawało mu sie tak łatwe do obrony... Więc już potem stwierdziłam, że nie dyskutuję z nikim więcej na takie tematy, bo może ten człowiek po prostu nie będzie wcale szczęśliwszy bez tej swojej wiary, niż jest z nią... Ja tego nie wiem i po co w takim razie mam komuś podkopywać jego wiarę? Nie wiem co potem z tą osobą sie stało (konkretniej chłopakiem, ale to juz detal) i czy np. nie wpadł w depresję, albo coś, o to mi chodzi... (choć oczywiście mógł tez i ostatecznie przełknąć to i olać wszelkie jawne nielogiczności swej wiary, i wierzyć w coś, w czym ujrzał bezsens, mogło być i tak:-) To może zależeć od człowieka, ja na przykład jestem szczęśliwsza po odrzuceniu tego, ale kto inny może tego jakoś właśnie potrzebuje... W końcu jakby wiara (taka czy inna) nie była choć trochę potrzebna ludziom, to by jej nie wyznawali. A czasem jest też potrzebna na jakimś etapie życia na przykład, podczas gdy na innym niekoniecznie, ale ja też i nie wiem na jakim kto jest teraz etapie i co dla kogo wobec tego dobre. Więc nikogo nie namawiam na zmianę światopoglądu, a nawet nie wgłębiam sie za dużo w takie tematy w rozmowach i nie przekonuję do swojego, bo to są prywatne sprawy i każdy powinien mieć swój własny światopogląd, z którym sie najlepiej czuje i tak samo każdy powinien mieć swą własną wiarę (jeśli oczywiście taka jest mu do czegoś potrzebna :-) A i życie by było nudne, jakby każdy myślał tak samo... Poza tym ja nie żałuję, że mnie wychowano akurat w wierze katolickiej, bo dzięki np. historiom z Biblii niektórym na pewno zyskałam jakąś mądrość, której inaczej bym pewnie nie miała. Są tam w końcu często historie dość uniwersalne i dające do myślenia (choć sa i takie bez większego sensu, ale to już mniejsza;-). Kazania też bywały dobre niektóre, do dzisiaj nawet wspominam niektóre rzeczy, co zapadły mi tam jakoś w pamieć (a do kościoła przestałam chodzic już z 15 lat temu, jak nie wiecej;-) wiec nie mówie, że wszystko złe tam było, co to, to nie... Ostatnio równiez słuchałam księdza (choć nie wiem, czy to nie był prawosławny ksiądz, bo to w takim radiu co łapię go zza granicy, a tam zdaje sie prawosławie dość częste;-) i kazanie takie miał, choć krótkie, ale tak trafne, że łzy w oczach miałam przez chwilę i bardzo prawdziwe to były słowa, głębokie, mądre. Więc ma to wszystko często swoją wartość i temu nie przeczę jak i rozumiem osoby wierzace w sposób "ścisły" i chodzące do kościoła, czym się kierują, bo może to rzeczywiście przyciagać ludzi. Pewnie gdybym miała dzieci, to bym je nawet posyłała do kościoła i na katechezę, zeby zobaczyły co to jest i jakby im sie spodobało, to bym ich nie namawiała, że np. "a po co tam chodzicie, nie idźcie, pranie mózgu wam zrobią" (choć jak dla mnie w każdej masowej religii są poniekąd pewne elementy prania mózgu;-) tylko bym uszanowała, że jak chca chodzic - to niech chodzą i skupiłabym sie własnie na plusach tego. Natomiast bym dzieci nigdy nie zmuszała, gdyby same nie chciały. To tak tylko dla wyjaśnienia, no bo fakt, troszke mnie na złośliwości wzieło w poprzednim poście ;-) A nie chciałabym zostać odebrana jako osoba całkowicie przeciwna religii, bo to u mnie nie jest aż tak kategoryczne. Choć oczywiście każda sroczka swój ogonek chwali i każdy uważa, że to on wie lepiej, więc tak i ja oczywiście myślę, że to katolicy się mylą, jak i oni sądzą w tym czasie, że to ja nie poznałam prawdy i nie zaznałam oświecenia bożą mądrością, ewentualnie szatan mnie opętał, skoro z własnej woli odeszłam z "bożej owczarni" ;-) Ale cóż, to przecież normalne u człowieka, że wybiera to, co jemu wydaje sie najbliższe prawdy (cokolwiek to piękne słowo by nie oznaczało:-) i nie oczekiwałabym nic innego od nikogo, jak właśnie tego, ze każdy będzie swoje uważał za to "prawdziwsze".
Co do tej przyjemności z życia natomiast, to jakoś nie umiem strawić wizji Boga, który nie cieszy się naszą radością. Przecież podobno chce dla nas dobrze :-) Jezus nawet - o, ten to umiał się bawić, nawet kiedy wina brakło, to stworzył więcej (marzenie każdego imprezowicza - iść na biesiadę z Jezusem;-) Wino przecież pijemy dla czystej przyjemności i zabawy (do zaspokojenia pragnienia służy woda). Chleba brakło, to i chleb rozmnożył, żeby ludzie sie nie umartwiali burczeniem w brzuchu... A i zauważmy, ze nie sam tylko suchy chlebuś stworzył, bo i rybka do tego była (rybka lubi pływać - mi sie skojarzyło głupio, he, he, ale z ta rybka to nie było przecież wtedy, co z winkiem, wiec coś bez sensu skojarzenie;-) Nie, jakoś nie wydaje mi się, że akurat Jezus (przynajmniej ten opisany w Biblii) nie lubił żadnych przyjemności i że ganił osoby, które cenią prostą przyjemność. Natomiast osobiście uwielbiam tę postać za to, że tępił bezwzględnie wszelką perfidię, obłudę :-) Np. te modły po światyniach, zamiast w zaciszu własnej izby... Albo jałmużnę na pokaz. No coż, może ja sie nie znam, bo dla mnie Jezus to nie jest na tą chwilę jakiś obiekt modlitewnych westchnień, tylko (ewentualnie, bo dowodów zdaje sie jednoznacznych nie ma) postać historyczna i/lub postać literacka, jednak opisany charakter nie bardzo by mi pasował do kogoś, kto ciska gromy o taka bzdure, jak fakt "zwalenia sobie gruchy" (czy "pojeżdżenia na konsolecie";-) przez jakiegoś tam złaknionego owej przyjemności osobnika :-)
Tyle w temacie ode mnie (chociaż wiem, ze offtopic, no coż, najwyżej mnie tu zaraz zbanuja i bedzie po zabawie:-).
A poza tym zapomniałam wspomnieć o jednej ważnej rzeczy... Bóg ma duże poczucie humoru (to tak na marginesie, ale wg mnie to jedna z głównych jego cech;-) Wystarczy spojrzeć na jego dzieła, obejrzeć jakiś film przyrodniczy, poczytać o biologii, chemii, fizyce bądź matematyce - wszędzie świetne i dowcipne rozwiazania! Niektóre nawet w swym dowcipie całkiem perfidne (w świecie zwierzat, no cóż, nie ukrywajmy, że tam nie ma miejsca na sentymenty:-) Myśle, że jak już szukać Boga, to w tym co bezpośrednio spod jego ręki i nieprzetworzone przez człowieka... No ale - to już co kto lubi i jak lubi :-)
truskaweczka19 "Kobieca jeszcze właśnie często uczy nas same jak się dotykać i gdzie, by było dobrze, bo jesteśmy "trudniejsze" w obsłudze hehe" - o właśnie, właśnie, a tego problemu to chyba jeszcze nikt tu nie poruszył, tymczasem to świeta prawda, dobrze mówi, polać jej ![]()
Raczej nie ma sensu wyliczanie tutaj niescislosci wiary, absurdalnosci historyjek biblijnych. Moim zdaniem ta wiara to raczej oportunizm swiatopogladowy, wiekszosc u nas katolikow, wiec ludzie w grupie czuja sie dobrze i bezpiecznie. Zmierzenie sie z ewentualnym brakiem wyzszego sensu w zyciu budzi niepokoj.
Poprzez wiare mozna siebie probowac wybielac, jaki to ktos jest wartosciowy, no ale jak pokazuje zycie to niestety to tak nie dziala
76 2014-05-27 12:50:49 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-27 13:05:26)
znaczy chodziło Ci o to konkretnie może, że jeśli ktoś jednak nie zwali tej gruchy, tylko w zamian za to sam siebie pochwali, że "o, nie zgrzeszyłem, ale jestem super i silny, i nie uległem pokusie" - to jest dla niego ten substytut owej przyjemności, a więc i tak koniec końców dozna przyjemności...? Dlatego jego poczucie bycia w jakiś sposób lepszym wciąż będzie tylko ułudą... Ale nie wiem czy to miałeś na myśli, czy coś innego... A może za bardzo mi już podziałało na wyobraźnie to wszystko ![]()
edit
Jeszcze myśle tak, że on właśnie powinien zwalić, bo wtedy zazna wyrzutów sumienia, czyli nie będzie tej przyjemności miał, jaką by miał gdyby tego nie zrobił, tylko by sobie kadził w myślach, jaki super jest. To znaczy jeśli chce sie ten ktoś umartwiać w ten sposób, o tym myśle...
