W moim zyciu przewinęło się wielu facetów,którzy szybko mi się nudzili...aż rok temu pojawił się on,którego pokochałam...jednak on nie spełniał moich oczekiwań,ale wybaczałam i dażyłam do tego,aby było lepiej...ale on odszedł,stwierdził,że tak będzie lepiej,bo pochodzimy z różnych światów.Nadal kocham,ale uświadomiłam sobie,że nie chce tak dalej żyć...mam inne priorytety...stwierdziłam,że nie chce już się z nikim wiązać,chce byc sama,bo nie nadaje się do związku.Mysle,że lepiej mi będzie tak jak jest...nie raniąc nikogo,ani żeby nikt mnie nie ranił.Nie tłumaczyć się nikomu.I dlatego tak się zastanawiam,czy takie życie jest normalne?Czy któraś z was żyjąc tak jest szczęśliwa?Chciałabym znać wasze zdanie,a może i doświadczenia. Z góry dziękuje
Oczywiście że życie w pojedynkę jest normalne
wielu ludzi na świecie wybiera taką drogę, więc jako singielka bynajmniej nie jesteś sama i daleko Ci do wybryku natury ![]()
Nie ma uniwersalnej drogi dla wszystkich ludzi. Jeżeli Twoją naturalną ścieżką jest ta bez związku, to wszystko jest w porządku. Pomyśl, ile czasu dla siebie!
Ja byłam singielką do 27 roku życia i było mi z ty bardzo dobrze, dopóki pewien człowiek nie wpadł na mnie i nie zrobił mi totalnej rewolucji w życiu. Ale nigdy nie byłam w stanie solo nieszczęśliwa, to ludzie dookoła wmawiali mi, że coś za mną nie w porządku.
Więc uszy do góry!
stwierdziłam,że nie chce już się z nikim wiązać,chce byc sama,.I dlatego tak się zastanawiam,czy takie życie jest normalne
Nie wierzę.Będziesz sama do czasu, aż spotkasz kogoś wartościowego na swojej drodze.
Co ma wisieć, nie utonie.
Ale nie czekaj na miłość, bo przyjdzie sama.
A czy takie życie ma sens ? Dla mnie nie ma.I nie wierzę nawet zatwardziałym singilekom,że jest im z tym super.
Zużyłaś duże pokłady energii na związki, które i tak nie dały Ci satysfakcji.........................
warto więc po prostu odpocząć, przemyśleć niektóre sprawy.
oczywiście, że bycie singlem ma swoje pozytywne strony!
a po nieudanych związkach szczególnie...
ja natomiast wierzę w przeznaczenie,:)
poznasz pewnego dnia tego jedynego..., któremu nie będziesz musiała wciąż wybaczać:)
przy którym będziesz po prostu..szczęśliwa!:)
Zgadzam się z hanut1 ![]()
a ja napisze ze jestes mloda i napewno poznasz jeszcze kogos. odpocznij sobie teraz, nabierz sil. pomysl o sobie. a milosc sama przyjdzie. wiem z wlasnego doswiadczenia ze jak sie jej szuka na sile to nie wychodzi a jak stawia na obojetnosc i luz to sama sie trafia
i to nie jakis kit tylko dobra rada bo naprawde to sie sprawdza.
a co do pojedynki to nie wyobrazam sobie takiego zycia i uwazam ze z czasem znudzi Ci sie i zatesknisz zeby mniec kogos. czlowiek nauczony jest zyc miedzy ludzmi od pokolen. a zreszta chyba nie chcesz byc na starosc zgorzkniala i zrzedliwa pania
napewno nie.
cierplowosci kobieto:) i nie mysl tak negatywnie ze bedziesz cale zycie sama, bo ide o zaklad ze bedziesz miec meza i dzieci
Dużo osób w Twoim wieku rozpoczyna dopiero swoje życie
Koniec studiów, pierwsza praca... Masz jeszcze czas na poznanie tego "jedynego". Nie bądź z kimś na siłę jeśli Ci nie odpowiada. Aczkolwiek z drugiej strony nie szukaj "księcia z bajki", bo ludzie idealni nie istnieją... Nie skreślaj kogoś na początku tylko dlatego, że np głośno chrupie jedząc chipsy (mnie to osobiście b. denerwuje
). Postaraj się dojrzeć także zalety ![]()
Dużo jest osób żyjących samotnie, ale zastanów się - za kilka lat zapragniesz wracać do domu, do KOGOŚ - nie do kota lub psa, tylko do osoby, która Cię rozumie i kocha.
Pozdrawiam ![]()