Chyba każdy jako tako zorientowany w tym co się dzieje w kraju chociaż raz słyszał o odwołaniu tego spektaklu przez naciski środowisk 'prawicowych' oraz katolickich. Szczerze mówiąc nie chce mi się zbytnio opisywać co i jak gdyż wystarczy wklepać w google 'golgota picnic' i dostaniemy sporo wyników opisujących to co zaszło.
W każdym razie jest to temat dosyć gorący i imho ciekawy, warto się przyjrzeć bliżej całej sprawie.
Najbardziej mnie jednak zastanawia i zarazem ciekawi jaki wy macie do tego stosunek. Czy granice dobrego smaku zostały w tym momencie przekroczone? Czy kultura i religia od zawsze były sobie wrogie a nawet w jakiś sposób przeciwstawne, pokazujące przeciwne wartości czy stosunkowo od niedawna mamy do czynienia z tego typu zjawiskiem? Czy i kto wygrywa(ł) w tej 'bitwie' o widza, o człowieka? Dlaczego księża tak jednostronnie i bezpodstawnie (? - no bo na jakiej podstawie tak mówiąc kolokwialnie hejtowali ten spektakl skoro jak mniemam nie widzieli go wcześniej? ) się tak oburzyli nawoływali do bojkotu? Skąd taka agresja wobec tego spektaklu u katolików 'miłujących bliźniego'?
Chyba większość osób przynajmniej kojarzy Nieznalską albo 'Always look on the bright side of life' Pythonów z Życia Briana - czy to już jest przesada czy dopuszczalna krytyka / wyśmiewanie się / żartowanie / etc z religii. Dlaczego słyszymy czasami głosy oburzenia gdy żartuje się z Kościoła / księży a brak takowych gdy obiektem żartów są nauczyciele, pracownicy biurowy czy politycy?
Czy tak to powinno wyglądać? Odpowiedź pozostawiam wam.