Z tego by wynikało ostatecznie, że dla umartwienia się ortodoksyjni katolicy właśnie powinni trzepać jak najęci
Bo inaczej mają wielką przyjemność z chwalenia sami siebie, że tego nie zrobili, a kto wie czy owa przyjemność nie jest nawet większa (bo bardziej długotrwała) od tej z wytrzepania ![]()
Taki mechanizm ktory opisalas dziala wlasnie u thepass, sam sie przeciez do tego przyznaje. W ostatnim zdaniu chodzilo mi jednak o przeswiadczenie u wierzacych, ze sa bardziej moralni od niewierzacych, nie tylko w odniesieniu do masturbacji
Taki mechanizm ktory opisalas dziala wlasnie u thepass, sam sie przeciez do tego przyznaje. W ostatnim zdaniu chodzilo mi jednak o przeswiadczenie u wierzacych, ze sa bardziej moralni od niewierzacych, nie tylko w odniesieniu do masturbacji
Skoro się wyrzekają czegoś to naturalnie muszą to sobie zrekompensować na jakimś innym polu, więc fajnie jest później sobie mówić, że jest się super opanowanym i super moralnym, i tu naturalnie będą występować osoby niewierzące jako deprecjonowany element porównawczy.
Ja bym dodała kolejną teorię.
Własną nieudolność na polu związków damsko-męskich można sobie wytłumaczyć tym, że wszystkie kobiety, lub mężczyźni są "bebe" gonią niczym zwierzątka za instynktem a ja jestem taki super, ekstra, wyjątkowy i mogę zapanować nad swoją seksualnością. Nie zachowywać się jak zwierzę, nie traktować drugiego człowieka lub samego siebie przedmiotowo
W tym wypadku idea służy zamaskowaniu problemu i zachowaniu dobrego samopoczucia.
Z tym, że też nie wiadomo jacy ci niektórzy ludzie by byli bez religii. Bo może być tak, że właśnie ludzie, którzy sami moralności nie czują w sercu, to szczególnie potrzebują kościoła - wzbudzania w nich poczucia winy i strachu przed karą, oraz ogólnie przypominania o moralności przez kogoś innego, bo bez tego sami z siebie nie byliby moralni i nawet by nie pomyśleli o czymkolwiek w kwestiach moralności. W tym sensie może niektórzy ludzie rzeczywiście staja sie lepsi dzięki wierze... Z tym, że oczywiscie lepsi od siebie, jacy by byli bez wiary, niż od kogoś innego. Ale i tak chyba mają wtedy prawo poczuć zasłużona dumę, skoro sie stali jednak lepsi. A fakt, że przy tym ta duma sie potrafi przerodzić w pychę i niektórzy mają się za lepszych od niewierzących tylko temu, że sami w coś wierzą, to pewnie temu, że mierza tą swoją miarką, wnioskuja po sobie - jacy sami by byli bez religii, więc tak myśla o innych - że oni nie wierza, to pewnie sa tacy, jak oni sami by byli.
Natomiast odbieranie sobie przyjemności tak nieszkodliwej jak to, co w temacie, to nie wydaje mi się być jednak "ulepszaniem" charakteru. Bardziej np. sytuacja taka, kiedy ktoś powstrzyma się od realnie czegoś złego, powiedzmy kradzieży, która przecież czyni prawdziwe zło, tj. nieszczęście drugiego człowieka i cierpienie tej osoby. Nawet jeśli zrobiłby tak tylko ze strachu przed bożą karą - ale i tak, samo w sobie uważam to za wartościowe. Dla mnie sie po prostu liczy skutek.
Z drugiej strony bywaja i te złe skutki wiary, jak popadnięcie w obłudę, kiedy człowiek nie daje jednak rady opanować własnych "grzesznych" skłonności, a chce jednak należeć do Kościoła - tu już ma niestety jeden krok do obłudy i udawania kogoś, kim sie nie jest. Wtedy nie ma tu byc nawet z czego dumnym, bo to jest krok do tyłu w rozwoju charakteru, a nie do przodu (a pisałam wcześniej, że co mnie ujmuje w postaci Jezusa, to jego nienawiść do fałszu i obłudy, dlatego czasem myśle, że jakby zobaczył on co sie dzieje po niektórych kościołach, jacy ludzie tam chodzą - jak ta np. współlokatorka co nas oszukała, o ksieżach pedo nie wspominajac - to by pewnie pierdyknał piorunem w to wszystko, czy jakąś inną atomówke rzucił;-) (No tych kilku prawdziwie pobożnych i rozumiejacych o co jemu chodziło, i przestrzegających tego, to by pewnie jednak uratował zawczasu;-)
Tak ogółem więc to trudno powiedzieć, zależy od przypadku, co komu służy, a co nie. Na pewno jednak wszystko ma swoje wady i ma swoje zalety (choć to taki ogólnik, ale jakoś zawsze sie sprawdza, heh, wiec co mi tam, zarzuce ogólnikiem ![]()
agnik, to też ciekawy problem poruszyłaś. Maskowanie własnych problemów za pomocą religii. Choć trudno tu też powiedzieć, co jest przyczyna, a co skutkiem. Ludzie skostniali światopoglądowo mają w końcu ograniczone pole manewru - bo muszą szukać drugiej podobnie skostniałej osoby. Może czasami nadmierna religijność spowodować życie w celibacie (przymusowe, choć przedstawiane przez niektórych, jako wybór:-). Też rzeczywiście może być jakiś problem i dopiero sie ten problem chce odwrócić jak "kota do góry ogonem" na korzyść dla siebie. Chociaż myśle, ze to niekoniecznie o coś takiego musi zawsze chodzić ;-) Czasami w końcu trafić można na realnie wysoko rozwiniętą moralnie osobę, będąca katolikiem. Wtedy taka osoba wysoko się ceniąc, po prostu jest szczera sama ze sobą ;-) Chociaż w sumie religia uczy pokory i jeśli realnie ktoś jest pobożny, to chyba powinien być bardzo skromnym człowiekiem, nie porównywać sie do nikogo... Poza tym myślę, że z pewnościa to może byc trudne nawet dla samego zainteresowanego, aby tego dociec, jaka jest prawda (czy nie aby ta bolesna...:-) A co dopiero patrząc z boku i nie znając kogos dobrze. Ale tak, są różne możliwości, to ciekawy temat.
agnik, to też ciekawy problem poruszyłaś. Maskowanie własnych problemów za pomocą religii. Choć trudno tu też powiedzieć, co jest przyczyna, a co skutkiem. Ludzie skostniali światopoglądowo mają w końcu ograniczone pole manewru - bo muszą szukać drugiej podobnie skostniałej osoby. Może czasami nadmierna religijność spowodować życie w celibacie (przymusowe, choć przedstawiane przez niektórych, jako wybór:-). Też rzeczywiście może być jakiś problem i dopiero sie ten problem chce odwrócić jak "kota do góry ogonem" na korzyść dla siebie. Chociaż myśle, ze to niekoniecznie o coś takiego musi zawsze chodzić ;-) Czasami w końcu trafić można na realnie wysoko rozwiniętą moralnie osobę, będąca katolikiem. Wtedy taka osoba wysoko się ceniąc, po prostu jest szczera sama ze sobą ;-) Chociaż w sumie religia uczy pokory i jeśli realnie ktoś jest pobożny, to chyba powinien być bardzo skromnym człowiekiem, nie porównywać sie do nikogo... Poza tym myślę, że z pewnościa to może byc trudne nawet dla samego zainteresowanego, aby tego dociec, jaka jest prawda (czy nie aby ta bolesna...:-) A co dopiero patrząc z boku i nie znając kogos dobrze. Ale tak, są różne możliwości, to ciekawy temat.
Oczywiście ja nie mówię, że wszyscy, samotni nie uprawiający seksu i nie masturbujący się tak mają, ale pewnie parę sztuk by się znalazło
Do tego mamy jeszcze osoby aseksualne, które potrzeb nie mają. Mamy też szereg osób, które od dziecka mają natłuczone do głowy, że seks jest zły i brudny, niski, zwierzęcy i co tam jeszcze można wymyśleć, niedziwne potem, że chcą tylko z mężem/żoną.
Ogólnie cała sprawa grzechu i seksualności jest przedstawiana jest przez pryzmat negatywów, zakazów. Nie wolno uprawiać seksu czy masturbować się bo to grzech, bo to szkodliwe, bo włosy na ręce wyrosną a nikt się nie skupia na tym żeby powiedzieć dlaczego warto jest czekać do ślubu, dlaczego warto powstrzymać się od masturbacji. Brak tu pozytywnej motywacji, tylko negatywna.
"nikt się nie skupia na tym żeby powiedzieć dlaczego" - a to fakt i może właśnie temu ludzie szukaja odp na internecie ![]()
83 2014-05-27 14:53:29 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-27 15:04:13)
A kto napisał, że mam problemy w relacjach damsko-męskich i maskuje je wiarą? Za duzo jest tu domniemywania. Z resztą jak jest tłumaczona kwestia wiary pomijając całą logikę? Że wiary nie wytłumaczysz. Uznajesz coś słuszne z góry i nie dyskutujesz z tym (choć NIEKTÓRE sprzeczności na pewno mogą powodować takie czy inne reakcje). Poza tym rzeczywiscie, jak sobie tak myśle - gdyby nie wiara, byłbym kims gorszym, sensie postępowałbym gorzej. To moze byc nawet osobisty hamulec. Nie zrozumiałbym tylu mechanizmów nawet poprawy siebie, bo i mi tego nikt nie tłumaczył jako dziecko i nie widziałbym w tym celu. Nie byłbym juz pod nic podporządkowany i tak bym szukał potwierdzenia czy dobrze myśle u innych ludzi (a czy innym mozna wierzyc?). Rzeczywiscie tez jest to przyjemne dla mnie przeżycie, jesli umiem sie oprzeć pokusie, ale nie chce sie wywyższać przez to. Czuje jedynie, że takie "ściganie" lepszych, czy bardziej 'dobrych' ode mnie pozwala mi stworzyć lepszą wersje samego siebie i mam w tym cel, mam na to sposób i odczuwam, że to działa. Nawet patrząc przez pryzmat blokowania wysokiego libido i wielu zachowan drania (ah ten testosteron). Bo kto by nie skorzystał z napalonej, nagiej dziewczyny, która mowi "chce być Twoją szmatą, potraktuj mnie przedmiotowo i sie nie zadręczaj, że zgnijesz w piekle"? A ja wtedy nie, nie, ide sobie zwalić. Lepsze to niż potraktować cie kobieto przedmiotowo.
czemu znienawidzona jest zbanowana?
A kto napisał, że mam problemy w relacjach damsko-męskich i maskuje je wiarą? Za duzo jest tu domniemywania. Z resztą jak jest tłumaczona kwestia wiary pomijając całą logikę? Że wiary nie wytłumaczysz. Uznajesz coś słuszne z góry i nie dyskutujesz z tym (choć NIEKTÓRE sprzeczności na pewno mogą powodować takie czy inne reakcje). Poza tym rzeczywiscie, jak sobie tak myśle - gdyby nie wiara, byłbym kims gorszym, sensie postępowałbym gorzej. To moze byc nawet osobisty hamulec. Nie zrozumiałbym tylu mechanizmów nawet poprawy siebie, bo i mi tego nikt nie tłumaczył jako dziecko i nie widziałbym w tym celu. Nie byłbym juz pod nic podporządkowany i tak bym szukał potwierdzenia czy dobrze myśle u innych ludzi (a czy innym mozna wierzyc?). Rzeczywiscie tez jest to przyjemne dla mnie przeżycie, jesli umiem sie oprzeć pokusie, ale nie chce sie wywyższać przez to. Czuje jedynie, że takie "ściganie" lepszych, czy bardziej 'dobrych' ode mnie pozwala mi stworzyć lepszą wersje samego siebie i mam w tym cel, mam na to sposób i odczuwam, że to działa. Nawet patrząc przez pryzmat blokowania wysokiego libido i wielu zachowan drania (ah ten testosteron). Bo kto by nie skorzystał z napalonej, nagiej dziewczyny, która mowi "chce być Twoją szmatą, potraktuj mnie przedmiotowo i sie nie zadręczaj, że zgnijesz w piekle"? A ja wtedy nie, nie, ide sobie zwalić. Lepsze to niż potraktować cie kobieto przedmiotowo.
czemu znienawidzona jest zbanowana?
Nikt nie pisał konkretni o Tobie w sprawie maskowania problemów wiarą.
Piszesz, że gdyby nie było wiary do potwierdzenia swoich racji szukałbyś u innych ludzi, którym nie wiadomo czy można wierzyć. A przecież kościół, wszelkie zasady wiary, też tworzą ludzie. Sposoby interpretacji chociażby biblii też tworzą ludzie.
Taka rola księży, że to oni zostali "wybrani", by interpretować Biblie. To oni są tymi pośrednikami. I stąd wpaja się, że to ich należy słuchać - a jesli docierają do kogoś serca swoją interpretacją, to albo dobrze manipulują albo dobrze interpretują. W koncu po cos uczą się tej teologii.
Przy tej interpretacji nie bierzemy pod uwagę postępu cywilizacyjnego (czyli np tego, że człowiek dostajac wolną wolę podporzadkował sobie zbyt dużo w świecie i zaniechał budowania lepszych wartości aniżelni np pieniądz, zysk, władza i inne żądze - z których Bog tylko DAŁ PRAWO korzystać i jawnie przygotował karę).
Agnik nie zgodze sie ze nikt nie pisal pod adresem thepassa, to ze nie uzyto jego loginu to nie znaczy ze nie bylo o nim.... mnie by bylo na jego miejscu przykro
Pani wiosna piszesz bardzo madrze nie mniej jednak nie moge sie z Toba w pelni zgodzic bo rowniez jestem osoba wierzaca. Mam pewien dystans do kosciola jako instytucji ale do niego chodze, chodze dla siebie i swojej relacji z Bogiem, nie dla ksiezy - widze pelno ich niedociagniec ale trzeba pamietac ze w kazdej roli spolecznej sa ludzie z powolania i z przypadku, druga sprawa ksiadz tez czlowiek....
A w ogole weszlismy na temat rzeka....
Agnik nie zgodze sie ze nikt nie pisal pod adresem thepassa, to ze nie uzyto jego loginu to nie znaczy ze nie bylo o nim.... mnie by bylo na jego miejscu przykro
Bez przesady, to nie przedszkole, trzeba mieć do siebie trochę dystansu. Inaczej pół forum uprawiające przedślubny seks i masturbujące się powinno strzelić focha za wywody thepassa na temat słabości ludzi dopuszczających się cudzołóstwa i samogwałtu.
Cóż, skoro masturbacja to takie uleganie zwierzęcym instynktom, to zwierzęciem jestem i nic, co zwierzęce nie jest mi obce. Tak jest zdrowiej, przyjemniej i zabawniej. Te wszystkie teorie o oszczędzaniu się dla jakiejś wzniosłej idei, dorabianie do tego otoczki, że masturbacja to coś brudnego i złego trąci mi jakąś ciężką dewiacją. Ja trenuję silną wolę trenując swoje ciało - by było zdrowe, piękne, sprawne, zdolne do większego wysiłku niż u przeciętnego człowieka i nie stało się jak tłustawa galaretka w wieku lat trzydziestu. Nie widzę natomiast sensu trenowania swojej woli poprzez odmawianie sobie czegoś, co mi w żaden sposób nie szkodzi, a wręcz przeciwnie (regularnie przeżywany orgazm i zaspokojenie seksualne pozytywnie wpływa na psychikę i ciało). Nie widzę sensu w kumulowaniu w sobie napięcia seksualnego i spowodowanej tym frustracji. Ani to zdrowe, ani komukolwiek tak naprawdę potrzebne. Moje ciało, moje zasady.
O rety, kilka dni nie dałem rady wejść na forum, a wątek się rozwinął
właściwie temat chyba został dogłębnie przeanalizowany, od siebie tylko dodam w odpowiedzi na życzenia kogoś aby mi to wyszło na zdrowie
że to naprawdę było pytanie z czystej ciekawości, w poszukiwaniu jakiejś niesztampowej odpowiedzi w stylu... no właśnie sam nie wiem w jakim.
Nie słyszałam o czymś takim, żeby to było grzechem. Z badań wynika, że masturbacja jest powszechna wśród osób obu płci. Jest też uznawana przez naukę za normalny element seksualnej ekspresji człowieka. Zdrowe podejście do masturbacji czy, szerzej, własnej seksualności uznawane jest za ważny element zdrowia człowieka. Nie znaleziono związków przyczynowych między masturbacją a jakimikolwiek zaburzeniami fizycznymi czy psychicznymi. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, zaobserwowano ją u wielu gatunków, zarówno żyjących w niewoli, jak i na wolności.
91 2020-02-20 13:25:41 Ostatnio edytowany przez Lawinia (2020-02-20 13:28:24)
To ja może zacytuję Katechizm Kościoła Katolickiego:
KKK 2352 Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości". Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza "relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia «w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego»" (Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 9).
W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną.
Żeby zrozumieć kontekst, polecam zobaczyć szerzej w całym rozdziale dotyczącym czystości i seksualności człowieka:
https://www.teologia.pl/m_k/kkk1s20.htm
Ja mogę dodać tyle, że za św Tomaszem z Akwinu można przyjąć, że istotna jest celowość bytów, działań. Celem płciowości jest przekazywanie życia, a więc akt małżeński ma po pierwsze znaczenie prokreacyjne, co nie wyklucza seksu, jako formy okazywania miłości, czułości i przyjemności itd. Masturbacja sprzeciwia się więc głównemu celowi płciowości, jest zatem nieuporządkowanym jakby wykorzystywaniem sił służących płodzeniu...
Możesz też posłuchać tutaj fragmentu Summa contra gentiles św Tomasza o obcowaniu płciowym. Jasne, że tu są też takie elementy przygodne dotyczące specyfiki warunków żyvia w średniowieczu, ale jednak esencja jest niezmienna:
Pozdrawiam
No to slabo słuchałaś.
W każdej religii onanizm jest grzechem. Islam-grzech. Judaizm-grzech. Chrzescijanstwo-grzech. Wystarczy przeczytać pisma. Np chrzescijanstwo-katechizmy. Np w katolickim kościele-katechizm kościoła katolickiego. Jak wół jest napisane co dotyczy przykazania nie cudzołóż-i jest wymieniona masturbuja.
Katechizmy to interpretacja pisma świętego.
W Biblii Jezus powiedział,:
Czy słyszeliście nie cudzołóż? A ja posiadam wam że jeśli ręką grzeszycie to również codzolozycie. O ręku było to odnoście przykazania nie codzoloz a nie np o kradziezy.
Więc aktywność seksualna RĘKĄ jest grzechem cudzolostwa. I Jezus powiedział że kto cudzołoży ręką pójdzie do piekła.
Więc to GRZECH CIĘŻKI. Każde złamanie 10 przykazań jest grzechem ciężkim. 10 przykazań do spis treści, a rozwinięcie ich co podlega pod grzech jest w Biblii.
Z grzechu należy się wyspowiadać i obiecać poprawę czyli więcej tego nie robić, bez chęci poprawy spowiedź jest nie ważna, i nie ma sensu do niej iść.
Do tytułów tematu. Dlaczego masturbacja jest grzechem? A dlaczego seks z trupem jest zły? Dlaczego seks z psem jest zły? Bo jest to zachowanie DEWIACYJNE.
Dewiacja-zachowanie odbiegające od normy.
Więc może trochę z nauki? Do czego służy penis?
Penis-narzad służący do oddawania moczu i narząd KOPULACYJNY
Kopulacja- stosunek seksualny.
Stosunek seksualny-wprowadzenie PENISA DO POCHWY, i wykonywanie ruchów frykcyjnych.
Cel stosunku seksualnego- dla przyjemności i/lub próby zapłodnienia.
To powyżej z wikipedii i podręcznika do biologii, i nawet nie związane z religią.
Każda aktywność seksualna, poza wprowadzeniem PENISA DO POCHWY, jest odchyleniem od normy stosunku seksualnego.
Akceptacja przez państwo świeckie zachowań seksualnych innych niż seks (stosunek płciowy) wcale nie oznacza że jest to odbieganie od stosunku płciowego.
Dosadniej- seks to stosunek płciowy. Jak sama nazwa wskazuje stosunek (przybliżenie, zjednoczenie połączenie) PLCI- narządów płciowych. Narządy płciowe-penis i pochwą.
Połączenie narządów płciowych-wprowadzenie penisa do pochwy.
Gra wstępna- pobudzanie narządów płciowych ręką ustami w celu przygotowania się do STOSUNKU PŁCIOWEGO
Wszystko inne poza stosunkiem płciowym są zachowaniem seksualnymi odbiegającymi od pełnego, normalnego seksu.
Społeczeństwo świeckie akceptuję większość zachowan seksualnych- przyjmując zasadę jeśli oboje dorośli ludzie wyrażają zgodę na inne czynności seksualne to ich sprawa. Czyli jeśli chcą analnie mogą. Oralnie mogą. Ręką do końca mogą, jeśli chcą bdsm i dziewczyna gniecie jądra facetowi -moga, jeśli chcą pudding i chłopka za zgodą dziewczyny nasika na jej twarz-moga etc etc.
Co nie zmienia faktu że są to odchyły id normalne seksu. Normalny seks to stosunek płciowy.
Stosunek płciowy z wikipedii i podręcznika-wprowadzenie PENISA do POCHWY i poruszanie nim.
Każda religia ZEZWALA TYLKO NA STOSUNKI PŁCIOWE. I każde inne czynności seksualne uważa za odchyl od normy stosunku seksualnego i za dewiacje zboczenie czy nie normalność.
Masturbuja nawet nie ma w sobie nazwy SEKS.
Co prawda słowo seks zawiera seks oralny czy analny, co nie zmienia faktu że oralny analny NIE JEST STOSUNKIEM PŁCIOWYM.
Stosunek płciowy to połączenie narządów płciowych, w związku powyższym oralny i analny seks przez religie uznawany jest za wyuzdanie.
Masturbuja w ogóle nie jest seksem, bo seks to połączenie się dwóch osób oralnie waginalne lub analnie.
Masturbuja to największa dewiacja bo nie ma znamion kontaktu intymność dwóch osób i odbywa się solo, w pojedynkę.
Penis służy do WKŁADANIA. a nie do pieszczot solo. '' otwory'' kobiety mogą przyjmować penisa i wtedy już jest seks. Za najnormalniejszy seks przyjmuje się że pochwa to najnormalniejsze miejsce na przyjęcie penisa, bo do tego służy. Inne miejsca to wyuzdanie.
Oralny i analny to wkładanie penisa w układ pokarmowy. Usta-przyjmowanie pokarmu, odbyt-wydalanie. Choć wkładanie penisa w jakieś miejsce w kobietę już seksem jest, to wkładanie penisa poza pochwę jest zboczeniem.
Podobnie jak sikanie na twarz jest zboczenie, ale państwo świeckie nie ingeruje jeśli oboje tego chcą,
RELIGIA INGERUJE I ZABRANIA ZBOCZEŃ.
Podobnie w związku nawet świeckim, STOSUNKI PŁCIOWE są normalne i jest to nawet obowiązek np po ślubie nawet cywilnym.
Ale już, na oralny analny masturbacje jedną strona może się nie zgadzać więc nawet taki oralny nie jest już taki normalny skoro PENIS do POCHWY do obowiązek małżeński nawet po cywilnym, a oralnie czy analnie może żona już odmawiać.
Religia w ogóle zabrania odchyłów od stosunku płciowego.
Więc oralnie analnie masturbacyjnie do orgazmu będzie grzechem, jako gra wstępna jako przygotowanie do seksu i się pobudzenie w ten sposób jest normalne.
W POLSCE ponad 60 procent osób młodych czyli prawie dwie na trzy osoby deklaruje się jako osoby wierzące, robiąc inaczej nie stosunki płciowe popełnia ciężki grzech, za który idzie się do piekła.
Pieklo-miejce kary, i tortur duszy przez demony.
Karana będzie ta część ciała która grzeszyła, jeśli poprzez dewiacje seksualne którymi jest wszystko inne niż stosunek płciowy (penis do pochwy) torturowane będą narządy płciowe.
Przypalanie ogniem, rozcinaniem nożami, nabijanie na palety.
Piekło będzie trwać wiecznie albo bardzo długo, więc wszystko będzie się zrastać, i potem znów tortury.
Nie wierzący będą się śmiać bo nie wierzą, chociaż nie wiara nie zwalnia z grzechów.
Ale osoby wierzące których jest ponad 60 procent powinni się zastanowić jeśli grzeszą i ci ich czeka za maksymalnie kilkadziesiąt lat.
Odkopaliście temat sprzed 6 lat i kłócicie się z kimś, kogo od tamtego czasu na forum nie ma. Brawa dla Was.
Odkopaliście temat sprzed 6 lat i kłócicie się z kimś, kogo od tamtego czasu na forum nie ma. Brawa dla Was.
Nie wiem, kto się kłóci. Na pewno nie ja
Zobaczyłam odkopany temat i napisałam rzeczowo garść infoemacji. Nie skomentowałam niczyjego posta, ani nic w tym stylu. Po prostu uznałam, że skoro temat ktoś odświeżył, to znaczy, że może komuś przyda się cytat, informacja i dwa linki. Nie widzę sensu w kłótni i nie mam pojęcia o kim, o których postach mowa? ![]()
A ja odniosłem się do wypowiedzi nika05 z wczoraj, bo napisała że nigdy nie słyszała że to grzech. Przecież wchodzą tu i czytają osoby inne na bieżącą, a jak pisałem większość deklaruję się za wierzących więc jeszcze uwierzą że nie grzech i będą grzeszyć a warto znać prawdę.
Wątek powinien wylądować w dziale religia.
Odnośnie jeszcze tematu.
Dlaczego homoseksualny seks to grzech? Dlatego że osoby tej samej płci nie mogą uprawiać stosunków seksualnych (płciowych) i jak już wiecie stosunek płciowy to wprowadzenie penisa do pochwy. U pary homoseksualnej zabraknie niestety albo penisa albo pochwy (dwie osoby tej samej płci? Inne zachowania seksualne są dewiacja więc grzeszne, więc takie osoby nie są w stanie uprawiać seksu bezgrzesznego, i z punktu widzenia religii powinni żyć w cnocie.
Lady Loka, czy to, że ktoś odkopał stary wątek i przy okazji tchnął w niego nowe życie, tak bardzo Cię wzburzyło, że aż musiałaś zrobić off-top? Bardzo proszę, by na przyszłość powstrzymywać się od takich komentarzy, bo kompletnie NIC nie wnoszą do tematu, a tylko początkują niemerytoryczne dyskusje.
Jmistrz, temat dot. masturbacji. Jeśli nurtuje Cię kwestia homoseksualizmu i chciałbyś o tym podyskutować, poszukaj odpowiedniego tematu np. za pomocą naszej forumowej wyszukiwarki.
Według polecenia Cyngli, dopisuje.
Pytanie do praktykujących katolików.
Byłem dotychczas średnim katolikiem. Przyznam, że bardziej poważnie podszedłem do sprawy nie dawno kiedy pojawił się wirus,wierze w Boga, więc poszedłem do spowiedzi. Mam problem z zachowaniem czystości. Nie mam żony ani dziewczyny. Niestety w tych sprawach grzeszylem w samotności. Po spowiedzi chciałbym pozostać wierny Bogu przynajmniej do czasu aż będzie można znów pójść do konfesjonalu kiedy przyjdzie ochota. Ciężki mi jest wytrwać w zachowaniu czystości, bo odczuwam ból jąder. I pytanie czy może to będzie powód do pomniejszenia grzechu? Czy jeśli zaspokoje się z powodu bólu popełnie grzech ciężki? Proszę o poważne odpowiedzi.
Według polecenia Cyngli, dopisuje.
Pytanie do praktykujących katolików.
Byłem dotychczas średnim katolikiem. Przyznam, że bardziej poważnie podszedłem do sprawy nie dawno kiedy pojawił się wirus,wierze w Boga, więc poszedłem do spowiedzi. Mam problem z zachowaniem czystości. Nie mam żony ani dziewczyny. Niestety w tych sprawach grzeszylem w samotności. Po spowiedzi chciałbym pozostać wierny Bogu przynajmniej do czasu aż będzie można znów pójść do konfesjonalu kiedy przyjdzie ochota. Ciężki mi jest wytrwać w zachowaniu czystości, bo odczuwam ból jąder. I pytanie czy może to będzie powód do pomniejszenia grzechu? Czy jeśli zaspokoje się z powodu bólu popełnie grzech ciężki? Proszę o poważne odpowiedzi.
Nie będzie. W sensie nie będzie to powód do pomniejszenia grzechu. Świadoma masturbacja z Twojej woli jest grzechem ciężkim. Spróbuj się zająć czymś, żeby o tym bólu nie myśleć, nie jestem facetem, ale znam takich, którzy się nie masturbują, a potrafią bez seksu wytrzymać i nie narzekają na ból jąder, stąd brałabym to za coś, do czego organizm po prostu musi się przyzwyczaić. Jak będzie źle, to Twój organizm sobie z tym poradzi w nocy sam i to już nie będzie grzechem.
100 2020-03-25 00:07:40 Ostatnio edytowany przez Anma (2020-03-25 00:08:37)
Jak napisała LadyLoka- prawda. Przestań szukać wymówek.
Na przyszłość możesz zapytać o to księdza podczas spowiedzi, przecież to też facet ![]()
101 2020-03-25 00:21:41 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-25 00:36:27)
Tylko jak się próbuje nie myśleć o bólu to się właśnie o nim myśli jeszcze bardziej a ten ból nie jest przyjemny,raczej ostry i nic nie pomaga za bardzo, ze dwa razy coś takiego miałem młodzieńcem będąc - trochę wyrozumiałości, bo chłopak przecież z premedytacją świadomie nie wywołuje tego bólu specjalnie po to żeby się masturbować to nie takie proste i tak nie działa taki organizm nie prosił się o to.
Nie do księdza tylko do lekarza niech idzie jak ból jest częsty .
102 2020-03-25 00:28:39 Ostatnio edytowany przez Anma (2020-03-25 00:30:27)
Jak się człowiek latami przyzwyczajał to nie ma się co dziwić że proces odstawienia nie przebiega ot, tak ;p
Nie wiem czy lekarz nie zaleci masturbacji. Bo lekarz nie musi być katolikiem. Jeśli w szkole uczy się dzieciaki ze masturbacja jest normalna to nie mamy się czemu dziwić.
To może katolicki lekarz? (Ze świecą szukać)
Jak się człowiek latami przyzwyczajał to nie ma się co dziwić że proces odstawienia nie przebiega ot, tak ;p
Nie wiem czy lekarz nie zaleci masturbacji. Bo lekarz nie musi być katolikiem. To może katolicki lekarz? (Ze świecą szukać)
Tak by było najlepiej i to taki lekarz co się zna na ewentualnym uzależnieniu, myślę że warto się wysilić i poszukać kogoś takiego, osobiście znałem dwóch zakonników lekarzy specjalizujących się w różnych uzależnieniach niestety już nie żyją .Ciekawostką było że mogliśmy rozmawiać bez przeszkód pomimo tego że ja nie jestem katolikiem ![]()
Myślę że to będzie zależało od woli Autora. Bo jeśli uzna "lekarz kazał mi się masturbowac" to będzie zadowolony więc po co tu latać i szukać jak rozwiązanie już jest?
A jeśli zechce się zabrać za siebie na poważnie, to faktycznie warto poszukać.
Według polecenia Cyngli, dopisuje.
Pytanie do praktykujących katolików.
Byłem dotychczas średnim katolikiem. Przyznam, że bardziej poważnie podszedłem do sprawy nie dawno kiedy pojawił się wirus,wierze w Boga, więc poszedłem do spowiedzi. Mam problem z zachowaniem czystości. Nie mam żony ani dziewczyny. Niestety w tych sprawach grzeszylem w samotności. Po spowiedzi chciałbym pozostać wierny Bogu przynajmniej do czasu aż będzie można znów pójść do konfesjonalu kiedy przyjdzie ochota. Ciężki mi jest wytrwać w zachowaniu czystości, bo odczuwam ból jąder. I pytanie czy może to będzie powód do pomniejszenia grzechu? Czy jeśli zaspokoje się z powodu bólu popełnie grzech ciężki? Proszę o poważne odpowiedzi.
Jak Cię bolą jądra to idź do lekarza. Może sobie siadasz na jajku ?
Tak, chciałbym poważnie nie grzeszyć, zależy mi na czystości sumienia, skoro księża mówią, że to grzech ciężki, to przyjąłem, to do wiadomości, zwłaszcza, że to nie jest przykazanie kościelne.
Ból pojawia się przy jakimkolwiek podnieceniu, nawet takim minimalnym. Przy wcześniejszym grzeszeniu towarzyszyla mi pornografia, oczywiscie zrezygnowałem z tego syfu, i dopiero zauważyłem, jak chłopak może być wrażliwy na piękno normalnych dziewczyn.
Obecnie gdy obrazy porno poszły w zapomnienie zwiększyła się wrażliwość na dziewczyny. Ogólnie byłoby ok, tylko jak widzę fajna dziewczynę w ubraniu, ale np obcisłe jeansy etc, czy to na zwykłym filmie, czy reklamie czegokolwiek na portalu informacyjnym, to odczuwam delikatne podnieceniu.
Ogólnie jestem usatysfakcjonowany z tego że tak na mnie działa płeć przeciwna, i do niczego nie są mi potrzebne pornole, a nawet zwykły pornos stał się dla mnie za ostry, i dopiero zauważyłem jak niszczył mi psychikę gdy teraz nawet dziewczyny w ubraniu są dla mnie bardzo atrakcyjne a co dopiero jak będę oglądał swoją dziewczynę czy żonę bez
Wracając do tematu, bez tego porno i masturbacji dostrzegam piękno dziewczyn samo w sobie, i odczuwam lekkie podnieceniu. Niestety gdy pojawia się lekkie podnieceniu odczuwam spory ból jąder. Naprawdę spory. Czy to minie? Rozumiem po tym co piszecie, że ból nie jest usprawiedliwieniem do zaspokojenia się i muszę to znosić?
Trochę na swoje usprawiedliwienie napisze, że nie byłem jakimś wielkim zwolennikiem porno czy masturbacji i praktykowałem to czasami, ale jako należący do kościoła i wierzący to teraz mi wstyd, że mieliście takiego członka jak ja, gdzie mogę poprawy po spowiedzi były słabiutkie.
To piękne, że chcesz zmiany
trzymam kciuki.
Zastanawiam się jeszcze, chociaż może to nie ma związku a może za wcześnie jest jeszcze- czy zaobserwowales u siebie jakieś zmiany psychiczne? To bardzo otwarte pytanie bo nie wiem co możesz przeżywać. Pomocniczo: może zmienił Ci się stosunek do kobiet, seksu, przeżywasz większy stres? A może jesteś z siebie dumny?
Jak się z tym masz psychicznie?
Tylko jak się próbuje nie myśleć o bólu to się właśnie o nim myśli jeszcze bardziej a ten ból nie jest przyjemny,raczej ostry i nic nie pomaga za bardzo, ze dwa razy coś takiego miałem młodzieńcem będąc - trochę wyrozumiałości, bo chłopak przecież z premedytacją świadomie nie wywołuje tego bólu specjalnie po to żeby się masturbować to nie takie proste i tak nie działa taki organizm nie prosił się o to.
Nie do księdza tylko do lekarza niech idzie jak ból jest częsty .
Pasławku, ja akurat napisałam tylko z perspektywy katolicyzmu, bo o to było pytanie
moja własna opinia byłaby ciut inna, ale też widziałam wielu facetów, którzy w imię religii się zmagali z tym samym i nie sprawia to u mnie, że do tej religii szacunek ![]()
To piękne, że chcesz zmiany
trzymam kciuki.
Zastanawiam się jeszcze, chociaż może to nie ma związku a może za wcześnie jest jeszcze- czy zaobserwowales u siebie jakieś zmiany psychiczne? To bardzo otwarte pytanie bo nie wiem co możesz przeżywać. Pomocniczo: może zmienił Ci się stosunek do kobiet, seksu, przeżywasz większy stres? A może jesteś z siebie dumny?
Jak się z tym masz psychicznie?
Psychicznie raczej bez zmian. Zauważyłem tylko, że nie oglądanie porno i zapomnienie tych obrazów już po kilku czy kilkunastu dniach zwiększa się wrażliwość na zwykle dziewczyny. Bardziej się podobają i pociągają. Również przeszła ochota na nazwijmy to wyuzdania w łóżku, czyli zwykła nagość i klasyczny seks byłby czymś bardzo satysfakcjonującym. Przy oglądaniu porno nawet czasami zwykła nagość dziewczyny czy klasyczny seks to byłaby trochę nuda. Wiem sam zauważyłem że porno trochę niszczy seksualnosc. Tak w dużym skrócie, bez oglądania porno, dziś zobaczyć na żywo fajna dziewczynę bez majtek to wielkie WOW,
Gdy oglądałem porno nawet raz na jakiś czas i po na oglądaniu się tego później nawet przez tydzień, dziewczyna na żywo nawet bez majtek to była jakby dziewczyna z gołą stopą, czyli nic ciekawego. Dziś seks klasyczny to cis mega fajnego ivwystsrczajacego, po oglądaniu porno, nuda, fajne było częsta zmiana pozycji, formy seksu czy końca. Zauważyłem że jednak porno niszczy to co z natury jest wystarczające. Teraz zwiększyła się motywacja do szukania dziewczyny, a potem już w zwiazku, na pewno bardziej będzie się podobać zwykła dziewczyna niż przy oglądaniu tego syfu.
Co do masturbacji, skoro to grzech, to jye chciałbym tego robić, tylko teraz odczuwam ten ból jąder, i trochę się zastanawiam czy to jednak nie może być powód do zaspokojenia się.
paslawek napisał/a:Tylko jak się próbuje nie myśleć o bólu to się właśnie o nim myśli jeszcze bardziej a ten ból nie jest przyjemny,raczej ostry i nic nie pomaga za bardzo, ze dwa razy coś takiego miałem młodzieńcem będąc - trochę wyrozumiałości, bo chłopak przecież z premedytacją świadomie nie wywołuje tego bólu specjalnie po to żeby się masturbować to nie takie proste i tak nie działa taki organizm nie prosił się o to.
Nie do księdza tylko do lekarza niech idzie jak ból jest częsty .Pasławku, ja akurat napisałam tylko z perspektywy katolicyzmu, bo o to było pytanie
moja własna opinia byłaby ciut inna, ale też widziałam wielu facetów, którzy w imię religii się zmagali z tym samym i nie sprawia to u mnie, że do tej religii szacunek
A mógłbym zapytać jaka by byłaby twoja wlasna opinia?
paslawek napisał/a:Tylko jak się próbuje nie myśleć o bólu to się właśnie o nim myśli jeszcze bardziej a ten ból nie jest przyjemny,raczej ostry i nic nie pomaga za bardzo, ze dwa razy coś takiego miałem młodzieńcem będąc - trochę wyrozumiałości, bo chłopak przecież z premedytacją świadomie nie wywołuje tego bólu specjalnie po to żeby się masturbować to nie takie proste i tak nie działa taki organizm nie prosił się o to.
Nie do księdza tylko do lekarza niech idzie jak ból jest częsty .Pasławku, ja akurat napisałam tylko z perspektywy katolicyzmu, bo o to było pytanie
moja własna opinia byłaby ciut inna, ale też widziałam wielu facetów, którzy w imię religii się zmagali z tym samym i nie sprawia to u mnie, że do tej religii szacunek
Wiem Lady i rozumiem tylko ten ból jąder z podniecenia u Kornewa jest niepokojący .
Sprawą do wyjaśnienia jest czy ból to objaw "odstawienia" porno i masturbacji czy i w jaki sposób jest z tym związany. Podniecenie może być raczej silne a nie lekkie jak twierdzi Kornew ,podniecenie wygląda na tłumione dlatego ma pozór lekkości coś jak wypieranie to oczywiście bardzo trudno rozeznać bo nie siedzimy u niego w głowie a sam może mieć jeszcze niezłe zamieszanie w uczuciach związanych z seksualnością.Ból może być objawem tłumienia napięcia a nie samym napięciem to są skomplikowane sprawy .
Tak jak pisałem u mnie to było związane z podnieceniem ,po prostu byłem mocno napalony i odczuwałem spore narastające napięcie podczas spotkań z dziewczyną, a nie miałem doświadczeń byłem prawiczkiem jeszcze wtedy,z masturbacją nie miałem większych problemów typu obsesyjnego, nie masturbowałem się wtedy natrętnie i często, jak zaczęliśmy z dziewczyną współżyć ból zniknął bezpowrotnie.
Tak, chciałbym poważnie nie grzeszyć, zależy mi na czystości sumienia, skoro księża mówią, że to grzech ciężki, to przyjąłem, to do wiadomości, zwłaszcza, że to nie jest przykazanie kościelne.
Ból pojawia się przy jakimkolwiek podnieceniu, nawet takim minimalnym. Przy wcześniejszym grzeszeniu towarzyszyla mi pornografia, oczywiscie zrezygnowałem z tego syfu, i dopiero zauważyłem, jak chłopak może być wrażliwy na piękno normalnych dziewczyn.
Obecnie gdy obrazy porno poszły w zapomnienie zwiększyła się wrażliwość na dziewczyny. Ogólnie byłoby ok, tylko jak widzę fajna dziewczynę w ubraniu, ale np obcisłe jeansy etc, czy to na zwykłym filmie, czy reklamie czegokolwiek na portalu informacyjnym, to odczuwam delikatne podnieceniu.
Ogólnie jestem usatysfakcjonowany z tego że tak na mnie działa płeć przeciwna, i do niczego nie są mi potrzebne pornole, a nawet zwykły pornos stał się dla mnie za ostry, i dopiero zauważyłem jak niszczył mi psychikę gdy teraz nawet dziewczyny w ubraniu są dla mnie bardzo atrakcyjne a co dopiero jak będę oglądał swoją dziewczynę czy żonę bez
![]()
Wracając do tematu, bez tego porno i masturbacji dostrzegam piękno dziewczyn samo w sobie, i odczuwam lekkie podnieceniu. Niestety gdy pojawia się lekkie podnieceniu odczuwam spory ból jąder. Naprawdę spory. Czy to minie? Rozumiem po tym co piszecie, że ból nie jest usprawiedliwieniem do zaspokojenia się i muszę to znosić?
Trochę na swoje usprawiedliwienie napisze, że nie byłem jakimś wielkim zwolennikiem porno czy masturbacji i praktykowałem to czasami, ale jako należący do kościoła i wierzący to teraz mi wstyd, że mieliście takiego członka jak ja, gdzie mogę poprawy po spowiedzi były słabiutkie.
Ty we wszystkim tak słuchasz księży ? Podobno Bozia daje też ludziom rozum. A pytałeś księdza co Ci radzi na ból jąder ? Może "Zdrowaśki" ? ![]()
Czy gdzieś Biblia stwierdza wprost, że masturbacja to grzech?
Czy stary Testament jest ważny i obowiązuje chrześcijan?
Co ze słowami Jezusa, że nie przyszedłem znieść prawa i proroków?
Czy bezgrzesznie mężczyzna może tylko skończyć w kobiecie? Bez antykoncepcji?
Powyższe pytania odnoszą się do tego, czy mają swoje uzasadnienie w kościele, czy jednak to tylko wymóg danej religii?
Ogólnie to kościołowi chodzi o to ze seks ma służyc prokreacji - czyli kazdy seks nie zakonczony wytryskiem w pochwie to grzech. Nie popieram tego choc rozumiem idee. Oral, anal, masturbacja odpada. Ciekawsze jest cos innego. Czy seks z kobietą po menopauzie to też grzech? Czy seks bez prezerwatywy i zakonczony w pochwie, ale z udxiałem kobiety ktora juz nie moze miec dziecka to grzech? Albo seks z kobietà w ciązy? Jak juz sie jest w ciąży to bardziej być sie nie da. Zarówno seks oralny, waginalny lub analny do podwójnej ciązy nie doprowadzi - wiec czy jest to grzech? Seks ma prowadzić do poczecia, człowiek ma w to nie ingerowac, ale jest to wymysł koscioła a nie nauka Jezusa. Prezerwatywy były znane juz 5000 lat temu. Gdyby ich stosowanie miało byc grzechem to chyba pojawiła by sie o tym jakaś zmianka w ewangelii.
115 2020-05-27 14:11:13 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-05-27 14:31:37)
ja bym raczej zadała pytanie, dlaczego ktokolwiek jeszcze w to wierzy?
Jeśli już operujemy terminem grzechu to grzechem jest nienawiść, chciwość, zazdrość... i wszystko, co jest zaprzeczeniem tego, co dobre. Wpędza się ludzi w poczucie winy bez powodu. Dla mnie, z perspektywy zwyklego człowieka, wazniejsze jest nie to, czy ktoś się masturbuje, ale jakim jest człowiekiem. Bo to jest istotne. To nie z masturbacji bierze się zlo tego świata, ale z chciwości, pazerności, zazdrości, nienawiści, żadzy wladzy... dlugo by wymieniać.
Nie zgadzam się na czynienie z Boga małostkowego drania, ktoremu zależy, abym uważała, że grzeszę, gdy sprawiam swemu ciału przyjemność.
116 2020-05-28 12:02:26 Ostatnio edytowany przez Anma (2020-05-28 12:04:52)
Współżycie oraz wszelkie formy aktywności seksualnej zarezerwowane sa dla małżonków. Nawet nie wyłącznie w celu płodzenia dzieci ale jako forma okazywania miłości pomiędzy małżonkami przy zachowaniu otwartości na nowe życie. (Nie można tego rozdzielać).
Jeśli ktoś wierzący nie jest czyimś małżonkiem, to należy do Boga. Nie ma ludzi nie przynależących do nikogo. I zarówno wobec małżonka jak i Boga należy być wiernym i pozostawać w czystości.
Kwestia ST- mamy Onana, prawda? warto przeczytać. Poza tym mamy Kościół i papieża. Będąc przekonanym o działaniu Ducha Świętego w Kościele, zdajemy się na ten Kościół i prowadzącego Go papieża.
Jeśli ktoś wierzy i kocha Boga to robi wszystko z miłości. Wyobraźmy sobie sytuację np.100 lat temu (bo aktualnie ta wolność i swoboda totalnie pozmieniała globalny sposób myślenia) Jeśli maz poprosi żonę żeby czegoś nie robiła, bo sprawia mu to przykrośc, to żona stara się tego nie robić. Jeśli maz powie że musi wyjechać ale prosi tą swoją żonę o podległość względem np. swojego ojca, to żona przez szacunek i miłość do męża, prawdopodobnie będzie chciała z teściem żyć dobrze i będzie mu podległa.
Podobnie w Kościele. Biblia powstala dawno temu. Prowadziła przez zmieniające się czasy kolejne pokolenia. Kościół zaś prowadzili (przewodzili Mu) kolejni papieże. Wymyślanie teraz nowych zasad, jakiejś nadmiernej swobody, to tak naprawdę odwracanie się od Boga. Zastępowanie miejsca Boga samym sobą.
Współżycie oraz wszelkie formy aktywności seksualnej zarezerwowane sa dla małżonków. Nawet nie wyłącznie w celu płodzenia dzieci ale jako forma okazywania miłości pomiędzy małżonkami przy zachowaniu otwartości na nowe życie. (Nie można tego rozdzielać).
Jeśli ktoś wierzący nie jest czyimś małżonkiem, to należy do Boga. Nie ma ludzi nie przynależących do nikogo. I zarówno wobec małżonka jak i Boga należy być wiernym i pozostawać w czystości.Kwestia ST- mamy Onana, prawda? warto przeczytać. Poza tym mamy Kościół i papieża. Będąc przekonanym o działaniu Ducha Świętego w Kościele, zdajemy się na ten Kościół i prowadzącego Go papieża.
Jeśli ktoś wierzy i kocha Boga to robi wszystko z miłości. Wyobraźmy sobie sytuację np.100 lat temu (bo aktualnie ta wolność i swoboda totalnie pozmieniała globalny sposób myślenia) Jeśli maz poprosi żonę żeby czegoś nie robiła, bo sprawia mu to przykrośc, to żona stara się tego nie robić. Jeśli maz powie że musi wyjechać ale prosi tą swoją żonę o podległość względem np. swojego ojca, to żona przez szacunek i miłość do męża, prawdopodobnie będzie chciała z teściem żyć dobrze i będzie mu podległa.
Podobnie w Kościele. Biblia powstala dawno temu. Prowadziła przez zmieniające się czasy kolejne pokolenia. Kościół zaś prowadzili (przewodzili Mu) kolejni papieże. Wymyślanie teraz nowych zasad, jakiejś nadmiernej swobody, to tak naprawdę odwracanie się od Boga. Zastępowanie miejsca Boga samym sobą.
Aż trudno uwierzyć, że coś takiego na kobiecym forum można jeszcze przeczytać. Masakra.
To dział religia. Proste. I jeśli mówimy o KK to tak się sprawy mają ![]()
Biblia wcale nie zakazuje masturbacji. To co robił Onan to stosunek przerywany. Potępiony był zaś za niewypełnienie prawa lewiratu - czyli za to ze nie zapłodnił wdowy po bracie. Dziwi mnie ze katolicy nie znają swojej świętej księgi.
Stosunek kościoła do masturbacji jest podyktowany chęcią sprawowania władzy. Kto, z kim i kiedy. dawniej przez większość roku nie wolno było współżyć - posty itd. Kościół chciał orzekać który związek jest prawowity i kto jest prawowitym dzieckiem. Czyli sprawa dziedziczenia, dynastii itp. Wiec niejako "samoobsługa" była nie na rękę.
Jako anegdotę podam w jaki sposób doszło do reformacji angielskiej. Kardynał Wolsey negocjował u papieża sprawę rozwodu Henryka VIII z Katarzyna Aragońska. Ktora była wdowa po bracie Henryka- co Wam to przypomina? Kardynał na audiencje do papieża zabrał swojego greyhounda Uriana. Gdy kardynał schylił się by ucałować stopę papieża pies przekonany ze jego panu grozi niebezpieczeństwo ugryzł papieża w nogę. Bylo po negocjacjach. Wszyscy wiemy czym się skończyło.
Współżycie oraz wszelkie formy aktywności seksualnej zarezerwowane sa dla małżonków. Nawet nie wyłącznie w celu płodzenia dzieci ale jako forma okazywania miłości pomiędzy małżonkami przy zachowaniu otwartości na nowe życie. (Nie można tego rozdzielać).
Jeśli ktoś wierzący nie jest czyimś małżonkiem, to należy do Boga. Nie ma ludzi nie przynależących do nikogo. I zarówno wobec małżonka jak i Boga należy być wiernym i pozostawać w czystości.
niestety, nie potrafię przyjąć tych prawd na zasadzie dogmatu. Bóg, o jakim piszesz to dla mnie abstrakcja i w ogole zaprzeczenie boskości. Bez urazy, ale dla mnie to zły Bóg a przecież ma być czystym dobrem i miłością. Czy Ty, mając dziecko, uważasz, ze przynależy do Ciebie i musi żyć tak, jak mu nakażesz i być wiernym Twoim zasadom bo inaczej...?
I ta sprawa "czystości". O co tu w ogole chodzi z tą czystością? Przeciwieństwem czystości jest brud. Co jest niby brudne? Seks nie z małżonkiem? Masturbacja? Nie pojmuję tej terminologii, serio. Ręka, noga, nos, uszy, cipka - to wszystko sklada się na moje ciało. Nic nie jest lepsze ani gorsze. Jak jakiś koneser sztuki dotyka ręką obrazu Picassa za miliony dolarow i dostaje prawie orgazmu z emocji ;-) to jest bardziej czysty niż ja, gdy dotykam ręką swojej cipki i mam z tego przyjemność? ;-)
To "jak się sprawy mają" w kwestii cielesności w KK to anachronizm, ktory naprawdę nie przystoi już do wspólczesności, stąd wielu ludzi, nawet wierzących, patrzy na to wszystko przez palce i z poblażaniem a nawet ciekawością jak na jakiś skansen. Uważam, że kościoł powinien glownie skupiać się na duchowej stronie czlowieka, być orędownikiem dobra, milości, wrażliwości. Nawoływać do szeroko pojętego czlowieczeństwa - bądz dobry dla siebie i dla innych, żyj i nie krzywdź innych... To powinno być rolą kościoła. A nie to czy jakiś seks jest zgodny czy niezgodny z jego nauką czy może jeszcze wolą Boga. Mój seks ma być zgodny z moją wolą. I dopóki nie wyrządza on nikomu krzywdy, to jest czysty i dobry.
Nie ma w tym żadnej złośliwości z mojej strony, ale bardzo współczuję każdemu, kto wierzy i bierze sobie do serca stanowisko kościoła w tych sprawach, bo chyba ciężko żyć z takim ograniczeniem, z widmem grzechu nad głową. Reasumując, to jest nieludzkie.
Dlaczego masturbacja to grzech? Dlatego, że najwyraźniej, zgodnie z tym w co wierzysz, to Pana Jezusa bardziej obchodzi to czy Ty trzymasz rączki na kolderce, niż czy 10 takich jak Ty, tylko że w Afryce, ma co jeść. Sprawdź statystyki.
Dlaczego masturbacja to grzech? Dlatego, że najwyraźniej, zgodnie z tym w co wierzysz, to Pana Jezusa bardziej obchodzi to czy Ty trzymasz rączki na kolderce, niż czy 10 takich jak Ty, tylko że w Afryce, ma co jeść. Sprawdź statystyki.
To dział religia. Proste. I jeśli mówimy o KK to tak się sprawy mają
No tak...religia... Odnoszenie się do księgi, którą napisał ktoś 3000 (?) lat temu. Bóg ? Nieskończony Wszechświat istniejący od miliardów lat ? I w tym wszystkim Jasio bawiący się siusiakiem. Masakra.
Współżycie oraz wszelkie formy aktywności seksualnej zarezerwowane sa dla małżonków. Nawet nie wyłącznie w celu płodzenia dzieci ale jako forma okazywania miłości pomiędzy małżonkami przy zachowaniu otwartości na nowe życie. (Nie można tego rozdzielać).
Jeśli ktoś wierzący nie jest czyimś małżonkiem, to należy do Boga. Nie ma ludzi nie przynależących do nikogo. I zarówno wobec małżonka jak i Boga należy być wiernym i pozostawać w czystości.Kwestia ST- mamy Onana, prawda? warto przeczytać. Poza tym mamy Kościół i papieża. Będąc przekonanym o działaniu Ducha Świętego w Kościele, zdajemy się na ten Kościół i prowadzącego Go papieża.
Jeśli ktoś wierzy i kocha Boga to robi wszystko z miłości. Wyobraźmy sobie sytuację np.100 lat temu (bo aktualnie ta wolność i swoboda totalnie pozmieniała globalny sposób myślenia) Jeśli maz poprosi żonę żeby czegoś nie robiła, bo sprawia mu to przykrośc, to żona stara się tego nie robić. Jeśli maz powie że musi wyjechać ale prosi tą swoją żonę o podległość względem np. swojego ojca, to żona przez szacunek i miłość do męża, prawdopodobnie będzie chciała z teściem żyć dobrze i będzie mu podległa.
Podobnie w Kościele. Biblia powstala dawno temu. Prowadziła przez zmieniające się czasy kolejne pokolenia. Kościół zaś prowadzili (przewodzili Mu) kolejni papieże. Wymyślanie teraz nowych zasad, jakiejś nadmiernej swobody, to tak naprawdę odwracanie się od Boga. Zastępowanie miejsca Boga samym sobą.
Nie wiem jak ma się posłuszeństwo zony do masturbacji samotnego kawalera.
I to jest całkiem urocze pokazanie sprawy.
Dzisiaj mamy Ciut odwrotnie. Gdy muszę wyjechać gdzieś i proszę męża, żeby czegoś nie robił, to powinien tego nie robić, bo przecież mnie kocha. Jeśli poproszę o podległość mojej mamie, a jego teściowej, to ma być podległy, bo mnie kocha?
No cudo normalnie. Idę zastosować.
Anma napisał/a:To dział religia. Proste. I jeśli mówimy o KK to tak się sprawy mają
No tak...religia... Odnoszenie się do księgi, którą napisał ktoś 3000 (?) lat temu. Bóg ? Nieskończony Wszechświat istniejący od miliardów lat ? I w tym wszystkim Jasio bawiący się siusiakiem. Masakra.
No ale ciągle istnieją wierzący. I jaki w tym problem, że sobie żyją wg tych zasad? Nie musimy wszystkiego racjonalizować. A w sumie większość ludzi na swoim życou w religii KK napotyka w pewnym momencie na kwestię, która sprawia, że zaczyna się zastanawiać nad tym, czy realnie w tym Kościele chce być, czy to dla niego tylko pusta skorupka z naukamk rodziców i katechetów.
Przykazań mamy 10, nie 1. Wszyscy się skupiają na seksie, jakby to było najważniejsze, nie myśląc o tym, ile problemów mają z samym 1 przykazaniem. Jak ktoś się chce duchowo rozwijać to forum nie jest dobrym miejscem na to. Co innego, kiedy ktoś chce wywołać burzę i zacząć kontrowersyjny temat.
Czy ktoś mógłby podać powód, dlaczego masturbacja jest grzechem, ale INNY od:
1) przykładu Onana,
2) twierdzenia że to nieczystość, gwałt na samym sobie, egoizm, egocentryzm, traktowanie drugiej osoby i samego siebie przedmiotowo
Ponieważ modus operandi KK polega na wywoływaniu w tobie poczucia winy za to co zrobiłeś i za to, czego nie zrobiłeś (patrz: grzech pierworodny). Wzbudzone poczucie winy może zostać następnie uśmierzone usługą religijną, za którą wierny odpowiednio się odpłaci.
W wywoływaniu poczucia winy najlepiej sprawdza się zaprzeczanie naturalnym i silnym ludzkim instynktom, co skazuje zaprzeczającą im osobę na ciągłe "upadki" i ciągłą konieczność bycia klientem KK.
Koniec wywodu.
Według Kościoła, religii - jest grzechem. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że nie każdy jest wierzący.
Bo dla kościoła to wygodna wymówka aby trzymać ludzi pod wieczną kontrolą, nie pierwsza i nie ostatnia. Nie rób tego bo to grzech. Musisz sie wyrzec siebie bo to dla twojego dobra. Płać nam, popieraj nas i się nie zastanawiaj, jak tak mówimy to tak jest i już.